[366.] Jak poradzić sobie z wypadaniem włosów w pięciu krokach?

[366.] Jak poradzić sobie z wypadaniem włosów w pięciu krokach?



 
Początek jesieni oraz wiosny to czas, kiedy każda z nas obserwuje wzmożone wypadanie włosów. Jest to uwarunkowane genetycznie: podobnie jak u innych ssaków, my również okresowo gubimy owłosienie. Mimo, że jest to rzecz naturalna i ustąpi sama z upływem czasu, spędza wielu kobietom sen z powiek. Dlatego dziś powiemy sobie, co robić, żeby zminimalizować okresowe wypadanie włosów.

1. ŚWIADOMOŚĆ
Zapamiętaj, że zawsze początkiem jesieni i wiosny będą wypadać włosy. Dlatego warto przygotować się na ten okres i zrobić przemyślane zakupy, sprawdzić składy INCI kosmetyków oraz ich opinie na internecie. Ważne jest również nastawienie: panika i stres tylko spotęgują wypadanie włosów! Zachowaj spokój i zanim problem zdąży się rozwinąć, zastosuj odpowiednie preparaty.

2. SZAMPON
Kosmetykiem, który ma największy wpływ na nasze włosy jest szampon. Bardzo ważnym jest, żeby szampon nie posiadał takich substancji jak: SLS, SLES, glikoli, PEGów, PPGów, etanolu, ponieważ są to substancje drażniące. Osłabiają mieszki włosowe, sprawiają, że włos wolniej rośnie i jest bardziej łamliwy. Polecam stosować tego typu szampony przez cały czas a nie tylko w okresie wzmożonego wypadania włosów: w ten sposób najskuteczniej wzmocnimy mieszki oraz cebulki włosa.



3. PEELING SKÓRY GŁOWY
To również punkt, o którym powinnyśmy pamiętać przez cały rok a nie tylko w problematycznym okresie. Systematyczne wykonywanie peelingu sprawia, że nie dochodzi do zaczopowania ujść gruczołów łojowych co wpływa na zmniejszenie wypadania włosów na tle łojotokowym. Peeling zapobiega osadzaniu się martwych komórek i łoju w mieszku włosowym, co wpływa na lepszą kondycję włosa.

Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka cz. IV- peelingi skóry glowy

4. WCIERKI
Po te kosmetyki dobrze jest sięgać okresowo: gdy spodziewamy się okresu wzmożonego wypadania włosów oraz gdy problem zdążył się rozwinąć. Wcierać w skórę głowy możemy:
- oleje (max. na 30 min. przed myciem włosów, w przeciwnym razie mogą zaczopować mieszki włosowe i nasilić problem wypadania kosmyków)- w tym celu bardzo dobrze sprawdzają się oleje: z czarnuszki, łopianu, rycynowy;
- napary z ziół, np. kozieradka, skrzyp, rozmaryn. Płaską łyżeczkę ziela zalewam wrzątkiem i pozostawiam do wystygnięcia. Napar wcieram w skórę głowy wieczorem a rano myję włosy;
- soki, np. z brzozy, pokrzywy,
- gotowe preparaty, np.: olej Sesa (mieszanka indyskich olejków oraz ziół), wcierka Jantar, serum Babuszki Agafii- przy zamiarze długotrwałego stosowania lub wrażliwej skórze głowy warto odstawić wcierki na bazie etanolu.

5. SUPLEMENTACJA
Aktualnie oferta suplementów jest bardzo szeroka i nie zawsze wiemy, po co sięgnąć. Osobiście polecam tabletki Biotebal (5mg biotyny) ponieważ jest to jedyny preparat apteczny z biotyną zarejestrowany jako lek a nie suplement diety. Rejestracja produktu jako leku przekłada się na jego wysoką jakość- przede wszystkim sprawdzane jest, czy na pewno w każdej tabletce mamy taką samą ilość substancji czynnej, jaką zadeklarował producent. Suplementy diety nie przechodzą tych badań, dlatego nigdy nie ma pewności, czy to, co producent wyszczególnia na ulotce, rzeczywiście znajduje się w produkcie. 

Nie jestem też zwolenniczką suplementów ze skrzypem: ciężko wchłania się on z żołądka. Dlatego skłaniam się ku piciu naparu ze skrzypu niż tabletkom- daje porównywalne efekty a portfel na tym mniej cierpi =) . 

Ciekawym suplementem jest pantotenian wapnia: gdy go brałam, czułam aż mrowienie na skórze głowy, włosy rosły bardzo szybko, jednak zaobserwowałam u siebie negatywny wpływ tych tabletek na moje samopoczucie (na szczęście jestem wyjątkiem, zdecydowana większość osób nie zauważa pogorszenia samopoczucia, dlatego warto wypróbować te tabletki). 

Drożdże będą mało skuteczne w przypadku już rozwiniętego problemu: jeśli już obserwujemy wzmożone wypadanie włosów, sięgamy po wysoką dawkę witamin B, a więc właśnie Biotebal (wit. B7) lub pantotenian (wit. B5). 

W przypadku każdego suplementu trzeba mieć też na uwadze to, że nasz organizm najpierw będzie pobierał substancje czynne z tabletek i przeznaczał je na lepszą pracę narządów wewnętrznych a dopiero gdy uzupełni niedobory, przeznaczy te substancje na budowę włosów i paznokci. Dlatego tak ważna jest zbilansowana i zdrowa dieta: gdy nie mamy niedoborów, organizm może od razu przeznaczyć dodatkową porcję witamin na wzmocnienie włosów a my obserwujemy lepsze i szybsze rezultaty!


U mnie wypadanie włosów zaczęło się nasilać od kilku dni. Miałam ochotę sięgnąć po niezawodną wcierkę Jantar, jednak przeszkadzał mi w jej składzie glikol propylenowy- przy długotrwałym stosowaniu przyspiesza przetłuszczanie skalpu. Dlatego tym razem postawiłam na kozieradkę- stosuję niecały tydzień i powiem Wam, że efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Włosy nie wypadają nawet podczas mycia, na szczotce zostają pojedyncze włoski. Dużo nasłuchałam się o zapachu kozieradki- spodziewałam się utrzymującego się, intensywnego zapachu magi a okazało się, że jest ledwo wyczuwalny. Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się moja przygoda z kozieradką =).

A jak sprawa ma się u Was?
Pozdrawiam!
[365.] Naturalna pielęgnacja wcale nie musi być kosztowna!

[365.] Naturalna pielęgnacja wcale nie musi być kosztowna!


Wiele mówi się o tym, że kosmetyki naturalne są droższe, ponieważ pozyskanie surowców potrzebnych do ich wyrobu jest kosztowne. Dzieje się tak, ponieważ rośliny przeznaczone do produkcji kosmetyków naturalnych pochodzą z ekologicznych upraw, dodatkowo są to surowce pozyskiwane sezonowo, do ich produkcji potrzeba wielu ludzkich rąk- a to winduje cenę.

Jednak to wcale nie oznacza, że pielęgnacja twarzy, ciała i włosów w sposób naturalny musi być droga. Mało tego- wcale nie musi być minimalistyczna!

W dzisiejszym wpisie pokażę Wam, że można stosować złożoną pielęgnację a przy tym nie stracić majątku.

Zacznijmy od pielęgnacji twarzy. Pierwszym etapem jest jej dokładne oczyszczenie w trzech krokach:
1. Zmywamy makijaż - i tutaj polecę Wam samodzielne wykonanie płynu micelarnego wg przepisu, który podałam Wam ostatnio: KLIK 
Do jego wykonania potrzebujemy:
- dwie łyżki korzenia mydlnicy (opakowanie 50g kosztuje 3 zł), 
- pół szklanki oleju (polecam z pestek winogron, ponieważ aż za 0,5l zapłacimy ok. 20 zł),
- wodę.


2. Oczyszczanie twarzy- zainteresuj się myciem twarzy białą glinką: KLIK - nie podrażni ani nie wysuszy a świetnie reguluje pracę gruczołów łojowych, niweluje wypryski i zwęża pory. Opakowanie białej glinki to koszt ok. 5 zł za 100g - wystarcza na ok. 1 miesiąc mycia twarzy rano i wieczorem.

3. Tonizacja- hydrolat (np. słynna woda różana, ok. 10 zł za 500 ml) lub wykonanie naparu ziołowego w warunkach domowych (w zależności od naszego typu skóry możemy wybrać różne rodzaje ziół, wykonujemy mocno rozcieńczony napar i przecieramy twarz po każdym myciu). 

Alternatywną metodą dla tych trzech kroków jest metoda mycia twarzy OCM. Do jego wykonania potrzebujemy olej rycynowy (ok. 6 zł za 100 ml), olej bazowy- serdecznie polecam słonecznikowy, ponieważ jest najtańszy i najłatwiej zmyć go z twarzy: ok. 20 zł za 500 ml oraz ściereczki Spark z Biedronki (ok. 4 zł za 10 sztuk, które możemy pociąć na 4 części każdą!) 

W pielęgnacji skóry warto postawić na oleje- wystarczają na bardzo długo, nawilżają skórę, działają przeciwzmarszczkowo i wygładzająco a do tego wykazują działanie przeciwzapalne, przez co będą goić zmiany trądzikowe. Za 50 ml oleju ze słodkich migdałów zapłacimy 8 zł, awokado 9,50 zł, lniany 9 zł, z pestek moreli 9 zł (ceny firmy Etja, którą serdecznie polecam!)


Jeśli jednak oleje nie spisują Ci się w pielęgnacji cery- zainteresuj się kremami Cien Nature (ok. 4 zł za 50 ml), Receptury Babuszki Agafii (koszt kremu, to ok. 11 zł za 50 ml), Vianek z serii odżywczej (ok. 21 zł za 50 ml).

Jednak pielęgnacja twarzy to nie tylko krem na dzień i olejek na noc! Warto pamiętać o odpowiednio dopasowanym kremie pod oczy oraz serum! W obu przypadkach interesującą ofertę mają Receptury Babuszki Agafii: za krem- żel pod oczy z serii "Zatrzymanie Młodości" płacimy ok. 10 zł za 50 ml, serum z tej samej serii kosztuje ok. 12 zł za 30 ml. Warto również zainteresować się kremem pod oczy Cien Nature, aktualnie jego cena wykosi ok. 4 zł za 15 ml!

Raz w tygodniu warto wykonać peeling. W tym celu warto kupić zmieloną skałę wulkaniczną, pestki malin, truskawek, nasiona aronii, czarnego bzu, porzeczki (4 zł za 50g na zrobsobiekrem.pl). Półprodukt możecie dodać do olejku lub glinki i wykonać masaż. Jeśli wolicie peelingi enzymatyczne- można zetrzeć jabłko na tarce, dodać mąki, by przybrało konsystencję papki i nałożyć na twarz.


Po peelingu warto nałożyć maseczkę- i tutaj możecie kombinować do woli ze wszystkim, co znajdziecie w kuchni! Ogórek, pomidor, jogurt naturalny, przyprawy jak kurkuma, tymianek, majeranek a także oleje spożywcze: oliwa z oliwek, słonecznikowy, rzepakowy- wszystkie przysłużą się naszej cerze! A dla osób wolących gotowe rozwiązania:
- maseczki Planeta Organica to koszt ok. 18 zł za 100 ml,
- maseczki Organic Therapy to koszt ok. 16 zł za 75 ml,
- maseczki Babuszki Agafii w saszetkach to koszt ok. 7 zł za 100 ml!

A jak to jest z pielęgnacją ciała? Przypominam o odstawieniu SLS, SLES! Może same żele bez tych składników są stosunkowo drogie, jednak stosując je oszczędzamy na balsamach, ponieważ można stosować je raz w tygodniu a nawet rzadziej. Warto nakładać żel na gąbkę, ponieważ wtedy stosujemy produkt oszczędniej:
- żel do mycia ciała Biolaven, ok. 18 zł za 300 ml,
- Vianek (300 ml) - żel nawilżający i energetyzujący ok. 17 zł, odżywczy ok. 16 zł,
- delikatny żel do mycia ciała Sylveco, ok. 18 zł za 300 ml,
- żele do mycia ciała firmy Eco Laboratories ok. 14 zł za 350 ml !


Do nawilżenia skóry na ciele możecie użyć olejów, których używacie w kuchni czy do pielęgnacji twarzy. Jeśli jednak wolicie gotowe produkty, to za ok. 15 zł dostaniecie masła Babuszki Agafii, a za ok. 18 zł balsam odżywczy Vianek (oba za 300 ml) a mleczka Eco Laboratories za ok. 14 zł (250 ml). 

Peeling ciała najlepiej wykonać przy użyciu fusów z kawy- można dodać fusy od razu do żelu albo po umyciu ciała nałożyć fusy zmieszane z olejem. Dzięki tym zabiegom skóra będzie gładka i jędrna- wszystko dzięki kofeinie, która działa antycellulitowo oraz przyspiesza metabolizm komórek!

Natomiast w przypadku pielęgnacji włosów tanie kosmetyki wcale nie oznaczają spuszonej i splątanej fryzury! Do wyboru mamy szampony:
- Babuszki Agafii (uważajcie, żeby wybierać te, które nie mają w składzie SLES!): koszt szamponu w saszetkach to ok. 4 zł za 100 ml, w opakowaniu ok. 11 zł za 350 ml, 
- Bajkal Herbals, ok. 11 zł za 280 ml,
- Planeta Organica, ok. 14 zł za 360 ml.

W kwestii odżywek, masek, balsamów, najkorzystniej wypadają:
- Babuszka Agafia (ok. 12 zł za 300 ml maski), 
- Planeta Organica (ok. 14 zł za 280 ml balsamu, ok. 12 zł za 360 ml odżywki).


Dla niektórych sam szampon + odżywka to za mało! Dlatego pamiętamy o olejowaniu włosów przed myciem (w tym celu możemy użyć tych samych olejów, które używamy w pielęgnacji ciała i twarzy) a nawet zabezpieczyć nimi końcówki po umyciu! Jeśli chcesz zmniejszyć wypadanie włosów, pobudzić ich wzrost lub wspomóc odrost nowych, wcieraj w skórę głowy oleje, sok z brzozy lub napar z kozieradki. Z gotowych rozwiązań proponuję serum do włosów Babuszki Agafii w cenie ok. 13 zł za 150 ml lub wcierkę Jantar w cenie ok. 12 zł za 100 ml. 

Jeśli jesteście osobami, które preferują kosmetyki jednej marki a najlepiej tej samej linii, polecam przyjrzeć się bliżej ofertom firm Babuszka Agafia, Biolaven, Eco Laboratories, Vianek (seria odżywcza), czy nowość, która pojawiła się w Lidlu: Cien Nature. Te marki mają większość produktów w przystępnych cenach a czasem można trafić na promocje!


Jak widzicie, pielęgnacja skóry przy pomocy samych naturalnych kosmetyków wcale nie musi być kosztowna. Na zdrowiu nigdy nie powinnyśmy oszczędzać i tyczy się to również skóry! A co, jeśli "z pustego nawet Salomon nie naleje?" - wtedy przypomnijcie sobie powyższy spis!

Pozdrawiam =)
[364.] Przepis na płyn micelarny własnej roboty

[364.] Przepis na płyn micelarny własnej roboty


Pamiętacie wpis o tym, że płyny micelarne to kosmetyki tylko do demakijażu (KLIK)? Jednak są niesamowicie istotne w codziennej pielęgnacji. Jeśli nosicie na co dzień makijaż, oczyszczanie skóry musi być dwuetapowe (KLIK)!

Gdy spojrzymy pod tym kątem na płyny micelarne można stwierdzić, że szkoda przepłacać za kosmetyk służący tylko do zmywania makijażu. Dlatego też wiele osób sięga po oleje, które również skutecznie rozpuszczają kosmetyki kolorowe, ale zostawiają tłustą powłokę na twarzy. Często gdy dostaną się do oczu, powodują chwilowe zamglenie. 

Dlatego jeśli nie uśmiecha się Wam wydawanie majątku na płyn micelarny ani walka z olejami, opiszę Wam, jak samemu zrobić płyn do demakijażu! 


Co będzie nam potrzebne:
- korzeń mydlnicy,
- olej,
- woda.

Zaczynamy od korzenia mydlnicy- 2 łyżki zalewamy 0,5 litra zimnej wody i podgrzewamy aż do zagotowania. Odczekać do ostygnięcia naparu i dopiero wtedy odcedzić zmielony korzeń. Dodać pół szklanki oleju, zmieszać blenderem i gotowe!

Jaki olej użyć?
Odradzam oleje "schnące" o lekkich konsystencjach- nie zmywają dobrze kosmetyków. W tej grupie znajdują się np. olej ze słodkich migdałów, słonecznikowy, makadamia, z pestek arbuza.

Najlepiej spisują się oleje "półschnące", ponieważ dobrze zmywają makijaż i nie pozostawiają tłustej warstwy, np. pestki winogron, pestki moreli, nasiona pietruszki, sezamowy, z ostropestu.

Oleje "schnące" najlepiej zmywają makijaż, jednak lubią pozostawić lekki film na skórze, dlatego zalecam je dla osób o cerze suchej. Wśród tych olejów znajdują się m. in.: lniany, wiesiołek, oliwa z oliwek.


Płyn stosujemy nie tylko do zmycia podkładu czy kremu BB ale również do demakijażu okolic oka- zmywa nawet wodoodporny eyeliner oraz tusz do rzęs! Może nie jest aż tak szybki w działaniu jak micele Sylveco, jednak jest tak samo łagodny dla skóry i oczu. Wystarczy potrzymać płatek kosmetyczny nasączony płynem przy oku odrobinę dłużej. Właściwości myjące tego płynu wynikają z saponin zawartych w mydlnicy oraz oleju, który rozpuści nawet wodoodporne formuły kosmetyków.

Jedynym minusem tego płynu jest jego zapach- powiem szczerze: śmierdzi! Jeśli będzie Wam ciężko przemóc się do tego specyficznego aromatu, wybierzcie olej rafinowany zamiast zimnotłoczonego. Jeśli zależy Wam bardziej na właściwościach pielęgnacyjnych: zimnotłoczony i wstrzymajcie oddech =)

Po zastosowaniu skóra jest oczyszczona, odświeżona i gotowa na dalsze zabiegi oczyszczające. Płyn nie pozostawia klejącej czy tłustej warstwy na skórze.


A Wy czym zmywacie makijaż? Spróbujecie wykonać ten micel? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!

Pozdrawiam,
[363.] 5 hitów do pielęgnacji cery!

[363.] 5 hitów do pielęgnacji cery!

Do tej pory gdy trafiałam na godny polecenia kosmetyk, opisywałam go w osobnej recenzji. Jednak rozpisywanie się nad pierdołami w stylu wyższość opakowania kwadratowego od prostokątnego nigdy nie było moją mocną stroną. Najważniejszy jest dla mnie skład i działanie! Dodatkowo w mojej łazience ostatnio przybyło kosmetyków wartych opisania a blog aż prosi się, żeby poruszyć na nim tematy bardziej opisujące pielęgnację niż same recenzje. Dlatego w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam na raz kilka ciekawych kosmetyków do pielęgnacji twarzy- trzy kremy i dwa serum. Każde z nich spisuje się fenomenalnie, ma wzorowy skład INCI a są mało znane- to błąd! Niech świat usłyszy o tych "Pięciu Wspaniałych"!


Pierwszym kremem, o którym chcę Wam powiedzieć to "Orange Energy" Make Me BIO- ma średnio-treściwą konsystencję, która wchłania się całkowicie oraz skutecznie nawilża. Zdarzało mi się zabierać go na kilkudniowe wyjazdy, stosować zarówno na dzień jak i na noc. Mimo tego, że preferuję na noc stosować oleje zamiast kremu, ten kosmetyk fantastycznie nawilżał skórę, nic jej nie brakowało! Dodatkowo ładnie pomagał goić się wypryskom, w tym drobnej kaszce, która pojawiała się podczas upalnych dni. Gdy tylko obserwowałam niepokojące pojawianie się niechcianych "gości" na twarzy, wystarczyło użyć tego kremu- hamował dalszy rozwój zmian trądzikowych i pomagał szybko zagoić powstałe zmiany. Krem pięknie pachnie, jest również bardzo wydajny. Jestem pewna, że zakupię jeszcze nie jedno opakowanie!

INCI: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Citrus Reticulata Peel Oil, Tocopherol, Glycerin, Matricaria Chamomilla Extract, Citrus Aurantium Amara Flower Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene, Linalool

W składzie znajdziemy substancje pielęgnujące: oleje- ze słodkich migdałów, jojoba, z mandarynki i pomarańczy oraz masło shea, które wspierają płaszcz lipidowy skóry oraz zmniejszają wypryski. Olej ze słodkich migdałów uelastycznia i zmiękcza cerą a olej jojoba dostarcza jej wielu substancji odżywczych oraz witamin. Wartościowymi substancjami są również: wiążąca wodę w naskórku gliceryna oraz łagodzący rumianek. Wszystkie konserwanty zastosowane w kosmetyku są bezpieczne, zostały dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.


Drugim kremem, o którym warto wspomnieć to matujący krem do twarzy z irysem SPF 15 firmy Eco Laboratories. Uwielbiam szampon do włosów tej marki i żałuję, że tak późno sięgnęłam po inny kosmetyk tej firmy! Krem ten ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję, odrobinę żelową. Wchłania się całkowicie i nie pozostawia żadnej powłoki, także jeśli Wasza cera ma tendencje do zapychania, będziecie zadowolone. Dodatkowo posiada filtr UV o wartości SPF 15, dlatego z chęcią nakładam go w słoneczne dni.

INCI: Aqua, Organic Iris Extract, Dicaprylyl Carbonate, Shea Butter Ethyl Esters, Organic Salvia Extract, Organic Prunus Amagdalus Oil, Glycerin, Lonicera Japonica Extract, Titanium dioxide, Cananga Essential Oil, Hydroxyethyl Acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Polymethyl Methacrylate, Methylmethacrylate Crosspolymer, Parfume, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol

Wysoko w składzie znajdziemy substancje pielęgnujące, już na drugim miejscu ekstrakt z irysa a niedaleko po nim szałwię, które wykazują działanie zmniejszające przetłuszczanie się skóry, przeciwtrądzikowe. W składzie znajdziemy również nawilżające masło shea i uelastyczniający olej ze słodkich migdałów. Wiciokrzew japoński wykazuje działanie oksydacyjne a dwutlenek tytanu promieniochronne, dlatego kosmetyk ten skutecznie opóźnia procesy starzenia się skóry. Konserwanty zastosowane w kosmetyku są bezpieczne i dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.

Nawiązując do tematu filtrów UV- czy kupując krem z filtrem zwracacie uwagę na właściwości pielęgnacyjne takiego kosmetyku? Zauważyłam, że większość kosmetyków promienioochronnych dostępnych w aptekach czy drogeriach, nie posiada (lub posiada w minimalnej ilości) substancje nawilżające. To duży błąd, ponieważ podczas słonecznej pogody skóra jest wyjątkowo narażona na odwodnienie! Dlatego kupując kosmetyk z filtrem wybierajmy takie, które oprócz skutecznej ochrony przed UV, będą nawilżać skórę. Jeśli nie jesteśmy w stanie znaleźć takiego kremu- warto wzbogacić pielęgnację o serum.


Ulubieńcem w kwestii kremów z wysokim filtrem UV o dobrym składzie jest krem Kafe Krasoty (inaczej Le Cafe de Beaute) SPF 50. W składzie posiada wszystko, co powinien zawierać kosmetyk promieniochronny: filtry zapewniające skuteczną ochronę, dużo olejów i humektantów (substancji nawilżających). Kosmetyk nie pozostawia białej powłoki, rozsmarowuje się bez problemu. Nałożony cienką warstwą wchłania się całkowicie, jednak mi zależało na skutecznej ochronie przed UV, dlatego nie żałowałam i nakładałam go całkiem sporą ilość- wtedy pozostawiał film na skórze, na szczęście film ten dobrze współgrał z podkładem mineralnym Annabelle Minerals, który później nakładałam. Gdy przesadzałam z ilością tego kremu, zdarzały się drobne wypryski w postaci kaszki o kolorze skóry. Nie pojawiły się żadne grudki podskórne czy zaognione zmiany, co przy kremach z filtrem UV jest częstą niedogodnością. 

INCI: Aqua, Titanum Dioxide (Nano) and Alumina and Stearic Acid, Cocos Nutrifera Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Monostearate, Caprylic/capric triglycerides, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Glicerin, Theobroma Cacao Butter, Rubus Idaeus Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, D-panthenol, Allantoin, Xantan Gum, Parfum, Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

Na samym początku składu mamy filtry fizyczne: dwutlenek tytanu i krzem. W tym kosmetyku znajdują się również filtry chemiczne: Octocrylene oraz Butyl Methoxydibenzoylmethane, które niestety cieszą się złą sławą (poszukiwanie kremu z filtrem UV o naturalnym składzie to wybieranie mniejszego zła- na chwilę obecną nie znalazłam lepszego kremu z filtrem SPF 50). W kremie znajduje się również wiele substancji pielęgnujących: triglicerydy oraz masło shea i kokosowe, które będą wzmacniać barierę lipidową skóry, odżywczy olej jojoba czy olej z pestek malin, który jest naturalnym filtrem UV o faktorze 30-50. W składzie znajdziemy również nawilżającą glicerynę oraz substancje łagodzące podrażnienia: pantenol i alantoinę. Zastosowane konserwanty są bezpieczne i dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.

W przypadku kremu Kafe Krasoty warto wspomnieć, że dostępny na internecie na wielu stronach skład INCI jest przekłamany! Zaczynając od Lawendowej Szafy, która była pierwszym dystrybutorem tych kosmetyków (KLIK), po inne strony.

 
Kolejnymi kosmetykami, o których będę Wam opowiadać, to serum. Sera występują w przeróżnych konsystencjach: od bardzo lekkich, wodnistych przez przypominające krem, napakowane silikonami aż po oleiste. Stosując te kosmetyki musimy obserwować cerę i same ocenić, kiedy kosmetyk spisuje się najlepiej:
- nakładany pod krem, maseczkę czy samodzielnie,
- codziennie, czy tylko kilka razy w tygodniu,
- tylko wieczorem, czy również o poranku. 

W jakim wieku powinno się zacząć stosować serum? Im wcześniej tym lepiej: większość tego typu  kosmetyków ma działanie przeciwzmarszczkowe a jak tłumaczyłam Wam w TYM poście: w przypadku zmarszczek możemy tylko zapobiegać problemowi, próba wygładzenia już powstałych niestety nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wiele serum wykazuje inne działanie niż przeciwzmarszczkowe, np. nawilżające, regenerujące czy odżywcze.


Jeśli Wasz krem z filtrem nie ma substancji nawilżających, polecam Wam serum "Zatrzymanie Młodości" dla osób poniżej 35 lat Babuszki Agafii. To serum ma bardzo lekką, wodnistą konsystencję, dlatego mogę je polecić z czystym sumieniem nawet dla osób o skłonności do zapychania cery. Mimo tak lekkiej konsystencji, skutecznie nawilża cerę na cały dzień. Z powodzeniem stosowałam to serum zarówno na dzień jak i na noc, pod krem pielęgnujący, krem z filtrem UV, krem BB czy olej. Zdarzało mi się niejednokrotnie nałożyć to serum i zapomnieć o kremie na dzień, ponieważ skóra była odpowiednio nawilżona i nie domagała się dołożenia dodatkowych kosmetyków. Serum widocznie nawilża skórę i odżywia- czuć lepsze nawilżenie nawet na drugi dzień po zastosowaniu. Kosmetyk ten nie stosowałam codziennie, lecz kilka razy w tygodniu, przeważnie pod krem na dzień.

INCI: Aqua with infusions of: Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Root Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum

Same zobaczcie, ile składników odżywczych! Znajdziemy wśród nich hibiskus, olej rokitnikowy, słonecznikowy, kwas hialuronowy oraz mniej znane substancje jak olej z nasion maliny moroszki, ekstrakt z białej, dzikiej róży, arktycznego piołunu, ciemiernika bajkalskiego, szczodraka krokoszowego. Składniki te mają silne działanie antyoksydacyjne, będą opóźniały procesy starzenia się skóry. To serum kosztuje ok. 15 zł- jak tu się nie skusić? Konserwanty oczywiście bezpieczne, dopuszczone do stosowania w naturalnych kosmetykach.


Całkowicie odmienną konsystencją charakteryzuje się nowość Biolaven- serum przeciwzmarszczkowe. Ma oleistą konsystencję, dlatego stosuję go przeważnie na noc. Gdy stosuję to serum samodzielnie, zamiast kremu, zostawia na twarzy film. Osobiście preferuję takie konsystencje na noc. Jeśli jednak obawiacie się, że kosmetyk mógłby spowodować zapchanie porów, wystarczy, że na serum nałożycie krem- umożliwi on zemulgowanie serum i ułatwienie wchłonięcia w skórę.

INCI: Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Squalane, Tocopheryl Acetate, Lavandula Angustifolia Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol

Z substancji aktywnych znajdziemy olej z pestek winogron o działaniu antyoksydacyjnym: opóźnia procesy starzenia się skóry dzięki zawartości polifenoli (w tym słynnego resweratrolu, którym szczyci się np. luksusowa marka francuskich kosmetyków Caudalie, czy który odpowiada za dobroczynne właściwości popijania czerwonego wina w umiarkowanych ilościach!), olej arganowy o działaniu odżywczym i przeciwzmarszczkowym, czy skwalan, który uszczelnia barierę ochronną naszej skóry. Bardzo ważnym dodatkiem jest olejek lawendowy: działa przeciwtrądzikowo oraz regulująco na pracę gruczołów łojowych, dlatego mogą go stosować osoby nawet o cerach problematycznych, ale również relaksuje skórę i mięśnie, co wpływa na zmniejszenie pogłębiania zmarszczek mimiczych. Konserwantem jest tylko witamina E, która jednocześnie również wykazuje działanie zapobiegające przedwczesnemu starzeniu się skóry.


Te 5 kosmetyków to takie, po które aktualnie najchętniej sięgam. Zapewniają kompleksową pielęgnację skóry i opóźniają procesy starzenia. Warto spędzić codziennie te parę minut więcej, by zadbać o skórę. A jako, że skóra jest największym organem naszego ciała, odwdzięczy się nam zdrowiem. Warto pamiętać, że skóra odwodniona, sucha, to taka, na której najszybciej rozwijają się problemy dermatologiczne. Dbajmy więc o nią =)

Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl