Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty
[514.] Duże zmiany i wiele nowości w kosmetykach kolorowych!

[514.] Duże zmiany i wiele nowości w kosmetykach kolorowych!

W mojej kosmetyczce makijażowej wiele się zmieniło - zużyłam dotychczas stosowane kosmetyki (w których notabene było wielu ulubieńców i z pewnością do nich jeszcze powrócę!) i postanowiłam wypróbować całkowicie nowe produkty! O części z nich słyszałam dobre opinie, inne skusiły mnie ponieważ zaintrygował mnie opis producenta. Oczywiście wszystkie charakteryzują się naturalnym składem INCI!


 Baza pod cienie
 Było: Miyo Eye Do, Jest: Piteraq Primer Lençòis


Zacznijmy od bazy pod cienie, ponieważ od niej rozpoczynam makijaż oka, jeśli zamierzam nałożyć wykonać mocniejszy makijaż. Wciąż mało marek kosmetyków kolorowych ma w swojej ofercie ten rodzaj kosmetyku, dlatego dotychczas korzystałam z konwencjonalnej bazy Miyo. Jednak gdy dowiedziałam się o nowej marce kosmetyków kolorowych wchodzącej na Polski rynek, które mają w swojej ofercie bazy (zarówno pod makijaż jak i pod cienie) postanowiłam się z nimi zapoznać! Baza pod cienie jest w formie płynnej, przypomina lekki, puszysty mus i bez trudu daje się rozprowadzić na powiece. Stosowałam ją już wiele razy i zauważyłam, że najlepiej się spisuje nałożona cienką warstwą, która następnie zostanie ugruntowana sypkim pudrem (aktualnie sięgam po Ecocera, o którym napiszę później) - cienie aplikowane na tak przygotowaną bazę utrzymują się zdecydowanie dłużej i co bardzo mnie cieszy - wyraźnie mniej się rolują! Na moich powiekach cienie zawsze zbierają się w załamaniach powieki, dlatego z ręką na sercu mogą przyznać, że baza Piteraq sprawdza się w tak trudnym przypadku:

Makijaż oczu po 4h od aplikacji - po lewej z bazą Piteraq, po prawej bez bazy. 

Baza Piteraq ułatwia rozcieranie cieni, nie zmienia ich koloru a wręcz je uwydatnia dzięki lepszej przyczepności pigmentu do skóry. W dodatku jest niesamowicie wydajna, nie powoduje szczypania powiek ani nie wzmaga ich zaczerwienienia.

INCI: Salvia Sclarea Flower/Leaf/Stem Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Mica, Sucrose Palmitate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Silica, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Persea Gratissima Oil, Parfum, Camelina Sativa Seed Oil, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Magnesium Aluminum Silicate, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Dehydroacetic Acid, Cellulose
May Contain: CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide)

Cena: ok. 65 zł / 7 ml



 Eyeliner
Był: Boho Green Makeup, Jest: Couleur Caramel


Elementem makijażu oka, którego nie może u mnie zabraknąć, jest eyeliner - przyznam, że gdybym miała wybrać jeden jedyny kosmetyk do makijażu oka, to prędzej wybrałabym eyeliner niż nawet tusz do rzęs! Idealny eyeliner powinien mieć głęboką czerń, utrzymywać się wzorowo cały dzień, nie odbijać ani nie kruszyć. Dotychczas stosowanym przeze mnie eyelinerem był Boho Green Makeup, który bardzo lubię i często do niego wracam, jednak teraz postanowiłam spróbować eyelinera marki Couleur Caramel, ponieważ czytałam o nim wiele dobrego.

Eyeliner nie zawiódł mnie i wzorowo wywiązał się z postawionych mu zadań. Niezależnie od pogody i grubości wykonanej kreski, pozostaje na miejscu przez cały dzień i nie wymaga poprawek! Charakteryzuje go bardzo mocna pigmentacja i świetna wydajność - ma płynną, wodnistą konsystencję i nie trzeba go aplikować w dużej ilości w celu wykonania kreski. Do eyelinera dołączony jest precyzyjny aplikator, który umożliwia wykonanie idealnej "jaskółki" chociaż osobiście jestem wierna pędzlowi 30T Inglot.

INCI: Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin - Aloe Barbadensis Leaf Juice - Sucrose Palmitate, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Lactic Acid, Sodium Hydroxide [+/– May Contain : CI 77007, Silica, CI 7749]

Cena: ok. 65 zł / 4 ml



Tusz do rzęs
Było: Lovely Vampire Lashes, Jest: Couleur Caramel Backstage Bio Mascara


Tusz Lovely Vampire Lashes okazał się niesamowicie miłym zaskoczeniem! Pamiętajcie o nim podczas nadchodzącej promocji w Rossmannie - kosmetyki Wibo oraz Lovely posiadają na swoich stronach internetowych wyszczególnione składy INCI i fanki naturalnej pielęgnacji mogą znaleźć tam na prawdę przyjemne kosmetyki! Sama zamierzam przyjrzeć się ich ofercie bliżej.

Jednak niedawno dowiedziałam się o nowości Couleur Caramel - pierwszym naturalnym tuszu do rzęs z silikonową szczoteczką w ich marce (chociaż osobiście nie znam innego naturalnego tuszu z taką szczoteczką)! Osobiście bardzo lubię tego typu szczoteczki i postanowiłam wypróbować tę maskarę:


Tusz pięknie rozdziela i wydłuża rzęsy. Spektakularnie podkręca oraz delikatnie pogrubia (powyższy efekt bez użycia zalotki). Tusz stosuję już od ponad miesiąca i przez ten czas zaobserwowałam wzmocnienie i wydłużenie rzęs chociaż nie stosowałam żadnej odżywki! Zresztą nie dziwi mnie to patrząc na skład:

INCI: Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Acacia Senegal Gum, Polyglyceryl-6 Distearate, Cera Alba, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Sucrose Palmitate, Glycerin, Euphorbia Cerifera Cera, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Stearic Acid, Palmitic Acid, Hydrogenated Olive Oil Stearyl Esters, Glyceryl Behenate, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Benzyl Alcohol, Dicaprylyl Ether, Xantan Gum, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Tocopherol, Lactic Acid, Sodium Hydroxide [+/– May Contain: CI 77007, Silica, CI 77499]

Cena: ok. 75 zł / 9 ml (aktualnie w sklepie jest promocja i do tuszu dodawana jest kredka do oczu (cena ok. 45 zł) o której poniżej)
Link do sklepu 


Kredka do oczu
 Była: Felicea, Jest: Couleur Caramel


Jak wspomniałam wyżej - kredkę Couleur Caramel dostałam jako gratis do zakupu maskary Backstage, także kredka znalazła się w moich zapasach mimo, że nie wykończyłam jeszcze kredki Felicea. Obie kredki bardzo sobie chwalę, jednak są między nimi wyczuwalne różnice: Felicea jest bardziej miękka, dlatego lepiej spisuje się w roli bazy pod ciemne cienie - bez trudu się daje się rozcierać i stopniować. Natomiast Couleur Caramel jest bardziej twarda i lepiej spisuje się w roli kredki do wykonania jaskółki czy kreski na linii wodnej. Są to jednak subtelne różnice i obie kredki mogą służyć w każdej z w/w ról, co niejednokrotnie sprawdziłam!

INCI: Hydrogenated Palm Oil, Hydrogenated Coco-Glycerides, Cetyl Laurate, Cera Alba, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Shell Powder, Trihydroxystearin, Bisabolol, Tocopherol [+/– May Contain: Calcium Sodium Borosilicate, Alumina, CI 77019, Sodium Riboflavin Phosphate, CI 77891, CI 77861, CI 77491, CI 77492, CI 77742, CI 77718, CI 77499, CI 75470, CI 77007, CI 77510, CI 77288, CI 77289]

Cena: ok. 45 zł / 1,2 g
Link do sklepu 


Rozświetlająca baza pod makijaż
Było: Neve Cosmetics, Jest: Piteraq Uyuni oraz Couleur Caramel 


Przejdźmy do poszczególnych etapów nakładania kosmetyków kolorowych przeznaczonych do całej twarzy- zacznijmy od bazy!



Bazę Neve Cosmetics bardzo polubiłam, jednak miała pewną specyficzną cechę - zawierała już w sobie niewielką ilość pigmentu, przez co wyrównywała koloryt skóry. Z jednej strony był to plus, ponieważ aplikacja podkładu na już częściowo wyrównany koloryt cery powoduje, że podkład sprawiał wrażenie mocniej kryjącego. Jednak kolor bazy był odrobinę ciemniejszy od mojego koloru cery, dlatego bazę tę najczęściej wykorzystywałam w okresie letnim, gdy cera była muśnięta słońcem.

Kolejną bazą, na jaką się zdecydowałam (a szukałam bazy bez dodatku pigmentu) była baza Piteraq. Ucieszyłam się czytając opis, że jest to baza o właściwościach rozświetlających oraz odżywczych. Przy czym muszę przyznać, że baza jest produktem na prawdę mocno rozświetlającym i odbija światło zapewniając efekt glow na skórze. Mimo tak mocnego rozświetlenia, nie posiada w sobie wyraźnych brokatowych drobinek, tworzy efekt tafli. Niestety, efekt ten był jednak zbyt mocny jak dla mojej normalnej cery - sądzę, że dużo lepiej spisze się na cerach suchych, dojrzałych, ziemistych, matowych. Jednak znalazłam dla tej bazy idealne rozwiązanie - stosuję ją jedynie na wybrane partie twarzy (czasem także dekoltu), na których chcę osiągnąć efekt mocnej, jednolitej tafli - dzięki tej bazie bez trudu mogę osiągnąć efekt "mokrej" cery bardzo charakterystycznej dla zdjęć beauty i mocnego strobingu. Oczywiście efekt można stopniować i z powodzeniem można tą bazą jedynie lekko wzmocnić efekt rozświetlacza. Mnie jednak zachwyca maksimum efektu, jakie można uzyskać z pomocą tej bazy i robi na mnie niemałe wrażenie!

 Efekt przed i po aplikacji baz

Kolejną rozświetlającą bazą po jaką sięgnęłam jest Couleur Caramel - również jest to baza bez drobinek, zapewniająca efekt tafli jednak nie jest on aż tak mocny jak w przypadku Piteraq, dlatego z powodzeniem wykorzystuję ją na całej twarzy. Baza ta ma bardzo lekką i dobrze wchłanialną konsystencję a także bardzo apetyczny zapach moreli - przywodzi mi na myśl zapach morelowego jogurtu, co znacznie uprzyjemnia jej stosowanie!

Niestety, baza ma jedną, sporą wadę - etanol. To sprawia, że nie sięgam po tę bazę zbyt często- odradzam systematyczne lub codzienne stosowanie!

Obie bazy znacznie przedłużają trwałość makijażu i wygładzają powierzchnię skóry mimo, iż nie posiadają w składach silikonów. Sporadycznie, przed "Wielkim Wyjściem" nakładam obie bazy - Couleur Caramel na całą twarz a Piteraq na kości jarzmowe ("policzkowe"), łuk kupidyna, pod łukiem brwiowym a czasem nawet w wewnętrznym kąciku oka! Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć efekt przed i po nałożeniu obu baz wg w/w wytycznych.

INCI bazy Piteraq: Salvia Sclarea Flower/Leaf/Stem Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Mica, Sucrose Palmitate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Silica, CI 77891, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopherol, Olive Glycerides, Benzyl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Parfum, Cocos Nucifera Oil, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Persea Gratissima Oil, Dehydroacetic Acid, Cellulose

Cena: ok. 70 zł / 30 ml
Link do sklepu


INCI bazy Couleur Caramel: Aqua, Centaurea Cyanus Flower Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Olive Oil Decyl Esters, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Decyl Oleate, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Cetyl Alcohol, Sesamum Indicum Seed Oil, Microcrystalline Cellulose, Glyceryl Oleate Citrate, Squalane, Squalene, Citrullus Lanatus Seed Oil, Adansonia Digitata Seed Oil, Equisetum Arvense Extract, Tocopherol, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Helianthus Annuus Seed Oil, Alcohol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Phytic Acid , Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Hydroxide, Lactic acid, Parfum, D-Limonene, Geraniol, Linalool, Citral [+/– May Contain: Mica - CI 77891]

Cena: ok. 100 zł / 50 ml
Link do sklepu

Wciąż jestem na etapie poszukiwania idealnej bazy do twarzy, także jeśli znacie taką, na którą warto zwrócić uwagę, koniecznie dajcie znać!


Podkłady i kremy BB
Było: Couleur Caramel Hydra Jeunesse, Jest: Couleur Caramel BB krem oraz Vianek krem BB


Odmładzający podkład dla cery dojrzałej Hydra Jeunesse od Couleur Caramel zrobił na mnie przeogromne i bardzo pozytywne wrażenie- z całą pewnością kiedyś do niego powrócę, jednak chcąc poznać kolejne kosmetyki Couleur Caramel, zamówiłam krem BB w odcieniu nr 11 (jaśniejszy, są tylko 2 odcienie). Niestety kolor ten jest dla mnie odrobinę zbyt ciemny i sądzę, że spisze się lepiej w okresie wiosenno-letnim, dlatego czeka na bardziej słoneczny okres. Dlatego aktualnie stosuję krem BB Vianek (wersja jaśniejsza, także są tylko 2 wersje kolorystyczne) i on ładnie stapia się z moim kolorem skóry.

Jeśli chodzi o poziom krycia i kolor, to podkład Hydra Jeunesse jest najjaśniejszy z powyższej trójki (odcień Porcelain nr 21) a także miał najmocniejsze właściwości kryjące. Krem BB Vianek jest odrobinę mniej kryjący oraz odrobinę ciemniejszy, jednak wciąż dobrze dopasowuje się do mojego koloru skóry i wciąż dobrze kryje. Natomiast krem BB Couleur Caramel musi poczekać na okres wiosenno-letni, ma on mniejsze właściwości kryjące niż wcześniej wymienione kosmetyki jednak nie mogę nazwać go bublem! Absolutnie! Ładnie wyrównuje koloryt cery i utrzymuje się bez poprawek przez cały dzień. Jego poziom krycia określiłabym jako średni.

Efekt przed i po aplikacji kremu BB Vianek, odcień jaśniejszy.

INCI kremu BB Vianek: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera Seed Oil, Zinc Oxide, Helianthus Annus Seed Oil, Titanium Dioxide, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, CI 77492, Cetearyl Alcohol, Echinacea Purpurea Root Extract, Stearic Acid, Hydroxystearic Acid, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Xanthan Gum, Phytic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, CI 77491, CI 77499, CI 77007, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool

Cena: ok. 30 zł / 50 ml


INCI kremu BB Couleur Caramel: Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Octyldodecyl Myristate, Sesamum Indicum Seed Oil, Polyglyceryl-6 Distearate, Glyceryl Stearate Citrate, Triglycerides C10-18, Argania Spinosa Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Olive Oil Decyl Esters, Squalene, Sodium Hyaluronate, Salicornia Herbacea Extract, Xanthan gum, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Citrate, Lactic Acid, Sodium Hydroxide [+/– May Contain : CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499]

Cena: ok. 80 zł / 30 ml


Transparentny puder matujący
Było: Kryolan, Jest: Ecocera, puder bambusowy

W czasie studiów hobbystycznie zajmowałam się makijażem i charakteryzacją, dlatego zawsze miałam ze sobą niezawodny puder matujący Kryolan, który cieszy się niezmienną reputacją pudru, który zmatowi każdą, nawet najbardziej łojotokową cerę. Rzeczywiście muszę zwrócić mu honor, ponieważ testowałam go na przeróżnych modelkach, w różnych warunkach - czy to w świetle lamp studyjnych, czy w pełnym słońcu, czy w trakcie szalonych tańców Panien Młodych i gości weselnych. Nigdy nie zawiódł osób, na których cerę go nałożyłam a wystarczyła go dosłownie odrobina.

Ta jego doskonała wydajność przełożyła się na to, że chociaż już od dawna nie wykonuję makijaży, puder gościł w moich zapasach - stosowałam go tylko raz na jakiś czas, gdy potrzebowałam sięgnąć po puder- a najczęściej nie mam takiej potrzeby, nawet gdy wykonuję zdjęcia na blog, nie wykańczam makijażu pudrem. Nie miałam więc potrzeby kupować pełnowymiarowego nowego pudru, z drugiej strony skład Kryolanu pozostawiał wiele do życzenia. W końcu postanowiłam wypróbować puder, z którym już bardzo dobrze zna się cała blogosfera - Ecocera. Jest to puder w przystępnej cenie (w przeciwieństwie do Kryolanu) i szeroko chwalonych właściwościach matujących. Zdecydowałam się na wersję bambusową, ponieważ uważam, że ma lepszy skład niż wersja ryżowa.


Puder bambusowy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - osobiście nie widzę większej różnicy w matowieniu skóry pomiędzy nim a Kryolanem przy czym jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia a Kryolan miałam okazję testować na wielu osobach. Jednak to, co bardzo podoba mi się w pudrze Ecocera to jego lekkość i miałkość - puder Kryolan wydawał się być cięższy i bardziej wyczuwalny na skórze. W dodatku Ecocera jest lekko perfumowany, co uprzyjemnia jego stosowanie (Kryolan był bezzapachowy) oraz posiada przyjemniejsze dla oka opakowanie.

Puder bambusowy Ecocera skutecznie i na długo matowi moją cerę - pokusiłam się nawet o testowanie go będąc na siłowni i nawet w tak skrajnych warunkach utrzymywał twarz wyraźnie matową. Jednocześnie nie zaobserwowałam, by wpływał negatywnie na cerę, wysuszał albo nasilał łojotok. Z pewnością pozostanę przy nim na dłużej i będę po niego sięgać w okresie letnim. A czy Wy stosowałyście już ten puder? Jeśli tak, koniecznie napiszcie mi, co o nim sądzicie!

Przed i po aplikacji pudru Ecocera

INCI: Bambusa Arundinacea Stem Extract, Magnesium Stearate, Phenoxyethanol, Parfum Ethylhexylglycerin

Cena: ok. 20 zł / 8 g


 Bronzer
Było: Inglot 505, Jest: Ecolore Diani No. 284

Nie jestem zwolenniczką konturowania twarzy - nie podoba mi się płaski efekt cienia uzyskiwany przez bronzer, niezależny od kąta padania światła. O ile mocne konturowanie spisuje się w sztucznym świetle, o tyle w dziennym zwyczajnie mnie razi. Chociaż w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, że może ta moja niechęć do bronzera wynika z nieodpowiedniego doboru koloru?

Dotychczas wykorzystywałam kultowy bronzer Inglot 505 (również pozostałość po makijażowym hobby) i o ile u innych ten kolor wyglądał bardzo naturalnie, u mnie tworzył wyraźną, szarą i brudną plamę. Dlatego zdecydowałam się wypróbować bronzer Ecolore w odcieniu Diani (no. 284), który również ma w sobie chłodniejsze, szarawe tony jednak nie jest aż tak upiornie zimny jak Inglot. Sądzę, że zdecydowanie bardziej pasuje do mojej karnacji, zresztą zobaczcie same:

Efekt przed i po zastosowaniu broznera Diani Ecolore


Kolor zdecydowanie bardziej mi odpowiada i czuję się zachęcona do dalszego eksperymentowania z tym rodzajem kosmetyku - ale potrzebuję dobrego pędzla, który umożliwi mi dokładne rozcieranie granic- jeśli macie jakieś godne polecenia pędzle do bronzera, albo chciałybyście, żebym przetestowała jakiś model, napiszcie mi o tym!

Jak zawsze w przypadku kosmetyków Ecolore, kosmetyk jest miałki, bardzo drobno zmielony dzięki czemu łatwo się go aplikuje, tworzy piękną smugę koloru i nie pozostawia plam. Rozciera się go z łatwością przez co wygląda subtelnie i elegancko.

INCI: Mica, Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499

Cena: ok. 40 zł / 4 g


Pierwszy róż - Ecolore Bubble Gum No. 205

Nigdy nie stosowałam róży - kojarzyłam je ze zbyt przerysowanym efektem jaki towarzyszy fankom mocnego konturowania lub nieestetycznymi plamami. Sądzę, że do różu należy mieć "lekką rękę" i umieć nałożyć go w rozsądnej ilości. Ponadto jako posiadaczka cery naczynkowej nie przepadam za wyraźnym rumieniem.

Jednak często pytacie mnie o takie kosmetyki jak róż i bronzer - dlatego będąc już zdecydowana na bronzer, postanowiłam przy okazji wypróbować również róż - być może ktoś z Was będzie zainteresowany jego odcieniem i tym, jak prezentuje się on na twarzy? 

Zdecydowałam się na najjaśniejszy, najbardziej bezpieczny odcień różu o nazwie "Bubble Gum". Róż okazał się strzałem w 10, ponieważ jest bardzo subtelny, nie rzuca się w oczy, jednak delikatnie zmienia odcień skóry dzięki czemu nabiera ona młodzieńczego blasku i promienności. Pierwsze podejście do różu było bardzo nieśmiałe i aparat niemal nie uchwycił różnicy:

Przed i po aplikacji różu

 Odrobinę lepiej widoczny róż na policzkach w innym świetle


Sądzę, że róż mogłabym wprowadzić na stałe do swojego makijażu codziennego, ponieważ bardzo spodobał mi się ten subtelny ale widoczny efekt. Przede wszystkim wygląda on naturalnie a cera prezentuje się świeżo i promiennie. Po tej przygodzie z bronzerem i różem Ecolore śmiało mogę powiedzieć, że z tych dwojga kosmetyków, to właśnie róż zamierzam wprowadzić do makijażu codziennego, bronzer pozostanie raczej na wieczorowe wyjścia.

Cena: ok. 40 zł / 4 g


Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków oraz jak spisują się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś z nich? Koniecznie dajcie mi znać!

Pozdrawiam serdecznie!
[460.] Dwie propozycje makijażu z odrobiną butelkowej zieleni!

[460.] Dwie propozycje makijażu z odrobiną butelkowej zieleni!

W mojej kosmetyczce znalazło się troszkę nowości, dlatego postanowiłam Wam pokazać dwa makijaże z użyciem nowych kosmetyków- pierwszy jest banalnie prosty, drugi mocniejszy i ciut bardziej skomplikowany. Chociaż do mistrzyń makijażu jest mi daleko, wykonałam też krótkie tutoriale- a nóż któraś z Was postanowi odtworzyć makijaż i zdjęcia okażą się pomocne!

Pierwszy makijaż miałyście okazję zobaczyć już podczas wpisu Oswajamy Minerały!- który dotyczył stosowania i aplikacji podkładów mineralnych w formie sypkiej. To prosty a efektowny makijaż- najbardziej lubię w nim to, że mogę przemycić do makijażu oka szalone, czasem odważne czy papuzie kolory, bez przesadnego efektu. Wystarczy, że cały makijaż oka pozostanie w stonowanej tonacji a element kolorystyczny umieścimy na dolnej powiece:


1. Na całą górną powiekę nałożyłam podkład a załamanie i dolną powiekę zaznaczyłam brązowym cieniem.
2. Intensyfikuję cień w załamaniu powieki, dokładając jego kolejną warstwę.
3. Rysuję kreskę eyelinerem, tuszuję rzęsy a na dolną powiekę nakładam kolorowy cień.

  
Ten piękny, butelkowy odcień zieleni to cień w kredce marki Felicea nr 56- produkt ma kremową konsystencję, co znacznie ułatwia jego aplikację zarówno przy pomocy pędzelka jak i bezpośrednio na powiekę. Na ten cień w kredce zwróciłam uwagę ze względu na ciekawy kolor- faktycznie zielenie pasują rudzielcom!

Jako eyelinera, użyłam ulubionego Boho Green Makeup. Natomiast najbardziej uniwersalnym kosmetykiem tego makijażu jest cień Chococholic nr 015 od Ecolore- z jego pomocą wykonałam cieniowanie powieki, ale też wyrysowałam brwi i wykonturowałam policzki!


Natomiast drugi makijaż jest już w wersji wieczorowej- chciałam postawić na turkusowo-czarne smoky eye, ale poniosła mnie fantazja i wykonałam niewielkie zdobienie z pomocą eyelinera. Przy takim mocnym makijażu cień w kredce od Felicea bardzo dobrze się spisuje, nie rozmazuje się ani nie znika. Sam odcień zieleni uważam za bardzo elegancki- nie jest przesadzony ani krzykliwy a z jego pomocą jesteśmy wstanie ciekawie urozmaicić efekt końcowy.



1. Chcąc, by makijaż był precyzyjny, rysuję kredką linię granicy cieni.
2. Nakładam kredkę na zewnętrzną część powieki i rozcieram palcem po czym nakładam na nią czarny cień i rozcieram jego granicę z użyciem brązu.
3. Dolną powiekę także podkreślam przy pomocy brązu i czerni.
4. W wewnętrznym kąciku nakładam butelkową zieleń, dodaję kreskę eyelinerem, obrysowuję linię wodną kredką oraz tuszuję rzęsy.


Jeśli planuję wykonać smoky eye, zaczynam właśnie od makijażu oka a dopiero następnie przechodzę do makijażu twarzy. W obu makijażach użyłam bazy Neve Cosmetics w wersji rozświetlającej oraz podkładu Ecolore, które są moimi ulubieńcami od dłuższego czasu! Konturowanie twarzy oraz podkreślenie brwi także wykonałam przy pomocy cienia "Chococholic" nr 015 z Ecolore a jako rozświetlacza użyłam nowości- Earthnicity!


Chociaż producent deklaruje produkt jako puder wykończeniowy, mi bardzo spodobał się w wersji rozświetlacza - daje wyraźny ale nieprzesadzony efekt jeśli zdarzy się, że nałożę zbyt dużo produktu, nie tworzy plam i bez trudu się rozciera. Po aplikacji na twarzy nie widać żadnych drobinek a efekt tafli. Jeśli chcę spotęgować jego działanie np. wykonując zdjęcia, nanoszę go najpierw zwilżoną gąbeczką a dopiero potem intensyfikuję efekt pędzlem.

Natomiast przy tak mocnym makijażu oka usta powinny zostać stonowane- i w przypadku drugiego makijażu postawiłam na neutralny odcień pomadki- Felicea w odcieniu 24 "Szary Róż"


Kolor ten pięknie dopełnia całość makijażu! Pomadka ma satynowe wykończenie, nie posiada brokatowych drobinek i prezentuje się bardzo elegancko. Na targach EkoCuda dowiedziałam się od przedstawicielki marki, że jest to ich najbardziej popularny kolor pomadki i ja również jestem nim oczarowana!

Natomiast jeśli wolicie matowe wykończenia pomadek, to koniecznie sprawdźcie, jak wyglądają na ustach konturówki od Felicea!



Jestem ciekawa, czy znacie te produkty i jak spisują się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś?

Pozdrawiam serdecznie!

[410.] Nowości makijażowe w mojej kosmetyczce! - Neve Cosmetics, Alterra

[410.] Nowości makijażowe w mojej kosmetyczce! - Neve Cosmetics, Alterra


Jednym z moich noworocznych postanowień było pokazywanie Wam większej ilości kosmetyków kolorowych. Zwłaszcza, że pojawia się coraz więcej takich kosmetyków, mają coraz lepsze składy a także atrakcyjniejsze ceny niż do tej pory. Mam nadzieję, że taka tendencja będzie jeszcze trwała aż kosmetyki mineralne będą tak samo łatwo dostępne jak inne kosmetyki makijażowe. Na chwilę obecną trzeba się troszkę nagimnastykować, żeby dostać "perełki" o dobrych  składach i cenie ale!- dla chcącego nic trudnego!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam dwa kosmetyki Alterra: pomadkę oraz kredkę do brwi a także bazę pod podkład Neve Cosmetics:


Z Alterrą wiążą się dwie trudności: kolorówka nie jest dostępna w Polsce a także większość asortymentu posiada w składzie etanol, którego szczególnie radzę się wystrzegać, ponieważ przy systematycznym stosowaniu bardzo szkodzi cerze. Jednak kilka kosmetyków jest wolnych od etanolu, w tym właśnie pomadki i kredka do brwi. 



Alterra, Lippenstick kolor nr. 06 "Terra"


Skład INCI:
Ricinus Communis Seed Oil, Lanolin, Brassica Campestris/Aleurites Fordi Oil Copolymer, Euphorbia Cerifera Cera, Cera Alba, Rhus Vericiflua Peel Cera, Copernicia Cerifera Cera, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Punica Granatum Seed Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Tocopherol, Parfum (Essential Oils), Linalool, Mica, Talc, Maltodextrin, [+/- CI 77891, CI 77491, CI 75470 (Carmin), CI 77492, CI 77499, CI 77007]

Jak widać, skład jest bardzo ładny, bazuje na wielu olejach, ekstraktach i woskach. Ta pomadka nie tylko ładnie prezentuje się na ustach ale również posiada realnie nawilżające właściwości! W dodatku zlizując ją z ust nie musimy obawiać się, że wprowadzamy do organizmu szkodliwe substancje.


Kolor pomadki jest bardzo zbliżony do koloru ust- szczególnie pięknie prezentuje się u osób o chłodnej karnacji. U osób posiadających ciepłe tony cery (jak i u mnie) pomadka przybiera bardziej przygaszony, jesienny odcień.

W przypadku pomadek o naturalnych składach, dyskusji ulega ich trwałość. Niestety, nawet drogie pomadki o naturalnym składzie nie będą tak trwałe, jak ich chemiczne odpowiedniki. W przypadku kosmetyków kolorowych, często płacimy za bezpieczny skład i trudność wytworzenia takiego kosmetyku. Osobiście uważam, że warto sięgać po kosmetyki do makijażu o naturalnych składach, ale zdaję sobie sprawę, że cena to bardzo istotny wskaźnik atrakcyjności produktu dla konsumenta. Pomadka z Alterry jest przystępna cenowo, ponieważ kosztuje tylko 3 Euro (a więc ok. 12 zł), więc nie jest mi żal, jeśli schodzi ciut szybciej niż pomadka konwencjonalna. Smaruję nią usta tak często jak tylko mam ochotę i już wiem, że z pewnością zakupię kolejną, gdy tylko nadarzy się okazja!

Miałam też już wersję w kolorze czerwonym, możecie przypomnieć sobie jak wyglądała TUTAJ


Alterra, Augenbrauen Stift w odcieniu "03 Dark Brown":


Skład INCI:
Hydrogenated Vegetable Oil, Olus Oil, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides, Octyldodecyl Stearoly Stearate, Copernica Cerifera Wax, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Euphorbia Cerifera Wax, Mica, Sesamum Indicum Seed Oil, Hydrogenated Palm Glycerides, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Oryza Sativa Bran Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Punica Granatum Seed Extract, Glycine Soja Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, May Contain [+/- CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 77891]

Tutaj również znajdziemy skład bogaty w substancje aktywne. Kredkę można dostać w trzech wariantach kolorystycznych. Nr 01 jest bardzo delikatnym i jasnym, chłodnym kolorem na pograniczu beżu i szarości. Nr 02 to również chłodny odcień z pogranicza szarości i cappuccino. Natomiast nr 03, na który się zdecydowałam, to najciemniejszy wariant ale wpadający dla odmiany w ciepłe tony i dlatego zdecydowałam się właśnie na tę kredkę. Mimo, że jest to dość ciemny kolor, łatwo można tonować jego intensywność poprzez nakładanie mniejszych ilości i dokładnie rozcierając. Szczoteczka dołączona do kredki idealnie spisuje się w roli przyrządu do rozcierania, chociaż przy zewnętrznych kącikach brwi, by uzyskać cienką i precyzyjną linię, wolałam sięgać po skośnie ścięty pędzelek.

Cena również zachęcająca, ponieważ jej koszt to również 3 Euro (ok. 12 zł). Z trwałości również jestem zadowolona, ponieważ kredka utrzymuje się cały dzień, nawet w wymagających, wysokich temperaturach a także nie zmienia koloru.
 


Baza rozświetlająca Neve Cosmetics:
 

Skład INCI:
Aqua, Glyceryl Stearate Se, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii, Dicaprylyl Carbonate, Octyldodecanol, Butyrospermum Parkii Butter, CI 77891, Cetearyl Alcohol, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Phenoxyethanol, Mica, Tocopheryl Acetate, Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77491, Lactic Acid, Sodium Citrate, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, CI 77499

Baza Neve Cosmetics występuje w dwóch wariantach: matującej i rozświetlającej- zdecydowałam się na ten drugi wariant, jako iż zimą skóra często bywa matowa i ziemista. 

Na uwagę zasługuje fakt, że w produkcie nie mamy silikonów- substancji mocno komedogennych, będących często przyczyną zmian trądzikowych. 


Skład przedstawia się bardzo interesująco: mamy tutaj trochę emulgatorów i stabilizatorów, które mają odpowiadać za odpowiednią konsystencję, co w przypadku baz jest niezwykle istotne. To właśnie od tych substancji zależy efekt wygładzenia i trwałość makijażu. Baza zawiera również spore ilości substancji aktywnych, wśród których bardzo podoba mi się to, że są zarówno z grupy emolientów (olej arganowy, masło shea) a także humektantów (ekstrakt z aloesu i gliceryna). 

To, co najbardziej zaskoczyło mnie w tej bazie to zawartość pigmentów (w tym dwutlenku tytanu, który odpowiada za właściwości promieniochronne- kolejny duży plus!). W pierwszej chwili miałam wrażenie, że baza jest tak mocno napigmentowana, że mogłaby zastąpić podkład, jednak przy jej rozprowadzaniu okazało się, że ładnie stapia się z cerą oraz jest niewidoczna.

Zresztą zobaczcie same, jak prezentuje się roztarta na dłoni:


A tak baza prezentuje się na twarzy (na pierwszym zdjęciu nie mam makijażu, na drugim samą bazę a na trzecim- nałożony na bazę podkład Annabelle Minerals):


Baza widocznie przedłuża trwałość makijażu, bardzo dobrze wyrównuje koloryt cery. Nałożona punktowo na wypryski w większej ilości, bardzo dobrze je maskuje! 

Aktualnie stosuję tę bazę niemal codziennie i kosmetyk ten nie przyczynił się do powstania wyprysków, za to zauważyłam lepsze nawilżenie skóry. Zaobserwowałam również, że kosmetyk nakładany w bardziej mroźne dni sprawia, że skóra jest wyraźnie lepiej chroniona przed zimnem.

Tutaj cena należy do tych średnich, ponieważ za 40 ml kosmetyku zapłacimy ok. 45 zł, ale baza ta jest na prawdę wydajna i nie trzeba aplikować jej dużo, by uzyskać zadowalający efekt. Mimo codziennego stosowania od około miesiąca, w tubce wciąż pozostało wiele produktu (nakładam ją przy pomocy beauty blendera).


Makijaż wykonany z użyciem wszystkich trzech wymienionych kosmetyków:


Czekam na Wasze komentarze- czy znacie te kosmetyki i jak spisały się one u Was? A może pierwszy raz macie z nimi do czynienia? Co sądzicie o naturalnych kosmetykach do makijażu- jesteście ich fankami?

Pozdrawiam ciepło!
 
Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl