[386.] Sprawdzone kosmetyki i sposoby na włosy wysokoporowate, puszące się, matowe i zniszczone

Włosy wysokoporowate to zmora niejednej z nas. Możemy urodzić się z takimi albo możemy doprowadzić do stanu takiego zniszczenia, że włosy będą wyglądały jak siano- wiecznie spuszone i matowe. Jak ujarzmić taką czuprynę?

Również należę do osób, które mają włosy cienkie i puszące się z natury. O ile będąc w naturalnym kolorze, wyglądały w miarę znośnie, farbowanie przyczyniło się do drastycznego pogorszenia ich stanu.

(Mały troll! :D)

 (Tak wyglądały moje włosy we wrześniu 2015r.)

Oczywiście włosy farbowałam u fryzjera i to nie byle jakiego- najlepsze opinie w mieście. Do tego cały arsenał pielęgnacyjny: szafka pękała w szwach od kosmetyków silikonowych a nawet profesjonalnych, fryzjerskich. Nic nie pomagało.
I w końcu wyprowadziłam te włosy na prostą! Trafiłam na kosmetyki, które są w stanie dociążyć nawet największy puch! W dzisiejszym wpisie dostaniecie skondensowaną wiedzę o kosmetykach do włosów wysokoporowatych. 

W zależności od tego, jaki jest stan wyjściowy Waszych włosów i jaki efekt chcecie uzyskać, proponuję inne preparaty. Od razu zaznaczę Wam, które kosmetyki prostują włosy - dla niektórych może to być atutem a dla innych niekoniecznie.


I. Jeśli macie włosy bardzo zniszczone, matowe, spuszone, wyglądające jak przysłowiowe "siano" i wręcz chcecie je obciążyć, nie grozi Wam utrata objętości:

1. Odżywka wygładzająca do włosów, Sylveco


Czy prostuje włosy? NIE


2. Seria odżywcza Vianek


Czy prostuje włosy?  TAK


3. Seria rokitnikowa Planeta Organica:


Czy prostuje włosy? NIE


II. Jeśli Wasze włosy puszą się, ale też łatwo jest je obciążyć, obawiacie się, żeby nie straciły objętości:

1. Szampon Eco Laboratorie do włosów osłabionych i łamliwych


Czy prostuje włosy? TAK


2. Maska jajeczna Babuszki Agafii


Czy prostuje włosy? TAK


3. Seria normalizująca Vianek


Czy prostuje włosy? TAK

Myślę, że gdybym wcześniej trafiła na tego typu ściągę, nie musiałabym straszyć fryzurą =) Spędzała mi ona sen z powiek! Testowałam bardzo wiele kosmetyków a mimo to ciężko było mi trafić na coś sensownego.

Poza stosowaniem odpowiednich szamponów i odżywek, znaczną poprawę zauważyłam po dwóch gadżetach:

Tangle Angel:
 

O tej szczotce miałam okazję pisać Wam w osobnym wpisie i wciąż jestem nią zachwycona! W mojej opinii jest dużo lepsza niż znany wszystkim Tangle Teezer. Skusiłam się na nią ze względu na design (uwielbiam ładnie wyglądające pierdółki!) i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona widząc, że szczotka ta w ogóle nie puszy włosów. Próbowałam wrócić do Tangle Teezera, żeby zaobserwować, czy rzeczywiście poprawa kondycji włosów jest zasługą szczotki. Powrót do TT równał się mocniejszym puszeniem włosów.

Ręcznik lub turban z mikrofibry
 

Kolejnym gadżetem, który kupiłam ze zwykłego, babskiego chciejstwa był ręcznik z mikrofibry- jak go nie przygarnąć, kiedy był taki mięciusi(!) i różowy(!) ? <facepalm>

Podobnie jak w przypadku szczotki- zmiana materiału ręcznika, w który odciskam włosy przełożył się na lepsze wygładzenie fryzury. Kiedy ręcznik trafiał do prania, wracałam do wycierania czupryny zwykłym ręcznikiem, co od razu odbijało się na fryzurze. Dlatego też zakupiłam turban z mikrofibry, w którego obowiązkowo odciskam włosy! Zarówno ręcznik (ok. 20 zł) jak i turban (ok. 17 zł) zakupiłam w Decathlonie.


Stosowanie samych powyższych kosmetyków daje u mnie zadowalający efekt, jeśli jednak zależy mi na przysłowiowej "kropce nad i", sięgam po kilka sprawdzonych półproduktów:


1. D-pantenol podsunęła mi koleżanka- można dodawać go do szamponu lub odżywki/maski. Pół łyżeczki na porcję, którą zamierzamy nanieść na włosy.

2. Płukanka z octu jabłkowego- do litra letniej wody dodaję 4-5 łyżek octu. Po umyciu głowy i spłukaniu odżywki, trzymam włosy w miksturze przez pół minuty. Na sam koniec spłukuję włosy tą płukanką i odciskam.

3. Skrobia ziemniaczana- łyżkę do porcji odżywki. Trzymam ok. 10 minut na włosach, chociaż w tym wypadku warto odczekać dłużej, dla lepszego efektu.

4. Bioferment z bambusa- do wygładzania końcówek włosów. Więcej o tym specyfiku pisałam tutaj: LINK

Po każdym z trzech półproduktów włosy będą wyraźnie gładsze, dociążone i bardziej lśniące.

Na sam koniec nie może oczywiście braknąć wzmianki o olejowaniu włosów. Jest to zabieg, który przynosi efekty, jednak należy dać mu czas. Oleje nie naprawią w 100% tego, co zniszczy fryzjerska farba chemiczna, ALE nie można odmówić im działania. Odkąd olejuję włosy, nie mam problemów z ich rozczesywaniem czy kołtunami. Nawet mając włosy w takim stanie, jak widziałyście na początku wpisu, byłam w stanie rozczesać je bez odżywki. Efekt ten zauważyłam dopiero po systematycznej aplikacji oleju. 


Jak olejować włosy?

Metod jest kilka i każda z nas musi spróbować, co włosom najbardziej odpowiada:

- na sucho: czyli na suche włosy, na długości od ucha po same końce, nakładamy olej. Trzymamy wyznaczony czas i myjemy głowę. Minimalny czas trzymania oleju, by miał szansę zadziałać to pół godziny. Olejowanie włosów na sucho ma tę zaletę, że nie ogranicza nas czasowo i możemy stosować tę metodę na noc, po czym rano umyć głowę.

- na mokro: a więc najpierw zwilżamy włosy wodą a następnie nakładamy olej (od ucha do końcówek). Woda otwiera łuski włosa, dzięki czemu olej ma szansę szybciej go odżywić, jednak naraża to włos na uszkodzenia. Dlatego metoda ta najlepiej sprawdza się, jeśli nie mamy więcej czasu na olejowanie niż 2 godziny a zależy nam na maksymalnych efektach. Mając nałożony olej na mokro nie powinnyśmy mocno związywać włosów ani kłaść się, ponieważ każde tarcie wilgotnych włosów naraża je na uszkodzenia.

- oleje można również stosować na skórę głowy- ma to na zadanie odżywić cebulki włosa, zmniejszyć wypadanie, pobudzić wzrost nowych włosów. Jednak w tym wypadku należy zachować ostrożność- zbyt długie trzymanie oleju na skalpie może doprowadzić do zaczopowania mieszków włosowych a przez to ich wypadania! Dlatego nie powinno się nakładać oleju na skalp na dłużej niż 30 minut.

- do zabezpieczania końcówek- zamiast po serum silikonowe, sięgnij po olejek! Kroplę rozetrzyj w dłoniach i nałóż na końcówki po umyciu. Nie spłukuj =)

Więcej informacji o olejowaniu włosów

Aktualnie przeżywam zachwyt nad olejem z czarnuszki- do tej pory stosowałam go tylko do pielęgnacji twarzy, ponieważ samodzielne oleje dawały u mnie mniej zadowalający efekt niż mieszanki. Dopiero czarnuszka zaskoczyła mnie pozytywnie i mam ochotę na więcej!

Mieszanki olejów, które szczególnie spisały się u mnie - uwaga, mają w sobie zioła, co nie każdemu może pasować:


Mam taki dziwny typ włosów, że cokolwiek jest polecane do włosów jako hit blogosfery, u mnie okazuje się totalnym niewypałem. Zanim odkryłam, co moje włosy lubią i co powinnam im fundować, minęło sporo czasu. To, co większość Włosomaniaczek określa jako przeciętne kosmetyki, u mnie potrafi okazać się strzałem w 10! Także testujcie- nie tylko to, co polecają inni, ale głównie to, co widzicie, że pasuje Waszym włosom =)

Jak zauważyłyście- w mojej pielęgnacji nie ma miejsca na silikony. Włosy kompletnie ich nie tolerują. Stosowanie kosmetyków z silikonami kończy się takim wyglądem włosów, jak u większości po przedawkowaniu protein. Ale to już temat na osobny post!

Mam nadzieję, że wpis okazał się pomocny =)
Pozdrawiam!


21 komentarzy:

  1. Na moje puszczące włosy idealna jest odżywka Insight :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje włosy zmieniły się bardzo :) widać ile pracy w to włożyłaś :)
    A niektóry kosmetyki, o których piszesz sprawdzają się również na moich niskoporowatych włosach, bo własnie pięknie je wygładzają : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje włosy były mega puszące się i mało co im pomagało, byłam na tyle nimi zmęczona, że włosy do pupy zamieniłam na długość do ramion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważna decyzja! Ja bym nie miała tyle odwagi =)

      Usuń
  4. Ja mam z natury puszące się włosy, ale dzięki wprowadzeniu nowych kosmetyków w pielęgnacji i olejowaniu włosów, są one obecnie ładne i dociążone;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam pytanie dotyczące nie tego postu tylko ocm, mam nadzieje że mogę tu zapytać :) a mianowicie stosuje ocm od tygodnia dopiero w proporcji 20 oleju rycynowego i 80 oliwki hipp jednak mimo że mam rozszerzone pory i zaskórniki zauważyłam że bardzo mi ta mieszanka wysusza cere w strefie T czuje takie ściągnięcie cery. Czy to wina olejku rycynowego ? i w ogóle czy zawsze trzeba dodawać olejek rycynowy do mieszanki? czy mozna go zastąpić np olejkiem jojoba ? i jeszcze jedno ostatnie pytanko odnoście olejku z czarnuszki (naczytałam sie o nim tyle dobrego że aż kusi spróbować :)) czy nim tez można myć twarz samym czy też trzeba dodać ryzcynowy ?Strasznie mam teraz suchą cere w strefie t i nie wiem czy dalej myć twarz ocm. A cały czas myślałam że mam cere tłustą, dziwna ta moja cera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zmniejszyć ilość rycyny do 10% a oliwkę HIPP na 90%. Pamiętaj o dokładnym ścieraniu oleju, nie trzyj mocno skóry, ponieważ to może dodatkowo ją uwrażliwiać i wysuszać. Staraj się, by OCM było wykonywane poprawnie i czas jemu poświęcany wynosił 15 minut! Niestaranne wykonywanie OCM kończy się problemami z cerą, także jeśli się nie ma na nie czasu, lepiej wybrać inną metodę mycia twarzy =)

      Do OCM olej rycynowy jest niezbędny, ponieważ to on ma właściwości oczyszczające skórę- budowa jego cząsteczki umożliwia wnikanie w pory skóry a przez to rozpuszczenie nadmiaru sebum, które w nich zalega.

      Można wykorzystywać inne oleje do mycia twarzy (np. czarnuszka albo jojoba), bez rycyny, jednak wtedy nie przeprowadzamy oczyszczania skory metodą OCM a tylko zmywamy makijaż. Po demakijażu konieczna jest aplikacja żelu, pianki lub emulsji =)

      Do swojej mieszanki jako olej bazowy możesz dodawać olej z pestek winogron, pestek moreli, rzepakowy- mocniej nawilżą twarz niż oliwka HIPP. Możesz wzbogacać też swoją mieszankę olejem lnianym albo z wiesiołka =)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Rozumiem i dziękuje, popróbuję z tymi olejkami może uda mi się jakiś dopasować do mojej kapryśnej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki =) W razie kolejnych pytań, pisz śmiało! =)

      Usuń
  7. Mimo naturalnych włosów (wysokoporowatych) są zniszczone i spuszone. Ok, zazwyczaj jest w miarę ok, dzięki olejowaniu, ograniczeniu suszarki, ale nadal szukam ideałów, bo np. płukanka z octu w ogóle się u mnie nie sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co to jest: D-pantenol czy można nim sobie zaszkodzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prowitamina B5 =) Nie jest szkodliwa, wręcz przeciwnie: działa łagodząco i kojąco na skórę =)

      Usuń
  9. Cudowny wpis!!! Mam identyczne wlosy i przez kilkadziesiąt lat przetestowanych różnych cudów niby zapobiegających puszeczniu i falowaniu nic nie zdało egzaminu....na pewno skorzystam ze wszystkich rad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy coś się spisało :D

      Usuń
  10. Czy cały Twój "odrost" to przyrost z tych 15 miesięcy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam pytanie odnośnie szczotki. Jaki model używasz, bo z tego co znalazłam w internecie to jest ich kilka, a nie wiem czy wszystkie działają tak samo, tzn. nie puszą włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakiego modelu TA używasz? Z tego co widziałam w internecie jest kilka różnych, a nie wiem czy wszystkie działają tak samo, tzn. nie puszą włosów. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl