[449.] Naturalna pielęgnacja cery- ankieta ogólna

[449.] Naturalna pielęgnacja cery- ankieta ogólna


Izabella z bloga Zakręcone kółko​ poddała mi pomysł robienia ankiet dotyczących naturalnej pielęgnacji- uważam to za fantastyczny pomysł, ponieważ w ten sposób będę mogła dokładnie poznać Wasze preferencje, skóry, cery, włosy i oczekiwania.

Chciałabym rozszerzyć tematykę bloga- poruszać także te tematy, które bezpośrednio mnie nie dotyczą np. pielęgnacja włosów kręconych, przetłuszczanie się skóry głowy. Mogłabym napisać takie wpisy bazując tylko na teorii, ale przecież wiemy, że nie tędy droga =) Ankiety umożliwią mi poznanie Waszego zdania i metod!

Mam nadzieję, że te ankiety i ich wyniki będą ciekawe również dla Was =) Pierwsza ankieta dotyczy ogółem naturalnej pielęgnacji cery i będzie bazą do dalszych badań.

Mam nadzieję, że wypełni ją jak najwięcej osób- a zajmie to dosłownie minutę ;)
_______________
 



_______________
PS Serdeczne podziękowania dla Izabelli, nie tylko za poddanie pomysłu, ale także zaoferowanie wykonania analizy a także oprawę graficzną ankiety i wyników- jest to dla mnie nieoceniona pomoc i bez niej ankiety z pewnością nie ujrzałyby światła dziennego!

Pozdrawiam serdecznie,

[448.] Kremy z filtrami SPF 50 o naturalnych składach

[448.] Kremy z filtrami SPF 50 o naturalnych składach

W letnim okresie, dostaję wiele pytań o kosmetyki z filtrami UV- to właśnie w tych preparatach drzemie największa siła spowalniająca procesy starzenia się skóry, ale także zapobiegają poparzeniom słonecznym, chronią przed rozwojem czerniaka, pękaniem naczynek czy pojawianiu się przebarwień.

Jednak znalezienie idealnego kremu z filtrem jest nierealne- ta grupa kosmetyków jest jedną z najtrudniejszych do wyprodukowania i niemożliwym jest, żeby istniał krem z filtrem, który sprosta wymaganiom wszystkich osób. Zawsze znajdzie się jakieś "ale": bielenie, ciężka konsystencja, filtr przenikający, nienaturalna substancja, brak podanej wartości PA, itd.

Wielką szkodą byłoby niwelować efekty naturalnej pielęgnacji, które udało się osiągnąć, poprzez stosowanie kremu z potencjalnie szkodliwymi dodatkami tylko dlatego, że ma filtr SPF 50. Jednak destrukcyjny wpływ promieniowania UV na skórę jest realnym zagrożeniem, dlatego popieram stosowanie kosmetyków z filtrami. O ile przez okres jesienno-zimowy zachęcam do stosowania podkładów mineralnych, chroniących skórę na poziomie SPF 15-20, o tyle w słonecznym okresie roku zachęcam do zmian kremu na dzień na taki o wysokiej fotoprotekcji.

Wymagania, jakie stawiam kosmetykom z filtrem:
- SPF 50,
- brak substancji komedogennych (parafiny, wazeliny, silikonów itp.),
- brak substancji potencjalnie drażniących i wysuszających, które mogą uwrażliwiać skórę na promieniowanie UV (glikole, PEGi, PPG, donory formaldehydu, etanolu, izopropanolu, czy amin),
- mile widziana obecność substancji aktywnych, pielęgnujących skórę.

Chociaż na rynku istnieje bardzo szeroka gama kosmetyków z filtrem SPF 50, to dotychczas tylko kilka z nich  zainteresowało mnie swoim składem. Poniżej spis tychże kremów oraz składy INCI: na zielono zaznaczone substancje aktywne a na żółto- filtry UV:


Kafe Krasoty (inaczej: Le Cafe de Beaute) SPF 50 
Cena: ok. 32 zł
Aqua, Cocos Nucifera Butter, Titanium Dioxide and Aluminia and Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglycerides, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Mangifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Triticum Vulgare Oil, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, D-panthenol, Allantoin, Xanthan Gum, Parfum , Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol


Bioderma Photoderm Mineral SPF 50
Cena: ok. 36 zł


Decyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Trigliceride, Cocoglycerides, Titanum Dioxide, Silica Dimethyl Silylate, Polyhydroxystaeric Acid, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Stearic Acid, Alumina, Tocopherol [BI 694]



Mineralny krem przeciwsłoneczny SPF 50, Alphanova Sun
Cena: ok. 40 zł
Aloe Barbadensis Leaf Extract, Dicaprylyl Carbonate, Titanium Dioxide, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Coconut Alkanes, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Stearic Acid, Aqua, Polyhydroxystearic Acid, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Magnesium Sulfate, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Parfum, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Alumina, Coco-Caprylate/Caprate, Sodium Anisate, Linalool, Limonene, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Citric Acid


Babycare Suncream SPF 50, Topfer
Cena: ok. 48 zł


Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Aqua, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Pongamia Glabra Seed Oil, Glyceryl Oleate, Tricaprylin, Canola Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Oenothera Biennis Oil, Tocopherol, Bisabolol, Mica, Lecithin, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Alumina, Dipotassium Glycyrrhizate


Ochronny parasol od słonka SPF 50, Momme
Cena: ok. 60 zł

Aqua, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Isoamyl Laurate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Betaine, Citrullus lanatus Seed Oil, Sodium Chloride, Isostearic Acid, Polyhydroxystearic Acid, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Lecithin, Stearic Acid, Benzyl Alcohol, Helianthus Annuus Seed Oil, Bisabolol, Dehydroacetic Acid, Tocopherol




Alphanova Bebe, spray z wysokim filtrem SPF 50
Cena: ok. 70 zł


Dicaprylyl Carbonate, Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Glycerin, Coconut Alkanes, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyhydroxystearic Acid, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Magnesium Sulfate, Sodium Chloride, Aloe Barbadensis leaf juice powder, Stearic Acid, Aluminum Hydroxide, Alumina, Coco-Caprylate/Caprate, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Sodium Anisate, Sodium Levulinate, Acid citric.
 

Krem na słońce dla dzieci i niemowląt SPF 50 Neutral, Eco Cosmetics
Cena: ok. 80 zł

Titanium Dioxide, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Aqua, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Glyceryl Oleate, Pongamia Glabra Seed Oil, Canola Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Punica Granatum Seed Oil, Rosa Moschata Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Oenothera Biennis Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Magnesium Sulfate, Mica, Lecithin, Tocopherol, Dipotassium Glycyrrhizate, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Stearic Acid, Alumina



Jestem bardzo ciekawa, czy znacie powyższe kosmetyki- jakie jest Wasze zdanie o nich? Polecacie? 
A może dodałybyście coś do tej listy? Chętnie poznam Wasze propozycje! =)

Pozdrawiam serdecznie!

[447.] 3 kosmetyki do demakijażu, na które warto zwrócić uwagę!

[447.] 3 kosmetyki do demakijażu, na które warto zwrócić uwagę!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam 3 fenomenalne kosmetyki do demakijażu- w zależności od Waszych preferencji, mam dla Was zarówno płyny micelarne (Bio IQ, Lush Botanicals) jak i olejek (Resibo). 

Chciałabym krótko przypomnieć, że kosmetyk do demakijażu to preparat, który umożliwia nam wykonanie pierwszego etapu oczyszczania jakim jest całkowite i dokładne zmycie kosmetyków kolorowych. Gdyby pominąć etap demakijażu i od razu przystąpić do oczyszczania skóry przy pomocy kosmetyku służącemu do dogłębnego oczyszczania (czyli takiego, którym masujemy skórę przy pomocy dłoni jak żel, pianka, czy emulsja), doprowadzimy do sytuacji, w której kosmetyk ten związałby się z samymi kosmetykami kolorowymi a przez to nie oczyści dogłębnie porów. Ponowna aplikacja tego samego kosmetyku mogłaby być dla skóry zbyt dużą dawką i doprowadzać do naruszenia bariery hydrolipidowej a przez to doprowadzić do odwodnienia cery, pobudzić pracę gruczołów łojowych czy zwiększyć reaktywność skóry.


Dlatego też dwuetapowe oczyszczanie skóry jest prawidłowym rozwiązaniem dla tych z nas, które na co dzień noszą makijaż. Odpowiedni kosmetyk do demakijażu umożliwi zmycie kosmetyków kolorowych bez naruszenia bariery hydrolipidowej a także nie szczypiąc w oczy. Co ważne- odpowiedni kosmetyk do demakijażu to taki, który możemy użyć nawet kilka razy pod rząd aż płatek kosmetyczny będzie czysty. Nawet mimo kilkukrotnej aplikacji produktu na twarz, nie może zaburzyć jej funkcji. I każdy z dzisiejszych bohaterów wykazuje takie działanie!




Zaczniemy od wody micelarnej Bio IQ jako kosmetyku najlżejszego, nie pozostawiającego ani krzty filmu na skórze. Taki preparat z pewnością spisze się u osób o skórach nawet bardzo problematycznych z tendencją do komedogenności. 

Skład INCI prezentuje się następująco:
Aqua, Hamamelis Virginiana Leaf Water, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Sodium PCA, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Biosaccharide Gum-1, Glyceryl Caprylate, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Levulinic Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, D-limonene, Linalool

Już na drugim miejscu znajdziemy hydrolat oczarowy, który to właśnie bardzo dobrze spisuje się w przypadku problematycznych cer- wykazuje właściwości zmniejszające wypryski, łojotok oraz rozszerzone pory. Oprócz niego znajdziemy też hydrolat z róży damasceńskiej, ekstrakt z dzikiej róży i żurawiny, które będą działać nawilżająco ale także wyciszają grę naczyń krwionośnych, zmniejszają zaczerwienienia. W składzie znajdują się też humektanty: sól sodową kwasu PCA i polisacharyd- fukożel.

Woda micelarna bardzo dobrze domywa makijaż, przy czym nie szczypie w oczy i nie podrażnia. Do zmycia pełnego makijażu włącznie z eyelinerem i tuszem wystarczą dwa płatki kosmetyczne. Dużym plusem jest opakowanie: eleganckie i funkcjonalne zarazem. Stojąc na półce wygląda na szklane a tak na prawdę jest z plastiku co czyni go idealnym wyborem na wakacyjne podróże!

Ciekawym dodatkiem do tej wody są skompresowane maseczki w płachcie. Producent zaleca nasączenie maseczki wodą micelarną i pozostawienie na skórze jako kompresu. Pomysł bardzo ciekawy i wart wypróbowania zwłaszcza, że niewiele marek kosmetyków naturalnych ma w swojej ofercie maseczki w płachcie. Cenię je za wygodę użytkowania.

Zobaczcie same, jak zachowuje się maseczka podczas nasączania:


Cena: ok. 60 zł za 200 ml
Link do sklepu



Drugim płynem micelarnym, który serdecznie polecam to "Rose Infinity" od Lush Botanicals. Ten kosmetyk ma bardziej bogatą konsystencję ze względu na obecność olejów. Kosmetyk pozostawia na skórze lekki film, jednak nie jest on tłusty ani lepki. Dzięki temu lekkiemu, ochronnemu filmowi, nasza skóra nie będzie odczuwała "ściagnięcia" nawet, jeśli mamy ku temu predyspozycje.



Skład INCI przedstawia się następująco:
Rosa Damascena Flower Water, Cocamidopropyl Betaine, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin, Royal Jelly, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Rugosa Flower Extract, Wine Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Geraniol 

Skład jest imponujący: zwróćcie uwagę, że w kosmetyku nie występuje sama woda a jest zastąpiona hydrolatem z róży damasceńskiej- to od razu poprawia walory produktu pod względem nawilżania, łagodzenia zaczerwienień ale też zapachu. Oprócz tego hydrolatu, w składzie znajdziemy inne surowce pochodzące z różnych gatunków róży: ekstrakty z róż pomarszczonej i stulistnej a także olejek z róży damasceńskiej. Substancją myjącą jest betaina kokamidopropylowa a więc bardzo delikatnie oczyszczająca substancja powierzchniowo-czynna. W tym płynie znajdziemy bogactwo olejów: jojoba, oliwa i słodkie migdały przeplatają się z przeciwstarzeniowymi substancjami aktywnymi jak ekstrakt z wina i winogron. Wisienką na torcie jest mleczko pszczele o właściwościach odżywiających skórę.



Ten płyn micelarny jest niesamowicie wydajny- do demakijażu wystarczy nam tylko jeden płatek kosmetyczny i w dodatku nie musi być całkowicie zwilżony. Płyn bez trudu zmywa makijaż, włącznie z tuszem i eyelinerem już przy pierwszym przetarciu twarzy płatkiem. Preparat nie szczypie w oczy ani też nie powoduje zaczerwienień- bardzo dobrze spisze się w przypadku cer suchych, odwodnionych, wrażliwych ale też naczynkowych, które preferują zmywanie przy pomocy płynu micelarnego.

Cena: ok. 70 zł za 100 ml







Na koniec produkt o najbardziej treściwej konsystencji, czyli olejek do demakijażu marki Resibo! Olejowa formuła produktu będzie ukojeniem dla cer atopowych i suchych, jednak może budzić obawy w przypadku cer tłustych czy ze skłonnością do zapychania. Nic bardziej mylnego! Demakijaż przy pomocy oleju jest bardzo delikatną czynnością a wiele cer trądzikowych i tłustych nosi znamiona cer wrażliwych. Ponadto oleje wzmacniają barierę hydrolipidową skóry przez co pośrednio regulują pracę gruczołów łojowych a poprzez działanie przeciwzapalne, zmniejszają niedoskonałości. Olejowy kosmetyk do demakijażu będzie najlepszym wyborem dla tych skór, które preferują oczyszczanie bez użycia "klasycznych" środków powierzchniowo-czynnych.

Skład INCI prezentuje się następująco:
Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene


Skład jest prosty i krótki, co z pewnością spodoba się wrażliwym cerom. Olejem bazowym jest lniany, który jest jednym z najbardziej uniwersalnych olejów- polecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, ponieważ pomaga goić wypryski, zmniejsza łojotok ale też mocno nawilża skórę i zmniejsza pojawianie się suchych skórek. Następnie w składzie znajdziemy olej winogronowy o właściwościach przeciwstarzeniowych i uszczelniających naczynka a także olej abisyński o silnych właściwościach nawilżających czy olej awokado, mocno odżywiających skórę. Olej manuka poprzez działanie przeciwbakteryjne, zmniejsza stany zapalne obecne przy trądziku.



Olejek najlepiej nakładać na twarz przy pomocy dłoni po czym wykonać krótki masaż. W ten sposób już podczas oczyszczania zadbamy o pobudzenie syntezy kolagenu w skórze. Olejek zmywamy przy pomocy zwilżonych wodą płatków kosmetycznych lub z pomocą ściereczki załączonej do produktu. Po demakijażu pozostaje na skórze lekki, jednak tłusty film i jest to całkowicie normalne- ta tłusta powłoka ochroni skórę podczas stosowania kosmetyku do oczyszczania dogłębnego: żelu, pianki, emulsji czy glinki. Po zakończeniu drugiego etapu oczyszczania na skórze nie pozostaje żaden film, nie ma już ani śladu po olejku- zmywa się bez najmniejszego trudu. Co ważne- wiele kosmetyków wodoodpornych ma w sobie spory dodatek olejów, które gwarantują wodoodporność produktu. Olejek, chociaż jest kosmetykiem najdelikatniej oczyszczającym, najlepiej poradzi sobie z wodoodpornymi formułami, ponieważ oleje zawarte w tych kosmetykach z łatwością rozpuszczą się w olejku (podobnie jak wszelkie smary najłatwiej schodzą po rozpuszczeniu ich w oleju, oliwie czy... maśle ;)).

Cena: ok. 60 zł za 150 ml




Jestem bardzo ciekawa, czy miałyście któryś z tych produktów i jak spisały się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś z nich? Koniecznie dajcie znać!


Pozdrawiam serdecznie!

[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko

[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko

Wraz z początkiem kolejnego miesiąca czas na Projekt Denko! W czerwcu zużyłam tylko garść kosmetyków i denko należy do malutkich. Mam jednak nadzieję, że Was zaciekawi!

Maski w płachcie:


Zaczniemy sobie od masek w płachcie marki Via Beauty, które zakupiłam na Ukrainie. Z tymi maskami wiązałam duże nadzieje- mimo podejrzanie wyglądającego składu INCI mocno wierzyłam, że będą naturalne. 

Składy maseczek możecie zobaczyć tutaj: Kosmetyki z Ukrainy- wierzyć składom kosmetyków spoza UE?

Składy podane na opakowaniach tych kosmetyków z pewnością nie są pełne, chociażby z tego względu, że nie mają wymienionego zapachu a charakteryzują się wyraźnymi aromatami. Ukraina jako Państwo położone poza UE, nie ma obowiązku podawania składu INCI na opakowaniu w takim schemacie, jak znamy z Polskich opisów kosmetyków stąd skłaniam się ku stwierdzeniu, że na opakowaniach wymienione są jedynie substancje aktywne a nie cały skład. Mam nadzieję, że marka kiedyś pojawi się na terenie UE i będziemy mogły zerknąć w pełne składy: gdyby kosmetyki okazały się naturalne, z pewnością zakupiłabym ich więcej, ponieważ podobała mi się wygoda ich używania. Natomiast nie wiedząc, co tak na prawdę nakładam na twarz, wolę nie ryzykować pogorszenia stanu cery.

Cena: ok. 3 zł za sztukę

Pielęgnacja ciała


Łagodzący kremowy żel pod prysznic, Vianek

Żele pod prysznic marki Vianek uwielbiam i na chwilę obecną śmiem twierdzić, że są to najlepsze żele do mycia ciała obecne aktualnie na rynku. Dlaczego? Ponieważ nie posiadają żadnych anionowych związków powierzchniowo-czynnych a jedynie bezpieczne, niedrażniące substancje myjące jak glukozydy i betaina kokamidopropylowa. Dzięki temu już podczas mycia nie naruszają bariery hydrolipidowej skóry co przyczynia się do poprawy jej nawilżenia. Stosując tak delikatne żele do mycia ciała, nie musimy obawiać się o suche skórki na ciele nawet, jeśli nie użyjemy balsamu.

Cena: ok. 22 zł za 300 ml


Peeling do ciała, Aroma

Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który- niestety w mojej opinii- obrzydzał kąpiel i pielęgnację. Już przy pierwszym kontakcie odrzucił mnie jego zapach: wg składu powinnam wyczuwać olejki eteryczne a zamiast tego wyczuwałam bardzo dziwną woń. Mogłabymją określić jak gumę (?) albo plastik (?) z dodatkiem czegoś słodkiego. Bardzo sztuczny, chemiczny i kompletnie nieprzyjemny. Używałam tego peelingu tylko na nogi, ponieważ pozostawienie tego zapachu w okolicach bliższych nosowi spowodowałoby u mnie mdłości. Produkt miał też okropną, ciągnącą się konsystencję, przypominającą bliżej niezidentyfikowany bełt. Wygląd kosmetyku w połączeniu z zapachem był dla mnie nie do zaakceptowania. W użyciu kosmetyk był dobry, skutecznie złuszczał naskórek a same drobinki umożliwiały przyjemny masaż jednak zapach niwelował całą radość. Nie jestem osobą o bardzo wrażliwym nosie- wręcz nie ruszają mnie kosmetyki posiadające bardzo naturalne (w opinii niektórych osób- śmierdzące) zapachy, nie jestem wymagająca co do nut obecnych w kosmetykach a jednak zapachu tego produktu nie mogłam znieść. Nigdy jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, żebym zmuszała się do zastosowania kosmetyku ze względu na nieprzyjemny zapach...

Zresztą, zobaczcie same:


Cena: ok. 7 zł za 150 ml


Pielęgnacja włosów



Maska jajeczna Babuszka Agafia

Zapamiętajcie Moje Drogie to zdjęcie, ponieważ widzicie na nim ostatnie opakowanie tej maski, które miałam w swoich zapasach! Maska ta pojawiała się w każdym projekcie denko i to zazwyczaj w ilości dwóch zdenkowanych opakowań. Moje włosy ją uwielbiały i nie wyobrażałam sobie pielęgnacji bez niej- dlatego zawsze miałam w zapasie 2-3 opakowania tej maski! Nie była ona jednak całkowicie naturalna, co często podkreślałam oraz na co i Wy zwracałyście uwagę: jednak nie umiałam znaleźć drugiego kosmetyku, który tak dobrze dyscyplinowałby i wygładzał moje włosy. Aż do chwili, gdy w ofercie Biolaven pojawiła się odżywka, która zdetronizowała Babuszkę!

Cena: ok. 15 zł za 300 ml


 Odżywczy szampon do włosów, Vianek

To także mój ulubieniec w kwestii pielęgnacji włosów: bardzo dobrze oczyszcza, bez trudu domywa nie tylko oleje ale nawet masła a przy tym nie podrażnia skóry głowy ani nie powoduje swędzenia. Najbardziej lubię to, jak moje włosy prezentują się po nim: są gładkie, proste i pięknie błyszczą! Jeśli Wasze włosy mają tendencję do puszenia się, koniecznie musicie go wypróbować!

Cena: ok. 18 zł za 300 ml


Odżywka do włosów, Biolaven

I oto gagatek, który zdetronizował (niemal z hukiem!) maskę Babuszki Agafii ze stale zajmowanego przez nią od ponad roku miejsca na łazienkowej półce! Odżywka Biolaven ma całkowicie naturalny skład (jak na kosmetyk spod sztandaru "Sylveco" przystało) jednak różni się konsystencją od pozostałych odżywek i masek tej firmy. Odżywki zawsze nakładam na włosy poprzez wmasowywanie i używając innych odżywek/masek od Sylveco miałam problem z ich aplikacją, nie umiałam wyczuć, ile produktu powinnam nałożyć na włosy. W przypadku tej odżywki "wmasowywanie" jest bezproblemowe, nie pojawia się uczucie ich tarcia a równomiernego rozprowadzenia produktu, na którym mi zależy. Odżywka mocno wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie a także dodaje im blasku. Po użyciu włosy są zdyscyplinowane, proste i pięknie się prezentują. Stosuję tę odżywkę systematycznie odkąd pojawiła się w sprzedaży (a więc już kilka miesięcy) i zauważyłam, że końcówki włosów są w lepszej kondycji przez dłuższy czas i rzadziej je podcinam. Mogę mówić o niej w samych superlatywach!

Cena: ok. 20 zł za 300 ml



 Pozostałe:
 

Woda micelarna Bio IQ

Taki mały spoiler, ponieważ o tym produkcie zamierzam napisać Wam bliżej niebawem- chciałam jednak móc zużyć go do końca, żeby dobrze go ocenić. Problemem wielu osób w ocenie kosmetyku jest wydawanie werdyktu po kilku użyciach. A kosmetyk trzeba potestować długo, żeby móc zobaczyć pełny efekt. Zazwyczaj powtarzam, że pierwszy werdykt można wydać po ok. 2 tygodniach systematycznego stosowania produktu, jednak najlepsze i najbardziej trwałe efekty obserwujemy dopiero po zużyciu całego opakowania a więc minimum miesiącu stosowania. Im dłużej kosmetyk stosujemy, tym bardziej wiarygodną opinię możemy mu wystawić- chociaż zawsze ona będzie subiektywną, ponieważ każdy z nas ma inną cerę a przez to obserwujemy różne reakcje na ten sam kosmetyk.



A w przypadku tego micelu mogę wypowiadać się tylko pozytywnie! Skutecznie zmywa makijaż nie podrażniając przy tym skóry ani oczu. Wystarczą nam dwa płatki kosmetyczne, żeby całkowicie pozbyć się kolorowych kosmetyków, włączając w to tusz do rzęs i eyeliner. Na razie więcej Wam nie zdradzę, mam nadzieję, że będziecie czekać na pełną recenzję ;).


Pasta do zębów, Elmex

W przypadku past do zębów także zwracam uwagę na skład, jednak nie zrezygnowałam całkowicie z fluoru. Naprzemiennie sięgam po pasty zawierające ten pierwiastek jak i go pozbawione. Elmex ma sporą dawkę aminofluorku dzięki czemu wzmacnia szkliwo a pozostałe składniki są bezpieczne i niedrażniące.



Elmex posiada w ofercie kilka rodzajów past jednak tylko ta podstawowa ma satysfakcjonujący mnie skład =).

Cena: ok. 12 zł za 75 ml


Krem-maska do rąk z awokado, Eco Laboratorie

Kolejny ulubieniec, do którego wracam z przyjemnością: przede wszystkim krem ten bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki, jednocześnie odczuwalnie nawilżając skórę dłoni. Ponadto posiada obłędny zapach, który intryguje wszystkich, którzy mieli okazję go stosować! Produkt jest bardzo wydajny i wystarczy odrobina, by odpowiednio odżywić dłonie.



Jednak w przypadku pielęgnacji dłoni krem to tylko dodatek- stan skóry dłoni zależy przede wszystkim od kosmetyków myjących czy chemii gospodarczej, z którą mają styczność. Więcej na ten temat pisałam tutaj: pielęgnacja dłoni.

Cena: ok. 13 zł za 100 ml


Masełko do ust 


Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który okazał się bublem. Był to pierwszy Ukraiński kosmetyk, jaki wypróbowałam i nie wiedziałam, że będzie zwiastował ciąg nieszczęść jakim są te kosmetyki. Masełko ma ładny skład, ale... kompletnie się nie sprawdza.



Przede wszystkim w kontakcie z ciepłem ciała roztapia się do płynnej formuły. Aplikacja przypomina smarowanie ust olejem. Są śliskie, lepkie i tłuste- coś okropnego! Smak także nie jest przyjemny- tutaj wyczuwam olejki eteryczne ale uważam, że są dodane w zbyt dużej ilości- usta aż drętwieją a na języku pozostaje nieprzyjemny posmak. Nie byłam w stanie zużyć go do końca, produkt wyląduje w koszu.

Cena: ok. 4 zł
______________

Odnoszę wrażenie, że to denko powinno być zatytuowane "Polscy ulubieńcy kontra buble z Ukrainy"- nic więc dziwnego, że wśród sporej ilości naszych wschodnich sąsiadów panuje przekonanie, że polskie kosmetyki są lepsze. Oj są i to bardzo =) Oczywiście to nie koniec moich zapasów z Ukrainy i mam nadzieję, że w końcu trafię na takie, które mnie zachwycą!

Tymczasem dajcie znać, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków- jak spisują się one u Was? A może zaintrygowałam Was którymś z nich?

Czekam na Wasze opinie! Pozdrawiam =)


[445.] Naturalne SPA- pierwsze podejście do marki Lush Botanicals, szczotkowanie włosów, pielęgnacja twarzy, ciała i włosów.

[445.] Naturalne SPA- pierwsze podejście do marki Lush Botanicals, szczotkowanie włosów, pielęgnacja twarzy, ciała i włosów.


Dzisiejsze "Naturalne SPA" będzie spore, ponieważ wzięło w nim udział kilka osób- jak zawsze systematyczna i pomysłowa Izabella z bloga "Zakręcone Kółko" a także Anna i Shidless, które dowiedziały się o akcji dzięki grupie  "Kosmetologia Naturalnie"- przez długi czas wzbraniałam się przed założeniem swojej grupy facebookowej, ponieważ z powodzeniem udzielałam się na kilku innych grupach. W pewnym momencie zaczęłam obserwować, że coraz więcej osób poleca moje wpisy, stosuje się do moich porad i widzi poprawę- zauważyłam, że mam stałe grono Czytelniczek i to nie takich, które tylko pobieżnie "przelecą" wzrokiem nowy wpis, ale które wczytują się w niego dokładnie i biorą rady do serca. Postanowiłam stworzyć dla tych osób miejsce w sieci- miejsce dla osób o statusie "zaawansowany" w naturalnej pielęgnacji, które chcą dowiadywać się czegoś więcej, ponieważ podstawy już mają. Pytania osób "zaawansowanych" niejednokrotnie są trudniejsze i bardziej złożone- oczywiście zawsze można wysłać do mnie wiadomość, jednak pomyślałam, dlaczego nie dzielić się tą trudniejszą wiedzą z większym gronem osób? Ten blog w głównej mierze istnieje dzięki Wam i Waszym pytaniom: biorę pod uwagę najczęściej zadawane pytania i na ich podstawie piszę kolejne artykuły. Zadawanie pytań na grupie umożliwia otrzymanie wyczerpującej odpowiedzi ale też zdobywanie wiedzy dzięki czytaniu pytań innych osób. Oczywiście w grupie jest też miejsce dla osób początkujących- nawet, jeśli nie będę miała możliwości odpowiedzieć na podstawowe pytania, z pewnością nie przejdą one bez echa ponieważ osoby "zaawansowane" potrafią odpowiedzieć na te pytania w sposób wyczerpujący i prawidłowy (moderuję posty i bacznie podglądam, jakie padają odpowiedzi ;) I zazwyczaj nie mam nic do dodania, ponieważ Dziewczyny omawiają temat całkowicie!). 

Dla osób początkujących stworzyłam także w grupie plik z podstawami pielęgnacji- na razie jest jeden, jednak bogaty w informacje i przydatne linki. Właśnie ze względu na grupę i chęć posiadania przejrzystych informacji w plikach zamierzam ponowić tematy, które były poruszane na początku istnienia bloga- zwłaszcza, że sama też przez te kilka lat dowiedziałam się wielu ciekawych informacji. Z pewnością na pierwszy ogień pójdzie prawidłowe oczyszczanie skóry i mydła w kostce.

Jeśli chcecie dołączyć do grupy Kosmetologia Naturalnie na facebook`u, serdecznie zapraszam!


A teraz przejdźmy do Naturalnych SPA Czytelniczek ;) Zacznijmy od Izabelli z bloga "Zakręcone Kółko", która opisała zabieg szczotkowania włosów- zabieg jest fantastyczny, ponieważ nie zajmuje dużo czasu a poprawia ukrwienie w cebulkach włosów przez co pobudzany jest wzrost włosa a także dociera do nich więcej składników odżywczych z pożywienia. Ponadto Izabella opisała zalety szczotki z włosia dzika- jeśli zastanawiałyście się kiedyś nad zakupem, koniecznie zerknijcie!
_________

https://shidless.blogspot.com/2017/06/naturalne-spa-we-wasnej-wannie.html

Natomiast Shidless wykonała prawdziwe pielęgnacyjne "kombo"- jak przystało na Włosomaniaczkę pielęgnację rozpoczęła od SPA dla włosów. Zabieg zaczęła od ulepszenia maski Babuszki Agafii, co widzimy na powyższej ściądze:
1. Zwilżenie włosów mgiełką,
2. Aplikacja maski,
3. Zawinięcie włosów pod folię a następnie nałożenie czapki.

Następnie nadszedł czas na pielęgnację ciała (kąpiel z użyciem soli morskiej z Morza Martwego Flower`s Experience, żelu pod prysznic EcoLaboratorie oraz łyżeczką oleju rycynowego) oraz twarzy:
1. Oczyszczenie żelem tymiankowym Sylveco,
2. Tonizacja przy pomocy wzmacniającego płynu micelarnego- toniku Vianek,
3. Aplikacja maseczki ekspresowej Bania Agafii.

Po upływie czasu nadeszła pora na umycie włosów przy pomocy szamponu odżywczego Vianek a potem aplikacja balsamu regenerującego Łaźnia Agafii tylko na końcach kosmyków oraz jego spłukanie zimną wodą. Efekt prezentuje się następująco:

https://shidless.blogspot.com/2017/06/naturalne-spa-we-wasnej-wannie.html

____________
Natomiast Anna podesłała opis swojej pielęgnacji, który przedstawiał się następująco:

1. Twarz
* umyłam twarz emulsją nawilżającą Vianek, nie miałam makijażu.
* nałożyłam peeling enzymatyczny Norel z dodatkiem korundu
* zmyłam, wykonując peeling
* nałożyłam maskę ze spiruliny z dodatkiem serum Biolaven i ekstraktu z miłorzębu japońskiego Kosmetyki Naturalne - Zrób Sobie Krem
* zmyłam maskę i nałożyłam tonik DIY (herbatka z hibiskusa plus d-panthenol), nie czekając aż wyschnie dodałam kwas hialuronowy i serum silnie nawilżające Clochee
* zamknęłam to wszystko kremem przeciwzmarszczkowym Clochee


2. Włosy
* kilka godzin wcześniej nałożyłam na nie olejek babydream
* wykonałam peeling skóry głowy (kawa+szampon Petal Fresh)
* umyłam włosy ww. szamponem
* na skalp nałożyłam odżywkę z dodatkiem d-panthenolu, a na całą długość włosów maskę Organic Shop Moldova z awokado
* na końcówki nałożyłam serum Nacomi i pozwoliłam im naturalnie wyschnąć :).
_____________


Natomiast ja postanowiłam zapoznać się bliżej z marką Lush Botanicals- to nowa marka polskich kosmetyków naturalnych, istnieje niecały rok, jednak gdy raz się je zobaczy, zapadają głęboko w pamięć! Miałam przyjemność zapoznać się z tą marką podczas targów "Eko Cuda" - nie tylko opakowania kosmetyków przykuwały uwagę ale i całe stoisko, gustownie ozdobione w czarne kwiaty współgrające z ciemnym banerem jak i opakowaniami.

Zazwyczaj nie zwracam uwagę na opakowanie czy design kosmetyku- w końcu ważny jest skład. Jednak w przypadku Lush Botanicals chciałabym zatrzymać się przy wyglądzie opakowań- nie bez powodu kosmetyki te znajdują się w ciemnym szkle. Otóż dzięki specjalnemu rodzajowi szkła "Miron Violet Glass" promienie UV nie docierają do jego wnętrza co przedłuża trwałość produktu! Sprytne!

Kosmetyki Lush Botanicals są przeznaczone do trzymania w lodówce a ich data ważności wynosi 2 miesiące od daty produkcji. Ponadto te preparaty dostępne są tylko na stronie producenta, dzięki czemu mamy pewność, że były przechowywane w odpowiednich warunkach. Trzymanie kosmetyków w chłodnym miejscu w połączeniu z ciemnofioletowym szkłem sprawia, że produkty te nie muszą być konserwowane a to oznacza, że kosmetyki te będą dobrym wyborem dla najbardziej wymagających cer!

Warto podarować sobie odrobinę luksusu w codziennej pielęgnacji i codziennie wykonywać "małe SPA"- cera z pewnością się odwdzięczy!




Skład INCI: 
Rosa Damascena Flower Water, Cocamidopropyl Betaine, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glycerin, Royal Jelly, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Rugosa Flower Extract, Wine Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Geraniol

Mamy tutaj całą kompozycję ekstraktów roślinnych oraz olejów! Skład jest odpowiednio wyważony, bogaty zarówno w emolienty jak i humektanty. Ponadto znajdziemy w tym płynie mleczko pszczele o silnych właściwościach odżywiających i wzmacniających skórę. Za właściwości myjące odpowiada delikatna betaina kokamidopropylowa (dla ciekawskich: porównanie siły substancji powierzchniowo-czynnych stosowanych w kosmetykach).

Ten płyn micelarny nie szczypie w oczy, nie powoduje zaczerwienień, delikatnie ale skutecznie oczyszcza. Nie doświadczymy po nim uczucia ściągnięcia czy wysuszenia skóry! Za to będzie odpowiednio przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. W dodatku posiada obłędny, różany zapach, który uprzyjemnia zabieg.




Skład INCI:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Royal Jelly, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene

Prawdziwa bomba substancji aktywnych! Tutaj również podoba mi się zachowanie równowagi pomiędzy emolientami a humektantami dzięki czemu skóra pozostaje odpowiednio nawilżona. Mimo zastosowania dużej ilości olejów, sok nie pozostawia tłustej powłoki i jak najbardziej nadaje się pod krem a następnie makijaż!




Skład INCI:
Rosa Damascena Flower Water, Aqua, Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Isostearyl Isostearate, Glycerin, Betaine, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Sorbitan Oleate, Royal Jelly, Rosa Canina Seed Oil, Passiflora Edulis (Passionfruit) Seed Oil, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Panthenol, Gardenia Tahitensis Flower (Tiare) Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Cera Alba, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Xanthan Gum, Rosa Damascena Flower Oil, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Geraniol, Citronellol, Limonene  

Tak samo jak w przypadku powyższych kosmetyków- skład jest odpowiednio wyważony i znajdziemy w nim bogactwo substancji aktywnych: zarówno emolientów jak i humektantów. Wśród nich znajdziemy wiele egzotycznych roślin jak kiwi, granat, marakuja. Oprócz składników aktywnych i wpływających na konsystencję kosmetyku znajdziemy także mikę i dwutlenek tytanu, które pozostawiają na skórze lekki połysk. Efekt jest niesamowity, bardzo naturalny i nie ma mowy o niezdrowym połysku imitującym łojotok czy brokatowych drobinkach! Zyskujemy efekt promiennej i wypoczętej cery już od pierwszego użycia- mogę śmiało przypisać tutaj koreańskie określenie "chok-chok"- a wiecie, że do takiego efektu na skórze mam szczególną słabość.

Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna- treściwa ale nie tłusta, szybko się wchłania pozostawiając cerę nawilżoną i odżywioną. Dzięki obecności dwutlenku tytanu lekko matowi skórę i sprawia, że jest to dobry wybór pod makijaż!


Jest to dopiero moja pierwsza przygoda w kosmetykami "Lush Botanicals", stosuję je od niedawna i z pewnością w miarę dalszego stosowania, przybliżę Wam je bardziej! Obecnie jestem zachwycona składami INCI bogatymi w substancje aktywne i pozbawione zbędnych surowców, które mogłyby uczulić czy zaszkodzić skórze.

A jak Wasze Naturalne SPA? Co zrobiłyście w tym miesiącu dobrego dla swojej skóry?

Pozdrawiam!

[444.] Pielęgnacja cery naczynkowej

[444.] Pielęgnacja cery naczynkowej

Chociaż cera naczynkowa dotyka sporej rzeszy osób, bardzo mało firm kosmetyków naturalnych wypuszcza linie stricte przeznaczone do wzmacniania naczyń krwionośnych. Każda osoba świadomie wybierająca kosmetyki wie, że napis producenta „dla cery…”, czy „dla wieku …+” jest jedynie sugestią i najważniejsze jest to, żeby zerkać na substancje zawarte w składzie INCI, jednak taki napis jest bardzo pomocny dla początkujących osób. Ważny jest też psychologiczny aspekt, że skoro kosmetyk został przeznaczony dla danego typu cery, to nie powinien nam zaszkodzić.

Pielęgnacja cery naczyniowej wcale nie jest łatwa: wiele producentów „wrzuca” cerę naczynkową oraz suchą czy wrażliwą do jednego worka, tworząc kosmetyki o bardziej treściwych konsystencjach. Takie preparaty z pewnością nie sprawdzą się u osób z tendencją do komedogenności- dlaczego?
Otóż cera naczynkowa to podtyp cery- oznacza to, że może dotyczyć zarówno cer tłustych, mieszanych jak i suchych czy normalnych. Jeśli nie wiecie, czym różni się typ i podtyp cery a także jak je określić, zapraszam do osobnego wpisu: Jak określić swój typ i podtyp cery?


Czy problem cery naczynkowej mnie dotyczy?

To pierwsze pytanie, która powinna sobie zadać każda z nas: nawet, jeśli nie obserwujemy u siebie popękanych naczynek (a więc żywoczerwonych „niteczek” stale widocznych na powierzchni skóry, w terminologii dermatologicznej określane jako „teleangiektazje”), to warto mieć na uwadze, że w pielęgnacji tego podtypu cery najważniejsza jest prewencja! Kosmetyki mają możliwość wzmacniania naczyń krwionośnych i zapobiegania ich pękaniu, jednak nie cofną powstałych już teleangiektazji. Jeśli mamy popękane naczynka, warto zainteresować się zabiegiem laseroterapii czy elektrokoagulacji – te zabiegi umożliwiają całkowite usunięcie teleangiektazji, jednak nawet po ich usunięciu należy stosować pielęgnację przeznaczoną do cery naczynkowej, aby zapobiec reemisji (nawrotowi) zmian.

Cera naczynkowa to nie tylko ta, na której już są popękane naczynka- jeśli Twoja cera ma tendencję do rumienienia się albo rumieńce nie znikają z Twojej twarzy: jesteś posiadaczką cery naczynkowej. Zwróć także uwagę na cery Twoich najbliższych- jeśli u kogoś z rodziny występują popękane naczynka, prawdopodobnie również jesteś w grupie osób o osłabionych naczyniach krwionośnych i powinnaś pamiętać, że Twoje żyłki również mogą popękać wraz z upływem lat.

Etapy nasilania się cery naczynkowej:
1.    Tendencja do pojawiania się rumienia, który powoli, ale całkowicie ustępuje,
2.    Wystąpienie trwale zaczerwienionych miejsc na twarzy np. stale czerwone płatki nosa czy nieznikające rumieńce,
3.    Powstanie teleangiektazji przez rozszerzenie naczyń krwionośnych (potocznie „pękanie naczynek”).
 



Różnicowanie cery naczynkowej a cery normalnej czy wrażliwej

Różnicowanie cery naczynkowej a cery normalnej czy wrażliwej
Cera naczynkowa może rozwinąć się także na podłożu cery normalnej (sama jestem posiadaczką takiego typu cery) jednak trzeba też odróżnić problem kruchych naczyń krwionośnych a prawidłowej reakcji skóry jaką jest rumień pojawiający się po intensywnym wysiłku fizycznym czy pod wpływem silnych emocji. Różnica polega głównie na szybkości znikania rumienia:  prawidłową reakcją jest pojawienie się i stopniowe oraz szybkie jego zniknięcie natomiast kruchość naczyń objawia się w bardzo powolnym zanikaniu rumienia lub nawet niecałkowitym wyrównaniu kolorytu skóry: może ona pozostawać zarumieniona na stałe a rumień ten będzie się nasilał pod wpływem bodźców. Oczywiście częste narażenie skóry na niesprzyjające warunki a więc: nadmierne opalanie się, brak ochrony skóry przed wiatrem i mrozem, uprawianie wyczynowych sportów czy intensywne treningi na siłowni, które sprawiają, że cera się rumieni, mogą pretendować do rozwoju cery naczynkowej. Niektóre zawody także są w grupie ryzyka, jak np. kucharz, piekarz (gwałtowne zmiany temperatur), trener personalny, kulturysta (intensywne treningi siłowe) czy kierowca, pracownik chłodni (niesprzyjające warunki zewnętrzne jak promieniowanie UV czy mróz).

Cera naczynkowa to zazwyczaj także cera wrażliwa, ale nie każda cera wrażliwa jest naczynkową. W przypadku cer naczynkowych rumień nasila się pod wpływem najmniejszych bodźców, dlatego określamy ją także jako wrażliwą. Natomiast cera wrażliwa także reaguje nawet na najmniejsze bodźce ale rumień może po prostu szybko zanikać i wtedy nie mamy do czynienia z cerą naczynkową, chociaż oczywiście cera wrażliwa pretenduje do przekształcenia się w naczynkową, ponieważ jak wspomniałam wyżej: częste rumienienie się skóry, nawet z jednoczesnym szybkim zanikaniem może doprowadzić do rozszerzania i osłabiania naczynek. Różnice pomiędzy podtypem cery naczynkowej i wrażliwej są subtelne a reakcje obu cer przeplatają się ze sobą, co może ich utrudniać prawidłowe określenie.



 Podtyp cery naczynkowej na podłożu różnych typów skór
 
Jeśli jesteśmy posiadaczkami cery naczynkowej lub znajdujemy się w grupie ryzyka, czyli mamy kruche naczynka krwionośne albo ktoś z naszej rodziny boryka się z tym problemem, należy wprowadzać do pielęgnacji preparaty, które będą zawierały substancje wzmacniające naczynka. Poniżej zobaczycie, że posiadanie cery naczynkowej nie musi oznaczać wywrócenie pielęgnacji do góry nogami, czy sięganie po preparaty o zbyt treściwych konsystencjach, które mogłyby prowadzić do komedogenności. Musimy ocenić, jaki jest nasz typ cery a więc: tłusta, mieszana, normalna czy sucha a potem dobierać odpowiednie kosmetyki pod ten typ z uwzględnieniem ekstraktów czy olejów wzmacniających naczynka!


Poniżej przygotowałam zestawienie przykładowych kosmetyków do cery naczynkowej z rozróżnieniem jej typów. Dlaczego taki podział jest istotny? Ponieważ wielu producentów kosmetyków wypuszczających serie do cery naczynkowej od razu zakłada, że typ tej cery musi być suchy. Wynika to z faktu, że cera naczynkowa nierzadko rozwija się wraz z wiekiem, gdy spada w skórze poziom produkcji bariery hydrolipidowej i NMF (struktur odpowiadających za odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie skóry, które pełnią funkcje ochronne przed czynnikami zewnętrznymi) ale też kolagenu, który odpowiada za utratę elastyczności zarówno skóry jak i naczyń krwionośnych, przez co stają się one bardziej kruche i podatne na pękanie. Jedną z podstaw pielęgnacji cery naczynkowej jest jej ochrona przed czynnikami zewnętrznymi a więc stosowanie takich kosmetyków myjących, które nie będą naruszać bariery hydrolipidowej a dodatkowo ją wzmocnią (np. mleczka)  a także kremów o treściwych konsystencjach. Taka pielęgnacja niekoniecznie będzie pasować skórom tłustym, mieszanym i trądzikowym, przy których problemy z niedoskonałościami cery mogłyby się nasilić.


Dopiero od niedawna mówi się o problemie, jakim jest cera tłusta i trądzikowa a jednocześnie naczynkowa. Niestety za taki stan odpowiada nieprawidłowa pielęgnacja cery tłustej czy trądzikowej (np. nadużywanie kwasów, stosowanie kosmetyków z etanolem czy zbyt agresywnie oczyszczających), czy zażywanie niektórych leków przez osoby młode (np. tabletki antykoncepcyjne).


Wielu dermatologów ma także problem z prawidłowym określeniem stanu cery pacjenta i automatycznie cerę zaczerwienioną i problematyczną określają jako trądzik różowaty. A jest to już schorzenie dermatologiczne, nie kosmetyczne. To dysfunkcja skóry, która objawia się uporczywym trądzikiem po zastosowaniu nowych kosmetyków, jednocześnie z silną reakcją rumieniową skóry. W przypadku trądziku różowatego niezbędne jest sięganie po leki, by wyciszyć jego aktywną fazę (zmiany trądzikowe bardzo podobne do trądziku młodzieńczego jednak bez obecności zaskórników).  Natomiast w przypadku cery naczynkowej ale jednocześnie będącej skórą tłustą, mieszaną lub trądzikową wystarczy odpowiednia pielęgnacja, by wyciszyć powstawanie niedoskonałości i odpowiednie oczyszczenie cery. Oczywiście nieprawidłowa pielęgnacja lub jej brak, gdy mamy cerę naczynkową oraz tłustą/mieszaną/trądzikową może spowodować rozwój trądziku różowatego, dlatego też dobór odpowiednich kosmetyków jest tak ważny!


Próbowałam wielu kosmetyków pod kątem cery naczynkowej zarówno na sobie jak i na swoich pacjentkach, ponieważ problem kruchych naczyń krwionośnych jest najczęściej występującym defektem kosmetycznym zaraz po cerach problematycznych. Dzięki uprzejmości sklepu Triny.pl mam możliwość pokazania Wam najciekawszych preparatów dla takiego rodzaju cery! W dodatku mam dla Was rabat na zakupy w wysokości -10% na hasło „NATURALNIE” dlatego pod każdym z kosmetyków znajdziecie odnośnik bezpośrednio do odpowiedniej zakładki na Triny.pl. Promocja obowiązuje od … do… . Osobiście podpowiem, że lubię zakupy na Triny.pl, ponieważ zamówienia realizowane są szybko i bezproblemowo a paczuszka oznakowana specjalną naklejką zabezpieczającą przed otwarciem przez osoby niepowołane. Na naklejce widnieje napis, że powinna być nieprzerwana- gdyby było inaczej możemy podejrzewać, że ktoś przed nami oglądał zawartość przesyłki. Bezpieczeństwo przede wszystkim ;).



Przejdźmy więc do kosmetyków!

Oczyszczanie twarzy:


Mleczka cenię za ich delikatność oraz uniwersalność- wiele cer naczynkowych dobrze reaguje właśnie na ten rodzaj kosmetyków myjących, ponieważ ryzyko naruszenia przez nie bariery hydrolipidowej skóry jest niewielkie. Ponadto dzięki zawartości emolientów wzmacniają tę barierę ochronną skóry co w konsekwencji sprawia, że skóra staje się bardziej odporna na niekorzystne warunki atmosferyczne, przestaje być nadreaktywna a rumień staje się mniej intensywny. O tym, jak dokładnie stosować mleczka pisałam Wam w osobnym wpisie i warto na niego zerknąć: mleczka jako jedyne kosmetyki myjące można zastosować dwa razy pod rząd. Do cer naczynkowych polecam:


Arnikowe mleczko oczyszczające, Sylveco (cera sucha)


W składzie znajdziemy tytułową arnikę, która wzmacnia naczynia krwionośne. Mleczko pozostawia na skórze film, z którym niekoniecznie polubiłyby się cery ze skłonnością do zapychania, ale cerom suchym przyniesie ulgę i wpłynie na poprawę ich nawilżenia.


Cena: ok. 19 zł za150 ml


Odżywcze mleczko do demakijażu, Vianek (cera mieszana i normalna)


Za wzmocnienie naczyń krwionośnych odpowiada olej rokitnikowy bogaty w witaminę C. To mleczko ma inną formułę niż wymienione wcześniej: delikatnie oczyszcza ale nie pozostawia na skórze wyczuwalnego filmu.

Cena: ok. 18 zł za 150 ml
Zobacz na Triny.pl


Odmładzająca pianka Anti-Age, Eco Laboratorie (cery ze skłonnością do komedogenności ale wrażliwe)


Pianka będzie dobrym wyborem dla tych skór, po których pojawia się uczucie ściągnięcia i zaczerwienienie po umyciu, ale które nie tolerują pozostawiania filmu. Będzie też dobrym wyborem dla tych osób, które potrzebują kosmetyku odrobinę mocniej oczyszczającego niż mleczko ale bez ryzyka podrażnienia czy odwodnienia skóry. Za wzmocnienie naczyń krwionośnych odpowiada olej rokitnikowy.

Cena: ok. 19 zł za 150 ml


Żel fito-oczyszczający, Planeta Organica (cery wymagające dogłębnego oczyszczenia: tłuste, trądzikowe, zanieczyszczone)


Ten żel jest najsilniejszym z wymienionej tutaj czwórki, jednak wciąż jest na tyle delikatnym kosmetykiem, że nie będzie oczyszczał skóry zbyt agresywnie. Ma bardzo ciekawą konsystencję przypominającą bardzo gęsty, niemal galaretowaty żel, który sprawia, że nie potrzebujemy dużo produktu by odpowiednio oczyścić skórę. W składzie znajdziemy ekstrakt z herbaty chińskiej i aloes, które pomagają zmniejszać wypryski oraz regulują pracę gruczołów łojowych. W żelu znajdziemy dodatek witaminy C a także owoce acai, które odpowiadają za wzmocnienie naczyń krwionośnych.

Cena: ok. 18 zł za 200 ml


Tonizacja:
Cery naczynkowe mogą nie przepadać za pozostawianiem na nich substancji myjących, które zazwyczaj występują w gotowych tonikach. Dlatego dobrym wyborem będzie hydrolat! Oprócz tego warto mieć na uwadze, że gotowe toniki mają na zadanie obniżać pH skóry, dlatego ich wartość pH może wynosić nawet ok. 2.5, co może nadmiernie obniżyć pH skóry po zastosowaniu kosmetyków o fizjologicznym pH. A nadmierne obniżenie pH skóry wpływa na jej nadreaktywność i wzmożenie zaczerwienień. Dlatego też hydrolaty o fizjologicznym pH (ok. 5.5) będą bezpiecznym wyborem.


Jednym z najbardziej znanych hydrolatów przeznaczonych do cery naczynkowej jest różany, który bardzo dobrze niweluje zaczerwienienia skóry ale też nawilża. Jeśli jednak chciałabyś skupić się bardziej na niwelowaniu niedoskonałości cery, wypróbuj hydrolat z melisy: dzięki silnym właściwościom przeciwzapalnym bardzo dobrze goi niechciane wypryski jednocześnie uszczelniając naczynia krwionośne.


Woda różana, Make Me BIO: ok. 15 zł za 100 ml,
Hydrolat z melisy, Bioline: ok. 23 zł za 75 ml.


Kremy:

Kremy Make Me BIO zachwyciły mnie swoim działaniem od kiedy pierwszy raz miałam z nimi styczność (a było to już ponad 2 lata temu!). Jedną z ich zalet jest długotrwałe wzmacnianie naczyń krwionośnych i widoczne niwelowanie zaczerwienień. Skóra staje się mniej reaktywna i ma bardziej jednolity koloryt. Dla skór suchych i normalnych polecam wersję „Garden Roses”, w której to właśnie tytułowy olejek różany a także geranium odpowiadają za wzmocnienie naczyń krwionośnych. Ten krem pozostawia na skórze lekki film, jednak nie jest on tłusty i nie skraca trwałości makijażu. Za to skóry mieszane i tłuste bardziej polubią wersję „Featherlight”, która jest lżejsza i szybciej się wchłania lecz tak samo dobrze nawilża i wycisza grę naczyń krwionośnych. W tej wersji substancjami wzmacniającymi naczynka są hydrolat pomarańczowy oraz olej z orzechów laskowych.


„Garden Roses”, Make Me BIO: ok. 45 zł za 60 ml
„Featherlight”, Make Me BIO: ok. 65 zł za 60 ml

Innymi kremami, które również bardzo dobrze wzmacniają naczynia krwionośne są kremy z dodatkiem rokitnika marki Sylveco- ich jedynym minusem jest kolor, który może wybijać się u osób o alabastrowej cerze. Kolor ten wynika z wysokiej zawartości oleju rokitnikowego. Także w tym wypadku możemy powiedzieć, że intensywna barwa jest gwarancją skuteczności!


Lekki krem rokitnikowy będzie lepszym wyborem dla skór z tendencją do zapychania, tłustych, mieszanych, czy trądzikowych, ponieważ jest lekki i dobrze się wchłania. Natomiast krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną to ratunek dla najbardziej suchych, wręcz atopowych skór: ma konsystencję niemal maści, która nie tylko odpowiednio nawilży ale także natłuści skórę, tym samym wzmacniając jej barierę ochronną i czyniąc bardziej odporną na wpływ niekorzystnych czynników zewnętrznych.

Lekki krem rokitnikowy, Sylveco: cena ok. 29 zł za 50 ml

Grzechem byłoby nie wspomnieć o jednej z nowości marki Vianek: kremie wzmacniającym na dzień z dodatkiem zielonego pigmentu, który subtelnie ale widocznie maskuje zaczerwienienia cery. Jest świetnym wyborem dla osób, które nie noszą makijażu na co dzień jednak chciałyby zminimalizować widoczność naczynek a także stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż, dzięki której nie musimy obawiać się o ich widoczność. Krem może być stosowany dla każdego typu cery. Oprócz zielonego pigmentu, w kremie znajduje się olej z czarnej porzeczki oraz ekstrakt z owoców borówki brusznicy, które wzmacniają naczynka. 



Cena: ok. 28 zł za 50 ml


Peelingi:

Najczęściej polecanym rodzajem peelingów dla cer naczynkowych są enzymatyczne: z racji tego, iż są to bardzo delikatnie działające kosmetyki, nie będą podrażniać reaktywnych skór ani nasilać ich zaczerwienień. Bardzo istotnym jest, żeby po zmyciu peelingu skóra była lekko zaczerwieniona a rumień szybko znikł (normalna reakcja skóry na powierzchowne złuszczenie) a nie zaogniona i żywoczerwona! Zbyt agresywne wykonywanie peelingu może nasilić rozwój cery naczynkowej dlatego należy pamiętać o umiarze. Peelingi enzymatyczne są zalecane także dla cer trądzikowych, by nie doprowadzać do rozsiewu bakterii po twarzy. Tym bardziej, jeśli posiadasz cerę naczynkową i trądzikową, powinnaś wybrać peeling enzymatyczny.


Peeling enzymatyczny Sylveco posiada olejek geranium, który wzmacniają naczynia krwionośne.


Cena: ok. 24 zł za 75 ml

Niestety, dla niektórych cer naczynkowych peeling enzymatyczny może okazać się za słaby, nie złuszczać odpowiedniej ilości martwego naskórka co w konsekwencji przyczynia się do czopowania ujść gruczołów łojowych i niechcianych wyprysków. Dlatego zawczasu, jeśli masz problem z łojotokiem lub zanieczyszczeniami cery jak zaskórniki czy wągry, sięgnij po peeling ziarnisty. W przypadku cery naczynkowej mogę polecić odżywczą maseczkę-peeling Vianek, która dzięki treściwej formule przypominającej masło sprawia, że drobinki zmielonych nasion lnu dobrze przesuwają się po skórze i nie złuszczają jej zbyt agresywnie. Dodatek oleju rokitnikowego wpływa na wzmocnienie naczyń krwionośnych a po zabiegu skóra jest nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku zwłaszcza, jeśli po wykonaniu peelingu potrzymamy kosmetyk na twarzy ok. 10-15 minut w formie maseczki!


Cena: ok. 19 zł  za 75 ml

Maseczki:
A jak już jesteśmy przy maseczkach, to oprócz powyższego peelingu-maseczki mogę polecić dwie rosyjskie maseczki, które wpłyną na uszczelnienie naczyń krwionośnych:

Pierwszą jest nawilżająca Planeta Organica, chociaż producent zaleca ją dla skór suchych, uważam, że lepiej spisze się na cerach skłonnych do zapychania. Oczywiście maseczka bardzo mocno nawilża oraz wygładza skórę, dlatego posiadaczki cer suchych będą z niej zadowolone, ale mnie zaciekawił efekt, jaki daje tuż po zmyciu. Większość nawilżających maseczek pozostawia na skórze chociaż delikatny film, za którym nie przepadają osoby ze skłonnością do niedoskonałości i zapychania. W tym przypadku ta żelowa maseczka zmywa się całkowicie i na twarzy nie czuć nawet najmniejszego jej śladu! Dlatego polecam w przypadku skór tłustych, mieszanych, trądzikowych. W składzie znajdziemy dodatek witaminy C, dzięki któremu wzmocni naczynia krwionośne!


Cena: ok. 24 zł za 100 ml

Drugą maseczką, którą polecam dla cer naczynkowych, ale tych wymagających nawilżenia jest wersja regenerująca Natura Siberica. Bardzo mocno nawilża pozostawiając skórę przyjemnie gładką. Po jej zastosowaniu jest wyczuwalny na skórze lekki film, jednak nietłusty i bardziej kremowy. Natomiast dodatek oleju rokitnikowego oraz jarzębiny wzmacnia naczynia krwionośne!


Cena: ok. 25 zł za 75 ml

Serum:
I na sam koniec mój ulubiony rodzaj kosmetyku: serum! Jeśli jeszcze nie posiadacie teleangiektazji, jednak jesteście posiadaczkami kruchych naczynek, wystarczy, jeśli dołączycie do swojej pielęgnacji serum o właściwościach wzmacniających naczynia krwionośne! Przygotowałam dla Was cztery serum w zależności od Waszych typów skór ale też preferencji co do formuły kosmetyku.

Serum olejowe: Biolaven i Resibo


Na pierwszy rzut oka w INCI oba serum mogą wydawać się bardzo podobne, jednak ich stosowanie uświadomiło mi, jak bardzo te kosmetyki się różnią. Przede wszystkim serum Biolaven spisuje się lepiej na skórach tłustych, mieszanych i trądzikowych, ponieważ dzięki zawartości olejku z lawendy reguluje pracę gruczołów łojowych i zmniejsza wypryski. Serum Resibo jest bardziej treściwe, mocniej odżywi i nawilży cery suche, odwodnione a także normalne, nieborykające się z problemem komedogenności. Oba serum wykazują działanie przeciwstarzeniowe i bardziej szczegółowe porównanie możecie przeczytać w osobnym wpisie.

W serum Biolaven naczynka wzmacnia olej z pestek winogron a w serum Resibo: także olej z pestek winogron oraz dodatek witaminy C.

Serum Biolaven: ok. 26 zł za 30 ml
Serum Resibo: ok. 129 zł za 30 ml


Serum emulsyjne: Planeta Organica

To serum występuje w dwóch wersjach: w czerwonej etykiecie dla skóry suchej i wrażliwej a w zielonej- dla tłustej i mieszanej. Oba kosmetyki to bogactwo substancji aktywnych i bardzo łatwo z nimi przesadzić, dlatego przypominam, że serum to skoncentrowane kosmetyki i wystarczy sięgać po nie 1-2x w tygodniu! 


Wersja czerwona ma lekko żelową konsystencję a substancjami wzmacniającymi naczynka są jagody goji, czarna porzeczka, róża, olejki geranium i pomarańczy oraz dodatek witaminy C- prawdziwe bogactwo substancji czynnych!


Cena: ok. 35 zł za 50 ml


Wersja zielona ma postać lekkiej emulsji, szybko się wchłania i nie powoduje zapychania porów. Wręcz przeciwnie- pomaga goić się wypryskom oraz reguluje pracę gruczołów łojowych. Substancjami wzmacniającymi naczynka są oleje z róży dzikiej i damasceńskiej oraz witamina C.


Cena: ok. 30 zł za 50 ml
_________
 

Jeśli jesteś posiadaczką cery naczynkowej lub masz kruche naczynka, koniecznie daj mi o sobie znać! Jestem ciekawa, czy wpis był pomocny oraz czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jak spisały się u Was?

Pozdrawiam!

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl