[483.] Zestaw do solnego peelingu z nutą cytrusową od Mydlasie- zrób go sama!


Lubicie samodzielnie wykonywać kosmetyki? A może chciałybyście, ale nie wiecie jak zacząć? Zatem dziś pokażę Wam zestaw do samodzielnego przygotowania peelingu ze sklepu Mydlasie.pl - jest to nowy sklep z półproduktami i postanowiłam sprawdzić, co też ciekawego mają w ofercie. Oprócz zestawu do wykonania peelingu, zdecydowałam się także na olej makadamia (dla przypomnienia pokażę Wam, ja oleje makadamia różnych firm potrafią różnić się od siebie: LINK) oraz kwas hialuronowy- ostatnio przeżywam zachwyt prostotą i uniwersalnością działania 100% humektantowych kosmetyków.

Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszej notki- być może niektórym z Was wydaje się, że robienie samodzielnie kosmetyku jest pewnego rodzaju sztuką. I owszem, nie mogę temu zaprzeczyć, ponieważ testowanie kolejnych surowców i efektów, jakie dają na skórze wymaga wprawy oraz doświadczenia, jednak nie od razu Kraków zbudowano! Każdy jakoś zaczynał i zanim skoczycie na głęboką wodę w poszukiwaniu idealnych konsystencji kosmetyków emulsyjnych, spróbujcie zrobić coś, co nie wymaga dużej wprawy ani umiejętności. Do takiego rodzaju kosmetyków mogę właśnie zaliczyć peelingi do ciała.

Peeling, którego przygotowanie zaprezentuję Wam krok po kroku jest kosmetykiem, który określiłabym jako surowy- znajdziemy w nim sól, oleje i masło. Zero emulgatorów, konserwantów, łączenia faz, pilnowania temperatury. Nie jest to kosmetyk wymagający szczególnej obróbki co czyni go możliwie najbardziej naturalnym jak się tylko da! 


Zestaw składa się ze szklanego pojemnika wraz z etykietą, w którym będziemy przechowywać peeling, masła shea, olejów: kokosowego, słodkich migdałów i awokado oraz soli himalajskiej. Do zestawu dołączona jest także drewniana szpatułka umożliwiająca dokładne wymieszanie kosmetyku oraz instrukcja.


Pierwszym krokiem jest przesypanie soli do naczynia, w którym jest wykonywany peeling- w tym celu możecie użyć od razu dołączonego do zestawu słoika. Osobiście zdecydowałam się na większe naczynie, żeby łatwiej mi było zaprezentować Wam półprodukty.

Następnie do soli dodajemy olej ze słodkich migdałów oraz olej awokado:


 Po dodaniu olejów mieszamy peeling i zaczynamy uzyskiwać pożądaną konsystencję- sól delikatnie zaczyna się sklejać w grudki, wciąż jest jednak sypka. Strukturą przypomina mokry piach:


Peeling odstawiamy i przygotowujemy się do roztopienia masła shea i oleju kokosowego- w temperaturze pokojowej mają postać stałą, dlatego żeby wprowadzić je do peelingu, musimy je podgrzać. Można to zrobić poprzez położenie opakować bezpośrednio na grzejniku, lub przygotowując kąpiel wodną.



Kąpiel wodna wydaje się być czymś bardziej skomplikowanym, dlatego chcę Wam pokazać, na czym ona polega. Nie jest to jednak nic trudnego- olej i masło (w oryginalnych opakowaniach lub po przelaniu do innych naczyń, jak ja zrobiłam) umieszczamy w naczyniu z ciepłą wodą i czekamy aż się rozpuszczą.


 Po rozpuszczeniu przelewamy do wcześniej wykonanej mieszanki soli z olejami:


Ponownie należy wymieszać peeling, by olej kokosowy i masło shea równomiernie rozproszyły się w kosmetyku:



Ostatnim krokiem jest dodanie olejku eterycznego- miejcie na uwadze, że olejki eteryczne ulatniają się w temperaturze powyżej 40 stopni Celsjusza. Mimo, że do mieszanki soli z olejami były dodawane kolejne masło i olej w wyższej temperaturze, to całkiem szybko ona maleje w kontakcie z chłodną masą i już po dotyku dłoniom same zauważycie, że kosmetyk nie jest gorący. 

Producent zaleca, by olejek dodać porcjami, ponieważ posiada intensywny zapach- dozując go możemy dopasować intensywność aromatu do własnych upodobań. Osobiście lubię bergamotkę, dlatego zdecydowałam się na dodanie pełnej porcji.


Peeling gotowy! Nie pozostaje nic innego jak przełożyć do oryginalnego opakowania oraz opisać- pamiętajcie zwłaszcza o dacie ważności!


A jakie są moje odczucia względem tego produktu?

Przede wszystkim dobrze złuszcza martwe komórki naskórka oraz mocno nawilża skórę pozostawiając na niej ochronny film, dzięki któremu nie ma potrzeby dodatkowo sięgać po balsam do ciała. Kosmetyk jest bardzo wydajny i powyższe opakowanie (ok. 400 g) wystarczy z pewnością na długi czas! 

Cena: 27 zł


Osobiście uważam, że własnoręcznie wykonany kosmetyk może być dużo lepszym prezentem niż ten kupiony za niemałą kwotę. Przede wszystkim pokazujemy obdarowywanej osobie, że poświęciliśmy tę odrobinę czasu, by wykonać kosmetyk samodzielnie. W dodatku możemy też swobodnie zaszaleć z dodaniem czegoś od siebie- np. odrobiny cynamonu by peeling działał antycellulitowo oraz nadawał kosmetykowi świąteczną nutę zapachową! Możemy także stworzyć samodzielnie etykietę czy zabawny napis- ogranicza nas jedynie wyobraźnia.


A Wy wykonujecie samodzielnie kosmetyki? Z jakich jesteście najbardziej dumne? Może podzielicie się przepisem?

Pozdrawiam serdecznie!

4 komentarze:

  1. Agnieszko chciałabym się Ciebie poradzić w kwestii mojej pielęgnacji, więc jeśli uda Ci się poświęcić mi kilka chwil będę Ci bardzo wdzięczna. Przede wszystkim na weekendowych ekocudach zakupilam sobie nowe kosmetyki marki Esse Organic, są to kosmetyki z probiotykami z przeznaczeniem do skory wrażliwej. Obecnie taką posiadam, cera jest chimeryczna, popsuła się po 33 roku życia, głównie za sprawą stosowania produktu z kwasem glikolowym i myciem twarzy syndetem. Cerę miałam bezproblemową, czasem suchą, bez wyprysków, przetłuszczania, czy rozszerzonych porów. Teraz nie mam problemu z przetłuszczeniem cery, jest raczej gładka i idzie w stronę odwodnionej, mimo, że stosuję łagodną pielegnację i lekkie kremy na mojej żuchwie, brodzie i wokół ust pojawiają się maleńkie wypryski, takie drobne czopki i grudki widoczne tylko pod pewnym światłem. Pojawiają się niezależnie od cyklu, wykluczam problemy hormonalne ponieważ już je badałam, mam jedynie problem z anemią spowodowaną niedoborem b12 . Niestety przy suplementacji tej witaminy wiem, że cera jest bardziej narażona na występowanie tego typu zmian zapalnych dlatego uznałam, że moja cera ma problem z odpornością, tak jak cały mój organizm, stąd pomysł na probiotyki także z zewnątrz. Zakupiłam sobie serum : Skład: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Hydrogenated Vegetable Oil, Isoamyl Laurate, Lactobacillus, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Vanillin, Gamma Decalactone

    i krem Nourish Cream o takim składzie:

    Skład: Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Squalane, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Sodium Stearoyl Lactylate, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Stearic Acid, Lactobacillus, Dehydroxanthan Gum, Bisabolol, Sodium Phytate, Glyceryl Caprylate, Sodium Hyaluronate, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Sodium Anisate, Citric Acid, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lactic Acid, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Aqua, Vanillin, Gamma Decalactone

    Chciałabym , abyś pomogła mi wdrożyć te dwa produkty w moją pielęgnację, czyli poradziła jak często powinnam je stosować ? serum prawdopodobnie raz w tygodniu na noc, ale czy krem mogłabym stosować każdego wieczoru ? czy to za częste ?
    Aktualnie od prawie pół roku do mycia twarzy używam pianki nawilżającej Eco lab ale od czasu kiedy zrobiło się zimniej po umyciu twarzy odczuwam lekkie ściągnięcie ( po umyciu używam hydrolatu różanego ) dlatego zaczynam się zastanawiać , czy nie zmienić produktu do mycia na jakąś emulsję, pytanie tylko jaka by się u mnie sprawdziła ? tak, aby nie oblepiala cery , no i nie przyczyniala się do wiekszej ilości wyprysków ? może możesz coś polecić ? Myślałam np o emulsji Vianka, tej różowej łagodzącej , co sądzisz o tym produkcie ? Może go stosowałaś i wiesz jaką ma konsystencję ? bardzo proszę o poradę , pozdrawiam serdecznie, Olga

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten peeling wygląda bardzo fajnie:) Uwielbiam robić samodzielnie kosmetyki: to świetna zabawa, a jaka satysfakcja;)Ja peelingi robię ze składników typowo "kuchennych" z cukru i fusów po kawie + różne oleje (najczęściej kokosowy). Najbardziej lubię peelingi kawowe, bo pozostawiają skórę przyjemnie gładką, a zarazem nie wydają się bardzo agresywne. Moimi ulubionymi kosmetykami do przygotowywania są natomiast chyba ubijane masła do ciała: roztapiam masło shea z olejem kokosowym , dodaję inne płynne oleje + olejek eteryczny dla zapachu, wstawiam do lodówki, aby zastygło i ubijam mikserem. Wychodzi takie fajne puszyste masło;) Teraz planuję poeksperymentować w tym przepisie z masłem z awokado:) Przejrzę też ofertę sklepu Mydlasie, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię peelingi na bazie kawy i masła do ciała :D Koniecznie spróbuj podziałać z awokado, jestem w nim zakochana!

      Usuń
  3. Jestem z tych, co wolą peelingi cukrowe ;) Ale sama konsystencja na pewno by mi się podobała :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl