Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrobsobiekrem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrobsobiekrem. Pokaż wszystkie posty
[306.] Kolejne zamówienie półproduktów ze zrobsobiekrem.pl

[306.] Kolejne zamówienie półproduktów ze zrobsobiekrem.pl


Wykorzystujecie półprodukty w pielęgnacji? Osobiście bardzo chętnie korzystam z dobrodziejstw sklepu zrobsobiekrem.pl i dzięki niemu poznałam większość olejów, hydrolatów czy ekstraktów, które Wam opisuję. Niedawno dotarła do mnie kolejna przesyłka z tego sklepu i pochwalę się, jakie dobroci wpadły do mojego koszyka!


Glinka biała "porcelanowa":


Popieram mycie twarzy bez użycia detergentów- jednak żeby oczyścić skórę dogłębnie, trzeba użyć odpowiednich substancji. Zazwyczaj myję twarz olejami (metoda OCM) jednak od kilku miesięcy zdarza mi się zastąpić oleje glinką. Mycie twarzy przy użyciu białej glinki jest szybsze niż podczas stosowania olejów a czas wykonywania OCM jest ewidentnie największą wadą tej metody. Mycie twarzy glinką nie powoduje wysuszenia, bardzo dobrze matowi skórę, pomaga zwęzić pory oraz zmniejsza przetłuszczanie się skóry. O tym, jak myć twarz glinką pisałam tutaj: KLIK.
125g białej glinki to koszt 12 zł, do kupienia tutaj: KLIK


Hydrolat z Jagodliny Wonnej (Ylang-Ylang)

Z tym hydrolatem mam przyjemność widzieć się po raz pierwszy- od razu przypadł mi do gustu jego zapach! Pachnie jak oliwka Bambino! Zawsze lubiłam ten zapach i ubolewałam, że ta oliwka ma tak kiepski skład. Nie spodziewałam się, że znajdę jej zapachowy odpowiednik i to jeszcze taki, z którym się polubię! Hydrolat ten ma właściwości relaksujące i uspokajające. Nawilża skórę, jest polecany dla skóry podrażnionej i szorstkiej. Może być stosowany jako tonik. Ja dodaję go do glinki - i jak pisałam wyżej- myję nią twarz.
200 ml to koszt 12.50 zł: KLIK

Gliceryna roślinna:

Na temat gliceryny istnieje wiele niedomówień. Wyróżnia się glicerynę roślinną (otrzymywaną poprzez zmydlenie tłuszczu kokosowego) oraz przemysłową (z propylenu, który jest uzyskiwany z benzyny)- jednak otrzymywanie tej drugiej jest mało opłacalne. Są zwolennicy tego związku, są i tacy, którzy twierdzą, że zapycha pory bardziej niż parafina. Spora część osób twierdzi, że gliceryna roślinna nie jest szkodliwa dla skóry, przemysłowa owszem- jednak ciężko udowodnić, w jaki sposób ów gliceryna została wyprodukowana. I w jaki sposób działanie tych gliceryn miałoby się od siebie różnić, skoro ich cząsteczki są identyczne? Ciężko znaleźć odpowiedzi na te pytania. Jednak nie ulega wątpliwości, że gliceryna posiada bardzo dobre właściwości nawilżające. Jako zwolennik stosowania olejów, pilnuję się, żeby dostarczyć skórze również humektantów (np. gliceryny) dla optymalnego poziomu nawilżenia. Dodaję parę kropel gliceryny do maski lub kremu. Nie zaobserwowałam pojawienia się wyprysków ani zaskórników. Gliceryna pomaga wiązać wodę w naskórku, przez co skóra od razu staje się nawilżona i bardziej gładka.
60 ml to koszt 4 zł: KLIK

D-pantenol

Substancja o bardzo szerokim spektrum działania- nawilża skórę, łagodzi podrażnienia, goi drobne urazy. Przyspiesza melanogenezę podczas opalania, jednocześnie zmniejszając zaczerwienienie i łuszczenie skóry. Dodawany do kosmetyków do włosów sprawia, że nabierają one połysku, są bardziej zdyscyplinowane i mniej się puszą.
30 ml kosztuje 11 zł: KLIK


Witamina B3- Niacynamid

Półprodukt, który po raz pierwszy gości w moich zapasach. Jeszcze nie było mi dane wypróbować tej substancji. Opis producenta jest bardzo zachęcający- witamina B3 ma pomagać w walce z trądzikiem, zmniejszać szorstkość i podrażnienie skóry a także rozjaśniać przebarwienia. W przypadku włosów zmniejsza ich wypadanie oraz pomaga zwalczyć łupież. Jestem bardzo ciekawa, jak spisze się u mnie!
10 g to koszt 4.50 zł: KLIK


Znacie któryś z tych półproduktów? Jak spisały się u Was? 
Pozdrawiam serdecznie,

PS Pomocnik również był obecny podczas robienia zdjęć:



[139.] Kolejna przesyłka ze zrobsobiekrem.pl

[139.] Kolejna przesyłka ze zrobsobiekrem.pl


Witam!
Po raz kolejny skorzystałam z dobrodziejstw dostępnych na stronie zrobsobiekrem.pl i zamówiłam półprodukty. Zdecydowaną większość z nich znacie już z bloga, jednak pojawiła się wśród nich pewna nowość. 

Jeśli jesteście ciekawi, jak sprawowały się u mnie kolejne opakowania półproduktów oraz jakie mam odczucia co do nowego, zapraszam do notki!

(A dla przypomnienia wstawię link do poprzedniej notki z półproduktami: KLIK! ;))


1. Francuska glinka czerwona


Glinki są to szczególnie polecane przeze mnie półprodukty- poza zauważalnym działaniem na skórę, są banalne w przygotowaniu. Do sporządzenia maseczki laikowi wystarczy jedynie woda mineralna, natomiast osoby chcące zacząć tworzenie niepowtarzalnych maseczek dedykowanych strikte do ich skóry, również mogą zacząć od glinek- dodając odpowiedni hydrolat lub kwas hialuronowy mogą z powodzeniem ulepszać maseczkę.

Mój wybór najczęściej pada na glinkę czerwoną, ponieważ mam tłustą i naczyniową cerę. Glinki świetnie absorbują sebum przez co sprawiają, że tłusta skóra jest oczyszczona, zmatowiona, rozszerzone ujścia gruczołów łojowych, tzw. "pory" są ściągnięte. Glinka czerwona znana jest ze swoich właściwości wyciszających rumień, dlatego nadaje się dla osób z cerą naczyniową.

Więcej o glince czerwonej pisałam tutaj: KLIK!
Tutaj można ją kupić: KLIK!


2. Peeling ze skały wulkanicznej


Jest to nowość w moich zasobach- dotychczas byłam zadowolona z działania peelingu kawitacyjnego, niestety, przy długotrwałym stosowaniu przestałam zauważać tak spektakularne efekty jak na początku. W dodatku kawitacja zaczęła się robić uciążliwa- przeprowadzanie 15 minutowego zabiegu przy braku efektów zaczęło być marnotrastwem czasu. Postanowiłam (przynajmniej na jakiś czas) wrócić do peelingów mechanicznych (mimo cery naczyniowej, lubię peelingi drobnoziarniste, rzeczywiście służą one mojej cerze, jednak zwracam uwagę, by masaż przeprowadzać z wyczuciem). 

Moje pierwsze odczucia?
Drobinki są konkretne- nie jest to produkt "do głaskania", bardzo dobrze zdziera martwy naskórek. Masując twarz palcami od razu mogę wyczuć, które partie twarzy wymagają dalszego pocierania a które powinnam stanowczo ominąć, by nie doprowadzić do podrażnienia. Dotychczas jest to najmocniejszy peeling jaki stosowałam, jednak na chwilę obecną jestem z niego zadowolona. Ale jak będzie przy dłuższym czasie użytkowania? To się okaże, poinformuję Was na pewno ;).

Dodam jeszcze, że peeling jest niesamowicie wydajny- opakowanie mieszczące 50 ml starczy mi na wieki! Może wypróbuję peeling również na ciało? Na pewno będzie to mocniejszy zdzierak, niż fusy z kawy.

Peeling do kupienia tutaj: KLIK!

3. Spirulina


Maseczka ma okropny zapach i muszę mieć odpowiednie nastawienie i chęć, by nałożyć ją na twarz. Mimo sporej niechęci do wdychania tego smrodku, zdecydowałam się na zakup kolejnego opakowania. Dlaczego?

Również doceniłam jej wpływ na skórę. Nakładam maskę wieczorem, trzymam na twarzy około 20 minut. Na drugi dzień moja twarz jest promienna, wypoczęta, ewentualne wypryski szybciej się goją a rumień jest wyciszony. Nie potrafię jednak stosować jej systematycznie, jej zapach skutecznie mnie do siebie zniechęca. By zniwelować trochę zapach, dodaję intensywnie pachnące hydrolaty, np. różany lub geraniowy.
Spirulinę można kupić tutaj: KLIK!


4. Organiczny olej z pachnotki


Od około miesiąca dodaję ten olej do mieszanki OCM zamiast oleju arganowego. Jestem bardzo zadowolona z efektów, jakie uzyskałam odkąd stosuję ten olej- przede wszystkim wyskakuje mi mniej wyprysków, olej z pachnotki zwalcza bakterie Propionibacterium acnes, które wywołują trądzik. Malutkim plusikiem na rzecz oleju z pachnotki jest fakt, że olej ten pięknie pachnie! Wąchając go w buteleczce czuć typowy zapach oleju, jednak rozprowadzając go po twarzy zaczynam czuć kwiatową nutę.
Więcej o tym, jak przygotować mieszankę OCM oraz dlaczego ta metoda jest tak skuteczna: KLIK!
Olej z pachnotki do zakupu tutaj: KLIK!


5. Olej arganowy


Jest ze mną od początku przygody z półproduktami. Jeden z najbardziej uniwersalnych olejów nadających się do każdego rodzaju skóry. Początkowo dodawałam go do OCM, jednak aktualnie zastąpiłam go olejem z pachnotki, która jest dedykowana skórom ze skłonnością do trądziku. Olej arganowy postanowiłam wykorzystać do zabezpieczania końcówek włosów. I w tej roli sprawdził się świetnie! Nakładam na dłonie 1-2 krople oleju, rozcieram je w dłoniach i nakładam na włosy zaczynając od końcówek. Jeszcze żadne serum silikonowe nie spowodowało tak rewelacyjnych efektów, jak właśnie olej arganowy. Włosy są gładkie i pięknie się błyszczą. Nie zaobserwowałam przetłuszczenia się włosów.

Olej można kupić tutaj: KLIK!

6. Potrójny kwas hialuronowy


Kwas hialuronowy jest jedną z najlepiej nawilżających substancji. Jest koniecznym "must have" w naszej kosmetyczce. Można nakładać go samego na skórę, można mieszać z kremem, można dodawać do maseczki (ja dodaję do glinek). Kwas hialuronowy może być w różnych postaciach i to od nich zależy jego działanie nawilżające- jeśli kupimy wielkocząsteczkowy KH, stworzy on okluzję na naszej skórze, która zapobiegnie uciekaniu wody z naskórka, jednak nie zapcha rozszerzonych ujść gruczołów łojowych. Natomiast małocząsteczkowy KH wnika wgłąb skóry i powoduje wzrost jej nawilżenia.

Kto chciałby dowiedzieć się więcej szczegółowych informacji o kwasie hialuronowym, zapraszam do osobnego postu: KLIK!
Kwas hialuronowy można kupić tutaj: KLIK!


I to byłoby na tyle zakupów :).
A czy Wy stosujecie któreś z tych substancji? Jesteście z nich zadowolone?

(Post nie jest reklamą, wszystkie półprodukty zakupiłam za pełną kwotę. Półprodukty ze strony zrobsobiekrem.pl uważam za godne uwagi, dlatego z chęcią opisuję Wam te, które kupuję i stosuję.)

W razie pytań zapraszam do korespondencji!
Pozdrawiam =)

[128.] Przesyłka ze "zrobsobiekrem.pl"

[128.] Przesyłka ze "zrobsobiekrem.pl"

Witam!
Ostatnio pokończyłam półprodukty, których używam do pielęgnacji skóry. Najwyższa pora na uzupełnienie zapasów! Oczywiście widząc, że są bardzo skuteczne, postanowiłam zaopatrzyć się w kilka nieznanych mi jeszcze substancji.
Niedawno dotarła do mnie paczuszka, jej zawartość prezentowała się następująco:


Co dokładnie w niej było?
Zacznę od produktów, które już znam, polecam i bardzo lubię, następnie opiszę moje wrażenia po pierwszych użyciach nowości.

1. Francuska glinka czerwona


Jest to moje "must have". Świetnie działa na lekko przetłuszczającą się cerę, pochłania sebum a dodatkowo wzmacnia naczynia krwionośne, przez co jest polecana dla cer naczynkowych. Pełną recenzję tej glinki pisałam tutaj: KLIK!. Glinkę mieszam z hydrolatem bułgarskim różanym (właściwości nawilżające), dodaję potrójny kwas hialuronowy oraz odrobinę oleju arganowego. Dodatek oleju sprawia, że maseczka gorzej się nakłada, jednak uczucie ściągnięcia nie jest aż tak mocne jak po samym hydrolacie lub wodzie.
Glinkę można kupić tutaj: KLIK!

2. Potrójny kwas hialuronowy 1.5%




Kwas hialuronowy jest to substancja odpowiadająca za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Ze względu na budowę cząsteczki, kwas hialuronowy może mieć przeróżne działanie- może wnikać w skórę i w ten sposób utrzymywać odpowiedni poziom nawilżenia lub tworzyć film na skórze, który zapobiega uciekaniu wody z naskórka. Dokładnie opisywałam różne rodzaje kwasu hialuronowego tutaj: KLIK!. Ta substancja jest dla mnie obowiązkowa jako dodatek do maseczek, czasem stosuję ją jako serum pod krem na noc. Konsystencję określiłabym jako pomiędzy żelem a płynem. Nie spływa, ale też nie rozsmarowuje się jak żel (szybciej się wchłania). Polecam wypróbować jako mały dodatek do pielęgnacji.
Kwas hialuronowy można kupić tutaj: KLIK!

3. Olej arganowy



Ten olej jest jednym z najbardziej uniwersalnym z olejów- pomaga w walce z nadmiernym łojotokiem, natłuszcza cerę suchą, wycisza grę naczyniowa a przede wszystkim pomaga w walce ze starzejącą się, zanieczyszczoną i ziemistą cerą. Do tej pory używałam tego oleju do OCM (o tym, czym jest OCM, i jak stworzyć najprostszą i najbardziej uniwersalną mieszankę do oczyszczania twarzy pisałam tu: KLIK!). Do tej pory stosowałam deodorowany olej arganowy, by uniknąć tego słynnego smrodku. Widząc jednak, jakie świetne efekty daje, postanowiłam tym razem zakupić organiczny, niedeodorowany olej. I jak wrażenia? Rzeczywiście jest to lekki smrodek, jednak uważam, że opinie na internecie są przesadzone :) Zapach oleju nie jest wyczuwalny przy OCM (nie wybija się spod oliwki HIPP), nakładałam ten olej również na końcówki włosów w celu ich wygładzenia i ochrony (smrodek również się nie utrzymał). Skóra po tym oleju jest rozświetlona, gładka, bardziej promienna, stąd tak wiele osób uwielbia ten olej. Jak wcześniej wspomniałam, postanowiłam wypróbować zamienić silikonowe sera na końcówki włosów właśnie olejem. Wyczytałam, że olej arganowy sprawdza się całkiem dobrze w tej roli. Muszę jednak wyczuć, ile mogę nakładać tego oleju na włosy- dziś zdecydowanie przesadziłam i chodzę z jednym, wyjątkowo tłustym pasmem włosów :). Jednak odrobina mniej oleju i moje włosy pięknie się błyszczą i nie puszą się. Ważne, żeby nakładać ten olej na umyte, mokre włosy, omijając skalp.
Olej arganowy można kupić tutaj: KLIK!

4. Olej z pachnotki



Jako, że podczas lata zauważam, że moja skóra ma tendencje do wzmożonego produkowania łoju oraz powstawania zaskórników i pryszczy, postanowiłam wypróbować olej z pachnotki, który działa antybakteryjnie a szczególnie dobrze pozbywa się bakterii Propionibacterium acnes, wywołujących trądzik młodzieńczy. Zaczęłam dodawać ten olej zamiast arganowego do mieszanki OCM (olej arganowy nadal stosuję w maseczkach). Czy zauważyłam efekty? Tak! Odkąd używam tego oleju do mycia twarzy, nie pojawił mi się ani jeden nowy pryszcz czy zaskórnik. Stare wypryski powolutku i ładnie się goją, skóra nie jest przesuszona. Zaobserwowałam lekkie rozświetlenie twarzy, moje nadpobudliwe naczynka są wyciszone. Efekt promienności cery nie jest aż tak mocny i widoczny jak w przypadku oleju arganowego, jednak jest zauważalny. Jednak główną rolą tego oleju jest antybakteryjność i pod tym kątem jest bardzo skuteczny. Jeśli chodzi o zapach, olej z pachnotki z całą pewnością wygrywa z olejem arganowym. Ten zapach jest wyczuwalny, jednak niedrażniący, obojętny dla nosa.
Olej z pachnotki można nabyć na: KLIK!

5. Spirulina


Skoro już mówimy o zapachu, to warto zwrócić uwagę na tego śmierdziela. Cuchnie niemiłosiernie- i wcale nie jest to zapach ryby, jak niektórzy sugerują. Pozwolę sobie bardzo dosadnie opisać ten smrodek: "zatęchnięte siano, zalane deszczówką i zwierzęcą uryną". Mimo wszystko twardo wzięłam się za rozrabianie mikstury. Żeby zneutralizować zapach, zmieszałam spirulinę z hydrolatem różanym. Mieszankę nałożyłam na twarz i pozostawiłam do wyschnięcia. Dzięki intensywnemu zapachowi hydrolatu, smród spiruliny był trochę stłumiony, niestety, nadal wyczuwalny. Mimo, że nałożyłam tę algę bardzo cienką warstwą, efekty jakie zaobserwowałam to mniejsze zaczerwienienia, szybsze gojenie się ranek po pryszczach, wyrównany koloryt cery. Na większe efekty muszę niestety poczekać- nasza skóra potrzebuje około miesiąca, żeby efekty były widoczne. Dzieje się tak, ponieważ naskórek jest zbudowany z kilku warstw i zanim komórka przejdzie od warstwy rozrodczej do miejsca złuszczenia, mija 28 dni. Dlatego pamiętajmy, że stosując preparaty rewitalizujące, np. stymulujące syntezę kolagenu, efektów możemy oczekiwać dopiero po miesiącu.
Spirulina jest skuteczna ze względu na bogactwo zawartych w niej substancji czynnych: aminokwasów, protein, witamin, mikro- i makroelementów, enzymów i innych. Dokładny opis oraz możliwość zakupu znajdziecie tutaj: KLIK!

6. Hydrolat geraniowy


Jeszcze nie zdążyłam się do niego dobrać, ponieważ postanowiłam najpierw wykończyć hydrolat różany, który posiadam. Na zakup tego hydrolatu zdecydowałam się, ponieważ jest idealny dla cery tłustej i naczyniowej- wykazuje działanie antyseptyczne oraz wzmacniające naczynka. Myślę, że w połączeniu z glinką czerwoną będzie tworzył świetną maseczkę, która zaradzi mojej tłustej a jednocześnie wrażliwej i naczyniowej cerze.
Hydrolat geraniowy można nabyć tutaj: KLIK!

Jeśli nie wiecie, jaki macie rodzaj cery, zapraszam do postu, w którym opisałam poszczególne typy i podtypy cer: KLIK! Właściwe określenie typu i ew. podtypu/ów naszej cery jest kluczem do odpowiedniej pielęgnacji, która pomoże nam uporać się z nieprzyjemnymi dolegliwościami.

A czy Wy stosujecie któreś z tych półproduktów? Może polecacie jakieś inne? Chętnie dowiem się, jak Wy wykonujecie maseczki lub jakie są składniki Waszych mieszanek do OCM.

Pozdrawiam!

PS Tosia dawno nie pomagała mi w testowaniu. Tym razem przypomniała sobie o swoich obowiązkach jako naczelnej bloga i przeniuchała wszystkie półprodukty:

 Smrodek oleju arganowego wyraźnie ją zaintrygował.

Za to zapach oleju z pachnotki nie przypadł Tosi do gustu (jednak nie od dziś wiadomo, że Tosia woli smrodki, niż ładne zapaszki).

 "Dlaczego położyłaś to na moim kocyku?"

Podczas testowania kwasu hialuronowego.
Pozdrawiamy! =)
Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl