[427.] Demaskujemy Skin Coach! - recenzja książki "Skin Coach" p. Bożeny Społowicz

 
Dzisiejszy wpis raczej nie będzie należał do przyjemnych i pewnie dam się nie raz unieść emocjom, ale nic mnie tak nie irytuje jak nachalny marketing, w dodatku niepoparty wiedzą. Przemysł kosmetyczny to świetna maszynka do zbijania pieniędzy- za obietnice wiecznej młodości i piękna, niejedna z nas, kobiet, dałaby się pokroić. To straszne, jak wiele osób czy firm żeruje na kobiecych kompleksach.

Każda z nas wie, że kosmetyki bardzo pomagają w polepszeniu stanu naszej cery i skutecznie potrafią opóźnić procesy starzenia. Jednak żeby kosmetyki mogły faktycznie wykazywać takie działanie, muszą być:
1. Odpowiednio dobrane do naszej cery,
2. Stosowane w odpowiedniej kolejności,
3. Mieć bezpieczny skład INCI.

Także nie można generalizować, że każdy kosmetyk to strata pieniędzy ale dziś chciałabym pokazać Wam tę bardziej mroczniejszą część biznesu związanego z kosmetykami- i wcale nie odkryję tu przysłowiowej Ameryki, opowiem o tym, co dzieje się na co dzień, czego nawet nie jesteśmy świadomi- jak blogerzy sprzedają się za marne drobiazgi, w jaki sposób można robić wrażenie osoby znającej się na kosmetykach i jak można pociągnąć tym za sobą tłumy nieświadomych kobiet. A wszystko na przykładzie Pani Bożeny "Skin Coach" Społowicz i jej książki, która niedawno miała premierę.

O Pani Skin Coach dowiedziałam się, dostając meila z propozycją współpracy- była to końcówka sierpnia. Już sama treść meila w moim odczuciu miała nieprzyjemny wydźwięk:

To chwalenie się tytułem jedynego w Polsce Skin Coacha, który rozwiązuje problemy, z którymi nie radzą sobie kosmetyczki ani dermatolodzy (zakładam więc, że kosmetolodzy też mieszczą się w tej grupie, także poczułam małą igiełkę wbijającą się w moje ego)- no ale z drugiej strony, nie ma co być zazdrosnym- jakaś kobietka się rozwija, może warto podpatrzeć, czym się zajmuje i co promuje?

Z małą rozterką przeczytałam kolejną część meila- z góry założone polecenie książki. To już mi się kompletnie nie spodobało, ponieważ jeśli mam kupować przysłowiowego kota w worku, to jak mogę go polecać? Chętnie przeczytałabym książkę i napisała recenzję, ale jeśli z góry ma być ona pozytywna to podziękowałam. Za dużo pracuję na to, żeby w oczach moich czytelników być osobą rzetelną i godną zaufania, żeby zatracić to przez jedną recenzję.

I nawet nie wiecie, jaki miałam ubaw gdy widziałam w lutym (premiera książki się opóźniła), kolejne pojawiające się pozytywne recenzje książki Skin Coach napisane w konwencji, o którą prosiła autorka meila. Niektóre blogerki posunęły się do tego, że pisały dwie recenzje- jedną pozytywną, dla wydawnictwa a drugą- szczerą :). Książka Skin Coach była wszędzie- na insta, na fb, w gazetach. Obiecałam sobie, że ją przeczytam oraz napiszę szczerą recenzję. I wspomnę, że ludzie nie są idiotami i od razu wyczuwają buble! Jak postanowiłam, tak też zrobiłam- post będzie długi, bogaty w screeny, składniki INCI i szczyptę ironii.

Zanim jednak książka się ukazała, postanowiłam zapoznać się z Panią Skin Coach- wiecie: to, że chce rozpromować swoją książkę, to nie jest grzech. Może to ja jestem przewrażliwiona, może robię z igły widły i niepotrzebnie uniosłam się dumą po przeczytaniu meila. Z ciekawością zerknęłam w odmęty internetu, kim też jest Skin Coach i czym się zajmuje.

Na początku byłam pozytywnie zaskoczona- Pani Bożena podkreśla, że popiera naturalną pielęgnację cery. Pomyślałam więc, że zapewne będę mogła ją podglądać i dowiedzieć się wiele nowości. Niestety, z każdym kolejnym artykułem na jej stronie internetowej, coraz bardziej się denerwowałam- apogeum osiągnęłam w momencie, gdy przeczytałam, że Pani Skin Coach, Pani popierająca naturalną pielęgnację, nie popiera stosowania olejów w pielęgnacji (artykuł... został usunięty ze strony SkinCoach.pl!) Notabene parę tygodni wcześniej pisząc post o zaletach oleju z pestek malin. Rozdwojenie jaźni czy może zaawansowana schizofrenia? Czym więc Pani Skin Coach chciałaby zastąpić oleje? Jaką naturalną substancją? Może silikonem zawartym w kosmetykach, które poleca (ale o polecanych kosmetykach będzie później)? Jedną z gaf Pani Skin Coach przytoczyłam Wam w artykule dotyczącym właśnie pielęgnacji cery olejami:


Oczywiście substancje rozpuszczalne w wodzie- jak sama nazwa wskazuje- rozpuszczają się... W WODZIE (!!!) a więc jesteśmy w stanie je zmyć przy pomocy samej wody. Eureka.

W ogóle Pani Bożena na każdym kroku podkreśla, że jest jedyną w Polsce Skin Coach a może nawet na świecie. Nie wiem, czy siedzicie w temacie coachingu - kiedyś jak miało się problem, szło się do psychologa. Teraz idzie się do coacha, bo to lepiej brzmi. Wg mnie żeby być dobrym coachem wystarczy mieć gadane, umieć przekazać wiedzę, mieć pomysł. A Pani Bożena w swojej książce, na stronie internetowej czy w wywiadach jakie udziela jest nudna jak flaki z olejem! Gdy ją słucham, z pewnością nie pojawia się w mojej głowie żadna iskra, pomysł, nie czuję się zainspirowana. Czuję się tylko zażenowana i zdenerwowana- jak wtedy, gdy w "Dzień Dobry TVN" na pytanie prowadzącej "Czym różni się Skin Coach od kosmetyczki?" odpowiedziała:

"Skin Coach edukuje swoich klientów. Pokazuje, co jest dobre dla skóry. Zahacza o aspekty takie jak dieta, styl życia no i oczywiście prawidłowa pielęgnacja. Uczy, poszerza świadomość, wspiera, motywuje, żeby ta zmiana rzeczywiście była trwała a kosmetolog/kosmetyczka wykonuje zabieg."

To po co były mi te 5 lat studiów? Więcej nauczę się na weekendowym kursie coachingu? Byłam na jednym, to znaczy, że jestem skin coachem? Mam dwie koleżanki, które kończyły wraz ze mną kosmetologię + kończyły także dodatkowo magisterkę z coachingu medycznego- to może one mają prawo nazywać się skin coach? Niestety, prawo Polskie jeszcze tego nie reguluje, także coachem może być każdy, nieważne co ukończył i czy cokolwiek w ogóle ukończył.

Zobaczcie zresztą same, jak prowadzący "DDTVN" poganiali Panią Bożenę: LINK

No ale nie ma się co złościć o nazwę- jest chwytliwa i pewnie wiele osób pobiegnie jak stado bezmyślnych owieczek tylko za nią. I nic dziwnego- że mając takich czytelników- przez całą książkę Pani Bożena zwraca się do nas jak do przygłupów. Wydźwięk tej książki jest jednoznaczny: "Ja jestem Skin Coach, ja wiem wszystko najlepiej. Ty nic nie musisz analizować, nie musisz się w nic zagłębiać, po prostu rób co piszę a z pewnością poczujesz się lepiej." 

Przejdźmy więc do książki, bo to o niej ma być wpis a na razie wychodzę na jadowitą zołzę. To, co rzuciło mi się pierwsze w oczy, to masa błędów stylistycznych... Już na zakładce okładki mamy... słowo "uważność", które nie istnieje (dla ciekawskich, odsyłam do słownika języka polskiego)- jakiś taki śmieszny neologizm.


Ale neologizmy to nic złego, "uważność", "celowność" czy "coachennice" to takie smaczki, które urozmaicają książkę. Dużo większym minusem było zwracanie się do czytelnika z małych liter. Książka jest formą przekazu, zwłaszcza napisana w takim stylu, jak robi to Pani Skin Coach. Jest to forma listu- zwraca się do nas bezpośrednio, krok po kroku instruuje o kolejnych etapach pielęgnacji. Jednak wszystkie zaimki występują z małej litery: "twój, ty, twoja, tobie, ciebie"- jako czytelnik od razu stawiam się na niższej pozycji. "Jestem taka mała, nic nieważna, nic nie wiedząca, w porównaniu z Panią Skin Coach". Celowy zabieg czy niedopatrzenie?


Niewyjustowane akapity pominę, bo to pierdoła i bez nich można żyć. Ale trochę rażą w oczy =) Zwłaszcza, że cała książka jest ładnie wydana, zdjęcia są estetyczne, dopracowane... a tutaj te rozjeżdżające się linijki.

Pierwszym stwierdzeniem, które pojawiło się w książce i które wprawiło mnie w osłupienie było to, że "komórki naszego organizmu już pod wpływem samego myślenia o zmianie, (...) uruchamiają procesy regeneracyjne" - dobre, po przeczytaniu artykułu na pudelku, że Salma Hayek wymodliła sobie biust nie wzięłam tego na poważnie, ale Pani Skin Coach udowodniła mi, że nie potrzebuję kosmetyków, zabiegów ani ćwiczeń! Wystarczy, że będę MYŚLEĆ!


Zdaję sobie sprawę, że autorce chodziło o efekt placebo. Wiele problemów wyolbrzymiamy i często jesteśmy dla siebie surowe- zmiana toku myślenia sprawia, że przestajemy postrzegać nasz problem jako przerysowany. Efekt placebo jak najbardziej potwierdzony naukowo a nawet prowadzi się badania w których obserwuje się faktycznie pozytywne skutki leczenia z jego pomocą. Jednak napisać, że już od myślenia w komórkach zachodzą procesy regeneracyjne, to już mocne naciągnięcie. Jak osoba z wykształceniem medycznym, która kreuje się nie tylko na kosmetologa, ale także specjalistę w dziedzinie: psychologii, dietetyki, endokrynologii i technologii produkcji kosmetyków, może napisać taką głupotę? Podobnie w przypadku stwierdzenia Pani Skin Coach, że witamina D3 nie może być przyjmowana wraz z pożywieniem a jedynie syntezowana pod wpływem promieni UV- to jakim cudem eskimosi nie cierpią na niedobory witaminy D skoro cały czas chodzą grubo ubrani a słońca u nich jak na lekarstwo? Może rozwiązaniem jest dieta bogata w tłuste ryby, hm?

Pani Skin Coach ma nadzieję, że jej książka będzie inspiracją dla osób studiujących kosmetologię. Z taką masą błędów może jedynie oczekiwać ośmieszenia od osób związanych z branżą i wprowadzić w błąd osoby, które dopiero zaczynają przygodę z pielęgnacją.

Mam pytanie odnośnie punktu 4: pracuję w godzinach 7.00-15.00 a wstaję już o 5.00 rano. W jaki sposób mam do południa zrobić coś dla siebie? Myślę, że większość kobiet w Polsce pracuje w godzinach porannych...

Innym, rażącym mnie błędem jest... odrzucenie typu cery mieszanej. Jeśli to ma być jedna z innowacji Pani Skin Coach, to niestety obrała zły kierunek do robienia sensacji. Faktycznie, cerę mieszaną można źle zdiagnozować, można pomylić ją np. z podtypem cery o rozregulowanej pracy gruczołów łojowych, czy cerą tłustą a odwodnioną, jednak błędem jest stwierdzić, że taki typ cery całkowicie nie istnieje! Większość Pań, z którymi mam styczność, określa swój typ cery jako mieszany, wyraźnie wskazując na cechy cery tłustej w strefie T i cechy skóry suchej na policzkach. Zgadzam się, że do pielęgnacji cery mieszanej nie trzeba stosować dwóch oddzielnych kosmetyków, każdego do odmiennej partii twarzy- nie oznacza to jednak, że cera mieszana nie istnieje!

Jednak zastanawia mnie, co w wypadku, jeśli jakaś osoba weźmie sobie wskazówki Skin Coach do serca. Zamiast określić swoją cerę jako mieszaną, określi ją jako problematyczną (ponieważ miejscowo występują u niej łojotok oraz niedoskonałości) i będzie traktować całą powierzchnię twarzy kosmetykami z kwasami i etanolem a myć ją przy pomocy mydła w kostce, tak zachwalanymi przez Panią Bożenę. Co wtedy stanie się z tymi bardziej suchymi partiami twarzy? A czy te mocne preparaty nie zaostrzą niedoskonałości cery? Tutaj Pani Skin Coach nie daje żadnych wskazówek. Zresztą po co- Czytelnik ma nie myśleć nad konsekwencjami tylko ślepo wierzyć autorce i stosować się do jej zaleceń. 

1. Pani Skin Coach odradza kosmetyki z alkoholem (w ogóle szkoda, że nie wspomina o jakim rodzaju alkohou mówi, bo jak doskonale wiemy- w kosmetykach są różne rodzaje alkoholi i mają one odmienne właściwości. Zakładamy jednak, że autorce chodzi o etanol)- a jak zobaczycie w dalszej części artykułu, będzie polecać kosmetyki właśnie z alkoholem.
2. Każde mydło jest zasadowe, KAŻDE =)
3. W jaki sposób sebum może działać podrażniająco?!

Posłuchajcie zresztą wywiadu udzielonego przez Skin Coach dla Cosmopolitan o typach cery. Swoją drogą, dlaczego Pani Bożena opowiadając o typach cery musi zerkać do napisanego przez siebie "podręcznika"?! Porywa Was ten wywiad? Czujecie chęć zmiany? LINK

I tutaj schodzimy na mój ulubiony temat- polecanie mydeł w kostce do mycia twarzy, głównie Aleppo ale też innych mydeł naturalnych. Mydła może i owszem, mają ładne składy, ALE niestety problematyczny jest jeden składnik wykorzystywany do ich tworzenia- wodorotlenek sodu. Bez tej substancji nie da się wytworzyć mydła, to ona odpowiada za właściwości myjące, pieniące tego kosmetyku a także sprawiają, że mydło ma formę stałą. Substancja ta jest stosowana do produkcji KAŻDEGO mydła w kostce!

Niestety, sód, który reaguje z olejami, jest metalem o zasadowym pH i podnosi wartość pH całego kosmetyku. A preparaty o zasadowym pH działają żrąco na naskórek i włosy- skrajnym przypadkiem takiego działania jest np. preparat "Kret" do udrażniania syfonów. Pewnie nie raz miałyście okazję zaobserwować, jak dobrze radzi sobie z rozpuszczeniem włosów zalegających w odpływie, być może któraś z Was doświadczyła podrażnienia skóry w kontakcie z tym preparatem. Oczywiście mydła nie są aż tak silnymi substancjami, jednak ten przykład bardzo dobrze obrazuje to, jak działają preparaty o wysokim pH. Mydła mimo, iż są słabsze, to przecież są stosowane systematycznie i często- a to sprawia, że nasza skóra jest narażona na wysuszenie i bycie bardziej wrażliwą na czynniki zewnętrzne.


Mimo, iż autorka zachwala mydła przy każdym akapicie dotyczącym cery problematycznej, sama wskazuje, iż trzeba robić od mydła przerwy. Czy nie zastanowiło ją to, dlaczego? Co się dzieje, gdy skóra jest długotrwale traktowana mydłem? Oczywiście na te pytania nie znajdziemy odpowiedzi.
Dodatkowo Pani Skin Coach twierdzi, że tonik przywraca równowagę hydrolipidową (pomylone z wyrównywaniem pH skóry) a także widzimy kolejny zaimek z małej litery. 

Oczywiście pH mydeł można starać się obniżyć, jednak aktualnie nie istnieje mydło w kostce o fizjologicznym odczynie pH (czyli takim, które byłoby bezpieczne dla naszej skóry). Jednak związki wykorzystywane do obniżania pH mydeł w kostce nie są dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych. Dlatego każde mydło w kostce a zwłaszcza te "naturalne" - będą zaburzać pH.

Zaburzenie pH skóry dodatkowo wiąże się z rozwojem patologicznej flory bakteryjnej- ponieważ lekko kwaśne pH skóry jest niesprzyjającym środowiskiem dla wielu bakterii- w tych warunkach może bytować nasza fizjologiczna ("dobra") flora bakteryjna. Rozwój patologicznej ("złej") flory bakteryjnej prowadzi do rozwoju trądziku (który jest wywoływany przez bakterie P. acnes), gorszego gojenia się wyprysków czy ranek na skórze, wraz z pozostawianiem przebarwienia. Można zaobserwować także hiperkaretotyczne zmiany niewiadomego pochodzenia, nierzadko łuszczące się czy swędzące.

Nasza skóra posiada jednak mechanizm, który przywraca skórze odpowiednie pH- jest to wydzielanie potu (pot ma kwaśne pH). Jednak żeby udało się skórze wyrównać pH, potrzeba czasu (ok. 2 h) - a za ten czas zasadowe pH mydła + bakterie, mogą przyczynić się do pogorszenia stanu cery. Nie u każdego gruczoły potowe pracują prawidłowo- część skór nie będzie w stanie wyrównać pH, natomiast u innych może dojść do wzmożonej pracy gruczołów potowych, co będzie skutkowało błyszczeniem się cery oraz spływaniem makijażu.

Być może niektóre z Was powiedzą- ale po to właśnie jest tonik, żeby wyrównać pH skóry po umyciu! To prawda, jednak producenci nie podają wartości pH toniku ani pH mydeł a nawet gdyby podawali- nie byłybyśmy w stanie obliczyć, czy pH skóry wróciło do prawidłowego odczynu, które dla każdej z nas jest inne i waha się w granicach 4,5-5,5. Dlatego naciągnięciem jest traktowanie toniku jako antidotum na destrukcyjne działanie mydeł.

Zalecanie samego hydrolatu po mydle jest nietrafione- w końcu hydrolaty czy też napary ziołowe mają lekko kwaśne pH. A żeby obniżyć pH do stanu fizjologicznego po użycia mydła, produkt tonizujący powinien mieć pH w granicach 2-3 ! A nawet tak niskie pH toniku nie daje nam pewności, że pH zostało prawidłowo wyrównane. Hydrolaty nie poradzą sobie z tonizacją po mydle... A już zwłaszcza, gdy mamy je wytrzeć chusteczką- po co?! Przecież to tylko woda, która w momencie odparowuje. Dajmy jej ten moment, by zadziałała.

Ostatnim problemem- i równie istotnym- jaki wiąże się ze stosowaniem mydeł w kostce jest to, że są to substancje niemal tak silnie naruszające barierę hydrolipidową skóry, jak SLS!

Jeśli kogoś interesuje bardziej temat mydeł i kontrowersji z nimi związanymi, zapraszam do zapoznania się z osobnymi artykułami:
- Kompendium Wiedzy o Mydłach

W przypadku mydeł potasowych, tzw. "czarnych" sytuacja wygląda dokładnie identycznie- ich inna konsystencja wynika z faktu, iż zamiast sodu występuje w tych preparatach potas, jednak wykazuje on dokładnie takie same właściwości względem skóry, jak sód.

Oczywiście są osoby, które uwielbiają mydła w kostce i które twierdzą, że te preparaty im służą. Jednak z tymi kosmetykami wiąże się tyle kontrowersji, że wolę dobrać pacjentce mniej ryzykowne środki myjące. W końcu do problematycznych cer należy dobierać jak najbezpieczniejsze preparaty, które dadzą największe prawdopodobieństwo poprawy stanu cery a nie jej ewentualnego pogorszenia, prawda?

Pani Skin Coach twierdzi, że problem łojotoku i trądziku pojawia się po 20. r. ż. A trądzik u nastolatków?! Poniżej nazwa, która rozbroiła mnie na łopatki: skóra interaktywna.

To, z czego Pani Skin Coach próbuje zasłynąć, to odchudzanie kosmetyczek, które ma umożliwić nam oszczędność pieniędzy. Tylko z czego mam rezygnować, skoro Pani Skin Coach poleca (na przykładzie pielęgnacji twarzy):
- kosmetyk do demakijażu- do wyboru: micel, żel, mydło, mleczko, pianka,
- tonik, hydrolat lub woda komórkowa,
- krem z filtrem,
- krem bazowy,
- ampułki i serum,
- krem pod oczy.

Czy to jest mało, zwłaszcza, że kosmetyki, które poleca, kosztują od 100 zł wzwyż? (Wyjątkiem są mydła i płyny do demakijażu za ok. 40 zł).

Jedyną różnicą, którą zauważam to brak dwuetapowego oczyszczania twarzy- wg p. Skin Coach wystarczy jeden kosmetyk myjący, niezależnie, czy mamy makijaż czy nie- makijaż wg tej Pani można zmyć mydłem, żelem, pianką. I w mojej opinii jest to kolejny rażący błąd- zastosowanie jednego kosmetyku to zdecydowanie za mało, żeby dokładnie oczyścić skórę!


Jeśli zastosujemy płyn micelarny, to jest to na tyle delikatny kosmetyk, że zmyje jedynie powierzchnie skóry- dlatego jest polecany do demakijażu. Sam micel niestety nie oczyści dogłębnie porów, nie wyciągnie tego, co w nich zalega. Żeby oczyścić pory dogłębnie należy skórę masować, ponieważ podczas masażu wytwarza się ciepło, pod którego wpływem otwierają się pory a kosmetyk myjący ma szansę "wyciągnąć" to, co zalega głęboko w nich. Brak dogłębnego oczyszczenia wpływa nie tylko na pojawianie się kolejnych niedoskonałości, ale także uniemożliwia wniknięcie substancji aktywnych odpowiednio głęboko w skórę, ponieważ mają one do pokonania jeszcze jedną barierę w postaci brudu zalegającego w rozszerzonych ujściach gruczołów łojowych. To wpływa na brak efektów pielęgnacji.

Natomiast jeśli nosimy makijaż a będziemy chciały zastosować od razu kosmetyk, którym masujemy skórę, również nie będzie to skuteczna metoda, ponieważ taki preparat stworzy zawiesinę wraz z kosmetykami kolorowymi, które były na naszej twarzy, a ona uniemożliwi dogłębne oczyszczenie skóry.

Również rozwiązaniem nie jest mycie twarzy dwa razy pod rząd kosmetykiem, którym masujemy twarz (wyjątek mleczka), ponieważ w ten sposób możemy doprowadzić do naruszenia bariery hydrolipidowej skóry. Rozwinięcie tematu dwuetapowego oczyszczania skóry w osobnym artykule: niedoceniane oczyszczanie twarzy.

A teraz moje Drogie, wyobraźcie sobie zmywanie tuszu do rzęs przy pomocy mydła =) Nic, tylko słuchać Pani Skin Coach!

Zanim jeszcze przejdziemy do kosmetyków, które poleca Pani Skin Coach, chciałabym wymienić substancje, których Pani Bożena radzi unikać. Są to:
- parafiny i oleje mineralne,
- SLS-y,
- parabeny,
- inne szkodliwe konserwanty do których zalicza: Quaternium-15, Imidazolidinyl Urea, Methylisothiazolinone, Triethanoloamine, Sodium Benzoate,
- talk.

Niestety, kwestii PEGów Pani Bożena nie wyjaśniła- może dlatego, że znajdują się w polecanych przez nią kosmetykach?

Żałuję, że tematu szkodliwych substancji Pani Skin Coach nie rozwinęła bardziej- to przecież jest pole do popisu dla kosmetologa! Szkoda, że nie napisała wprost, żeby unikać też wazeliny, zamiast "oleje mineralne", SLS i jego pochodne wrzuciła do jednego worka jako "SLS-y", odradza stosowania benzoesanu sodu, który przecież jest zatwierdzony przez standard COSMOS i jest konserwantem spożywczym... Chętnie poczytałabym więcej na ten temat a zwłaszcza o benzoesanie. Żałuję, że Pani Skin Coach nie wypowiedziała się więcej o substancjach, które są niedozwolone do stosowania w kosmetykach naturalnych jak PEG, PPG, glikole czy silikony. Chyba, że poleca te substancje?

Silikonów niby nie poleca ale... zobaczycie dalej same ;)

A teraz przejdźmy do analizy składów INCI kosmetyków polecanych przez Panią Skin Coach! Oczywiście znalezienie składów niektórych preparatów było niemożliwe, jednak udało mi się zebrać aż 18 składów i... zobaczcie same, co poleca "ekspert naturalnej pielęgnacji"!

(Składy specjalnie podane w formie screenów z widoczną nazwą produktu, żeby nikt nie miał wątpliwości, że coś pozmieniałam czy dodałam od siebie) :

Smoothing Toner marki PCA Skin, ok. 160 zł:
 Przepraszam, a gdzie mamy w INCI nagietek, gorzknik, ogórek, guaranę i bluszcz?

Azelac żel marki Sesderma, ok. 110 zł:


I mamy strzał w kolano! Popatrzcie najpierw na koniec składu. Co konserwuje ten produkt? Donor formaldehydu (Imidazolidinyl Urea) oraz parabeny, które przecież Pani Skin Coach odradza! Ponadto w produkcie mamy takie "smaczki" jak glikol propylenowy i ceteareth, które mogą być zanieczyszczone szkodliwymi tlenkami etylenu i wykazywać właściwości drażniące, ponadto w składzie znajdziemy silikon i etanol- faktycznie, sama natura i zdrowie!

Na żółto podkreśliłam triklosan- to antybiotyk, który jest wydawany bez recepty, ale jednak jest to lek. Uważam, że w przypadku takiej substancji lepiej jest zachować szczególną ostrożność podczas stosowania ale oczywiście Pani Skin Coach nic o tym nie wspomina...


Obagi Sun Shield Matte SPF 50 Broad Spectrum, ok. 130 zł:



I znów substancje potencjalnie drażniące, które nie powinny być obecne w kosmetykach naturalnych: PEG, glikole, polisorbat, ceteareth, disodium EDTA, BHT a także... odradzany przez samą Skin Coach Methylisothiazolinone! Z substancji komedogennych mamy silikony: dimethicone oraz cyclopentasiloxane.


 Blephasol, płyn micelarny do codziennej pielęgnacji powiek marki Thea, ok. 30 zł:

 I znów drażniące PEGi...


Woda komórkowa marki Esthederm, ok. 80 zł:



Tutaj skład jest chroniony patentem. Z tym preparatem miałam już styczność na studiach i bardzo mocno zastanawiałyśmy się wraz z prowadzącą, czymże może być ta woda komórkowa? Może roztworem soli fizjologicznej, który można kupić w każdej aptece za kilka zł? W każdym razie składu INCI nie poznamy...


Calm Redness Relief Serum marki Paula`s Choice, ok. 150 zł:

 Byłoby pięknie, gdyby nie polisorbat, PEG, silikon i disodium EDTA. Dla mnie odpada, te substancje nie mogą być stosowane w kosmetykach naturalnych.


ectoSkin P7 marki Langsteiner, ok. 37 zł

 Substancja potencjalnie drażniąca, która nie może być stosowana w kosmetykach naturalnych.


Deluxe Advance marki Tegoder Cosmetics, ok. 100 zł:

Na niebiesko zaznaczyłam konserwant, który Pani Skin Coach odradza (benzoesan sodu), jednak jest on dopuszczalny do stosowania w kosmetykach naturalnych. Chętnie dowiedziałabym się, dlaczego Pani Bożena odradza tę substancję, natomiast jest to po raz kolejny przypadek, gdy Pani Skin Coach poleca kosmetyk z substancją, przed którą przestrzegała w książce...


Serum liposomowe z witaminą C marki Sesderma, ok. 160 zł:
Przed wyjściem na słońce Pani Skin Coach zaleca zastosowanie serum z witaminą C a przy okazji etanolem, który przecież jest fototoksyczny, uwrażliwia skórę na promienie UV. Poza nim mamy takie "kwiatki" jak drażniące PEG, glikol i polisorbat. W składzie serum znajduje się również sól (sodium chloride), która niestety może wysuszać skórę...


Medi SPA Sunspray SPF50/PA+++ marki Cell Fusion C, ok. 150 zł:

Substancje potencjalnie drażniące: glikole, PEG, etanol, disodium EDTA. Z komedogennych: silikon (cyclopentasiloxane) oraz sól, która może wysuszać skórę.


Pigment Bar marki PCA Skin, ok. 200 zł:

A tutaj ciekawostka- etanol mamy ukryty aż pod dwoma nazwami: SD Alcohol 40-B oraz Alcohol- nie sądzę, żeby był to dobry wybór dla skór z przebarwieniami zwłaszcza, że etanol uwrażliwia skórę na promieniowanie UV. Dodatkowo w składzie mamy glikol i BHT, które są potencjalnie drażniące.


Factor G Renew serum liposomowe marki Sesderma, ok. 190 zł:
Substancje potencjalnie drażniące: PEGi, polisorbat, disodium EDTA, tromethamine a także wysuszająca sól i etanol. 


Serum przeciwzmarszczkowe Reti-Age marki Sesderma, ok. 200 zł:

 Nic nowego, po raz kolejny cała gama szkodliwych substancji, które nie mogą być stosowane w kosmetykach naturalnych.


Serum ATPses marki Sesderma, ok. 160 zł:


Poza całą śmietanką substancji potencjalnie drażniących, komedogennych i wysuszających, mamy kolejną "wpadkę": triethanoloamine, którą Pani Skin Coach przecież odradza...


CMS Eye Contour Gel marki Cell Fusion C, ok. 165 zł:


 I znów strzał w kolano: triethanoloamine oraz parabeny, które Pani Skin Coach odradza okraszone glikolami...


INNO EXFO beta Purifier 24H Cream marki Innoaesthetics, ok. 210 zł:


"Tylko" glikol i disodium EDTA... 


Tonik z witaminą C marki dr Murad, ok. 150 zł:


Glikole, PEGi i disodium EDTA- taka naturalność!

Jak widać na załączonych wyżej przykładach- nie można ślepo wierzyć w obietnice. Nawet jedynej w Polsce i być może na świecie- Skin Coach. Zawsze sprawdzajcie składy INCI- nie trzeba być wcale ekspertem, żeby zauważyć, jak wrabia nas autorka książki.

Cały post wyszedł mi strasznie długi a to dopiero kropla w morzu głupot, jakie wypisała Pani Bożena w swojej książce. Przytoczę Wam jeszcze na szybko kilka równie ciekawych "smaczków":

- "Skóra właściwa zawiera (...) trzy rodzaje gruczołów: czynne od urodzenia gruczoły potowe ekrynowe (...)"- a problem z termoregulacją u niemowląt i zwracanie uwagi, by nie przegrzewać maluszka?

- "soda oczyszczona jest dobrym zmywaczem skóry, nie podrażnia jej, przywraca fizjologiczne pH (...) reguluje pracę gruczołów łojowych."- soda, o zasadowym pH =)


- Jak myślicie, czym jest cera INTERAKTYWNA ? - ja w pierwszej kolejności pomyślałam o jakiejś zaawansowanej technologii, być może skóra po przeszczepie? - nie, Pani Skin Coach określa tak skórę wrażliwą (nadreaktywną).

- Pani Skin Coach odradza stosowanie kremów na noc a to właśnie w nocy skóra się regeneruje co sprawia, że nakładane na nią substancje mają możliwość lepiej zadziałać. Dodatkowo takie działanie może u niektórych cer przyczynić się do pogorszenia ich stanu: w przypadku cer suchych czy atopowych mogą wyraźnie nasilić się objawy wysuszenia cery takie jak suche skórki, zmiany hyperkeratotyczne, skóra może stać się bardziej reaktywna na czynniki zewnętrzne a nawet mocniej się czerwienić, co może doprowadzić do rozwoju cery naczynkowej. W przypadku cer normalnych, tłustych i mieszanych bardzo łatwo o rozregulowanie pracy gruczołów łojowych, nadmierne nasilenie ich pracy co w konsekwencji może przyczynić się do wzmożenia błyszczenia cery czy pojawiania się zmian trądzikowych.

-  Małą pierdołą, ale która irytowała mnie w książce było określanie betainy kokamidopropylowej (substancji myjącej) samym słowem "betaina", która to jest inną substancją i wykazuje całkiem inne działanie (nawilżające)- Pani Bożena jako technolog produkcji kosmetyków chyba nie powinien robić takich błędów?

- Kolejną pielęgnacyjną "innowacją" Pani Skin Coach z którą się nie zgadzam, jest zachęcanie do stosowania kosmetyków z kwasami w terapii skóry problematycznej (a więc tłustej, mieszanej, trądzikowej). Stosowanie kosmetyków z kwasami na własną rękę wiąże się z dużym ryzykiem powikłań, o czym pisałam w II części Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka. Jeśli myślicie o kwasach, lepiej zwróćcie się z tym problemem do profesjonalisty. Kolejną taktyką proponowaną przez P. Bożenę jest stosowanie kosmetyków z kwasami na dzień a na noc pozostawianie skóry bez żadnego kremu- w książce nie ma ani jednej wzmianki o tym, że kwasy uwrażliwiają skóry na promieniowanie UV i nawet stosowanie kremu z wysokim filtrem UV może nie być wystarczające, żeby uchronić skórę przed powstaniem przebarwień.

 Polecenie stosowania kosmetyków z kwasami na dzień (przypominam o tym, że kwasy uwrażliwiają skórę na promieniowanie UV, co w konsekwencji może doprowadzić nawet do powstania przebarwień) a także brak pielęgnacji cery na noc- mam wrażenie, że Pani Bożena pisząc "regulacja pracy gruczołów łojowych" ma na myśli wysuszanie cery.

- na łamach stron 68 i 69 osoby rozpoczynające przygodę z naturalną pielęgnacją cery mogą dostać rozdwojenia jaźni, ponieważ Pani Skin Coach najpierw twierdzi, że na skórze znajduje się "PTS- płaszcz tłuszczowy skóry" zwany inaczej jako "sebum" a już w kolejnym akapicie wprowadza pojęcie "płaszcza hydrolipidowego". Czytelnik może zacząć zastanawiać się, czy są to całkiem dwa odmienne twory a w obu przypadkach rozchodzi się o barierę produkowaną przez nasze gruczoły- zarówno łojowe jak i potowe- która zapobiega utracie wody z naskórka, chroni przed czynnikami zewnętrznymi a także wnikaniem drobnoustrojów do organizmu.

- razi mnie wrzucenie cer: mieszanych, tłustych, łojotokowych, trądzikowych do jednego worka z określeniem "cera problematyczna". Już sama cera trądzikowa może mieć różne podłoże: hormonalne, związane z zażywanymi lekami, nieprawidłową pielęgnacją, nadmierną pracą gruczołów łojowych czy nadmiernym rozwojem bakterii. Każdą cerę trądzikową należy traktować indywidualnie i w zależności od przyczyny, dobieramy odmienne kosmetyki pielęgnacyjne.

- Nie podoba mi się również wrzucanie do jednego worka wszystkich kosmetyków kolorowych do makijażu i twierdzenie, że wszystkie szkodzą. Myślę, że istnieje ogromna przepaść pomiędzy drogeryjnymi podkładami bogatymi w silikony, glikole, PEGi czy inne potencjalnie drażniące i komedogenne substancje a podkładami mineralnymi, które zawierają dwutlenek tytanu i tlenek cynku, mogące wysuszać cerę. Jednak kwestia wysuszania cery przez podkłady mineralne jest kwestią bardzo indywidualną, znam osoby o cerze suchej z powodzeniem stosujące minerały. A przecież podkłady naturalne, to nie tylko sypkie formuły- na rynku istnieją ciekawe podkłady i kremy BB w formie płynnej, które świetnie spiszą się na skórach suchych. Za to podkłady mineralne są niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej i mieszanej- myślę, że są lepszym wyborem niż np. kwasy czy kosmetyki z etanolem, ponieważ regulują pracę gruczołów łojowych a ponadto chronią przed promieniowaniem UV. 


- Wg Pani Skin Coach, w "zaawansowanej kosmetologii" wyróżnia się 4 podtypy cery: problematyczna, interaktywna, hiperpigmentacyjna, przedwcześnie starzejąca się- myślę, że taki podział to duże spłycenie i uogólnienie a szkoda, bo z przyjemnością dowiedziałabym się szczegółów zamiast ogółów.

- Naprzemienne zachęcanie do stosowania olejów po czym ich odradzanie. Zresztą przeczytajcie same, dlaczego nie powinnyśmy stosować olejów:

Znów wzmianka o złuszczaniu skóry kwasami w domowym zaciszu a także unikaniu alkoholu i silnych detergentów. Dalej- odradzanie stosowania olejów. A co z działaniem wzmacniającym barierę hydrolipidową przy pomocy NNKT zawartych w olejach? Właśnie w ten sposób oleje wpływają pośrednio na regulację pracy gruczołów łojowych! Oczywiście- ile cer trądzikowych, łojotokowych i mieszanych, tyle przypadków- u jednych oleje się spiszą a u innych nie. Może gdyby Pani Skin Coach nie generalizowała i nie wrzucała tych wszystkich przypadków do worka z podpisem "cera problematyczna", wyszłoby to jej metodom na lepsze.

- Oglądając wywiady z Panią Skin Coach obserwuję - cóż, zboczenie zawodowe- wyraźne błyszczenie się cery. Stres i uderzenia gorąca pod wpływem studyjnych lamp czy może rozregulowana praca gruczołów łojowych na wskutek stosowania się do własnych rad?

A tutaj screen ze strony Pani Skin Coach, która twierdzi, że substancjami myjącymi w piance Makutu są hydrolaty (destylaty). Jaką więc rolę w tym preparacie pełni betaina kokamidopropylowa?!


Pani Skin Coach udzieliła również wywiadu dla gazeta.pl - tytuł krzyczy: "To robi wrażenie, gdy przychodzi ekspert i mówi: wszystko, co wiedzieliście o pielęgnacji to ściema."- powiedzcie mi więc, co tak innowacyjnego wprowadza ta Pani? Odchudzanie kosmetyczki- nie wyszło. Zachwalanie mydeł w kostce- phi, sama zaleca przerwy od stosowania mydła. Może odrzucenie faktu istnienia cery mieszanej? No to też Pani Skin Coach nie wyszło... Komentarze pod tym artykułem mówią same za siebie =)

"Nawilżenie głębszych warstw skóry"- jak już chcemy być dokładni, to naskórka, bo kosmetyki mają nie przenikać bariery skórno-naskórkowej. Kolejna rzecz- Pani Bożena używa strasznie dużej ilości innowacyjnych określeń, jak np. określanie kremu dopasowanego do potrzeb naszej skóry "kremem naprawczym"- myślę, że taka ilość nowych nazw tylko wprowadza czytelnika w błąd i robi zamęt.

Jeszcze kilka ciekawych mądrości Pani Skin Coach:

 1. Mycie ciała mydłem- a przepraszam, czy do całego ciała też Pani Skin Coach zaleca tonik? Jeśli nie, w jaki sposób wyrównać pH na skórze ciała?
2. Odradzanie stosowania balsamów i kremów- jeśli skóra dopomina się zastosowania kosmetyku, to znaczy, że gruczoły łojowe nie są w stanie wytworzyć odpowiednio szczelnej bariery hydrolipidowej. Jest to sygnał, że jesteśmy posiadaczkami cery suchej lub borykamy się z problemami dermatologicznymi jak np. AZS. Odstawienie kosmetyków nawilżających nie wpłynie na pracę gruczołów łojowych, nie pobudzi to ich pracy, niestety. W przeciwnym razie, problemy cer suchych, dojrzałych czy AZS po prostu by nie istniały :). 
3. Kosmetyki nawilżające (czyli kremy, balsamy) jeśli mają bezpieczny skład, nie zaburzą funkcji skóry. Prędzej zrobią to źle dobrane preparaty myjące.

 Wg Pani Skin Coach produkty z kwasami są delikatne (równie jak pilingi enzymatyczne, wnioskuję z kontekstu) i zachęca do ich aplikacji w warunkach domowych. A przecież działanie peelingu enzymatycznego a eksfoliacja kwasami działa na całkiem inne struktury i to odpowiada za różnice w sile obu zabiegów! Peeling enzymatyczny rozpuszcza komórki, przez co działa wolniej i delikatniej. Kwasy mają malutkie cząsteczki rozpuszczające wiązania międzykomórkowe- mają też możliwość szybkiej penetracji skóry i zawsze należy pamiętać o ich neutralizacji, by zahamować ten proces! I oczywiście zawsze po peelingu stosujemy krem, ponieważ martwe komórki naskórka- chociaż w nadmiarze niepożądane- są bardzo istotną barierą fizyczną. Skóra po peelingu wymaga odpowiedniego traktowania i szczególnej pielęgnacji. Martwą warstwę komórek naskórka dobrze jest usuwać, ale nie możemy doprowadzić do zbyt agresywnego złuszczenia, żeby nie doprowadzać do podrażnienia cery- wtedy skóra zacznie stwarzać więcej problemów.

 1. W nocy skóra jak najbardziej ma kontakt z zanieczyszczeniami- roztoczami, pościelą, partnerem/dzieckiem/zwierzakiem śpiącym (i np. śliniącym się, plującym, kaszlącym, smarkającym) obok nas. Dlatego mycie twarzy rano jest bardzo istotne!
2. Jeśli nie zaaplikujemy na noc kremu, skóra produkuje więcej sebum niż powinna, stąd wyczuwalny film. Taka pielęgnacja to prosta droga do rozregulowania pracy gruczołów łojowych.
3. A po co przecierać twarz tonikiem, skoro jej nie umyłyśmy? Po czym mamy tonizować skórę? Czy napar albo woda komórkowa zmyje nadmiernie wydzielone sebum? Nie, ponieważ żeby zmyć tłustą substancję, należy użyć czegoś więcej, niż samej wody...
4. Wstawkę o psychicznym komforcie sobie odpuśćmy, bo nijak ma się to do pielęgnacji.

 Przecież w nocy także poruszamy gałkami ocznymi (sen i faza REM) =).

 "Mechaniczne ścierniwo" oraz peeling szczoteczką to rodzaje peelingu mechanicznego. Dlaczego więc Pani Skin Coach jedno odradza a drugie zaleca? Wyjaśnienia czy rozwinięcia tematu brak.

 To nie woda szkodzi skórze, ale związki w niej zawarte (jony, które odpowiadają za tzw. "twardą" wodę)- wystarczy stosować wodę przegotowaną czy mineralną. Brak zmywania substancji powierzchniowo-czynnych przyczynia się do wzmożenia podrażnień cery. Stosowanie toniku na niewiele się zda, ponieważ tonik- tak samo jak micel- również posiada w składzie substancje myjące.

 1. I znów- po co tonizować skórę, skoro nie została umyta a jej pH nie zostało zaburzone? :)
2. Nawet na dobrze nawilżonej cerze mogą powstać zmarszczki, będące wynikiem np. fotostarzenia czy działania grawitacji. Znów Pani Skin Coach bardzo spłyca temat i uogólnia.

 Fantastyczna porada tylko... jak będzie wyglądać odcięcie brązowej twarzy od jasnej szyi i ramion? :D

1. Większość źródeł podaje, że oleje z marchwi i malin posiadają barierę UV na poziomie SPF 30-50. Skąd u Pani Skin Coach wartość 8? Być może jest to związane z niestabilnością tych substancji albo od ustawień aparatury? Chętnie poczytałabym coś więcej.
2. "Mycie się" przy pomocy balsamu? A gdzie jakaś substancja myjąca, która najpierw usunie brud ze skóry? Fuj :P

 Skóra nie oddycha :) Tzn. istnieje niewielka wymiana gazów między skórą a środowiskiem, jednak nie ma to żadnego znaczenia dla naszego organizmu- od oddychania mamy płuca. Natomiast dostęp tlenu do skóry jest potrzebny, żeby nie doprowadzić do rozwoju bakterii beztlenowych (np. P. acnes wywołujących trądzik)- jednak stosowanie kremów, olejów i maseł nie tworzy na skórze nieprzepuszczalnej okluzji i tlen swobodnie dociera do powierzchni skóry. Substancjami mocno okluzyjnymi są wazelina, parafina i silikony. 

Słowem podsumowania- zdaję sobie sprawę, że kosmetolodzy- podobnie jak lekarze- mają różne spojrzenia na pielęgnację. Jedni preferują metody naturalne inni całkiem przeciwnie- i nie ma w tym nic złego i absolutnie nie zamierzam narzucać swoich metod innym specjalistom. Ale do szału doprowadza mnie wciskanie pacjentom kitu- określanie się jako ekspert naturalnej pielęgnacji, gdy tej "natury" w oferowanych kosmetykach jest tyle, co kot napłakał.


Ale ludzie to nie są idioci. Polska to nie jest zamożnym krajem, każdy z nas z rozwagą wydaje pieniądze- i myślę, że nawet, jeśli ktoś jest majętny, to i tak zawsze sprawdzi, na co ma wydać ciężko zarobione pieniądze- niezależnie od statusu ekonomicznego, lekkomyślnym jest wydawanie oszczędności na prawo i lewo. I po raz kolejny się powtórzę- nie trzeba znać na wyrywki wszystkich substancji, które mogą wystąpić w INCI żeby zorientować się, że coś w tych składach jest nie tak...

To tak w kwestii kosmetycznej, bo tutaj mam trochę do powiedzenia. Na coachingu się nie znam, ale nie trzeba mieć w tym temacie wiedzy, żeby móc ocenić Panią Bożenę jako coacha- wypowiadając się popełnia masę błędów językowych. Nie umie przyciągnąć uwagi widza, w żaden sposób nie inspiruje. Odnoszę wrażenie, że jest wszędzie na siłę- nieważne co mówią, byleby mówiono a ludzie książkę kupowali. Szczerze? Nie warto...

W temacie Skin Coachingu pojawi się jeszcze jeden post, w którym pokażę Wam, że można skompletować kosmetyki z dużo bardziej przystępnego pułapu cenowego, które będą miały bardzo dobre, naturalne składy INCI. Skupimy się wtedy na krokach, jakie poleca Pani Skin Coach- odbudowa, odnowa, antyoksydacja i filtry UV. Bo da się działać skutecznie przeciwstarzeniowo i wcale nie wydając na kosmetyki majątku =).

Cieszę się, że osoby, które czytają mojego bloga to osoby świadome, dociekliwe, szukające odpowiedzi na trudne pytania, nieustępliwe. Myślicie, poddajecie w wątpliwość czasem tego, co piszę- zadajecie masę pytań. A ja się cieszę, że mogę coś wytłumaczyć, wskazać drogę, zwrócić uwagę. I nie muszę być coachem- wolę być dobrym kosmetologiem =).

Pozdrawiam serdecznie!


PS Książkę dostałam dzięki uprzejmości autorki strony kosmostolog.blogspot.com- fakt otrzymania książki nie miał wpływu na moją opinię. 

240 komentarzy:

  1. Uważaj żebyś lada dzień nie dostała uprzejmego maila z "prośbą" o usunięcie posta :D

    Ta recencja do miłych nie należy, ale na pewno jest szczera. Ja za to Cię cenię i dlatego mam zaufanie do Twoich rad.

    Asia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za mało znaczącą personą, żeby moja opinia mogła zaważyć na popularności Pani Skin Coach ;) Szkoda jej fatygi- nie ma czasu odpisywać na meile Czytelników, a gdzie tam, żeby miała napisać do mnie.

      Ale dziękuję Ci bardzo za troskę! =*

      Usuń
  2. Ależ się napracowałaś nad tym postem! Nie czytałam tej książki bo widziałam wiele podobnych opinii do Twojej i nie żałuję. Widać, że Pani Bożena nie zna się na tym, co opisuje ale wiem też, że wiele osób skorzysta z jej rad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie pogorszą swojej cery :)

      A napracowałam się, aż mi wstyd, że nie na blogu panowała cisza przez tydzień... Myślę jednak, że było warto ;)

      Usuń
    2. Super artykuł. Bardzo obszerny i wyczerpujący. Czytałam z wielkim zainteresowaniem :) No cóż... dziękuje Ci bardzo bo ocaliłas mnie( w ostatniej chwili dosłownie) od zakupu tej książki :) Dziwi mnie jednak i to bardzo fakt ze do zakupu tego ' poradnika' zachęcała swoje czytelniczki osoba, którą bardzo cenię i szanuję, Agnieszka Maciag

      Usuń
    3. Właśnie o tym samym pomyślałam. Również widziałam artykuł Agnieszki Maciąg...Jestem zdziwiona, że poleca tę książkę, zwykle mam zaufanie do jej rad, ale jak widać do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem a nie wierzyć ślepo.

      Usuń
    4. Aż za bardzo się naprawcowałaś... serio, przeczytałam 1/3 posta, nie znalazłam żadnego poważniejszego zarzutu. Za to dużo czepialstwa. Nie wiem, czy ta książka jest AŻ tak zła, ale przeczytawszy tę 1/3 nie widzę niczego, czego nie dałoby się obronić korzystając z tych samych cytatów.

      Plus publikację maila uważam za naruszenie tajemnicy korespondencji.

      Usuń
  3. A to Ci gratka 😱
    Nieźle nawywijała ta pani Coach. Jak widać ekspertem można być w każdej dziedzinie.
    Zaskoczyło mnie, że tonik nie jest antidotum na mydło, bo u mnie właśnie taki duet często się pojawia. Muszę się nad tym zastanowić :)
    Gratuluję bardzo dobrego wpisu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to Ty znasz najlepiej swoją skórę, poobserwuj ją ;) Grunt, żeby jej nie szkodzić :D

      Usuń
  4. Ta pani skincoach nie posiada ani wiedzy, ani wykształcenia. Pisze bzdury, z który każdy chemik by się uśmiał. A ten e-mail to już szczyt bezczelności.
    Najgorsze jest to, że wiele osób jej uwierzy i zaszkodzi swojej skórze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że odsetek osób, które zaszkodzą swojej cerze po tej lekturze, będzie jak najmniejszy :(

      Usuń
  5. Czytam już 10 minut i nawet nie dotarłam do połowy, muszę sobie czytanie rozdzielić na dwie części :D
    Widać,że długo pracowalas. Bardzo fajnie podkreslilas wszystkie błędy autorki, bo dokładnie napisałaś dlaczego tak nie jest. Nazywanie siebie coachem jest dla mnie niesamowicie śmieszne i... żałosne. A stwierdzenie, że jest lepsza od kosmetologów i dermatologów... Nir lubię osób, które uważają się za najlepsze, to świadczy o braku kompetencji.
    Ty akurat masz czytelników, którzy wiedzą że ta książka to jakiś śmieszny żart, mam nadzieję że ten wpis dotrze też do osób, które uwierzyly w brednie pisane przez autorkę.
    A zaimki z małej litery- ktoś tu nie uważał na lekcjach polskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ten post to istna epopeja :D poczytasz sobie na dobranoc xD

      Usuń
  6. Agnieszko !
    Bardzo się cieszę, że dodałaś recenzję tej książki, ponieważ w przeszłości się z nią już zetknęłam i o mało co wyrządziłabym krzywdę swojej skórze. Czytając wpis Pani Bożeny na jej blogu na temat olei, byłam w szoku, że jest taka przeciwna OCM. Starajmy się wystrzegać osób, które udają, że posiadają wiedzę w tej dziedzinie, starajmy się sami poszerzać świadomość i szukać informacji w różnych źródłach. Cieszę się, że są na tym świecie osoby nie żerujące na naiwności innych i chcących pomóc bezinteresownie, chociażby poprzez prowadzenie dobrego bloga opartego na własnej wiedzy i doświadczeniu.
    Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na kolejny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłaś, że Pani Skin Coach usunęła ze swojej strony wpis o tym, że odradza oleje i OCM? :)

      Dziękuję Ci za motywacyjnego kopa! :D

      Usuń
    2. Co tu dużo mówić. Świetna recenzja. Miałam podobne odczucia po przeczytaniu. Totalna niekonsekwencja... i dobrze że są ludzie szczerzy i odważni jak Ty!
      Pozdrawiam, tokoferola.blog 😊

      Usuń
  7. Jak ja lubię ten Twój "wredny" charakter :D Naprawdę musiałaś się napracować nad tą recenzją, bardzo cenię to, że przygotowujesz wpisy tak dokładnie. Czerpię z Twojego bloga ogrom informacji, nawet jeśli nie mam w planach przerzucania się w 100% na kosmetyki naturalne :) Książki nie czytałam, ale gdybym trafiła na niektóre fragmenty chyba domyśliłabym się, że to "bzdury" - np. fragment o szkodliwości olejowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wracasz do mnie- to daje niesamowitą motywację do dalszego pisania gdy widzę, że mam stałą Czytelniczkę :D I to jeszcze tak aktywną! Dziękuję za każdy komentarz i każdą poświęconą chwilę :)))

      Usuń
  8. Super, że się tak napracowałaś, to naprawdę wartościowy post i może uświadomi niektórym, że nie ma co ślepo podążać za reklamą, ale jeśli już się czepiasz i chcesz wypaść profesjonalniw to może lepiej by było sprawdzić, co to jest "rozdwojenie jaźni" i jak są tego objawy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skąd ja wiedziałam, że ta recenzja będzie wyglądać w ten sposób? Chyba dlatego, że przejrzałam książkę w księgarni... Zupełnie mnie nie dziwi co to napisałaś. Bardzo dobrze, że ktoś się rozprawił z panią Skin Coach. Ja mam chyba jakąś fobię związaną ze słowem "coach". Jak je słyszę lub czytam to robi mi się niedobrze. "Coache" robią taką złą robotę i psują opinię coachom. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to przy okazji... Jakbyśmy już sami sobie źle nie robili. :/

      Usuń
  10. Bardzo profesjonalny tekst. Wyczerpujący, ale napisany z klasą. Pani Bożena wpadła mi w oko w sieci, kiedy opublikowała sławny tekst dotyczący olei w pielęgnacji. Długo zastanawiałam się co kieruje wydawnictwem, które wydaje jej książkę - screen meila rozwiał moje wątpliwości. Pracownicy wydawnictwa są tak samo profesjonalni, jak treść tej książki. Duży niesmak. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście tekst o olejach zniknął ze strony SkinCoach.pl :/
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Heej co myslisz o tej piance i olejku?
    Hej ! #orientana #piankadomycia #olejekdodemakijazu
    Orientana ma w swojej ofercie nowy olejek do demakijażu i piankę.Czy lepsza byłaby opcja z
    pianka ecolab?
    :SKŁAD: pianka

    Aqua, Glycerin, Propanediol, Polyglyceryl-10 Laurate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Panthenol, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters (emolient pochodzący z oleju babassu), Trichosanthes Kirilowii Fruit Extract (gurdlina japońska), Biosaccharide Gum-1, Polyglyceryl-5 Oleate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Caprylate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene

    olejek :SKŁAD:

    Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy) , Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy), Azadirachta Indica Seed Oil (olej neem), Tocopherol (wit. E), Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Coumarin (kumaryna), Linalool

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny wpis! Widać, że długo nad nim siedziałaś i wyszła z tego pełna merytorycznych informacji notka. Szkoda tylko, że nie dotrze do wszystkich czytelników tej Pani i nie uratuje ich skóry :( Aczkolwiek muszę sprostować Cię w jednej rzeczy: "uważność" jest to (nieoficjalnia) spolszczona wersja słowa "mindfulness", które oznacza część filozofii buddyzmu opierającej się na zwracaniu uwagi na każdą czynność, jaką robimy :) Nie czytałam książki, ale domyślam się, że autorce chodziło właśnie o to.
    Pozdrawiam i liczę na więcej świetnych postów (u Ciebie każdy post jest świetny tak czy siak :))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest ciekawe z tą "uważnością" tego nie wiedziałam :D

      Dziękuję bardzo za motywacyjnego kopa :D

      Usuń
  13. Bardzo podoba mi się ta wnikliwa analiza i w sumie niewiele można dodać :). Od siebie mogę jeszcze podać takie minusy:
    1. brak jakichkolwiek źródeł, tylko informacje, że to z jej "wieloletniej praktyki"
    2. proponuje firmy koszmarnie drogie ale takie których składów nie da się znaleźć w internecie (a już na pewno nie na robionej w paintcie stronie producenta)
    Generalnie książka bardzo mi się nie podobała i żałuję każdej sekundy zmarnowanej na jej przeczytanie.
    A odnośnie benzoesanu sodu: również staram się go unikać ponieważ jest udowodnione, że jakiś jego % ulega dekarboksylacji co w efekcie prowadzi do powstania benzenu, który jest toksyczny [źródło:
    Materiały do zajęć z toksykologii. Autor/Redaktor: D. Wiechuła]
    Na studiach również nam podawali, że żaden naturalny olej nie ma ochrony SPF wyższej niż 10. Ale tutaj niestety nie mogę podać źródła bo to było w trakcie seminariów :C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za te podpowiedzi, postaram się uzupełnić wiedzę ;)

      Usuń
    2. Co do wysokości filtrów w olejach - zgadzam się. Są one bardzo niestabilne, ich wysokość wacha się w zależności od wielu czynników (od pory roku w jakiej zebrano nasiona, nasłonecznienia, sposobu uprawy itd.). Jeśli chodzi o malinowy, to w niedawnej rozmowie z dystrybutorem dowiedziałam się, że jego wysokość to coś około 8 SPF (a nie 50 jak to czasem można w źródłach przeczytać). Wysokość tego filtra nigdy nigdzie nie została dokładnie zbadana, więc lepiej zaniżać, niż później biegać z poparzeniami ;)

      Usuń
  14. Cieszę się, że masz odwagę i chęci na walkę z zakłamaniem oraz robisz to w sposób konstruktywny. Szkoda, że autorka książki za wszelką cenę chce zyskać popularność. Jej niewiarygodność dostrzegłam już przy pierwszej wzmiance o niej w telewizji śniadaniowej. Pani nie sprawiała wrażenie eksperta, człowieka zafascynowanego zdobytą wiedzą, który chce się dzielić z innymi rzetelnymi informacjami, a od początku przypominała marketingowy twór, w swoich wypowiedziach tworzący masło maślane. Niestety pani może wyrządzić szkodę nie tylko sobie, ale też osobom, które czytają jej teksty i nie potrafią zweryfikować sobie pewnych informacji. W temacie książki (mam nadzieje, że źle mnie nie zrozumiesz) swego czasu rozmyślałam o tym, że sama mogłabyś napisać porządny poradnik o kosmetologii naturalnej. Fajnie byłoby mieć wiedzę zgromadzoną w jednym miejscu i sięgać po nią w każdej chwili. Jasne, blog ma też swoje zalety, bo zasoby można na bieżąco aktualizować czy swobodnie dopytać o pewne kwestie, poznawać doświadczenia większej ilości osób, ale książka też mogłaby być extra rozwiązaniem. Pozdrawiam, Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że odsetek osób, które zaszkodzą swojej cerze będzie jak najmniejszy!

      Dziękuję, schlebiasz mi :D Ale żeby napisać książkę, trzeba na prawdę dużo wiedzieć :) Nie chciałabym stworzyć "dzieła" na poziomie Pani Skin Coach xD

      Usuń
    2. Anonimku, dokładnie o tym samym pomyślałam, że Agnieszka mogłaby książkę napisać. :)

      Usuń
  15. Przeczytałam caaaalutki wpis i przyznaję się - książkę kupiłam ale jeszcze nie zaczęłam czytać i wydaje mi się, że po tym co tutaj się dowiedziałam od Ciebie spowoduje że już nie przeczytam jej ;) Za co Ci BARDZO DZIĘKUJĘ! :* W sumie polecasz jakąś książkę odnośnie cery bądź dbania o skórę?

    Pozdrawiam,
    Sancja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, ale bierz ją przez trzy sita ;) O wiele bardziej polecam "Sekrety Urody Koreanek" :)

      Usuń
  16. Spodziewałam się właśnie czegoś takiego po tej książce. Może warto po raz kolejny, do znudzenia, przypomnieć: książka ta jest produktem bez treści. Została stworzona i wydana jedynie po to, żeby dać przychód autorce i wydawnictwu. Branie sobie do serca jakichkolwiek rad autorki jest pozbawione sensu, ponieważ jest to bełkot z punktu widzenia kosmetologa.
    Jednocześnie uważam, że jest to produkt realnie szkodzący ludziom, którzy - mimo wszystko - pójdą za radami autorki. I z tego powodu, wszędzie gdzie się da, będę cierpliwie tłumaczyć finansowy sens istnienia zarówno tego produktu, jakim jest ta książka, oraz samej Skin Coach. Cieszę się, że nie jestem w tym sama. Żółwik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest straszne o czym piszesz :( I tak bardzo prawdziwe :(

      Usuń
  17. Oj, tego posta powinno czytać się z popcornem w ręku :D
    Rzeczywiście, w wielu miejscach autorka sama sobie zaprzecza. Nawiasem mówiąc, dziwne jest dla mnie to, że takie osoby stawiają siebie za wzór i wydają nawet książki... A czy Ty nie myślałaś kiedyś nad wydaniem swojej? :) Myślę, że byłabyś dla pani Społowicz poważną konkurencją! Jeśli nie, to proszę, pomyśl kiedyś nad tym! :D

    Arnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuję się na siłach, żeby wydać książkę :) Nie chciałabym napisać czegoś pokroju "Skin Coach", dlatego na razie pozostanę w blogosferze :D Ale bardzo dziękuję :)))

      Usuń
  18. Ta Pani "Skin Coach" chyba ściągała w szkole. Wymyśliła sobie zawód i szczyci się tym, że jest jedyna w Polsce. Byłabym bardzo zadowolona i podziwiałabym taką osobę jeśli miałaby solidne fundamenty wiedzy. Nie trzeba być po "fachu" żeby wyczuć, że coś jest nie tak. Ta Pani nie porywa słuchaczy, wygląda tak jakby ktoś jej zapłacił, wypchnął przed kamerę i kazał się wypowiedzieć. Teraz modne jest pisanie książek i "modne" jest wszystko naturalne...i na tym ludzie chcą za wszelką cenę zarobić i nam wcisnąć "kit".

    Przepraszam za moje uniesienie, ale jestem tak czysto po ludzku zła.

    PS. Wspominasz Agnieszko o czarnych mydłach, czy ta sama opinia tyczy się mydeł marokańskich robionych na bazie wody i oliwek. Rekomendujesz ich zastosowanie do twarzy, ciała i włosów?
    Dzięki Tobie Agnieszko wprowadziłam zmiany w oczyszczaniu cery i widzę poprawę, choć moja cera w pierwszym etapie bardzo się oczyszczała i pojawiło się dużo niedoskonałości. Po czasie mogę polecić metodę mycia twarzy białą glinką :) Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dałam się ponieść emocjom pisząc ten artykuł, nie przejmuj się ;) Nie da się przejść obojętnie wobec takiego jawnego wciskania kitu.

      Również nie polecam czarnych mydeł- jeśli byłyby z wody i oliwek, to co by je połączyło? Co nadawałoby mniej płynną konsystencję? A no wodorotlenek potasu/sodu :( I to jego się "czepiam".

      Cieszę się, że biała glinka się spisuje i że "wysyp" masz już za sobą! :D

      Usuń
  19. Bardzo wartościowy post! Mam nadzieję, że osoby które przeczytają tą książkę pomyślą zanim dostosują się do rad w niej zawartych. Niestety wiele osób próbuje 'zarabiać' na tematach na których się nie zna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomi Czytelnicy od razu wyczuli ściemę ;)

      Usuń
  20. Haha :) niezle ale się napisałaś. Emocjonalna recenzja fakt. Mnie się nie chciało nawet czytać spisu treści gdy zobaczylam ta ksiazke w księgarni, nie wydawała się merytorycznie ciekawa już na pierwszy rzut oka, a dziś czyta o tej książce już drugi raz. O co chodzi?;) fakt trochę się czepiasz tego stylu - funkcja coucha polega na stawianiu właściwych pytań i dzięki nim osiąganiu celow, a nie na tym żeby "mieć gadanie", choć coś takiego jak "skin couch" to mocna moda. To wydanie też jest co najwyżej popularno-naukowe ale masz rację - nieścisłości w terminologii i masa niespójności zniechęca. Niemniej kilka z tych kosmetyków powyżej jest fajnych, choć -racja - nienaturalnych (dajmy na to Paula choice slynie z tego że nie robi rzeczy które podrażniają skórę). Może skin coach powinna napisać wstep, że jeśli masz poważne problemy ze skórą udaj się do dermatologa/kosmetologa, a jeśli po prostu dokuczają ci zwykle niedoskonałości skórne i chcesz poprawić wygląd skóry to czytaj dalej (pamiętam taki wstęp z książki "Młoda bez skalpela" i zasadniczo robiło to dobre wrażenie i zdejmowalo odpowiedzialność z autorki za wszystkie te historie z cerą atopowa czy problemami hormonalnymi).W sumie, takie osoby powinno się od razu skreślić z listy czytelników :). Czyli chyba pozostane przy pomyślę "nie czytam tej książki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczyło nie polecać preparatów, które zawierają substancje jednocześnie odradzane przez p. Skin Coach ;)

      Usuń
  21. Przeczytałam książkę wczoraj.
    Nie jestem w żaden sposób związana z kosmetologią i po przeczytaniu, że poleca mydła i odradza kremy na noc miałam dość, ale dobrnęłam do końca po łebkach, żeby mieć zdanie.
    Od kilku lat staram się świadomie kupować kosmetyki i patrzę na składy i ja na pewno się nie nabiorę na ten chwyt, ale niestety jest masa nieświadomych i zdesperowanych osób, a ta pani żeruje na naiwności ludzkiej, nie wiem czy to robi z wyrachowaniem czy po prostu wierzy w to co mówi, a że jest niedouczona to fakt bezsprzeczny.

    Agnieszko, dzięki, że jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że świadomie wybierasz kosmetyki- i nie potrzebujesz do tego porad Coacha :D

      Usuń
  22. Strasznie mnie kusiłą ta książka. Ale tyle opinii negatywnych już przeczytalam, że ciesze się że tego nie zrobiłam :)

    Tez sie zastanawiam po co bylo isc na 5 letnie studiam, jak mozna by było stać "sepcjalistą' na pół rocznym kursie jaką jest autorka bloga hahaha ;))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Słyszałam o tej książce, ale jeszcze jej nie kupiłam. Dzięki Tobie wiem, że nie warto. Sama się dopiero uczę i mam niewielką wiedzę na temat kosmetyków naturalnych, ale już po tych kilku screenach widzę rażące błędy. Szkoda tylko, że ludzie z zerową wiedzą to kupią...

    OdpowiedzUsuń
  24. Brawo za taką recenzję! Ja czekam na Twoją książkę! :) Mam nadzieję, że już niedługo:)

    Pozdrawiam!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie myślę nawet o tak poważnym przedsięwzięciu- do tego trzeba mieć na prawdę dużą wiedzę :) Nie chciałabym napisać "dzieła" typu "Skin Coach" xD

      Usuń
    2. Rozumiem, ale blog jest naprawdę cudowny,dzięki za wiedzę,którą przekazujesz w taK CZYTELNY i zrozumiały sposób. To są naprawdę cenne wskazówki:)
      Cieszę się,że tu trafiłam!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  25. Jestem pod totalnym wrażeniem Twojej wiedzy i pracy, którą włożyłaś w ten wpis.
    Polubiam bloga miłością absolutną.

    OdpowiedzUsuń
  26. Trafiłam na Twojego bloga niedawno i żałuję, że tak późno. Twoje posty są świetne, starannie przygotowane i pomocne :) Nie zagłębiając się w treść myślałam, że ta książka to będzie hit, ale po przeczytaniu się okazuje, że do hitu to jej bardzo daleko, a do kitu zdecydowanie bliżej... Podoba mi się ta Twoja szczerość i dociekliwość, na pewno będę Cię często odwiedzać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ten blog będzie dla Ciebie ciekawym i że znajdziesz tutaj interesujące Cię informacje ;)

      Usuń
  27. Świetny post! Cieszę się, że go przeczytałam, bo dziś rano, kiedy natknęłam się na termin "skin coach" i chwilę poczytałam o tych niebotycznie drogich, szkodliwych kosmetykach to myślałam, że świat stanął na głowie. A z innej beczki: robię w domowym zacisza mydełka i myję się nimi codziennie. Moja skóra reaguje na nie świetnie - zapach potu stał się niewyczuwalny, skóra miękka. Jednak ty (jeśli dobrze zrozumiałam) odradzasz mydła w kostce. Jak to rozumieć? Czy jest w takim razie sposób, aby zostać przy mydłach, ale uzupełnić to w zdrowy sposób?

    Pozdrawiam,
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty sama znasz najlepiej swoją skórę :) Jeśli mydła Ci nie szkodzą- ok. Ja natomiast piszę i zajmuję się osobami mającymi problemy skórne- i w takich przypadkach wolę dobierać kosmetyki, które nie stwarzają ryzyka pogorszenia stanu skóry :) Muszę wybierać jak najbezpieczniejsze kosmetyki a mydła w kostce- nawet te robione ręcznie, naturalne- niestety, nie należą do delikatnych czy bezpiecznych :(

      Usuń
  28. Cześć Agnieszko!
    Moje pytanie nie jest na temat postu ale mam nadzieję że odpowiesz. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii o składach. Cenię sobie Twoją wiedzę :)
    Bardzo lubię naturalne albo jak najbardziej naturalne kosmetyki. Trafiłam niedawno na tą marke i ich kremy któe mają być typu anti age?
    Czy ich skład wskazuje na prewencje przeciwzmarszczkową? Albo jeszcze inaczej co skłdy poniższych kosmetyków mogą dać skórze? Bo cena jest wysoka :)
    Będę wdzieczna za Twoją opinie :)

    Krem na dzień: http://www.ilua.eu/1/produkt/1-ilua-no-01

    Krem na noc:http://www.ilua.eu/1/produkt/2-ilua-no-02

    Serum:http://www.ilua.eu/1/produkt/3-ilua-no-03

    Klara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilua ma ładne składy :) Jak najbardziej ich stosowanie przyczyni się do opóźnienia procesów starzenia się skóry.

      Usuń
  29. Dawno nie czytałam takie pięknego tekstu. Usłyszałam o tej książce jakiś czas temu w odniesieniu "oleje są złe", co mi się nie spodobało...no cóż gniot za którym stoi dobra agencja marketingowa. Cieszę się, że mamy tutaj prawdziwą kosmetolog:)
    a skin coach-e....wielki Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze fakt, że ten kontrowersyjny wpis o olejach zniknął ze strony skincoach.pl :/

      Usuń
  30. Kochana tu masz składy wody komórkowej wspomnianej przez Ciebie firmy:
    PEŁEN SKŁAD:
    AQUA/WATER/EAU, PROPYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, GLUCOSE, MANNITOL, DISODIUM PHOSPHATE, POTASSIUM CHLORIDE, CALCIUM CHLORIDE, CARNOSINE, MAGNESIUM CHLORIDE, MAGNESIUM SULFATE, POTASSIUM PHOSPHATE, ALGAE EXTRACT, DISODIUM ADENOSINE TRIPHOSPHATE, SUPEROXIDE DISMUTASE, ARTEMIA EXTRACT, SODIUM CITRATE, SODIUM CHLORIDE, SODIUM BICARBONATE, NITROGEN.

    Gratuluję świetnego artykułu - cieszę się, że się "nie sprzedałaś".
    Pozdrawiam, Paula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaaa, skąd go wzięłaś? :D No i patrz, glikol...

      Usuń
    2. Stąd: http://www.sklepestetyka.pl/esthederm-woda-komorkowa-w-sprayu-o-dzialaniu-energetyzujacym-cellular-water-spray-100-ml.html :D

      Kiedyś fakt - pełnego składu nie można było nigdzie uświadczyć - nie wiem czy spowodowana jest dana zmiana (przepisy od lat takie same). Wiem tylko, że patentem chronią "recepturę" nie sam skład - nie wiem jak inaczej to wyjaśnić.

      Oj tam.. glikol w tą glikol w tamtą... :D

      Usuń
  31. Od razu mi się ta książka nie podobała. Była tak bardzo promowana i reklamowana ze wiedziałam że będzie słaba. Bez tego nachalnego marketingu pewnie by się nie sprzedała. I to wieczne powtarzanie ze jest skin coach. ..a przecież to tytuł bez pokrycia . Równie dobrze mogę się nazwać fit coach a nie fizjoterapeuta 😂

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem pod wrażeniem! Chciałam kupić ta ksiazke, teraz wiem ze tego juz nie zrobię. Sama dwa lata temu zaczęłam swoją przygodę z holistycznym podejściem do pielęgnacji a ze dopiero sie uczę, planowałam ze ta książka zasili moja biblioteczkę, teraz juz wiem ze tak nie bedzie. Dzieki Tobie zaoszczędziłam czas i pieniądze no i nerwy, bo ta cześć o polecaniu kosmetyków ze składem który sie odradza w tej samej książce !!! to juz totalna obłuda, jak tak mozna! A juz od jakiegoś czasu nie podobało mi sie to ze jakimś cudem z jej funpaga znikają negatywne komentarze....🙂 Dziękuje Ci Agnieszko za ten wpis, Brawo Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś- słowo "obłuda" idealnie pasuje do całej sytuacji!

      Usuń
  34. A co sądzisz na temat tzw. reżimu jaskiniowca? Chętnie zobaczyłabym twój artykuł o tej kontrowersyjnej metodzie.Przytaczam link do bloga http://rytmynatury.pl/caveman-regimen-sposob-na-idealna-cera/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam tego określenia, musze zerknąć :D

      Usuń
  35. O ja cię, ale drapieżny post! No normalnie żyleta! Szacun :)

    Myślałam, że Ziemolina już wystarczająco się napastwiła nad tą książką, ale Ty wyłapałaś tyle PIRAMIDALNYCH bzdur dodatkowo, że naprawdę chce się śmiać i płakać nad tą książką jednocześnie :)

    Najbardziej rozwaliły mnie:

    1. Zmarszczki niepowstające na nawilżonej skórze :) No faktycznie, bo przecież to TAKIE PROSTE! :D
    2. Betaina jako synonim CB... leżę i kwiczę.
    3. "Soda oczyszczona jest dobrym zmywaczem skóry" - głoszenie takich poglądów to powinno być karalne, przecież ktoś może sobie zrobić krzywdę...
    4. Wrzucenie kosmetyków mineralnych do jednego wora z całą resztą.

    ... oraz wisienka na torcie, czyli:

    5. Ogólne... hm, jak to nazwać? Hipokryzja? Plątanie się w zeznaniach? Chodzi mi o te składy kosmetyków polecanych przez panią coach. Ja nie powiem, nie mam aż tak radykalnych eko-poglądów jak Ty i część z tych produktów jest dla mnie akceptowalna, ale kurde - jeśli mówi się "A" piętnując jakiś składnik, to powinno się umieć powiedzieć "B" i doradzić dobre produkty bez niego.

    Chciałabym tylko sprostować, że triklosan nie jest antybiotykiem - ma działanie bakteriobójcze, ale to nie to samo (tak jak np. alkohol zabija bakterie, ale antybiotykiem nie jest).

    Pozdrawiam! Super post-brzytwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za sprostowanie, zapamiętam :)

      Jasne, nie każdy musi mieć radykalne eko poglądy, chociaż po osobie, opisującej się jako "ekspert naturalnej kosmetyki" można tego oczekiwać. Ale odradzanie garści substancji po czym polecanie kosmetyków właśnie z nimi... Masakra...

      Usuń
  36. Mam takie same odczucia jak Ty po przeczytaniu tej książki, świetnie ubrałaś to wszystko w słowa :) Jestem dopiero na drugim roku kosmetologii, ale ciesze się, że udało mi się wyłapać te wszystkie błędy, po Twoim poście jestem utwierdzona w przekonaniu, że jednak miałam rację :D Momentami wybuchałam śmiechem czytając te głupoty w książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówiłam, że ta książka to ośmieszenie się w oczach osób związanych z branżą ;)

      Usuń
  37. "Dużo większym minusem było zwracanie się do czytelnika z małych liter. Książka jest formą przekazu, zwłaszcza napisana w takim stylu, jak robi to Pani Skin Coach. Jest to forma listu- zwraca się do nas bezpośrednio, krok po kroku instruuje o kolejnych etapach pielęgnacji. Jednak wszystkie zaimki występują z małej litery: "twój, ty, twoja, tobie, ciebie"- jako czytelnik od razu stawiam się na niższej pozycji. "Jestem taka mała, nic nieważna, nic nie wiedząca, w porównaniu z Panią Skin Coach". Celowy zabieg czy niedopatrzenie?"

    Celowy zabieg, zgodny ze sztuką. Nie używa się wielkich liter w takiej narracji.

    OdpowiedzUsuń
  38. Cześć!

    Widziałem wywiad z tą Panią i się zastanawiałem nad tym wszystkim...
    Świetnie to wszystko napisałaś, nic dodać i nic ująć.

    Swoją drogą to mieliśmy okazję się poznać :)

    Pozdrawiam,
    Grzesiek

    OdpowiedzUsuń
  39. A tam, dupocoach a nie specjalistka ;) Nikomu już nie można w tych czasach ufać, wszędzie dookoła pseudospecjaliści i naciągacze... Co gorsza, jest mnóstwo kobiet, które dopiero zaczynają swoją przygodę z naturalną pielęgnacją - kupią taką książkę, wezmą sobie do serca bzdury i będą traktować je jak fundament wiedzy. Ja też dopiero zaczynam przygodę z naturalnymi kosmetykami i pewnie nie zwróciłabym uwagi na niektóre błędy. W końcu nie mam czasu na rozpracowywanie każdego zdania i kupując książkę oczekuję, że dostanę na początek podstawy wiedzy w pigułce.
    Dlatego skoro już tu piszę... Czy są jakieś porządne książki godne polecenia dla osób początkujących, zainteresowanych tematem naturalnej pielęgnacji?

    PS. Fajny, szczery wpis i ogólnie super blog - dopiero dziś go odkryłam, więc będę miała trochę do nadrobienia :) Zaczynam żałować, że nie zainteresowałam się tematem wcześniej. Teraz już trochę za późno, bo mimo młodego wieku twarz migruje w dół, mam bruzdy i chomiki jak starsze kobiety. Nie bez powodu znajomy powiedział mi kiedyś, że wyglądam jak buldog... I mimo, że zmieniłam dietę, ruszam się i piję dużo wody, nie widzę już w lustrze ładnej kobiety. Ba, nawet nie wiem do dziś jaki w zasadzie mam rodzaj cery!
    Dlatego mam pytanie do Pani kosmetolog - czy istnieją jakieś dobre zabiegi u kosmetyczki + preparaty, które wymodelują owal i "uniosą" skórę twarzy, czy zostają mi już jedynie nici liftingujące? Tak boję się, że wyrzucę pieniądze w błoto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam "Sekrety Urody Koreanek"- wprawdzie nie jest to literatura strikte o naturalnej pielęgnacji ale fantastycznie tłumaczy osobom początkującym kolejne kroki pielęgnacji i wyjaśnia, dlaczego powinny one tak wyglądać :)

      Tobie serdecznie polecam wykonywanie masaży twarzy w domowym zaciszu (nawet codziennie! Może zainteresuje Cię mycie twarzy metodą OCM, dzięki czemu możesz wykonywać masaż 2x dziennie:

      http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2015/07/230-moj-rok-z-ocm-podsumowanie.html )

      Z zabiegów gabinetowych mogłabym polecić fale radiowe, endermolift lub mezoterapię :) Nici są kontrowersyjnym zabiegiem, pozostawiają podskórne blizny :(

      Usuń
  40. Kupiłam tę książkę, ale jeszcze nie przeczytałam i coś mi się wydaje, że zrobię to po to, aby odnaleźć te idiotyzmy, o których piszesz. Jedna mała uwaga: wspominając innym błędy językowe lub stylistyczne, staraj się, żeby Twoje teksty były bez zarzutu (pamiętaj przede wszystkim o interpunkcji).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Wspominając czy wypominając?
      2. Jedna mała uwaga; (średnik, nie dwukropek)
      Przyganiał kocioł...

      Usuń
  41. Co sądzisz o kosmetykach marki Nimue?
    Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ciężko znaleźć składy kosmetyków tej marki :( Nie miałam z nimi styczności.

      Usuń
  42. Świetny tekst! Oby dotarł do jak największej liczby osób. Ja poznałam tą panią w jakiejś grupie na fb, gdzie mocno promowała swoje mądrości, a potem tę książkę. Z ciekawości weszłam na jej stronę i ja, człowiek o niedużej jeszcze wiedzy, wyłapałam kilka nieścisłości. Wkurza mnie postępowanie tej pani, bo szkodzi tym, którzy bezkrytycznie zaczną stosować jej rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby osób, które zaszkodziły swojej cerze po tej lekturze, było jak najmniej :(

      Usuń
  43. Boże widzisz i nie grzmisz 😨😨
    Świetny post 😉 miałam zamiar kupić książkę, ale wiem że napewno tego nie zrobię 😀 dlaczego za propagowanie takich bzdur nie wsadzają ludzi do więzienia? Przecież robią krzywdę innym 😕

    Mam parę pytań 😉

    1. Napisałaś, że nie polecasz samodzielnego stosowania kwasów,ok rozumiem dlaczego 😉 Żel aloesowy Equlibry i serum zwęrzające pory mają w składzie kwas salicylowy. Można tego kwasu używać w codziennej pielęgnacji? Jest "delikatnieszny"?
    Można jednocześnie użyć żelu aloesowego, na to OT serum zwęrzające pory i krem? Zrobić sobie taką dawkę uderzeniową? (Cera sucha i wrażliwa)

    2. Po użyciu żelu aloesowego Equlibry mam uczucie ściągnięcia. Mogę go używać? Stosuje 1 raz w tygodniu.

    3. Na co dzień używam Vianka BB, bardzo go polubiłam 😀 Skuszona pozytywnymi opiniami zamówiłam próbkę podkładu Annabelle Minerals. Mam wrażenie, że bardzo wyszusza mi skórę i na dodatek nie mogę go rozprowadzić (pędzel mam porządny 😉) tak jakby nie wtapiał się w moją skórę... taka jakby nie chciał się z nią połączyć... robię coś źle? Mam za bardzo suchą skórę do minerałów?
    Możesz polecić jakieś naturalne podkłady do bardzo suchej i łatwo zapychającej się skóry? Chciałabym coś na "wyjście", a Vianek BB na co dzień 😉

    Mam nadzieję, że nie zamęczę Cię pytaniami 😇 ale stosuję się Twoich rad i widzę ogromną różnicę 😀

    Pozdrawiam
    Nuśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Żel aloesowy czy serum zweżąjące pory stouj tylko 1-2x w tygodniu. Lepiej rzadziej niż za często :)

      Natomiast wydaje mi się, że lepiej zastosować albo aloes, albo serum a na to krem/olej. Co za dużo to niezdrowo, chociaż musisz wypróbować różne metody na swojej skórze :)

      2. A czy na żel nakładasz krem/olej? :)

      3. Może nawilżająca baza ułatwiłaby aplikację podkładu? Ciekawa jest baza rozświetlająca Neve Cosmetics :)

      Usuń
    2. I bardzo się cieszę, że pielęgnacja przynosi efekty! :D

      Usuń
  44. Świetny, mądry i odważny post :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Podobnie, jak Ty jestem kosmetologiem, potrafię więc docenić wartość merytoryczną kilku Twoich uwag pod adresem autorki książki. Faktycznie, książka ta zawiera sporo błędów merytorycznych, niedopowiedzeń i przedziwnych "skrótów myślowych" - część z nich traktuję, jako rodzaj narracji, który został dopasowany do adresata tej książki (w mojej ocenie adresatami nie są osoby "z branży", czyli kosmetolodzy). Uważam, że ten poradnik to raczej owoc pracy marketingu niż rzetelny zbiór porad. Niestety Twoja "recenzja" (a raczej złośliwy tekścik) nie jest pozbawiona wad. Sporo w niej chaotyczności, braków stylistycznych i składniowych. Następnym razem, jeśli wytykasz komuś błędy, powołując się na słownik języka polskiego zadbaj, aby Twój tekst był ich pozbawiony i napisz słowo "brud" bez błędu ortograficznego (w Twoim wydaniu "bród"). To dużo bardziej ośmieszające niż niewyjustowanie tekstu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oki, dzięki za podpowiedz, poprawione ;)

      Wiesz... różnica między mną a skin coach jest taka, że ja prowadzę tylko blog a nie piszę książek-poradników ;)

      Usuń
  46. Bardzo rzetelny tekst. Drażni mnie jedynie (szczególnie w kontekście wytykania błędów językowych SkinCoach, że... używasz "także" zamiast "tak że", a to zupełnie różne sprawy :)

    http://ulalupinska.pl/miniporadnia-takze-tak-ze/

    Pozdrawiam, Karolina :)

    OdpowiedzUsuń
  47. W jednym ze zdjęć poszczególnych stron książki, napisane jest "filtry przeznaczone są dla osób, które się nie malują" hm, nie rozumiem, przecież krem z fitrem spokojnie pod makijaż można nałożyć

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja z wykształcenia jestem historykiem i zawodowo poddaje wszystko w wątpliwość. Żeby dla mnie jakaś teoria stała się faktem poszukuje argumentów, potwierdzenia źródłowego. W życiu codziennym oczywiście kieruje się tymi samymi zasadami. Dla niektórych jest to śmieszne, ale ja mam pewność, że nikt nie nabije mnie w butelkę.
    Rady z Twojego bloga testowałam na sobie i naprawdę jestem zachwycona zauważalnymi rezultatami. Tym bardziej, że mam porównanie z bliską mi osobą, która testuje drogie kosmetyki z podejrzanym składem i nie widzi efektów. A ja tylko od marca widzę polepszenie się stanu cery i włosów.
    Nie robisz tego dla siebie, dla pieniędzy, nie trzymasz się ślepo jakiejś marki, jeżeli w składzie coś jest nie tak, lub po prostu kosmetyk Ci nie odpowiada. Wiem, bo bardzo uważnie czytam Twoje wpisy;) i to po kilka razy;) Dzielisz się bezinteresownie swoją wiedzą, żeby pomóc nam: kobietom, które nie mają dostępu do rzetelnych informacji, a w zamian jesteśmy bombardowane masą głupot, jak w tej książce. Poświęcasz dla nas swój wolny czas.
    Przy okazji dziękuję Ci za to, że prowadzisz tego bloga. Nawet nie wiesz, jak bardzo pomocne stały się dla mnie Twoje rady, ile problemów rozwiązały, ile kompleksów przegoniły:):):)
    Wiem, że jesteś uczciwa, dokładna i rzetelna. Masz moje zaufanie;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeej, zrobiło mi się bardzo miło, dziękuję! :D

      Trzymam kciuki, żeby naturalna pielęgnacja wciąż dawała takie fenomenalne rezultaty!

      Usuń
  50. Przeczytałam i książkę i Twojego posta.
    Nie mam tak dużej wiedzy jak Ty, ale zauważyłam nieścisłości. Ja miałam jeszcze inny problem przy czytaniu - nie byłam w stanie znieść tonu w jakim jest pisana, nie kupuję tych wszystkich złotych, tego "coachingowego" bełkotu.

    OdpowiedzUsuń
  51. Z żalem muszę przyznać, że kupiłam tą książkę i co więcej zaczęłam się stosować do rad w niej zawartych! Mam skórę która rano po umyciu wodą jest sucha, ściągnieta a w ciągu dnia świeci się strasznie, a do tego mam rozszerzone pory. Kupiłam polecane Nimue Skin Regulator co by mi wyregulował to święcenia i Nimue Vitamin C Moisture Mist, zrezygnowałam z kremu na noc, od lat stosuję mgiełkę różaną i tonik Witch Hazel Aloe Vera Formula, makijaż zmywam płynem micelarnym. Miałam nadzieję, że pozbędę się uporczywego święcenia się, ale teraz widzę, że skóra bardziej się wysusza po tych kosmetykach Nimue i zaczynają się pojawiać suche skórki! Dobrze, że trafiłam na ten wpis, bo mogłam sobie zaszkodzić tylko. Wracam do szukania odpowiedniej pielęgnacji dla mnie😏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w tych postach znajdziesz odpowiedz, jak pielęgnować swoją cerę:
      1. http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/03/417-typy-i-podtypy-cery-moj-podzia.html
      2. http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/03/422-zasady-pielegnacji-cery-z.html
      3. http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/02/413-skora-tusta-i-mieszana-jak.html
      =)

      Usuń
    2. Dziękuję 😊

      Usuń
  52. Uff... miałam przeczytać sobie jeden pościk do śniadania, a zeszło trochę dłużej...

    "Również rozwiązaniem nie jest mycie twarzy dwa razy pod rząd kosmetykiem, którym masujemy twarz (wyjątek mleczka), ponieważ w ten sposób możemy doprowadzić do naruszenia bariery hydrolipidowej skóry. " A OCM? Często je polecasz, to też masowanie twarzy dwa, a nawet i więcej razy tym samym produktem. Nie ma tu też żadnego detergentu, co wytykasz przy kostkach do kąpieli.

    Co do betainy, to nie jest drobnostka. Strasznie mnie denerwuje wrzucanie betainy i betainy kokamidopropylowej do jednego worka. Pierwszej dodaję do kremów bo fajnie nawilża, a po tej drugiej mam ochotę wyciąć sobie skórę ;)

    Generalnie, sporo się napracowałaś nad tym postem ale dla mnie brzmi on raczej jak forma wyżycia się (ciemny pokój, rozwichrzone włosy, szaleńczy uśmiech, rozbiegane oczy i mocne stukanie w klawiaturę - taka wizja :D ) za to, że ktoś wydał książkę, a ty nie. I że ma inną opinię na sprawy kosmetyczne. Może i książka nie jest idealnym poradnikiem ale czy to powód żeby tak się staczać i pisać pseudo-recenzje? Trudno mi było to czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim przy OCM mamy substancję myjącą- olej rycynowy :) Jego struktura umożliwia wniknięcie w pory i "wyciągnięcie" tego, co w nich zalega. Jednak oczyszczanie w taki sposób wymaga poświęcenia większej ilości czasu, i 3-krotnej aplikacji mieszanki, żeby faktycznie oczyścić skórę dogłębnie. Natomiast zawiesinę kosmetyków i nadmiaru sebum ścieramy ściereczką aż skóra nie będzie pokryta żadną tłustą warstwą.

      A mycie się balsamem w kostce? Nie ma opisu, jak wykonać taką kąpiel, więc zakłądam, że wchodzę do wanny, masuję się balsamem i wychodzę. Czy skóra po takim zabiegu będzie pozbawiona tłustego filmu? Wątpię... W balsamie autorka nie wspomina o dodatku rycyny.

      Wiesz, wydać książkę może każdy- ale ja tego nie robię, żeby własnie nie napisać takiego "dzieła" jak Skin Coach ;) Żeby brać się za pisanie książki, trzeba mieć faktycznie coś do przekazania.

      Nie staczam się i nie jest to pseudo-recenzja :) Przecież wyraźnie pokazuję błędy w książce i nie tylko ja uważam, że są one błędne :) A to, że dałam się ponieść emocjom- cóż, "Kosmetologia Naturalnie" to tylko blog a nie podręcznik ;)

      Usuń
    2. Rycyna to nie to samo co olej rycynowy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rycyna
      Różnica jest baaaardzo istotna, więc warto o niej wiedzieć i nie stosować tych pojęć zamiennie

      Usuń
  53. Żałuję, że nie napisałaś tej recenzji 2 tygodnie temu, zanim zachęcona pojawianiem się tej książki niemal w mojej lodówce kupiłam ją. Nie miałam jeszcze czasu po nią sięgnąć, bo kończę inne książki, ale teraz wiem, że nie warto. Tyle wykluczających się informacji, promowanie kosmetyków ze składnikami, których zaleca się unikać, kompletny brak wiedzy... Ręce opadają. A, że książka jest wszędzie, to kasa się autorce oczywiście zgadza. Cenię Ciebie i Twojego bloga za rzetelne informacje, jakie mogę na nim przeczytać. Choć sama kończyłam szkołę kosmetyczną, z przyjemnością do Ciebie zaglądam i czytam to, co piszesz, dowiadując się ciekawych rzeczy. Nawet jeśli z czymś się nie zgadzam wiem, że Twoje teksty poparte są odpowiednią wiedzą i doświadczeniem. Szkoda, że na rynku jest tak wiele osób bez odpowiedniej wiedzy, którym zależy wyłącznie na zarobieniu pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj książkę, tylko weź ją przez trzy sita :D

      Dziękuję za tyle ciepłych słów! Pozdrawiam :D

      Usuń
  54. Przygotowałaś świetny wpis, rozłożyłaś zawartość książki na czynniki pierwsze i na pewno poświęciłaś temu mnóstwo czasu. Za to chylę czoła :)

    Natomiast nie zgodzę się z tym fragmentem "W ogóle Pani Bożena na każdym kroku podkreśla, że jest jedyną w Polsce Skin Coach a może nawet na świecie. Nie wiem, czy siedzicie w temacie coachingu - kiedyś jak miało się problem, szło się do psychologa. Teraz idzie się do coacha, bo to lepiej brzmi. Wg mnie żeby być dobrym coachem wystarczy mieć gadane, umieć przekazać wiedzę, mieć pomysł." Nie wiem skąd się bierze sprowadzenie coachingu do wizyty u psychologa ;) Coaching, to zupełnie coś innego i nie sposób odwoływać się do tego. Owszem, pewne elementy są do powiązania, ale mocno uprościłaś tę część i zostawiam już na boku określenie "skin coach".

    Druga sprawa, fajnie byłoby gdybyś napisała skąd masz książkę, bo większość osób może o tym nie wie, a otrzymałaś ją od Ziemoliny tuż po tym jak opublikowała własną recenzję https://kosmostolog.blogspot.co.uk/2017/02/skin-coach-bozeny-spoowicz-adnie-wydana.html. W dobrym tonie należałoby o tym wspomnieć i podać link, zwłaszcza że Angela także przygotowała świetny tekst. To tylko (lub aż) wstawienie linka, który nic nie kosztuje a daje Czytelnikom szerszą perspektywę :) Bycie częścią blogosfery, to także przede wszystkim umiejętność i możliwość wspierania siebie, a kto zrobi to lepiej niż MY sami? ;) Warto o tym pamiętać :) zwłaszcza, że Ty także rozwinęłaś skrzydła.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umieściłam linku do Ziemoliny, ponieważ na blogu krąży masa fanów teorii spiskowych. Nie chciałabym, żeby ktoś wyciągnął błędne wnioski, że jesteśmy w zmowie, czy coś w ten deseń ;)

      Nie wiem więc, jak postąpić wg Ciebie?

      Usuń
    2. Hexxana, na początku zaznaczę, że oczywiście masz prawo mieć swoje zdanie. Niemniej ja osobiście uważam fakt pochodzenia książki za zwyczajnie nieistotny, bowiem Agnieszka poddaje ocenie książkę niebędącą w żaden sposób powiązaną z Ziemoliną (kimkolwiek pani jest), nie jest to książka autorstwa wspomnianej osoby, artykuł też z nią nic wspólnego nie ma. Ja cenię sobie blog Agnieszki za rzetelność, nie ma dużej ilości niepotrzebnych wtrąceń, nieistotnych dla czytelnika. Agnieszko, gratuluję artykułu :)

      Usuń
    3. A co ma do rzeczy, że otrzymała ją od koleżanki po fachu? To jakaś współpraca? Wiem, że masz alergię na nieinformowanie czytelników, że produkt pochodzi z np. barteru, ale nie popadajmy w skrajności... Dobrze, że już nie prowadzę bloga, bo bym chyba całkowicie osiwiała w tym babińcu...

      Usuń
    4. Po prostu warto dopisać w PS że książkę podarowała mi Angelika (Ziemolina) i TU LINK.
      Wiesz, to po prostu uczciwe.

      A chyba nikt nie będzię Cię podejrzewał o jakąś zmowę, skoro jesteś niezależną blogerką i portafić sama świetnie recenzować. Zwróciłaś uwagę na troszkę inne aspekty niż Ziemolina.
      Przyznam, że przeczytałem jednym tchnem. Jak najbardziej doceniam pracę jaką w to włożyłaś!

      PS A czy ja przypadkiem nie widziałem na blogu Ziemoliny kilkukrotnie Twoich komentarzy z linkiem do Twojego bloga? Myslę, że Ziemolina ich nie usuwała...No popraw mnie jeśli się mylę.

      Pozdrawiam,
      Będę Cie tutaj też bacznie śledził, bo piszesz interesująco!

      Usuń
    5. @Kosmetologia Naturalnie publikujesz tego typu wpis i przejmujesz się fanami teorii spiskowych, naprawdę? LOL

      @Smyku akurat tak, ma to znaczenie. Dla zasady, zwłaszcza że Ziemolina nie robiła z tego tajemnicy. A jeżeli Kosmetologia omówiła aspekt "a", czyli wstęp, to warto dodać część "b" dla pełnego obrazu. Tyle lub aż tyle.

      Tak, mam alergię na brak takich informacji i nic się w tym temacie nie zmieniło/nie zmieni a odwoływanie się do "babińca" stanowi dla mnie nieporozumienie (nie widzę żadnych powiązań).

      @Szymek otóż to.

      Usuń
    6. Hej :) Uzupełniłam post o adnotację :)

      Nie chciałam, żeby ktoś myślał, że próbuję wybić się na plecach bardziej znanej blogerki, jaką jest Ziemolina. Ale Hexxana ma rację- cały post jest kontrowersyjny i jeśli ktoś będzie chciał wyciągać teorie spiskowe, i tak to zrobi ;)

      Dzięki za zwrócenie uwagi, pozdrawiam!

      Usuń
  55. Pani Shincoach na swoim blogu proponowała do golenia mydła zamiast pianek, jako że jej zdaniem te drugie zawierają w składzie sporo syfu. Teraz mówisz, że mydła też są be. To czego używać do golenia? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsamu, odżywki do włosów, żelu do mycia ciała, czy... samej wody ;)

      Usuń
    2. Ja polecam olej kokosowy- maszynka ma świetny poślizg, podrażnień zero i przy okazji mamy z głowy nakładanie balsamu :)

      Usuń
  56. A jak sie ma zgubne dzialanie mydel do tego, ze mydlo Aleppo wlasnie jest jednym z najbardziej polecanych srodkow myjacych dla osob z problemami AZS (nawet niemowlat)? Jakie moga byc dlugofalowe skutki stosowania go u niemowlecia z takimi problemami? Nie jest to pytanie w zadnym razie zaczepne. Pytam bo mnie ten problem bezposrednio dotyczy. Przepraszam za brak polskich znakow, nie mam polskiej klawiatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła (zwłaszcza te o prostych składach jak Aleppo) są polecane problemowym skórom, ponieważ prosty skład minimalizuje ryzyko alergii.

      Obawiam się jednak, że długotrwałe stosowanie mydła może przyczynić się do pogorszenia stanu skóry z AZS a nawet uniemożliwić gojenie się swędzących zmian, przez co będziemy mieć wrażenie, że choroba ma przewlekły i ostry przebieg. Oczywiście, z AZS nie da się wyleczyć, ale możemy maksymalnie wyciszyć zmiany do tego stopnia, żeby nie nawracały zbyt często.

      Usuń
    2. Opinia w stylu "obawiam się, że stosowanie może się przyczynić" jest demagogią.
      Jeżeli są na to badania potwierdzające te "obawy", to proszę je przytoczyć. Wtedy można zacząć rozmawiać na argumenty, a nie osobiste fobie.
      Ja znam osoby, którym stosowanie naturalnych mydel, z wysokim przetluszczeniem i na naturalnych skladnikach, bardzo pomogło także w opanowaniu AZS.

      Szerzenie swoich opini demonizujacych mydlo, popierając to "autorytetem" kosmetologia jest nieuczciwe I nieprofesjonalne.

      Usuń
    3. "Ja znam osoby, którym stosowanie naturalnych mydel, z wysokim przetluszczeniem i na naturalnych skladnikach, bardzo pomogło także w opanowaniu AZS."

      A ja mam słonia w karafce =)

      Usuń
  57. BRAWO! Najlepsza recenzja tej ksiazki z jaka sie spotkalysmy! Mamy dokladnie takie same emocje po jej przeczytaniu...

    OdpowiedzUsuń
  58. dobrnęłam do połowy tego postu i strasznie się zmęczyłam. zastanawiam się jak bardzo Ty musiałaś się zmęczyć pisząc go.

    OdpowiedzUsuń
  59. Wczoraj miałam "Skin Coach" w koszyku na merlinie... na szczęście zamówiłam inną książkę uff ;) Ale faktycznie, jakiś czas temu po prostu wszędzie było o niej słychać! Widać, że dużo bloggerów dało się sprzedać... Podziwiam za odwagę i czekam na książkę Twojego autorstwa :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to jeszcze dużo czasu upłynie. Musiałabym mieć baaaardzo dużo odwagi, żeby napisac coś swojego. Bałabym się, że zrobię "dzieło" na poziomie Skin Coach :D Także na razie pozostanę na blogu :D

      Usuń
  60. Dzięki za recenzję! Ja książkę przeczytałam od deski do deski i muszę przyznać, że najbardziej z całości podobała mi się okładka i oprawa graficzna;) Niestety, po przeczytaniu książki, niewiele myśląc kupiłam dwa naturalne mydła. Moja problematyczna i tłusta skóra na początku dobrze zareagowała na to oczyszczenie, jednak teraz jest gorzej niż było przedtem. Skóra bardziej się błyszczy i jest jakby bardziej szara. Czy mogłabyś mi doradzić co zrobić żeby wróciła do normy? I może jak wykorzystać te mydła naturalne?
    Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zetrzeć i dodawać do prania =))) albo zacierac nimi plamy na ubraniach a później prac =)

      Usuń
  61. Kurcze przeczytałam od dechy do dechy, jestem pod wrażeniem, masę pracy tu włożyłaś ;)
    Świetnie to przedstawiłaś i objaśniłaś. Jestem w dużym niesmaku że ta Pani takie bzdety wypisuje....i faktycznie sama sobie zaprzecza...no porażka jednym słowem.
    To może i ja wydam książkę o czymś...nie wiem morze o matematyce z mojej perspektywy? To co że się nie znam...wprowadzę nowe nazwy, inne rozwiązania może będzie ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością przeczytam taka książkę- matematyka nie była nigdy moja mocna strona więc może akurat czegos się nauczę xd

      Usuń
  62. Właśnie jestem po ponownej lekturze "Sekretów Urody Koreanek" i po Twojej recenzji już wiem, że Skin Coach nie jest dla mnie. Choć przyznam, że na początku (tj. po tych dziwnych recenzjach na blogach) byłam tej książki ciekawa... Teraz się cieszę, że jej nie kupiłam, bo fragmenty, które dodatkowo poczytałam sobie z Twoich zdjęć, totalnie mnie nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie wydałas pieniędzy w błoto =)

      Usuń
  63. O tej książce słyszał chyba każdy :) Lubię czytać o kosmetykach i pielęgnacji, więc myślałam, że kiedyś sobie ją kupię, ale teraz wiem, że to nie ma sensu. W tych czasach każdy może napisać i sprzedać książkę, a potem uchodzić za eksperta. Dokładnie jest tak samo w mojej dziedzinie, czyli dietetyce. Niestety opieranie się na badaniach to rzadkość, a każdy wymyśla coraz nowsze diety. Świetny, merytoryczny post, gdzie widać jak jesteś przepełniona wiedzą i pasją. Pozdrawiam ciepło. Nawet udostępniłam na facebooku, żeby uchronić chociaż jedną osobę przed zakupem :*

    http://zdroweciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyka i kosmetologia to taki dział nauk medycznych, o którym malo jest artykułów czy badań. To chyba generuje ilość nierzetelnych informacji. Mam nadzieję, że ta sytuacja będzie się zmieniać =)

      Usuń
  64. Oj pamiętam ten tekst o olejach xD Choćby z tego względu książka nijak mnie nie kusiła i mam własne zdanie na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten artykuł zniknął ze strony skinchach. Pl...

      Usuń
  65. Oooooooooooooj oj! Nareszcie ktoś powiedział to głośno i podparł rozsądnymi argumentami - stronę Pani Skin Coach przestałam śledzić kiedy dowiedziałam się, że jej tytuł jest samozwańczy to raz, a dwa totalnie zostałam zniechęcona gdy dziewczyny pisały o znikających komentarzach negujących Jej teorię. Brawo, brawo za ten tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie podoba się to, że Pani Skin Coach nie odpisuje na wiadomości prywatne... Rozumiem, że czasu na to nie zawsze wystarcza, ale ilość komentarzy z taką uwaga jest zatrwazajaca...

      Usuń
  66. O książce dowiedziałam się z postu jakiejś blogerki (nie pamiętam niestety jakiej, post wyskoczył w "sponsorowanych" na facebooku). Był to komentarz w stylu "Pani Skin Coach zabrała mi przyjemność z kupowania tanich kosmetyków w ładnych opakowaniach, kazała kupować cholernie drogie, ale dzięki temu cera taka piękna wow". Nie zachęciło mnie to ani trochę, bo znam sporo tanich, a skutecznych kosmetyków, a Twoja recenzja upewniła mnie tylko w tym, że ta książka to po prostu reklama tych drogich preparatów.
    Na początku kwietnia byłam na Kongresie LNE i miałabym tam okazję poznać panią Bożenę, gdyby nie moja alergia na coaching pod każdą postacią- zrezygnowałam z jej wykładu. Po Twojej recenzji wiem, że była to słuszna decyzja, szkoda tylko, że takie osoby są zapraszane na takie wydarzenia i traktowane jak poważni eksperci...
    I już na koniec- uwielbiam Twojego bloga, ale ten wpis nie przypadł mi do gustu- super, że przestawiłaś mnóstwo merytorycznych argumentów, jednak ta złośliwa nutka (a właściwie NUTA) odbiera tej recenzji sporo profesjonalizmu.
    Mimo to oczywiście czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, to tylko blog :D większość postów wiesz, że jest pisane w poważnym tonie :D

      A ci do targów lne - dobrze zrobiłaś, szkoda nerwów i cennego czasu, który zapewnie wykorzystalas na zdobycie innych, bardziej przydatnych informacji =)

      Usuń
  67. Hej Agnieszko, trafiłam przypadkiem na kosmetyki Jan Barba. Znasz coś od nich? Znasz ich sklady? Zaciekawiła mnie ta firma. W ogóle przestawiłam sie na naturalna pielegnacje i jestem nią oczarowana :)
    Używam też wód termalnych, kupuję Avene i Uriage. Czy one są naturalne?

    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kosmetyków Jan barba nie znam =( wody termalne raczej maja dobre składy ale dla pewności zawsze zerknaj w inci =)

      Usuń
  68. Kupiłam ją jakiś czas temu, ale jeszcze nie zaczęłam jej czytać. Twoja recenzja, pełna i szczera otworzyła mi szerzej oczy. Nie powiem, książkę i tak przeczytam, ale dzięki Twojemu wpisowi już z zapewne zupełnie innym nastawieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  69. Piszesz, że można odzywać sie do Ciebie na mejla, a tymczasem czekam 3tygodnie na jakikolwiek znak. Jednak się nie doczekam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Jak najbardziej odpiszę, jednak dostaję coraz więcej meili przez co wydłuża się czas oczekiwania na odpowiedź. Odpowiadam każdemu. Proszę o jeszcze troszkę cierpliwości.

      Usuń
  70. Mogłabyś pomóc w kwestii doboru podkładu? Żeby to nie był sypki podkład mineralny. Żeby miał dobry skład. Myślałam o BB z SO'BIO, ale ma wodorotlenek glinu w składzie. Znalazłam jeszcze taki: http://zdrowalistazakupow.pl/produkty/0388. Mam twarz trądzikową, obecnie używam Revlon Colorstay (wiem, wiem). Ogólnie nienawidzę podkładów w płynie, ale sypkich nie lubię jeszcze bardziej. Nie potrafię ich aplikować, tak żeby nie pyliły(próbowałam na różne sposoby,na mokro, na sucho, otrzepywałam pędzel, odpuszczam). I jeszcze jakbyś miała jakiś sprawdzony tusz, eyeliner i mogła się podzielić. :) dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem bb z vianka jest fajny.
      A co do minerałów, może nie warto rezygnować tylko dlatego że pylą? Jeżeli po wtarciu podkładu w pędzel otrzepiesz nadmiar, powinien naprawdę minimalnie się osypać. Mnie też to na początku irytowało, ale po ok. 2 latach używania, nigdy w życiu nie wróciłabym do zwykłych podkładów. Chyba że nie odpowiadają Ci też z innych powodów:)

      Usuń
    2. Czytałam o nim, coś mi tam nie pasowało .. już nie pamiętam, chyba za ciemny. Miałam próbki z Anabelle i Neauty i o ile nad pyleniem A.M. jeszcze jakoś byłam w stanie zapanować i wyglądał on faktycznie super na twarzy, to po kilku godzinach miałam totalną masakrę. Za to Neauty był trwały, ale na twarzy wyglądał brzydko i właśnie strasznie pylił, czułam za każdym razem w gardle ten pył, mimo że nakładałam na mokro, a Anabelle na sucho.

      Usuń
  71. Merytorycznie ok, ale sama nie ustrzegłaś się wielu błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych. Poza tym pisze się "małą literą" a nie "z małej" (cyt."minusem było zwracanie się do czytelnika z małych liter").
    Cyt."Także nie można generalizować, że..." miałaś na myśli "także" czyli "również"? czy może chciałaś napisać "tak, że" czyli "więc", "a więc"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenne uwagi.:)

      Natomiast książka powinna jeszcze przejść profesjonalną korektę, ale może wydawnictwo "zaodszczędziło"... Dla mnie ta recenzja na blogu jest merytoryczna, bo są w niej odniesienia do konkretnych fragmentów książki, które niestety wprowadzaja w błąd i nawet być szkodliwe.:( Ta recenzja jest dla mnie wartościowa.

      Usuń
    2. Różnica jest taka, że ja prowadzę blog i myślę, że drobne błędy językowe mogą zostać mi wybaczone =) posty pisze sama, nikt ich potem nie sprawdza i nie redaguje. A nie jestem polonistka =)

      W przypadku książki sprawa ma się inaczej, prawda?

      Usuń
  72. Dzień dobry,
    Dziękuję za tak dogłębną recenzję książki, zastanawiałam się czy ją kupić - choć wolę naukowe publikacje od empikowych produkcji to jednak szata graficzna kusiła.
    Teraz już nie kusi. Jak to się mówi, "nie oceniaj książki po okładce" ;)
    Mam jednak jedną małą uwagę. Sebum może działać drażniąco, jeśli będzie utlenione. A zazwyczaj w skórze trądzikowej tak się dzieje (stan zapalny -> duża ilość wolnych rodników -> oksydacja skwalenu (zmniejszenie płynności + pozostałe czynniki czyli proliferacja komórek gruczołu łojowego i P.acnes - choć szczerze już coraz mniej udziału w komedogenezie przypisuje się tym bakteriom) -> mikrozaskórnik.
    Rozumiem, że jest to sytuacja patologiczna, choć - niestety - coraz powszechniejsza. Chciałam tylko tak zaznaczyć, że jednak to sebum nie zawsze działa na naszą korzyść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję za wyjaśnienie =)

      No i widzisz, to jest kolejna informacja w książce która powinna być rozwinięta żeby nie wyciagac na jej podstawie błędnych wniosków =)

      Usuń
  73. Uśmiałam się, dzięki:)
    Już po sentencji "sama intencja zrobienie czegoś dobrego dla siebie uruchamia w komórkach wiele procesów regeneracyjnych" wiedziałam, że będzie nieźle. Ciekawe, czy jakby jakiś samozwańczy fit coach głosił, iż sama intencja schudnięcia wystarczy, by osiągnąć wymarzoną sylwetkę, ktokolwiek by w to uwierzył;) Mam nadzieję że większość ludzi odebrało tę książkę jako tragikomendię a nie poradnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziś będę myśleć o pięknej sylwetce i z pewnością moje ciało się zmieni :D

      Usuń
    2. Koniecznie daj znać o efektach! ;)

      Usuń
  74. Rób dalej to co robisz! Jako jedna z niewielu potrafisz być szczera.Od początku wiedziałam aby nie brać sie za tę książke samo słowo coach kojarzy mi sie bardzo negatywnie .Książka sekrety urody koreanek bardzo mi sie podobala choc byla negatywnie oceniana ze nic w niej odkrywczego tak tu totalne dno.Najgorszym dla mnie bledem jest sytulacja z olejami.Tylko na twoim blogu znajduje tanie naturalne dobre kosmetyki poniewaz wiele innych osob uwaza ze czym dorozsze tym lepsze .Oby tak dalej :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz! Nie zamierzam zmieniać tematyki bloga a jego poziom - mam nadzieję, że będzie coraz wyższy =)

      Zmotywowalas mnie bardzo do dalszego działania, dziękuję =)

      Usuń
  75. Może jakiś wpis z obalaniem mitów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogłoby być ciekawe =) a czy chciałabyś przeczytać o jakimś konkretnym micie? =)

      Usuń
  76. Recenzja wnikliwa i trafna, jednak Twój tekst również nie jest wolny od błędów stylistycznych i gramatycznych...

    OdpowiedzUsuń
  77. Dziewczyno, weź no się trochę zastanów. Ludzki organizm zostal stworzony tak, żeby sobie radzić bez tych wszystkich maseczek, kremów i substancji. Natura nie dała nam tego w pakiecie. Chcesz obnazyc ułomnośc wiedzy tamtej kobiety, a nie zauważasz że cała Twoja profesja jest stworzona po to, żeby robić kasę. Człowiek naprawdę może myć twarz mydłem, w naturalnych warunkach nawet sama woda. Sposobów pielęgnacji jest wiele, a że tobie ktoś na studiach wytłumaczył że to jest dobre a tamto złe, to tylko dlatego, żeby robić na Tobie kasę. Może ona się nie zna, ale Ty też guzik wiesz, bo cała Twoja kosmetologia została wymyślona jako komercyjny trend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że natura stworzyła nasz organizm tak, aby radzić sobie bez kosmetyków. Sęk w tym, że to nie ona wymyśliła zanieczyszczenia powietrza, wody i ziemi, nie ona dodaje "chemii" do naszego jedzenia. Z tego też powodu te pierwotne sposoby pielęgnacji już po prostu nie dają rady. Przy czym mydło też jest wytworem człowieka i do tej grupy nawet to bym nie zaliczyła. Jak już to mycie glinką, naparami z ziół czy olejami, na których bazuje naturalna pielęgnacja. Następnym razem warto się chwilę zastanowić zanim zacznie się hejtować.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Nie myjmy zębów i nie dawajmy zarobić koncernom. Bo przecież natura stworzyła nas tak, że nie musimy myć zębów :-) (ironia)

      Przykro mi że nie jesteś w stanie zrozumieć, że postęp cywilizacyjny sprawił, że nie jesteśmy w stanie żyć w pełni naturalnie. Przez chemię (nawet w zwykłej marchewce) nasza cera wygląda gorzej niż u przeciętnego neandertalczyka. A nawet jak by wyglądała tak samo dobrze - dlaczego nie korzystać z tego, co daje nam rozwój, aby wyglądała jeszcze lepiej? Po za tym zaręczam Ci, że używanie kosmetyków promowanych przez Agnieszkę jest o wiele bardziej naturalne od chociażby siedzenia przed komputerem (co Ty w tej chwili robisz i, o zgrozo! dajesz na tym komuś zarobić)

      Usuń
    4. w punkt! wklepywanie w skórę czegokolwiek to rozleniwianie jej i oduczanie naturalnych procesów. Wystarczy zrezygnować z kremów, a skóra po pewnym czasie zacznie się sama regulować, sama się nawilży czy natłuści wg potrzeb...ale współcześni juz noworodkom serwują chemię...

      Usuń
    5. Nie zgodzę się =) faktycznie zdrowa skóra nie potrzebuje kosmetyków. Jednak jeśli chcemy opóźnić procesy jej starzenia (a wygląd zewnętrzny w aktualnych czasach jest niesamowicie ważnym aspektem) czy mamy cere problematyczna (trądzik, AZS czy inne dermatozy) - kosmetyki są bardzo pomocne. Oczywiście trzeba wiedzieć jakie wybierać i na co zwracać uwagę - to staram się przekazać na blogu =)

      Usuń
  78. Oj, zamiast pisać pracę magisterską, to czytam prawie wszystkie posty o pielęgnacji na Twojej stronie :D Weszłam przypadkowo i przepadłam... Bardzo rzeczowe artykuły, jestem dopiero początkującą fanką naturalnej pielęgnacji, na Twoją stronę będę zaglądać często, pozdrawiam :)
    agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że blog Ci się spodobał :D trzymam kciuki za pracę mgr, wiem jak ciężko się ją pisze xd

      Usuń
  79. Gdybyś Ty napisała książkę, to byłoby coś :) Szczerze mówiąc, to nie ma chyba tego typu pozycji na rynku, oczywiście strona jest bardziej nowoczesną formą, można ją aktualizować, ale ja ok. 2-3 tygodnie temu natknęłam się na tę książkę "skin coach", uff dobrze, że jej nie kupiłam! Za to kupiłam Sekrety urody Koreanek, dzięki którym paradoksalnie zaczęłam się interesować naturalną pielęgnacją :P Chciałam zrobić porządek ze swoją twarzą, a z książki Charlotte Cho czerpię przede wszystkim uniwersalne porady i to, żeby pielęgnować skórę etapami, tyle że z użyciem naturalnych kosmetyków, nie koreańskich, które nie są dla mnie zbyt tanie.
    Podsumowując - dobrze, że napisałaś ten post, nie wiem jak ta kobieta mogła wydać książkę i czemu jest tak promowana w TV itd... Dramat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię książkę Charlotte cho - właśnie za to, że jej porady są uniwersalne i przejrzyście opisane =)

      Usuń
  80. Świetna recenzja:) Mnie boli fakt, że promuje się osobę, dla mnie niekompetentną, a przecież są blogerzy, którzy wydali swoje książki i nie mówi się o nich nic ani w żaden sposób nie pomaga. Pomysł wydania książki z radami jest super, tylko nie róbmy z ludzi idiotów i nie piszmy "bzdur"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać wszystko można sprzedać, wystarczy znaleźć kogoś od promocji i nawet bubel trafi na rynek

      Usuń
    2. Myślę, że to pokazuje, ile można zyskać rozgłosu dając sponsorowane wpisy czy wywiady... Oczywiście są to tylko moje podejrzenia, nie mam tutaj żadnych dowodów.

      Usuń
  81. Jak czytam to nie mogę uwierzyć, że książkę o pielęgnacji cery napisała tak niekompetentna osoba. Dobrze że wyraziłaś opinię na jej temat, mniej osób wyda pieniądze w błoto.

    Mam takie pytanie trochę z innej beczki - jaką wielkość cząsteczek ma kwas jabłkowy? Z góry dziękuję za odpowiedź :-)

    OdpowiedzUsuń


  82. Sodium bicarbonate , citric acid , glycine soja oil,vitis vinifera seed oil, sodium chloride, zea mays (corn) starch, aqua, parfum, tocopheryl acetate, ci 75470, benzyl salicylate, limonene, linalool, citronellol, citral, geraniol. jest ok ta kuli do kąpieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem ciekawa jak ta kula do kąpieli :)

      Usuń
  83. Masz jakiś patent na ograniczenie pocenia w sytuacjach stresowych? Kiedy nigdzie nie wychodzę nie pocę się w ogóle ..

    OdpowiedzUsuń
  84. Hej, czytałaś może którąś z tych książek? Co o nich sądzisz?
    - Adina Grigore "Szczęśliwa skóra"
    http://www.empik.com/szczesliwa-skora-grigore-adina,p1110436404,ksiazka-p
    - Julita Bator "Zamień chemię na jedzenie"
    http://www.empik.com/zamien-chemie-na-jedzenie-bator-julita,p1079210550,ksiazka-p
    - Julita Bator "Młodziej, piękniej, zdrowiej"
    http://www.empik.com/mlodziej-piekniej-zdrowiej-sprawdzone-sposoby-jak-dbac-o-urode-bator-julita,p1138736858,ksiazka-p
    - Klaudyna Hebda "Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu"
    http://www.empik.com/ziolowy-zakatek-kosmetyki-ktore-zrobisz-w-domu-hebda-klaudyna,p1139201401,ksiazka-p
    - Barbara Kwiatkowska "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku"
    http://www.empik.com/skora-azjatycka-pielegnacja-po-polsku-kwiatkowska-barbara,p1139949592,ksiazka-p
    - Jolene Hart "Eat Pretty"
    http://www.empik.com/eat-pretty-jedz-i-badz-piekna-hart-jolene,p1133475721,ksiazka-p

    Arnika

    OdpowiedzUsuń
  85. Hej :)
    Od jakiegoś czasu używam balsamu do kąpieli babydream fur mama jako pierwszy etap oczyszczania twarzy. Myślisz, że to dobry pomysł? :) mam konsystencje kremową, więc bardzo przyjemnie się go używa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja się wypowiem :D Moja przyjaciółka używałą podobnego kremu i nie skarżyła sięna jakiekolwiek problemy. Również ma podobną cerę. Lepiej jej było podczas korzystania z kremu. Cera nie powinna Ci przy nim przeszkadzać ;)

      Usuń
  86. Ja przerzuciłam się już dawno na naturalne metody, głównie zioła lecznicze. Jestem bardzo zadowolona, szczególnie z działania jakie ma bratek trójbarwny. Świetnie sobie radzi z oczyszczaniem organizmu, a to przeciez jest najwazniejsze, jesli chcemy miec ladna i zdrowa cere :) Warto korzystac z tego co dala nam natura :)

    OdpowiedzUsuń
  87. Po kilku godzinach od nałożenia podkładu w okolicach -niżej kącika wewnętrznego oka, na nosie robią mi się z obu stron smugi, przez to twarz wygląda brzydko, możesz coś doradzić w tej kwestii? W ogóle podkład po kilku godzinach na mojej twarzy wygląda źle, twarz jest zmęczona, świecę się .

    OdpowiedzUsuń
  88. Mam pytanie czy kremu pod oczy z Sylveco można używać na całą twarz? Lekkie kremy z sylveco dla mnie nie są wcale takie lekkie mam tłustą skórę a ten pod oczy bardzo mi się podoba.
    Bardzo proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  89. Witam
    mam pytanie czy można uzywać kremu pod oczy s Sylveco na całą twarz? To najlżejszy krem w ich ofercie ja mam bardzo tłustą skórę i mi on odpowiada. Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  90. Boski post :-D Ląduje w moich ulubieńcach miesiąca.. dawno nie czytałam tak miażdżącej recenzji :-D

    OdpowiedzUsuń
  91. Szanowna Pani,

    Odpowiadając na Pani wątpliwości pragniemy poinformować, że nasza woda komórkowa powstała na bazie wody naturalnie występującą w skórze - odwzorowuje elementy płynu tkankowego. Nawilża skórę, zapobiega jej przesuszeniu, odżywia, uzupełnia niedobory składników mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Pobudza aktywność komórek skóry, stymuluje procesy regeneracyjne. Działa antyoksydacyjnie, neutralizuje działanie wolnych rodników. Na naszej stronie znajdzie Pani uzupełnioną sekcję „SKLAD INCI”, zawierającą pełny skład preparatu: http://www.esthederm.pl/product/index/index/id/76.

    Co więcej, to właśnie woda komórkowa stanowi podstawę wszystkich naszych kosmetyków - jest ona wysoko przyswajalna przez skórę, przez co wzmacnia ich działanie.

    Mamy nadzieję, że udało nam się nieco przybliżyć działanie i wyjątkowość naszego preparatu :) Oczywiście zachęcamy do jego wypróbowania i przekonania się do jego właściwości na własnej skórze.

    Pozdrawiamy i życzymy miłego dnia!


    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl