Wraz z nadejściem grudnia najwyższa pora zrobić podsumowanie kosmetyków zdenkowanych w listopadzie. Tym razem znów denko jest niewielkie, ale za to urozmaicone oraz obfitujące w mało znane kosmetyki. Zapraszam serdecznie do podsumowania i krótkich recenzji!
Oczyszczanie twarzy
Woda różana, East End
Wodę różaną stosuję jako alternatywę dla gotowych toników- większość z nich zawiera niewielkie ilości substancji myjących, których jednak moja cera nie toleruje jeśli są pozostawiane na skórze (nawet w tak niewielkiej ilości).
Woda różana daje delikatny efekt nawilżenia a także łagodzi podrażnienia i uszczelnia naczynka. Fantastycznie spisuje się podczas zimowej pogody, gdy skóra wymaga mocniejszego nawilżenia.
Cena: ok. 6 zł za 300 ml
Pianka do cery wrażliwej z kolagenem, Yaka
Będąc na wycieczce na Ukrainie zakupiłam sporo kosmetyków, które nie są dostępne w Polsce. Chociaż byłam do nich bardzo entuzjastycznie nastawiona, większość z nich- niestety- okazała się kompletną klapą. Niechętnie więc sięgałam po tą piankę w obawie, że również okaże się bublem.
Na szczęście pianka okazała się miłą niespodzianką! Był to pierwszy kosmetyk przywieziony z Ukrainy, który całkowicie mogę polecić - ma wzorowy skład INCI a do tego delikatnie lecz dokładnie oczyszcza. Chociaż opakowanie do złudzenia przypomina pianki Eco Laboratorie, to pianka Yaka różni się konsystencją piany- powiedziałabym, że jest odrobinę mniej sztywna i posiada większe "oczka". Dzięki zawartości kolagenu pozostawia po umyciu uczucie gładkiej skóry, chociaż nie ma na niej wyczuwalnego filmu. Także jeśli będziecie na Ukrainie, to tę piankę mogę zarekomendować!
Myślę, że stworzę jeszcze zbiorczy post podsumowujący przywiezione kosmetyki z Ukrainy, żeby osoby wybierające się tam wiedziały, które kosmetyki warto kupić a których lepiej unikać- co Wy na to? =)
Cena: ok. 7 zł za 150 ml
Głęboko oczyszczająca pianka, Eco Laboratorie
Pianki do mycia twarzy marki Eco Laboratorie zajmują szczególne miejsce wśród moich ulubieńców. Mało który kosmetyk zyskuje aż tak szerokie uznanie- zdecydowanej większości z Was, którym polecałam te pianki, są z nich zadowolone.
Wersja głęboko oczyszczająca wykazuje najsilniejsze właściwości myjące z trzech pianek tej marki- posiada dodatkowo ekstrakt z irysa, który reguluje wydzielanie sebum. Zapobiega powstawaniu niedoskonałości, oczyszcza bez uczucia ściągnięcia ale też bez pozostawienia filmu.
Osobiście jestem też zwolenniczką formulacji tej pianki- gdy aplikuję ją na twarz mam wrażenie, jak gdybym dotykała twarzy niezwykle miłym puszkiem. Oczyszczanie twarzy chyba nigdy nie sprawiało mi takiej radochy!
Cena: ok. 18 zł za 150 ml
Krem do golenia, Arko Men
W okresie letnim często pytałyście o kosmetyki do golenia. Dotychczas nie poruszyłam tego tematu w osobnej notce, ponieważ wciąż szukam ciekawego kosmetyku...
Problem z produktami do depilacji jest taki, że w większości są to ... bardzo rzadkie, maziste mydła. Kremy do depilacji zawierają substancje o silnie zasadowym odczynie, ponieważ wpływa on na osłabienie włosa (rozchyla łuski) i łatwiejsze jego usunięcie. Niestety, zasadowe pH podobnie uszkadza komórki naskórka- sprawia, że przy systematycznym stosowaniu skóra może zacząć się łuszczyć i być bardziej sucha, w dodatku może pojawić się problem drobnych wyprysków, kaszki, która wynika z rozwoju bakterii i często mylona jest z rogowaceniem okołomieszkowym lub wrastaniem włosków.
Krem do golenia Arko - kupiłam go na Ukrainie, ponieważ w Polsce został już wycofany - był właśnie takim mazistym mydłem i to sprawiło, że nie mogłam się przekonać do jego systematycznego stosowania. Podrzuciłam go więc partnerowi a on stosował go co 3-4 dni i na szczęście nie zaobserwował pogorszenia skóry.
Osobiście depiluję się najczęściej na samej wodzie (przy czym mam bardzo słabe włoski i depilację wykonuję raz na 1-2 tygodnie) - stosowałam także depilację na oleju kokosowym oraz żelu do mycia ciała i każda z tych metod sprawdzała się. Raczej polecam depilację właśnie na oleju kokosowym lub żelu do mycia ciała (depilacja na samej wodzie stwarza duże ryzyko podrażnień!) jako produktach o pH bezpiecznym dla skóry. Jednak w przypadku grubych włosków te produkty mogą się nie sprawdzić. Jeśli znajdę jakiś ciekawy i bezpieczny kosmetyk do depilacji, dam znać =)
Cena: ok. 3 zł za 65 g
Pielęgnacja twarzy
Lippen Pflege (pielęgnacja ust/pomadka ochronna), bi good
Pomadka ochronna przywieziona z Austrii - mocno nawilżała usta i bardzo dobrze chroniła je przed wiatrem oraz mrozem. W dodatku posiadała bardzo przyjemny zapach, który przypominał mi pudrowe cukierki! Zdecydowanie polecam fankom słodkości!
Przypominam, że skład pomadek jest niesamowicie istotny- w większości zostają one przez nas zjedzone, dlatego należy zwrócić uwagę, w jaki sposób nałożone na usta substancje mogą wpłynąć na cały organizm, gdy z żołądka przedostaną się do krwioobiegu.
Cena: ok. 8 zł za 14 g
Serum zwężające pory, Organic Therapy
Fantastyczny kosmetyk, który skutecznie zwęża pory, jednak by móc zaobserwować ten efekt należy dać temu kosmetykowi czas!
Serum zawiera kwas salicylowy, który chociaż jest w niewielkiej ilości, to bardzo głęboko wnika w naskórek. Z tego względu jest przeznaczony dla skór problematycznych, grubych i opornych. Jednak kwas ten - jak każdy inny kwas - rozluźnia wiązania międzykomórkowe a złuszczenie tych komórek następuje dopiero w kolejnych dniach, gdy zostają wypchnięte przed rozwijające się pod nimi kolejne warstwy komórek naskórka.
Stosowałam to serum tylko 1x w tygodniu- i dopiero po kilku użyciach mogłam powiedzieć, że widzę efekt. Widziałam go nie tylko ja- osoby trzecie także zwracały uwagę, że moja cera prezentuje się bardziej gładko. Tak dobry efekt kusi do spróbowania, czy można uzyskać jeszcze lepsze rezultaty- niestety, częstsze stosowanie serum sprawiało, że cera była bardziej zaczerwieniona, reaktywna i pojawiały się na niej niedoskonałości- typowy efekt, w którym cera sygnalizuje, że została podrażniona i próbuje się bronić. Serum stosowane w takiej częstotliwości nie dawało zadowalających rezultatów względem wielkości porów ponieważ skóra chcąc bronić się przed zbyt agresywnym działaniem kwasu, produkowała więcej sebum.
Dlatego w przypadku tego serum sprawdzało się powiedzenie "mniej znaczy więcej"- niestety, doszły mnie słuchy, że to serum jak i cała marka Organic Therapy zostaje wycofana ze sprzedaży w Polsce. Wielka szkoda, ponieważ kosmetyk był zdecydowanie warty uwagi! Skuteczny, wydajny, w przystępnej cenie a także o wzorowym składzie INCI.
Cena: ok. 20 zł za 50 ml
Krem balansujący 24h, kivvi
Ten krem niestety nie spełnił moich oczekiwań- nie był zły, ponieważ skład ma bogaty i całkowicie naturalny- jednak miał zbyt lekką konsystencję dla mojej skóry. Dawał delikatne uczucie nawilżenia, szybko i całkowicie się wchłaniał. Konsystencją przypominał normalizujący krem na dzień z Vianka a różnica między nimi polega na obecności skrobii w Vianku, która działa matująco. Powiedziałabym, że jeśli poszukujecie kremu o bardzo lekkiej konsystencji, lecz bardziej nawilżającego niż matującego, to kivvi prawdopodobnie spisałby się u Was. Zdecydowanie mogłabym polecić go dla skór tłustych czy tych z tendencją do komedogenności.
Krem ten nie pogorszył stanu mojej cery- nie pojawiło się żadne podrażnienie, uczucie wysuszenia skóry czy wzmożenie niedoskonałości czy rumienia- ot, od kremów oczekuję jednak mocniejszego nawilżenia a zimą dodatkowo zwracam uwagę, by krem pozostawił lekki film, który chroniłby przed wpływem czynników zewnętrznych.
Cena: ok. 45 zł za 50 ml
Łagodzący krem pod oczy, Sylveco
Do tego kremu z przyjemnością wracam- był nawet taki rok, podczas którego nie sięgałam po żaden inny krem pod oczy, tylko Sylveco! Jego niewątpliwą zaletą jest minimalizowanie opuchnięć i obrzęków w okolicy oka, które zawdzięczamy obecności chabra i świetlika. Stosowałam go głównie intensywnie w okresie studiów, gdy zdarzało mi się spędzać długie wieczory nad książkami, co rano skutkowało workami pod oczami. Podczas stosowania tego kremu nie zdarzyło mi się, by nawet po nieprzespanej nocy moje oczy wyglądały na zmęczone! W dodatku zmniejszał zaczerwienienia w okolicy oka oraz jest bezpieczny nawet dla osób o bardzo wrażliwej skórze.
Krem ten posiada bardzo lekką konsystencję, dzięki czemu z powodzeniem może być stosowany przez osoby z tendencją do powstawania prosaków. W celu poprawienia jego właściwości nawilżających można stosować go w formie maseczki, nakładając grubą warstwę na całą okolicę oka- w takim wydaniu również jest bezpieczny dla oczu i nie stwarza ryzyka powstania prosaków.
Cena: ok. 30 zł za 30 ml
Balsam ochronny do ust, EOS
Czasem przechodząc obok drogich i znanych kosmetyków z góry zakładamy, że nie warto patrzeć w ich skład. Balsam ochronny EOS jest przykładem, że kosmetyk z wyższej półki dostępny w perfumeriach, również może mieć wzorowy skład INCI!
I chociaż cena balsamu EOS może być dla niektórych wygórowana to zdecydowanie warto w niego zainwestować. Pomadki te mają treściwą, lekko woskową konsystencję dzięki czemu pozostawiają na ustach ochronny film, który nie jest nieprzyjemnie tłusty ani lepki, za to bardzo dobrze chroni przed wiatrem i mrozem. Balsam posiada eleganckie opakowanie dzięki któremu możemy wydobyć produkt ze słoiczka bez używania palców. A jakie posiada apetyczne zapachy!
Jako ciekawostka podpowiem Wam, że balsam EOS pojawił się na planie teledysku
Fergie - M.I.L.F. $ !
Cena: ok. 20 zł za 7g
Pielęgnacja ciała
Upiększający żel pod prysznic, Nonique
Żel ten przywiozłam z Austrii, jednak na szczęście marka Nonique dostępna jest także w Polsce - mogę śmiało powiedzieć, że żel ten mocno konkuruje z moimi ulubionymi żelami Vianek. Nonique również jest oparty o bardzo delikatne substancje myjące przez co nie podrażnia i nie wysusza skóry.
Żel ten posiada bardzo gęstą konsystencję, dzięki czemu niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała. Kosmetyk ten bardzo dobrze współgra ze
spieniaczem do kosmetyków, w którym tworzy zbitą i gęstą pianę, dzięki czemu żel staje się jeszcze bardziej wydajny!
Cena: ok. 30 zł za 250 ml
Nawilżająco-wygładzający peeling do ciała, Vianek
Peelingi do ciała Vianek uwielbiam wszystkie- przede wszystkim za skuteczność z jaką złuszczają martwe komórki naskórka oraz za efekt jedwabiście gładkiej skóry. Po zastosowaniu tych peelingów skóra jest nawilżona i nie wymaga dodatkowej aplikacji balsamu- chyba, że macie ochotę się dopieścić- w takim przypadku nic nie stoi na przeszkodzie!
Ostatnio najczęściej wykorzystywanym przeze mnie peelingiem była wersja orzeźwiająco-energetyzująca. W listopadzie postanowiłam odmienić sobie peeling i wybrałam ostatni, którego jeszcze nie testowałam- z czarnuszką. Bardzo podoba mi się świeżo-kwiatowy i ciepły zapach tego kosmetyku, który dodatkowo wzbogacony jest pikantną nutą aromatu czarnuszki. Dzięki dokładnemu masażowi i aromaterapii podczas wykonywania peelingu nie tylko dbamy o skórę, ale także mamy okazję się zrelaksować.
Cena: ok. 20 zł za 250 ml
Pielęgnacja włosów
Olej kokosowy, Bio Planete
Po raz drugi zrobiłam podejście do oleju kokosowego, dlatego kupiłam na próbę malutkie opakowanie. Pierwszą styczność z tym olejem miałam kilka lat temu: byłam wtedy posiadaczką zniszczonych, wysokoporowatych włosów, których za nic w świecie nie mogłam dociążyć. Mimo, że olej kokosowy nie jest polecany do włosów wysokoporowatych, postanowiłam spróbować- a nóż może efekt by mnie zaskoczył? Niestety, efekt po miesiącu stosowania oleju kokosowego prezentował się następująco:
Rok 2015 - efekt po miesiącu stosowania oleju kokosowego na włosach wysokoporowatych.
W tym czasie borykałam się także z trądzikiem, ale na twarzy nie eksperymentowałam z olejem kokosowym. Zużyłam go do metody ssania oleju kokosowego, która miała wybielić zęby oraz oczyścić organizm z toksyn. Metoda była ciekawa, wspomogła mnie w bólu gardła i delikatnie wybieliła zęby jednak efekty nie były aż tak powalające, żebym wprowadziła tę metodę na stałe.
Aktualnie moje włosy i cera są w całkiem innym stanie: włosy są średnioporowate w kierunku niskoporowatych, częściej dokucza im brak objętości niż puszenie, natomiast po cerze trądzikowej zostało jedynie wspomnienie. Zaczęłam więc powoli wprowadzać do pielęgnacji olej kokosowy- najpierw na włosy, miałam zamiar stosować go raz na jakiś czas, ponieważ pamiętałam, że początkowo dawał fantastyczne i szybkie efekty, dopiero w późniejszym okresie spowodował efekt fryzury a la Hagrid. I tak jak się spodziewałam, olej kokosowy już po pierwszym zastosowaniu pięknie nabłyszczał włosy. Po kilku tygodniach postanowiłam spróbować olejować włosy tylko nim, by zobaczyć, czy ponownie dojdzie do spuszenia włosów. Tym razem efekt był całkiem inny- włosy wciąż pozostają mocno nabłyszczone, gładkie, lecz jednocześnie uzyskują pewną lekkość i puszystość, która jest całkowicie odmienna od efektu, jaki uzyskałam kilka lat temu. W ten sposób olej kokosowy wrócił do moich łask i obecnie nie wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji włosów! Stosowany w połączeniu z podkładem humektantowym sprawia, że włosy są zdecydowanie lepiej nawilżone, co widać przede wszystkim po tym, że bardzo długo schną po umyciu.
Olej kokosowy wprowadzam także do pielęgnacji twarzy- na razie raz na jakiś czas, żeby zaobserwować reakcje skóry. Przy sporadycznym stosowaniu dobrze nawilża i zmiękcza skórę, nie pogorszył jej stanu dlatego z pewnością wypróbuję go jako samodzielny olej do codziennego stosowania. O efektach na pewno Wam napiszę!
Cena: ok. 7 zł za 30 ml
Odżywka do włosów, Biolaven
Aktualnie jest to moja ulubiona odżywka do włosów- świetnie je wygładza i kondycjonuje, ułatwia rozczesywanie a także nie powoduje nadmiernego dociążenia i przyklapu od nasady. Ma bardzo dobry skład bogaty w emolienty dzięki czemu jest odpowiednim wyborem do stosowania na co dzień a także może posłużyć jako baza do wkręcania w nią półproduktów- najczęściej wybieranymi przeze mnie było siemię lniane, dzięki któremu odżywka nadawała włosom dodatkowej lekkości lub żel aloesowy, gliceryna, kwasu hialurownowy (w celu wzbogacenia pielęgnacji o humektanty) oraz l-cysteina, która działa niczym naturalny Olaplex!
Cena: ok. 20 zł za 300 ml
Żel aloesowy, Equilibra
Chociaż na rynku obecnych jest wiele żeli aloesowych, to tylko marka Equilibra oraz Organic Heaven sprzedają czysty żel aloesowy bez kontrowersyjnych dodatków. Equilibra jest częstym gościem w mojej łazience, jednak tym razem, żel aloesowy powodował na mojej cerze silne podrażnienie.
Nie mam alergii na aloes a zaistniałe podrażnienie wiązało się tylko z tym opakowaniem żelu aloesowego. Początkowo podejrzewałam, że produkt się zepsuł lub doszło do jego zanieczyszczenia mimo, iż pachnie i wygląda tak samo jak zwykle- udało mi się to jednak wykluczyć. Prawdopodobnie partia aloesu, z której wyekstrahowany został żel, różniła się od poprzednich- roślina mogła rosnąć na innej glebie lub w odrobinę innych warunkach. Także pozyskanie żelu aloesowego mogło mieć wpływ na to, jakie substancje trafiły do żelu aloesowego. Niestety takich sytuacji nie da się uniknąć w przypadku stosowania kosmetyków naturalnych i na takie problemy powołują się przeciwnicy naturalnej pielęgnacji. Istnieje pewien margines nieprzewidywalności surowców naturalnych, ale czy jest to powód, by z nich rezygnować? Wg mnie absolutnie nie! W końcu żel aloesowy to dość często alergizujący składnik i z pewnością nie polecałabym go na pierwszy ogień dla osób o wrażliwych cerach a poza tym, substancje zawarte w preparatach roślinnych wnikają głęboko w skórę, dzięki czemu wywołują efekt- zazwyczaj obserwujemy skuteczność jego działania, jednak głębokie wniknięcie substancji wpływa także na możliwość pojawienia się podrażnienia. A to, że u mnie ta partia wywołała podrażnienie nie oznacza, że i u innych osób tak będzie!
Powyższe opakowanie żelu aloesowego wykorzystałam do włosów, ponieważ nałożony pod olej lub do odżywki dodaje włosom objętości i lekkości. Z pewnością zakupię ponownie żel aloesowy marki Equilibra, jednak z innej partii ;).
Cena: ok. 25 zł za 150 ml
_____________
Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jakie macie z nimi doświadczenia? A może zainteresowałam Was którymś? Koniecznie dajcie znać!