[260.] Wcierka Jantar- kultowy kosmetyk na zagęszczenie włosów.

[260.] Wcierka Jantar- kultowy kosmetyk na zagęszczenie włosów.




Wcierka Jantar jest ze mną od początku przygody z włosomaniactwem, więc już od prawie 2 lat. Jest to na tyle kultowy kosmetyk, że nie czułam potrzeby tworzenia o niej osobnego postu. Jednak mój blog czytają nie tylko inne blogerki, ale i osoby trzecie. I przez takie osoby zostałam kilkakrotnie zapytana o najlepszą wcierkę. Postanowiłam więc opisać Jantar, by jego recenzja mogła dumnie wisieć na blogu w zakładce "Recenzje".

Moja pierwsza przygoda z Jantarem nie była udana- szczęśliwa, że udało mi się zakupić wcierkę, drżącymi rękami rozpakowałam ją w łazience i... upuściłam. Szklane opakowanie potłukło się w drobny mak :). Od tamtej pory, zawsze mam w zanadrzu plastikowy pojemnik ze spryskiwaczem, do którego przelewam Jantar.

Już po zużyciu pierwszego opakowania zauważyłam niesamowite efekty- przede wszystkim bardzo szybki przyrost włosów! Dzięki tej wcierce udało mi się ładnie zagęścić zakola, z którymi borykałam się całe życie. Zachwycona szybko poleciłam koleżankom i rodzinie Jantar. Potrafiłyśmy iść całym tabunem do drogerii i wykupić cały zapas wcierki! 

Moja miłość do niej pozostała niezmienna- nie stosuję jej codziennie, raczej w formie kuracji, gdy chcę przyspieszyć wzrost włosów, więc zużywam jedno-dwa opakowania co kilka miesięcy. Aktualnie biorę udział w akcji "Zapuśćmy się jesiennie" i postanowiłam, że na czas jej trwania będę stosować Jantar. W ciągu września zużyłam jedno opakowanie a oto efekt:


Włoski na skroni to babyhair, które tak urosły w ciągu miesiąca! Po zakończeniu kuracji te włoski nie wypadną, zaczną rosnąć jako "normalne" i zdrowe. Początkiem miesiąca farbowałam włosy- spójrzcie na odrost (jasnobrązowe włosy). Jantar to mój zdecydowany faworyt w kwestii pobudzenia wzrostu włosów. Radzi sobie również z ich wypadaniem, jednak nie aż tak dobrze, jak wcierka Green Pharmacy. W zależności od potrzeb włosów stosuję Jantar lub Green Pharmacy, uważam je za najskuteczniejsze wcierki bez zawartości etanolu w składzie. Mam bardzo wrażliwą skórę głowy i nie mogę stosować alkoholu.

A co znajdziemy w składzie Jantaru?
aqua, propylene glycol, amber extract, hedera helix extract, lamium album extract, arnica montana extract, chamomilla recutita flower extract, arctium majus extract, pinus sylvestris bud extract, rosmarinus officinalis leaf extract, nasturtium officinale extract, calendula tropaeolum majus flower extract. citrus medica limonum peel extract, arginine, biotin, zinc gluconate, acetyl tyrosine, niacinamide, panax gingseng root extract, hydrolyzed soy protein, calcium panthothenate, ornithine hcl, polquaternium-11, citrulline, peg-12, dimethicone, glucosamice hcl, panthenol, glyceryl laurate, tocopherol, linoleic acid, retinyl palmitate, plysorbate 20, peg-20, zinc pca, acrylates alkyl acrylate crosspolymer, triethanolamine, diazolidynyl urea, iodopropynyl butylcarbamate, parfum, hexyl cinnamal, limonene, linalool

Jedynymi substancjami, do których mogę się przyczepić, zaznaczyłam na czerwono. Szczególnie znajdujący się na samym początku glikol propylenowy jest mi nie w smak, ponieważ podrażnia gruczoły łojowe. Na razie nie zauważyłam przetłuszczania się skóry głowy, ale bacznie obserwuję zachowanie włosów.  Poza tymi substancjami znajdziemy masę dobroczynnych ekstraktów roślinnych w wysokich stężeniach. Nic dziwnego, że Jantar tak świetnie działa!

A Wy jakie macie z nim doświadczenia? Stosujecie? Lubicie?
Pozdrawiam!

[259.] Niedziela dla włosów- stopniowe nawilżenie i wygładzenie.

[259.] Niedziela dla włosów- stopniowe nawilżenie i wygładzenie.



 
W poprzedniej NDW (KLIK!) ponarzekałam na niezbyt udane farbowanie połączone z systemem Olaplex. Zamiast spodziewanych gładkich kosmyków, miałam włosy spuszone, zmatowione i bardzo suche. Przez ten tydzień postawiłam na mocne wygładzenie włosów- prym wiódł ocet jabłkowy, z którego wykonywałam płukankę domykającą łuski włosa. 

Dziś, oprócz maksymalnego wygładzenia włosów, postanowiłam dodać im odrobinę humektantów, by nawilżyć je i dodać objętości. Zabieg wyglądał następująco:
1. Na godzinę przed myciem, na wilgotne włosy, nałożyłam olej Babuszki Agafii "wzmacniający". Jego zadaniem jest odżywienie, wygładzenie i zmiękczenie włosa.
2. Włosy umyłam dwukrotnie kremowym szamponem-płynem do kąpieli z linii Sylveco dla dzieci. Szampon ten ma w składzie glicerynę, mocznik oraz olej ze słodkich migdałów.
3. Na 2 minuty nałożyłam balsam regenerujący Baikal Herbals. Jest to bardzo lekka odżywka i z każdym użyciem utwierdzam się w przekonaniu, że jest zbyt słaba dla moich włosów.
4. Włosy spłukałam płukanką z octem.

Po wyschnięciu włosy prezentują się następująco (przez parę minut trzymałam je spięte w Invisibobble stąd odgniecenia):


Włosy wyglądają dużo lepiej niż w zeszłym tygodniu. Są miękkie, bardziej zdyscyplinowane i nabierają połysku. Nie jestem pewna, czy jest to zasługa zabiegów nawilżających fundowanych włosom, czy może w końcu widzę efekt po Olaplexie. Przede mną jeszcze długa droga, jednak cieszę się, że widzę efekt!

Kolor bardzo mocno się wypłukał. Intensywnie przeczesuję internet w poszukiwaniu trafnych uwag dotyczących farbowania henną. Jestem ciekawa Waszych doświadczeń- szczególnie, czy któraś z Was odważyła się nałożyć hennę na włosy, z których była ściągana wcześniej chemiczna farba? Nie chciałabym ryzykować zielonych włosów ;)

Pozdrawiam!

[257.] Biolaven, żel myjący do twarzy- recenzja, analiza składu.

[257.] Biolaven, żel myjący do twarzy- recenzja, analiza składu.



Dziś chciałabym opisać Wam kosmetyk, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mowa o żelu myjącym do twarzy z linii Biolaven od Sylveco.

Zacznijmy od tego, że nie jestem fanką żeli do mycia twarzy. Te z Was, które czytają mój blog wiedzą, że jestem zwolenniczką OCM. O ile OCM jest metodą bardzo skuteczną, o tyle jego wykonywanie bywa uciążliwe. Wakacje obfitowały w wyjazdy a na nich zazwyczaj nie mogłam sobie pozwolić na godzinne posiedzenia w łazience. W takich wyjątkowych sytuacjach ratowałam się żelem Biolaven.

(Jeśli nie wiecie, czym jest OCM, odsyłam do zapoznania się z tą notką: KLIK!)


Przyznam, że początkowo nie byłam przekonana do linii Biolaven (przypominajka: KLIK!)-  jest to linia dopasowana do potrzeb każdej skóry, więc dopowiedziałam sobie, że "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". W dodatku byłam uprzedzona do mocno perfumowanego kosmetyku. Moje  obawy szybko zostały rozwiane przez działanie powyższego żelu!

Przede wszystkim pobił on zarówno tymiankowy żel do mycia twarzy (KLIK!) oraz arnikowe mleczko oczyszczające (KLIK!)- oba od Sylveco, które do tej pory zamiennie stosowałam gdy nie miałam czasu na OCM.

Żel jest całkowicie przezroczysty, delikatnie się pieni

Zerknijmy na skład:  
Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

W składzie znajdziemy łagodne detergenty, substancje aktywne: nawilżającą glicerynę, olej z pestek winogron, pantenol, kwas mlekowy oraz olejek lawendowy. Substancją konserwującą jest benzoesan sodu oraz olejek lawendowy. Na samym końcu składu znajdziemy substancję zapachową.

Żel ten nie podrażniał mojej skóry, nie dawał uczucia ściągnięcia czy zaczerwienienia. Jednak najważniejszym jego działaniem było to, że w ogóle nie pojawiały mi się po nim żadne wypryski! Nie spowodował również rozszerzenia porów czy łojotoku. 

Żel ten kosztuje ok. 16 zł, dostępny jest w Auchan, zielarniach, sklepach z naturalnymi kosmetykami czy na stronie biolaven.pl. Serdecznie polecam go osobom ze skórą z tendencją do niedoskonałości a przy tym wrażliwej czy nadreaktywnej. Alergikom zalecam szczególną ostrożność ze względu na zawartość substancji zapachowej w składzie kosmetyku.

A czy Wy już znacie linię Biolaven?
Pozdrawiam!
[256.] Niedziela dla włosów- farbowanie, Olaplex

[256.] Niedziela dla włosów- farbowanie, Olaplex




Jeśli czytaliście zeszłotygodniową "Niedzielę dla Włosów", pewnie pamiętacie, że wybierałam się do fryzjera na zmianę koloru. Poprzedni, czerwony kolor był bardzo trudny w pielęgnacji- wciąż musiałam go odświeżać specjalnymi szamponami oraz piankami. Włosy były bardzo suche i puszyły się niemiłosiernie. Postanowiłam dać im odpocząć- zdecydowałam się na ombre- teraz mogę bezkarnie zapuszczać odrost, natomiast włosy na długości będę farbować henną (taki mam chytry plan, a co z tego wyjdzie to zobaczymy).

Swoje włosy powierzyłam Idze Kuźnik ze studia IGUANA w Chrzanowie- z Igą współpracujemy przy sesjach zdjęciowych, miałam więc zaufanie, komu powierzam swoją czuprynę. Umówiłyśmy się na farbowanie (ombre) połączone z zabiegiem Olaplex. 

Najpierw było trzeba ściągnąć czerwony pigment z włosów, później zafarbować. Dwa tak agresywne zabiegi pod rząd nie mogły nie pozostawić znaku na moich włosach. Włosy są okropnie suche, matowe, puszą się i w ogóle nie mogę ich ułożyć. Olaplex niestety nie podołał moim włosom- owszem, włosy nie łamią się, nie kruszą, nie wypadają, jednak wcale nie mam uczucia miękkich włosów, nie są gładkie, oczywiście puszą się jak zawsze. 

W ramach mocnego nawilżenia włosów, zafundowałam im:
1. Wczoraj wieczór nałożyłam porcję oliwki dla dzieci Sylveco, która bardzo mocno natłuszcza włosy. Włosy "wypiły" tę oliwkę błyskawicznie i po chwili dołożyłam kolejną porcję. Rano włosy wyglądały tak, jakbym nic na nie nie nałożyła, więc nałożyłam na nie jeszcze jedną porcję oliwki.
2. Po Olaplexie mam przyklapnięte włosy u nasady (pierwszy raz w życiu!), więc żeby je odbić od skóry, sam skalp umyłam odbudowującym szamponem pszeniczno-owsianym z Sylveco.
3. Włosy na długości umyłam balsamem myjącym, również Sylveco.
4. Na 20 min. nałożyłam na włosy odzywkę Kallos Banana zmieszaną z łyżką oleju lnianego.

Po tych wszystkich mocno wygładzających kosmetykach włosy prezentują się mizernie:


Jako, że chcę się pochwalić nową fryzurą, to dodam zdjęcia od przodku, jednak widząc te przesuszone końce nie wiem, czy to dobry pomysł:



Cieszę się, że biorę udział w akcji "Zapuśćmy się jesiennie"- dzięki niej mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w zapuszczaniu włosów i będę mogła bez żalu ściąć uszkodzone końce. 

Masakra z tymi moimi włosami. Zawsze były problematyczne, ale teraz to już przeszły same siebie!

Mam nadzieję, że Wasze NDW były bardziej udane =) 
Pozdrawiam!

[255.] 2x5 balsam do paznokci + hybrydy Semilac.

[255.] 2x5 balsam do paznokci + hybrydy Semilac.



W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać niepozorny a bardzo ciekawy produkt, jakim jest balsam do paznokci 2x5. Poszukiwałam skutecznego kosmetyku, który wzmocniłby moje paznokcie, jednak zależało mi na składzie bogatym w substancje roślinne. Chciałam uniknąć formaldehydu, który występuje w większości lakierów wzmacniających np. Eveline, który wykazuje działanie drażniące i kancerogenne.


Powyższy produkt spełniał wszystkie moje wymagania pod względem składu:

INCI: Aqua, Petrolatum, Cera alba, Ricinus Communis oil, Isopropyl Myristate, Propylene Glikol, Polyglyceryl-3-Distearate, Gliceryl Stearate, Olea Europaea oil, Cetyl Alcohol, Equisetum arvense & Anethum Graveolens & Silybum Marianum extract , Hydrolyzed Keratin Panthenol, Cholesterol, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Beta-Carotene, Ascorbic Acid,  Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Cinnamyl Alcohol, Eugenol, Geraniol, Hydroxyisohexyl-3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellal, Limonene, Alpha Isomethyl Ionone., Perfume

Produkcie znajdziemy następujące składniki aktywne: wosk pszczeli, olej rycynowy, oliwę z oliwek, ekstrakt ze skrzypu polnego, ekstrakt z kopru, ekstrakt z ostropestu, keratynę, pantenol, B-karoten. W kosmetyku znajdują się również parafina, której unikam do stosowania na ciało czy twarz, jednak w przypadku dłoni mogę przymknąć na nią oko- w końcu na dłoniach nie pojawiają się pryszcze ;). Niestety, w składzie znajdziemy też kilka szkodliwych składników jak: glikol propylenowy (podrażnia gruczoły łojowe skóry, może powodować alergie, przyspiesza starzenie się skóry), fenoksyetanol (konserwant niedostatecznie przebadany- nie wiadomo, czy jego stosowanie jest w zupełności bezpieczne), DMDM Hydantoin (pod wpływem czynników zewnętrznych może przekształcać się w formaldehyd i drażnić skórę a także oczy oraz błony śluzowe nosa, jeśli będziemy go wąchać), parabeny (jeśli przenikną do ustroju, wykazują działanie kancerogenne) oraz alkohol cynamonowy (substancja zapachowa bardzo często alergizująca).
 

Jak balsam sprawdził się u mnie?
Na wstępie zaznaczę, że naturalną płytkę mam bardzo delikatną i łamliwą. Zawsze miałam problem z zapuszczeniem paznokci, ponieważ łamały się przy każdym uderzeniu. Parę tygodni temu zapragnęłam pierwszy raz wykonać manicure żelowy. Przy tak słabych pazurkach nic dziwnego, że żel okazał się przysłowiowym "gwoździem do trumny" - po jego ściągnięciu paznokcie były jeszcze słabsze, łamały się i musiałam nosić je bardzo krótko obcięte. Wtedy z pomocą przyszedł mi ten balsam.

Kluczem okazała się systematyczność. Codziennie wcierałam balsam w skórki wokół paznokcia oraz w sam paznokieć. Efekty zobaczyłam już po 2 tygodniach od rozpoczęcia kuracji- paznokcie stały się twardsze i dużo szybciej rosły, dzięki czemu szybko pozbyłam się uszkodzonej płytki. 

Dzięki tej odżywce udało mi się zapuścić paznokcie, nie są już tak łamliwe jak wcześniej a przy tym skórki prezentują się bardzo estetycznie. Paznokcie zaczęły ładnie się prezentować, więc zainwestowałam w hybrydy Semilac. Moje pierwsze podejścia do tego typu manicure możecie zobaczyć poniżej. Dzięki temu balsamowi, cieszę się mocnymi paznokciami nawet często zmieniając hybrydę.
 



A czy kupię ten balsam ponownie?
Działaniem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, przy tym jest łatwo dostępny (Drogerie Natura, DOZ, zielarnie oraz internet) oraz w przystępnej cenie: ok. 9-12 zł w zależności od punktu. Będę go miała na uwadze i dopóki nie znajdę produktu z lepszym składem, na pewno po niego sięgnę. Jednak w poszukiwaniu ideału nie ustanę- chciałabym kosmetyk bez substancji drażniących.

A czy Wy znacie ten balsam?
Pozdrawiam!

[253.] Niedziela dla włosów- nawilżenie, objętość i brak puchu!

[253.] Niedziela dla włosów- nawilżenie, objętość i brak puchu!

Dziś ostatnia NDW w starej fryzurze! Jutro wybieram się do studia IGUANA w Chrzanowie, by poddać się zmianie koloru włosów. Uwielbiam moją czerwień, ale jest to kolor bardzo trudny- szybko się wypłukuje a odrost bardzo się odznacza. 3 tygodnie temu, gdy umawiałam się do fryzjera, postanowiłam odstawić całkowicie produkty poprawiające kolor włosów czerwonych- szampon Montibello oraz piankę Venita, by pigment mógł wypłukać się całkowicie.

Aktualnie kolor włosów przedstawia się bardzo nieciekawie (dlatego jeśli marzą Wam się czerwone włosy, to trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami na kosmetyki podtrzymujące trwałość koloru czerwonego), jednak ich stan poprawił się diametralnie! A właśnie jedynym, co zmieniłam w mojej pielęgnacji, to odstawienie w/w kosmetyków.



W dzisiejszej NDW zastosowałam dwie nowości- oliwkę do ciała z betuliną oraz kremowy szampon z linii Sylveco dla Dzieci. Oliwkę nałożyłam na wilgotne włosy, trzymałam przez 2h pod czapką. Następnie umyłam włosy dwukrotnie kremowym szamponem oraz nałożyłam maskę Kallos Banana. Testuję tego Kallosa i wciąż nie umiem wydać o nim jednoznacznej opinii. Czasem widzę efekt wygładzenia, czasem efektu w ogóle nie widzę. Jednak krzywdy włosom nie robi, dlatego przetrzymałam go na włosach przez 20 min. Na wilgotne włosy nałożyłam porcję Bioelixire a gdy włosy wyschły, nałożyłam kolejną porcję (jest to tzw. sposób "na zakładkę" o którym pisała Kosmetyczna Hedonistka).

Dziś włoski prezentują się tak:


Kremowy szampon zawiera w sobie znaczne ilości humektantów, stąd spora objętość włosów. Mimo, że włosy nie są idealnie gładkie, nie są też bardzo spuszone. Włoski mają ładnie wygładzone końcówki, delikatnie się falują. A jakie są przyjemne w dotyku! Myślę, że spora w tym zasługa oliwki Sylveco, która oprócz olejków: słonecznikowego, oliwy, sojowego i ze słodkich migdałów, posiada w sobie wosk pszczeli. Myślę, że oliwka pozostanie ze mną na dłużej =)

A jak Tam Wasze NDW? Pozdrawiam serdecznie!

[252.] Szampon do włosów przetłuszczających się, Make Me BIO

[252.] Szampon do włosów przetłuszczających się, Make Me BIO


Cześć Dziewczyny!

Dziś nie będzie różowo- opiszę Wam kosmetyk, w którym pokładałam nadzieje a okazał się bublem. 

O szamponie Make Me BIO wspominałam Wam już w poście ze stycznia- dostałam go jako prezent pod choinkę. Od tamtego czasu po prostu nie mogłam go zużyć... 

W zimie borykałam się z przetłuszczającym skalpem oraz przesuszonymi włosami na końcach. Wiedziałam już, że powinnam unikać SLS, jednak wciąż nie zwracałam wielkiej uwagi na pozostałe detergenty w składzie kosmetyków. Szampon Make Me BIO zainteresował mnie tym, że nie posiadał SLS, w teorii miał być delikatny (co było ważne przy czerwonych włosach, by nie wypłukiwać szybko pigmentu). Jako substancję oczyszczającą zawierał białą glinkę. Dzięki wyciągom z kasztanowca i borówki włosy miały być błyszczące i jedwabiste przez cały dzień- opis producenta: KLIK!


INCI: Aqua (Water), Sodium Cocoamphoacetate, Cocoamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate, Coco glucoside, Glyceryl oleate,  Glycerin, Kaolin, Xanthan Gum, Hypericum Perforatum (St. John's Wort) ExtractAesculus Hippocastanum (Horse-Chestnut) Seed ExtractRosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf ExtractMentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Arctium Lappa (Greater Budrock) Root Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Alcohol, Parfum, Geraniol, Limonene    

W składzie znajdziemy wiele  detergentów- zarówno tych łagodnych jak i potencjalnie drażniące. Poza nimi w składzie znajdziemy tylko naturalne składniki jak gliceryna, biała glinka, ekstrakt z kasztanowca, rozmarynu, mięty, borówki. Na samym końcu bezpieczne konserwanty jak i te wywołujące alergie. Substancją konserwującą jest w nim również... etanol. Moja skóra nie toleruje alkoholu (abstynent ;)).


Kosmetyk ma gęstą konsystencję- niestety, rozwarstwia się w opakowaniu, biała glinka osiada na dnie, dlatego przed każdym użyciem należy wstrząsnąć opakowanie. Szampon w ogóle nie chce się pienić, jednak zauważyłam, że nałożony na wilgotne włosy i dopiero po chwili rozsmarowany, zaczyna przyjemniej się rozprowadzać i pienić. 

Niestety, po zastosowaniu szamponu początkowo nie widziałam żadnych efektów a z każdym kolejnym użyciem było coraz gorzej- włosy przetłuszczały się szybciej (zbyt mocne detergenty oraz etanol) a na końcach były spuszone i suche (zapewne zbyt dużo humektantów, brak emolientów). Nawet nie wykonałam dla Was zdjęcia, bo na prawdę nie ma się czym chwalić... Szkoda było mi go wyrzucać, więc zużyłam go do mycia pędzli.

Nie był to mój pierwszy kosmetyk firmy Make Me BIO. Miałam przyjemność stosować ich nawilżający krem dla cery suchej i bardzo się z nim polubiłam. Mam nadzieję, że powyższy szampon będzie pierwszym i ostatnim bublem firmy Make Me BIO, jaki mi się przytrafił =) 

A czy Wy znacie polską firmę Make Me BIO? Polecacie coś z ich oferty?
Pozdrawiam!
Azime
[251.] Miss Okapi - etniczna sesja zdjęciowa.

[251.] Miss Okapi - etniczna sesja zdjęciowa.

 fot. A. Balana


Cześć Dziewczyny!

W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam efekty sesji zdjęciowej w klimacie etno. Sesja została wykonana już w lipcu, jednak dopiero teraz mogę ją opublikować- zdjęcia wysłałam do magazynu Make Up Trendy, którego tematem przewodnim najnowszego numeru będzie etno/boho. Mój makijaż nie dostał się jednak do publikacji.

Co nie oznacza, że nie będę próbować znów ;)

 fot. A. Balana

  fot. A. Balana
 fot. A. Balana


  fot. A. Balana

  fot. A. Balana

Inspiracją do stworzenia tego projektu był zarówno wizerunek Katy Perry z teledysku E.T. jak i zwierzak- okapi. Postanowiłam połączyć obie inspiracje i wykonać makijaż w odcieniach brązu oraz miedzi, uzupełniając go o czerń i biel. 

 fot. M. Łuszczkiewicz

 fot. M. Łuszczkiewicz


Tak prezentuje się efekt końcowy. Mam nadzieję, że Wam przypadł do gustu! Lubicie inspiracje stylem etno lub boho?

 fot. M. Łuszczkiewicz

 fot. M. Łuszczkiewicz

 fot. M. Łuszczkiewicz


Na koniec zdjęcia z backstage:

W drodze do studia.
W trakcie dobierania stylizacji.
Maluję z takim rozmachem, że brudzę sobie koszulę nawet na plecach ;)
Kontemplacja nad stylizacją.
Kto by się przejmował porządkiem?!
Makijaż z bliska (brak obróbki graficznej).

Pozdrawiam!
Azime

PS Mimo, iż sesja nie uzyskała publikacji w MUT, została wyróżniona przez magazyn MAGMA! Bardzo mi miło, dziękuję uprzejmie!

KLIK!
 

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl