[122.] Glinka czerwona jako sposób na wzmocnienie naczynek.

[122.] Glinka czerwona jako sposób na wzmocnienie naczynek.

Cześć!
W niedawnym poście, w którym pisałam o tym, jak aktualnie pielęgnuję swoją twarz, wspomniałam o czerwonej glince francuskiej ze sklepu zrobsobiekrem.pl. Dziś chciałabym przybliżyć Wam kilka informacji o tej glince.







Przygoda z glinkami zaczęła się od francuskiej glinki zielonej, która pomagała mi w walce z przetłuszczającą się cerą i rozszerzonymi porami. Po kilku miesiącach świadomej pielęgnacji, tj. oczyszczaniu twarzy metodą OCM, zwracaniu uwagi na składniki INCI przy wyborze kremów oraz wspomaganiu się zieloną glinką, kawitacją i sonoforezą, szczęśliwie zapanowałam nad przetłuszczaniem się skóry oraz pożegnałam rozszerzone pory. Od tej chwili mogłam więcej czasu poświęcać moim naczynkom- jeszcze żadne z nich mi nie pękło, jednak mam skłonności do szybkiego czerwienienia się. Stawiam więc na wzmacnianie naczyń krwionośnych skóry, by opóźnić proces ich pękania.







Francuska glinka czerwona, jak każda glinka ma właściwości absorbujące nadmiar sebum. Czyni to jednak delikatniej, niż wersja zielona, która jest przeznaczona strikte do cery tłustej i trądzikowej. Glinka czerwona natomiast dzięki zawartym w niej mikro- i makroelementom (tj. żelazo, glin, miedź, kwarc, krzem, magnez, sód, potas i in.) wzmacnia naczynka krwionośne.

Mimo, że sama glinka pomaga w walce z cerą naczyniową, wzbogacam ją i zamiast samej wody do rozrobienia, używam kwasu hialuronowego oraz hydrolatu z róży.


Zanim nałożę glinkę na twarz, wykonuję peeling kawitacyjny, czasem sonoforezę. Gotową papkę nakładam na twarz za pomocą pędzla. Trzymam ją tak długo na twarzy, aż nie zastygnie (lepsze właściwości matujące).


Czy zauważyłam jakieś zmiany?
Po raz kolejny powtórzę, że kluczem do nieskazitelnej cery jest określenie jej typu oraz świadome dobieranie kosmetyków pielęgnacyjnych. Wszystkie te czynniki razem dają rezultaty, skóra mniej się czerwieni, jest wyciszona, ładnie zmatowiona a pory zwężone.

Ogólnie rzecz ujmując, polecam te glinkę. Jest to najlepszy rodzaj maseczek do twarzy, jaki miałam okazję używać. Przede wszystkim daje efekty, jest skuteczna. Polecam!

A czy Wy używacie glinek? Stosujecie sproszkowane, czy od razu kupujecie gotowe papki w drogeriach? Jak na Was działają?

Pozdrawiam!

EDIT: 19 sierpień 2014r.: czasem dodaję do maseczki trochę oleju arganowego. Dzięki temu maseczka nie działa bardzo ściągająco, jest delikatniejsza dla twarzy. Niestety, ciężej się ją nakłada.
[115.] Recenzja kremu na noc z olejem z kiełków pszenicy- Apteczka Babuszki Agafii

[115.] Recenzja kremu na noc z olejem z kiełków pszenicy- Apteczka Babuszki Agafii

Uszanowanko.

Dziś chciałabym Wam opisać rosyjski kosmetyk, który zdobył moje uznanie swoją skutecznością. Jest to intensywny krem na noc, odmładzający, z olejem z kiełków pszenicy Apteczki Babuszki Agafii.

Rosyjskie kosmetyki są znane ze swoich naturalnych składów i skutecznego działania. Pisałam Wam już wcześniej o oleju na porost włosów Bania Agafii (również z Rosji), który w przeciągu miesiąca bardzo poprawił stan moich włosów. Oba kosmetyki zamówiłam na stronie lawendowaszafa24.pl.

Jak spisał się ten kremik? Zapraszam do recenzji :)
 


Skład INCI: Aqua, Triticum Vulgare Germ Oil, Placenta Protein, Mel, Tincturas: Camellia Sinensis Leaf, Lonicera Caerulea, Urtica Dioica, Squalane, Ubiquinone Lecithin, Ursolic Acid, Xanthan Gum, Atelocollagen, Sodium Chondroitin Sulfate, Zea Mays Oil, Glycine Soja Oil, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Stearic Acid, Metylparaben, Propylparaben, Allantoin, Citric Acid, Parfum.

Co producent pisze o produkcie:
"Krem zawiera 15%  oleju z kiełków pszenicy i roślinną placentę.  Wysoki procent składników aktywnych intensywnie wpływa na funkcje komórek skóry,  stymulując prawidłową przemianę wewnątrzkomórkową i tworzenie nowych komórek. Potężna energia kiełków pobudza regeneracyjne funkcje skóry, jej zdolność do samo odmładzania.

Składniki aktywne:

Olej z kiełków pszenicy (Triticum Vulgare Germ Oil) - zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT)- kwas oleinowy (28%), linolowy (44%), karoteny, witaminy A, D, B, C, składniki mineralne, błonnik, enzymy, fosfolipidy (lecytyna, powstrzymującą utratę wody przez skórę), fitoestrogeny. Jest bogaty w witaminę E, która ma właściwości antyoksydacyjne. Zawartość witaminy E w oleju z kiełków pszenicy jest najwyższa jaką notuje się w olejach roślinnych (neutralizuje działanie wolnych rodników).
Działa przeciwstarzeniowo, przeciwzapalnie, regenerująco, nawilża, uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia. Poprawia ogólny wygląd skóry. Nadaje skórze gładkość i miękkość. Działa nie tylko na powierzchni skóry, ale również łatwo przenika do naskórka.

Placenta roślinna (Placenta Protein) - kompleks protein z kiełków pszenicy i soi, bogaty w biostymuliny, będące znakomitym regulatorem funkcji skóry. Te bioaktywne molekuły penetrują do najgłębszych warstw skóry i zapewniają jej intensywne dotlenienie, znacząco przyspieszają syntezę kolagenu i elastyny, oraz zwiększają oddychanie międzykomórkowe. Placenta poprawia koloryt i napięcie skóry, powoduje wyraźne zmniejszenie zmarszczek i odmłodzenie rysów twarzy.

Miód (Mel) - To idealny kosmetyk dla zmęczonej, szarej skóry. Najważniejsze substancje znajdujące się w miodzie to dwa cukry proste ( fruktoza i glukoza ), sole mineralne, enzyzmy, witaminy B, C, A, D i E, a także kwasy organiczne i olejki eteryczne . Ten słodki dar pszczół działa na naszą skórę odżywczo, energizująco, a także łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie sie naskórka. Działa korzystnie utrzymując odpowiedni poziom nawilżenia skóry, wzmacnia jej elastyczność. Zmiękcza i wygładza skórę, poprawia wygląd cery. Miód to prawdziwy balsam dla skóry szorstkiej, spierzchniętej i popękanej.

Wyciąg z herbaty (Camellia Sinensis Leaf Extract) - wyciąg z herbaty, bogaty we flawonoidy chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo wyciąg ten stymuluje przepływ krwi, działa ściągająco i antybakteryjnie

Wiciokrzew (Lonicera Caerulea Extract) - kwiat wiciokrzewu ma właściwości zmiękczające i wygładzające skórę oraz nadaje jej miły zapach

Pokrzywa (Urtica Dioica Extract) - działa przeciwłojotokowo, przeciwtrądzikowo, odżywczo dla skóry. Aktywuje procesy regeneracji skóry, przyśpieszają gojenie ran. Poprawiaja ukrwienie i koloryt skóry.

Skwalan (Squalane) - jako jeden z ważnych elementów sebum, czyli zewnętrznej warstwy lipidowej skóry, zapewnia miękkość, elastyczność oraz chroni przed parowaniem wody z wnętrza skóry, dodatkowo wykazuje działanie ochronne przed inwazją bakterii i grzybów oraz przed działaniem promieniowania UV i innymi czynnikami środowiska. Skwalan to również antyoksydant, chroniący lipidowe struktury skóry przed utlenianiem i wolnymi rodnikami. Działa nawilżająco, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, lekko natłuszcza. Jest on polecany w produktach przeciwzmarszczkowych, dla cer dojrzałych, które utraciły naturalną zawartość skwalenu.

Koenzym Q (Ubiquinone Lecithin Extract) - koenzym Q polepsza dotlenienie komórek, wpływa na przyspieszenie metabolizmu komórkowego, regeneruje skórę oraz neutralizuje wolne rodniki. Stosowanie kosmetyków zawierających Q wpływa bardzo korzystnie na skórę. Koenzym Q powoduje zanik drobnych zmarszczek i spłycenie zmarszczek głębokich, wzrost nawilżenia i elastyczności skóry. Rozjaśnia przebarwienia, zwiększa jędrność skóry, która zyskuje młody wygląd.

Kwas ursolowy (Ursolic Acid Extract) - organiczny związek chemiczny z grupy izoprenoidów, naturalnie występujący w żywności (np. w jabłkach, jagodach) i surowcach ziołowych (szałwia, głóg). Związek o bardzo cennych właściwościach przeciwzapalnych, przeciwobrzękowych, przeciwnowotworowych (chroni przed rakiem skóry), przeciwwirusowych i antybakteryjnych. Przyspiesza regenerację skóry zniszczonej przez promienie ultrafioletowe."


Wszystkie powyżej wymienione składniki występują po kolei, od początku składu INCI. Dziwię się, że producent nie opisał składu dalej, ponieważ znajdziemy tam hydrolizowany kolagen, siarczan chondroityny (występuje naturalnie w skórze, jeden z GAGów), olej z kukurydzy, olej sojowy a na końcu stabilizatory i konserwanty. Także jestem zachwycona składem, nic dziwnego, że krem działa! Bo ma w nim co działać :)

Krem znajduje się w niepozornym, plastikowym pojemniczku o pojemności aż 75 ml (zwyczajowo kremy mają 50 ml). Etykietka po rosyjsku, nie ma angielskich tłumaczeń, przez co zapomniałam, że krem jest na noc i stosowałam go również w dzień! Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, jak najbardziej nadawał się pod makijaż. A jak cudnie pachniał... Zdarzyło się, że przed zrobieniem makijażu klientkom, nałożyłam im ten krem na twarz- również chwaliły zapach. Bardzo delikatny, przypomina zapach kosmetyków dla niemowląt.




Jak efekty?
Twarz rzeczywiście wygląda lepiej- jest odpowiednio nawilżona, ma wyrównany koloryt. Zaobserwowałam spłycenie się pierwszych zmarszczek, poprawę elastyczności i napięcia skóry.
Myślę, że jest to zasługa nie tylko świetnego składu kremu, ale faktu, że zmieniam swoją pielęgnację na naturalną. Ten krem + oczyszczanie twarzy metodą OCM przyniosły bardzo ciekawe rezultaty!

Myślę, że jeszcze kiedyś zamówię ten krem. Cena to 30 zł, więc wcale niewiele. Warto, oj warto!

A na koniec pokażę Wam backstage z wczorajszej sesji- relacja niebawem!!

Pozdrawiam! =)
[114.] Oczyszczanie twarzy olejem- metoda OCM.

[114.] Oczyszczanie twarzy olejem- metoda OCM.

Witam!

Od jakiegoś czasu dręczyła mnie myśl: "Tyle jest chemii w tych kosmetykach, czy rzeczywiście pomagam swojej cerze, czy może wręcz przeciwnie- ładując masę chemii na skórę tylko sobie szkodzę...". Ta myśl pchnęła mnie do poszukiwania kosmetyków bardziej naturalnych. Jednak zanim zaczęłam inwestować w naturalne kosmetyki do oczyszczania, postanowiłam wypróbować metodę OCM, czyli mycia buzi... olejami :).

Jest to metoda spopularyzowana w Azji. Skuteczność tej metody opiera się na zasadzie, że "tłuste rozpuszcza tłuste"- m. in. dlatego płyny dwufazowe lepiej sobie radzą z demakijażem. 

Oleje to opozycja do sklepowych produktów do oczyszczania twarzy, które posiadają w sobie detergenty. Detergenty poza oczyszczaniem skóry, naruszają przy tym barierę hydrolipidową skóry, przez co nasza skóra może być podrażniona, zaczerwieniona, może wystąpić uczucie ściągnięcia.

Uniwersalność metody OCM polega na tym, że można ją stosować do każdego rodzaju cery- również do tłustej! Wręcz pokuszę się o stwierdzenie, że OCM ma zbawienny wpływ na skórę tłustą. Wszystko właśnie za sprawą nieinwazyjnego oczyszczania, bez podrażniania skóry detergentami.

Sama jestem posiadaczką cery tłustej. Nie były mi obce pryszcze, rozszerzone pory czy wągry. Stosowałam przeróżne kosmetyki drogeryjne- teraz dopiero, gdy mam porównanie, widzę, że nie były warte wydanych pieniędzy. Dlaczego? 

Zbyt inwazyjne oczyszczanie skóry tłustej powoduje wzmożoną produkcję sebum. Dlatego należy wyeliminować kosmetyki z alkoholem denat. Oczyszczanie olejami sprawia, że nie naruszamy naturalnej warstwy hydrolipidowej skóry, a dokładnie oczyszczamy skórę.

Efekt? 
Zaobserwowałam u siebie zmniejszenie porów, pożegnałam się z zaskórnikami, pryszcze wyskakują mi bardzo sporadycznie. Buzia jest przyjemnie nawilżona, poprawił się jej koloryt, zmniejszyły się zaczerwienienia. 

Jak przygotować dla siebie ten kosmetyk-cud? Jak się za to zabrać?
Sama jestem laikiem, ale podpowiem Wam, jak zacząć :)

Na początek będzie nam potrzebny taki zestaw:



Moja mieszanka składa się z:
1. Oleju oczyszczającego, czyli rycynowego,
2. Oleju bazowego- oliwki HIPP,
3. Oleju arganowego- bardzo dobrze działa na moją skórę.

Krok pierwszy, to dodanie dosłownie odrobinki oleju rycynowego do pustego pojemniczka. 


Wszystkie oleje posiadają właściwości oczyszczające, jednak rycynowy wiedzie prym. Dostępny w każdej aptece w cenie ok. 3-7 zł.
Dlaczego nie dodaję więcej oleju rycynowego? Jest "tępy" w użyciu. Ciężko się go zmywa. Jeśli jednak macie bardzo tłustą twarz, z mnóstwem wyprysków, polecam dodać odrobinę więcej tego oleju. 

Krok drugi to dodanie oleju bazowego:


Dolewam go tyle, aż zakryję denko. 

Dlaczego wybrałam oliwkę HIPP, a nie inną? Ze względu na świetny skład oraz przyjemny zapach (próbowałam OCM z oliwą z oliwek jako bazą, ale nie spasował mi ten frytkowy zapach ;) Piękne zapachy kosmetyków to moja wielka słabość...). Koszt to ok. 12-14 zł, dostępna w Rossmanie.

Skład oliwki HIPP przedstawia się następująco:


Olej słonecznikowy: wzmacnia warstwę hydrolipidową naskórka, doskonale zmiękcza i wygładza skórę, a przy tym nie zatyka porów, normalizuje wydzielanie sebum. Ma działanie przeciwrodnikowe i przeciwzapalne.
Olej ze słodkich migdałów: zmiękcza, wygładza i  nawilża skórę. Nadaje się do każdego rodzaju skóry, nie daje efektu tłustości, jest lekki i łatwo się wchłania. Polecany szczególnie do pielęgnacji skóry dziecka, ponieważ jest bardzo łagodny i nie ma właściwości drażniących. Stosowany jest w leczeniu egzemy oraz do skóry suchej i podrażnionej, a także w celu zapobiegania rozstępom.
Witamina E: naturalny konserwant, jest antyutleniaczem- działanie przeciwstarzeniowe.
Perfum: jedyny minus w tej oliwce. Nie zaobserwowałam jednak u siebie żadnego podrażnienia ze strony tego składnika.

Ponadto każdy z olejów jest bogaty w witaminy A, E i F, które zapobiegają procesom starzenia, wiążą wolne rodniki zanim te zdążą wyrządzić szkodę komórkom naszej skóry. 

Ponadto oliwka HIPP nie zawiera parafiny, sztucznych konserwantów, barwników, właściwie żadnych substancji drażniących czy alergizujących.

Ostatnim składnikiem mojej mieszanki jest- dosłownie!- jedna-dwie krople oleju arganowego:


Olej arganowy: wykazuje działanie odkażające, ujędrniające i wygładzające. Przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia elastyczność, jędrność, działa rewitalizująco- wspomaga odnowę komórek. Regeneruje naskórek przy egzemach, zmianach trądzikowych, bliznach.
Uspokaja podrażnioną, wrażliwą, alergiczną skórę, także poparzoną słońcem. Działa przeciwzapalnie, łagodzi przebieg trądziku młodzieńczego. Dzięki dużej zawartości wit. E jest antyoksydantem- zmiataczem wolnych rodników.

Skoro mieszanka już przygotowana, przechodzę do mycia twarzy. Najpierw zwilżam dłonie i twarz wodą, następnie nalewam odrobinę mieszanki olejów na dłoń a następnie masuję nią twarz. Nie potrzebuję robić wcześniej demakijażu- mieszanka olejów radzi sobie nawet z wodoodpornymi kosmetykami.

Gdy stwierdzę, że wystarczająco wymasowałam twarz, rozpuściłam wszystkie kosmetyki, zwilżam bawełnianą chusteczkę w wodzie i ścieram nią olej wraz z resztką kosmetyków.



Całość wykonuję jeszcze kilkakrotnie- taka ilość mieszanki zazwyczaj wystarcza mi na 3 rundy. Całość zajmuje mi ok. 10 minut- nie spieszę się, wykonuję dokładny masaż, przez co dodatkowo poprawiam napięcie i elastyczność skóry. Olej oprócz oczyszczania, ma czas zadziałać pielęgnacyjnie. Ponadto masowanie twarzy powoduje, że olej wnika w pory twarzy i dokładnie je oczyszcza.

Po skończonym rytuale, zwilżam celulozową gąbkę i jeszcze kilkakrotnie przecieram nią twarz- by dokładnie pozbyć się resztek oleju.

Po OCM buzia nie jest ściągnięta a wręcz przeciwnie- mam wrażenie, jakbym dopiero co nałożyła krem. Skóra po OCM nie błyszczy się, jest ładnie zmatowiona a przy tym nie naruszyłyśmy warstwy hydrolipidowej! Kolejnym krokiem jest nałożenie kremu odpowiedniego dla naszej cery.

Czyżbym pominęła jednak jakiś krok pomiędzy oczyszczaniem twarzy a nałożeniem kremu? A gdzie tonik?
Otóż w przypadku oczyszczania twarzy olejami, nie musimy stosować toniku, ponieważ oleje same w sobie posiadają właściwości tonizujące- wyrównują pH skóry, wzmacniają ją.

Na koniec zachęcę wszystkich do spróbowania tej metody- nieważne, jaki masz typ cery, bo OCM jest pomocne zarówno w pielęgnacji cery tłustej jak i suchej. Nieważne, jaki masz podtyp cery- odpowiedni dobór oleju pielęgnującego (w moim przypadku był to arganowy) pomoże Ci uporać się z kłopotami na twarzy.

Co sadzicie o tej metodzie? Wypróbujecie? A może już ją znacie? Co o niej sądzicie?

Pozdrawiam!

EDIT 10.11.14r.
1. Ogólny post o tym, jak ważne jest prawidłowe oczyszczanie twarzy, dlaczego i jak je wykonywać: KLIK!
2. Moja własnoręcznie zrobiona mieszanka olejów do cery tłustej i trądzikowej: KLIK!

EDIT. 14.02.15r.:
1. Spis olejów dopasowanych do różnych typów cer znajdziecie tutaj: KLIK!

EDIT. 23.07.15r.:
Podsumowanie rocznej kuracji oczyszczania twarzy metodą OCM: KLIK! 
[113.] Czerwcowe denko.

[113.] Czerwcowe denko.


Witam!
Rozpoczął się już lipiec, także czas podsumować produkty zużyte w zeszłym miesiącu.

Czerwiec nadal zaliczał się do miesięcy, w którym sukcesywnie zużywałam "stare" kosmetyki a wprowadzałam naturalną pielęgnację.

Zapraszam na podsumowanie, zacznę od szamponów:


1. Schwarzkopf Glisskur "Million Gloss"- do kupna zachęciła mnie promocja w Rossmanie oraz iskrzące się opakowanie o pięknym kolorze. Niestety, szampon nie przypadł mi do gustu- po pierwsze pachniał jak kosmetyki dla mężczyzn. Nie jest to zapach, który toleruję na sobie. Do tego szampon wcale nie nabłyszczał włosów ani nie sprawiał, żeby wyglądały lepiej. Owszem, dobrze zmywał oleje i maski, jednak kompletnie nie spełniał obietnic producenta.

2. Radical, szampon regenerujący do włosów farbowanych- aktualnie mój ulubieniec. Przyjemny skład, dobrze oczyszcza włosy, zmywa oleje i maski. Przedłuża trwałość koloru oraz nadaje połysk. Cena to ok. 9 zł, na pewno kupię go jeszcze nie raz.


Kosmetyki do oczyszczania:


1. Palmolive Aroma Therapy "Morninr Tonic"- ot, zwykły żel pod prysznic. Kupiłam go ze względu na cytrusowy zapach. Prysznic z użyciem tego żelu to prawdziwa aromaterapia dająca "kopa" na cały dzień! Możliwe, że kiedyś do niego wrócę.

2. Płyn micelarny BeBeauty- najbardziej uniwersalny micel, każda z nas go zna. Wiernie służył mi podczas wielu sesji zdjęciowych. To opakowanie zostało w większości zużyte na modelki, ponieważ ja preferuję oczyszczanie twarzy olejami. Jednak w nagłych sytuacjach, gdy nie miałam czasu na zabawę olejami, micel był jak znalazł. Dlatego zawsze mam go w kosmetyczce.

3. Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu- również nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie jakie zużyłam. W większości był mi potrzebny do zmywania makijażu modelek, jednak czasami i ja z niego skorzystałam.


Kolejną grupą kosmetyków są oleje:


1. Organiczny olej arganowy deodoryzowany ze strony zrobsobiekrem.pl - dodawałam go do mieszanki olejów oczyszczających. Doceniam jego regeneracyjne właściwości. Na pewno zakupię jeszcze niejedno opakowanie, może nawet w końcu zbiorę się na odwagę i kupię olej naturalny, niedeodoryzowany? Troszkę obawiam się tego smrodku, może jednak nie będzie źle :).

2. Oliwka pielęgnacyjna HIPP- moja baza do mieszanki olejów oczyszczających skórę. Ma świetny skład: poza olejem słonecznikowym, olejem ze słodkich migdałów, witaminą E i zapachem, nie znajdziemy w tej oliwce nic więcej. Żadnej chemii ani substancji alergizujących (no, może tylko ten zapach... Ale jest on tak przyjemny, że wybaczam). Kolejne opakowanie w użyciu, jeszcze kolejne czeka w zapasach. Cena: 14 zł.


Kremy:


1. Intensywny krem do twarzy na noc- odmładzający, z olejem z kiełków pszenicy. Zakupiony na stronie lawendowaszafa24.pl . Bardzo się z nim polubiłam! Pokochałam go do tego stopnia, że stosowałam go również na dzień (mimo, że moja cera ma skłonności do przetłuszczania). Nie jest tłusty, rzeczywiście odżywia i nawilża skórę. A przede wszystkim- działa! Moja skóra wygląda lepiej, jest zregenerowana, pierwsze zmarszczki stały się płytsze i mniej widoczne. Skład jest powalający- w 90% naturalny. Koszt to 29 zł ale za 75 ml (standardowo opakowania kremów mają 50 ml). Na pewno jeszcze kiedyś kupię, bardzo go polecam! PEŁNA RECENZJA

2. Multiaktywny krem nawilżający "Nawilżanie&Dotlenianie" na noc, Soraya- ojj, przeciętniak... W porównaniu z wyżej opisanym kremem wypada bladziutko... Opisywałam go Wam w poście o tym, jak pielęgnuję swoją cerę. Nie kupię go już nigdy, nigdy! O wiele lepiej spisują się naturalne kosmetyki.

3. Flos-Lek, żel pod oczy na sińce, obrzmienia, z arniką- bardzo lubię żele pod oczy z Flos-Lek! Miałam już większość z tych żeli. Nie szczypią po wpłynięciu do oka ani nie powodują, żeby oko zachodziło mgłą. Rzeczywiście podczas stosowania tego kremu nie zaobserwowałam żadnych sińców, opuchnięć czy worków pod oczami.


 Produkty do oczu:


1. Płyn do soczewek Clean Active- dobrze oczyszcza soczewki i utrzymuje je w odpowiedniej elastyczności.

2. Opti-Free Replenish- tak samo dobry płyn do soczewek, jednak droższy. Nie widzę różnicy w działaniu między nim, Clean Active czy Horien, którego zazwyczaj używam.

3. Krople do oczy Aqua Comfort- chwilowo nawilżają, jednak nie na długo. Nie polecam osobom, które potrzebują mocnego i długotrwałego nawilżenia.



Pielęgnacja ciała:


1. Masło do ciała Green Pharmacy- kupię jeszcze nie raz! Przyjemnie nawilża i odżywia skórę, sprawia, że jest miękka i gładka w dotyku. Szybko się wchłania i cudnie pachnie. Polecam!

2. Krem do rąk od Oriflame- rzeczywiście skutecznie nawilżał i szybko się wchłaniał. Różnił się od pozostałych kremów do rąk z Oriflame tym, że rzeczywiście długotrwale nawilżał.


 Pozostałe:


1. Antyperspirant w kremie Sensitiv, Ziaja- używam antyperspirantów Ziaja od kilku lat, świetnie się u mnie sprawdzają. Wersja "Sensitiv" jest moją ulubioną, ponieważ skutecznie blokuje wydobywanie się potu nie podrażniając ani nie przesuszając skóry. Polecam, osobiście kupię jeszcze nie raz.

2. Henna brązowa, Delia- hennowanie brwi weszło mi w nawyk, hennuję już 3 lata, zawsze henną z Delii. Nie farbuje skóry, łatwo się ją rozrabia, efekt utrzymuje się ok. 2 tyg. Kolejne opakowania zakupione, czekają na użycie ;)

3. Próbki kremów BB- nic nie zdradzę, szykuję recenzję ;) Stay tuned!

4. Maseczki Soraya- powoli kończę zapasy. Działają lepiej niż kremy tej firmy, czy jednak kupię je ponownie, to już nie wiem... Bardzo dużo w nich chemii i to mnie zniechęca.


I to na tyle :)
Zapewne znacie kosmetyki, które tu opisałam. Co o nich sądzicie? Lubicie je?

Jak zauważyłyście, zmieniłam szablon. Poza tym posegregowałam posty- pod nagłówkiem znajdziecie podział tematyczny wpisów na blogu. dodatkowo każda ze storon jest dodatkowo podzielona na podstrony. Mam nadzieję, że w ten sposób łatwiej będzie Wam znaleźć informacje.

W razie pytań, zapraszam do korespondencji :)
Pozdrawiam!
[112.] Recenzja oleju na porost włosów Bania Agafii.

[112.] Recenzja oleju na porost włosów Bania Agafii.

Witam!
Przez ostatnie kilka dni zaniedbałam bloga, przyznaję. Było to spowodowane nauką na egzamin licencjacki, który już jest za mną! Wszystko ładnie zdane, jeszcze tylko 22 lipca egzamin wstępny na magisterkę i wakacje!

Tymczasem chciałabym dziś pokazać Wam pewien kosmetyk, z którym mam niemałą zgryzotę. Mowa o oleju na porost włosy Bania Agafii.

Zapraszam do recenzji =)


Wraz z koleżankami robiłyśmy zamówienie ze sklepu lawendowaszafa24.pl . Wiele razy słyszałam pozytywne opinie o rosyjskich kosmetykach, postanowiłam więc wypróbować ten specyfik, jako że Ciągle walczę o odzyskanie długich i pięknych włosów po wizycie w znanym, rekomendowanym salonie fryzjerskim. 

Powyższe zdjęcie celowo ściągnęłam z internetu. Opakowanie po 2 miesiącach użytkowania jest w opłakanym stanie. Ale o tym później.

Producent opisuje:
"Intensywny odżywczy olej, z zawartością cennych olei z ziół o uzdrawiającym działaniu. Oleje z anyżu, mięty i lnu, odżywiają i aktywizują cebulki włosowe. Rezultat w postaci intensywnego wzrostu włosów dostrzegalny jest przy regularnym stosowaniu.

Olej z nasion anyżu  - nawilża skórę, wzmacnia korzenie i przyspiesza wzrost włosów.
Len -  źródło kwasów Omega-3. Dzięki wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych, olej głęboko przenika w skórę głowy, wzmacnia cyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe, wygładza  i zmiękcza włosy.
Mięta  - sprzyja dopływowi odżywczych substancji do cebulek włosowych, stymulując wzrost włosów."

PRODUKT ZAWIERA  100% NATURALNYCH SKŁADNIKÓW

Sposób użycia: nanosimy ciepły olej na włosy i skórę głowy. Po 20-30 minutach zmywamy delikatnym szamponem.

Skład INCI:  Organic Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (organiczny olej zrodków pszenicy), Arctium Lappa Seed Oil (olej łopianowy), Mentha Arvensis Leaf (mięta), Pimpinella Anisum (Aanise) Sesd (anyż), Linum Usitatissinum (Linseed) Seed (len), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej ze słonecznika), Organic Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (organiczny olej rokitnikowy), Organic Borago Officinalis Seed Oil (organiczny olej ogrecznika), Tocopherol, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (organiczny olej ogórecznika), Salvia Officinalis (Sage) Oil (olej szałwi leśnej), Juniperus Communis Fruit Oil (olej jałowcowy), Piper Nigrum (Pepper) Fruit Oil (olej czarnego pieprzu), Silybum Marianum Extract, Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil (olej kopru włoskiego), Abies Sibirica Oil (olej pichtowy)

Pojemność opakowania: 250 ml 
Cena: ok. 25 zł 


Moja opinia o produkcie:
Powalił mnie skład, jest w 100% naturalny. To mieszanka olejów roślinnych o przeróżnych właściwościach. Zapach jest ziołowy, przyjemny. Estetyczne opakowanie aż zachęcało, żeby w końcu wypróbować to cudo!

I tutaj zaczęły się schodki... Jak czytałyście w opisie producenta- przed nałożeniem oleju należy go podgrzać. Próbowałam kłaść butelkę w pobliżu elektrycznego grzejnika, jednak była to strata czasu i pieniędzy, a olej praktycznie się nie nagrzewał. Wkładałam więc butelkę do wrzątku z błagalną myślą, żeby nie pękła. Na szczęście, sama butelka jest wytrzymała, jednak nie można tego powiedzieć o etykiecie czy wkładzie...

Moje opakowanie prezentuje się następująco:


Obraz nędzy i rozpaczy, prawda? Niestety, etykietka nie była odporna na wysoką temperaturę. Jednak etykietka to nie wszystko. Butelka jest nieporęczna, niepewnie leży w dłoni. Przez to kilkakrotnie mi wypadła, rozpadł się "dzióbek", wypadł wkład z ziołami. Niestety, nie udało mi się naprawić buteleczki dokładnie w ten sposób, jak powinna wyglądać.



"Dzióbek" powinien być dociśnięty do szyjki, za Chiny Ludowe nie mogłam tego wcisnąć na miejsce. Przez to ciągle muszę uważać, żeby podczas aplikacji znów wszystko się nie rozpadło. 
W dodatku "dzióbek" przepuszczał zioła z wkładu! Gdy chodziłam z olejem na głowie, z włosów sypały mi się nasionka lnu. Po całym mieszkaniu... Tragedia...

No i teraz najważniejsze- efekty:

























Zdjęcie "przed" było robione 15 maja, "po" 8 czerwca. Między nimi jest prawie miesiąc czasu a efekt- wg mnie- powalający!
Jednak olej trzymałam dłużej, niż zaleca producent, bo min. 3h a nierzadko nawet całą noc. Dodatkowo nakładałam na włosy maskę Biovax- wersja regenerująca do włosów suchych i zniszczonych.

Na prawdę, nie wiem, co sądzić o tym kosmetyku. Jeśli chodzi o efekt, to najchętniej zakupiłabym całą zgrzewkę tego oleju. Ale tyle nerwów, co zjadłam przez opakowanie, to tylko moi współlokatorzy wiedzą, gdy po raz setny znajdywali w mieszkaniu nasionka lnu, czy gdy po raz kolejny olej był rozlany na podłodze w łazience.

Czy kupię po raz kolejny? Myślę, że tak, lecz nieprędko. Będę musiała być gotowa psychicznie na starcie z opakowaniem oleju. No chyba, że producent poprawi te mankamenty lub znajdę równie dobrze działający olej z innej firmy ;).

Znacie ten olejek? Co o nim sądzicie? Sprawdził się na Waszych włosach?

Pozdrawiam!

EDIT:
11.12.14r.- aktualizacja wpisu dot. pielęgnacji włosów (wiele się zmieniło!): KLIK! 
W dodatku rozgryzłam już, jak należy "podgrzewać" ten olej. Więcej w powyższym poście! 
Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl