[481.] Spieniacz kosmetyków myjących- hit czy kit?

Oczyszczanie skóry jest bardzo istotną kwestią, do której niestety często traktujemy po macoszemu. Delikatne mycie, a więc stosowanie takich kosmetyków, które zmyją zanieczyszczenia dnia codziennego bez naruszania bariery hydrolipidowej skóry, jest podstawą do zachowania dobrze nawilżonej skóry, na której nie pojawiają się suche skórki. Stosowanie delikatnych kosmetyków myjących sprawia, że po kąpieli nie odczuwamy dyskomfortu i rzadziej sięgamy po balsamy. 

By trafnie dobrać kosmetyk myjący, przede wszystkim należy zerknąć w jego skład INCI. O sile substancji myjących stosowanych w kosmetykach już Wam pisałam, dlatego jeśli nie wiecie, które środki powierzchniowo-czynne zaliczamy do delikatnych a które do mocnych, odsyłam:


Niestety cena kosmetyków myjących o bezpiecznym składzie zazwyczaj jest wyższa. I chociaż odstawienie balsamu lub rzadsze jego stosowanie pozwala nam już na pewną oszczędność, to dla wielu osób cena tych żeli może być zaporowa. Dlatego dziś pokażę Wam przyrząd, który znacząco oszczędza stosowanie kosmetyków myjących!


Spienianie żeli nie tylko niesie za sobą korzyści finansowe, ale także sprawia, że skóra ma mniejszy kontakt z substancjami powierzchniowo-czynnymi, dlatego mniej narażamy ją na wysuszenie. 

Ale czy sama pianka umożliwi nam dokładne umycie się? 

Należy bacznie obserwować reakcje swojej skóry. W przypadku skóry na ciele pianka jest wystarczająca, by dokładnie zmyć z nas zanieczyszczenia dnia codziennego nawet, jeśli byliśmy mocno spoceni. Oczywiście gdybyśmy były pobrudzone smarem, z pewnością nie domyłybyśmy go pianką, jednak w przypadku codziennych kąpieli, pianka w zupełności wystarcza.

Podobnie w przypadku cery- spieniaczem możemy spienić żel do twarzy i z pomocą powstałej pianki oczyścić skórę zarówno rano jak i wieczorem. Jeśli nosimy makijaż, oczywiście należy go uprzednio zmyć przy pomocy olejku, płynu micelarnego lub mleczka.


Jednak w przypadku tak newralgicznego miejsca jak okolice intymne osobiście skłaniam się ku stosowaniu skoncentrowanych, niespienionych żeli czy płynów. Ta okolica niesie ze sobą spore ryzyko nadkażeń i zwyczajnie musi być dokładnie oczyszczana. Chociaż stosowanie pianki może wydawać się dobrym wyborem dla delikatnej okolicy, to żele do higieny intymnej oparte o delikatne substancje myjące są odpowiednim środkiem- nie podrażniają, nie wysuszają a umożliwiają bardzo dokładne oczyszczenie i zachowanie higieny.


Spienianie kosmetyków jest także dobrą opcją w przypadku włosów- zwłaszcza, jeśli mamy włosy wysokoporowate, z tendencją do puszenia się. Pianka bez trudu rozprowadza się na włosach, dociera do skóry głowy i zapewnia delikatne oczyszczenie. Taka metoda oczyszczania sprawdzi się także w przypadku osób o wrażliwej skórze głowy, lub ze zmienionym chorobowo skalpem np. w przypadku ŁZS. Metoda ta może być także pomocna dla osób, które potrzebują codziennie myć włosy- osoby te mogą cierpieć na wzmożenie łojotoku wynikające z codziennego mycia a pianka umożliwi uspokojenie skóry głowy, poprawę jej nawilżenia, ponieważ nie będzie naruszana bariera hydrolipidowa a tym samym dojdzie do regulacji pracy gruczołów łojowych i normalizacji wydzielania sebum.

Niestety w moim przypadku mycie włosów pianką nie okazało się skuteczne- o ile włosom na długości wystarczało takie delikatne oczyszczanie, o tyle skóra głowy troszkę się buntowała. Odkąd stan moich włosów zmienił się ze zniszczonych, wysokoporowatych na średnioporowate w stronę niskoporowatych, częściej doskwiera mi przyklap czy szybsze przetłuszczanie się włosów. Odbiegając od tematu- może chcecie, żebym napisała Wam swoją "Włosową Historię"? =)

Osoby o włosach niskoporowatych czy przetłuszczających się muszą spróbować, jak ich włosy zareagowałyby na tak delikatne oczyszczanie. Sądzę, że w przypadku niektórych skór przetłuszczających się (wynikających głównie ze zbyt częstego lub zbyt agresywnego oczyszczania) pianka może się spisać. Warto spróbować i dać jej szansę!


Proces spienienia kosmetyku jest banalnie prosty- do pojemnika wlewamy niewielką ilość żelu - na powyższym zdjęciu może wydawać się go dużo, ponieważ zanim zdążyłam zrobić zdjęcie, żel zwyczajnie zaczął rozpływać się na boki. Zazwyczaj podczas mycia ciała aplikowałam na skórę 2-3 porcje żelu, do spieniacza daję tylko 1 porcję i wystarcza mi ona na umycie całego ciała.


Następnie zalewam żel wodą. Ilość dodanej wody ma wpływ na konsystencję piany- jeśli dodamy jej więcej, pianka jest bardziej rzadka i z jej pomocą łatwiej umyć włosy, jeśli mniej- piana będzie bardziej zbita i łatwiej aplikuje się ją na ciało.

Oczywiście nie tylko ilość dodanej wody ma wpływ na konsystencję piany ale także zastosowane środki powierzchniowo-czynne czy zagęszczacze. Np. spieniając nawilżający żel pod prysznic Vianek uzyskujemy sztywną i zbitą pianę, podczas stosowania żelu Nonique z granatem była rzadsza lecz wciąż zbita a delikatny płyn dla dzieci Anthyllis Baby daje wyraźnie rzadszą piankę, którą możecie zobaczyć na zdjęciach (spokojnie można ją jednak zaaplikować na skórę, konsystencja piany nie ma wpływu na samo mycie).


Ilość wody, którą producent rekomentuje dodawać do spieniacza zaznaczona jest bardzo delikatną linią, którą mam nadzieję uda Wam się dostrzec pomiędzy strzałkami.


Następnie zamykam wieczko- składa się ono z trzech części: dolna wygląda niczym sito, posiada otworki, które wtłaczają powietrze w żel i wodę, mieszając składniki i spieniając. Ta część jest odkręcana i niestety niezbyt mocno zamocowana, dlatego zdecydowałam się przytopić plastik i tym samym zamocować ją na stałe. Górna część jest ruchoma i umożliwia przesuwanie się tłoka w górę i w dół, bez wylewania pianki.

Ruch spieniania wykonuję energicznie a samo uzyskanie pianki zajmuje kilka sekund!


No dobrze, narobiłam Wam smaka, pewnie czujecie się zainteresowane więc przejdźmy do bardzo istotnej kwestii- czy to cudo kosztuje miliony monet? Czy to jakiś post sponsorowany?

Otóż spieniacz zakupiłam na Aliexpress (link do aukcji- niestety wygasł ale możecie znaleźć jeszcze masę aukcji z tym gadżetem) i zapłaciłam ok 8 zł. Jednak zakupienie takiego spieniacza może być zbędne- równie dobrze możemy sięgnąć po kuchenny spieniacz do mleka jeśli posiadamy, czy posłużyć się pustym opakowaniem po piankach do mycia twarzy np. Eco Laboratorie. Równie tanim gadżetem umożliwiającym spienianie kosmetyku jest... stosowanie gąbki do mycia ciała! I przez długi czas była to moja ulubiona forma stosowania żeli, o czym nawet wspominałam Wam podczas tematu peelingów ciała:


Koniecznie dajcie znać co sądzicie o tym gadżecie i czy macie już swój egzemplarz! 

Pozdrawiam serdecznie!
PS Spienianie żeli jest bardzo popularne w Korei oraz Japonii (zwłaszcza w tym drugim kraju spieniacz mieści się w top 10 najczęściej kupowanych gadżetów pielęgnacyjnych) i nawet Azjatycki Cukier poświęciła temu zagadnieniu osobny post!

19 komentarzy:

  1. Agnieszko marzy mi się tonik z probiotykami, ale wszystkie dostępne ( a jest ich jedynie namiastka ) mają te probiotyki na końcu składu a przed nimi istną masakrę :O Od dłuższego czasu myślę, czy by nie zrobić sobie takiego toniku sama z dobrego hydrolatu z dodatkiem prawdziwego probiotyku , akurat probiotyki przyjmuję cały rok i kupuję te najlepsze. Proszę poradź mi, czy jeśli dodam taką kapsułkę ( po ówczesnym rozbrojeniu jej i wysypaniu zawartości ) bezpośrednio do toniku albo naparu ziołowego np. z nagietka bardzo lubię to czy taka formuła może być stosowana bezpośrednio na skórę ?? z góry dziękuję za Twoją pomoc, pozdrawiam, Malina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszym rozwiązaniem byłoby skontaktowanie się z mikrobiologiem- obawiam się, że probiotyki, których celem jest odbudowa flory jelitowej, nie spiszą się na skórze, która posiada odmienną florę bakteryjną:

      http://www.homines.wspia.pl/pdf/2010/Homines2010_05_Muszynski.pdf

      Jednak dla pewności radziłabym się upewnić u osób zajmujących się mikroflorą.

      Zgadzam się, że prawidłowa flora bakteryjna na skórze jest bardzo istotna, dlatego ważnym jest zwracać uwagę na to, by nie zaburzać pH skóry, by stwarzać odpowiednie środowisko dla naszych "dobrych" bakterii a tym samym zapobiegać rozwojowi patologicznego mikrobiomu.

      Usuń
  2. Agnieszko mam do Ciebie pytanie: czym się różni beta karoten od witaminy A ? chodzi mi o suplementy ? czy suplementacja może wspomagać walkę o ładną i zdrową cerę, czy polecasz taki suplement ? jeśli tak to na ktory się zdecydować ? beta karoten czy vitaminum A , często obie są w połączeniu z witaminą E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beta-karoten to prowitamina- w organizmie zostaje przekształcona do witaminy A =)

      Jak najbardziej suplementacja i prawidłowa dieta mają niesamowicie duży wpływ na cerę o czym pisałam tutaj:

      http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/02/409-dieta-tryb-zycia-pielegnacja.html

      Usuń
  3. Agnieszko super post i jak najbardziej jestem na tak jeśli chodzi o włosy wyskoporowate ponieważ sama takie posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mycie pianką spisuje się u Ciebie :D

      Usuń
  4. Agnieszko, a ta pomadka Felicea "Szary róż" to według Ciebie wpada bardziej w tony brzoskwiniowe czy różowe? Przeglądałam różne swatche i na każdym zdjęciu widzę inny kolor ;)
    A co do włosowej historii to bardzo chętnie bym taką przeczytała :)

    Arnika

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja włosowa historia byłaby super! Czekam na nią z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o mycie ciała, to dla mnie pianki nie mają racji bytu - czuję się po nich brudna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od naszej skóry, chociaż nasze subiektywne odczucia nie zawsze są dobrą wskazówką :) Dla przykładu- wiele kobiet myli uczucie ściągnięcia skóry po umyciu twarzy z uczuciem odświeżenia cery i nie przyjmuje do wiadomości, że to właśnie to uczucie jest przyczyną dolegliwości ich cery.

      Próbować warto zwłaszcza, jeśli mówimy o delikatnych kosmetykach, które z pewnością nie podrażnią skóry ;)

      Usuń
  7. Hej!
    Przeczytałam przez ostatni tydzień wiele wpisów o Twoim blogu. Zainspirowałaś mnie do naturalnej pielegnacji skóry naczynkowej. Niektóre kosmetyki już miałam w domu, pare dokupiłam.
    Mam jeszcze pare pytań, czy do kwasu hialuronowego moge dodac pare kropli oleju z owoców rokitnika z BU? I kiedy nakładać, wieczorem zamiast kremu/pod krem?
    Czy zaczerwienienia ktore sa juz praktycznie codziennie, zwiekszaja się przy wysiłku itp, maja szanse zniknąć przy odpowiedniej pielęgnacji? Czy został tylko laser? Popękanych naczynek narazie brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Najpierw nakładaj kwas hialuronowy a na niego olej :) W ten sposób humektanty dotrą w głębokie warstwy skóry a olej będzie zahamowywał ucieczkę wody z naskórka.

      2. Nie, zaczerwienienia jesteśmy w stanie wyciszyć, zredukować, ale nie wyeliminować. Niestety, będą już zawsze widoczne (nawet laser nie gwarantuje całkowitego usunięcia zmian), dlatego tak istotna jest prewencja.

      Usuń
  8. Jaki fajny sposób! Ja zawsze używam gąbek/myjek do mycia ciała, ponieważ gdy stosuję sam żel, zużywam naprawdę ogromne jego ilości. Wiem, jednak, że używanie takich akcesoriów jest nie do końca higieniczne, nawet mimo,że regularnie je wymieniam. Na szczęście tak się składa, że używam pianek Eco Laboratorie, więc wygląda na to, że opróżnione opakowania dostaną drugie zadanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że idealnie trafiłam z tym postem w Twoje gusta :D

      Usuń
  9. Twój blog to skarbnica wiedzy! Zastanawiam się nad kremem do twarzy z Lirene - cera wrażliwa. Jego skład to: Aqua,Glycerin,Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate,Dicaprylyl Ether,
    DI-C12-13 Alkyl Tartrate,Ethylhexyl Methoxycinnamate,C12-15 Alkyl Benzoate,Glyceryl Stearate, Isopropyl Palmitate,Cetyl Alcohol,Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters,Polyacrylamide,Sodium Polyacrylate,C13-14 Isoparaffin,Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol (nano),Disodium EDTA,Allantoin,Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,Ethylhexylglycerin,Laureth-7,Triethanolamine,Decyl Glucoside,Ascorbyl Tetraisopalmitate,Sodium Hyaluronate,Hydrolyzed Linseed Extract, Propylene Glycol,Xanthan Gum,Magnesium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C),Lecithin,Alcohol Denat. (75% Vol),Phenoxyethanol,Sodium Hydroxymethylglycinate,Benzoic Acid,Dehydroacetic,Polyaminopropyl Biguanide,Parfum

    Co o nim sądzisz? :) Czy może lepszy będzie krem emolium: (100 g kremu zawiera):
    Arlasilk Phospholipid GLA 2g, Urea 5 g, Hialuronian sodu 2 g, trójglicerydy oleju z kukurydzy 3 g, masło shea 5 g, olej macadamia 3 g, kwas mlekowy 0,1 g, alantoina 0,25 g, gliceryna 3 g, ilej parafinowy 10 g?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne doskonale zdajesz sobie sprawę, co sądzę o obu, skoro czytujesz mój blog :) Nie polecę ani jednego ani drugiego...

      Usuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl