[464.] Sierpniowe denko!

Wraz z upływem kolejnego miesiąca czas pokazać Wam kosmetyki, które zdenkowałam w sierpniu. Tym razem kosmetyków nie jest wiele, mam jednak nadzieję, że krótkie recenzje okażą się dla Was pomocne!

Pielęgnacja twarzy


Krem na dzień "Sunlight", Lush Botanicals

Fantastyczny krem! Mogę się o nim wypowiadać w samych superlatywach! To, co zdecydowanie najbardziej przypadło mi w nim do gustu to zapewnienie promiennej i wypoczętej skóry. I efekt ten możemy podzielić na "natychmiastowy" oraz "po dłuższym stosowaniu". Efekt "natychmiastowy" zapewniają nam lekko opalizujące drobinki miki, która jest dobrze zmielona i nie odznacza się na skórze ani też nie ujawnia się jako brokatowe drobinki, ale daje wręcz azjatycki efekt "chok-chok"! Natomiast efekt promienności "po dłuższym stosowaniu" wynika z nasycenia skóry wieloma substancjami aktywnymi oraz znacznej poprawy jej nawilżenia. Skóra wręcz promienieje!

Krem ten ma lekką i dobrze wchłanialną konsystencję, jednak nie jest przy tym wodnisty. Czuć, że zawiera wiele substancji aktywnych i skutecznie odżywia skórę. Nie nasila zmian trądzikowych, wręcz szybciej się one goją i nie pozostawiają po sobie przebarwienia. Podoba mi się wyważona równowaga pomiędzy emolientami i humektantami w tym produkcie- znajdziemy ich całe mnóstwo!


Cena: 195 zł za 50 ml
Pełna recenzja 
 

Nawilżająca pianka do mycia twarzy, Eco Laboratorie

Wypróbowanie pianek do mycia twarzy było strzałem w 10! Dzięki "zapowietrzonej" formule, dozujemy niewielką ilość produktu co sprawia, że pianka wystarcza na bardzo długo a ponadto skóra ma mniejszy kontakt z detergentami i jest delikatniej oczyszczana. Pianka Eco Laboriatorie nie wysusza skóry, nie pozostawia uczucia ściągnięcia i nie narusza bariery hydrolipidowej. Szczerze polubiłam się ze wszystkimi rodzajami pianek Eco Laboratorie i jestem pewna, że będę do nich wracać!

Cena: ok. 20 zł za 150 ml


Maksymalnie nawilżająca maseczka do twarzy, Organic Therapy

Maseczka ta była jednym z pierwszych naturalnych kosmetyków, z jakimi miałam styczność i nawet te ok. 3 lata temu zachwyciła mnie swoim działaniem! Z przyjemnością powróciłam do niej by przekonać się, czy wciąż tak dobrze będzie działała. To, co można zauważyć tuż po jej zmyciu to niebywała gładkość skóry! Przy długotrwałym stosowaniu obserwowałam lepsze gojenie się wyprysków (posiada w składzie aloes i zapewne on wspomagał gojenie niedoskonałości) oraz uszczelnienie naczyń krwionośnych- cera miała wyciszoną grę naczynkową i nie rumieniła się zbyt szybko. Niestety, doszyły mnie słuchy, że marka Organic Therapy jest wycofywana z Polski. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak- jeśli tylko zobaczycie jeszcze gdzieś tę maseczkę, koniecznie polecam wypróbować!

Cena: ok. 15 zł za 75 ml


Pielęgnacja ciała
 

Krem z filtrem SPF 50, La Cafe de Beaute (in. Kafe Krasoty)

Nie wyobrażam sobie lata bez stosowania kremu z filtrem! Chociaż moja skóra z łatwością się opala i rzadko ulega poparzeniom słonecznym, to zmniejszanie jej ekspozycji na promieniowanie UV gwarantuje opóźnienie procesów starzenia! Dlatego kosmetykiem obowiązkowym jest krem z bardzo wysokim filtrem UV- krem Kafe Krasoty to mój ulubieniec zeszłego i obecnego sezonu. Szybko się wchłania, w przeciwieństwie do wielu kremów z filtrem nie pozostawia tłustej powłoki i nie bieli. Stosowałam go zarówno na całe ciało jak i na twarz- nie powodował szybszego błyszczenia się cery ani spływania makijażu. Jestem pewna, że w następnym sezonie także trafi do moich zasobów!

Cena: ok. 37 zł za 75 ml


Żel do mycia ciała z ekstraktem z lipy, Yaka

Żel przywiozłam z Lwowa - kosztował ok. 7 zł, dlatego wybaczyłam mu obecność Sodium Coco-Sulfate i soli. Szybko tego pożałowałam- SCS to mocny środek myjący i systematycznie podsuszał moją skórę. Więcej na temat moich doświadczeń z SCS i czym dokładnie jest ta substancja.

Sam żel był niesamowicie wydajny i wystarczył na kilka długich tygodni stosowania. Zarówno kolor jak i zapach przypominały mi bardzo szampon "Bambino" dla dzieci. 

Cena: ok. 7 zł za 350 ml



Rozświetlający balsam do ciała "White Gold", Natura Siberica (seria "Blanche")

Zdecydowanie ten balsam zasługuje na miano ulubieńca! To kosmetyk idealny na lato: szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, nie klei się a przy tym pozostawia skórę aksamitnie gładką. Zapach jest obłędny, owocowy ale nie duszący ani mdły- jednocześnie długo utrzymuje się na skórze! No i najważniejsze: balsam ten posiada delikatne drobinki, które idealnie wpasowują się w letni klimat!

Wprawdzie opisywanie opakowania nie jest w moim stylu, jednak muszę przyznać, że ta tubka prezentuje się bardzo elegancko! Balsam był prawdziwą ozdobą łazienki i z pewnością do niego wrócę! 

Cena: ok. 26 zł za 200 ml

Pełna recenzja


Pielęgnacja włosów


Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy, Vianek

Wraz z nadejściem jesieni mam na uwadze, że zacznie się okres wzmożonego wypadania włosów, dlatego przez cały sierpień sięgałam po wcierkę, by wzmocnić cebulki włosów przed tym wymagającym okresem. Akurat wcierkę Vianek bardzo lubię, ponieważ włosy rosną mi po niej zdecydowanie szybciej i w sierpniu poprawiałam odrost henną aż dwa razy! Mam nadzieję, że z okresu wzmożonego wypadania włosów wyjdę obronną ręką!

Cena: ok. 20 zł za 150 ml
Pełna recenzja


Odżywka do włosów, Biolaven

Najulubieńsza i jedyna! Ma idealny skład do stosowania na co dzień, ponieważ jest bogata w emolienty. Dzięki temu wygładza włosy, zapobiega ich puszeniu i elektryzowaniu. Natomiast bardzo łatwo daje się tuningować w celu zachowania równowagi PEH - moim ulubionym dodatkiem jest glutek z sieniemia, chociaż ostatnio często sięgam po żel aloesowy! Obiecuję, napiszę dla niej osobną recenzję, bo jestem nią zachwycona!

Cena: ok. 18 zł za 300 ml


Odżywczy olejek do włosów, Vianek 

Ten olejek jest niesamowicie wydajny! Śmiem twierdzić, że firma strzeliła sobie w kolano, wypuszczając produkt w aż tak dużej pojemności. Jeśli przyjrzycie się dokładnie opakowaniu na powyższym zdjęciu, to zauważycie, że jest już pożółkłe i wiele przeszło. Nic dziwnego- mój olejek pochodzi jeszcze z pierwszej partii (!!!) - a stosowałam go przed każdym- lub co drugim- myciem głowy! Wprawdzie powinnam trzymać się daty ważności i wyrzucić go 3 miesiące po otwarciu, jednak zużycie było znikome i postanowiłam go trzymać, dopóki nie zmieni zapachu. Nie zmienił więc zużyłam go po... półtora roku użytkowania (jeśli dobrze pamiętam, produkt pojawił się na rynku około marca 2016r ;)). 
Ale nie narzekam, ta niesamowita wydajność dla mnie osobiście była niebywałym plusem, bo moje włosy ten olejek wręcz pokochały! Już po pierwszym użyciu stawały się bardziej dociążone i błyszczące. Dzięki dodatkowi ekstraktów roślinnych nabierały lekkości bez efektu spuszenia a także były przez nie wzmacniane.

Natomiast jeśli pojemność i wydajność tego olejku Was przerasta, można go także wykorzystywać do ciała, do kąpieli, do demakijażu czy tuningować i spróbować wykonać z niego peeling np. z dodatkiem cukru!

Cena: ok. 20 zł za 200 ml

Inne

Olejek eteryczny lawendowy

To bardzo ciekawy olejek o uniwersalnym zastosowaniu- spisuje się w pielęgnacji każdego typu cery! Lawenda pomaga goić zmiany trądzikowe i regulować pracę gruczołów łojowych a przy tym jednocześnie może być stosowana nawet na bardzo wrażliwych skórach- to najmniej drażniący olejek eteryczny. Ponadto jest to olejek bardzo dobrze opóźniający procesy starzenia się skóry- poprzez działanie relaksacyjne w kierunku skóry i mięśni, rozluźnia je a dzięki temu zmniejsza pogłębianie się zmarszczek mimicznych.

Olejek lawendowy w połączeniu z żelem aloesowym używam także na drobne skaleczenia i zadrapania (uroki bycia "kocią mamą" ;)) oraz jako pierwsza linia pomocy w przypadku infekcji intymnych!

Spoza kosmetycznych właściwości tego olejku, wykorzystuję go także do skropienia pościeli, co gwarantuje uczucie odprężenia i dobry sen. Dodatkowo koty nie przepadają za lawendą, dlatego jeśli potrzebuję odstraszyć Tosię od jakiegoś przedmiotu, spryskuję go olejkiem lawendowym.

Cena: ok. 10 zł za 10 ml



Kojący balsam do ust "Perfector 3w1", Resibo

Gdybym miała określić go jednym słowem, byłoby to: fenomenalny! Ma bardzo ciekawą konsystencję: płynną, gęstą jednak nie lepką. Bardzo dobrze nawilża usta i bardzo długo utrzymuje się na nich! Do jednorazowej aplikacji wystarczy odrobina produktu, dlatego balsam ten jest niesamowicie wydajny. Z całą pewnością będzie to mój hit na okres jesienno-zimowy!

Dodatkowym atutem tego balsamu jest fakt, że przy systematycznym stosowaniu faktycznie poprawia kontur ust- zaczynają przybierać bardziej intensywną barwę przez co ładniej się prezentują. Efekt ten oczywiście jest delikatny, jednak zauważalny! Uważam, że cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości.

Cena: ok. 40 zł za 10 ml

Pełna recenzja


Naturalna pasta do zębów, Sylveco

Kolor tej pasty jest zabójczy i może konkurować tylko z czarną Eco Dentą- jest szary i bury, co wygląda dość dziwnie w opozycji do dobrze nam znanych, śnieżnobiałych past. Kolor ten nie jest jednak przypadkowy- zawarte w paście ekstrakty: z mięty, goździka, rozmarynu i szałwii nadają jej ten specyficzny kolor. Zioła te wpływają na wzmocnienie dziąseł- podczas stosowania tej pasty nie przytrafił mi się problem ich krwawienia- a także odświeżają oddech.

Pasta nie zawiera fluoru, dlatego nadaje się nawet dla całkiem małych dzieci, które mogłyby ją połknąć a także dla osób, które unikają tego pierwiastka.

Cena: ok. 15 zł za 100 ml

Pełna recenzja
_____________________________________________

Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak- jak spisują się one u Was?

A może zainteresowałam Was którymś z kosmetyków? Koniecznie dajcie znać!

Pozdrawiam serdecznie!

37 komentarzy:

  1. Mój kot lubi zapach lawendy :P Nawet do kuwety mu sypię lawendowy zapach :D Tą wcierkę z Vianka muszę w końcu kupic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to gagatek! To potwierdza regułę, że nie ma zapachów brzydkich, są tylko takie, które się źle kojarzą- Twój kot nie ma uprzedzeń do lawendy :D

      Usuń
  2. Jakąś maseczkę do twarzy z Organic Therapy miałam, ale to tez było ze 3 lata temu i już nie pamiętam, jaką miałam.
    Produktów Vianka na pewno chętnie bym popróbowała (ale bez lawendy)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od jakiegoś czasu używam nawilżającej pianki do mycia twarzy z Eco Laboratorie i też jestem zadowolona :) Mam przesuszoną skórę z licznymi przebarwieniami, niedoskonałościami i wypryskami, nie chciałam jej katować kolejnym "antytrądzikowym" produktem, który jeszcze bardziej by ją wysuszył, więc postawiłam na tę piankę właśnie. Stosuję ją dopiero 2 tygodnie, ale jak dotąd przesuszenia brak, skóra jest dobrze oczyszczona i nawilżona. Wydajność też mnie cieszy bardzo, tak jak napisałaś - dzięki konsystencji pianki, ten produkt na pewno jeszcze trochę u mnie postoi zanim będę musiała kupić nowe opakowanie!
    A co do pielęgnacji ciała, mogłabyś mi doradzić? Sama nieustannie szukam żelu po prysznic, który nie wysuszałby mi skóry i niestety jak dotąd niczego nie znalazłam.
    Świetny post!
    Pozdrawiam, Agnieszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że pianka tak dobrze się u Ciebie spisuje :D Dobrze zrobiłaś, że dałaś skórze odpocząć od wysuszających żeli- z pewnością odżyje i będzie lepiej goić wypryski ;)

      Do ciała koniecznie wypróbuj żele Vianek!

      Usuń
  4. Od jakiegoś czasu używam nawilżającej pianki do mycia twarzy z Eco Laboratorie i też jestem zadowolona :) Mam przesuszoną skórę z licznymi przebarwieniami, niedoskonałościami i wypryskami, nie chciałam jej katować kolejnym "antytrądzikowym" produktem, który jeszcze bardziej by ją wysuszył, więc postawiłam na tę piankę właśnie. Stosuję ją dopiero 2 tygodnie, ale jak dotąd przesuszenia brak, skóra jest dobrze oczyszczona i nawilżona. Wydajność też mnie cieszy bardzo, tak jak napisałaś - dzięki konsystencji pianki, ten produkt na pewno jeszcze trochę u mnie postoi zanim będę musiała kupić nowe opakowanie!
    A co do pielęgnacji ciała, mogłabyś mi doradzić? Sama nieustannie szukam żelu po prysznic, który nie wysuszałby mi skóry i niestety jak dotąd niczego nie znalazłam.
    Pozdrawiam! Super post :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam identyczną piankę z EcoLabu z myślą o używaniu jej po płynie micelarnym do całkowitego usunięcia makijażu, ale jest prawdopodobieństwo, że może być za słaba i nie poradzi sobie w stu procentach z tym zadaniem. Uważasz, że lepiej będzie używać do tego celu żelu z Biolavenu lub białej glinki? ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do demakijażu służy płyn micelarny albo olejek- powinnaś za pomocą tych produktów oczyścić skórę CAŁKOWICIE z makijażu a dopiero potem przejść do pianki ;) Jej zadaniem nie jest zmycie makijażu ale oczyszczenie dogłębne porów i kiedy na skórze nie ma makijażu, radzi sobie z tym zadaniem fantastycznie! Natomiast kiedy stosujesz ją na makijaż, czy resztki makijazu, to one utrudniają oczyszczenie dogłębne porów.

      Usuń
  6. Stosuję polecaną przez Ciebie odżywkę i jestem z niej bardzo zadowolona. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie włosów, wydaje mi się, że końcówki włosów są silniejsze i nie rozdwajają mi się w takim tempie jak dotychczas, dodatkowo pozostaje na nich śliczny zapach. Zarówno szampon jak i odżywka z serii Biolaven to bardzo wydajne produkty. Ostatnio szukałam olejku do włosów, niestety zapomniałam, że Vianek ma je w swojej serii. Zakupiłam olejek lniany z Eco Lab, aktualnie jestem zadowolona z jego działania, ale krótko go stosuje. Jestem aktualnie w fazie poszukiwań dobrego kremu pod oczy, chciałam zaopatrzyć swoją kosmetyczkę w polecany wcześniej na blogu roll on z OT i jest to bardzo trudno dostępny produkt, więc może faktycznie marka wycofuje się z rynku. Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę wypróbować olejek Eco Lab, dużo dobrego o nim czytałam! :D

      Pod oczy dobry i treściwy jest Natura Siberica krem-żel, ale może uczulić, więc przy wrażliwych oczach zalecam ostrożność. Bardzo ciekawy jest też odżywczy Vianek =)

      Usuń
  7. Sporo zużyłaś i sama natura:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żadnego z tych produktów nie używałam, ale spodobała mi się pasta do zębów (jak wykończę Laverę, to tą zakupię). I chyba zainteresuję się pianką do mycia twarzy - odeszłam już dawno od agresywnego szorowania skóry w przekonaniu, że ją świetnie oczyszczam (jam ci trądzikowiec tłuścioch ;) ). Jak obecny żel do twarzy się skończy, to sprawdzę chętnie piankę.
    PS. lawenda - fuuujka, śmierdziuch ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak pianka spisze się u Ciebie :D

      "Nie ma brzydkich zapachów, są tylko takie co źle się kojarzą"- tak mawiała jedna z prowadzących na moich studiach :D

      Usuń
  9. A u mnie ta pasta z Sylveco się niestety nie sprawdziła, szczypie mnie trochę w dziąsła :( Świetnie sprawdza się za to podstawowy Elmex :D
    Olejku lawendowego nie lubią też podobno komary i kleszcze, ale jeszcze tego nie sprawdziłam ;)
    Aaa i jeszcze odnośnie wcierki Vianka - w recenzji piszesz, że mogłaś używać jej nawet codziennie bez obawy o przyklap - jak Ty to robisz? Psikasz w przedziałki tym psikaczem czy jakoś przelewasz, a może na palce i dopiero wcierasz? Pytam, bo ja za każdym razem mam wrażenie, że większość wcierki zostaje na włosach i używam jej pół godziny przed myciem - może robię coś nie tak (psikam w przedziałki)?

    Arnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psikam w przedziałki- unoszę włosy do góry albo z głową w dół- a jak już spsikam, to masuję głowę, żeby równomiernie rozprowadzić produkt ;) Spsikuję też z bliskiej odległości, żeby kosmetyk trafił na skórę a nie na włosy :)

      Usuń
  10. U mnie ciągle jeszcze nie ma tej pasty Sylveco, więc kupiłam Ecodentę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawi mnie ta pianka, muszę zajrzeć, bo chyba przegapiłam recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przekonałaś mnie do balsamu Resibo 😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Balsam Resibo używam od mniej więcej miesiąca. Jest super. Wystarczy odrobina i czujesz jakby usta się wypełniły. W ciekawy sposób podkreśla kontury ust. Nie trzyma się za długo na moich ustach bo mam skłonność do ich oblizywania ale i tak dzięki fajnej konsystencji pozostaje dłużej niż inne. Poza tym to właśnie ta konsystencja, taka trochę mazista, miodowo-oleista trzyma w ryzach moje skłonności. Pasta do zębów jest jak na razie niezastąpiona. Lekkie, bardzo delikatne ścieranie pozostałości po kawie i herbacie (nawet w szczelinach przy myciu elektryczną szczoteczką) i świeży, bardzo długo świeży oddech. Czekam na obiecane kremy dla dojrzałych dziewczyn ale i tak Resibo działa cuda + tonik Sylveco + woda różana + oklepywanie (nawet delikatnie paznokciami zgodnie z Twoimi Agnieszko zaleceniami).Plus urlop na morzem, naszym oczywiście. Nigdy jeszcze nie byłam tak zadowolona ze swojego wyglądu. Tylko ta waga... Ale to już inna bajka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za dalsze efekty pielęgnacji ;) Rozpoczynam też nową serię na blogu, w której będę publikować historię Czytelniczek zadowolonych z naturalnej pielęgnacji. Gdybyś chciała opisać mi swoją historię, to zapraszam do kontaktu: kosmetologia-naturalnie@wp.pl =)

      Usuń
    2. Chętnie. To niestety historia medyczno-kosmetyczna ale tym bardziej zgadzam się, może ktoś skorzysta. Jak tylko znajdę dłuższą chwilę siądę do komputera. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. No to będę czekać z niecierpliwością :D Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Od jakiegoś czasu poszukuję naturalnej pasty do zębów. Pomogłaś mi znaleźć! Dziękuję ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę :D bardzo się cieszę, że pomogłam!

      Usuń
  15. Agnieszko którą piankę polecasz bardziej do cery rozregulowanej i delikatnej, także takiej na której pojawiają się wypryski ? wybrać nawilżającą czy odmładzającą ? pozdrawiam Justa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek polecam nawilżającą- jeśli okaże się za słaba, następną wziąć oczyszczającą, jeśli za mocna- odmładzającą ;) Ale ta nawlżająca sprawdza się u wielu osób więc może się też okazać, że nie będziesz musiała jej zmieniać :)

      Usuń
  16. Jaka szkoda, że Organic Therapy zniknie z Polski! Pisałaś kiedyś o serum zwężającym pory tej marki, zastanawiam się, czy warto je kupić, póki to jeszcze możliwe. Nie mam problemów z tłustą skórą, ale mam na policzkach coś, co wygląda jak dziurki zrobione igłą, być może to ślady po mechanicznym oczyszczaniu porów, które praktykowałam jako nastolatka. Myślisz, że to serum z Organic Therapy ma szanse je zredukować?
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas salicylowy jest polecany w terapii rozszerzonych porów dlatego myślę, ze warto dać temu serum szansę :) Przy czym pamiętaj, żeby go nie nadużywać i dać skórze czas ;)

      Usuń
    2. Dzięki! :)

      Usuń
  17. Anonimowy13 września 2017 09:42
    Agnieszko mam pytanie czy dobrze oczyszczam twarz, szczegołnie wieczorem.
    Na początek zwilżamy twarz wodą i nakładam nawilżające mleczko do mycia twarzy z Vianka. Potem nakładam żel enzymatyczny z Vianka a na koniec nailżająca pianka z Ecolab.
    Rano myję twarz pianka.

    Odpowiedz
    Odpowiedzi

    KOSMETOLOGIA NATURALNIE13 września 2017 18:44
    Wieczorem zbyt mocno oczyszczasz skórę: niepotrzebnie sięgasz i po żel i po piankę- oba kosmetyki mają takie samo działanie a ich nadużywanie może doprowadzić do naruszenia bariery hydrolipidowej =) Osobiście bardziej polecam Ci piankę:

    http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/04/426-porownanie-pianek-marki-eco.html

    Ponieważ żel enzymatyczny może doprowadzić do nadmiernego złuszczania skóry:

    http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2016/10/377-kompendium-wiedzy-na-temat.html


    Anonimowy13 września 2017 21:13
    Rozumiem. Czyli po mleczku pianka. Tylko co zrobić z tym żelem w tkaim razie. Dopiero co go kupiłam i nie chcę wyrzucać. To mleczko z Vianka nie emulguje z wodą? Tak wyczytałam wiec chciałąm zel i piankę bo iwdziałam w necie ze dziewczyny tak robią, czesto na samym początku uywając płynu micelarnego. Ja sie nie maluję wiec ten etap pominęłam ale chcę mieć dobrze oczyszczoną twarz.
    rano wystarczy pianka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel możesz użyć 1x w tygodniu jako peelingu- wtedy tylko masuj twarz dłużej, niż podczas codziennego mycia twarzy. Pomasuj twarz dłuższą chwilę tak, jakbyś wykonywała peeling.

      Co do emulgacji mleczka- jak najbardziej można zmywać twarz samym mleczkiem i wszystko dokładnie opisałam tutaj, także pozwolę sobie odesłać Cię do osobnej notki, żebyś miała wszystkie niezbędne informacje:

      http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2016/10/373-mleczka-kosmetyczne-jak-uzywac-dla.html

      Mleczko emulguje się z wodą, jednak pozostawia na skórze film- dla jednych skór będzie zbyt treściwy i obciążający, dla innych będzie stanowił dodatkową porcję nawilżenia, ta kwestia uzależniona jest od potrzeb i preferencji Twojej skóry =)

      Natomiast jeśli się nie malujesz, to możesz także pominąć etap mleczka- wystarczy, że umyjesz twarz pianką. Tak samo jak w przypadku porannej pielęgnacji- nie masz makijażu, wystarczy jeden kosmetyk. Gdybyś miała makijaż, najpierw trzeba go zmyć i w tym celu stosuje się: micel, olejek lub mleczko =)

      Niebawem napiszę obszerny post o dokładnym oczyszczaniu cery ;)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Teraz już wszystko wiem.
      Super czekam na post :) Uwielbiam naturalną pielęgnację :)

      Usuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl