[388.] Bariera hydrolipidowa skóry

[388.] Bariera hydrolipidowa skóry

W dzisiejszym wpisie powiemy sobie troszkę o barierze (warstwie/płaszczu) hydrolipidowej skóry. Termin ten nie raz padał w moich artykułach i myślę, że warto wyjaśnić, dlaczego ten element skóry jest bardzo istotny. Zrozumienie, czym jest bariera hydrolipidowa oraz mechanizmów, jakimi kieruje się nasza skóra pomoże nam trafnie dobierać kosmetyki.

Bariera hydrolipidowa wytwarzana jest przez dwa rodzaje gruczołów występujących w naszej skórze łojowych i potowych. Ta swoista mieszanka sebum oraz potu tworzy na skórze warstwę ochronną, która zapobiega utracie wody przez naskórek oraz zapobiega rozwojowi patologicznej flory bakteryjnej.

Ilość produkowanej bariery hydrolipidowej przez naszą skórę warunkuje jej typ: jeśli skóra produkuje tę barierę w odpowiedniej ilości, skóra posiada lekki połysk, nie odczuwa ściągnięcia w ciągu dnia- mamy do czynienia z cerą normalną. Jednak zaburzenia pracy gruczołów prowadzą do wytworzenia nadmiernej ilości sebum i/lub potu lub wydzielania ich w zbyt małej ilości.

1. Jeśli cera produkuje zbyt dużo bariery hydrolipidowej widzimy to jako błyszczenie się cery, borykamy się z cerą tłustą:

W takim wypadku warto sięgać po delikatne kosmetyki, które nie będą pobudzały pracy gruczołów łojowych a tym samym- nadprodukcji sebum. W takim wypadku odstawiamy kosmetyki, po których odczuwamy ściągnięcie cery- odczucie to jest dla nas sygnałem, że kosmetyk naruszył barierę hydrolipidową a skóra w odwecie zaczyna produkować więcej sebum niż powinna. Ma być ono barierą zapobiegającą utracie wody z naskórka ale także ochronną przed czynnikiem drażniącym lub wysuszającym.

W kwestii błyszczenia cery warto zaobserwować, czy nie jest ono wynikiem nieprawidłowego pH skóry. Jeśli skóra ma podniesione pH, zaczyna wytwarzać więcej potu, ponieważ pot jest kwaśny a to umożliwia powrót pH skóry do stanu fizjologicznego. Ten mechanizm zapobiega rozwojowi patologicznej (szkodliwej) flory bakteryjnej na skórze. Rozwój patologicznej flory bakteryjnej prowadzi nie tylko do wzmożenia problemu trądziku ale również naraża skórę na infekcję (świąd, zaciemnienie obszarów skóry (hiperpigmentacje), odbarwienia skóry) oraz gorsze gojenie się zadrapań czy drobnych ran na skórze (mogą ustępować z pozostawieniem nierównomiernego kolorytu skóry). W tym przypadku po raz kolejny wspomnę, że zagrożeniem jest mycie twarzy mydłem w kostce, które jest kosmetykiem o zasadowym pH. 


2. Natomiast jeśli nasza skóra nie wytwarza odpowiedniej bariery hydrolipidowej, jesteśmy narażone na odwodnienie cery, ponieważ woda ma możliwość ucieczki z naskórka:

Żeby temu zapobiec warto stosować kosmetyki bogate w humektanty oraz emolienty. dopiero stosowanie substancji z tych obu grup umożliwia skuteczne nawilżenie skóry.

Humektanty, to substancje pomagające wiązać wodę w naskórku jak żel aloesowy, gliceryna, kwas hialuronowy, mocznik.

Emolienty, to substancje zapobiegające utracie wody z naskórka- do tej grupy zaliczamy wszystkie oleje, masła i woski.

Skóra może nie produkować bariery hydrolipidowej ze względów chorobowych: AZS, rybia łuska, Hashimoto. Obserwujemy rozwój zmian złuszczeniowych skóry: od drobnopłatkowych aż po rozległe zmiany hiperkeratotyczne, które mogą swędzieć lub piec.

3. A co z cerą mieszaną?
Jest ona połączeniem różnych typów cery na odmiennych partiach twarzy: najczęstszym przypadkiem jest połączenie cery tłustej w strefie T oraz suchych policzków, jednak zdarzają się przeróżne kombinacje: skóry tłustej z normalną, czy suchej z normalną o rozmaitym umiejscowieniu.

Jednak cera mieszana często mylona jest z podtypem cery o rozregulowanej pracy gruczołów łojowych. Warto wspomnieć o tym problemie, jeśli rozmawiamy o barierze hydrolipidowej. Skóra z rozregulowaną pracą gruczołów łojowych to taka cera, na której po umyciu pojawia się uczucie ściągnięcia, domaga się aplikacji kremu, jednak parę godzin później zaczyna się mocno błyszczeć. 

Taki problem jest charakterystyczny dla młodych osób, których skóra pracuje prawidłowo- i im bardziej taką skórę matowimy, wysuszamy, tym bardziej ona się broni i produkuje więcej sebum. Dochodzi do błędnego koła, którego konsekwencją często jest rozwój trądziku przy jednoczesnych zaczerwienieniach i podrażnieniach cery. Niestety, w taki właśnie sposób: poprzez nieodpowiednią pielęgnację, z cery normalnej możemy zostać posiadaczkami cery problematycznej. Jest to przykład, jak nasza skóra reaguje i broni się na naruszanie jej bariery ochronnej (hydrolipidowej).

Na szczęście rozregulowanie pracy gruczołów łojowych jest stanem odwracalnym, jednak wymagających czasu i cierpliwości. O ile skóra nie jest zmieniona chorobowo, przy pomocy odpowiednich preparatów kosmetycznych możemy uregulować pracę gruczołów a więc sprawić, by skóra produkowała odpowiednią dla siebie ilość sebum i potu- jednym zdaniem- prawidłowo funkcjonującą barierę hydrolipidową!

Mam nadzieję, że post okazał się pomocnym =)
Pozdrawiam!

[387.] Naturalne SPA nr 6: pielęgnacja dłoni, hennowanie włosów

[387.] Naturalne SPA nr 6: pielęgnacja dłoni, hennowanie włosów


Najwyższa pora na kolejny wpis z serii "Naturalne SPA"! Tym razem opis swojego zabiegu przesłała mi tylko Izabela z bloga "Zakręcone Kółko" - jednak wykonała ciekawy zabieg, którym jest farbowanie włosów henną.

http://zakrecone-kolko.blogspot.com/2016/11/naturalne-spa-5-henna.html

Zapraszam serdecznie do Izabeli, żeby zobaczyć, jakie efekty koloryzacyjne może dać henna, dlaczego powinno używać się szamponów mocno oczyszczających przed takim zabiegiem oraz jak pięknie włosy wyglądają po tym zabiegu! Przy okazji możecie przeczytać o szamponie Barwa - to jedna z marek kosmetyków, o których można byłoby sądzić, że są naturalne, gdyby nie zerknąć w skład... Klasyczny przykład greenwashingu.
 

A ja w tym tygodniu postawiłam na pielęgnację dłoni- odkąd pracuję przy produkcji kosmetyków, dłonie są wyjątkowo wymagające. Niestety, wymogi sanitarne są bezwzględne i bez gadania muszę myć łapki w żelu antyseptycznym. Dodatkowo noszenie przez większość dnia rękawiczek nie pomaga...

Wykonałam kąpiel dłoni - początkowo zamierzałam wykorzystać substancje, które są dostępne w każdej kuchni jak mleko, oliwa czy miód, jednak w łazience zalega mi masa półproduktów, które nie spisały się w pielęgnacji cery czy włosów albo kończy im się data ważności. Zrobiłam mix wszystkiego, co wpadło mi w rączki:
- szklanka mleka (wykorzystałam w tym celu swojskie mleko: im tłustsze, tym lepsze dla dłoni!),
- 2 łyżeczki miodu,
- 2 łyżeczki gliceryny,
- 1 łyżeczka d-pantenolu,
- 1 łyżeczka oleju z czarnuszki,
- 1 łyżeczka żelu aloesowego,
- 0,5 łyżeczki niacyamidu,
- 7 kropli kolagenu.


Całość podgrzałam na łaźni wodnej i zblendowałam. Dolałam taką ilość ciepłej wody, żebym mogła zamoczyć całe dłonie. Łapki trzymałam w kąpieli przez 30 minut, oglądając serial ;).

Po wytarciu dłoni były widocznie nawilżone i odżywione, nie wymagały aplikacji kremu. Nawet na drugi dzień odczuwałam skutki lepszego nawilżenia. Jednak to, co najbardziej mnie zaskoczyło to wyrównany koloryt skóry na dłoniach: skóra była jaśniejsza i mniej poszarzała!

(Porównanie żeli aloesowych różnych firm: LINK)
Muszę wprowadzić takie kąpiele do systematycznej pielęgnacji! A gdyby tak wziąć kąpiel w mleku i miodzie jak Kleopatra? To byłoby prawdziwe SPA!

Pozdrawiam,
[386.] Sprawdzone kosmetyki i sposoby na włosy wysokoporowate, puszące się, matowe i zniszczone

[386.] Sprawdzone kosmetyki i sposoby na włosy wysokoporowate, puszące się, matowe i zniszczone

Włosy wysokoporowate to zmora niejednej z nas. Możemy urodzić się z takimi albo możemy doprowadzić do stanu takiego zniszczenia, że włosy będą wyglądały jak siano- wiecznie spuszone i matowe. Jak ujarzmić taką czuprynę?

Również należę do osób, które mają włosy cienkie i puszące się z natury. O ile będąc w naturalnym kolorze, wyglądały w miarę znośnie, farbowanie przyczyniło się do drastycznego pogorszenia ich stanu.

(Mały troll! :D)

 (Tak wyglądały moje włosy we wrześniu 2015r.)

Oczywiście włosy farbowałam u fryzjera i to nie byle jakiego- najlepsze opinie w mieście. Do tego cały arsenał pielęgnacyjny: szafka pękała w szwach od kosmetyków silikonowych a nawet profesjonalnych, fryzjerskich. Nic nie pomagało.
I w końcu wyprowadziłam te włosy na prostą! Trafiłam na kosmetyki, które są w stanie dociążyć nawet największy puch! W dzisiejszym wpisie dostaniecie skondensowaną wiedzę o kosmetykach do włosów wysokoporowatych. 

W zależności od tego, jaki jest stan wyjściowy Waszych włosów i jaki efekt chcecie uzyskać, proponuję inne preparaty. Od razu zaznaczę Wam, które kosmetyki prostują włosy - dla niektórych może to być atutem a dla innych niekoniecznie.


I. Jeśli macie włosy bardzo zniszczone, matowe, spuszone, wyglądające jak przysłowiowe "siano" i wręcz chcecie je obciążyć, nie grozi Wam utrata objętości:

1. Odżywka wygładzająca do włosów, Sylveco


Czy prostuje włosy? NIE


2. Seria odżywcza Vianek


Czy prostuje włosy?  TAK


3. Seria rokitnikowa Planeta Organica:


Czy prostuje włosy? NIE


II. Jeśli Wasze włosy puszą się, ale też łatwo jest je obciążyć, obawiacie się, żeby nie straciły objętości:

1. Szampon Eco Laboratorie do włosów osłabionych i łamliwych


Czy prostuje włosy? TAK


2. Maska jajeczna Babuszki Agafii


Czy prostuje włosy? TAK


3. Seria normalizująca Vianek


Czy prostuje włosy? TAK

Myślę, że gdybym wcześniej trafiła na tego typu ściągę, nie musiałabym straszyć fryzurą =) Spędzała mi ona sen z powiek! Testowałam bardzo wiele kosmetyków a mimo to ciężko było mi trafić na coś sensownego.

Poza stosowaniem odpowiednich szamponów i odżywek, znaczną poprawę zauważyłam po dwóch gadżetach:

Tangle Angel:
 

O tej szczotce miałam okazję pisać Wam w osobnym wpisie i wciąż jestem nią zachwycona! W mojej opinii jest dużo lepsza niż znany wszystkim Tangle Teezer. Skusiłam się na nią ze względu na design (uwielbiam ładnie wyglądające pierdółki!) i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona widząc, że szczotka ta w ogóle nie puszy włosów. Próbowałam wrócić do Tangle Teezera, żeby zaobserwować, czy rzeczywiście poprawa kondycji włosów jest zasługą szczotki. Powrót do TT równał się mocniejszym puszeniem włosów.

Ręcznik lub turban z mikrofibry
 

Kolejnym gadżetem, który kupiłam ze zwykłego, babskiego chciejstwa był ręcznik z mikrofibry- jak go nie przygarnąć, kiedy był taki mięciusi(!) i różowy(!) ? <facepalm>

Podobnie jak w przypadku szczotki- zmiana materiału ręcznika, w który odciskam włosy przełożył się na lepsze wygładzenie fryzury. Kiedy ręcznik trafiał do prania, wracałam do wycierania czupryny zwykłym ręcznikiem, co od razu odbijało się na fryzurze. Dlatego też zakupiłam turban z mikrofibry, w którego obowiązkowo odciskam włosy! Zarówno ręcznik (ok. 20 zł) jak i turban (ok. 17 zł) zakupiłam w Decathlonie.


Stosowanie samych powyższych kosmetyków daje u mnie zadowalający efekt, jeśli jednak zależy mi na przysłowiowej "kropce nad i", sięgam po kilka sprawdzonych półproduktów:


1. D-pantenol podsunęła mi koleżanka- można dodawać go do szamponu lub odżywki/maski. Pół łyżeczki na porcję, którą zamierzamy nanieść na włosy.

2. Płukanka z octu jabłkowego- do litra letniej wody dodaję 4-5 łyżek octu. Po umyciu głowy i spłukaniu odżywki, trzymam włosy w miksturze przez pół minuty. Na sam koniec spłukuję włosy tą płukanką i odciskam.

3. Skrobia ziemniaczana- łyżkę do porcji odżywki. Trzymam ok. 10 minut na włosach, chociaż w tym wypadku warto odczekać dłużej, dla lepszego efektu.

4. Bioferment z bambusa- do wygładzania końcówek włosów. Więcej o tym specyfiku pisałam tutaj: LINK

Po każdym z trzech półproduktów włosy będą wyraźnie gładsze, dociążone i bardziej lśniące.

Na sam koniec nie może oczywiście braknąć wzmianki o olejowaniu włosów. Jest to zabieg, który przynosi efekty, jednak należy dać mu czas. Oleje nie naprawią w 100% tego, co zniszczy fryzjerska farba chemiczna, ALE nie można odmówić im działania. Odkąd olejuję włosy, nie mam problemów z ich rozczesywaniem czy kołtunami. Nawet mając włosy w takim stanie, jak widziałyście na początku wpisu, byłam w stanie rozczesać je bez odżywki. Efekt ten zauważyłam dopiero po systematycznej aplikacji oleju. 


Jak olejować włosy?

Metod jest kilka i każda z nas musi spróbować, co włosom najbardziej odpowiada:

- na sucho: czyli na suche włosy, na długości od ucha po same końce, nakładamy olej. Trzymamy wyznaczony czas i myjemy głowę. Minimalny czas trzymania oleju, by miał szansę zadziałać to pół godziny. Olejowanie włosów na sucho ma tę zaletę, że nie ogranicza nas czasowo i możemy stosować tę metodę na noc, po czym rano umyć głowę.

- na mokro: a więc najpierw zwilżamy włosy wodą a następnie nakładamy olej (od ucha do końcówek). Woda otwiera łuski włosa, dzięki czemu olej ma szansę szybciej go odżywić, jednak naraża to włos na uszkodzenia. Dlatego metoda ta najlepiej sprawdza się, jeśli nie mamy więcej czasu na olejowanie niż 2 godziny a zależy nam na maksymalnych efektach. Mając nałożony olej na mokro nie powinnyśmy mocno związywać włosów ani kłaść się, ponieważ każde tarcie wilgotnych włosów naraża je na uszkodzenia.

- oleje można również stosować na skórę głowy- ma to na zadanie odżywić cebulki włosa, zmniejszyć wypadanie, pobudzić wzrost nowych włosów. Jednak w tym wypadku należy zachować ostrożność- zbyt długie trzymanie oleju na skalpie może doprowadzić do zaczopowania mieszków włosowych a przez to ich wypadania! Dlatego nie powinno się nakładać oleju na skalp na dłużej niż 30 minut.

- do zabezpieczania końcówek- zamiast po serum silikonowe, sięgnij po olejek! Kroplę rozetrzyj w dłoniach i nałóż na końcówki po umyciu. Nie spłukuj =)

Więcej informacji o olejowaniu włosów

Aktualnie przeżywam zachwyt nad olejem z czarnuszki- do tej pory stosowałam go tylko do pielęgnacji twarzy, ponieważ samodzielne oleje dawały u mnie mniej zadowalający efekt niż mieszanki. Dopiero czarnuszka zaskoczyła mnie pozytywnie i mam ochotę na więcej!

Mieszanki olejów, które szczególnie spisały się u mnie - uwaga, mają w sobie zioła, co nie każdemu może pasować:


Mam taki dziwny typ włosów, że cokolwiek jest polecane do włosów jako hit blogosfery, u mnie okazuje się totalnym niewypałem. Zanim odkryłam, co moje włosy lubią i co powinnam im fundować, minęło sporo czasu. To, co większość Włosomaniaczek określa jako przeciętne kosmetyki, u mnie potrafi okazać się strzałem w 10! Także testujcie- nie tylko to, co polecają inni, ale głównie to, co widzicie, że pasuje Waszym włosom =)

Jak zauważyłyście- w mojej pielęgnacji nie ma miejsca na silikony. Włosy kompletnie ich nie tolerują. Stosowanie kosmetyków z silikonami kończy się takim wyglądem włosów, jak u większości po przedawkowaniu protein. Ale to już temat na osobny post!

Mam nadzieję, że wpis okazał się pomocny =)
Pozdrawiam!


[385.] Naturalne SPA nr 5- pielęgnacja włosów, stóp, maseczka w płachcie!

[385.] Naturalne SPA nr 5- pielęgnacja włosów, stóp, maseczka w płachcie!

W dzisiejszym wydaniu "Naturalnego SPA" Wasza kreatywność bardzo mnie zaskoczyła! Cieszę się widząc Waszą kreatywność =). Bardzo mi miło, że akcja cieszy się Waszym zainteresowaniem a niektóre z Was są ze mną co tydzień!

http://dogonic--marzenia.blogspot.com/2016/11/naturalne-spa-4-pielegnacja-stop.html
Cammy z bloga "Dogonić Marzenia" tym razem postawiła na... pielęgnację stóp! Przyznajcie się bez bicia- ile z Was pamięta o zabiegach na stopy w jesienno-zimowym okresie? ;) Niestety, również należę do osób traktujących stopy po macoszemu. Cammy, poczułam się zmotywowana!

1. Kąpiel stóp z solą marki Fresh&Natural
2. Peeling zmiękczający do stóp Babuszka Agafia
3. Krem nawilżający do stóp, Vianek


http://zakrecone-kolko.blogspot.com/2016/11/akcja-naturalne-spa-4-maseczka-w-pacie.html

O maseczkach w płachcie jest coraz bardziej głośno a to wszystko dzięki coraz większej popularności azjatyckich metod pielęgnacji twarzy. Co w przypadku, gdy obecne na rynku maseczki w płachcie nie spełniają naszych oczekiwań? Wpadnijcie na wpis Izabeli z bloga "Zakręcone Kółko"- pokaże Wam, jak samemu zrobić maskę w płachcie! Jestem zachwycona!

1. Oczyszczanie twarzy białą glinką
2. Tonizacja hydrolatem z dzikiej malwy
3. Maseczka w płachcie, DIY


Dla przypomnienia podsyłam linki, które mogą Was zainteresować:
- Na czym polega mycie twarzy białą glinką?
- Dlaczego tonizacja i pH kosmetyków jest tak ważne?
- Jak skomponować koreański rytuał pielęgnacyjny?


http://sayakaowlosach.blogspot.com/2016/11/naturalne-spa-dzien-dla-wosow-tym-razem.html?m=1

Sayaka postawiła na... mycie włosów odżywką! Swego czasu, gdy moje włosy były wręcz w tragicznym stanie, metoda ta bardzo je ratowała. Niemal zapomniałam, jakie niemal zbawienne skutki potrafi przynieść taka metoda mycia głowy:

1. Olejowanie olejem lnianym
2. Mycie włosów odżywką- balsamem na łopianowym propolisie Babuszki Agafii
3. Odżywka Eco Cosmetics

Moje doświadczenia z myciem włosów odżywką: LINK
 

A ja podobnie jak tydzień temu, postawiłam na pielęgnację włosów- o serii rokitnikowej Planeta Organica słyszała już każda posiadaczka wysokoporowatych włosów i sądząc po wielu pozytywnych opiniach w blogosferze- nie bez powodu! Jako posiadaczka włosów "żyjących własnym życiem", wiecznie spuszonych a do tego "po przejściach"- postanowiłam sprawdzić, jak te kosmetyki spiszą się u mnie!


Składy wyglądają interesująco:

Szampon
Aqua, 
Hippophae Rhamnoides Fruit Oil - duży plus za olej z rokitnika na drugim miejscu w składzie produktu! Działanie wygładzające, nabłyszczające i wzmacniające włos,
Lauryl Glucoside- substancja myjąca,
Tea - cocoyl glutamate - substancja myjąca,
Cocamidopropyl Betaine - substancja myjąca,
Linum Usitassimum Seed Oil - olej z lnu, działanie odżywcze, nabłyszczające i wygładzające włos,
Pulmonaria Officinalis Extract - ekstrakt z miodunki, działanie odżywcze i wzmacniające włos,
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - zagęstnik,
Cellulose Gum- zagęstnik,
Parfum, 
Citric Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzyl Alcohol- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzoic Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sorbic Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych.


Odżywka
Aqua, 
Hippophae Rhamnoides Pulp Oil - olej z rokitnika już na drugim miejscu w składzie, duży plus! Działanie wygładzające, nabłyszczające i wzmacniające włos,
Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate- substancja wygładzająca, 
Cetearyl Alcohol - emulgator, wykazuje również działanie wygładzające włos,
Ceteareth-20 - substancja potencjalnie drażniąca- dlatego odradzam stosowanie odżywki na skórę głowy!
Linum Usitassimum Seed Oil - olej z lnu, działanie odżywcze, nabłyszczające i wygładzające włos,
Pulmonaria Officinalis Extract - ekstrakt z miodunki, działanie odżywcze i wzmacniające włos,
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - zagęstnik,
Cellulose Gum- zagęstnik,
Parfum, 
Citric Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzyl Alcohol- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzoic Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sorbic Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych.


Składy tych kosmetyków są krótkie ale podobają mi się- olej z rokitnika na drugim miejscu w obu produktach wygląda imponująco. Biorąc pod uwagę cenę produktów (ok. 13 zł za butelkę 360 ml!) grzechem byłoby nie wypróbować. 

Produkty spełniają obietnice producenta- bardzo mocno dociążają włos. W moim przypadku aż za bardzo- stosując szampon i odżywkę w duecie kilka razy pod rząd, włosy bardzo szybko strączkowały i domagały się dodatku protein i humektantów. Złotym środkiem okazał się umiar: jeśli używałam szamponu z tej serii, sięgałam po odżywkę innej marki, analogicznie z odżywką. Wtedy włosy były dociążone ale nie traciły na objętości.

Żałuję, że nie trafiłam na te kosmetyki półtora roku temu: walczyłam z włosami na wszelkie możliwe sposoby i NIC nie działało- były okropnie suche i zniszczone nieudanymi farbowaniami. Z pewnością spiszą się na spalonych i sfatygowanych włosach, które - teoretycznie- kwalifikują się jedynie do ścięcia. Te kosmetyki mogą dociążyć wymagający włos, jednak trzeba uważać, ponieważ łatwo z nimi przesadzić =)

 Efekt na włosach zaraz po wyschnięciu- na lewym włosy nie rozczesane, prawym- rozczesane.

Zdj. sprzed miesiąca: połączenie szamponu Eco Lab do włosów osłabionych i łamliwych oraz odżywki rokitnikowej Planeta Organica


Dziewczyny, jestem bardzo ciekawa, czym zaskoczycie mnie za tydzień- robi się coraz bardziej interesująco! Zapraszam też nowe osoby do zabawy! Akcja ma na zadanie wspólnie nauczyć się zwracać uwagę na składy INCI kosmetyków, by wybierać te, które są dla naszej skóry i włosów najlepsze! 

Opiszcie na blogu wybrany zabieg pielęgnacyjny- może dotyczyć włosów, ciała, twarzy, dłoni czy stóp, możecie użyć gotowych kosmetyków lub wykonać je samodzielnie! Panuje duża dowolność, ale jednym warunkiem jest dodanie składu INCI chociaż z krótkim opisem (chociaż im bardziej rozbudowany, tym lepiej dla naszej wspólnej nauki!) A jeśli nie umiecie przeanalizować jakiś substancji, możecie śmiało pisać do mnie na meila: kosmeologia-naturalnie@wp.pl - na ten meil wysyłajcie również Wasze posty! 

Pozdrawiam ciepło!

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl