[451.] Aktualni Ulubieńcy- wiele nowości!

[451.] Aktualni Ulubieńcy- wiele nowości!

W dzisiejszej notce chciałabym pokazać Wam kilka kosmetyków, które zachwyciły mnie swoim działaniem- wśród tych ulubieńców znajdują się same nowe kosmetyki, które jeszcze nie gościły na blogu. Będą to kosmetyki do twarzy, ciała, włosów, także z pewnością każdy znajdzie coś interesującego dla siebie!


Zacznijmy od toniku "Juice in Motion" od Lush Botanicals- produkt zainteresował mnie głównie tym, że nie posiada w składzie substancji powierzchniowo-czynnych (myjących). Moja skóra źle reaguje na pozostawianie ich na skórze, obserwuję to też często wśród osób, które proszą mnie o pomoc w doborze pielęgnacji. Nie każda cera będzie tolerować pozostawianie na niej substancji myjących, dlatego wtedy warto skłonić się ku preparatom do tonizacji, które są ich pozbawione. Najłatwiej dostępnymi produktami są hydrolaty i jeszcze nie spotkałam gotowego toniku, bez tych składników- aż trafiłam na Lush Botanicals! 



Muszę przyznać, że ten tonik nie tylko spełnia swoją podstawową funkcję, jaką jest wyrównywanie pH skóry ale także dostarcza jej cały ogrom substancji aktywnych- mogłabym określić ten produkt jako tonik-serum, skład robi wrażenie! Kosmetyk mocno pobudza skórę do regeneracji i odnowy, także osoby o skórach wrażliwych muszą uważać, czy nie będzie wzmagał zaczerwienień i reaktywności (wtedy wystarczy stosować podobnie jak serum 1-2x w tygodniu a na co dzień wybierać delikatny produkt). Ostrożnie, jeśli jesteście uczulone na aloes- zawiera jego sporą dawkę!

Produkt jest w formie dwufazowej: faza olejowa i wodna nie są połączone, ponieważ w produkcie nie ma substancji emulgujących (działanie to wykazałyby środki powierzchniowo-czynne), dlatego przed użyciem należy go wstrząsnąć. W kosmetyku nie ma też żadnych konserwantów, dlatego zamknięty jest w szkło nieprzepuszczające promieniowania UV a także należy trzymać produkt w lodówce. Tonizacja schłodzonym produktem pomoże zmniejszyć zaczerwienienia i opuchnięcia.

INCI:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Royal Jelly, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene

Prawdziwa bomba substancji aktywnych, dzięki czemu skóra jest mocno stymulowana do pobudzenia procesów naprawczych. Bardzo podoba mi się odpowiednio zbilansowany skład produktu: znajdziemy tutaj zarówno humektanty (aloes, glicerynę) jak i emolienty (np. olej ze słodkich migdałów, pestek winogron). Ponadto w produkcie znajdziemy egzotyczne ekstrakty jak pestki guarany czy grejpfrut oraz odżywcze mleczko pszczele (to właśnie dzięki niemu królowe pszczół żyją kilka lat a "zwykłe" robotnice tylko miesiąc! Chińscy cesarze spożywali mleczko pszczele w nadziei na długowieczność).

A za tonikiem Lush Botanicals czai się kolejny fantastyczny kosmetyk- balsam rozświetlający do ciała "White Gold" firmy Natura Siberica z serii "Blanche"!


Zapewne zauważyłyście, że Natura Siberica i Babuszka Agafia od kilku tygodni mają nową serię "Blanche"- serie te zostały wypuszczone z okazji otwarcia nowego oddziału marki - tym razem w Kopenhadze. Łączą w sobie czystość Skandynawii i moc Syberyjskiej przyrody- mnie przede wszystkim urzekły ich składy i jestem pewna, że wypróbuję więcej kosmetyków z serii "Blanche"!

Balsam zachwyca już od pierwszego spojrzenia- wiem, że opakowanie to nie jest wyznacznik atrakcyjności produktu, ale ten pojemnik jest wykonany wyjątkowo finezyjnie i był prawdziwą ozdobą łazienki. Zazwyczaj balsamy chowam do szafek, na ten aż miło było popatrzeć. Moje zdjęcia nie oddają uroku tego kosmetyku =). Drugim aspektem, który mnie oczarował, był zapach! Niesamowicie przyjemny, lekko słodki ale nie duszący, nie męczący czy powodujący mdłości przy długotrwałym stosowaniu. Zapach ten utrzymuje się na długo po aplikacji kosmetyku, uprzyjemniając pielęgnację.

A działanie!- Moje Drogie!- mocno nawilża skórę, pozostawia ją gładką i miękką a przy tym szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy, dlatego sięgam po niego rano. Balsam posiada drobinki opalizujące, które pięknie rozświetlają skórę- nie są one duże ani wyraźne, nie ma też ich zbyt dużego stężenia, dają subtelny ale widoczny efekt. Moc połysku można intensyfikować nakładając większą ilość produktu, która także dobrze się wchłania. Jest to idealny wybór na lato!

INCI:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Panthenol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Tocopheryl Acetate, Colloidal Gold, Alaria Esculenta Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Pinus Pumila Needle Extract, Cetraria Nivalis Extract, Sorbus Sibirica Extract, Juniperus Sibirica Needle Extract, Hesperis Sibirica Extract, Agrostis Sibirica Extract, Sodium Carbomer, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Eugenol, Limonene, Linalool, Mica, CI 77891, CI 77491, CI 19140

Po pierwszym użyciu byłam zachwycona a każda kolejna aplikacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że ponownie sięgnę po ten kosmetyk! Skóra staje się gładka i nawilżona na długo a efekt rozświetlających drobinek na skórze niemal uzależnia!


Kolejnym kosmetykiem z serii "Blanche" Natura Siberica, który zachwycił mnie swoim działaniem był szampon regenerujący "Arctic Rose". Moje włosy są już długie i ciężkie, szukałam czegoś, czym mogłabym dodać im objętości. Wybór padł na ten szampon, ponieważ zawiera proteiny ryżu. Niestety, w składzie znajdziemy SCS (który jest średnio-drażniącym środkiem powierzchniowo-czynnym) oraz sól (w roli zagęstnika, ale może wysuszyć)- jednak miałam zamiar stosować ten szampon raz na jakiś czas, żeby nie doprowadzić do przeproteinowania.


Miałam stosować go sporadycznie a tak go pokochałam, że stosowałam do każdego mycia włosów! Szczególnie mogę go polecić dla osób mających problem z rozczesywaniem- już podczas spłukiwania produktu, zanim nałożyłam odżywkę czułam, że włosy zdecydowanie mniej się plączą. Próba rozczesania włosów potwierdziła moje przypuszczenia- szczotka sunie po nich gładko, nie ma problemów z szarpaniem kołtunów!

Po kilku pierwszych użyciach włosy zyskały objętość- były bardziej odbite od nasady, ale jednocześnie dociążone na długości, na czym najbardziej mi zależało. Jednak im dłużej stosowałam produkt, tym bardziej mnie zaskakiwał: przede wszystkim znacznie zmniejszył wypadanie włosów! 
wprawdzie nie mam problemów z ich wypadaniem, mieszczę się w przepisowej granicy 100 włosów w ciągu dnia a po każdym myciu włosów wyrzucałam ich mały kłębuszek. Im dłużej stosowałam ten szampon, tym ten efekt był mniejszy- nawet raz zdarzyło się mycie głowy, po którym nie wyrzuciłam ani jednego włoska! Znaczna różnica! 

INCI:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Hydrolyzed Rice Protein, Rosa Damascena Flower Water, Rubus Arcticus Fruit Extract, Stearyl Citrate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citronellol, CI 14720

Oczywiście mam rękę na pulsie i zdaję sobie sprawę, że może to być tylko chwilowy efekt, SCS może jeszcze pokazać, na co go stać! A może po prostu moja skóra głowy wymaga mocniejszego oczyszczenia? Będę stosować dalej i obserwować reakcje swojej skóry =) 


Kolejnym rosyjskim kosmetykiem, który mnie zachwycił jest rokitnikowy żel do stylizacji firmy Oblepikha Siberica! Jeśli szukacie preparatów do stylizacji, warto przyjrzeć się bliżej ofercie! Nie jest to pierwszy kosmetyk tej marki, z przyjemnością wracam do ich scrubu do skóry głowy a także sprayu utrwalającego fryzurę. 

Kosmetyki tej serii charakteryzują się bogactwem substancji aktywnych, ale też substancjami stosowanymi w profesjonalnych kosmetykach do stylizacji (jednak bez silikonów!)- to bardzo dobrze pokazuje, że silikony wcale nie są niezbędne, by uzyskać piękną fryzurę- można zastąpić je innymi półproduktami, które będą dawać porównywalny efekt.

INCI:
Aqua, Acrylates/Methacrylamide Copolymer, Cocoyl Proline, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Cratageus Monogina Flower Water, Spiraea Ulmaria Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Empetrum Nigrum Fruit Juice, Pinus Pumila Needle Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Sorbus Sibirica Extract, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters, Phospholipids, Sphingolipids, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Vegetable Protein, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Retinyl Palmitate, Biotin, Folic Acid, Cyanocobalamin, Niacinamide, Pantothenic Acid, Pyridoxine, Ribaflavin, Thiamine, Yeast Polypeptides, Silk Amino Acids, Hydroxyethylcellulose, Hydroxypropyl Guar, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum, Potassium Hydroxide, Caprylhydroxamic Acid, Benzyl Alcohol, Glycerine, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool

Żel nakładam po umyciu włosów (wraz z zastosowaniem odżywki i biofermentu z bambusa jako zamienniku silikonowego serum). Rozcieram w dłoniach i wprasowuję najpierw w końcówki a potem na długości włosa. Pozostawiam włosy do wyschnięcia, nie stosuję suszarki a włosy są idealnie proste- u mnie efekt jest jak po prostownicy! Z pewnością popróbuję też ten produkt podczas stylizacji na ciepło, ponieważ wykazuje działanie termoochronne.



Bardzo przypadły mi do gustu także najnowsze kosmetyki od Sylveco- pasta do zębów i punktowy żel na wypryski.

Pasta ma bardzo przyjemny, ziołowo-miętowy smak. Intensywny, odświeżający oddech jednak nie daje efektu mrowienia, szczypania czy innego dyskomfortu. Podczas jej użytkowania zaobserwowałam wzmocnienie dziąseł, nie krwawią podczas szczotkowania. Jeśli szukacie pasty o naturalnym składzie, zwracacie uwagę na brak fluoru, warto wypróbować!
Nie obawiajcie się jej koloru- jest w szarym kolorze, który wynika z zawartości ziół. Nie wpływa on na kolor zębów =). 

Wypróbowałam tę pastę także w połączeniu z węglem aktywnym (zawartość dwóch tabletek węgla aktywnego zmieszałam z powyższą pastą w ilości ok. łyżki stołowej). Mieszanka wystarczyła na ok. tydzień stosowania, zauważyłam delikatne rozjaśnienie szkliwa, z pewnością eksperyment będę powtarzać!

INCI:
Aqua, Glycerin, Alumina Silicate, Sorbitol, Xylitol, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate, Mentha Piperita Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Eugenia Caryophyllus Flower Extract, Mentha Piperita Oil, Hydroxyethylocellulose, Allantoin, Sodium Bicarbonate, Eucalyptus Globulus Leaf Oil

Natomiast żel punktowy na wypryski pokochałam już wtedy, gdy był w fazie testów! Mam go zawsze przy sobie- w pracy, na wyjazdach, w mieszkaniu. Gdy tylko czuję, że niechciany wyprysk pojawia się na twarzy, smaruję miejsce preparatem a przykry gość - w większości przypadków- nie pojawia się! W przypadku bardziej zaciekłych niedoskonałości szybciej się goją i nie są aż tak okazałe, jak gdybym nie zastosowała żelu. 

Żelem tym traktuję nie tylko wypryski ale także... miejsca ukąszeń komarów! Ukąszenie bardzo szybko przestaje swędzieć, nie staje się czerwone, nie rośnie. Szybko się goi i znika!

Mimo, że produkt jest malutki, wystarcza na bardzo długo: żelowa formuła jest bardzo wydajna i wystarczy odrobina (dosłownie: ilość główki od szpilki!) by nanieść na wyprysk/ukąszenie. Szczerze polecam!

INCI:
Aqua, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Glycerin, Hydroxyethylocellulose, Propanediol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Panthenol, Allantoin, Decyl Glucoside



Jestem ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jak spisują się one u Was?

A może zaciekawiłam Was którymś ulubieńcem? Koniecznie dajcie znać!

Pozdrawiam =)


[450.] Ankieta- niedoskonałości po zmianie pielęgnacji twarzy.

[450.] Ankieta- niedoskonałości po zmianie pielęgnacji twarzy.


Wraz z Izabellą postanowiłyśmy stworzyć cykl ankiet, które pozwolą nam lepiej poznać Wasze efekty pielęgnacji. Pierwszą ankietę wypełniło nam ponad 600 osób! Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy poświęcili swój czas, aby wziąć w niej udział. Ankieta jest już niedostępna, a dokładne jej wyniki pojawią się za kilka dni. 

Mimo, że wyniki nie zostały jeszcze dokładnie przeanalizowane, postanowiłyśmy stworzyć kolejną ankietę: powtarzającym się problemem przy zmianie pielęgnacji była intensyfikacja niedoskonałości i łojotoku. Chciałybyśmy lepiej poznać ten Wasz problem, by móc doradzić, co robić w tej trudnej sytuacji.

Prosimy o wypełnienie ankiety osoby, które aktualnie zmagają się z niedoskonałościami i przetłuszczaniem skóry spowodowanymi zmianą pielęgnacji oraz osoby, które nie mają już tych problemów, ale miały na początku swojej przygody z naturalnymi kosmetykami (wtedy prosimy o opisanie swojej pielęgnacji z tamtego okresu, a nie obecnej). 

Jeśli macie jakieś uwagi do ankiety, coś jest niezrozumiałe albo gdzieś pojawił się jakiś problem, dajcie nać! Serdecznie dziękujemy za Waszą pomoc!

Pozdrawiam,

__________________

[449.] Mydła- Kompendium Wiedzy

[449.] Mydła- Kompendium Wiedzy

Mydła, jako kosmetyki znane od pokoleń oraz posiadające prosty skład, budzą zainteresowanie fanów naturalnej pielęgnacji. Aktualnie przeżywają renesans, dostępne są w coraz większej ilości barw i kształtów a także formuł: do wyboru mamy już nie tylko mydło w kostce ale też takie w formie żelu czy tzw. "czarne"- Savon Noir.

Na samym początku bloga pisałam o tym, dlaczego nie powinno się stosować mydeł w kostce- od tego czasu minęło już dwa lata, w trakcie których wciąż rozwijałam się zawodowo. I po tych dwóch latach, gdy stan mojej wiedzy znacznie się powiększył, muszę przyznać, że... podtrzymuję swoje zdanie.

Jako, iż niedawno założyłam grupę "Kosmetologia Naturalnie", która umożliwia zrzeszenie osób poważnie interesujących się naturalną pielęgnacją skóry, chciałabym odświeżyć kilka starych postów, które zamierzam umieścić w FAQ- zwłaszcza, że grupa przyciąga dużo nowych osób. Kwestię mydeł poruszałam nie raz, jednak uważam, że przyda się zebranie tych informacji w jednym miejscu.



1. Jeden, ale poważny problem- zasadowe pH

Mydła to kosmetyki myjące, których skład potrafi zrobić wrażenie- są prawdziwym bogactwem olejów a przy tym należą do przystępnych cenowo kosmetyków. Jednak w ich składzie znajdziemy jedną substancję, która wyjątkowo przyczynia się do pogorszenia stanu cery- sód.

Żeby można było wyprodukować mydło, należy przeprowadzić reakcję zmydlania, która polega na połączeniu olejów z wodorotlenkiem sodu- reakcja ta umożliwia zmianę konsystencji półproduktów z płynnych w stałą a także nadaje mydłu właściwości pieniące i myjące.

Sód w składzie mydła może być zapisany w dwojaki sposób: albo jako wodorotlenek sodu (Sodium Hydroxide) albo jako już substancja połączona z olejem- wtedy występuje w postaci dwuczłonowej np. Sodium Tallowate (tłuszcz bydlęcy), Sodium Cocoate (zmydlony olej kokosowy), Sodium Palmate (palmowy), Sodium Olivate (oliwa).

Czysty wodorotlenek sodu jest substancją kaustyczną: żrącą i drażniącą- dlatego przy produkcji mydeł zaleca się stosowanie rękawic ochronnych oraz okularów. Pozwolę sobie podlinkować zdjęcie z wikipedii, jak wygląda dłoń poparzona wodorotlenkiem sodu:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wodorotlenek_sodu

Oczywiście w gotowym mydle nie występuje czysty wodorotlenek sodu, tylko jego przereagowana z olejami forma. Taka reakcja zmienia właściwości sodu, w połączeniu z olejami nie wykazuje właściwości żrących, jednak pozostawia po sobie ślad, jakim jest wysoko zasadowe pH mydła.

Tuż po produkcji mydło nie jest zdatne do użycia, ponieważ posiada na tyle wysokie pH, że podrażnia skórę (na szczęście nie aż tak, jak czysty wodorotlenek sodu), dlatego leżakuje jeszcze przez kilka tygodni zanim trafi na sklepowe półki.

Leżakowanie mydła jest niezbędne dla obniżania jego wartości pH- dlaczego jest to takie ważne? Otóż wartością pH określa się kwasowość lub zasadowość roztworów wodnych a więc wartość ta będzie dotyczyła wszystkich kosmetyków mających wodę w składzie. Skala obejmuje wartości 0-14, gdzie 0 to czysty kwas solny, 7 to najbardziej neutralna wartość, taką powinna mieć woda a 14 to skrajnie zasadowa wartość, którą charakteryzuje się wodorotlenek sodu. Nasza skóra pokryta jest barierą hydrolipidową: mieszanką potu i sebum- zawartość potu w tej barierze warunkuje odczyn pH skóry, który dla każdego z nas jest indywidualny i waha się w zakresie 4,5-5,5 (skóra ma odczyn lekko kwaśny). O ile substancje skrajnie zasadowe (np. wodorotlenek sodu) wykazują właściwości żrące naszą skórę, o tyle te lekko zasadowe będą wiązały substancje tłuszczowe z naszej skóry (brud, ale także lipidy z bariery hydrolipidowej) i usuwały je. Na podobnej zasadzie działają środki myjące chemii gospodarczej: te zasadowe służą do usuwania tłustych zabrudzeń z kuchni a te kwaśne dobrze usuną kamień w łazience (dlatego jeśli braknie nam preparatów czyszczących, możemy poratować się sodą i octem jabłkowym lub kwasem cytrynowym ;)).

Tonizacja i prawidłowe pH- dlaczego są tak ważne?


Mydła jako kosmetyki posiadające zasadowe pH bardzo dobrze wiążą brud i nadmiar sebum- z tego względu są polecane dla cer problematycznych: tłustych i trądzikowych. Początkowo zmiana kosmetyku myjącego na mydło jest zadowalająca: usunięcie nadmiaru sebum ze skóry sprzyja udrożnieniu gruczołów łojowych a tym samym zmniejszeniu łojotoku i niedoskonałości. Jednak dalsze używanie mydła zaczyna bardzo powoli, jednak systematycznie pogarszać stan naszej cery. Skóra nie jest w stanie wytworzyć aż takich ilości sebum, które nie zostałoby nadmiernie usunięte przez mydło. To prowadzi do kolejnych komplikacji: zaczyna pojawiać się problem rozregulowanej pracy gruczołów łojowych a więc uczucie "ściągnięcia" skóry zaraz po umyciu jednak po kilku godzinach skóra zaczyna produkować duże ilości sebum i potu, co skutkuje spływaniem makijażu i błyszczeniem się cery. Bardzo często pojawia się problem ciemnienia podkładu. Innym przykładem komplikacji po stosowaniu mydła są wypryski, jednak mogą one różnić się od tych, których próbowałyśmy pozbyć się przy jego pomocy- bardzo często mają postać rozsianej kaszki i są efektem nadprodukcji sebum w ciągu dnia z jednoczesnym nadmiernym rozwojem bakterii patologicznej flory skóry (więcej na ten temat w poniższym akapicie). Jednak część skór - zazwyczaj z racji wieku- nie posiada już tak aktywnych gruczołów skórnych, dlatego u takich osób nie występuje problem błyszczenia się cery czy też kaszki, ale zaczerwienień skóry, jej nadreaktywności, wysuszenia.

Bariera hydrolipidowa skóry- jak działa i jak warunkuje typ cery?

Drugą bardzo istotną kwestią jest nadmierny rozwój patologicznej flory bakteryjnej na naszej skórze wynikające z dwóch kwestii: wyjaławiania skóry a także zaburzania jej pH.

Jak powiedziałyśmy sobie wcześniej: mydła mają zasadowe pH, dzięki któremu mogą wykazywać właściwości wiążące brud (który jest substancją tłuszczową) a więc po prostu wykazują właściwości myjące. Nasza skóra ma lekko kwaśne pH- i nie bez powodu! To właśnie lekko kwaśne pH odpowiada za prawidłowe środowisko dla rozwoju mikrobiomu skóry: lekko kwaśne sprzyja rozwojowi fizjologicznych ("dobrych") bakterii a uniemożliwia rozwój patologicznej ("złej") flory bakteryjnej. Zaburzanie pH skóry sprzyja rozwojowi patologicznej flory bakteryjnej, m. in. Propionibacterium acnes odpowiadającej za rozwój trądziku.

Absolutnie odradzam podmywanie okolic intymnych mydłem w kostce! Okolice intymne kobiety charakteryzują się bardzo niskim pH (niższym niż pH skóry ciała, oscylujących w granicach 3,5-4,5). Zaburzanie pH w tej wrażliwej okolicy doprowadza do nawracających infekcji intymnych a zbyt silne właściwości oczyszczające doprowadzają do uczucia suchości, swędzenia i dyskomfortu.

Być może niektórzy powiedzą- przecież higiena intymna dotyczy tylko zewnętrznych narządów rozrodczych a kwaśne pH przeważa wewnątrz pochwy- to prawda, jednak nie istnieje sztywna granica pomiędzy pH skóry a pH okolic intymnych. PH stopniowo zostaje obniżone, im bliżej ujścia pochwy. Wpływ na pH ma także lubrykacja a bakterie zapewniające prawidłowy mikrobiom pochwy (który jest inny niż skóry na pozostałej części ciała) także bytują w ujściu pochwy, chroniąc przed wnikaniem patologicznych mikroogranizmów do jej wnętrza.

Higiena intymna- na co zwracać uwagę przy wyborze kosmetyku myjącego?


Jednak do niektórych mydeł mogą być dodane substancje bakteriobójcze- w takim wypadku należy pamiętać, że substancje te nie działają wybiórczo tylko w kierunku patologicznej flory bakteryjnej ale działają podobnie jak antybiotyk: wyjaławiają cerę ze wszystkich mikroorganizmów, także tych "dobrych". A nasza skóra w ciągu dnia ma nieustanny kontakt z mikroorganizmami- nie tylko podczas jej dotykania, ale także tymi znajdującymi się w powietrzu, czy migrującymi z włosów i skóry. Tak samo jak w przypadku antybiotyków- istnieje większe prawdopodobieństwo, że po wyjałowieniu skóry zostanie one zasiedlona patologiczną florą bakteryjną zwłaszcza, jeśli ma zaburzone pH. Podczas antybiotykoterapii zalecane jest stosowanie probiotyku a w przypadku cery ta kwestia jest pomijana.

Remedium na zaburzone pH skóry po zastosowaniu mydła miał być tonik. Jednak nawet aplikacja toniku nie daje nam 100% ochrony przed rozwojem "złych" bakterii- dlaczego?

Producenci nie podają na opakowaniach wartości pH mydeł ani toników- nie mamy więc pewności, czy sięgamy po tonik o odpowiednio niskim pH, by skutecznie obniżyć jego poziom do wartości fizjologicznej. Ponadto jak wspomniałam wcześniej- każdy z nas ma troszkę odmienny skład potu przez co każdy z nas ma troszkę inną wartość pH. Nie istnieje też matematyczne działanie, które pozwalałoby obliczyć dokładną wartość obniżenia/podnoszenia pH- to kwestia, którą robi się "na wyczucie".

Tak samo uczucia "ściągnięcia skóry" nie można rekompensować nałożeniem kremu o bogatszej konsystencji. Kremy czy oleje mogą wspierać funkcje bariery hydrolipidowej, jednak nie są w stanie całkowicie jej zastąpić. Być może niektórym przyjdzie na myśl, że w takim razie stosowanie kosmetyków to ściema- nic bardziej mylnego! Działanie kosmetyków opiera się na prewencji, zapobieganiu problemom czy właśnie wspieraniu naturalnych funkcji skóry. Kosmetyki to substancje, które mają dawać delikatne, ale trwałe efekty. Sięgając po preparaty, które dają efekt już przy pierwszym użyciu, bardzo prawdopodobne, że przy ich długotrwałym stosowaniu zaczniemy obserwować pogorszenie stanu cery dokładnie tak samo, jak w kwestii mydeł.


2. Właściwości renatłuszczające, mydła przetłuszczone

Po niektórych mydłach nie pojawia się uczucie "ściągnięcia" skóry, wręcz pozostaje ona natłuszczona. Osobiście także odradzam stosowanie takich mydeł ze względu na wyżej wspomniane aspekty:
a) pozostawiona tłusta powłoka nie zastąpi płaszcza hydrolipidowego, który zostaje naruszony podczas mycia,
b) kwestia zaburzania pH także dotyczy tych mydeł.

Niektóre kosmetyki celowo wzbogacane są substancjami renatłuszczającymi (czyli mającymi zastąpić płaszcz hydrolipidowy, jak sama nazwa nam sugeruje) oraz łagodzącymi w celu zakamuflowania uczucia "ściągnięcia" skóry.


3. Jakie jeszcze rodzaje mydeł możemy spotkać?

Mydła w płynie
Mogą występować pod dwoma postaciami: żelu lub "rozpuszczonego" mydła. Jeśli w składzie INCI mamy substancje myjące charakterystyczne dla żeli jak np. SLS, SLES, ALS, MLS, sarkozynian, glukozydy, betaina kokamidopropylowa itp.- produkt jest mydłem tylko z nazwy marketingowej, prawidłowo powinien być nazwany żelem. Natomiast "rozpuszczone" mydło składem do złudzenia przypomina mydło w kostce.

Porównanie siły substancji powierzchniowo-czynnych stosowanych w kosmetykach

Dla przykładu:

INCI mydła w kostce Biały Jeleń:
Sodium Tallowate, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Etidronate

INCI mydła w płynie Biały Jeleń:
Sodium Tallowate, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Tetrasodiumetidronate, Sodium Hydroxide, Alcohol, Parfum, DMDM Hydantoin

Podobieństwo obu produktów widać po substancjach myjących: związków olejów z sodem (Sodium Tallowate- zmydlony tłuszcz bydlęcy, Sodium Cocoate- zmydlony olej kokosowy) a także obecności wodorotlenku sodu (Sodium Hydroxide)- takich substancji myjących nie znajdziemy w żelach.

Syndety
Natomiast nie każda kostka jest mydłem w nomenklaturze kosmetycznej- wyróżniamy także syndety. Są to odpowiedniki mydeł, wyglądające dokładnie jak kostka tegoż kosmetyku i pełniące te same funkcje, jednak substancje myjące nie są charakterystyczne dla mydeł ale... żeli ;)

Mało który producent opisuje te produkty jako "syndet" i decydują się na nazwanie swojego produktu po prostu "mydłem"- najbardziej znanym przykładem syndetu jest... mydło Dove!

 
INCI mydła Dove:
Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Sodium Palmitate, Sodium Isethionate, Aqua, Coconut Acid, Sodium Stearate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Palm Kernelate, Parfum, Glycerin, Sodium Chloride, Zinc Oxide, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Tetrasodiumetidronate, Methyl Benzoate, Alpha-Isomethyl Ionone, Amylcinnamal, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Cou Marin, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, CI 77891 

I co bardzo ważne: syndety ze względu na odmienną recepturę i technologię produkcji, mają zbliżone pH do naszej skóry lub nawet fizjologiczne! Także pod względem pH są one bardziej przyjazne dla naszej skóry niż "mydła naturalne". Dlatego jeśli ktoś zadaje mi pytanie: "Czy mydła naturalne są lepsze niż drogeryjne?" czasem mam problem udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Zależy, czy mówiąc o "mydle drogeryjnym" mamy na myśli mydło w kostce czy syndet a także co jest dla nas wyznacznikiem szkodliwości- jeśli zwracamy uwagę na prawidłowe pH kosmetyku, syndet (a więc "mydło drogeryjne") będzie lepszym wyborem. Natomiast syndety nie są całkowicie bezpieczne- zazwyczaj zawierają substancje mogące podrażniać skórę (np. zanieczyszczenia tlenkami etylenu, naruszanie bariery hydrolipidowej). Natomiast klasyczne "mydło w kostce" o którym pisałam na początku tego akapitu, nie ma znaczenia, czy jest opisywane jako "naturalne" czy też nie- zawsze jest substancją szkodzącą, ponieważ posiada zbyt wysokie pH- niezależnie, czy zostało kupione w drogerii, zielarnii, za granicą, czy manufakturze produkującej tradycyjne mydła.


Mydła potasowe, tzw. "czarne" lub "savon noir"
Te mydła wyróżniają się konsystencją- są półpłynne, przypominają maź lub galaretę. Różnica polega na tym, że do ich produkcji wykorzystuje się nie wodorotlenek sodu a wodorotlenek potasu (Potassium Hydroxide). Inny pierwiastek odpowiada za różnicę w konsystencji, jednak pod względem chemicznym oba są zasadowymi substancjami, dlatego powyższe kwestie tyczą się także mydeł potasowych.

Coraz częściej zauważalnym zjawiskiem jest polecanie "czarnych" mydeł jako peelingu enzymatycznego. Niestety, pomiędzy peelingiem enzymatycznym a mydłem potasowym jest spora przepaść. Peelingi enzymatyczne to kosmetyki mające bardzo delikatnie złuszczyć naskórek, bez podrażnienia nawet najbardziej reaktywnych czy naczyniowych cer. W tym celu w tych preparatach wykorzystuje się enzymy proteolitycznej: najczęściej bromelainę z ananasa i papainę z papai, które mają powoli trawić białka martwych komórek naskórka. Peeling enzymatyczny jest na tyle delikatny, że osoby nie posiadające wrażliwych cer mogą wręcz nie zaobserwować działania takiego kosmetyku złuszczającego.

Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka cz. I

Natomiast mydła poprzez wysokie pH działają o wiele silniej: bardzo dobrze obrazującą kwestią tego, jak działa wysokie pH na skórę i włosy jest środek do udrażniania rur typu "Kret"- zasadowe pH bez trudu rozpuszcza włosy. Innym przykładem może być zespół Roszpunki: schorzenie na tle psychologicznym, w którym chory zjada włosy. Największą komplikacją przy tym schorzeniu są kłęby włosów zalegające w żołądku- dla osób o mocnych nerwach zdjęcie (uwaga, drastyczne!)- przy czym warto zwrócić uwagę, że włosy zalegające w żołądku nie pozostały strawione a część znajdująca się w jelicie, była częściowo rozłożona. Dlaczego? Ponieważ w dwunastnicy (pierwszej części jelita cienkiego) pH jest zasadowe a w żołądku- kwaśne. Keratyna (białko budujące włosy, ale także skórę) łatwiej ulega rozłożeniu pod wpływem substancji zasadowych niż kwaśnych- dlatego silniejsze poparzenia występują po substancjach zasadowych (jak wodorotlenki) niż kwaśnych (dlatego z powodzeniem można wykonywać zabiegi z użyciem kwasów).

Fakty i Mity o peelingach- PiggyPEG


 Mydła glicerynowe
Chyba najbardziej urzekają wyglądem, ponieważ są klarowne, kolorowe i już z daleka przyciągają wzrok. Niestety, w ich składzie często pojawia się SLS, SLES a także glikol propylenowy, sól czy etanol. Takim mydłem można zrobić sobie więcej szkody niż pożytku.


4. Próby odstawienia mydła na rzecz bezpiecznych kosmetyków myjących

To, co najbardziej mnie martwi w kwestii mydeł to to, jak ciężko je odstawić. Wiele osób jest przekonanych o tym, że mydła służą ich skórze ze względu na pozytywne pierwsze wrażenie. Gdy problem niedoskonałości zaczyna się nasilać, nie wiążą go ze stosowaniem mydła, lecz szukają przyczyny gdzieś indziej: obarczają źle dobranym kremem, serum, olejem, niedokładnie wyczyszczonymi pędzlami czy dietą.


Jeśli jednak taka osoba zdecyduje się na odstawienie mydła musi mieć na uwadze, że skóra potrzebuje czasu na uregulowanie pracy gruczołów łojowych. Po odstawieniu mydła można spodziewać się nasilenia niedoskonałości cery- dzieje się tak, ponieważ skóra wciąż będzie produkowała duże ilości sebum, nie tylko chcąc odbudować barierę hydrolipidową ale także tworząc barierę zapobiegającą jej naruszeniu. Podczas stosowania mydła dochodziło nie tylko do usunięcia tej nadprogramowej bariery, ale także warstwy hydrolipidowej, co nasilało pracę gruczołów łojowych. Po odstawieniu mydła gruczoły wciąż pracują "na wysokich obrotach" a my, przy pomocy delikatnych kosmetyków myjących, nie usuwamy tych struktur. To sprawia, że  dochodzi do czopowania ujść gruczołów łojowych i wzmożenia niedoskonałości. Niestety nie ma innej rady jak "przetrzymać" ten okres- po pewnym czasie skóra normalizuje pracę gruczołów łojowych, jednak u każdego z nas proces ten przebiega z inną prędkością. Niektóre osoby już po tygodniu obserwują pierwszą poprawę stanu cery, inne potrzebują miesiąca, żeby zobaczyć pierwszy pozytywny efekt a u innych etap ten może trwać nawet dłużej. Wpływ na regulację pracy gruczołów łojowych ma wiele czynników, m. in. pozostałe stosowane kosmetyki, nasz wiek i typ cery a także to, jak długo używałyśmy mydła.

Zasady pielęgnacji skóry z rozregulowaną pracą gruczołów łojowych

Najciężej jest zdecydować się na odstawienie mydła: zostając przy nim powoli będzie pogarszać stan naszej cery a odstawiając je- musimy przygotować się na mały "armagedon". Jednak świadomość co nas czeka oraz doza cierpliwości sprawiają, że łatwiej wytrzymać ten trudny okres.

Osobom, które jeszcze mydeł nie stosowały, ale zastanawiają się nad spróbowaniem chciałabym dać przestrogę- ten kosmetyk jest jednym z najbardziej ryzykownych i może wciągnąć Was w "błędne koło": jednocześnie zwalczając część niedoskonałości, przyczyni się do nasilenia innych.



5. Argumenty "za" stosowaniem mydła

Osoby związane z branżą kosmetyczną- kosmetyczki, kosmetolodzy i dermatolodzy- ostrzegają przed stosowaniem mydeł. Jednak produkcja tych preparatów kwitnie- dlaczego?

Przede wszystkim mydła są jednymi z najprostszych i najtańszych kosmetyków w produkcji. Z łatwością można wyprodukować je w domowych warunkach, jednocześnie niewiele inwestując. Mydła można wzbogacać różnymi kompozycjami zapachowymi i barwnikami, co dodatkowo daje klientowi bodziec do zakupu.

By wyprodukować mydło, nie trzeba być kosmetologiem, chemikiem czy biotechnologiem- jeśli potrafisz upiec ciasto, wykonanie mydła będzie dla Ciebie dziecinnie proste. A internet wręcz pęka od przepisów i inspiracji.

Jednak jakie argumenty "za" przedstawiają osoby produkujące mydła a niemające pojęcia o fizjologii skóry? "Mi pomogło na trądzik, mamie- wyleczyć egzemę a babcia dzięki niemu nie ma zmarszczek!"- a ja mam słonia w karafce ;). Tego typu argumenty za stosowaniem mydeł warto brać przez trzy sita. Przecież nie wiemy, jak długo owo mydło było stosowane, jaki typ cery miały te osoby, czy jednocześnie nie zmieniły nic więcej w swojej pielęgnacji czy diecie. Natomiast badania naukowe mówią wyraźnie- mydło szkodzi skórze. Oczywiście badania można zawsze wykonać w taki sposób, żebyśmy otrzymali satysfakcjonujący nas wynik- rzadko kiedy mają one służyć samemu sprawdzeniu działania jakiegoś kosmetyku, częściej mają udowodnić to, na czym autorowi owej publikacji zależało ;). Natomiast biorąc ogół publikacji naukowych, większość jest przeciwko mydłom.


Ciekawskich odsyłam tutaj:
1. Skin pH: From Basic Science to Basic Skin Care 
2. Effects of soap and detergents on skin surface pH, stratum corneum hydration and fat content in infants
3. "Związki myjące- potencjał drażniący i sposoby jego obniżania" Chemia i Biznes


Jestem ciekawa Waszego zdania w tej kwestii a także Waszych doświadczeń =) 
Pozdrawiam serdecznie!

[449.] Naturalna pielęgnacja cery- ankieta ogólna

[449.] Naturalna pielęgnacja cery- ankieta ogólna


Izabella z bloga Zakręcone kółko​ poddała mi pomysł robienia ankiet dotyczących naturalnej pielęgnacji- uważam to za fantastyczny pomysł, ponieważ w ten sposób będę mogła dokładnie poznać Wasze preferencje, skóry, cery, włosy i oczekiwania.

Chciałabym rozszerzyć tematykę bloga- poruszać także te tematy, które bezpośrednio mnie nie dotyczą np. pielęgnacja włosów kręconych, przetłuszczanie się skóry głowy. Mogłabym napisać takie wpisy bazując tylko na teorii, ale przecież wiemy, że nie tędy droga =) Ankiety umożliwią mi poznanie Waszego zdania i metod!

Mam nadzieję, że te ankiety i ich wyniki będą ciekawe również dla Was =) Pierwsza ankieta dotyczy ogółem naturalnej pielęgnacji cery i będzie bazą do dalszych badań.

Mam nadzieję, że wypełni ją jak najwięcej osób- a zajmie to dosłownie minutę ;)
_______________
 



_______________
PS Serdeczne podziękowania dla Izabelli, nie tylko za poddanie pomysłu, ale także zaoferowanie wykonania analizy a także oprawę graficzną ankiety i wyników- jest to dla mnie nieoceniona pomoc i bez niej ankiety z pewnością nie ujrzałyby światła dziennego!

Pozdrawiam serdecznie,

[448.] Kremy z filtrami SPF 50 o naturalnych składach

[448.] Kremy z filtrami SPF 50 o naturalnych składach

W letnim okresie, dostaję wiele pytań o kosmetyki z filtrami UV- to właśnie w tych preparatach drzemie największa siła spowalniająca procesy starzenia się skóry, ale także zapobiegają poparzeniom słonecznym, chronią przed rozwojem czerniaka, pękaniem naczynek czy pojawianiu się przebarwień.

Jednak znalezienie idealnego kremu z filtrem jest nierealne- ta grupa kosmetyków jest jedną z najtrudniejszych do wyprodukowania i niemożliwym jest, żeby istniał krem z filtrem, który sprosta wymaganiom wszystkich osób. Zawsze znajdzie się jakieś "ale": bielenie, ciężka konsystencja, filtr przenikający, nienaturalna substancja, brak podanej wartości PA, itd.

Wielką szkodą byłoby niwelować efekty naturalnej pielęgnacji, które udało się osiągnąć, poprzez stosowanie kremu z potencjalnie szkodliwymi dodatkami tylko dlatego, że ma filtr SPF 50. Jednak destrukcyjny wpływ promieniowania UV na skórę jest realnym zagrożeniem, dlatego popieram stosowanie kosmetyków z filtrami. O ile przez okres jesienno-zimowy zachęcam do stosowania podkładów mineralnych, chroniących skórę na poziomie SPF 15-20, o tyle w słonecznym okresie roku zachęcam do zmian kremu na dzień na taki o wysokiej fotoprotekcji.

Wymagania, jakie stawiam kosmetykom z filtrem:
- SPF 50,
- brak substancji komedogennych (parafiny, wazeliny, silikonów itp.),
- brak substancji potencjalnie drażniących i wysuszających, które mogą uwrażliwiać skórę na promieniowanie UV (glikole, PEGi, PPG, donory formaldehydu, etanolu, izopropanolu, czy amin),
- mile widziana obecność substancji aktywnych, pielęgnujących skórę.

Chociaż na rynku istnieje bardzo szeroka gama kosmetyków z filtrem SPF 50, to dotychczas tylko kilka z nich  zainteresowało mnie swoim składem. Poniżej spis tychże kremów oraz składy INCI: na zielono zaznaczone substancje aktywne a na żółto- filtry UV:


Kafe Krasoty (inaczej: Le Cafe de Beaute) SPF 50 
Cena: ok. 32 zł
Aqua, Cocos Nucifera Butter, Titanium Dioxide and Aluminia and Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglycerides, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Mangifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Triticum Vulgare Oil, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, D-panthenol, Allantoin, Xanthan Gum, Parfum , Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol


Bioderma Photoderm Mineral SPF 50
Cena: ok. 36 zł


Decyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Trigliceride, Cocoglycerides, Titanum Dioxide, Silica Dimethyl Silylate, Polyhydroxystaeric Acid, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Stearic Acid, Alumina, Tocopherol [BI 694]



Mineralny krem przeciwsłoneczny SPF 50, Alphanova Sun
Cena: ok. 40 zł
Aloe Barbadensis Leaf Extract, Dicaprylyl Carbonate, Titanium Dioxide, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Coconut Alkanes, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Stearic Acid, Aqua, Polyhydroxystearic Acid, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Magnesium Sulfate, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Parfum, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Alumina, Coco-Caprylate/Caprate, Sodium Anisate, Linalool, Limonene, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Citric Acid


Babycare Suncream SPF 50, Topfer
Cena: ok. 48 zł


Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Aqua, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Pongamia Glabra Seed Oil, Glyceryl Oleate, Tricaprylin, Canola Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Oenothera Biennis Oil, Tocopherol, Bisabolol, Mica, Lecithin, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Alumina, Dipotassium Glycyrrhizate


Ochronny parasol od słonka SPF 50, Momme
Cena: ok. 60 zł

Aqua, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Isoamyl Laurate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Betaine, Citrullus lanatus Seed Oil, Sodium Chloride, Isostearic Acid, Polyhydroxystearic Acid, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Lecithin, Stearic Acid, Benzyl Alcohol, Helianthus Annuus Seed Oil, Bisabolol, Dehydroacetic Acid, Tocopherol




Alphanova Bebe, spray z wysokim filtrem SPF 50
Cena: ok. 70 zł


Dicaprylyl Carbonate, Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Glycerin, Coconut Alkanes, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyhydroxystearic Acid, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Magnesium Sulfate, Sodium Chloride, Aloe Barbadensis leaf juice powder, Stearic Acid, Aluminum Hydroxide, Alumina, Coco-Caprylate/Caprate, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Sodium Anisate, Sodium Levulinate, Acid citric.
 

Krem na słońce dla dzieci i niemowląt SPF 50 Neutral, Eco Cosmetics
Cena: ok. 80 zł

Titanium Dioxide, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Aqua, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Olea Europaea Fruit Oil, Glyceryl Oleate, Pongamia Glabra Seed Oil, Canola Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Punica Granatum Seed Oil, Rosa Moschata Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Oenothera Biennis Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Magnesium Sulfate, Mica, Lecithin, Tocopherol, Dipotassium Glycyrrhizate, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Stearic Acid, Alumina



Jestem bardzo ciekawa, czy znacie powyższe kosmetyki- jakie jest Wasze zdanie o nich? Polecacie? 
A może dodałybyście coś do tej listy? Chętnie poznam Wasze propozycje! =)

Pozdrawiam serdecznie!

[447.] 3 kosmetyki do demakijażu, na które warto zwrócić uwagę!

[447.] 3 kosmetyki do demakijażu, na które warto zwrócić uwagę!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam 3 fenomenalne kosmetyki do demakijażu- w zależności od Waszych preferencji, mam dla Was zarówno płyny micelarne (Bio IQ, Lush Botanicals) jak i olejek (Resibo). 

Chciałabym krótko przypomnieć, że kosmetyk do demakijażu to preparat, który umożliwia nam wykonanie pierwszego etapu oczyszczania jakim jest całkowite i dokładne zmycie kosmetyków kolorowych. Gdyby pominąć etap demakijażu i od razu przystąpić do oczyszczania skóry przy pomocy kosmetyku służącemu do dogłębnego oczyszczania (czyli takiego, którym masujemy skórę przy pomocy dłoni jak żel, pianka, czy emulsja), doprowadzimy do sytuacji, w której kosmetyk ten związałby się z samymi kosmetykami kolorowymi a przez to nie oczyści dogłębnie porów. Ponowna aplikacja tego samego kosmetyku mogłaby być dla skóry zbyt dużą dawką i doprowadzać do naruszenia bariery hydrolipidowej a przez to doprowadzić do odwodnienia cery, pobudzić pracę gruczołów łojowych czy zwiększyć reaktywność skóry.


Dlatego też dwuetapowe oczyszczanie skóry jest prawidłowym rozwiązaniem dla tych z nas, które na co dzień noszą makijaż. Odpowiedni kosmetyk do demakijażu umożliwi zmycie kosmetyków kolorowych bez naruszenia bariery hydrolipidowej a także nie szczypiąc w oczy. Co ważne- odpowiedni kosmetyk do demakijażu to taki, który możemy użyć nawet kilka razy pod rząd aż płatek kosmetyczny będzie czysty. Nawet mimo kilkukrotnej aplikacji produktu na twarz, nie może zaburzyć jej funkcji. I każdy z dzisiejszych bohaterów wykazuje takie działanie!




Zaczniemy od wody micelarnej Bio IQ jako kosmetyku najlżejszego, nie pozostawiającego ani krzty filmu na skórze. Taki preparat z pewnością spisze się u osób o skórach nawet bardzo problematycznych z tendencją do komedogenności. 

Skład INCI prezentuje się następująco:
Aqua, Hamamelis Virginiana Leaf Water, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Sodium PCA, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Biosaccharide Gum-1, Glyceryl Caprylate, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Levulinic Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, D-limonene, Linalool

Już na drugim miejscu znajdziemy hydrolat oczarowy, który to właśnie bardzo dobrze spisuje się w przypadku problematycznych cer- wykazuje właściwości zmniejszające wypryski, łojotok oraz rozszerzone pory. Oprócz niego znajdziemy też hydrolat z róży damasceńskiej, ekstrakt z dzikiej róży i żurawiny, które będą działać nawilżająco ale także wyciszają grę naczyń krwionośnych, zmniejszają zaczerwienienia. W składzie znajdują się też humektanty: sól sodową kwasu PCA i polisacharyd- fukożel.

Woda micelarna bardzo dobrze domywa makijaż, przy czym nie szczypie w oczy i nie podrażnia. Do zmycia pełnego makijażu włącznie z eyelinerem i tuszem wystarczą dwa płatki kosmetyczne. Dużym plusem jest opakowanie: eleganckie i funkcjonalne zarazem. Stojąc na półce wygląda na szklane a tak na prawdę jest z plastiku co czyni go idealnym wyborem na wakacyjne podróże!

Ciekawym dodatkiem do tej wody są skompresowane maseczki w płachcie. Producent zaleca nasączenie maseczki wodą micelarną i pozostawienie na skórze jako kompresu. Pomysł bardzo ciekawy i wart wypróbowania zwłaszcza, że niewiele marek kosmetyków naturalnych ma w swojej ofercie maseczki w płachcie. Cenię je za wygodę użytkowania.

Zobaczcie same, jak zachowuje się maseczka podczas nasączania:


Cena: ok. 60 zł za 200 ml
Link do sklepu



Drugim płynem micelarnym, który serdecznie polecam to "Rose Infinity" od Lush Botanicals. Ten kosmetyk ma bardziej bogatą konsystencję ze względu na obecność olejów. Kosmetyk pozostawia na skórze lekki film, jednak nie jest on tłusty ani lepki. Dzięki temu lekkiemu, ochronnemu filmowi, nasza skóra nie będzie odczuwała "ściagnięcia" nawet, jeśli mamy ku temu predyspozycje.



Skład INCI przedstawia się następująco:
Rosa Damascena Flower Water, Cocamidopropyl Betaine, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin, Royal Jelly, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Rugosa Flower Extract, Wine Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Geraniol 

Skład jest imponujący: zwróćcie uwagę, że w kosmetyku nie występuje sama woda a jest zastąpiona hydrolatem z róży damasceńskiej- to od razu poprawia walory produktu pod względem nawilżania, łagodzenia zaczerwienień ale też zapachu. Oprócz tego hydrolatu, w składzie znajdziemy inne surowce pochodzące z różnych gatunków róży: ekstrakty z róż pomarszczonej i stulistnej a także olejek z róży damasceńskiej. Substancją myjącą jest betaina kokamidopropylowa a więc bardzo delikatnie oczyszczająca substancja powierzchniowo-czynna. W tym płynie znajdziemy bogactwo olejów: jojoba, oliwa i słodkie migdały przeplatają się z przeciwstarzeniowymi substancjami aktywnymi jak ekstrakt z wina i winogron. Wisienką na torcie jest mleczko pszczele o właściwościach odżywiających skórę.



Ten płyn micelarny jest niesamowicie wydajny- do demakijażu wystarczy nam tylko jeden płatek kosmetyczny i w dodatku nie musi być całkowicie zwilżony. Płyn bez trudu zmywa makijaż, włącznie z tuszem i eyelinerem już przy pierwszym przetarciu twarzy płatkiem. Preparat nie szczypie w oczy ani też nie powoduje zaczerwienień- bardzo dobrze spisze się w przypadku cer suchych, odwodnionych, wrażliwych ale też naczynkowych, które preferują zmywanie przy pomocy płynu micelarnego.

Cena: ok. 70 zł za 100 ml







Na koniec produkt o najbardziej treściwej konsystencji, czyli olejek do demakijażu marki Resibo! Olejowa formuła produktu będzie ukojeniem dla cer atopowych i suchych, jednak może budzić obawy w przypadku cer tłustych czy ze skłonnością do zapychania. Nic bardziej mylnego! Demakijaż przy pomocy oleju jest bardzo delikatną czynnością a wiele cer trądzikowych i tłustych nosi znamiona cer wrażliwych. Ponadto oleje wzmacniają barierę hydrolipidową skóry przez co pośrednio regulują pracę gruczołów łojowych a poprzez działanie przeciwzapalne, zmniejszają niedoskonałości. Olejowy kosmetyk do demakijażu będzie najlepszym wyborem dla tych skór, które preferują oczyszczanie bez użycia "klasycznych" środków powierzchniowo-czynnych.

Skład INCI prezentuje się następująco:
Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene


Skład jest prosty i krótki, co z pewnością spodoba się wrażliwym cerom. Olejem bazowym jest lniany, który jest jednym z najbardziej uniwersalnych olejów- polecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, ponieważ pomaga goić wypryski, zmniejsza łojotok ale też mocno nawilża skórę i zmniejsza pojawianie się suchych skórek. Następnie w składzie znajdziemy olej winogronowy o właściwościach przeciwstarzeniowych i uszczelniających naczynka a także olej abisyński o silnych właściwościach nawilżających czy olej awokado, mocno odżywiających skórę. Olej manuka poprzez działanie przeciwbakteryjne, zmniejsza stany zapalne obecne przy trądziku.



Olejek najlepiej nakładać na twarz przy pomocy dłoni po czym wykonać krótki masaż. W ten sposób już podczas oczyszczania zadbamy o pobudzenie syntezy kolagenu w skórze. Olejek zmywamy przy pomocy zwilżonych wodą płatków kosmetycznych lub z pomocą ściereczki załączonej do produktu. Po demakijażu pozostaje na skórze lekki, jednak tłusty film i jest to całkowicie normalne- ta tłusta powłoka ochroni skórę podczas stosowania kosmetyku do oczyszczania dogłębnego: żelu, pianki, emulsji czy glinki. Po zakończeniu drugiego etapu oczyszczania na skórze nie pozostaje żaden film, nie ma już ani śladu po olejku- zmywa się bez najmniejszego trudu. Co ważne- wiele kosmetyków wodoodpornych ma w sobie spory dodatek olejów, które gwarantują wodoodporność produktu. Olejek, chociaż jest kosmetykiem najdelikatniej oczyszczającym, najlepiej poradzi sobie z wodoodpornymi formułami, ponieważ oleje zawarte w tych kosmetykach z łatwością rozpuszczą się w olejku (podobnie jak wszelkie smary najłatwiej schodzą po rozpuszczeniu ich w oleju, oliwie czy... maśle ;)).

Cena: ok. 60 zł za 150 ml




Jestem bardzo ciekawa, czy miałyście któryś z tych produktów i jak spisały się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś z nich? Koniecznie dajcie znać!


Pozdrawiam serdecznie!

[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko

[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko

Wraz z początkiem kolejnego miesiąca czas na Projekt Denko! W czerwcu zużyłam tylko garść kosmetyków i denko należy do malutkich. Mam jednak nadzieję, że Was zaciekawi!

Maski w płachcie:


Zaczniemy sobie od masek w płachcie marki Via Beauty, które zakupiłam na Ukrainie. Z tymi maskami wiązałam duże nadzieje- mimo podejrzanie wyglądającego składu INCI mocno wierzyłam, że będą naturalne. 

Składy maseczek możecie zobaczyć tutaj: Kosmetyki z Ukrainy- wierzyć składom kosmetyków spoza UE?

Składy podane na opakowaniach tych kosmetyków z pewnością nie są pełne, chociażby z tego względu, że nie mają wymienionego zapachu a charakteryzują się wyraźnymi aromatami. Ukraina jako Państwo położone poza UE, nie ma obowiązku podawania składu INCI na opakowaniu w takim schemacie, jak znamy z Polskich opisów kosmetyków stąd skłaniam się ku stwierdzeniu, że na opakowaniach wymienione są jedynie substancje aktywne a nie cały skład. Mam nadzieję, że marka kiedyś pojawi się na terenie UE i będziemy mogły zerknąć w pełne składy: gdyby kosmetyki okazały się naturalne, z pewnością zakupiłabym ich więcej, ponieważ podobała mi się wygoda ich używania. Natomiast nie wiedząc, co tak na prawdę nakładam na twarz, wolę nie ryzykować pogorszenia stanu cery.

Cena: ok. 3 zł za sztukę

Pielęgnacja ciała


Łagodzący kremowy żel pod prysznic, Vianek

Żele pod prysznic marki Vianek uwielbiam i na chwilę obecną śmiem twierdzić, że są to najlepsze żele do mycia ciała obecne aktualnie na rynku. Dlaczego? Ponieważ nie posiadają żadnych anionowych związków powierzchniowo-czynnych a jedynie bezpieczne, niedrażniące substancje myjące jak glukozydy i betaina kokamidopropylowa. Dzięki temu już podczas mycia nie naruszają bariery hydrolipidowej skóry co przyczynia się do poprawy jej nawilżenia. Stosując tak delikatne żele do mycia ciała, nie musimy obawiać się o suche skórki na ciele nawet, jeśli nie użyjemy balsamu.

