[27.] Jak puder, to tylko z Max Factora!

[27.] Jak puder, to tylko z Max Factora!

Dobry wieczór!

Przyznam, że ostatni post pobił rekordy popularności! Jest mi niezmiernie miło, chciałabym podziękować wszystkim odwiedzającym za czas poświęcony na czytaniu tego bloga. Po raz kolejny czuję, że idę właściwą drogą, kocham to co robię i wychodzi mi to ;) Dziękuję!! =*

Tym razem przygotowałam recenzję pudru sypkiego, którego używam do każdej sesji zdjęciowej (oraz na wielkie wyjścia!).


Marka mówi sama za siebie. "The make-up of make-up artists" czy polski slogan "polecany przez profesjonalistów" dają do myślenia. Blef, pic na wodę, czy nie bezpodstawnie zachwalany kosmetyk? Zapraszam do czytania!

(tak wygląda puder po rozpieczętowaniu opakowania)

(a tak, gdy wieczko jest zakręcone)
Opis produktu:
Transparentny puder sypki w praktycznym zakręcanym opakowaniu. Dzięki delikatnej konsystencji zapewnia naturalny efekt matowej, jedwabiście gładkiej skóry.
 

Skład:  
Talc, Mica, Avena Sativa, Zinc Stearate, Calcium Silicate, Paraffinum Liquidum, Methylparaben, Methicone, Propylparaben, Sodium Dehydroacetate, Aqua, BHT, Quaternium-15 [+/- Cl 77007, Cl 77491, Cl 77492, Cl77499,Cl 77891]
 

Cena: ok. 50 zł / 15 g

Moja opinia:
Ten puder na pewno nie może równać się z pudrami prasowanymi, których używam na co dzień. Stanowi świetne wykończenie makijażu, cera jest matowa i aksamitna. Bardzo dobrze wtapia się w podkład i nie zdarzyło mi się, żeby ściemniał. A największą zaletą jest trwałość tego pudru! Spokojnie wytrzymuje całą sesję zdjęciową bez poprawek (czyli kilka godzin do połowy dnia) oraz szalone wypady na clubbing ;) Jest niesamowicie wydajny- mam go od maja, używam średnio raz, dwa razy w tygodniu, a denka jeszcze długo nie będzie widać.
Jednak ten puder ma też dwie zasadnicze wady:
- osypuje się przy nakładaniu- delikatnie maczam pędzel w pudrze, nadmiar produktu strzepuję na dłoń a i tak ubranie modelki zazwyczaj jest popruszone. Nie byłby to wielki mankament, gdyby nie fakt, że ten puder wcale nie chce łatwo dać się ściągnąć pędzlem do omiatania :D Ale wybaczam mu- tak samo mocno trzyma się twarzy;
- cena regularna- no cóż, za jakość się płaci... Dlatego na co dzień stosuję pudry tańszych marek, zapewne w niedługim czasie ukażą się recenzje ;) W każdym razie wracając do ceny- gdy kupowałam ten puder, był on na promocji w Rossmanie -40%! Skusiłam się bez namysłu (ale za to za namową znajomej wizażystki) i nie żałuję! ;)

Co więcej mogę dodać? Ah, może to, że nie jestem zwolenniczką puszków do pudrów. Przez nie puder starcza na krócej, niż wtedy, gdy nanosimy go pędzlem. Dlatego warto zainwestować w duży pędzel, wydane pieniądze szybko się zwrócą wraz z wydajniejszymi pudrami.

Szkoda też, że za tak wysoką cenę, producent nie postarał się o lepsze opakowanie. Obecne jest wykonane z cienkiego plastiku. Zaletą jest to, że puder nie jest ciężki, można go mieć cały czas przy sobie. Jednak wystarczyło, by raz spadł mi z szafki (ukłony w stronę Tosi, którą bardzo interesują moje kosmetyki) i opakowanie popękało na tyle, że nie da się go szczelnie zakręcić...

Niedługo będę obchodzić rok, jak zaczęłam działać jako wizażystka :) Z tej okazji szykuję coś nowego, coś ciekawego... Zachęcam do zaglądania na mój blog, nie pożałujecie!

Pozdrawiam!



[26.] Miała być sesja z okazji urodzin a wyszedł maraton!

[26.] Miała być sesja z okazji urodzin a wyszedł maraton!

(Radość w oczach jednej, przerażenie w oczach drugiej :D)

Witam!!
W końcu mogę pochwalić się efektami sesji z "moimi" dziewczynami! Ale o co dokładnie chodzi?
Żadna z nich nigdy nie miała sesji zdjęciowej.
Żadna z nich nie wie, jak się pozuje.
Żadna z nich nie wie, jakie to uczucie stać przed lampami, które błyskają prosto w oczy i nadal uśmiechać się.
Skąd więc pomysł, żeby wstawić je przed obiektyw?!

Całuśna dziewczyna ze zdjęcia powyżej obchodziła niedawno urodziny (po raz kolejny- wszystkiego dobrego Kochana ;)). Dalej będę opisywać ją jako "Solenizantka", co by się nikomu nie myliła. Solenizantka to przyjaciółka z dzieciństwa mojej Współlokatorki. Współlokatorka zapytała mnie, czy byłaby możliwość zorganizowania Solenizantce prezentu-niespodzianki w postaci sesji zdjęciowej? Byłam jak najbardziej na tak, jako że nawet sama chciałam namówić Solenizantkę na sesję, bo ma ciekawe rysy twarzy.

Tak więc miała być jedna modelka, szybki makijaż, szybka sesja.

Ale przecież zawsze są jakieś komplikacje ;)

W dzień sesji zjawiły się: Współlokatorka, Solenizantka i jeszcze jedna koleżanka, którą nazwiemy "Kociakiem" (dlaczego- okaże się później). I jakoś tak w trakcie malowania Solenizantki okazało się, że w sumie Współlokatorka i Kociak też chcą stanąć przed obiektywem, tak na doczepkę, na pamiątkę z tych urodzin.

Tak więc miałam do wykonania trzy makijaże zamiast jednego ;)
I tym sposobem, zrobił się poślizg czasowy... Byłyśmy spóźnione już pół godziny na sesję, a ja nadal malowałam! Na szczęście Fotograf to wyrozumiały facet, zamiast czekać na nas, przyjechał z całym sprzętem. (Jak Mahomet nie mógł do Góry, to Góra przyszła do Mahometa ;))

Jak przebiegła sesja? Cóż... Skończyło się na tym, że każda z dziewczyn miała własną sesję :D A efekty?
Zapraszam do oglądania!

Na początek, Solenizantka:

 (Klasyczny złoto-brązowy smoky połączyłam z kobaltowym cieniem na dolnej powiece. W ten sposób podkreśliłam ciemne oczy i karnację Solenizantki.)


 (Każdej z dziewczyn doklejałam sztuczne rzęsy. Na sesji wszystkie rzęsy trzymały się świetnie dzięki klejowi DUO z Inglota. Jednak rzęsy Solenizantki wieczorem, gdy dziewczyny poszły na imprezę, odmówiły posłuszeństwa i jak określiła sama Solenizantka- "zaczęły żyć własnym życiem i poszły w tany!")




Kolejna przed obiektywem stanęła Współlokatorka:

(Kobieta o urodzie i cierpliwości Anioła a charakterze Diablicy! Więcej Jej zdjęć nie mogę opublikować, nie dostałam zgody ;) Dać kobiecie bat do ręki i wychodzi charakterek!!!)




No i Kociak! I już wiadomo, skąd taka ksywka:

 (Antonina nie lubi robić za rekwizyt do sesji. Na szczęście na tym zdjęciu nie ma miny w stylu "Grumpy Cat")

 (Mimika świetna, prawda? Kociak w ogóle nie była skrępowana przed obiektywem!)






 (Zgadnijcie, jak uzyskałyśmy efekt wiatru we włosach? Suszarka do włosów zastąpiła wiatrak :D)

I jak Wam się podoba?
Ja jestem niesamowicie dumna z dziewczyn, podołały postawionemu wyzwaniu!
A po sesji... Ja musiałam zmykać do pracy a dziewczyny poszły szaleć na mieście!! Dziwicie się, że cieszyły się zainteresowaniem płci przeciwnej? Ja nie :D

A na koniec jeszcze taki bonusik w postaci backstage:

 ("Azime, zabiję Cię... Niech tylko Solenizantka mnie puści...")

 (W pracy trzeba jakoś wyglądać, także maseczka z drożdży była jak znalazł. Moje Modelki!)

Pozdrawiam!
Fotograf: LINK


"Unda attingit
Te et abducit
Te in profunda
Sicut es unda"


[25.] Więc jak to jest z tym alkoholem?

[25.] Więc jak to jest z tym alkoholem?

(uroczy, prawda? :D)

Witam serdecznie!

Dzisiejszy poranek był dla mnie bardzo pracowity. Odwiedził mnie kuzyn z żoną i trzymiesięcznym synkiem! W ramach odwiedzin postanowiłam zrobić żonę kuzyna- M.- na bóstwo ;) Wiadomo jak jest przy dziecku- kto by dbał o paznokcie czy makijaż? Także od rana hennowanie, malowanie paznokci no i oczywiście makijaż!!! Przy okazji zapraszam na blog M. poświęcony tematyce biżuterii artystycznej Sutasz. LINK Sama próbowałam podjąć się szycia takiej biżuterii, ale nie podołałam. Do tego trzeba mieć anielską cierpliwość :D

A przechodząc do sedna dzisiejszej notki: na tapetę bierzemy alkohol, jego kaloryczność i dysfunkcje, jakie powoduje w organizmie. Jako młoda osoba, staram się dbać o sylwetkę, ćwiczyć i przestrzegać diety. Jednak wiadomo, jak jest w studenckim gronie- na wyzwanie "ze mną się nie napijesz?!" nie wypada odmawiać, tego niestety wymaga kultura naszego kraju. Zaczęłam się zastanawiać- ile i co mogę tego wieczoru wypić, by moja sylwetka nie ucierpiała? Jednak na żadnej stronie nie znalazłam informacji od A do Z. Postanowiłam zebrać wszystkie względnie ważne informacje razem i uporządkować je.



 Alkohol jest podobnym "grzeszkiem" dietetycznym jak słodycze czy podjadanie. No bo przecież "takie małe piwko jeszcze nikomu nie zaszkodziło". Ano właśnie-czy aby na pewno nie?

Genetyka ma tutaj na pewno wiele do powiedzenia. Są osoby, które często pozwalają sobie na wypicie napoju wyskokowego i nadal posiadają szczupłe sylwetki. Większość osób jednak po nadużywaniu tego typu trunków przybiera na masie- szczególnie znany jest tzw. mięsień piwny ;)


Przejdźmy do konkretów, na początek porównanie kaloryczności trunków alkoholowych oraz wody mineralnej:
kufel jasnego piwa - 250 kcal;
kieliszek czerwonego wina (125 ml) - 90 kcal;
kieliszek białego wina (125 ml) - 85 kcal wytrawne; 120 kcal słodkie
kieliszek wódki (20 ml) - 55 kcal;
kieliszek nalewki domowej (35 - 45 ml) - 100 kcal;
Szklanka whisky (250 ml) - 380 kcal.
szklanka wody mineralnej lub zwykłej - 0 kcal;



 1. Czy lepiej jest pić mało ale często czy rzadko ale dużo? 
Najlepiej w ogóle lub mało. Ale jeśli już wahasz się- czy wypijać codziennie jednego drinka, czy raz na dwa tygodnie na imprezie pofolgować sobie z alkoholem- lepiej dostosować się do planu "rzadko ale dużo". Dlaczego? Otóż pijąc codziennie małą ilość alkoholu, zostanie ona wchłonięta przez organizm całkowicie. Pijąc raz na jakiś czas, organizm wchłonie dużo alkoholu, a resztę zmetabolizuje i wydali (o ile wcześniej nie popłyniemy za bardzo i nie dostaniemy torsji ;)). Dodatkowo pijąc raz na jakiś czas, nasz organizm nie nabiera odporności na etanol, tak więc nie będziemy zdolni pić sukcesywnie coraz więcej i więcej, przez co nie będziemy dokładać zbędnych kcal do naszego organizmu.

2. Od codziennego kieliszka wina do obiadu też się tyje?
TAK. Nie dajcie się zwieść niewiadomego pochodzenia badaniom wątpliwej renomy naukowców. "Zachowasz szczupłą sylwetkę pijąc czerwone wino ponieważ zawiera przeciwutleniacze oraz podnosi poziom HDL przez co poprawia trawienie."- brzmi mądrze, ale teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką...

3. Więc jak to jest z tym czerwonym winem? Pomaga, czy nie?
"Dodając alkohol do naszych potraw uszlachetniamy je kosztem naszej diety."
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Zalety picia wina (w ograniczonych ilościach! Codzienna dawka zalecana do wypicia to mały kieliszek a nie lampka) to przede wszystkim:
- korzystny wpływ na układ krążenia, rozszerzenie naczyń krwionośnych i zwiększenie dopływu krwi do mózgu,
- zapobiega powstawaniu zakrzepów krwi i podnosi poziom cholesterolu HDL (czyli tzw."dobry cholesterol"), który chroni przed stwardnieniem naczyń krwionośnych,
- zmniejsza szanse na śmierć z powodu chorób serca a także może przedłużyć długość życia prawie o cztery lata,
- piceatannol, związek zawarty w czerwonym winie i czerwonych winogronach, powstrzymuje rozwój komórek tłuszczowych (ale czy to znaczy, że pomaga odchudzać? Raczej co ten związek pomoże spalić, to kcal zawarte w winie nadrobią ;))
Wady:
- wino jest uważane za jeden z czynników zwiększający ryzyko zachorowania na raka piersi,
- ciężko poprzestać na malutkim kieliszku, wypijamy więcej a w efekcie tyjemy.

4. Skoro piwo dostarcza tylko po 250 kcal na kufel, a dzienne zapotrzebowanie kobiety wynosi ok. 2000 kcal (mężczyzny 3000 kcal), to dlaczego niby tyje się po nim?
Po pierwsze- alkohol odkłada się całkiem na innych zasadach niż jedzenie. Nie ma żadnej wartości energetycznej dla organizmu, cały zostaje odłożony w tkance tłuszczowej a nie zostaje wykorzystany w procesach metabolicznych. Dlatego kolokwialnie mówi się, że alkohol ma "puste kalorie". Po drugie- alkohol, w szczególności piwo, powoduje wzmożone wydzielanie żółci do dwunastnicy co skutkuje uczuciem głodu szczególnie na potrawy tłuste, ponieważ żółć bierze udział w przemianie tłuszczy (dlatego po piwie tak bardzo smakuje kebab i chipsy). Pijąc piwko jemy, a przez to dostarczamy nadprogramowych kalorii. W dodatku piwo sprzyja odkładaniu się kcal z tych potraw w okolicy brzucha... Dlatego jeśli ktoś walczy o płaski brzuch- alkoholowi musi powiedzieć STOP!

 5. Który alkohol jest najlepszy dla naszej wątroby?
Wódka. Dlaczego? Otóż jest ona czystym, krótkołańcuchowym alkoholem, dlatego wątrobie jest ją łatwo zdetoksykować. Najmniej niszczy wątrobę. Osoby pijące nadmiernie wódkę raczej cierpią na dysfunkcje wrzodów przełyku a nie wątroby. Dlaczego akurat wrzody przełyku? Przez częste torsje ;) Zagrożeniem dla koneserów wódki jest pękający wrzód, który prowadzi zgonu a nie wyniszczenie wątroby.

6. A przecież alkoholicy są chudzi!
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
A to już całkiem inna bajka. Otóż ich organizm jest już tak bardzo wyniszczony przez alkohol, że nie potrafi przechowywać substancji zapasowych w postaci tkanki tłuszczowej. Dodatkowo dochodzą problemy natury psychicznej- picie alkoholu jest ważniejsze od jedzenia, czy ekonomicznej- wszystkie pieniądze wydawane są na alkohol.


 Alkohol także niszczy efekty ćwiczeń siłowych, dlatego osoby ćwiczące nie powinny spożywać alkoholu. Chociaż wiem z autopsji że na hasło: "Nie mogę pić, ćwiczę/odchudzam się i mam dietę!"- gospodarze imprezy obierają sobie za punkt honoru zmusić Cię do picia ;)
Kolejną wadą alkoholu jest to, jak jego metabolity wpływają na naszą skórę i samopoczucie. Wiele z nas ma uczucie popuchnięcia- szczególnie twarzy, ale niektórzy także całego ciała. Na twarzy pojawia się wysyp pryszczy i zaskórników, nasz pot ma bardziej intensywny zapach. Dodatkowo szybciej się męczymy, mamy problemy żołądkowe. No i to, o czym powinnam napisać zaraz na początku tego akapitu- zaraz na drugi dzień po libacji męczy nas to, czego nikt z nas nie lubi- kac ;)

Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Dodając alkohol do potraw, uszlachetniamy je kosztem naszej diety

http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/ile-kalorii-jest-w-piwie-czy-wino-tuczy-alkohol-moze-zniweczyc-efekty-diety_187296.html
Może na koniec jakikolwiek optymistyczny akcent- alkohol szybko się spala. Odstawiając ze swojego menu alkohol oraz ćwicząc, szybciutko zauważymy spadek wagi i cm w obwodzie ciała.
A na koniec podsumowanie:
Fakty są takie- niezależnie od ilości, alkohol tuczy. Koniec!
Pozdrawiam!! =*

[24.] Jak walczyć z cellulitem za pomocą domowych sposobów?

[24.] Jak walczyć z cellulitem za pomocą domowych sposobów?

Witam!!

Dziś będzie wpis na temat tego, z czym wiele z nas, kobiet, się boryka a mianowicie- cellulit. To słowo spędza wielu Paniom sen z powiek. Każda z nas stosowała już wiele metod na tę przypadłość, a ten niechciany gość nadal nie znika... Weźmy go pod lupę, poznajcie w jaki sposób powstaje i zadecydujcie, co z tym fantem zrobić! A jako motywację do walki dodaję zdjęcia pięknych, gładkich pośladków i ud ;)




Podział cellulitu ze względu na etap rozwoju:
* faza I – podczas stania i leżenia skóra jest właściwie gładka, dopiero po jej ściśnięciu zaobserwować można niewielkie bruzdy i górki. Jest to spowodowane zastojem krwi żylnej i wzrostem przepuszczalności naczyń żylnych.
*faza II – podczas leżenia i stania zauważyć można lekkie uwypuklenia na skórze przypominające „skórkę pomarańczową". Po ujęciu skóry w fałd, wyczuwamy drobne guzki i grudki. W tej fazie charakterystyczny jest także obrzęk.
*faza III – podczas stania i leżenia uwypuklenia na ciele są dosyć widoczne, zagłębienia są jeszcze bardziej wyraźne przy napinaniu mięśni. W tym wypadku możemy mówić o tzw. „samoistnym objawie cellulitu”.
*faza IV– zaobserwować można efekt tzw. „skóry leopardziej" tj. liczne grudki i guzki na powierzchni ciała. W tym wypadku powszechna jest nasilona patologia obejmująca wszystkie składowe skórki pomarańczowej tzn.: naczynia żylne, komórki tłuszczowe, tkankę łączną.
*faza V – objawia się licznymi, dużymi guzami. Można tutaj mówić o całkowitej patologii, która wyraźnie zmniejsza komfort życia powodując ból w miejscach zaatakowanych przez cellulit.


Podział cellulitu ze względu na twardość skóry:
* twardy– widoczny jest tylko podczas szczypania i uciskania skóry. Występuje z reguły u młodych kobiet, które regularnie ćwiczą i prowadzą aktywny tryb życia. W przypadku nieleczenia, ten rodzaj skórki pomarańczowej może przekształcić się w cięższą postać. 
* wiotki– stanowi najcięższą odmianę cellulitu i występuje stosunkowo rzadko. Jego oznakami jest cienka i blada skóra a także opuchnięte, obolałe nogi. 
*obrzękowy– łączy cechy dwóch wyżej wspomnianych rodzajów cellulitu.


Podział cellulitu ze względu na sposób powstawania: 
*tłuszczowy (lipidowy)– powstaje w skutek gromadzenia się kwasów tłuszczowych się w tkankach i w skórze. Z kwasów tłuszczowych powstają trójglicerydy, które w przypadku nie rozłożenia się i nie wydalenia, gromadzą się w komórkach.Skutkuje to powstawaniem wgłębień i wyczuwalnych guzków na powierzchni skóry. Łatwo rozpoznać ten rodzaj cellulitu - przy ściśnięciu ciała powoduje on ból spowodowany uciskiem zakończeń nerwowych przez komórki tłuszczowe. Najczęściej występuje w takich partiach ciała jak uda, biodra i łydki. 
* wodny– ten rodzaj cellulitu powstaje na skutek nieprawidłowego krążenia krwi i limfy wewnątrz tkanek. Powodują go także zaburzenia hormonalne i nieprawidłowa dieta. Jest lekko bolesny w dotyku, jednak nie aż tak jak cellulit tłuszczowy. Dotyka głównie osoby szczupłe. 
* cyrkulacyjny– łączy cechy dwóch wyżej wspomnianych rodzajów cellulitu.


Profesjonalne zabiegi antycellulitowe:
- mezoterapia igłowa i bezigłowa
- endermologia
- trening podciśnieniowy 
- krioterapia
- drenaż limfatyczny
- masaż bańką chińską



Profilaktyka:
- pić niegazowaną wodę w dużych ilościach,
- rzucić palenie,
- myć się za pomocą gąbki- miejsca objęte cellulitem szorujemy twardszą stroną,
- uprawiać sport,
- trzymać się zbilansowanej diety (ograniczyć spożycie soli!),
- unikać stresu,
- unikać opalania - pod wpływem promieni UV skóra podlega procesowi fotostarzenia a przez to staje się mniej jędrna i wiotczeje,
- podczas kąpieli stosujmy na przemian raz zimny, raz ciepły prysznic na partie ciała dotknięte cellulitem. Zapomnijmy także o gorących kąpielach. Stosujmy zimne natryski, które najlepiej zakończyć masażem ud i pośladków wykonanym zimną wodą lejącą się z prysznica pod wysokim ciśnieniem. W ten sposób ujędrniamy skórę i przygotowujemy ją do nałożenia balsamu antycellulitowego.

Kilka dodatkowych informacji:- W aptekach można kupić tabletki na cellulit. Kuracja nimi przynosi zadowalające efekty, jednak po odstawieniu tabletek cellulit wraca.
- Cellulit dotyka właściwie jedynie kobiet. Dzieje się tak dlatego, że komórki tłuszczowe (adipocyty) w naszym organizmie są ułożone pionowo, jedna na drugiej, a u mężczyzn po skosie. Ułożenie adipocytów jeden na drugim przy wypełnieniu ich tłuszczem powoduje, że powstaje obrzęk, który ujawnia się jako cellulit.
- Cellulit to nie cellulitis! Te dwie nazwy są podobne, jednak oznaczają całkiem co innego. Cellulitis to zapalenie tkanki łącznej.



Moje sposoby na cellulit:
Peeling kawowy- nieoceniony sposób na pozbycie się cellulitu i gładką skórę! Na internecie można znaleźć różne przepisy, jak wykonać taki peeling. Można dodać oliwy z oliwek lub zwykłej oliwki, inni dodają miód i mleko, inni cynamon... Ja jednak używam najbardziej podstawowej wersji, czyli: wsypuję trzy łyżeczki kawy parzonej do kubka, zalewam wrzątkiem, przemieszam łyżeczką. Następnie przelewam kawę przez sitko, oddzielam fusy od płynu. Fusy zabieram pod prysznic, nacieram nimi całą skórę (za wyjątkiem twarzy, chociaż osoby, które nie mają wrażliwej cery spokojnie mogą go stosować na twarz).
Po wyszorowaniu skóry peelingiem i spłukaniu, biorę gąbkę i zmywam ciało. Brzuch, pośladki i uda szoruję twardszą stroną gąbki. Początkowo było to dla mnie nieprzyjemne doznanie, teraz skóra się przyzwyczaiła.



Po osuszeniu skóry ręcznikiem nadchodzi pora na gwóźdź programu, czyli cynamon! Paczkę sproszkowanego cynamonu rozrabiam z wodą a następnie tą breją smaruję partie ciała objęte cellulitem. Uwaga- cynamon strasznie piecze! Gdy już naniosę cynamon na ciało, owijam je szczelnie folią spożywczą a następnie siadam grzecznie w jednym miejscu pod kocem i/lub kołdrą. Powinno się tak siedzieć ok. 15-20 minut, ja jednak przeciągam ten okres czasu do 30 min (lubię takie lekko parzące ciepło, nie czuję dyskomfortu). Kilka razy zdarzyło mi się zapomnieć i siedzieć w cynamonie ok. godziny, jednak na drugi dzień miałam poparzenia. Na szczęście zeszły po dwóch dniach.
Na koniec, gdy już nasza skóra jest oczyszczona, zaczerwieniona i sucha, nakładamy na ciało odpowiedni preparat antycellulitowy lub ujędrniający.

Czy są efekty? Przytoczę konwersację ze Współlokatorem sprzed kilku dni:
W.: "Azime, poprawił Ci się stan nóg."
A.: "Serio?!"
W.: "Nie schudłaś, nie ciesz się. Ale cellulit Ci się zmniejszył."

I tym optymistycznym akcentem żegnam Was, papa!! =*






Informacje o cellulicie zaczerpnęłam z: 
1. http://www.cellulit24.com/index.php
2. http://www.na-cellulit.pl/


[23.] Recenzja tuszu Rimmel Sexy Curves

[23.] Recenzja tuszu Rimmel Sexy Curves

Dzień dobry!

Dawno nie pisałam żadnej recenzji, dlatego dziś skupimy się na kolejnym kosmetyku, który obowiązkowo MUSI znajdować się w mojej kosmetyczce. O jakim kosmetyku mowa?



Nie wyobrażam sobie makijażu bez wytuszowania rzęs! To jak przysłowiowa wisienka na torcie, kropka nad "i". Nawet jeśli nie używamy cieni do powiek, samo użycie maskary sprawi, że nasze oko będzie piękniej wyglądać.

Jedną z moich ulubionych maskar jest "Sexy Curves" od Rimmel. Używam ją od kilku lat (własciwie od kiedy jest dostępna na rynku) i nie odczuwam potrzeby jej zmiany. Jak dla mnie jest to maskara idealna! 

Ale najpierw przeczytajmy, co producent pisze o produkcie:
"Maskara Sexy Curves - rzęsy wyraźnie pogrubione, wydłużone nawet 7 razy za jednym pociągnięciem, seksownie podkręcone do 70% odporna na rozmazywanie, delikatna dla oczu, nawilżająca i odżywiająca. Wyjątkowy kształt szczoteczki Triple Plump maksymalizuje objętość rzęs, podkręca je i rozczesuje. Krótsze włoski szczoteczki pogrubiają rzęsy i tworzą objętość, natomiast dłuższe włoski podkręcają rzęsy i separują je."

Cena: 27zł / 8ml

Ten tusz rzeczywiście bardzo mocno podkręca rzęsy i wydłuża je i za to ją uwielbiam- swoje rzęsy mam krótkie i proste, po pomalowaniu Sexy Curves nawet nie potrzebuję użyć zalotki. Dodatkowo ma kolejną, ważną dla mnie zaletę- nie skleja rzęs, nie robi tzw. "efektu owadzich nóżek". Każda rzęsa jest wytuszowana osobno, maksymalnie wydłużona i podkręcona. Kilkakrotnie słyszałam komplement, że mam piękne rzęsy. Odpowiadam wtedy: "To nie rzęsy, to tusz"- SC wygląda na rzęsach bardzo naturalnie a jednak efekt jest powalający. To właśnie lubię- podkreślenie naturalnej urody a nie przerysowanie :). No, chyba, że mowa o sesjach zdjęciowych i piórach w makijażu ;). 
Wracając do SC- nie osypuje się, nie kruszy, szybko schnie i nie odbija się na powiekach. Na internecie można przeczytać skrajne opinie o SC, ja jednak jestem jej wielką fanką! 

Minusy? Tusz nie wydłuża aż 7-krotnie (producent tutaj obiecuje gruszki na wierzbie, tego chyba nie potrafi żadna maskara). Nie zauważyłam też pogrubienia, ale osobiście nie przepadam za pogrubiającymi tuszami. 

Spotkałam się z opinią, że tusze z Rimmel uczulają. Osobiscie nigdy się z tym nie spotkałam, noszę soczewki kontaktowe, mam wrażliwe oczy a jednak SC mogę spokojnie używać. Także nie spotkałam się z wystąpieniem alergii u żadnej z modelek z którymi współpracowałam.

Sexy Curves odniosła sukces, dlatego powstało kilka modeli SC "do zadań specjalnych"!

Pierwszym "ulepszaczem" był tusz w odcieniu jeszcze głębszej czerni- Extreme Black. Na półce sklepowej można go odróżnić od podstawowego SC tym, że ma ciemnofioletowe opakowanie:
               Klasyczny SC                                                                 SC Extreme Black

Używałam obu modeli. Jednak nie zauważyłam dużej różnicy w odcieniu czerni :)
Kolejny model SC posiada wodoodporne właściwości:


Nigdy go nie używałam ze względu, że nie używam wodoodpornych kosmetyków. Nie z jakiegoś przekonania, uprzedzenia, jakoś tak nie potrzebuję :) Na basen czy nad rzekę po prostu nie robię makijażu ;) Jednak gdybym kiedyś szukała wodoodpornej maskary, na pewno sięgnę po SC- w dodatku kolor opakowania taaak mnie kusi :D

Ostatnią wypuszczoną linią SC był Full Figure- miał zapewnić maksymalne pogrubienie.
Producent zachwala: "Dzięki specjalnie wyprofilowanej szczoteczce seksownie pogrubia i podkręca rzęsy. Nie rozmazuje się, wyjątkowo trwały." Kupiłam ten tusz jako że akurat w drogerii nie mieli klasycznego SC ani Extreme Black. Mimo, że SC Full Figure należy do tuszy pogrubiających, postanowiłam zaufać tej marce i wypróbować go. Osobiście byłam zadowolona z zakupu, jednak fanki pogrubionych rzęs mogą się bardzo rozczarować. Ten tusz kompletnie nie pogrubia. W tym modelu denerwowała mnie szczoteczka. O wiele bardziej wolę materiał, z którego wykonana jest szczoteczka w klasycznym SC i Extreme Black. 


Szczoteczka w przybliżeniu

Zaprezentuję swoje rzęsy przed i po tuszowaniu. Mimo, że mój aparat w telefonie jest bardzo kiepski, widać diametralną różnicę. 

 Naturalne rzęsy

Po użyciu SC


 Porównanie rzęs przed i po. Po lewej stronie rzęsy wytuszowane, po prawej- nie.




Reasumując: polecam tusz osobom, które lubią naturalność oraz tym, które chciałyby mieć długie i podkręcone rzęsy. Paniom, które stawiają na pierwszym miejscu efekt pogrubienia rzęs- odradzam.

Pozdrawiam serdecznie!

EDIT 25.01.15r
Tusz został wycofany ze sprzedaży. Długo szukałam jego zastępcy, zapraszam do recenzji nowego ulubieńca: KLIK! 
 



[22.] Sesja ze zjawiskową Katarzyną!

[22.] Sesja ze zjawiskową Katarzyną!

Witam serdecznie po dłuższej przerwie =)

Miałam przyjemność zrobić sobie krótki wypad do Chorwacji. Jednak nie były to zwykłe wakacje, była to wycieczka motocyklowa! Pierwszy raz jechałam na motorze w tak daleką trasę, ale dałam radę! Było bajecznie!

Podczas mojej nieobecności, Leszek podesłał mi zdjęcia z sesji, którą uważam za niezwykle udaną! Pozowała Katarzyna S., jestem bardzo zadowolona z tej modelki! Pełen profesjonalizm podczas sesji, zaangażowanie, wspaniałe warunki, ciągła chęć doskonalenia się! Wróżę jej dużą karierę, jeśli nie siądzie na laurach ;)

Kasia ma ciekawe rysy twarzy- szczególnie charakterystyczne duże, zmysłowe i całkowicie naturalne usta!

Zapraszam do oglądania =)

Tego zdjęcia nie zaliczam do udanych. Kasia ma tutaj wyjątkowo ostre rysy twarzy, w rzeczywistości ma ładniejszą buzię, co będzie widać na kolejnych zdjęciach. Nie wiem, czy jest to wina obróbki, światła a może zwyczajnie nieudanego zdjęcia. W każdym razie wstawiam je, bo znów poszalałam ze sztucznymi piórkami zamiast rzęs, lecz tym razem dodałam je do kolorowego makijażu. Znacie moją słabość do piór- nie mogłam się powstrzymać ;)
Postawiłam też na gradient na ustach. Ciemny fiolet przechodził w intensywny, przygaszony róż. Na tych ustach można było poszaleć z robieniem gradientu =)



A tutaj już glamour. Zmiana makijażu- bardziej stonowany, podkreślający urodę modelki. Ja sprawdziłam się jako "przytrzymywacz poduszek" =D




Zmiana stylizacji i miejsca pozowania. Kasia równie dobrze radziła sobie w pozycji leżącej jak i stojącej. Modelka miała świadomość swojego ciała i tego, kiedy wygląda najkorzystniej. Duży plus!



A tak zwyczajnie, jako kobieta, zazdroszczę jej ciała! Jest piękne! Długie, smukłe nogi no i idealnie płaski brzuch! O tak, mam słabość do brzuszków- chętnie wymieniłabym się z Kasią :D



I to byłoby na tyle =) Teraz przede mną kilka większych, komercyjnych projektów. Do tego kilkudniowe szkolenia z zabiegów odmładzających na ciało i twarz. Mam bardzo pracowity sierpień! 

Pozdrawiam serdecznie =*

Fotograf: http://www.maxmodels.pl/fotograf-l-p.html
Modelka: http://www.maxmodels.pl/modelka-queen93.html


EDIT: 4 lipiec 2014
Patrząc na pierwsze zdjęcie mogę śmiało powiedzieć, że z roku na rok coraz bardziej się rozwijam :)
Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl