[519.] Projekt denko edycja marcowa!
Kwiecień upłynął mi szybko niczym pstryknięcie palców i nie znalazłam czasu, by opublikować marcowe denko... Dziś chciałabym nadrobić zaległości i pocieszyć tych z Was, którzy czekali na ten post, że w maju ukaże się jeszcze jeden, z denkiem kwietniowym! Przejdźmy więc do nadrobienia zaległości, ponieważ w denku znajdziecie kilka ciekawych propozycji!
Pielęgnacja twarzy
Łagodząca pomadka ochronna Vianek
Bardzo spodobał mi się pomysł wypuszczenia na rynek pomadek przez markę Vianek - pomadki Sylveco mają stałe grono zwolenników, które wciąż się rozwija, jednak nadanie pomadkom apetycznych aromatów dodatkowo zwiększa ich atrakcyjność!
Miałam wszystkie pomadki Vianek i wersja bananowa niestety najmniej przypadła mi do gustu - jest bardzo słodka! Z całą pewnością przypadnie do gustu tym z Was, które lubią łakocie, słodkie aromaty a także dzieciakom (Producent poleca ją dla Milusińskich!) - osobiście nie uważam tego aromatu za cechę, która przekreśliłaby dla mnie tę pomadkę. Upodobania względem smaków i zapachów są kwestiami bardzo indywidualnymi. Pomadka wzorowo wywiązuje się z postawionych przed nią obowiązków - chroni i nawilża usta, pozostawia lekki, zmiękczający film.
Pomadki Vianek różnią się od Sylveco nie tylko dodatkiem kompozycji zapachowej - pomadki Sylveco mają w składzie betulinę, którą doceniam ze względu na skuteczne działanie przeciwwirusowe. Odstawiając pomadki Sylveco na rzecz Vianka niestety opryszczka zagościła na moich ustach przy pierwszej możliwej okazji (zmiana klimatu, wystarczył weekend w klimacie śródziemnomorskim). Jestem jednak osobą, która ma kilka pomadek - w łazience, w pracy, w torebce, przy laptopie - by zawsze mieć je pod ręką (od dziecka mam problem z suchością warg, ich pękaniem i pierzchnięciem). Dlatego część moich zasobów z pewnością będzie stanowić Sylveco (najbardziej lubię wersję podstawową, brzozową z betuliną) a część Vianek (z pewnością zaopatrzę się jeszcze w wersję kojącą i odżywczą!)
Pielęgnacja ust w sposób naturalny
Cena: 10 zł / 4.6g
Link do sklepu
Przeciwstarzeniowy krem pod oczy bi good
W poście dotyczącym kosmetyków przywiezionych z Austrii wspominałam Wam, że mam wyjątkowo wrażliwą okolicę oczu i kremy pod oczy to grupa kosmetyków, która najczęściej mnie uczula. Niestety, podobnie było w przypadku kremu bi good - po nocy spędzonej z tym kremem budziłam się z suchymi, zaropiałymi i przekrwionymi oczami. Jednocześnie towarzyszył mi lekki obrzęk oraz tkliwość powiek.
Szkoda, ponieważ krem miał wzorowy skład, treściwą i mocno nawilżającą konsystencję a także przyjemny, delikatny aromat. Cena była niezwykle atrakcyjna i sądzę, że jeśli będę kiedyś znów w Austrii, to skuszę się na kolejny egzemplarz ale innego rodzaju - a nóż okaże się bardziej pasować mojej skórze! Jeśli i Wy będziecie miały kiedyś okazję zawitać do austriackiej sieci drogerii BIPA to koniecznie pamiętajcie o marce bi good - zdecydowana większość kosmetyków jakie stosowałam z tej marki okazało się perełkami w bardzo przystępnych cenach! Po raz kolejny przekonałam się, że cena nie idzie w parze z jakością - wśród kosmetyków z przystępnej półki cenowej jak najbardziej można znaleźć preparaty o wzorowych składach i wysokiej skuteczności!
Natomiast krem pod oczy bi good znalazł u mnie zastosowanie jako... krem do rąk w wersji do torebki! Małe opakowanie nie obciążało i tak już okazałej torebki a konsystencja kosmetyku była na prawdę mocno nawilżająca i spisywała się także w przypadku pielęgnacji rąk!
Kosmetyki z Austrii
Cena: ok. 16 zł / 15 ml
Link do sklepu
Nawilżająca emulsja myjąca do twarzy Vianek
Nawilżenie to podstawa działania przeciwstarzeniowego - a najłatwiej spowodować odwodnienie cery poprzez stosowanie zbyt mocnych kosmetyków myjących. Pracując jeszcze na stanowisku dermokonsultantki zauważyłam, że dużo ładniejsze cery miały Panie w wieku dojrzałym, które deklarowały, że mają cery suche i myją je przy pomocy mleczek lub emulsji niż ich rówieśniczki deklarujące posiadanie cer tłustych i myjące je mocnymi żelami (odnosiłam wręcz wrażenie, że te cery były "zmęczone" tak agresywnym traktowaniem- często pojawiał się problem ważenia podkładu, ziemistości cery, mocno rozszerzonych porów i braku elastyczności skóry). Dlatego staram się oczyszczać skórę delikatnymi kosmetykami - stąd moje zamiłowanie do pianek, emulsji i mleczek, które często przewijają się na blogu ostatnimi czasy.
Do emulsji nawilżającej Vianek bardzo lubię wracać, ponieważ jest to kosmetyk łączący w sobie skuteczność oczyszczania żelu a delikatności mleczka. Kosmetyk nie pieni się i jest równie delikatny jak mleczko jednak w przeciwieństwie do niego nie pozostawia na skórze nawet najmniejszego uczucia filmu.
Gdy zastanawiałam się nad wyborem kosmetyku myjącego odruchowo sięgnęłam po emulsję Vianek jako kosmetyk dobrze mi znany i odpowiadający mojej cerze - a po zakupach żałowałam, że nie kupiłam wersji łagodzącej - jeszcze jej nie miałam i jestem bardzo ciekawa, jak ona się spisze! Z pewnością następnym razem wybierając kosmetyk do oczyszczania dogłębnego (nie demakijażu!) zdecyduję się na wersję łagodzącą.
Cena: ok. 18 zł / 150 ml
Link do sklepu Regenerująca maseczka do twarzy Natura Siberica
Miałam już kilka maseczek do twarzy Natura Siberica i bardzo dobrze się u mnie spisują! Charakteryzują się treściwą, zbitą konsystencją w postaci gęstego kremu. Nie są tłuste i nie pozostawiają filmu, który mógłby przeszkadzać cerom tłustym a jednocześnie mocno nawilżają.
Wersja regenerująca (lub też energetyzująca - w różnych sklepach różnie jest opisywana) również charakteryzuje się taką konsystencją. Zdecydowałam się na nią ze względu na obecność substancji bogatych w witaminę C i jest to jedna z moich ulubionych maseczek o działaniu uszczelniającym naczynka. Znajdziemy w niej m. in. olej rokitnikowy i ekstrakt z jarzębiny o właściwościach łagodzących zaczerwienienia.
Maseczka nie zapycha skóry, łatwo się spłukuje pozostawiając cerę gładką i mocno nawilżoną. Już zaczęłam za nią tęsknić, ale chyba prędzej wypróbuję inne wersje maseczek Natura Siberica, ponieważ jest ich kilka i wszystkie bardzo mnie kuszą. Ah, na sam koniec wspomnę, że maseczki Natura Siberica są bardzo wydajne!
Pielęgnacja cery naczynkowej
Cena: ok. 25 zł / 75 ml
Serum dla koneserów Asoa
Na kosmetyki Asoa wpadłam troszkę przez przypadek - ich stoisko na pierwszej edycji targów EkoCuda w Warszawie z daleka przyciągało uwagę! Jednym z pierwszych kosmetyków tej firmy jakie wypróbowałam było serum dla koneserów - i zakochałam się w nim od pierwszego użycia!
Kosmetyk ten przypadnie tym z Was, które poszukują serum o emulsyjnej formule, które dobrze spisują się pod olejami. Nie zapycha, mocno nawilża i uelastycznia skórę a to, co najbardziej mi się w nim podoba to to, że już po pierwszym użyciu skóra wygląda na bardziej wypoczętą! Systematycznie stosowany daje szybkie rezultaty w postaci wyciszonej gry naczyń krwionośnych oraz promiennej, pełnej blasku cery.
Pełna recenzja
Cena: ok. 35 zł / 30 ml
Link do sklepu
Serum rewitalizacja Asoa (nowa wersja)
Zachwycona działaniem serum dla koneserów, postanowiłam wypróbować inne serum firmy Asoa. Na pierwszy ogień poszło serum Rewitalizacja - w przeciwieństwie do wcześniejszego kosmetyku, to serum ma olejową formułę. Warto o tym pamiętać, ponieważ oleje - chociaż niezastąpione w pielęgnacji - nie każdej osobie odpowiadają stosowane w stanie czystym bezpośrednio na skórę. Osobiście nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian na skórze, serum nie spowodowało u mnie niedoskonałości a wręcz pomagało im szybciej się goić!
Serum Rewitalizacja posiada witaminy E, A i C ukrytych w postaci bogactwa zimnotłoczonych olejów. Ponadto w składzie obecny jest kwas hialuronowy o właściwościach nawilżających - to bardzo unikatowa formuła, ponieważ ciężko jest uzyskać kosmetyk olejowy z dodatkiem humektantu. Stąd też formuła serum chociaż wyraźnie olejowa, jest jednocześnie lekko żelowa i aplikuje się ją odrobinę inaczej niż typowo olejowe formuły - czuć pod palcami pewną gładkość, bardzo charakterystyczną dla kwasu hialuronowego.
Serum stosowałam pod krem na noc 1-2x w tygodniu (zaszalałam sobie i zrobiłam krem na noc z Syn-Coll`em!) a także miałam na nim wykonywany masaż 1x w tygodniu. Po zastosowaniu skóra jest mocno nawilżona, jędrna, elastyczna a także miękka i przyjemna w dotyku! Jeśli Wasze skóry lubią olejowe formuły, zdecydowanie polecam!
Na sam koniec dodam, że było to moje drugie opakowanie kosmetyku - nowa wersja serum Asoa jest bogate w olej z marchwi zamiast czysty retinol w myśl zasady, iż retinol nawet pod łagodną postacią palmitynianu retinylu może być szkodliwy po ekspozycji na promieniowanie UV. Duży plus za to, że firma trzyma rękę na pulsie i dostosowuje się do oczekiwań klientów!
Cena: ok. 75 zł / 30 ml
Krem arganowy na dzień i na noc Fair Squared
Marka Fair Squared również przekonała mnie do siebie wyjątkowo staranie opracowanymi formułami, wysoką zawartością substancji aktywnych, które gwarantują skuteczność działania kosmetyku a także mnogością certyfikatów. Kosmetyki Fair Squared są tworzone w myśl zasad sprawiedliwego handlu, za co ogromny plus!
Krem arganowy ma wyjątkowo przyjemną konsystencję, która z pewnością spisze się w trakcie nadchodzących, upalnych nocy i wieczorów - jest lekka, na granicy pomiędzy żelem a kremem (kosmetykiem emulsyjnym). Kojarzycie krem z irysem Eco Laboratorie SPF 15? Krem arganowy Fair Squared ma niemal identyczną konsystencję a w dodatku o niebo lepszy skład! Osoby o cerach skłonnych do komedogenności mogą być spokojne, ponieważ krem wchłania się całkowicie a jednocześnie silnie nawilża i odżywia skórę. Wysoka zawartość substancji aktywnych (w tym oleju arganowego!) przyczynia się do działania antyoksydacyjnego i tym samym opóźnienia procesów starzenia się skóry!
Pełna recenzja
Pełna recenzja
Cena: ok. 55 zł / 30 ml
Link do sklepu
Pasta do zębów Dentamentin
Pasta zakupiona we Włoszech i niestety nie spotkałam się z nią na Polskim rynku. Wzorowy skład, naturalny i prosty. Bardzo przyjemnie odświeża oddech a także nie powoduje nadreaktywności czy krwawienia dziąseł.
Pielęgnacja włosów
Naturalny szampon dodający objętości bi good
Od dłuższego czasu poszukiwałam kosmetyków, które dodadzą włosom objętości. Jednym z testowanych przeze mnie produktów był szampon bi good. Miał skład, o który ciężko w Polsce - był na bazie glukozydu laurylowego, bez żadnych anionowych środków powierzchniowo-czynnych. Takie szampony ma jedynie firma Sylveco i Babydream- jeśli znacie jakieś inne szampony o tak delikatnych składach, dajcie mi proszę znać!
Szampon bi good faktycznie dodawał włosom objętości ale jednocześnie lekko puszył ich długość - z tego względu nie mogłam sięgać po niego podczas każdego mycia lecz stosowałam go zamiennie z odżywczym szamponem Vianek, który pięknie wygładza i nabłyszcza włosy. W takiej konfiguracji włosy zyskiwały pewną lekkość ale wciąż pozostawały zdyscyplinowane i gładkie.
Niestety, poszukiwania kosmetyków zwiększających objętość były trudne - używałam kilku produktów ale żaden nie spisał się u mnie w 100%. Najlepszym sposobem na uzyskanie objętości okazało się umiejętne cięcie u fryzjera - włosy zostały przycięte w taki sposób, że zaczęły się dużo lepiej układać, jednocześnie nie straciły na długości! Gdyby ktoś szukał dobrej Fryzjerki, która zna się na naturalnej pielęgnacji włosów i doskonale wie, jak je podcinać, to polecam Salon Butterfly!
Cena: ok. 13 zł / 200 ml
Link do sklepu
Farba do włosów fito color
Jedynym kosmetykiem, którego nie potrafię zmienić na naturalny, to farba do włosów Montibello Oalia 7.44 z której pomocą rozjaśniam odrosty, by w następnej kolejności przy pomocy czystej henny móc uzyskać płomienny, lecz naturalnie wyglądający odcień rudości.
Próbowałam rozjaśniać włosy kwasem jabłkowym i efekt był zadowalający w kwestii "stonowania" odrostu - niestety mimo kolejnych prób nie udało mi się uzyskać na tyle rozjaśnionego odrostu by henna złapała w rudym a nie mahoniowym kolorze.
Postanowiłam więc znaleźć farbę o lepszym składzie niż Montibello, ponieważ aż mnie kole w oczy ilość potencjalnie szkodliwych substancji zawarta w tej farbie. Ciekawą opcją wydawała się farba fito color - wg Producenta odcień jaki miałam uzyskać miał być intensywnie rudy a w dodatku cena była bardzo zachęcająca do zakupu - 10 zł!
Z farbą wiązałam wielkie nadzieje i całe szczęście, że zdecydowałam się wykonać próbę na samym pasemku włosa! Już podczas mieszania farby z antyoksydantem nie podobała mi się budyniowa, rozwarstwiająca się formuła - ale to jeszcze nie powód, by kosmetyk skreślać. Mniejsza ilość chemii w kosmetyku często sprawia, że formulacja odbiega od naszych dotychczasowych przyzwyczajeń. Niestety, farba na pasemku kompletnie się nie spisała, ponieważ nie złapała na rudy kolor ale brązowo-mahoniowy pomimo, iż zawarty w opakowaniu oksydant wynosił aż 9% (przy farbie Montibello stosuję oksydant 6,6%) !
Sądzę, że systematyczne stosowanie tak wysokiego stężenia antyoksydantu mogłoby znacznie odbić się na kondycji moich włosów, także na razie odpuszczam poszukiwania innej farby. Zamiast tego postanowiłam wykonać balejaż, by odrost nie raził aż tak w oczy i żebym mogła rzadziej sięgać po farbę chemiczną. Balejaż wykonywałam samodzielnie, było to troszkę niezdarne ale wyszło znośnie - z każdym kolejnym razem na pewno będzie lepiej!
Cena: ok. 10 zł / 1 op.
Link do sklepu
Bioferment z bambusa EcoSPA
To już jest klasyk - przewija się przez moje denka systematycznie od ponad roku i jestem pewna, że nieprędko z niego zrezygnuję! To mój ulubiony kosmetyk do zabezpieczania i wygładzania końcówek włosów. Nadaje im pewną sztywność, lekko je prostuje dzięki czemu uzyskuję efekt "tafli" - nie przetłuszcza włosów i nie powoduje ich obciążenia! Z pewnością spisze się u osób o włosach skłonnych do tracenia na objętości, które łatwo jest obciążyć.
Pełna recenzja
Cena: ok. 20 zł / 30 ml
Link do sklepu
Intensywnie wzmacniająca maska do włosów Vianek
Kolejny kosmetyk na tropie poszukiwań ideału dodającego objętości. Jest to kosmetyk z bardzo dużą zawartością protein, dlatego po zastosowaniu mam efekt lekko spuszonych włosów, jednak do stosowania sporadycznego lecz systematycznego jest idealna! Bardzo mi pomaga w zachowaniu równowagi PEH w pielęgnacji włosów.
By minimalizować efekt puszenia się włosów nakładam maskę przed myciem. Takie działanie ma również inne plusy - nakładam maskę na skórę głowy, dzięki czemu substancje aktywne mają szansę oddziaływać także na cebulki włosów!
Bardzo podoba mi się zrównoważenie wysokiej zawartości protein olejem ze słodkich migdałów a także biodegradowalnymi, nieszkodliwymi dla środowiska analogami silikonów - Isoamyl Laurate oraz Isoamyl Cocoate! Dzięki nim włosy dają się łatwo rozczesać, są śliskie i sypkie. Dodatek aloesu sprawia, że skład maski jest różnorodny i zbilansowany pod względem PEH. Jestem w trakcie zużywania kolejnego opakowania i szczerze polecam wypróbować tę maskę, ponieważ ma ona spory potencjał!
Pełna recenzja
Cena: ok. 23 zł / 150 ml
Link do sklepu
Pielęgnacja ciała
Żel myjący do ciała Biolaven
Ten żel pokochałam na nowo i posypuję głowę popiołem, jak mogłam o nim zapomnieć?! Oczarowana zapachami żeli Vianek kompletnie zapomniałam o innych markach firmy Sylveco. Ot, automatycznie kupując znany mi żel sięgałam po Vianek, ponieważ ma bardzo szeroką ofertę pod względem zapachów. Tym razem jednak postanowiłam przypomnieć sobie żel myjący do ciała Biolaven i już wiem, dlaczego kiedyś go tak bardzo lubiłam!
Przede wszystkim charakteryzuje się gęstszą konsystencją niż żele Vianek - już niewielka ilość żelu wystarcza do umycia całego ciała! Bardzo dobrze spisuje się w połączeniu z gąbką lub też spieniaczem. Po zastosowaniu pozostawia skórę przyjemnie gładką, miękką i nawilżoną! Systematycznie stosowany sprawia, że nie odczuwamy potrzeby częstego sięgania po balsam!
Link do sklepu
Mydło kuchenne Yope
Dobieranie delikatnych substancji myjących w kosmetykach mających kontakt z dłońmi przekłada się na znaczą poprawę ich nawilżenia a także minimalizowanie powstawania suchych skórek. Mydło Yope jest ze mną już od ponad roku i wykorzystuję je do mycia naczyń. Skład tego mydła bardziej mi odpowiada niż płynu do mycia naczyń tej samej marki, który jest na silnej substancji myjącej - Sodium Coco-Sulfate. Silniejsza substancja myjąca może dawać lepszy efekt mycia w przypadku tłustych czy przypalonych garnków i naczyń. O ile tłustego ani smażonego nie jadam, o tyle jestem mistrzem w przypalaniu potraw i mydło kuchenne Yope jeszcze nigdy mnie nie zawiodło - zawsze bezproblemowo udaje mi się domyć naczynia.
Całkowita rezygnacja z kosmetyków i środków chemii gospodarczej, które zawierały agresywne substancje myjące jak SLS sprawiły, że stan skóry na dłoniach znacznie się u mnie poprawił - problem suchych skórek wokół paznokci został całkowicie i trwale zażegnany! Nawracają tylko wtedy, gdy przebywam poza mieszkaniem czy miejscem pracy, czyli tam, gdzie mam styczność z silnymi środkami myjącymi.
Link do sklepu
Peeling do ciała Mango i Cukier Organic Shop
Z tej marki miałam już kilka peelingów jednak żaden nie spisał się u mnie aż tak dobrze, jak wersja Mango! Dziękuję Marcie ze sklepu Chmielobrody za zwrócenie mi uwagi na tę wersję! Faktycznie peeling wydaje się być odrobinę mocniejszy i bardziej skuteczny niż pozostałe wersje ale nie powoduje nieprzyjemnego drapania czy zbyt mocnego zdzierania skóry. Podczas stosowania w powietrzu unosi się bardzo przyjemny, energetyzujący zapach mango! Po zastosowaniu skóra jest wyraźnie bardziej gładka i miękka niż przy innych peelingach tej samej firmy - wciąż jednak słabsza niż peelingi Vianek. Ale to żaden minus - ile skór, tyle przypadków i znam osoby, które preferowałyby lżejszy film na skórze. Jeśli i Wy pasujecie do grona zwolenniczek kosmetyków o formułach nawilżających ale nie pozostawiających wyczuwalnego i treściwego filmu, polecam wypróbować! Tylko nie wykupcie mi całych zapasów ;).
Link do sklepu
Peeling do ciała z olejem migdałowym i masłem shea Wellness & Beauty
Ten peeling niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczył i z pewnością pozostanę przy nim na dłużej! Z ciekawości zerknęłam co ma w składzie i bardzo pozytywnie zaskoczył mnie prosty, naturalny skład w dodatku w przystępnej cenie!
Działanie peelingu także bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło - przede wszystkim produkt ma wysokie stężenie drobinek złuszczających (sól), dzięki czemu nie trzeba wiele by wykonać dokładny masaż na dużym obszarze skóry. Peeling jest intensywny, polecam zwłaszcza osobom lubiącym ostrzejsze peelingi (osobiście uwielbiam solne i najczęściej wybieranym przeze mnie dotychczas peelingiem był energetyzująco-detoksykujący Vianek). Pamiętajcie jednak, że sól będzie szczypać, jeśli macie jakieś podrażnienia na skórze!
Po zastosowaniu skóra jest niesamowicie gładka - wręcz śliska, ale nie tłusta, na prawdę przypomina w dotyku jedwab! W dodatku jest elastyczna i sprawia wrażenie bardziej napiętej. Peeling ma intensywny zapach, który wąchany wprost z opakowania może wydawać się duszący, jednak podczas masażu zapewnia jedynie miły i wyczuwalny, pudrowy aromat, który utrzymuje się na skórze przez kilka godzin!
Z pewnością wypróbuję także inne wersje zapachowe peelingów Wellness & Beauty, jednak na razie tak pokochałam zapach tego peelingu, że zdecydowałam się na zakup tej samej wersji!
Cena: ok. 14 zł / 300 g
Link do sklepu
_____________________________________
Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jak spisują się one u Was? A może udało mi się Was czymś zainteresować?
Czekam na Wasze opinie i doświadczenia!
Pozdrawiam serdecznie,
![[519.] Projekt denko edycja marcowa!](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi9RhVdhi5stD_XmLbjcG9pKYDp6nTUTN6lNvsA9equ6Jw-JhFvojedgQatBK78XfsRPkGpotYfiqYVNjHSmijyVrOTsMzrvdv170mBs4ObhsrU7vqhKAzjRrfF7xGvzuT1pa0wQtmmx2R4/s640/denkomarzec.jpg)





![[518.] Ulubieńcy ostatnich tygodni!](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgecZatHbfk6FHcl9jxcjqy-jsa2Ragh3QB9aEGq3MZMQyWPT1vIRIH3-uZgrAM6zsg995sAqgfmSwSIodl1fIGx4UsQImT8rhqyo8fQeo2EYEwg5Ck42jRigWWKiiR_ytPtRr2Ih9yEtcL/s640/ulubie%25C5%2584cy+kwietnia.jpg)













![[517.] Bioferment z bambusa EcoSPA czy serum do włosów Vianek - porównanie!](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjZUs0UibkIXMJKchDa1OcPCRlXbLy4xQrqSAJrp35T2rRXEl7x7nvi1kx-MO_v4u6EqXBK5X2Bm05H2cx3L76r8quRy1a2Wn2vz_LyMvnYoKqA0gnQqV__NhDjdQA_HmfvVCnUJiGPK-Vn/s640/serum+do+w%25C5%2582os%25C3%25B3w.jpg)