Cena: ok. 22 zł za 300 ml


Peeling do ciała, Aroma

Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który- niestety w mojej opinii- obrzydzał kąpiel i pielęgnację. Już przy pierwszym kontakcie odrzucił mnie jego zapach: wg składu powinnam wyczuwać olejki eteryczne a zamiast tego wyczuwałam bardzo dziwną woń. Mogłabymją określić jak gumę (?) albo plastik (?) z dodatkiem czegoś słodkiego. Bardzo sztuczny, chemiczny i kompletnie nieprzyjemny. Używałam tego peelingu tylko na nogi, ponieważ pozostawienie tego zapachu w okolicach bliższych nosowi spowodowałoby u mnie mdłości. Produkt miał też okropną, ciągnącą się konsystencję, przypominającą bliżej niezidentyfikowany bełt. Wygląd kosmetyku w połączeniu z zapachem był dla mnie nie do zaakceptowania. W użyciu kosmetyk był dobry, skutecznie złuszczał naskórek a same drobinki umożliwiały przyjemny masaż jednak zapach niwelował całą radość. Nie jestem osobą o bardzo wrażliwym nosie- wręcz nie ruszają mnie kosmetyki posiadające bardzo naturalne (w opinii niektórych osób- śmierdzące) zapachy, nie jestem wymagająca co do nut obecnych w kosmetykach a jednak zapachu tego produktu nie mogłam znieść. Nigdy jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, żebym zmuszała się do zastosowania kosmetyku ze względu na nieprzyjemny zapach...

Zresztą, zobaczcie same:


Cena: ok. 7 zł za 150 ml


Pielęgnacja włosów



Maska jajeczna Babuszka Agafia

Zapamiętajcie Moje Drogie to zdjęcie, ponieważ widzicie na nim ostatnie opakowanie tej maski, które miałam w swoich zapasach! Maska ta pojawiała się w każdym projekcie denko i to zazwyczaj w ilości dwóch zdenkowanych opakowań. Moje włosy ją uwielbiały i nie wyobrażałam sobie pielęgnacji bez niej- dlatego zawsze miałam w zapasie 2-3 opakowania tej maski! Nie była ona jednak całkowicie naturalna, co często podkreślałam oraz na co i Wy zwracałyście uwagę: jednak nie umiałam znaleźć drugiego kosmetyku, który tak dobrze dyscyplinowałby i wygładzał moje włosy. Aż do chwili, gdy w ofercie Biolaven pojawiła się odżywka, która zdetronizowała Babuszkę!

Cena: ok. 15 zł za 300 ml


 Odżywczy szampon do włosów, Vianek

To także mój ulubieniec w kwestii pielęgnacji włosów: bardzo dobrze oczyszcza, bez trudu domywa nie tylko oleje ale nawet masła a przy tym nie podrażnia skóry głowy ani nie powoduje swędzenia. Najbardziej lubię to, jak moje włosy prezentują się po nim: są gładkie, proste i pięknie błyszczą! Jeśli Wasze włosy mają tendencję do puszenia się, koniecznie musicie go wypróbować!

Cena: ok. 18 zł za 300 ml


Odżywka do włosów, Biolaven

I oto gagatek, który zdetronizował (niemal z hukiem!) maskę Babuszki Agafii ze stale zajmowanego przez nią od ponad roku miejsca na łazienkowej półce! Odżywka Biolaven ma całkowicie naturalny skład (jak na kosmetyk spod sztandaru "Sylveco" przystało) jednak różni się konsystencją od pozostałych odżywek i masek tej firmy. Odżywki zawsze nakładam na włosy poprzez wmasowywanie i używając innych odżywek/masek od Sylveco miałam problem z ich aplikacją, nie umiałam wyczuć, ile produktu powinnam nałożyć na włosy. W przypadku tej odżywki "wmasowywanie" jest bezproblemowe, nie pojawia się uczucie ich tarcia a równomiernego rozprowadzenia produktu, na którym mi zależy. Odżywka mocno wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie a także dodaje im blasku. Po użyciu włosy są zdyscyplinowane, proste i pięknie się prezentują. Stosuję tę odżywkę systematycznie odkąd pojawiła się w sprzedaży (a więc już kilka miesięcy) i zauważyłam, że końcówki włosów są w lepszej kondycji przez dłuższy czas i rzadziej je podcinam. Mogę mówić o niej w samych superlatywach!

Cena: ok. 20 zł za 300 ml



 Pozostałe:
 

Woda micelarna Bio IQ

Taki mały spoiler, ponieważ o tym produkcie zamierzam napisać Wam bliżej niebawem- chciałam jednak móc zużyć go do końca, żeby dobrze go ocenić. Problemem wielu osób w ocenie kosmetyku jest wydawanie werdyktu po kilku użyciach. A kosmetyk trzeba potestować długo, żeby móc zobaczyć pełny efekt. Zazwyczaj powtarzam, że pierwszy werdykt można wydać po ok. 2 tygodniach systematycznego stosowania produktu, jednak najlepsze i najbardziej trwałe efekty obserwujemy dopiero po zużyciu całego opakowania a więc minimum miesiącu stosowania. Im dłużej kosmetyk stosujemy, tym bardziej wiarygodną opinię możemy mu wystawić- chociaż zawsze ona będzie subiektywną, ponieważ każdy z nas ma inną cerę a przez to obserwujemy różne reakcje na ten sam kosmetyk.



A w przypadku tego micelu mogę wypowiadać się tylko pozytywnie! Skutecznie zmywa makijaż nie podrażniając przy tym skóry ani oczu. Wystarczą nam dwa płatki kosmetyczne, żeby całkowicie pozbyć się kolorowych kosmetyków, włączając w to tusz do rzęs i eyeliner. Na razie więcej Wam nie zdradzę, mam nadzieję, że będziecie czekać na pełną recenzję ;).


Pasta do zębów, Elmex

W przypadku past do zębów także zwracam uwagę na skład, jednak nie zrezygnowałam całkowicie z fluoru. Naprzemiennie sięgam po pasty zawierające ten pierwiastek jak i go pozbawione. Elmex ma sporą dawkę aminofluorku dzięki czemu wzmacnia szkliwo a pozostałe składniki są bezpieczne i niedrażniące.



Elmex posiada w ofercie kilka rodzajów past jednak tylko ta podstawowa ma satysfakcjonujący mnie skład =).

Cena: ok. 12 zł za 75 ml


Krem-maska do rąk z awokado, Eco Laboratorie

Kolejny ulubieniec, do którego wracam z przyjemnością: przede wszystkim krem ten bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki, jednocześnie odczuwalnie nawilżając skórę dłoni. Ponadto posiada obłędny zapach, który intryguje wszystkich, którzy mieli okazję go stosować! Produkt jest bardzo wydajny i wystarczy odrobina, by odpowiednio odżywić dłonie.



Jednak w przypadku pielęgnacji dłoni krem to tylko dodatek- stan skóry dłoni zależy przede wszystkim od kosmetyków myjących czy chemii gospodarczej, z którą mają styczność. Więcej na ten temat pisałam tutaj: pielęgnacja dłoni.

Cena: ok. 13 zł za 100 ml


Masełko do ust 


Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który okazał się bublem. Był to pierwszy Ukraiński kosmetyk, jaki wypróbowałam i nie wiedziałam, że będzie zwiastował ciąg nieszczęść jakim są te kosmetyki. Masełko ma ładny skład, ale... kompletnie się nie sprawdza.



Przede wszystkim w kontakcie z ciepłem ciała roztapia się do płynnej formuły. Aplikacja przypomina smarowanie ust olejem. Są śliskie, lepkie i tłuste- coś okropnego! Smak także nie jest przyjemny- tutaj wyczuwam olejki eteryczne ale uważam, że są dodane w zbyt dużej ilości- usta aż drętwieją a na języku pozostaje nieprzyjemny posmak. Nie byłam w stanie zużyć go do końca, produkt wyląduje w koszu.

Cena: ok. 4 zł
______________

Odnoszę wrażenie, że to denko powinno być zatytuowane "Polscy ulubieńcy kontra buble z Ukrainy"- nic więc dziwnego, że wśród sporej ilości naszych wschodnich sąsiadów panuje przekonanie, że polskie kosmetyki są lepsze. Oj są i to bardzo =) Oczywiście to nie koniec moich zapasów z Ukrainy i mam nadzieję, że w końcu trafię na takie, które mnie zachwycą!

Tymczasem dajcie znać, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków- jak spisują się one u Was? A może zaintrygowałam Was którymś z nich?

Czekam na Wasze opinie! Pozdrawiam =)


Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl