[468.] Ulubieńcy ostatnich tygodni- naturalne kosmetyki warte uwagi!

[468.] Ulubieńcy ostatnich tygodni- naturalne kosmetyki warte uwagi!

Dziś przychodzę do Was z garścią kosmetyków- zarówno tych znanych marek jak i mniej popularnych, z wyższej półki cenowej jak i tych przyjaznych portfelowi- jednak każdy z nich cechuje się wzorowym składem INCI i mogę je Wam polecić!

Spośród wymienionych kosmetyków znajdzie się coś i do ciała, i to twarzy i do włosów, także mam nadzieję, że każdego coś zaintryguje!

Odżywczy balsam do ciała, Resibo


Ten balsam przewijał się już kilka razy na blogu i wciąż jestem nim zachwycona! Jego formuła wyróżnia się zdecydowanie- jest lekka, ale jednocześnie treściwa, bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę, jednocześnie pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku.

Balsam ten uratował moją skórę przed kompletnym wysuszeniem podczas mojego "doświadczenia" z SCS - jestem pewna, że gdyby nie ten balsam, nie wytrwałabym z doświadczeniem do końca i przerwałabym eksperyment! Podczas stosowania żeli do mycia ciała z SCS skóra z każdym dniem stawała się coraz bardziej sucha, szorstka i - niestety- swędząca, co doskwierało mi najbardziej. Balsam przynosił skórze ukojenie, chociaż po raz kolejny utwierdziłam się w teorii, że najlepsze efekty w pielęgnacji przynosi stosowanie takich produktów myjących, które nie będą skóry wysuszały- a kiedy skóra będzie w dobrej kondycji, nakładanie balsamów dodatkowo przyczynia się do poprawy jej stanu! Chcąc zaobserwować na prawdę dobre efekty pielęgnacji, nie wystarczy stosować balsamów (czy też kremów) jako SOS po użyciu zbyt mocnych kosmetyków myjących. To nie przyczyni się do całkowitej poprawy stanu skóry!

Aż boję się pomyśleć, jak wyglądałaby moja skóra, gdybym nie miała tego balsamu w zanadrzu! Pamiętajcie o nim w nadchodzącym, wymagającym okresie jesienno-zimowym, kiedy skóra będzie potrzebowała mocnego odżywienia ale też ochrony!

Cena: ok. 60 zł za 200 ml

Fito-oczyszczający żel dla skóry tłustej i mieszanej, Planeta Organica


Ten gagatek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył- przede wszystkim ma bardzo ciekawą, niesamowicie gęstą konsystencję, co wpływa na jego wydajność. Wystarczy odrobina żelu by bez trudu umyć całą twarz. 

Początkowo troszkę obawiałam się, czy nie będzie dla mnie za mocny. Przy zmianie kosmetyku myjącego z pianki Eco Laboratorie na ten żel, początkowo zaobserwowałam pogorszenie stanu cery i pojawienie się wyprysków. Wiele osób w tym momencie stosowania kosmetyku zaczyna panikować obawiając się zapychania i odstawia produkt- a to błąd! Skóra może potrzebować kilku dni, by przyzwyczaić się do innego kosmetyku myjącego i początkowo reagować pojawieniem się niedoskonałości. Po kilku dniach sytuacja się uspokoiła, wypryski zaczęły ładnie znikać a z każdym kolejnym dniem stan cery się poprawiał- nie dość, że nie miałam problemu z niechcianymi gośćmi na twarzy, to dodatkowo skóra była przyjemnie odświeżona, nie zaobserwowałam wzmożenia łojotoku a ponadto zaobserwowałam zmniejszenie reaktywności naczynek.

Mimo, iż ten żel jest kosmetykiem dogłębnie oczyszczającym przeznaczonym- zgodnie z nazwą- dla problematycznych skór, nie powoduje uczucia ściągnięcia ani nie podrażnia cery. Ze względu na dodatek witaminy C i owoców acai polecam go dla osób borykających się jednocześnie z problemem cer naczynkowych oraz trądzikowych, tłustych, mieszanych. 

Cena: ok. 16 zł za 200 ml

Emulsja do higieny intymnej "Girls", AA intymna


Tym razem chciałabym pokazać Wam kosmetyk łatwo dostępny i o wzorowym składzie INCI- emulsja do higieny intymnej marki AA. Delikatnie myje, nie podrażnia, jest to produkt bezzapachowy. 

Kupiłam ją wiedziona ciekawością i chęcią odmiany mojego ulubieńca, kojącego Vianka- porównując oba produkty, mi osobiście bardziej pasuje Vianek, jednak jest to moje subiektywne odczucie a jeśli chodzi o skład, oba produkty są bezpieczne i naturalne. Próbujcie, a nóż okaże się Waszym ulubieńcem! Zwłaszcza, że kupicie ją właściwie w każdej drogerii (ja swój egzemplarz kupiłam w... Auchan ;)) i w przystępnej cenie.

Cena: ok. 13 zł za 300 ml

Naturalny peeling pod prysznic, bi good

Przepadłam! Zazwyczaj nie opisuję Wam zagranicznych kosmetyków, które nie są dostępne w PL, ale ten peeling zasługuje na wyróżnienie! Ma niesamowicie malutkie i delikatne drobinki, dlatego podczas pierwszego użycia nie spodziewałam się żadnego efektu. I bardzo się zdziwiłam- po spłukaniu skóra była niesamowicie gładka i bardzo przyjemna w dotyku! Peeling ten za każdym razem tak mnie zaskakiwał, dlatego postanowiłam przyjrzeć mu się dokładniej.

Tak na prawdę produkt zawiera baaaaardzo dużo drobinek peelingujących ale są one na tyle małe, że podczas masażu niemal ich nie czuć. Jednak produkt widocznie złuszcza naskórek pozostawiając skórę przyjemnie gładką- i efekt ten jest niesamowicie przyjemny! Peeling ten z powodzeniem mogą stosować osoby o bardzo wrażliwych skórach czy też osoby borykające się z naczynkami i żylakami. 

A poza tym pachnie czerwonymi Danonkami- ten zapach jest przysłowiową "kropką nad i" która sprawia, że polecam go całym sercem! Jeśli wybieracie się do Austrii, koniecznie go szukajcie! 

Cena: ok. 12 zł za 200 ml
Dostępność: marka na wyłączność austriackich drogerii BIPA
Link dla zainteresowanych składem


Serum odżywczo-odmładzające, Clochee

Serum o postaci bardzo lekkiej emulsji- z powodzeniem nada się do stosowania zarówno pod krem jak i pod olej. Bardzo podoba mi się efekt, jaki pozostawia na skórze- przede wszystkim ma wyrównany koloryt, rumień jest mniej widoczny a cera zdecydowanie mniej reaktywna. Podczas systematycznego stosowania skóra nabiera promiennego kolorytu, jest wypoczęta i rozświetlona. 

Serum jest napakowane substancjami przeciwzmarszczkowymi- w tym olejem perilla, czy komórkami macierzystymi z jabłka- dlatego jest to produkt zarówno dla osób chcących opóźnić procesy starzenia się skóry jak i tych z Was, które chcą zrewitalizować cerę i pobudzić ją do przebudowywania!

Cena: ok. 145 zł za 30 ml

Odżywka do włosów, Biolaven


Na cześć tej odżywki mogłabym pisać pieśni pochwalne, mogę wypowiadać się o niej w samych superlatywach- ma wzorowy skład, zbilansowany pod względem emolientów i humektantów dzięki czemu powoduje wygładzenie włosów bez efektu strączkowania. 

Kilka dni temu publikowałam post z recenzją tej odżywki i bardzo się zdziwiłam przewagą negatywnych opinii! Ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje włosy są "inne"- już dawno zaobserwowałam, że to, co jest hitem włosomaniaczek u mnie się nie sprawdza a to, co one uważają za przeciętny lub słaby kosmetyk, u mnie staje się hitem- tak samo było w przypadku maski jajecznej Babuszki Agafii. Dlatego jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze ulubione odżywki i maski do włosów (oczywiście o naturalnym składzie!)- polećcie mi coś w komentarzach!

Osobiście uważam, że tej odżywce warto dać szansę- oczywiście nie istnieje uniwersalny kosmetyk, który spisze się na każdym typie włosów, dlatego warto wypróbować ją na własnych kosmykach. A jest to odżywka, którą można bardzo łatwo stuningować, by poprawić lub wzbogacić jej działanie.

Cena: ok. 20 zł za 300 ml


Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków i jak spisują się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś produktem?

Pozdrawiam serdecznie!

[467.] Odżywka do włosów Biolaven - moja ulubiona odżywka

[467.] Odżywka do włosów Biolaven - moja ulubiona odżywka

"Nadejszła wiekopomna chwila"- cytując bohatera filmu "Sami Swoi", w końcu postanowiłam napisać Wam o moim włosowym hicie ostatnich miesięcy! Przez kilka lat byłam wierna masce jajecznej do włosów Babuszki Agafii, ponieważ jako jedna z niewielu produktów potrafiła zniwelować puszenie się moich włosów, jednocześnie nie powodując ich strączkowania, sklejania i efektu przetłuszczenia. Skład nie był całkowicie naturalny, ponieważ zawierała substancję oksyetylenowaną "ceteareth", która nie powinna znaleźć się w kosmetyku naturalnym- z tego też względu unikałam aplikowania maski na skórę głowy, chociaż jeśli podjęłam się takiego kroku, zawsze obserwowałam wzmożone wypadanie włosów.

Przez długi czas szukałam zamiennika- moim kryterium oprócz dobrego działania i zadowalającego efektu na włosach, była wydajność oraz cena: przy moich długich włosach szybko zużywam odżywki czy maski, nigdy nie żałuję ich włosom! Cena maski jajecznej oscylowała ok. 15 zł za 300 ml, dzięki czemu w każdym denku widziałyście 2 zużyte opakowania.

Natomiast od kilku miesięcy to odżywka Biolaven zajęła zaszczytne miejsce, do tej pory przeznaczone dla maski Babuszki Agafii- i jeśli czytacie mój "Projekt Denko" to możecie zaobserwować, że zużycie obu produktów w moim przypadku jest takie same, zużywam dwa opakowania miesięcznie. Koszt tej odżywki jest odrobinę większy, bo kosztuje ok. 20 zł za 300 ml jednak warto dołożyć te kilka złotych- ma dużo lepszy skład, jest bezpieczniejsza dla skóry dlatego bez problemu mogę aplikować ją także na skórę głowy a do tego daje się łatwo modyfikować, dzięki czemu można dodatkowo zwiększyć jej wydajność!


Zacznijmy od analizy składu INCI, bo w końcu to on jest najważniejszy w przypadku każdego kosmetyku:

Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glycerin, Persea Gratissima Butter, Stearic Acid, Xylitol, Panthenol, Glyceryl Laurate, Decyl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Alginate, Tocopheryl Acetate, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

Na zielono zaznaczyłam emolienty, czyli substancje, które odpowiadają za wygładzenie i dociążenie włosa. Wśród nich znajdziemy olej z pestek winogron oraz (moje ukochane!) masło awokado, które dodatkowo odżywiają włos.

Pamiętacie, że pielęgnacja PEH (proteinowo-emolientowo-humektantowa) jest bardzo istotna dla dobrej kondycji włosów? Ta odżywka dzięki dużej zawartości emolientów bardzo dobrze spisuje się do stosowania po każdym umyciu włosów, nie powoduje ich puszenia się a także dyscyplinuje w deszczowe dni. Dzięki dodatkom humektantów zaznaczonych na fioletowo: glicerynie, ksylitolowi, pantenolowi oraz kwasowi mlekowemu, mimo takiego bogactwa emolientów nie powoduje strączkowania ani sklejania się pasm.

Ponadto w składzie znajdziemy niewielką ilość substancji myjących (zaznaczonych na niebiesko), które ułatwiają spłukiwanie produktu i niwelują efekt nadmiernego obciążenia włosa. Ponadto w składzie znajduje się guma guar (Cyamopsis Tetragonoloba Gum) oraz alginat (Sodium Alginate), które dyscyplinują włosy, zapobiegają ich puszeniu się i elektryzowaniu, jednocześnie ich nie obciążając.

Wspaniałym dodatkiem dopełniającym kompozycji odżywki jest olejek lawendowy (Lavandula Angustifolia Oil), który pielęgnuje skórę głowy: reguluje wydzielanie sebum, łagodzi stany zapalne oraz uczucie świądu, dlatego zdarza mi się pozostawiać tę odżywkę także na skórze głowy.


Odżywka ta świetnie nadaje się do przerabiania i tuningowania wg własnych upodobań- bez trudu, na zimno, przy pomocy łyżeczki możemy wmieszać w nią dowolne półprodukty: zazwyczaj sięgam po zimnotłoczone oleje, np. moim włosom bardzo pasują kiełki pszenicy, makadamia, czarnuszka ale także dodaję więcej masła awokado w celu mocniejszego dociążenia i nabłyszczenia włosów. Do odżywki dodaję także aloes lub żel z siemienia lnianego, gdy zależy mi na nadaniu włosom lekkości.

 Natomiast przez cały okres wiosenno-letni moją ulubioną mieszanką była właśnie odżywka Biolaven + glutek z siemienia lnianego. 2 łyżki stołowe zalewałam wrzątkiem w takiej ilości, by woda całkowicie przykryła nasiona. Pozostawiałam napar pod przykryciem dopóki nie wystygnął, po czym cedziłam go do pustego opakowania 300 ml i zalewałam pojemnik całkowicie odżywką. Czasem z naparu wychodził ekstrakt o objętości właśnie tych dwóch łyżek stołowych, czasem proporcje pomiędzy nim a odżywką wynosiły 1:1- niezależnie od zmieszanych ilości, glutek z siemienia zawsze całkowicie wkręcał się w odżywkę i mimo, że taki pojemnik stał kilkanaście dni w łazience, mieszanka miała gładką i jednolitą masę, nic się z niej nie wytrącało.

Żel z siemienia stosowałam głównie ze względu na efekt lekkich i miękkich włosów, nie były obciążone i otrzymywały pożądaną przeze mnie objętość. Natomiast pozytywnym skutkiem ubocznym tej metody było znaczne zwiększenie wydajności odżywki! Starałam się otrzymywać na tyle dużo glutka, by mieszać go z odżywką w proporcji 1:1 a to dwukrotnie zwiększało jej wydajność.

Podczas aktualnej, deszczowej pogody włosy wymagają mocniejszego wygładzenia i dlatego stosuję odżywkę samodzielnie lub z dodatkiem olejów- mimo to i tak uważam ją za wydajny produkt, ponieważ niewielka ilość wystarcza do skutecznego wygładzenia i dociążenia końcówek.

Jednak to, co najbardziej polubiłam w odżywce Biolaven, to łatwość jej aplikacji- doceniam pozostałe odżywki i maski z firmy Sylveco, jednak mają one dla mnie trudną w aplikacji konsystencję, przez co nakładam je w zbyt dużej ilości- wprawdzie nie wpływa to negatywnie na stan moich ciężkich do ujarzmienia włosów, ale sprawia, że te produkty wystarczają mi tylko na kilka użyć. Konsystencja odżywki Biolaven jest całkiem inna, bez trudu daje się "wmasować" w mokre włosy dzięki czemu nie zużywam jej w nadmiernej ilości.


Jestem bardzo ciekawa, czy już miałyście przyjemność ją stosować i jak spisała się ona u Was? A może zainteresowałam Was nią?

Pozdrawiam serdecznie!

[466.] Pielęgnacja skóry męskiej

[466.] Pielęgnacja skóry męskiej

Naturalne kosmetyki do pielęgnacji męskiej skóry - kosmetologia-naturalnie.pl
Przyznaję, że bardzo długo zabierałam się do napisania tego wpisu- wbrew pozorom temat pielęgnacji skóry mężczyzn ciężko jest ugryźć. Zazwyczaj "cera męska" traktowana jest jako wyjątkowe indywiduum- jakby była to jakaś osobna cera, którą trzeba całkowicie odmiennie pielęgnować. Reklamy męskich linii kosmetyków podkreślają tę "męskość" i siłę działania tychże preparatów. A rzeczywistość jest całkiem inna- cerę, niezależnie czy męską, czy kobiecą- należy tak samo poddać analizie typu oraz podtypu cery i dopiero do niego dobierać odpowiednie kosmetyki.

To, co głównie odróżnia nasze cery to:
- grubość skóry- mężczyźni mają je zdecydowanie grubsze, co przekłada się na dłuższe zachowanie sprężystości cery i późniejsze pojawianie się siatki zmarszczek. Cery mężczyzn są także lepiej nawilżone,
- aktywność gruczołów łojowych- testosteron pobudza pracę gruczołów łojowych, dlatego u Panów najczęstszymi problemami są łojotok i trądzik,
- większa ilość mięśni- dlatego chociaż zmarszczki u mężczyzn pojawiają się później, to te mimiczne stają się wyraźniej zaznaczone i jeśli nie są odpowiednio pielęgnowane, będą głębsze niż u kobiet,
- owłosienie twarzy- i tutaj mogą pojawić się dwa problemy: pielęgnacja zarostu lub podrażnienia po goleniu.

Oczywiście głównym aspektem odróżniającym serie męskie kosmetyków od pozostałych, jest zapach- poza nim, kosmetyki tworzone dla mężczyzn niewiele lub wcale nie różnią się od tych o aromatach kwiatowych czy owocowych, dlatego absolutnie nie jest błędem, jeśli partner podkrada Wasze kosmetyki.


Łojotok i trądzik
Jak wspomniałam wyżej, męska skóra ma bardziej aktywne gruczoły łojowe, przez co to właśnie chłopcy borykają się z mocnym, uporczywym, ropnym trądzikiem w wieku nastoletnim. Nierzadko ten trądzik pozostawia po sobie brzydkie pamiątki w postaci blizn, dlatego jeśli macie młodszego brata, polećcie mu żel do mycia twarzy, żeby zapobiec rozwojowi aż tak mocnych zmian trądzikowych. Oczywiście kosmetykiem nie jesteśmy w stanie zapobiec zmianom, które są związane z aktywnością hormonów, jednak utrzymując cerę w dobrej kondycji (tj. dbając, by nie zalegało na niej zbyt wiele martwego naskórka ani nie dochodziło do czopowania ujść gruczołów łojowych), wypryski będą zdecydowanie mniejsze i będą lepiej się goić, bez pozostawiania przykrych pamiątek. 

Większa aktywność gruczołów łojowych towarzyszy Panom przez całe życie- "większa" niekoniecznie oznacza "nadmierna"- o ile ogólnie kobiety już w wieku 20+ zaczynają obserwować pierwsze, bardzo delikatne oznaki starzenia się skóry, tj. gorsze nawilżenie, nadreaktywność na czynniki zewnętrzne, pojawienie się drobnych zmarszczek i z chęcią sięgają po kremy, ponieważ wyraźnie odczuwają po nich poprawę kondycji skóry, o tyle rówieśnicy płci męskiej stronią od kremów- nie wchłaniają się one w ich cery, często wręcz pozostawiają wyczuwalny, tłusty film. 

Wiem, że ten post w 95% zostanie przeczytany przez kobiety, dlatego chciałabym przybliżyć Wam to, jak zachowuje się cera męska- przypomnijcie sobie, jak zachowywała się Wasza cera, gdy byłyście nastolatkami- mimo braku aplikacji kremu nie odczuwałyście uczucia ściągnięcia skóry, zapewne nawet idąc do szkoły podczas siarczystego mrozu. A próba nałożenia kremu, który na lustrze trzymała mama, kończyła się fiaskiem i pozostawieniem nieprzyjemnie tłustej powłoki, prawdopodobnie także pojawieniem się kilku nowych wyprysków. Większość mężczyzn w wieku 20-30 lat wciąż ma takie odczucia po aplikacji kremu i z tego względu Panowie za nimi nie przepadają.

Jak więc w takim razie dobrać kosmetyki do cery męskiej?
Najważniejszym jest skupić się na codziennym dokładnym, ale nie agresywnym oczyszczaniu cery- Panowie często myją twarz samą wodą a ona nie jest w stanie domyć sebum wyprodukowanego przez całą noc/dzień. Sebum nie jest rozpuszczalne w wodzie i dlatego należy pamiętać o dobraniu odpowiedniego kosmetyku myjącego. Większość kosmetyków z serii męskich opartych jest o silne substancje powierzchniowo czynne jak SLS, które zbyt mocno oczyszczają cerę: zmyją nie tylko zabrudzenia dnia codziennego ale także będą wymywać lipidy z bariery hydrolipidowej naskórka. A to przyczyni się do wzmożenia pracy gruczołów łojowych: naruszenie tej ochronnej bariery przyczynia się do wzmożonej ucieczki wody z naskórka (zwłaszcza, jeśli Pan nie użyje kremu) a to jest dla skóry sygnałem, by aktywizować pracę gruczołów łojowych w celu odbudowania bariery hydrolipidowej a także wytworzenia grubszej warstwy ochronnej, by zapobiec kolejnemu wymyciu lipidów podczas następnej aplikacji żelu. W ten sposób tworzy się błędne koło: dochodzi do wzmożenia błyszczenia się cery oraz rozregulowania pracy gruczołów łojowych.

Tak samo agresywnie oczyszczającymi kosmetykami są mydła w kostce- a oprócz problemu wymywania lipidów z bariery ochronnej naskórka, dodatkowo zaburzają pH skóry, przez co pojawia się problem nadmiernego rozwoju bakterii, a to przyczynia się do zaostrzenia zmian trądzikowych. Na naszej skórze zawsze są obecne bakterie, jednak jeśli nasza skóra ma odpowiedni odczyn (odpowiednie, lekko kwaśne pH), to nasza fizjologiczna (czyli dobra i nieszkodliwa) flora bakteryjna bytuje na skórze. Natomiast jeśli pH zostaje podniesione na wskutek np. mycia twarzy mydłem w kostce, na skórze rozwijają się bakterie zdolne żyć w innym pH a nasza fizjologiczna flora jest coraz słabsza i zostaje wypierana przez florę patologiczną. Bakterie flory patologicznej przyczyniają się do zaostrzania zmian trądzikowych, mogą być one bardziej czerwone, ciężej się goić i pozostawiać przebarwienie pozapalne.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej szczegółów, zapraszam do osobnych wpisów:

Natomiast jeśli skóra męska zostaje dobrze oczyszczona, tj. udało nam się pozbyć nadmiaru sebum oraz codziennych zabrudzeń, jednocześnie nie naruszając bariery hydrolipidowej, nie ma potrzeby na siłę przekonywać Pana do aplikacji kremu- w ten sposób może zniechęcić się do dalszej pielęgnacji zwłaszcza, jeśli krem miałby pozostawić niekomfortową i widoczną tłustą powłokę.

Jednak nie oznacza to, że mężczyźni nie muszą stosować kremów- są one niesamowicie ważne w pielęgnacji i warto szukać preparatu o lekkiej, dobrze wchłanialnej formule, która sprawi, że krem nie będzie widoczny. Warto mieć na uwadze, że odpowiednie nawilżenie skóry wpływa na regulację pracy gruczołów łojowych- gdy skóra jest odpowiednio nawilżona oraz ma odpowiednio zbudowaną barierę hydrolipidową (a kremy przyczyniają się m. in. do jej wzmocnienia), nie ma potrzeby produkować nadmiernej ilości sebum. Dlatego odpowiednie nawilżenie cery jest kluczem do zmniejszenia łojotoku, chociaż na pierwszy rzut oka oba aspekty mogą wydawać się Panom niezwiązane. 

Odpowiednio dopasowany krem będzie wpływał nie tylko na opóźnienie procesów starzenia się skóry, ale także będzie zapobiegał powstawaniu innych, nieprzyjemnych schorzeń kosmetycznych jak zaczerwienienia czy przebarwienia, na które mężczyźni są narażeni ze względu na stosowanie wód kolońskich opartych na etanolu, zapominaniu o potrzebie stosowania kremów z filtrem, czy sięganie po używki, bo przecież prym spotkań w męskim gronie wiedzie piwko i papieros ;). Co bardzo ważne- dobrze nawilżona skóra zmniejsza ryzyko pojawiania się schorzeń dermatologicznych w przyszłości! Czerniak najczęściej atakuje osoby o skórze suchej i cienkiej, niemal pergaminowej a trądzik różowaty (który w przypadku mężczyzn może przyjąć wyjątkowo nieprzyjemną postać przerostu tkanki nosa: Rhinophyma) rozwija się na podłożu nieprawidłowo pielęgnowanego trądziku młodzieńczego!

Jeśli mężczyźni w Waszym gronie są minimalistami, taka podstawa pielęgnacji, tj. odpowiednio dobrany żel+krem zdecydowanie im wystarczy, by zachować skórę w dobrej kondycji i zdrowiu. Warto wytłumaczyć Panu, jak stosować kosmetyki i na co zwracać uwagę przy ich wyborze:

1. Jeśli wybierzecie żel o fizjologicznym pH (możecie sprawdzić przy pomocy papierka lakmusowego lub sugerując się zawartością substancji regulujących pH kosmetyku: kwasem mlekowym, fitowym, cytrynowym)- możecie pominąć etap tonizacji.

2. Jeśli mycie twarzy nie będzie traktowane po macoszemu, ale skóra zostanie wymasowana chociaż przez pół minuty, to jednocześnie dojdzie do złuszczenia nadmiaru martwych komórek naskórka, co przy codziennym stosowaniu może umożliwić odpuszczenie wykonywania peelingu.


3. Jeśli jednak cera jest problematyczna, mocno łojotokowa lub nawet występuje na niej ropny, zapalny trądzik, warto sięgnąć po peeling- wystarczy 1x w tygodniu w celu skutecznego złuszczenia nadmiaru martwych komórek. Jeśli na skórze nie ma zaczerwienionych, ropnych i zapalnych zmian trądzikowych, można wykonać peeling ziarnisty, jeśli zmiany te występują- enzymatyczny. Wygodnym rozwiązaniem, które z pewnością Panowie docenią są żele z dodatkiem substancji złuszczających jak kwasy czy enzymy, jednak warto zaznaczyć, że przy takich kosmetykach bardzo łatwo doprowadzić do nadmiernego złuszczenia naskórka a to nie przyniesie niczego dobrego- zbyt mocne złuszczenie komórek naskórka doprowadzi do mniejszej ochrony przed czynnikami zewnętrznymi, zwiększenia reaktywności cery a ona będzie uruchamiać swój mechanizm obronny, jakim jest zwiększenie produkcji sebum. Dlatego należy bacznie zwracać uwagę na zachowanie skóry i jeśli Pan boryka się z bardzo problematyczną cerą, uzupełnić pielęgnację o peeling. Jeśli jednak nie chce się przekonać- mężczyźni potrafią być uparci!- można pokusić się o spróbowanie żelu z substancjami złuszczającymi chociaż przez miesiąc, by poprawić stan cery a potem zmienić kosmetyk myjący na delikatniejszy, jednak przykładać się do codziennego oczyszczania połączonego z krótkim masażem.


4. Krem aplikujemy zawsze po umyciu twarzy a więc rano i wieczorem- rano ma chronić przed czynnikami zewnętrznymi a wieczorem wspomóc regenerację i wypoczynek skóry. Nie musicie mieć osobnych kremów na dzień i na noc. Podczas aplikacji kremu, warto także poświęcić pół minuty na dokładne rozsmarowanie kremu- możecie także pokusić się na zmasowywanie go okrężnymi ruchami czy lekkie wklepywanie- takie ruchy rozluźniają mięśnie, przez co pojawienie się zmarszczek mimicznych opóźni się w czasie!

I chociaż główna różnica pomiędzy cerą męską a kobiecą opiera się o aktywność gruczołów łojowych oraz grubość skóry, to oczywistym jest, że nie każdy mężczyzna posiada cerę tłustą. Problem schorzeń dermatologicznych jak np. AZS dotyka w takiej samej mierze mężczyzn jak i kobiety- dlatego Pan z problemem AZS nie powinien kierować się wyborem kosmetyków z serii męskich, ale wybierać preparaty dla swojego typu cery- w tym przypadku dla atopików. 

Ostatnią różnicą pomiędzy pielęgnacją cer męskich i kobiecych jest kwestia owłosienia. Jeśli Panowie w Waszym otoczeniu się golą, warto zwrócić uwagę, by stosowali preparaty do odkażania bez etanolu. Zastanówmy się, jaki jest cel stosowania preparatów po goleniu? Głównie mają działać łagodząco, ponieważ skóra na brodzie może być podrażniona, czy mogły przytrafić się zacięcia. Z tego też powodu powinny działać gojąco i zapobiegać rozwojowi bakterii- woda kolońska nie jest w takim przypadku najlepszym wyborem, ponieważ alkohol mocno wysusza skórę, co ani nie zadziała lepiej na gojenie się skóry ani na łagodzenie podrażnień. Natomiast zamiast sięgać po piankę, czy krem do golenia, które nierzadko zawierają kontrowersyjne substancje lub wysokie pH (w celu zmiękczenia włosa), wystarczy spienić żel do mycia twarzy i na nim ogolić twarz!

Natomiast jeśli Panowie są dumnymi posiadaczami bród, można pokusić się o stosowanie olejku, który nabłyszczy brodę, ułatwi jej trzymanie w pożądanej formie i zapobiegnie odstawaniu pojedynczych włosków. Oczywiście poza specjalistycznymi olejkami, możemy także wypróbować czyste oleje roślinne- czasem ich charakterystyczny zapach może być dla Panów przeszkodą w ich stosowaniu, więc można skusić się na zakup olejów rafinowanych, które także zdyscyplinują brodę a są całkowicie bezzapachowe.

Ale czy męska pielęgnacja= minimalizm?

Absolutnie nie! Jeśli Wasi mężczyźni lubią rytuały pielęgnacyjne, działa to dla nich relaksująco i są świadomi, jak wiele korzyści może przynieść naturalna pielęgnacja, nic nie stoi na przeszkodzie, by stosowali tak samo bogatą pielęgnację, jak kobiety! Jak najbardziej mogą- i wręcz do tego zachęcam!- by sięgali po serum, peelingi, maseczki, oleje, kremy z filtrem! Uważajcie jednak, jeśli Wasi Mężczyźni posiadają zarost a wpadną na pomysł nałożenia peelingu ziarnistego lub maseczki z alginatem: te preparaty ciężko usunąć z zarostu więc trzeba uważać, żeby kosmetyki nie zostały na niego nałożone.

Tyle z teorii, czas przejść do kosmetyków, które szczególnie polecam w przypadku cer męskich! Z racji tego, że zbliża się "Dzień Chłopaka" może warto zastanowić się nad skompletowaniem zestawu pielęgnacyjnego? Dlatego też mam dla Was rabat -10% do sklepu NatuRealne na wszystkie polecane poniżej kosmetyki na hasło "AGA"!  Pod każdym z polecanych kosmetyków znajdziecie bezpośredni link do sklepu.

Z oferty Sylveco, jako najłatwiej dostępnych kosmetyków naturalnych, popularnością wśród mężczyzn cieszą się:

Lekki krem nagietkowy, Sylveco 


Krem o dobrze wchłanialnej konsystencji, który z powodzeniem można stosować zarówno do codziennej pielęgnacji jak i w roli balsamu po goleniu. Ekstrakt z nagietka reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga goić wypryski ale też łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację naskórka. Dodatek ekstraktu z kory brzozy działa przeciwbakteryjnie, nawilżająco oraz opóźnia procesy starzenia się skóry!


Normalizujący krem na dzień, Vianek
 

To krem o bardzo lekkiej konsystencji, który z pewnością nie pozostawi tłustej powłoki a dzięki zawartości skrobi utrzyma łojotok w ryzach! Dodatek ekstraktu z kory wierzby zmniejsza rozszerzone pory oraz przyspiesza gojenie zmian trądzikowych. Najlżejsza opcja z oferty Vianek!


Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną, Sylveco


To już wersja dla skór atopowych, czy suchych- ząb czasu odciśnie swoje piętno nawet na męskiej skórze. Wersja dla Panów, który wymagają nie tylko nawilżenia, ale też natłuszczenia skóry. Bardzo dobrze sprawdza się jako krem ochronny na mróz, wyjazdy na narty, czy jako kosmetyk mocno regenerujący skórę na noc. Dzięki zawartości nagietka i brzozy, można go stosować także jako balsam po goleniu.


Tymiankowy żel do twarzy, Sylveco


Jeśli zdecydujecie się na żel z kwasem, to szczególnie polecam wersję tymiankową od Sylveco! Zawarty w nim kwas jabłkowy skutecznie złuszcza naskórek zapobiegając czopowaniu ujść gruczołów łojowych. Pomocny w przypadku wymagających, łojotokowych czy trądzikowych skór. Dodatek oleju z tymianku działa bakteriobójczo, dlatego żel ten bardzo dobrze sprawdza się w roli preparatu do golenia.

Odżywczy żel myjący do twarzy, Vianek


Delikatny żel, który umożliwi dokładne oczyszczenie skóry bez ryzyka wypłukania lipidów i uszkodzenia bariery hydrolipidowej. Bardzo uniwersalny produkt, nadaje się do większości typów cer, ponieważ dokładnie oczyszcza z nadmiaru sebum a jednocześnie nie wysusza. Również można stosować go jako produkt do golenia.


Normalizujący peeling do twarzy, Vianek


Produkt o lekkiej, kremowej formule, która nie pozostawi tłustej powłoki i bez trudu się zmyje. Warto potrzymać ten peeling na twarzy w formie maseczki chociaż na czas trwania prysznica, ponieważ zawarte w nim szałwia, mięta i spirulina bardzo dobrze wspomagają gojenie się i regenerację naskórka. Peeling posiada przyjemny, rześki zapach, który uprzyjemnia jego stosowanie!


Żele pod prysznic Vianek: wersja nawilżająca i orzeźwiająco-energetyzująca


Oba żele oparte są o bardzo delikatne substancje myjące, które dobrze zmywają brud dnia codziennego a jednocześnie nie wysuszają ani nie podrażniają skóry- to wpływa znacznie na poprawę jej kondycji! Systematyczne stosowanie żeli o tak delikatnym składzie przyczyni się do długotrwałego nawilżenia skóry, nie będzie ulegała podrażnieniom ani miejscowemu, drobnopłatkowemu złuszczaniu. Szczególnie polecam dla osób z problematyczną skórą na ciele, która wymaga szczególnej pielęgnacji np. AZS. Po tych balsamach skóra jest przyjemnie gładka i nie wymaga aplikacji balsamu! Te żele posiadają świeże nuty zapachowe, które doceniają mężczyźni- wersja nawilżająca (niebieska) to bardziej "chłodny" i świeży zapach, natomiast wersja orzeźwiająco-energetyzująca (zielona) pachnie rześko-słodko, niczym świeże, zielone jabłko. Mimo, że jest wyczuwalna słodka nuta, nie jest nachalna, ciężka ani mdląca.


Normalizujący szampon do włosów, Vianek


Chociaż z łysieniem androgenowym ciężko walczyć przy pomocy kosmetyków, warto wspierać ich kondycję stosując odpowiednie szampony. W tym celu należy unikać preparatów z SLS/SLES a także mydła w kostce! Szampony oparte na niedrażniących substancjach myjących przyczyniają się do poprawy stanu cebulek a także pomogą zniwelować drobnopłatkowe złuszczanie skóry głowy, które jest wynikiem jej wysuszenia a mogło być błędnie odbierane jako łupież. Wersja normalizująca Vianek nie tylko zmniejsza przetłuszczanie się głowy ale także dzięki zawartości pokrzywy i olejku z eukaliptusa odświeżają skórę oraz odżywiają cebulki. Ten szampon zadba od razu o ich stan, przez co wcieranie olejków, ekstraktów czy masek jest zbędne, lub może być wykonywane rzadziej.


Natomiast jeśli Wasi Mężczyźni preferują kosmetyki o "typowo" męskich nutach zapachowych (a może nawet Wy jesteście zwolenniczkami takich zapachów?), szczerze polecam zainteresować się kosmetykami Eco Lab Men i Natura Siberica for Man- mam wśród nich swoich ulubieńców, których systematycznie podkradam Partnerowi ;).

Szampon- żel do ciała 2 w 1 "Wściekłość Tygrysa", Natura Siberica for Men


Te z Was, które są ze mną dłużej być może pamiętają, jak byłam zachwycona szamponem-aktywatorem wzrostu włosa "Bieługa" z tej samej serii, który nie tylko świetnie wygładzał włosy ale także dzięki obecności tauryny pobudza je do wzrostu- po nim przyszła pora na wypróbowanie wersji 2 w 1 "Wściekłość Tygrysa" i również przepadłam w tym produkcie! Dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza jej, ma bardzo delikatne substancje myjące (izetioniany) a w dodatku wspaniale dyscyplinuje włosy i ułatwia ich rozczesywanie! Żel systematycznie gości na łazienkowej półce mojego brata, taty oraz partnera, jako uniwersalny produkt o niesamowitym zapachu! Aromat ten określiłabym jako ciepły, ciężki ale nie przytłaczający ani duszący, z typowo męską linią zapachową. Zapach ten utrzymuje się na skórze oraz na włosach, za co duży plus! Jest to mój faworyt na kilkudniowe wyjazdy- nie muszę zabierać ze sobą osobnych kosmetyków mycia ciała i włosów, bo po tym kosmetyku włosy zawsze dobrze wyglądają. No i mam słabość do tych opalizujących grafik na etykiecie- zdecydowanie przyciągają uwagę!

Link do sklepu ("Wściekłość Tygrysa")
Link do sklepu ("Bieługa")

Intenstywny krem przeciwzmarszczkowy "Niedźwiedzia Siła", Natura Siberica for Men


Ten krem posiada bardzo podobny zapach jak powyższy szampon-żel: również jest to męska nuta, ale bardziej "ciepła" i korzenna niż świeża, chociaż nie jest dusząca ani mdła. Krem ma konsystencję zbliżoną do kremów lekkich od Sylveco, dlatego dobrze się wchłania, ale jednocześnie mocno nawilża. W składzie znajdziemy ujędrniający skórę żeń - szeń, wymiatającą wolne rodniki niedźwiedzią jagodę oraz miód, który odżywi skórę- wszystko, czego potrzeba, by zapobiec starzeniu się skóry! Sama chętnie podbieram ten krem, ponieważ nie tylko uwielbiam jego zapach, ale też świetnie spisuje się pod makijażem- nie powoduje jego spływania, nie intensyfikuje łojotoku.

Link do sklepu

Nawilżający krem do twarzy dla mężczyzn, Eco Lab Men


Kojarzycie krem matujący z irysem SPF 15 Eco Laboratorie? Ten krem ma bardzo podobną konsystencję- bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia nawet najmniejszego odczucia, że coś było zaaplikowane na skórę! Ta konsystencja z pewnością przypadnie do gustu młodszym Panom. Mimo lekkiej konsystencji, krem skutecznie nawilża, ponieważ w składzie znajdziemy masło shea i olej z kiełków pszenicy a także zapobiegnie zaczerwienieniom i podrażnieniom dzięki obecności arniki. Nuta zapachowa również typowo męska, jednak bardziej świeża, "chłodna", orzeźwiająca. Jeśli zamierzacie podkradać go partnerom, to również bardzo dobrze współgra z makijażem ;)

Link do sklepu

Regenerujący balsam po goleniu, Eco Lab Men


Kosmetyk o bardzo lekkiej i niemal niewyczuwalnej emulsji- bogaty w substancje regenerujące skórę, gojące podrażnienia i ewentualne zacięcia: oliwę z oliwek, olej z orzecha włoskiego, czy ekstrakt z jałowca. Lubię go podkradać zwłaszcza latem, gdy potrzebuję preparatu po depilacji, który bardzo szybko się wchłonie i nie będzie powodował klejenia, czy pocenia się skóry w czasie upalnych dni.

Link do sklepu


A Mężczyźni z Waszego otoczenia jakie mają podejście do pielęgnacji? Starają się zerkać na składy INCI, czy kierują się napisem "for Men"? Czy zwracają uwagę na nuty zapachowe? Jestem tego bardzo ciekawa!

Pozdrawiam serdecznie!


[465.] Targi Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI- zaproszenie!

[465.] Targi Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI- zaproszenie!

 
Już niebawem, bo 30 września (sobota) w godzinach 11:00-18:30 w Krakowie w Forum Przestrzenie (ul. M. Konopnickiej 28) odbędą się targi kosmetyków naturalnych "Ekotyki"! Targi te są dla mnie wyjątkowe, ponieważ to pierwsza akcja, gdzie pojawię się oficjalnie by prowadzić konsultacje! Konsultacje będą bezpłatne, zainteresowanym pomogę ułożyć plan pielęgnacji, wspólnie określimy typ i podtyp cery. Będę także służyć pomocą w kwestii kontrowersyjnych substancji stosowanych w kosmetykach- mam więc nadzieję, że nasze spotkanie będzie dla Was ciekawe i że wyniesiecie z niego wiele przydatnych informacji!

Ponadto bardzo mnie cieszy, że na targach będzie także obecna Pani Dietetyk mgr Joanna Bałys- w kwestii stanu cery dieta jest niesamowicie ważna i trzeba mieć na uwadze, że czasem same kosmetyki nie są w stanie pomóc, jeśli nie odżywiamy się prawidłowo. P. Joanna pomoże Wam wyeliminować ewentualne błędy żywieniowe i wskazać, co powinno trafiać na Wasz talerz! Jestem pewna, że połączenie odpowiedniego odżywiania wraz z poprawną pielęgnacją, da widoczne i trwałe rezultaty!


Oczywiście jeśli będziecie zainteresowane nie tylko ułożeniem planu pielęgnacji ale także poleceniem konkretnych produktów, to bardzo mnie cieszy, że na targach będzie obecność wielu marek, które szczerze polecam swoim pacjentkom- np. Sylveco, Biolaven, Vianek, Ecolore, Annabelle Minerals, Amilie, Earthnicity. Będziecie więc miały okazję na miejscu nabyć odpowiedni dla Was produkt, lub też próbki, by zapoznać się, czy aby na pewno ten kosmetyk będzie Wam odpowiadał.

Pełna lista wystawców (klik w plakat umożliwi jego powiększenie):



... dlatego każdy znajdzie coś dla siebie! Wstęp na targi jest bezpłatny!

To będzie nie tylko uczta dla skóry, włosów i zmysłów ale także akcja, z której wyniesiecie wiele cennych informacji! Zapraszam serdecznie!


Więcej informacji znajdziecie na facebooku: "EKOTYKI"

Koniecznie dajcie znać, z kim z Was się spotkam? Już nie mogę się doczekać i odliczam dni!

Pozdrawiam serdecznie!

[464.] Sierpniowe denko!

[464.] Sierpniowe denko!

Wraz z upływem kolejnego miesiąca czas pokazać Wam kosmetyki, które zdenkowałam w sierpniu. Tym razem kosmetyków nie jest wiele, mam jednak nadzieję, że krótkie recenzje okażą się dla Was pomocne!

Pielęgnacja twarzy


Krem na dzień "Sunlight", Lush Botanicals

Fantastyczny krem! Mogę się o nim wypowiadać w samych superlatywach! To, co zdecydowanie najbardziej przypadło mi w nim do gustu to zapewnienie promiennej i wypoczętej skóry. I efekt ten możemy podzielić na "natychmiastowy" oraz "po dłuższym stosowaniu". Efekt "natychmiastowy" zapewniają nam lekko opalizujące drobinki miki, która jest dobrze zmielona i nie odznacza się na skórze ani też nie ujawnia się jako brokatowe drobinki, ale daje wręcz azjatycki efekt "chok-chok"! Natomiast efekt promienności "po dłuższym stosowaniu" wynika z nasycenia skóry wieloma substancjami aktywnymi oraz znacznej poprawy jej nawilżenia. Skóra wręcz promienieje!

Krem ten ma lekką i dobrze wchłanialną konsystencję, jednak nie jest przy tym wodnisty. Czuć, że zawiera wiele substancji aktywnych i skutecznie odżywia skórę. Nie nasila zmian trądzikowych, wręcz szybciej się one goją i nie pozostawiają po sobie przebarwienia. Podoba mi się wyważona równowaga pomiędzy emolientami i humektantami w tym produkcie- znajdziemy ich całe mnóstwo!


Cena: 195 zł za 50 ml
Pełna recenzja 
 

Nawilżająca pianka do mycia twarzy, Eco Laboratorie

Wypróbowanie pianek do mycia twarzy było strzałem w 10! Dzięki "zapowietrzonej" formule, dozujemy niewielką ilość produktu co sprawia, że pianka wystarcza na bardzo długo a ponadto skóra ma mniejszy kontakt z detergentami i jest delikatniej oczyszczana. Pianka Eco Laboriatorie nie wysusza skóry, nie pozostawia uczucia ściągnięcia i nie narusza bariery hydrolipidowej. Szczerze polubiłam się ze wszystkimi rodzajami pianek Eco Laboratorie i jestem pewna, że będę do nich wracać!

Cena: ok. 20 zł za 150 ml


Maksymalnie nawilżająca maseczka do twarzy, Organic Therapy

Maseczka ta była jednym z pierwszych naturalnych kosmetyków, z jakimi miałam styczność i nawet te ok. 3 lata temu zachwyciła mnie swoim działaniem! Z przyjemnością powróciłam do niej by przekonać się, czy wciąż tak dobrze będzie działała. To, co można zauważyć tuż po jej zmyciu to niebywała gładkość skóry! Przy długotrwałym stosowaniu obserwowałam lepsze gojenie się wyprysków (posiada w składzie aloes i zapewne on wspomagał gojenie niedoskonałości) oraz uszczelnienie naczyń krwionośnych- cera miała wyciszoną grę naczynkową i nie rumieniła się zbyt szybko. Niestety, doszyły mnie słuchy, że marka Organic Therapy jest wycofywana z Polski. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak- jeśli tylko zobaczycie jeszcze gdzieś tę maseczkę, koniecznie polecam wypróbować!

Cena: ok. 15 zł za 75 ml


Pielęgnacja ciała
 

Krem z filtrem SPF 50, La Cafe de Beaute (in. Kafe Krasoty)

Nie wyobrażam sobie lata bez stosowania kremu z filtrem! Chociaż moja skóra z łatwością się opala i rzadko ulega poparzeniom słonecznym, to zmniejszanie jej ekspozycji na promieniowanie UV gwarantuje opóźnienie procesów starzenia! Dlatego kosmetykiem obowiązkowym jest krem z bardzo wysokim filtrem UV- krem Kafe Krasoty to mój ulubieniec zeszłego i obecnego sezonu. Szybko się wchłania, w przeciwieństwie do wielu kremów z filtrem nie pozostawia tłustej powłoki i nie bieli. Stosowałam go zarówno na całe ciało jak i na twarz- nie powodował szybszego błyszczenia się cery ani spływania makijażu. Jestem pewna, że w następnym sezonie także trafi do moich zasobów!

Cena: ok. 37 zł za 75 ml


Żel do mycia ciała z ekstraktem z lipy, Yaka

Żel przywiozłam z Lwowa - kosztował ok. 7 zł, dlatego wybaczyłam mu obecność Sodium Coco-Sulfate i soli. Szybko tego pożałowałam- SCS to mocny środek myjący i systematycznie podsuszał moją skórę. Więcej na temat moich doświadczeń z SCS i czym dokładnie jest ta substancja.

Sam żel był niesamowicie wydajny i wystarczył na kilka długich tygodni stosowania. Zarówno kolor jak i zapach przypominały mi bardzo szampon "Bambino" dla dzieci. 

Cena: ok. 7 zł za 350 ml



Rozświetlający balsam do ciała "White Gold", Natura Siberica (seria "Blanche")

Zdecydowanie ten balsam zasługuje na miano ulubieńca! To kosmetyk idealny na lato: szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, nie klei się a przy tym pozostawia skórę aksamitnie gładką. Zapach jest obłędny, owocowy ale nie duszący ani mdły- jednocześnie długo utrzymuje się na skórze! No i najważniejsze: balsam ten posiada delikatne drobinki, które idealnie wpasowują się w letni klimat!

Wprawdzie opisywanie opakowania nie jest w moim stylu, jednak muszę przyznać, że ta tubka prezentuje się bardzo elegancko! Balsam był prawdziwą ozdobą łazienki i z pewnością do niego wrócę! 

Cena: ok. 26 zł za 200 ml

Pełna recenzja


Pielęgnacja włosów


Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy, Vianek

Wraz z nadejściem jesieni mam na uwadze, że zacznie się okres wzmożonego wypadania włosów, dlatego przez cały sierpień sięgałam po wcierkę, by wzmocnić cebulki włosów przed tym wymagającym okresem. Akurat wcierkę Vianek bardzo lubię, ponieważ włosy rosną mi po niej zdecydowanie szybciej i w sierpniu poprawiałam odrost henną aż dwa razy! Mam nadzieję, że z okresu wzmożonego wypadania włosów wyjdę obronną ręką!

Cena: ok. 20 zł za 150 ml
Pełna recenzja


Odżywka do włosów, Biolaven

Najulubieńsza i jedyna! Ma idealny skład do stosowania na co dzień, ponieważ jest bogata w emolienty. Dzięki temu wygładza włosy, zapobiega ich puszeniu i elektryzowaniu. Natomiast bardzo łatwo daje się tuningować w celu zachowania równowagi PEH - moim ulubionym dodatkiem jest glutek z sieniemia, chociaż ostatnio często sięgam po żel aloesowy! Obiecuję, napiszę dla niej osobną recenzję, bo jestem nią zachwycona!

Cena: ok. 18 zł za 300 ml


Odżywczy olejek do włosów, Vianek 

Ten olejek jest niesamowicie wydajny! Śmiem twierdzić, że firma strzeliła sobie w kolano, wypuszczając produkt w aż tak dużej pojemności. Jeśli przyjrzycie się dokładnie opakowaniu na powyższym zdjęciu, to zauważycie, że jest już pożółkłe i wiele przeszło. Nic dziwnego- mój olejek pochodzi jeszcze z pierwszej partii (!!!) - a stosowałam go przed każdym- lub co drugim- myciem głowy! Wprawdzie powinnam trzymać się daty ważności i wyrzucić go 3 miesiące po otwarciu, jednak zużycie było znikome i postanowiłam go trzymać, dopóki nie zmieni zapachu. Nie zmienił więc zużyłam go po... półtora roku użytkowania (jeśli dobrze pamiętam, produkt pojawił się na rynku około marca 2016r ;)). 
Ale nie narzekam, ta niesamowita wydajność dla mnie osobiście była niebywałym plusem, bo moje włosy ten olejek wręcz pokochały! Już po pierwszym użyciu stawały się bardziej dociążone i błyszczące. Dzięki dodatkowi ekstraktów roślinnych nabierały lekkości bez efektu spuszenia a także były przez nie wzmacniane.

Natomiast jeśli pojemność i wydajność tego olejku Was przerasta, można go także wykorzystywać do ciała, do kąpieli, do demakijażu czy tuningować i spróbować wykonać z niego peeling np. z dodatkiem cukru!

Cena: ok. 20 zł za 200 ml

Inne

Olejek eteryczny lawendowy

To bardzo ciekawy olejek o uniwersalnym zastosowaniu- spisuje się w pielęgnacji każdego typu cery! Lawenda pomaga goić zmiany trądzikowe i regulować pracę gruczołów łojowych a przy tym jednocześnie może być stosowana nawet na bardzo wrażliwych skórach- to najmniej drażniący olejek eteryczny. Ponadto jest to olejek bardzo dobrze opóźniający procesy starzenia się skóry- poprzez działanie relaksacyjne w kierunku skóry i mięśni, rozluźnia je a dzięki temu zmniejsza pogłębianie się zmarszczek mimicznych.

Olejek lawendowy w połączeniu z żelem aloesowym używam także na drobne skaleczenia i zadrapania (uroki bycia "kocią mamą" ;)) oraz jako pierwsza linia pomocy w przypadku infekcji intymnych!

Spoza kosmetycznych właściwości tego olejku, wykorzystuję go także do skropienia pościeli, co gwarantuje uczucie odprężenia i dobry sen. Dodatkowo koty nie przepadają za lawendą, dlatego jeśli potrzebuję odstraszyć Tosię od jakiegoś przedmiotu, spryskuję go olejkiem lawendowym.

Cena: ok. 10 zł za 10 ml



Kojący balsam do ust "Perfector 3w1", Resibo

Gdybym miała określić go jednym słowem, byłoby to: fenomenalny! Ma bardzo ciekawą konsystencję: płynną, gęstą jednak nie lepką. Bardzo dobrze nawilża usta i bardzo długo utrzymuje się na nich! Do jednorazowej aplikacji wystarczy odrobina produktu, dlatego balsam ten jest niesamowicie wydajny. Z całą pewnością będzie to mój hit na okres jesienno-zimowy!

Dodatkowym atutem tego balsamu jest fakt, że przy systematycznym stosowaniu faktycznie poprawia kontur ust- zaczynają przybierać bardziej intensywną barwę przez co ładniej się prezentują. Efekt ten oczywiście jest delikatny, jednak zauważalny! Uważam, że cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości.

Cena: ok. 40 zł za 10 ml

Pełna recenzja


Naturalna pasta do zębów, Sylveco

Kolor tej pasty jest zabójczy i może konkurować tylko z czarną Eco Dentą- jest szary i bury, co wygląda dość dziwnie w opozycji do dobrze nam znanych, śnieżnobiałych past. Kolor ten nie jest jednak przypadkowy- zawarte w paście ekstrakty: z mięty, goździka, rozmarynu i szałwii nadają jej ten specyficzny kolor. Zioła te wpływają na wzmocnienie dziąseł- podczas stosowania tej pasty nie przytrafił mi się problem ich krwawienia- a także odświeżają oddech.

Pasta nie zawiera fluoru, dlatego nadaje się nawet dla całkiem małych dzieci, które mogłyby ją połknąć a także dla osób, które unikają tego pierwiastka.

Cena: ok. 15 zł za 100 ml

Pełna recenzja
_____________________________________________

Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak- jak spisują się one u Was?

A może zainteresowałam Was którymś z kosmetyków? Koniecznie dajcie znać!

Pozdrawiam serdecznie!

[463.] Naturalne kosmetyki z Austrii!

[463.] Naturalne kosmetyki z Austrii!

Te z Was, które podglądają mnie instagramie już wiedzą, że w zeszły weekend odwiedziłam Wiedeń- oczywiście nie obyło się bez małych kosmetycznych zakupów, dlatego dziś chciałabym Wam pokazać, co ciekawego czeka na te z Was, które planują wycieczkę do Austrii!

Pamiętacie mój post o kosmetykach z Ukrainy? Zachwycona mnogością kosmetyków naturalnych i dobrą ceną kupiłam bardzo dużo produktów, ale... przyznaję, że przymykałam oko na składy, nie wybierałam kosmetyków tak restrykcyjnie jak zazwyczaj. Przede wszystkim na Ukrainie kupiłam dużo kosmetyków z Sodium Coco-Sulfate i solą a one przyczyniły się m. in. do stopniowego wysuszania skóry, wzmożenia uczucia świądu, wzmożenia przetłuszczania włosów. 

Będąc w Wiedniu postanowiłam kupować rozsądnie- liczyłam się z tym, że ceny mogą być wyższe w stosunku do Polskich, dlatego postanowiłam kupić "perełki". Szukając kosmetyków, kierowałam się postanowionymi sobie wytycznymi:

- odpuszczam zakup kosmetyków 100% olejowych, ponieważ takie można przygotować nawet samemu,
- skład musi być wzorowy, naturalny i pozbawiony substancji kontrowersyjnych,
- nie powinien przekraczać kwoty 10 Euro (ok. 40 zł).

Jednym z punktów, które odwiedziłam był ogromny targ "Naschmarkt"- zazwyczaj na targach najłatwiej znaleźć naturalne kosmetyki, dlatego tam rozpoczęłam swoje łowy. Targ składał się nie tylko ze straganów, ale też niewielkich sklepików ułożonych w rzędzie. Weszłam do jednego z tych sklepików, który oferował kosmetyki i zdrową żywność. Tam zaintrygowała mnie marka Nonique- chociaż wybór był bardzo szeroki, ja zdecydowałam się tylko na żel pod prysznic i balsam. W końcu łowy miały trwać dalej!

Schönheits duschgel (upiekszający żel pod prysznic), Nonique
Cena: ok. 7 euro

To, co wyjątkowo spodobało mi się w tym żelu, to całkowity brak anionowych związków powierzchniowo-czynnych, które w większości (z kilkoma wyjątkami) zbyt agresywnie oczyszczają skórę doprowadzając do naruszenia płaszcza hydrolipidowego skóry.

Dodatkowo muszę szczerze przyznać, że ceny w Wiedniu pozytywnie mnie zaskoczyły! Kosmetyki naturalne często mają zawrotne ceny a ten żel okazał się moim największym kosmetycznym wydatkiem! 


Anti-Aging Körpercreme "Anspruchsvolle Haut" (przeciwstarzeniowy balsam "elegancka/wyrafinowana skóra"), Nonique
 Cena: ok. 5 Euro

Ubolewam nad tym, że chociaż w Niemczech oferta kosmetyków naturalnych jest szeroka, to w większości zawierają w składzie etanol. Podobnie było w Wiedniu- wiele kosmetyków zawierało tę substancję, dlatego odstawiałam je na półkę. Natomiast balsam Nonique wyróżniał się wzorowym składem- dodatkowo jego nazwa brzmi obiecująco!

Następnie odwiedziłam drogerię BIPA- popularny sklep, który znajdziecie na terenie całej Austrii a w Wiedniu usytuowany jest nawet na głównym dworcu kolejowym (Wien Hauptbahnhof)! I tam na prawdę przepadłam...

Okazało się, że ta sieć drogerii prowadzi swoją linię kosmetyków: bi good (coś jak Alterra dla Rossmanna). Kosmetyki marki bi good są naturalne i znajdziemy spośród nich wiele takich o wzorowym składzie! Ponadto wyobraźcie sobie, że kosztowały w granicach 3-4 Euro! (ok. 12-16 zł)- dlatego też w tej drogerii bardziej zaszalałam!

BIPA jest austriacką drogerią i chociaż na rynku jest już obecna od ok. 20 lat, ogranicza swój zasięg tylko w obrębie Austrii. I chociaż to oznacza, że w Polsce ciężko będzie dostać te kosmetyki, osobiście popieram taką politykę: sądzę, że może to decydować o atrakcyjności cen w stosunku do jakości produktów. 

O samej marce bi good można przeczytać, że korzysta z ziół dostępnych na terenie Austrii: biała lilia, koniczyna, melisa, mniszek- podoba mi się, że marka wspiera rodzimą gospodarkę, pozyskuje surowce od austriackich przedsiębiorców (tutaj alegoria do Sylveco, które bazuje na polskich ziołach! Mi osobiście taka polityka prowadzenia firmy się podoba). Ponadto kosmetyki bi good produkowane są z jak najmniejszą szkodą dla środowiska a ich opakowania są biodegradowalne lub pozyskiwane z recyklingu. W ofercie marki poza kosmetykami znajduje się także chemia gospodarcza.

Zresztą jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o marce, to wyczerpujące informacje znajdziecie w FAQ drogerii BIPA.

Reinigungs milch (mleczko oczyszczające), bi good

Wielkimi krokami nadciąga jesień i zima, dlatego postanowiłam zaopatrzyć się w mleczko, by delikatnie oczyszczać skórę podczas tych wymagających pór roku. W tym mleczku nie ma żadnych substancji "typowo" powierzchniowo-czynnych: za właściwości zmywające odpowiadają emulgatory. Kompozycja tego kosmetyku przypomina mi mleczko od Marilou BIO, które bardzo polubiłam, także mam nadzieję, że ten produkt także mnie zachwyci!

Dusch peeling (peeling pod prysznic), bi good

Ten kosmetyk nie tylko złuszcza martwy naskórek, ale także oczyszcza skórę. Znajdziemy w nim delikatnie myjące glukozydy (dokładnie kokosowy i kaprylowo/kaprynowy). Podobnie jak w przypadku żelu Nonique, nie mamy tutaj anionowych środków powierzchniwo-czynnych, co bardzo mi się podoba! Ciężko jest znaleźć kosmetyki myjące bez tych substancji a w Wiedniu wybór był całkiem spory!

Powyższy peeling zdążyłam już wypróbować. Chociaż jest bardzo delikatny i niemal nie czuć drobinek złuszczających, pozostawił skórę przyjemnie gładką. Po tym pierwszym zastosowaniu jestem pozytywnie zaskoczona, jestem ciekawa, jak będzie się spisywał przy systematycznym używaniu! Ponadto ma niesamowicie przyjemny zapach czerwonych Danonków!

Volumen Shampoo (szampon dodający objętości), bi good

Moje włosy są już całkiem długie a to niestety wiąże się z utratą ich objętości. Wciąż poszukuję idealnego szamponu, który troszkę odbije je od nasady a jednocześnie nie spowoduje puszenia się włosów na długości. Większość szamponów zwiększających objętość ma anionowe środki powierzchniowo-czynne, dlatego nie spiszą się u mnie jako produkty do systematycznego stosowania a raczej jako preparaty "na wielkie wyjście".

Natomiast ten szampon jest tylko na bazie glukozydów, więc będę mogła sięgać po niego często! W dodatku z całej gamy szamponów marki bi good ten był najbardziej wyprzedany. Zabrałam ostatnie opakowanie wersji zwiększającej objętość- liczę, że nie bez powodu tak dobrze się sprzedaje!

Anti-age Augencreme (przeciwstarzeniowy krem pod oczy)

Kremy pod oczy to grupa kosmetyków, która najczęściej mnie uczula- o ile na twarzy podrażnienia zdarzają mi się bardzo rzadko i na palcach jednej ręki mogłabym wymienić preparaty, które spowodowały niezdrowe zaognienie skóry, o tyle skóra wokół oczu wymaga specjalnego traktowania. Skład powyższego kremu uważam za bezpieczny, mam więc nadzieję, że się spisze!

Lippen Pflege (pielęgnacja ust/pomadka ochronna), bi good

Pomadek nigdy dość- zwłaszcza w zbliżającym się jesienno-zimowym okresie! Z oferty bi good zdecydowałam się na wersję malinową (Himbeere)- ma niezwykle apetyczny zapach, niczym pudrowe cukierki! Bardzo lubię takie zapachy! Wypróbowałam ją już kilka razy, dobrze nawilżyła usta- pozostaje mi tylko czekać na bardziej wymagającą pogodę i wtedy sprawdzimy, czy podoła wyzwaniu!

Mango Lip Balm, Greenland
 

Ostatnim kosmetykiem, jaki wpadł do mojego koszyka- również w drogerii BIPA- była pomadka ochronna marki Greenland o zapachu mango! Zapach ten jest obłędny, przyjemnie słodki ale nie mdlący. Po kilku pierwszych użyciach mogę powiedzieć, że dobrze nawilża ale ostateczny werdykt wydam po długotrwałym stosowaniu podczas bardziej wymagających temperatur!

To takie moje uwagi i pierwsze spostrzeżenia dotyczące kosmetyków z Austrii- więcej informacji zapewne poznacie w kolejnych "Projektach Denko", ponieważ po zużyciu całego kosmetyku można dopiero mówić o widocznym efekcie. 

Natomiast jeśli zastanawiacie się nad tym, czy warto odwiedzić Wiedeń- warto! Nie był to mój pierwszy wyjazd do tego niesamowitego miasta, z pewnością także nie ostatni! Stolica Austrii zachwyca na każdym kroku- gdzie się nie obejrzałam, znajdował się jakiś budynek, rzeźba, fontanna, kościół, fasada, urząd (itd.) w neoklasycystycznym stylu. Będąc w Austrii czuję się, jakbym cofnęła się w czasie do lat, gdzie estetyka w architekturze, wyczucie stylu i kompozycji były szczególnie doceniane.

Będąc w Wiedniu zebrało mi się na rozterki nad naszą Polską- z jednej strony jest to Państwo, które pod względem piękna budowli nie ma NIC do zaoferowania - w porównaniu z Wiedniem wypada wręcz nędznie. Jednak z drugiej strony, taki a nie inny wygląd naszego Państwa jest spowodowany tym, jak bardzo ucierpiało ono w wyniku wojen, zwłaszcza II WŚ. Zastanawiałam się, jak wyglądałaby Warszawa, gdyby nie zniszczono jej tak doszczętnie? Czy też zachwycałaby tak pięknymi miejscami? Jestem pewna, że tak! Zwłaszcza, że... Rzeszów jest tego doskonałym przykładem ;)

Zazwyczaj zagraniczne wycieczki koncentrują się na Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu- jest to zrozumiałe ze względu na historię naszego Państwa. Jednak w tych miastach tylko rynki i stare miasta pozwalają zachwycić się sztuką i architekturą. Wychodząc już odrobinę poza turystyczne regiony, spotkamy PRL-owskie molochy, bloki szare i przygnębiające. Natomiast wschód polski- Rzeszów, Przemyśl, Lublin, Sandomierz- to miasta, które niemal w ogóle nie ucierpiały w czasie II WŚ! Przechodząc tutejszymi uliczkami czuję niemal ten sam klimat, co w Wiedniu. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zwiedzić wschodu Polski, koniecznie powinnyście to nadrobić! 

I tym optymistycznym, chociaż niekosmetycznym akcentem kończę i żegnam się z Wami serdecznie!


Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl