Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty
[428.] Maseczki i serum- jak stosować, by cieszyć się efektem?

[428.] Maseczki i serum- jak stosować, by cieszyć się efektem?


Maseczki i serum to kosmetyki, którym przypisuje się najsilniejsze właściwości pielęgnacyjne- nie bez powodu, to właśnie one ze wszystkich kosmetyków posiadają najwyższe stężenia substancji aktywnych. Jednak nierzadko spotykam się z opiniami o brak efektu stosowanych maseczek, nawracanie problemów skórnych mimo intensywnej pielęgnacji. Jak więc stosować te rodzaje kosmetyków, żeby przyniosły zadowalające rezultaty?

1. Przyjrzyj się codziennej pielęgnacji

Niestety, ale bez prawidłowej codziennej pielęgnacji, maseczki i serum nie przyniosą satysfakcjonujących efektów. Przykładowo: na niewiele zda się maseczka anti-age, jeśli na co dzień zapominamy o odpowiednim myciu twarzy, jej nawilżaniu, zasypiamy w makijażu a także zapominamy o stosowaniu kremu z filtrem UV w słoneczne dni. Natomiast jeśli nasza codzienna pielęgnacja jest wykonywana poprawnie, to już przy niej samej będziemy w stanie widocznie opóźnić procesy starzenia się skóry. A jeśli jeszcze dodatkowo dorzucimy kosmetyk wzbogacający naszą pielęgnację: jak właśnie maseczka czy serum anti-age, czy postawimy na masaż twarzy- jestem pewna, że za kilka lat zauważymy, że nasza cera jest w lepszej kondycji, niż rówieśniczek.

2. Lepiej za rzadko niż zbyt często

I tutaj bardzo podchwytliwe zagadnienie- wiele osób błędnie twierdzi, że codzienne stosowanie intensywnie pielęgnujących kosmetyków da najlepsze rezultaty a jest to zgubne przeświadczenie. Maseczki i serum posiadają większe stężenia substancji czynnych niż kosmetyki do codziennego stosowania a niejedna skóra może źle reagować na tak intensywną pielęgnację. Niektóre cery mogą obserwować wzmożoną wrażliwość, nadreaktywność czy intensyfikację rumienia a te ze skłonnością do łojotoku i wyprysków zazwyczaj reagują wzmożeniem niedoskonałości. Skóra zaczyna reagować na silne preparaty tak, jakby były one substancjami drażniącymi. Celem serum i maseczek nierzadko jest stymulacja skóry- a w tym wypadku sprawdza się powiedzenie: "co za dużo, to nie zdrowo". Dlatego polecam stosowanie tych kosmetyków 1-2x w tygodniu a jeśli masz problem z systematycznością, na prawdę lepiej jest dla skóry, gdy nakładasz te silnie działające preparaty rzadko, niż zbyt często. Każdy kosmetyk nakładany na skórę oddziałuje na nią a już z całą pewnością maseczki i serum!

3. Wzbogacenie pielęgnacji jako jej zróżnicowanie

Często popełnianym błędem w pielęgnacji jest monotonia. A kosmetyki dla skóry są tym, czym dieta dla całego organizmu, dlatego też pielęgnacja powinna być zróżnicowana. Pamiętacie "bum" na dietę Dukana? Bardzo szybko okazało się, że jedzenie samego białka obciąża pracę nerek. Tak samo zjadanie samych tłuszczy, czy samych produktów węglowodanowych okaże się złą drogą żywieniową. Analogia występuje w pielęgnacji twarzy: jeśli masz cerę z niedoskonałościami, zapewne skupiasz się na oczyszczeniu cery i regulacji pracy jej gruczołów łojowych ale jednocześnie możesz zapominać o innych substancjach, których taka skóra również potrzebuje. Podobnie ma się rzecz w przypadku cer suchych- stawiając na mocne nawilżenie i odżywienie, możemy zapominać o tym, jak ważne jest oczyszczanie cery dla lepszego wchłaniania substancji czynnych.


Dlatego maseczki i serum polecam jako preparaty wzbogacające pielęgnację a więc dostarczające substancji czynnych wykazujących odmienne działanie niż te, które stosujemy na co dzień.

Przykładowo:
- mając problemy z cerą tłustą/mieszaną/trądzikową i skupiając się na co dzień na regulacji pracy gruczołów łojowych i oczyszczaniu- polecam wybór maseczek i serum wykazujących działanie nawilżające, regenerujące, naprawcze, żeby wzmocnić barierę hydrolipidową skóry i podnieść poziom jej nawilżenia. Skóra o prawidłowo wykształconej barierze hydrolipidowej oraz dobrze nawilżona, wydziela odpowiednie ilości sebum, normalizuje pracę swoich gruczołów łojowych. Prawidłowa praca gruczołów łojowych wpływa na zmniejszenie czopowania ich ujść a tym samym wpływa na zmniejszenie pojawiania się zmian trądzikowych.

- natomiast jeśli na co dzień wybierasz preparaty nawilżające, regenerujące, przeciwstarzeniowe postaw na... oczyszczenie! Wykonanie maseczki dogłębnie oczyszczającej jak np. glinka przyczyni się do lepszego wchłaniania substancji aktywnych z innych kosmetyków. Ponadto glinka dostarczy skórze niezbędnych minerałów potrzebnych do prawidłowej pracy skóry.

- niezależnie od typu swojej cery a także swojego wieku, warto sięgać po maseczki i serum wykazujące właściwości przeciwstarzeniowe oraz uszczelniające naczynka. W przypadku tych preparatów prewencja ma największe znaczenie i nawet, jeśli jeszcze nie obserwujemy u siebie utraty jędrności cery czy zaczerwienień warto mieć na uwadze, że jeśli takie niedoskonałości cery się pojawią, nie będziemy w stanie cofnąć ich tylko przy pomocy kosmetyków. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego nawet, jeśli po użyciu maseczki czy serum nie widzisz efektu "wow" nie zniechęcaj się- skóra podziękuje Ci za kilka lat, gdy wciąż będzie w dobrej kondycji a zmarszczki, teleangiektazje ("popękane naczynka") czy przebarwienia nie będą spędzać Ci snu z powiek :).

Wtedy będziesz wiedziała, że było warto!


W tym wpisie pokażę Wam garść kosmetyków- maseczek i serum- będzie ich dużo, będą wykazywać przeróżne działanie, będą z różnych półek cenowych także myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. Aktualnie moja "kolekcja" maseczek i serum jest dość duża i nie chciałabym, żebyście odniosły wrażenie, że powinnyście od razu sprawić sobie taki "arsenał". Szczerze wolałabym, żebyście miały w swojej łazience jedno serum i jedną maseczkę, ale stosowały je systematycznie. No chyba, że kosmetyki są również Waszą pasją- wtedy proszę tylko, żebyście pamiętały o umiarze ;).

Maseczki i serum to kosmetyki, które zużywa się bardzo powoli, są to preparaty bardzo wydajne- a ja lubię sięgać po kosmetyki z dobrymi składami INCI. Serum i maseczki to takie "perełki" do których mam niesamowitą słabość. Jeśli nie znam jakiejś marki, zazwyczaj w ramach zapoznania decyduję się na serum lub maseczkę. Co potem skutkuje niemałą kolekcją tych kosmetyków ;).


MASECZKI

Najłatwiej jest podzielić je na dwie grupy: maseczki z którymi możemy iść spać (całonocne) oraz te stosowane do 30 minut (zarówno emulsyjne jak i w płachcie).


Vianek: maseczka normalizująca, wzmacniająca i łagodząca
(maseczki stosowane do 30 minut)


Zapewne wiele z Was ciekawią maseczki z firmy Vianek- przetestowałam wszystkie wersje i powiem Wam, że bardzo podoba mi się wykorzystanie różnych rodzajów glinek w nich. Glinki to jedne z najskuteczniejszych a przy tym przystępnych cenowo kosmetyków, jednak są osoby, które nie potrafią się do nich przekonać- czy to ze względu na mało wygodną formułę, którą trzeba rozrobić samodzielnie, czy przez ryzyko wysuszenia skóry aplikując glinkę niedopasowaną do naszego typu cery. Istnieje też pewna grupa osób, które nie sięgają po glinki z przekonaniem, że niska cena świadczy o braku działania tych substancji.

Maseczki Vianek obalają te mity! Zawarte w nich glinki są odpowiednio dopasowane: w wersji normalizującej znajdziemy zieloną, w wzmacniającej- czerwoną a łagodzącej- białą. Działanie glinek spotęgowane jest poprzez dodatek odpowiednich olejów.

Podoba mi się formuła tych maseczek- są kremowe i gęste, przez co jedna saszetka wystarcza na 3-4 użycia. W zależności od ilości zaaplikowanego kosmetyku, możemy oczekiwać różnych efektów: jeśli nałożymy te maseczki cienką warstwą, możemy oczekiwać lepszych właściwości oczyszczających i zwężających pory a nie szczędząc ich skórze i aplikując sporą ilość, zaobserwujemy lepsze właściwości nawilżające oraz odżywcze, przy jednoczesnym braku pojawienia się niedoskonałości.

Składy maseczek prezentują się następująco:

Wersja łagodząca: 
Aqua, Kaolin, Cocos Nucefera Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Valeriana Officinalis Root Extract, Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Sodium Alginate, Tocopheryl Acetate, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Citrus Limonum Peel Oil.

W tej maseczce mamy użytą białą glinkę, która jest najdelikatniejsza ze wszystkich. Może być stosowana nawet w przypadku suchej skóry, bez obaw o jej odwodnienie. Z olejów znajdziemy tutaj: kokosowy (działanie wzmacniające barierę hydrolipidową skóry a także właściwości przeciwbakteryjne), słonecznikowy (najmniej komedogenny olej, dobrze wchłania się w skórę i nie pozostawia tłustej powłoki) oraz z pestek winogron (działanie przeciwstarzeniowe dzięki zawartości resweratrolu). Z pozostałych substancji aktywnych, mamy: ekstrakt z kozłka lekarskiego o właściwościach regenerujących, gojących, przeciwzapalnych i zmiękczających; witaminę E, która eliminuje wolne rodniki; tlenek cynku o właściwościach gojących; olejek cytrynowy o właściwościach rozjaśniających i tonizujących a także kwas mlekowy, który oprócz złuszczenia martwego naskórka, mocno nawilża skórę oraz jest stosowany w terapii skór dojrzałych.

Wersja wzmacniająca:
Aqua, Sesamum Indicum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Kaolin, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Squalane, Glyceryl Stearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

W tej wersji znajdziemy czerwoną glinkę, która dzięki wysokiej zawartości żelaza, wzmacnia naczynka i uspokaja reaktywną cerę. Oprócz glinki znajdziemy oleje skuteczne w walce z utratą elastyczności skóry jak słodkie migdały i sezamowy a także substancje łagodzące i kojące jak alantoina oraz pantenol. Dodatek witaminy E podnosi skuteczność właściwości przeciwstarzeniowych tej maseczki a skwalan pomaga odbudować warstwę hydrolipidową skóry, co wpływa na jej wzmocnienie i mniejszą reaktywność.

Wersja oczyszczająca:
Aqua, Illite, Glycine Soja Oil, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Vitis Vinifera Seed Oil, Squalane, Olea Europaea Fruit Oil, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Activated Charcoal, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral

Ta wersja wpłynie nie tylko na zmniejszenie wyprysków i niedoskonałości cery ale także pomoże unormować pracę gruczołów łojowych. Z substancji oczyszczających mamy tutaj: zieloną glinkę, kwas salicylowy i węgiel aktywny a z substancji regulujących pracę gruczołów łojowych olejek eteryczny z eukaliptusa oraz skwalan i oleje wzmacniające barierę hydrolipidową skóry: oliwa z oliwek i olej z pestek winogron.  Wzmocnienie bariery hydrolipidowej skóry sprawia, że skóra jest lepiej chroniona przed czynnikami zewnętrznymi, zahamowany jest proces ucieczki wody z naskórka co sprawia, że skóra sama nie ma potrzeby nadprodukcji sebum.

Jak zwykle w przypadku marki Vianek, składy są wzorowe i nie znajdziemy w nich żadnych szkodliwych substancji. Mogłabym przyczepić się trochę do wykorzystania oleju sezamowego w maseczce wzmacniającej- niektóre źródła, m. in. wikipedia, biotechnologia.pl, poradnikzdrowie.pl wskazują na właściwości rozgrzewające tego oleju (przeszukując PubMed, nie znalazłam jednak żadnej informacji potwierdzającej, czy obalającej to stwierdzenie). Myślę, że wiele zależy od kilku aspektów, m. in. sposobu tłoczenia oleju a także stanu naszej cery i jej wrażliwości- dlatego zachęcam do wypróbowania maseczki i wyrobienia sobie o niej opinii. Można też zawsze zwrócić się z pytaniem bezpośrednio do Sylveco albo udać na dermokonsultacje, by uzyskać pełne informacje :).

Natomiast olej sezamowy jest fantastycznym wymiataczem wolnych rodników! Jeśli myślicie o prewencji przeciw starzeniu się skóry, to właśnie tę maseczkę polecam!

W wersji oczyszczającej znajdziemy niewielką ilość kwasu salicylowego a łagodzącej- mlekowego, dlatego jeśli jesteście w trakcie kuracji retinoidami lub kwasami, zachowajcie ostrożność. Zbyt częste sięganie po kwasy może dać efekt odwrotny od zamierzonego, skóra może stać się bardziej wrażliwa i reaktywna. Natomiast stosowanie tej maseczki 1-2x w tygodniu z pewnością nie przyczyni się do pogorszenia stanu cery. Więcej o eksfoliacji kwasami w II części Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka !

Cena: ok. 5 zł za 10 g


Pozostając w temacie glinek, chciałabym wspomnieć o najważniejszych aspektach ich stosowania. Maseczki te głównie mają na zadanie oczyścić skórę, zminimalizować widoczność rozszerzonych ujść gruczołów łojowych ale także dzięki wysokiej zawartości pierwiastków wpływają także na inne aspekty działania skóry: w tym także wykazując działanie odżywcze, wzmacniające i przeciwstarzeniowe.

- biała glinka to wersja najdelikatniejsza, z powodzeniem może być stosowana przez większość typów cer, nawet te suche, ponieważ dogłębne oczyszczenie skóry usprawni wnikanie substancji aktywnych. Szczerze zachęcam do wypróbowania właśnie białej glinki, jeśli wcześniej nie miałyśmy styczności z żadną glinką. Ta wersja da zauważalny efekt, nawet przy bardzo problematycznych cerach a z pewnością ich nie podrażni. Mając odniesienie do tej najbezpieczniejszej wersji, łatwiej będzie nam ocenić działanie innych rodzajów glinek kosmetycznych i dobranie odpowiedniego wariantu dla naszej cery.

- średnio mocnymi glinkami są: czerwona, żółta i Ghassoul (inaczej: Rhassoul). Czerwona (jak już wiecie) dedykowana jest cerze naczynkowej, żółta znajduje zastosowanie w pielęgnacji cer osób palących, skór dojrzałych czy tych poszarzałych, ponieważ dodaje cerze promienności i wykazuje działanie detoksykujące. Natomiast glinka Ghassoul polecana jest cerom mieszanym, tłustym, trądzikowym.

- najmocniejszą, najsilniej ściągającą glinką jest wersja zielona. Pisząc "ściągająca" mam na myśli jej szybkie właściwości zwężania ujść gruczołów łojowych tuż po zastosowaniu. Po tę glinkę szczególnie chętnie sięgają osoby mające problem z cerą tłustą i trądzikową jednak warto ocenić wrażliwość tego typu skóry. Większość klasyfikacji określa te typy cer jako odporne i grube, którym zielona glinka z pewnością nie zaszkodzi, jednak jeśli mimo niedoskonałości cer borykamy się również z jej wrażliwością czy odwodnieniem, możemy doprowadzić do intensyfikacji tych problemów. Zachęcone obietnicami szybkiego zwężenia porów i eliminacji wyprysków fundujemy skórze odwodnienie i podrażnienie, co w efekcie prowadzi do uruchomienia jej reakcji obronnych i ... wzmożenia niechcianych efektów. Dlatego słuchajmy skóry i tego, co nam sygnalizuje!

O czym warto pamiętać stosując glinki:
- Glinką można także myć twarz i do tego celu najlepiej spisuje się biała, ponieważ mimo codziennej aplikacji, nie wysuszy cery. Więcej o tym, jak myć twarz glinką oraz porównanie białych glinek różnych firm.

- Jeśli jednak do mycia twarzy chcemy zastosować mocniejszą glinkę lub zależy nam na jednoczesnym uszczelnianiu naczyń, wystarczy pomieszać białą glinkę z inną wersją. Żeby nie przesadzać z ilością mocniejszej glinki, (bo jest to jednak aplikacja silnie działających związków dwa razy dziennie na skórę) zachęcam, żeby proporcja glinek nie była wyższa niż 3:1 (minimum 3x więcej białej glinki). Mieszanie dwóch rodzajów glinek zazwyczaj jest wystarczająco dużą ilością substancji czynnych i nie sądzę, by któraś cera dobrze zareagowała na mieszanie większej ilości rodzajów glinek. Ale oczywiście warto próbować i obserwować reakcje swojej skóry.

- Jeśli na co dzień myjemy twarz glinką, odradzam jednoczesne stosowanie ich jako maseczki. Lepiej wybrać maseczkę w formie kremu lub płachty, żeby dostarczyć skórze substancji nawilżających, odżywczych, wzmacniających barierę hydrolipidową. Po raz kolejny przypominam o urozmaicaniu pielęgnacji =)

- Czasem możemy spotkać się z określeniem "glinka różowa" i jest to mieszanka glinki białej z czerwoną (2x więcej białej) przeznaczona dla cer wrażliwych, odwodnionych i suchych, które jednocześnie mają problemy z zaczerwienieniami cery czy teleangiektacjami ("pękniętymi naczynkami").

- Glinkę możemy rozrabiać z wodą wodociągową, jednak zastosowanie hydrolatu, wody przegotowanej, termalnej czy mineralnej przyczynia się do poprawy jej walorów.

- Glinki nie wykazują działania złuszczającego.


Maseczka 360°AOX kojąco-liftingująca, Naturativ
(maseczka stosowana do 30 minut lub całonocna)


W najnowszym wpisie z serii "Naturalne SPA" pokazywałam Wam maseczkę, którą aktualnie stosuję w kuracji przeciwstarzeniowej- jest to maseczka 360°AOX marki Naturativ. Jej skład przedstawia się tak:

Aqua, Betaine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Pullulan, Xanthan Gum, Ginko Biloba Leaf Extract, Citrus Limon Fruit Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Citric Acid, Parfum, Dehydroacetic Acid, Carrageenan, Citral, Citronellol, Limonene

Już na drugim miejscu w składzie maseczki znajduje się betaina- aminokwas wiążący wodę w naskórku. Tuż za nią mamy aloes oraz glicerynę- tak mocno humektantowy skład świetnie spisze się w przypadku osób o odwodnionym podtypie cery. Ponadto aloes wykazuje właściwości kojące podrażnienia, gojące niedoskonałości i wygładzające skórę, ponieważ zawiera niewielką ilość kwasu salicylowego. Kolejnymi substancjami są ekstrakt z miłorzębu o właściwościach pobudzających skórę do regeneracji, syntezy kolagenu i elastyny a także substancje rozjaśniające przebarwienia (za co na prawdę duży plus!)- ekstrakt z lukrecji oraz cytryny. 

Skład tej maseczki skomponowany jest w taki sposób, że niezależnie od naszego typu skóry możemy po nią sięgać. Głównym jej zadaniem jest skuteczne wiązanie wody w naskórku, co jednocześnie wypłynie na poprawę elastyczności i napięcie cery ale także pobudzi produkcję włókien podporowych w skórze (kolagen i elastyna), wpłynie na lepsze gojenie się niedoskonałości i rozjaśnianie przebarwień. Żelowa formuła tej maseczki jest lekka i szybko się wchłania, także osoby z niedoskonałościami cery mogą śmiało po nią sięgać. Dzięki temu, że maseczka dobrze się wchłania, możemy jej nie spłukiwać a nałożyć na nią krem/olej i w ten sposób zintensyfikować jej działanie, poprzez zahamowanie uciekania wody z naskórka. 

U mnie maseczka ta nie wchłania się całkowicie i pozostawia lekki film, dlatego stosuję ją do 30 minut, ale jeśli obserwujecie jej całkowitą wchłanialność a Wasza skóra lubi aloes, możecie pokusić się o jej wykorzystywanie jako maski całonocnej!

Cena: ok. 140 zł / 100 ml


Maseczka do twarzy maksymalnie nawilżająca, Organic Therapy
(maseczka stosowana do 30 minut lub całonocna)


Tę maseczkę wypróbowałam kilka lat temu na początku przygody z naturalną pielęgnacją i z przyjemnością do niej wracam. Posiada kremową konsystencję a po jej zastosowaniu skóra jest promienna, gładka a gra zaczerwienione policzki wyraźnie wyciszone.

Aqua with infusion of: Organic Aloe Barbadensis Leaf Extract, Organic Avena Sativa Kernel Extract, Butyrospermum Parkii Butter, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Saccharide Isomerate, Glyceryl Stearate SE, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Parfum, Allantoin, Urea, Sodium Benzoate, Potasium Sorbate, Citric Acid

Ta maska wykazuje właściwości zmiękczające skórę i wzmacnia jej barierę hydrolipidową dzięki zawartości triglicerydów oraz masła shea. Innymi substancjami aktywnymi, jakie znajdziemy w tej maseczce są aloes, ekstrakt z owsa, które dodatkowo odżywiają cerę, pomagają goić wypryski i wykazują właściwości łagodzące. W maseczce znajdziemy również allantoinę oraz mocznik, dzięki czemu skóra staje się mocno nawilżona oraz mniej reaktywna.

Producent zaleca stosowanie maseczki przez 5-10 minut, jednak u mnie ta konsystencja dobrze się wchłania więc zdarza mi się sięgać po nią jako po maskę całonocną.

Cena: 17 zł / 75 ml

Maseczka do twarzy intensywna na noc, Natura Siberica
 (całonocna)


Biorąc pod uwagę trend, jakim jest koreańska pielęgnacja cery, postanowiłam znaleźć maskę typowo całonocną ale o dobrym składzie. Tym sposobem trafiłam na maskę intensywną Natura Siberica. Skład jest - w mojej opinii- dużo lepszy, niż niejednej "typowo" koreańskiej maski:

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Coco-Caprylate/Caprate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycerin, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters, Cetraria Nivalis Extract, Aquilegia Sibirica Extract, Agrostis Sibirica Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract, Saponaria Officinalis Extract, Avena Sativa Kernel Extract, Arctium Lappa Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopherol, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool

Prawdziwe bogactwo substancji czynnych! Głównym zadaniem tej maseczki jest działanie antyoksydacyjne i tym samym przeciwstarzeniowe, ponieważ zawiera cladonię śnieżną i dziką różę ale także wzmacniający naczynka rokitnik, czy działający przeciwtrądzikowo łopian. Ta maseczka skomponowana jest tak, by dostarczyć niezbędnych substancji skórze niezależnie od jej typu, dlatego podstawą są triglicerydy wzmacniające barierę hydrolipidową. 

Cena: ok. 25 zł / 75 ml


Odżywcza maseczka - peeling do twarzy, Vianek
(maseczka stosowana do 30 minut)
 

Kolejny kosmetyk, do którego bardzo lubię wracać! Po zastosowaniu tej maseczki skóra jest niesamowicie miękka i przyjemna w dotyku. Moja skóra uwielbia oleje, które są podstawą tego produktu. To bardzo dobry wybór dla osób lubiących kosmetyki 2w1- najpierw przy pomocy tego produktu wykonujemy peeling a następnie poprzez pozostawienie jej na skórze, dajemy czas zadziałać substancjom aktywnym.

Glycine Soja Oil, Linum Usitatissimum Seed Extract, Glyceryl Stearate, Mel Extraxt, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid

Bogactwo olejów oraz maseł skutecznie wzmacnia barierę hydrolipidową skóry co jest najprostszą drogą do poprawy stanu cery. Po zastosowaniu maseczki skóra jest odpowiednio odżywiona i nawilżona. Ten kosmetyk mimo, iż zawiera dość duże drobinki, mogłabym polecić do cery naczynkowej- możemy kontrolować siłę peelingu poprzez intensywność masażu a olej rokitnikowy i masło awokado wzmacniają naczynia krwionośne.

Cena: ok. 20 zł / 75 ml


Normalizujący peeling do twarzy, Vianek
(maseczka stosowana do 30 minut)



Mimo, że formalnie produkt ten maseczką nie jest, to patrząc w skład nie znajduję tam żadnej substancji, która byłaby przeciwwskazaniem do długotrwałego pozostawienia na skórze, dlatego wykorzystuję go w taki sam sposób jak wersję odżywczą maseczki-peelingu. Peeling ten zastosowany w formie maseczki bardzo dobrze odświeża skórę, oczyszcza i reguluje pracę jej gruczołów łojowych.

Aqua, Alumina, Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Sucrose Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Salvia Officinalis Leaf Extract, Stearic Acid, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Spirulina Maxima Powder, Cetyl Alcohol, Panthenol, Mentha Piperita Oil, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Citral, Geraniol, Linalool, Limonene, CI77288

W tym kosmetyku na szczególną uwagę zasługują ekstrakt z szałwii i olejek miętowy, które to właśnie odpowiadają za właściwości normalizujące i oczyszczające. Na uwagę zasługują także triglicerydy, oleje (sojowy i winogronowy) oraz spirulina, które pomagają wzmocnić barierę hydrolipidową skóry a także odżywić ją, co pośrednio wpływa na regulację pracy gruczołów łojowych. Dodatek pantenolu łagodzi podrażnienia i pomaga goić niedoskonałości.

Cena: ok. 20 zł / 75 ml


Maseczki w płachcie
(maseczka stosowana do 30 minut)

Wciąż jestem na etapie poszukiwań maseczek w płachcie o dobrym składzie- gdy tylko znajdę coś godnego uwagi, dam Wam znać! Natomiast Izabela z bloga zakreconekolko.blogspot.com podsunęła mi bardzo dobry pomysł na samodzielne wykonanie maseczki w płachcie- wystarczy dokładnie wypłukać i wysuszyć nawilżaną chusteczkę dla niemowląt a następnie nasączyć w przygotowanej przez siebie miksturze. Zaletą płachty jest to, że mamy możliwość "utrzymania" na miejscu substancji płynnych jak napary czy soki. Gotowe i jałowe płachty możemy także zamówić za pośrednictwem Aliexpress =).


SERUM

Ten rodzaj kosmetyku najczęściej aplikuje się pod maseczkę, co jest odzwierciedleniem zabiegów wykonywanych w SPA. Osobiście jednak obserwuję lepsze efekty pielęgnacji, gdy stosuję te preparaty oddzielnie- nakładanie stopniowe kosmetyków może wpłynąć na gorsze wchłanianie substancji czynnych z później stosowanych preparatów. Często zaleca się, by stosować kosmetyki od najlżejszych konsystencji do najbardziej treściwych, co ma umożliwić swobodne wchłanianie substancji czynnych ze wszystkich stosowanych preparatów.

Ale wszystko zależy od składu kosmetyku- jeśli stosowane przez nas serum posiada w składzie oleje lub wielkocząsteczkowe proteiny (np. kolagen), to mimo lekkiej konsystencji może blokować wchłanianie substancji z mocno humektantowych maseczek (np. 360°AOX Naturativ). Jeśli chcemy wybierać połączenie serum + maseczka powinnyśmy zastanowić się nad możliwymi interakcjami pomiędzy substancjami i ich ewentualnym blokowaniem ich wchłaniania, co skutkuje na brakiem porządanych efektów pielęgnacji.

Innym rozwiązaniem jest stosowanie serum pod maski z alginatem (nie mylić z algami! Alginat to substancja pozyskiwana z alg, która po zastygnięciu ułatwia ściągnięcie maseczki w jednym kawałku, niestety jest uboższa w substancje aktywne. Sproszkowane algi, np spirulina czy chlorella, posiadają w składzie bardzo dużo substancji odżywczych, mikro i makroelementów a także chlorofil, które wpływają na widoczną poprawę kondycji skóry, nawilżają ją i dotleniają a także działają antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie i łagodząco. Algi niestety zasychają podobnie do glinek i wymagane jest zmycie ich przy pomocy wody).

Natomiast alginat tworzy na skórze nieprzepuszczalną powłokę, co powoduje, że pomiędzy skórą twarzy a maską wytwarza się ciepło. Nałożenie serum pod alginat sprawi, że pod wpływem ciepła substancje aktywne z serum będą się lepiej wchłaniały. Podobna zależność wykorzystywana jest w zabiegach parafinowych na dłonie, gdzie między dłonie a parafinę nakłada się obfitą ilość kremu. Jednak podczas takiej kuracji działają w większości substancje aktywne zawarte w serum a nie w maseczce (czy w przypadku dłoni- parafinie ;)).


Prostszym rozwiązaniem jest stosowanie oddzielnie maseczki i serum. W tym celu serdecznie zachęcam do stosowania serum pod kosmetyk, który stosujemy codziennie na noc (krem lub olej). Warto pamiętać, że to właśnie w nocy skóra się regeneruje, co jest gwarancją skuteczności. Dzięki aplikacji serum na całą noc, skóra ma czas je wchłaniać oraz oddziaływać na nie. A to, czy substancje aktywne z kosmetyku później nakładanego (kremu czy oleju) będą miały szansę całkowicie wniknąć w skórę jest mniej istotne- te substancje skóra już zna, ponieważ dostaje je co wieczór. Z pewnością ich mniejsza dawka w tę jedną noc nie wpłynie niekorzystnie na stan skóry- dzięki odmiennym związkom, skóra jest stymulowana do działania!

W takiej sytuacji nasuwa się kolejne pytanie- czy w takim razie na serum trzeba nakładać krem albo olej, skoro istnieje możliwość słabszego wchłaniania z nich substancji czynnych? Tak, ponieważ serum zazwyczaj posiadają lekkie formuły, nierzadko są bogate w humektanty, które pomagają wiązać wodę w naskórku ale jeśli nie zostaną "zamknięte" w skórze przy pomocy olejów, niestety zamiast nawilżać skórę, będą prowadzić do jej odwodnienia. Dlatego tak istotna jest równowaga pomiędzy humektantami (substancjami wiążącymi wodę w naskórku) a emolientami (substancjami wykazującymi działanie pośrednio nawilżające, które zapobiegają odparowaniu wody z naskórka). 

Co jednak w przypadku serum o oleistych konsystencjach, czy też próbie wykorzystania olejów w formie serum? Również nakładać je pod krem, czy jako preparat o najbardziej treściwej konsystencji, zastosować na krem? A może takie serum wystarczy zamiast kremu, podobnie jak czyste oleje? 

Tutaj sprawa jest delikatna i wymaga bacznej obserwacji reakcji naszej skóry. Serum o oleistych konsystencjach mogą być bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób o skórach nie tolerujących codziennego stosowania olejów zamiast kremu i które mają tendencje do komedogenności. Stosowanie olejowego serum w przypadku takich cer może być kluczem do poprawy stanu cery, ponieważ oleje wzmocnią barierę hydrolipidową skóry, przez co dochodzi do uspokojenia cer łojotokowych i z niedoskonałościami. Kluczem jest jednak prawidłowa aplikacja takiego serum- należy nałożyć na prawdę małą ilość, żeby skóra miała szansę wchłonąć jak najwięcej. Nakładając na takie serum krem, emulgujemy jego ewentualną pozostałość, co ułatwi jego wniknięcie w skórę i brak pozostawienia tłustej powłoki, niepożądanej w przypadku kapryśnych, problematycznych cer.

Serum o oleistych konsystencjach to jedyny rodzaj serum, który pozwalam pacjentkom stosować solo, w zamian za krem. Serum o innych konsystencjach bywają zbyt lekkie i wymagają późniejszej aplikacji kremu/oleju.

Czy w takim razie stosowanie olejowych serum pod oleje ma sens? Tak, w przypadku niektórych cer nawet i takie połączenie okazuje się skuteczne. Jeśli Wasze skóry wprost uwielbiają oleje, nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby nie próbować takich kombinacji. W takiej sytuacji warto dobrać serum o przewadze olejów schnących, które dobrze wnikają w głąb naskórka i nie pozostawiają na skórze tłustej powłoki a na nie nałożyć oleje z grup półschnących, nieschnących lub masło, które mając większe cząsteczki, będą oddziaływać na naskórek na jego płytszych warstwach.

Przejdźmy więc do kilku ciekawych serum- mam nadzieję, że zaciekawi Was coś z tej kolekcji ;)

Serum silnie nawilżające, Clochee
(serum humektantowe)



To serum z pewnością przypadnie do gustu osobom o cerach odwodnionych- zawiera w swoim składzie same humektanty, co stanowi fantastyczną bazę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Szczególnie zachęcam zainteresować się tym produktem osoby, których codzienna pielęgnacja opiera się na olejach- żeby mocniej nawilżyć cerę, warto dostarczyć skórze substancji, które nie tylko zapobiegają utracie wody z naskórka, ale także aktywnie ją wiążą.

Aqua, Glycerin, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Sodium Hyaluronate, Aqua (and) Hydrolyzed Corn Starch (and) Beta Vulgaris (Beet) Root Extract, Sodium Dehydroacetate

To, co najbardziej podoba mi się w tym serum to wykorzystanie zarówno wielkocząsteczkowego jak i małocząsteczkowego kwasu hialuronowego, których synergistyczne działanie pomaga skutecznie nawilżyć cerę. Dodatkowo w serum znajdziemy glicerynę i skrobię kukurydzianą, które również pomagają wiązać wodę w naskórku (również są humektantami). Ekstrakt z  buraka bogaty w betainę dodatkowo wspiera działanie nawilżające pozostałych substancji a także odżywia cerę i wykazuje działanie przeciwbakteryjne. Warto też zwrócić uwagę na brak jakiejkolwiek substancji zapachowej w tym produkcie, co czyni z niego dobry wybór dla osób o cerach wrażliwych i alergicznych!

Cena: ok. 140 zł / 30 ml


Serum odżywczo-odmładzające, Clochee
(konsystencja lekkiej emulsji)

  
To serum niesamowicie przypadło mi do gustu! Systematycznie stosowane sprawia, że cera jest promienna i rozjaśniona. Posiada duże stężenie substancji odżywiających cerę ale także opóźniających procesy jej starzenia się.

Aqua, Glycerin, Canola Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Polyglyceryl-6 Disterate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Seed Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil, Isostearyl Isostearate, Jojoba Esters, Argania Spinosa Kernel Oil, Ribose, Polyglyceryl-3 Beeswax, Xanthan Gum-1, Microcrystalline Cellulose, Biosaccharide Gum-1, Cellulose Gum, Malus Domestica Fruit Culture Extract, Benzyl Alcohol, Lecithin, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Cetyl Alcohol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citral, Geraniol, Linalool

To serum zdecydowanie jest warte swojej ceny ze względu na wykorzystanie drogocennych i niespotykanych substancji aktywnych jak: komórki macierzyste jabłoni (działanie antyoksydacyjne, opóźniające procesy starzenia się skóry), czy rybozę (generuje nowe cząsteczki ATP, które są przekaźnikami energii w komórce). Ponadto w składzie znajdziemy oleje bogate w witaminy i wykazujące właściwości przeciwstarzeniowe: jojoba, arganowy i słonecznikowy. Bardzo podoba mi się wykorzystanie lecytyny w serum, ponieważ to ona odpowiada za odżywienie cery a także oleju z pachnotki, który ma działanie przeciwbakteryjne i pomaga goić zmiany trądzikowe- z tego też względu mogę polecić to serum każdemu rodzajowi cery, nawet tym problematycznym.

Cena: ok. 145 zł / 30 ml

Serum Naturalnie Wygładzające, Resibo
(oleista konsystencja)
 

Serum Resibo to produkt o oleistej konsystencji- nada się dla bardzo suchych skóry, wymagających bardzo silnego odżywienia. W jego składzie znajdziemy rzadko spotykane oleje jak: buriti, marula, czy żywicę z pistacji kleistej a także kilka bliżej znam znanych: pestki winogron, ogórecznik, słodkie migdały.

Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Squalane, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopherol, Lavandula Stoechas Extract, Pistacia Lentiscus Gum, Parfum, Linalool, Geraniol

Skład jest odpowiednio skomponowany- znajdziemy tutaj zarówno oleje opóźniające procesy starzenia się skóry (pestki winogron, marula), odżywiające i nawilżające cerę (buriti, słodkie migdały) ale także te wspomagające procesy regulacji gruczołów łojowych (lawenda, żywica z pistacji). Serum silnie stymuluje skórę do rewitalizacji- przy codziennym stosowaniu mogą nasilić się rumień i zaczerwienienia cery wynikające z pobudzenia jej funkcji (nie podrażnienia ;)). Dlatego warto zachować umiar, nie zawsze "dużo i często" oznacza "lepiej". Systematycznie stosowane poprawia napięcie i jędrność skóry, odżywia i nadaje cerze promienności. A do tego posiada obłędny zapach!


Aktywator młodości, witamina C, Ava
(żelowa konsystencja)


Jednym z najczęściej poszukiwanych serum są te z wysoką zawartością witaminy C. Nic dziwnego, ponieważ witamina ta posiada bardzo wielokierunkowe działanie: jest antyoksydantem, wymiata wolne rodniki dzięki czemu przyczynia się do opóźnienia procesów starzenia skóry ale także pobudza syntezę kolagenu w skórze, co wpływa na poprawę jej jędrności. Pobudzenie syntezy kolagenu jest również istotne w przypadku naczyń krwionośnych, które to stają się bardziej odporne na niesprzyjające czynniki zewnętrzne- z tego powodu witamina C jest zalecana w pielęgnacji cer naczynkowych. Witamina ta działa rozjaśniająco na cerę a także pomaga zmniejszyć widoczność przebarwień. 

Aqua, Sodium Ascorbyl Phosphate, Glycerin, Malpighia Glabra Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Skład prosty i bogaty w tytułową witaminę C- zarówno w formie stabilnej soli kwasu askorbinowego a także jako ekstrakt z aceroli. Warto jednak mieć na uwadze, że witamina C również może wykazywać działanie złuszczające, dlatego po raz kolejny zachęcam do nie przesadzania z ilością i częstotliwością aplikowania kosmetyków o wysokiej zawartości substancji czynnych, jakimi są serum!

Cena: ok. 20 zł za 30 ml


Serum zwężające pory, Organic Therapy
(emulsja o lekkiej konsystencji) 


To serum już miało przyjemność pokazać się na blogu a wszystko za sprawą jego skuteczności! Faktycznie pomaga zwęzić pory i kluczem do uzyskania tego efektu jest systematyczne ale rzadkie sięganie po ten specyfik. Zawiera w składzie m. in. kwas salicylowy a jak doskonale wiecie- przesadzanie z kwasami może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Serum jest na tyle skuteczne, że nawet osoby trzecie zauważyły efekt na mojej cerze =) 

Aqua with infusions of: Salix Nigra Bark extract, Hamamelis Virginiana Leaf extract, Organic Leptospermum Scoparium Oil, Organic Melaleuea Alternifolia Leaf Oil, Organic Crithmum Maritimum Extract, Glycerin, Zinc PCA, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Chondrus Crispus, Phospholipids, Salicylic Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid

Skład jest imponujący i bogaty w substancje przeciwzapalne (jak np. ekstrakt z czarnej wierzby, olej manuka czy drzewo herbaciane. Znajdziemy tutaj również substancje odżywiające cerę, dzięki czemu skóra reguluje pracę swoich gruczołów: fosfolipidy, oleinian glicerolu, cynk, mech irlandzki czy oczar. 

Cena: ok. 25 zł / 50 ml 


Serum przeciwzmarszczkowe, Biolaven
(oleista konsystencja)
  

Serum Biolaven- jak i cała seria- jest stworzone w taki sposób, by zaspokoić potrzeby każdej skóry. Znajdziemy w nim same oleje, co czyni z tego kosmetyku prawdziwą bombę substancji aktywnych. To, za co lubię olejowe serum to to, że bardzo łatwo jest je modyfikować- wystarczy dodać odrobinę ulubionego oleju by wzbogacić mieszankę i stworzyć swoje własne, niepowtarzalne serum!

Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Squalane, Tocopheryl Acetate, Lavandula Angustifolia Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol.

W składzie znajdziemy oleje wykazujące silnie przeciwstarzeniowe właściwości: sojowy, arganowy i pestki winogron zawierający resweratrol. Warto wspomnieć, że olej z pestek winogron także uszczelnia naczynia krwionośne, także ukłon w stronę cer naczynkowych! Ponadto w serum znajdziemy olejek lawendowy, który relaksuje skórę i mięśnie, dzięki czemu zapobiega pogłębianiu się zmarszczek mimicznych oraz... pomaga walczyć z wypryskami. Dodatek witaminy E wymiata wolne rodniki!

Cena: ok. 30 zł / 30 ml


Serum anti-age z żeń-szeniem dla skóry suchej i wrażliwej, Planeta Organica
(żelowa konsystencja)

 
Prawdziwa gratka dla osób lubiących bogate i całkowicie naturalne kosmetyki! Skład opiera się na substancjach wykazujących właściwości antyoksydacyjne a także wpływające na poprawę jędrności i elastyczności skóry. To serum ma bardzo korzystny stosunek ceny do jakości ;)

Aqua enriched with Panax Ginseng Root Oil, Lycium Barbarum Fruit Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Oil, Asparagus Racemosus Root Extract, Euterpe Oleracea Fruit Oil, Oenothera Biennis Oil, Saccharide Jasminum Officinale Flower / Leaf Extract, Carrageenan, Foeniculum Vulgare Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Camellia Sinensis Leaf Oil, Santalum Album Oil, Myrtus Communis Oil, Rosa Centifolia Flower Oil, Oryza Sativa  Bran Powder, Elettaria Cardamomum Seed Extract, Echinacea Purpurea Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Iris Florentina Root Extract, Salix Alba Bark Extract, Curcuma Longa Root Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Citrus Grandis Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Superoxide Dismutase, Tocopherol, Hydrolyzed Vegetable Protein, Niacinamide, Riboflavin, Retinyl Palmitate, Ascorbic Acid, Squalane, Glycerin, Saccharide Isomerate, Sodium Hyaluronate, Panthenol, Allantoin, Iron Oxydes, Potassium Sorbate, Citric Acid

Skład prezentuje się imponująco i znajdziemy tutaj niespotykane, egzotyczne składniki jak sandałowiec czy mirt. Moją uwagę przykuło także bogactwo witamin: E, PP, B2, A, C, substancje łagodzące (allantoina i pantenol) czy nawilżające (kwas hialuronowy, gliceryna). Serum silnie stymuluje skórę i łatwo z nim przesadzić, dlatego miejmy na uwadze, że to systematyczność jest kluczem do skuteczności =).


Półprodukty 


Zamiast klasycznych, gotowych serum można również sięgnąć po półprodukty! Wcześniej wspominałam Wam o wykorzystaniu olejów w zastępstwie serum i tak samo możemy postąpić np. z witaminą E, która jest skutecznym antyoksydantem.

Natomiast gliceryna, żel aloesowy czy kwas hialuronowy pomagają wiązać wodę w naskórku i mogą zastąpić serum humektantowe.

Jeśli mamy skłonność do podrażnień, dobrym wyborem będzie pantenol!


Koniecznie dajcie mi znać, w jaki sposób Wy stosujecie maseczki i serum, czy znacie któreś z powyższych a może mogłybyście mi coś nowego polecić? 

Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!

Pozdrawiam serdecznie =)

[355.] Kolejny rok bez detergentów- mycie twarzy olejami oraz białą glinką.

[355.] Kolejny rok bez detergentów- mycie twarzy olejami oraz białą glinką.

Minął kolejny, drugi rok, odkąd myję twarz bez zastosowania detergentów. Postanowiłam opisać Wam kolejne zaobserwowane efekty, uwagi, zebrać najważniejsze informacje w jednym miejscu. Na blogu niejednokrotnie przewija się hasło "OCM" lub "mycie twarzy glinką"- nie każdy czytelnik wie, czym są te metody, dlatego ten post ma usystematyzować wiedzę na temat alternatywnych metod oczyszczania twarzy.

Odkąd pamiętam, borykałam się z problemem trądziku. O ile jest rzeczą normalną, że w wieku nastoletnim hormony szaleją i ciężko walczyć ze zmianami trądzikowymi, o tyle sprawa zaczęła mnie niepokoić, gdy mimo osiągnięcia pełnoletności a nawet później, na studiach, problem trądziku wciąż się utrzymywał.

2 lata temu trafiłam na blogu Aliny Rose na opis azjatyckiej metody mycia twarzy olejami (OCM). Metoda ta okazała się "strzałem w dziesiątkę"- pomogła mi zażegnać problem trądziku, aktualnie mogę szczerze powiedzieć- jestem posiadaczką cery normalnej.
 

Metoda mycia twarzy olejami działa na zasadzie polarności tłuszczy- sebum rozpuszcza się w mieszance olejów, którą przygotowujemy łącząc olej rycynowy wraz z odpowiednio dobranym olejem bazowym.
- O tym, czym dokładnie jest OCM, jak działa, jak wykonać mieszankę: KLIK
- Spis olejów dopasowanych do poszczególnych typów cery: KLIK


Kluczem do sukcesu okazał się fakt, że podczas mycia twarzy olejami, nie podrażniam ich środkami powierzchniowo-czynnymi (detergentami). Przez całe życie stosowałam kosmetyki z SLS, które wypłukiwały lipidy z ochronnej warstwy skóry. To sprawiało, że cera próbowała się bronić i w wytwarzała barierę ochronną w postaci nadmiaru sebum. A stąd prosta droga do zapchanych, rozszerzonych porów czy wyprysków...
- SLS i pochodne- post o szkodliwych detergentach: KLIK
- Jakie efekty zaobserwowałam po odstawieniu SLS w pielęgnacji całego ciała?: KLIK

Jedynym minusem OCM jest to, że jest to metoda czasochłonna. Wymaga wygospodarowania dodatkowych 20 minut zarówno rano jak i wieczorem. Widząc spektakularne efekty mycia twarzy olejami miałam motywację, by po nie sięgać. Jednak po dwóch latach zaczęłam poszukiwać prostszego rozwiązania i w ten sposób trafiłam na puder myjący Make Me BIO a później postanowiłam myć twarz samą białą glinką.
- Delikatny puder myjący, Make Me BIO: KLIK
- Mycie twarzy przy pomocy białej glinki: KLIK 
- Porównanie białych glinek różnych firm: KLIK


Po tych dwóch latach moja cera ma się fantastycznie- nie mam problemu z wypryskami, rozszerzonymi porami czy przetłuszczającą cerą. Mój portfel również ma się lepiej- oczyszczanie olejami czy glinką jest zdecydowanie bardziej ekonomiczne.

Dużą zaletą oczyszczania twarzy bez użycia detergentów jest to, że metody te spiszą się przy każdym typie skóry. W przypadku OCM należy wybrać odpowiednie oleje do swojego typu skóry i sporządzić mieszankę o odpowiednich proporcjach. Natomiast biała glinka jest najdelikatniejszą z glinek, nie podrażni ani nie wysuszy skór problematycznych a dogłębnie je oczyści. 

Jeśli posiadasz cerę problematyczną: naczynkową, suchą, wrażliwą, z wypryskami, rozszerzonymi porami czy trądzikiem- warto spróbować tych bardzo delikatnych metod mycia twarzy. Całkowita rezygnacja z detergentów przysłuży się takim cerom.

Przez pierwsze 1,5 roku myłam buzię olejami codziennie, zarówno rano jak i wieczorem. Od pół roku częściej skłaniam się ku glince, ponieważ jest to szybsza metoda. Jeśli jednak mam troszkę więcej czasu, sięgam po oleje- już podczas mycia nawilżają skórę a wykonując masaż relaksuję mięśnie, pobudzam skórę do produkowania kolagenu i elastyny, co ma na celu opóźnić procesy starzenia się skóry. Po konwencjonalne kosmetyki myjące (zazwyczaj żele lub emulsje) sięgam bardzo rzadko- zazwyczaj podczas wyjazdów.
- Porównanie oczyszczania twarzy żelami, białą glinką i OCM: KLIK

Jakie są Wasze ulubione metody mycia twarzy? Stosujecie OCM lub białą glinkę? Jakie efekty zaobserwowałyście u siebie? Jestem bardzo ciekawa!

Pozdrawiam serdecznie!






[317.] Glinka glince nierówna- porównanie białych glinek różnych firm.

[317.] Glinka glince nierówna- porównanie białych glinek różnych firm.



Jestem zwolenniczką oczyszczania twarzy bez użycia detergentów. Pierwsza metoda, z jaką miałam styczność, to oczyszczanie twarzy olejami (OCM) i pomogła mi zwalczyć trądzik, z którym borykałam się od nastoletnich lat. Drugą metodą oczyszczania twarzy bez użycia detergentów jest mycie twarzy białą glinką. Metodę tę praktykuję już od pół roku i zauważyłam, że glinka glince nierówna.

Kilka powiązanych postów:
 
W dzisiejszym poście chciałabym porównać kilka białych glinek- są one bardzo łatwo dostępne, można kupić stacjonarnie w sklepach zielarskich i z kosmetykami naturalnymi oraz przez internet.



Pierwszą białą glinkę z jaką miałam styczność zakupiłam w sklepie zielarskim (glinka ze zdjęcia powyżej). Jest to glinka, którą chyba najłatwiej dostać. Nie jest ona idealnie biała i początkowo zastanawiałam się, czy moje opakowanie nie jest mylnie zapakowane. Kupiłam ponownie opakowanie glinki tej firmy i kolor był ten sam. 

Glinkę tę stosowałam codziennie, rano i wieczorem. Rozrabiałam porcję glinki, myłam nią twarz, trzymałam ok. 1 minuty na twarzy i spłukiwałam wodą. Gdy trzymałam ją tylko 1-2 minut, spisywała się wzorowo. Przy dłuższym potrzymaniu na twarzy (do 10 min) powodowała lekkie zaczerwienienie cery. 


Kolejną białą glinkę jaką zakupiłam, to glinka "porcelanowa" ze znanego sklepu z półproduktami- zrobsobiekrem.pl . Zamawiam sporo półproduktów z tej strony i do tej pory zakupy zawsze były udane. Ze ZSK miałam już glinkę zieloną oraz czerwoną i każda dobrze sprawdziła się u mnie. 

Niestety, ta glinka okazała się bublem. Początkowo ucieszyłam się, gdy zobaczyłam jej kolor- w końcu mam pewność, że mam w rękach białą glinkę! Niestety, nałożenie jej na twarz szybko zweryfikowało jej działanie. Myjąc nią twarz trzymałam ją ok. 1 minutę po czym spłukałam wodą. Po tym zabiegu cała powierzchnia skóry, która miała kontakt z glinką była zaogniona, mocno zaczerwieniona i lekko opuchnięta. Podrażnienie? Alergię wykluczam, ponieważ stosowałam inne białe glinki oraz na co dzień używam podkładu mineralnego, w skład którego m. in. wchodzi biała glinka i po żadnym z tych produktów nie dostałam reakcji alergicznej.

Okazało się, że nie tylko ja miałam podrażnienie po białej glince ze ZSK- kilka z moich znajomych skarżyło się na podobny problem. Zaczęłam się zastanawiać, czy może ten idealny, śnieżnobiały kolor glinki nie jest wyznacznikiem, że glinka mogła być oczyszczana w jakiś chemikaliach, które pozostały w produkcie w minimalnej ilości i to one mogą powodować podrażnienie? Myślę, że są to informacje, do których nie będę w stanie dotrzeć =) Natomiast po tej sytuacji postanowiłam przetestować jeszcze inną białą glinkę...


Wybór padł na białą glinkę z jonami srebra (Anapska)- również jest to łatwo dostępna glinka, mają ją w ofercie Drogerie Polskie oraz wiele sklepów zielarskich. Ta glinka ma szarawy odcień, który powitałam z entuzjazmem!

Ta biała glinka spisuje się równie dobrze jak pierwsza- bardzo dobrze oczyszcza skórę. Jest minimalnie silniejsza- jeśli trzymałam ją na skórze ok. 10 minut, powodowała zaczerwienienie cery, jednak nie tak intensywne jak to po białej glince ze ZSK. Zaczerwienienie bardzo szybko schodziło po nałożeniu kremu.


Chińska biała glinka z ekstraktem z bambusa (zdj. powyżej)- ma identyczny kolor jak glinka biała z jonami srebra (Anapska), ale jest jedną z najdelikatniejszych glinek, które do tej pory stosowałam. Nawet, jeśli trzymam ją na skórze 10 minut, nie powoduje zaczerwienienia.


Biała glinka Jordańska- ma bardzo podobny kolor do glinki anapskiej i chińskiej, jest odrobinę jaśniejsza. Nie powoduje żadnych podrażnień ani zaczerwienień nawet, jeśli potrzymam ją na twarzy 10 minut. Jest jedną z najbardziej delikatnych. Łatwo dostępna w sklepach zielarskich.


Biała glinka francuska firmy Natur Planet- dostępna stacjonarnie w sieciach drogerii "Drogerie Polskie". Gdy zobaczyłam jej kolor obawiałam się, że podrażni skórę jak ta ze ZSK. Na szczęście nie zaobserwowałam aż takiej mocnej reakcji alergicznej. Przy długotrwałym, codziennym stosowaniu wysuszała skórę, przez co pojawiało mi się na skórze więcej wyprysków. Próbowałam robić kilka podejść do tej glinki i efekt za każdym razem był taki sam. Jednak te śnieżnobiałe glinki nie pasują mojej cerze...


Biała glinka Krymska- kolorem identyczna jak glinka Anapska oraz Chińska. Nie powoduje żadnych podrażnień ani zaczerwienień nawet, jeśli trzyma się ją na twarzy 10 minut. Jest jedną z delikatniejszych glinek, idealnie nadaje się do codziennego oczyszczania twarzy.

Zaintrygowana, jak to możliwe, że każda z zakupionych białych glinek wykazuje minimalnie inne działanie, wdałam się w rozmowę ze znajomą zielarką. Otóż okazuje się, że ciężko otrzymać czystą, białą glinkę bez domieszek innych pierwiastków, stąd różne zabarwienia glinek, w zależności, z jakiego rejonu była otrzymywana. Natomiast śnieżnobiałe glinki (ZSK, Natur Planet) jak najbardziej mogły być oczyszczane, ale... tego nigdy się nie dowiemy =).


Każda z białych glinek, które tutaj opisałam, miała bardzo dobre właściwości myjące a do tego zmniejszały ilość pojawiających się wyprysków, matowiły cerę i zwężały pory. Różniły się siłą działania i możliwością podrażnienia, jednak każda była tak samo skuteczna. 

Myślę, że to nie koniec moich przygód z zapoznawaniem się z ofertą białych glinek. A czy Wy znacie któreś z tych glinek? Jakie są Wasze doświadczenia? Polecicie jakąś dobrą białą glinkę? 

Pozdrawiam,

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl