[243.] Trądzik u osób dorosłych- jak z nim walczyć?

Cześć Dziewczyny!

Kiedyś trądzik był domeną tylko nastolatków. Najlepszym lekarstwem na tę przypadłość był czas- było to oczywiste, że z trądziku trzeba po prostu "wyrosnąć". Ale co robić, gdy nie mamy już "naście" lat a trądzik nadal spędza nam sen z powiek?

Nierzadko winowajcą za ten stan jest nieodpowiednia pielęgnacja skóry oraz dieta. 

DIETA:
W tej kwestii nie będę Was pouczać, że nie wolno jeść czekolady czy ostrych potraw- nie ma naukowych dowodów na to, by czekolada czy pikantne przyprawy potęgowały pojawianie się niedoskonałości, chociaż może być to uwarunkowane indywidualnie.

Podstawowym problemem związanym z dietą jest fakt, iż spożywamy masę chemii a potrawy są bardzo mocno przetworzone. To, z czym nie radzi sobie nasza wątroba, wyrzucane jest przez skórę. Ograniczenie mocno przetworzonych pokarmów np. fast foody, zupki chińskie, sosy z torebki etc. wspomaga walkę z niedoskonałościami skóry. Wiele Pań dbających o urodę szczególną uwagę przykłada do analizowania składów INCI kosmetyków, ale nie zwraca uwagi na to, co znajduje się w składzie dietetycznego batonika. Analizowanie składów produktów spożywczych jest o tyle proste, że są one wypisane po polsku a nie jak w przypadku kosmetyków, po łacinie czy angielsku.

Suplementacja:
Bardzo pomocne w walce z trądzikiem są drożdże czy napar z bratka. Mi osobiście bardzo pomógł młody jęczmień- ma w sobie bardzo dużo witamin, mikro- i makroelementów dzięki czemu bardzo poprawił się stan mojej cery. Pisałam Wam już o nim w poście o przebarwieniach (KLIK!) jednak zaobserwowałam również wyrównanie kolorytu skóry (stała się bardziej promienna, wyglądała na wypoczętą i dotlenioną) oraz zmniejszenie wyprysków.


KOSMETYKI:
Łatwość w dostępie do kosmetyków i ich przystępne ceny sprawiają, że sięgamy po nie często i chętnie. Zapewnione obietnicami z reklam, sięgamy po coraz wymyślne kosmetyki. Nierzadko idziemy na łatwiznę- lubimy kupować kosmetyki 3 w 1, które mają na zadanie oczyścić twarz z makijażu, oczyścić pory dogłębnie i tonizować skórę. Często zapominamy też o codziennej pielęgnacji ratując się maseczkami mającymi zdziałać cuda. 

Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że kluczem do sukcesu, jakim jest piękna cera, jest codzienna pielęgnacja skóry. Odpowiednia pielęgnacja składa się z dwóch czynników:
1. Delikatnego ale dogłębnego oczyszczania skóry,
2. Stosowanie odpowiedniego kremu.

Oczyszczanie skóry:
Najlepszą metodą jest oczyszczanie skóry wg azjatyckiej metody OCM. Jest to metoda całkowicie bezpieczna, pomaga zwalczyć niedoskonałości, rozszerzone pory i zaskórniki. Niezwykle skuteczna a przy tym bardzo delikatna, mogą ją stosować osoby o bardzo wrażliwych, atopowych oraz kapryśnych cerach. O OCM- czym jest oraz jak ją wykonać pisałam w osobnym poście (KLIK!). 

Jeśli jednak jesteście tradycjonalistkami, wolicie sięgać po kosmetyki niż półprodukty, pamiętajcie, że oczyszczanie skóry powinno wykonywać się w trzech etapach:
I. Zmycie makijażu płynem micelarnym,
II. Oczyszczenie dogłębne skóry żelem,
III. Zastosowanie toniku.
Dopiero po tych trzech krokach możemy nałożyć krem. O tym, dlaczego taka kolejność jest poprawna i co wnosi do mycia twarzy każdy z kolejnych kosmetyków pisałam Wam tutaj: KLIK!


W przypadku kosmetyków bardzo ważne jest, by zwracać uwagę na składy INCI. Nie sugerujmy się opisem na opakowaniach kosmetyku- tylko skład INCI jest regulowany prawnie i to, co pisze w tym składzie warunkuje o działaniu kosmetyku. Opis kosmetyku po polsku na etykiecie zaliczany jest do reklamy i może być tam wypisane właściwie wszystko.


Jakich składników powinnyśmy unikać?
- Sodium Lauryl Sulfate (SLS), Sodium Laureth Sulfate (SLES), Ammonium Lauryl Sulfate (ALS), Magnesium Laureth Sulfate (MLS), Sodium Coco-Sulfate (SCS) i wiele innych o podobnych nazwach. Powyższe nazwy występują w kosmetykach najczęściej i to właśnie je możecie zazwyczaj spotkać w kosmetykach pieniących się- żelach do mycia twarzy, ciała, mydłach w płynie, szamponach. Są to detergenty, których unikamy bezwzględnie, ponieważ naruszają warstwę hydrolipidową skóry co w efekcie skutkuje mechanizmem obronnym skóry- gruczoły łojowe chcąc bronić się, wytwarzają dwa razy więcej sebum niż powinny, stąd rozszerzone pory i niedoskonałości.

- Sodium Tallowate, Sodium Cocoate, Sodium Palmate, Sodium Olivate- detergenty występujące w mydłach w kostce. Działają tak samo jak detergenty wymienione w pierwszym podpunkcie. Osobiście unikam mydeł jak ognia- dlaczego, możecie przeczytać w następującym poście: KLIK!

- Alcohol, Alcohol denat., Ethyl Alcohol, Grain Alcohol, Ethanol- czyli po prostu etanol. Występuje w wielu tonikach do cery z niedoskonałościami. Bardzo często można go spotkać w kremach (!) nawet jako produkt oznaczony gwiazdką, co potwierdza naturalność tego składnika. Etanol w Wyborowej również jest naturalny, nie oznacza to jednak, że jest bezpieczny ;). Etanol całkowicie pozbywa naszą skórę warstwy hydrolipidowej, przez co będzie ona podrażniona, zaczerwieniona. Często ten składnik prowadzi do powstawania głębokich, podskórnych wyprysków. Przykład etanolu pokazuje, że nawet czytając składniki INCI powinnyśmy zachować czujność.


Kremy:
- Amodimethicone, Dimethicone, Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane oraz wszystkie składniki kończące się na: -methicone, -siloxane, -silanol, -silicone - pod tymi nazwami kryją się silikony, które zapychają skórę i prowadzą do powstania podskórnych niedoskonałości. Silikony mają na zadanie wygładzić skórę- sprawić, że jest bardziej przyjemna w dotyku oraz wypełnia drobne zmarszczki. Dlatego nakładając na kremy z silikonem podkład wydaje się, że zmarszczki są mniej widoczne. Niestety, wieczorne oczyszczanie skóry znów sprawia, że zmarszczki wracają. Silikony nie są substancjami odżywczymi dla naszej skóry a jedynie poprawiają wizualnie jej stan. Bazy pod makijaż są produktami zrobionymi na bazie silikonowej, dlatego powinnyśmy stosować je raz na jakiś czas.

- Paraffinum, Paraffinum Liquidum, Mineral Oil- czyli uwielbiana przez producentów parafina. Najtańszy składnik, nagminnie wykorzystywany w kremach o niskich cenach (np. Ziaja), produkt uboczny ekstrakcji ropy naftowej. W teorii parafina ma tworzyć na skórze warstwę okluzyjną, która będzie zapobiegała utracie wody z naskórka. W ten pośredni sposób będzie podnosiła nawilżenie skóry. W praktyce jednak wygląda to tak, że przez parafinę skóra nie może oddychać, nie może wyrzucać toksyn, tworzą się więc wypryski i rozszerzone pory.

- Propylene Glicol- chemiczna substancja pomagająca wiązać wodę w skórze, posiada silne właściwości nawilżające. Niestety, podrażnia gruczoły łojowe przez co pojawia się więcej wyprysków. Substancja przyspieszająca starzenie się skóry.

Dobrałyśmy odpowiednią dietę i kosmetyki. Jednak wypryski nadal są. Co robić?

STERYLNOŚĆ
Wypryski mogą pojawiać się poprzez nadmierny rozwój bakterii Propionibacterium Acnes na skórze. Dlatego też warto wprowadzić następujące nawyki:
- po umyciu twarzy nie wycierać jej w ręcznik a w jednorazowe chusteczki,
- często zmieniać poszewki na pościel, szczególnie z poduszki na której śpimy,
- nie dotykamy twarzy brudnymi rękami,
- postarajmy się nie przytulać zwierzaków do twarzy ;)
- pędzle do makijażu myjemy po każdym użyciu (!)- warto zainwestować w szampon antybakteryjny,
- niezbędnym jest pamiętać o stosowaniu toniku, który wspomaga funkcje obronne naszej skóry.

NUŻENIEC
Bytuje na skórze niektórych osób, lokując się w gruczołach łojowych- żywi się wydzieliną z tych gruczołów. Jego obecność na skórze zaznacza się wykwitami bardzo przypominającymi trądzik, jednak nie da się ich pozbyć żadnym kosmetykiem. Nużeniec jest odporny na antybiotyko- i laseroterapię. Kuracja kwasami również nie przynosi zadowalających efektów. Jedyne, co może pomóc w walce z nużeńcem to... rtęć. Niestety.
Dopiero od niedawna trwają w Polsce badania nad nużeńcem, dlatego też nie każdy dermatolog potrafi go zdiagnozować. Jego diagnoza jest banalnie prosta- wystarczy obejrzeć naszą rzęsę pod mikroskopem oraz pobrać wydzielinę z gruczołów łojowych na specjalny plaster i również poddać obserwacji mikroskopowej. Obecnie diagnozowaniem nużeńca zajmują się naukowcy z Krakowa i z Sosnowca. Warto zasięgnąć wiedzy "wujka Goggle" w temacie lekarzy diagnozujących nużeńca, natomiast ja odsyłam do Zakładu Parazytologii ŚUM (Sosnowiec) jako, że sama poddałam się tam badaniu pod kontem tego roztocza (na szczęście nie bytuje on w mojej skórze).


TRĄDZIK JAKO EFEKT ZMIAN W ORGANIZMIE
O ile trądzik jest sprawą skórną, jesteśmy w stanie poradzić sobie z nim dietą, prawidłową pielęgnacją czy zachowaniem higieny. Niestety, trądzik może być jednym z objawów choroby toczącej się w organizmie. Warto zbadać nie tylko poziom swoich hormonów ale również wybrać się na badanie żołądka i jelit. Trądzik może być efektem zalegania toksyn i drobnoustrojów w organizmie. W takich wypadkach niezbędna jest konsultacja lekarska.

Warto zwrócić uwagę, by lekarz pobrał wydzielinę z wyprysków i oddał ją do badań. Ważne jest również to, by podszedł do pacjenta holistycznie. Niestety, w wielu przypadkach dermatolodzy widząc trądzik automatycznie przepisują retinoidy lub antybiotyki. Jeśli trądzik wynika z nieodpowiedniej pielęgnacji cery, nie trzeba aż tak drastycznych środków, by się go pozbyć. Natomiast jeśli trądzik jest problemem związanym np. z hormonami czy nużeńcem, kuracja w/w lekami nie da długotrwałych efektów. Należy mieć na uwadze, że antybiotykoterapia oraz kuracja retinoidami wiążą się z wieloma nieprzyjemnymi skutkami ubocznymi m. in. z suchością oczu, skóry, błon śluzowych, spadkiem odporności czy nawrotami infekcji po ich odstawieniu. Dlatego tak drastyczne rozwiązania powinny być ostatecznością i nie powinny być przepisywane lekkomyślnie.

Życzę wszystkim osobom borykającym się z trądzikiem, sukcesu w pozbyciu się problemu. Mam nadzieję, że mój post okaże się pomocny!

Pozdrawiam serdecznie =)
Azime

23 komentarze:

  1. Mam zamiar kupić ten rumiankowy żel:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana kolejny fantastyczny post.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pomocny post. Uświadomił mi wiele rzeczy, na które do tej pory nie zwracałam uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mieszana cera lubi się zanieczyszczać i wspomagam się jak mogę. Najpierw odstawienie chemii w kosmetykach - teraz stosuję tylko żel aloesowy rano, a co dwa-trzy dni używam masek. Maski z naturalnych produktów, głównie glinki, spirulina, a od niedawna z węgla aktywnego. :) Do makijażu sporadycznie podkład mineralny Annabelle Minerals.
    W wakacje niestety trochę poszalałam, ale teraz od nowa staram się ten cukier eliminować :> Słodycze, słodkie, gazowane napoje, chipsy, zupki chińskie, kawa, herbata, fast foody. Zamieniłam to na owoce - jednak trzeba uważać np. na banana - ma sporo cukru. Moja cera już po dwóch tygodniach bez tych rzeczy odwdzięcza się. Nie wyskakują mi wypryski, nie jest taka szara. Staram się też pić różne herbaty. Trochę skrzypokrzywy, po lecie mam zamiar pić bratka właśnie. No i dodatkowo olej z wiesiołka w kapsułkach. To na razie plany.

    Towarzyszą mi ciągle przebarwienia pozapalne, no i zaskórniki. Nie wiem jak sie tego pozbyć. W dodatku mam cerę płytko unaczynioną, więc ciężko mi zastosować jakiś kwas. Nie są one mocno widoczne, no ale w jakiś sposób szpecą.

    Wszystkim polecam przyjrzeć sie swojej diecie. Ja sama kiedyś pożerałam słodycze, słodziłam herbatę trzema łyżeczkami cukru, a teraz umiem żyć bez tego. Na początku było ciężko, ale potem nawet o tym nie myślałam. Teraz, kiedy wracam do tych zdrowych nawyków - jest mi łatwiej. Polecam spróbować. Niech nikt nie mówi: "odstawienie słodyczy nic nie da", tylko niech spróbuje. :)
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie z Twoim komentarzem!
      A jeśli chodzi o cerę naczyniową i z zaskórnikami, to warto w nadchodzącym, jesiennym okresie zafundować sobie złuszczanie glukonolaktonem: http://azime-make-up.blogspot.com/2015/06/221-na-pomoc-przebarwieniom-przy.html .
      Na przebarwienia bardzo dobry jest olej z nasion pietruszki- smaruj nim twarz na noc, zamiast kremu ;)

      Usuń
    2. Właśnie trafiłam kiedyś na Twój wpis o tym glukonolaktonie, bo słyszałam, że jest bezpieczny przy cerze naczyniowej i zapisałam sobie do przetestowania na jesień. :) Teraz na wizażu widzę też tonik z kwasem migdałowym, ale nie wiem jeszcze, czy jest bezpieczny przy naczynkach właśnie.
      Nie stosuję kremu na noc, jedynie ten żel aloesowy. On łagodzi mi stany zapalne, no i poparzenia posłoneczne, kiedy trochę przesadzę. W tych poparzeniach jest genialny. :)
      Jak będę zamawiać glukonolakton to sięgnę także po olej z nasion pietruszki, skoro może się nadać. Ja do glinek dodaje olej tamanu i rzeczywiście daje fajne efekty, trochę przebarwienia są jaśniejsze, ale nadal są. Będę podczytywać bloga i nowinki. Podoba mi się, że w taki przejrzysty sposób to przedstawiasz i jest z Tobą bardzo fajny kontakt. :)
      Sandra

      Usuń
    3. Kwas migdałowy jest mocniejszy niż glukonolakton- moja naczyniowa cera bardzo nie lubi kw. migdałowego, więc radzę ostrożność. Proponuję, żebyś rozpoczęła przygodę z kwasami od glukonolaktonu, bo jest bardzo bezpieczny i wygodny- cera po nim w ogóle się nie łuszczy :)

      Cieszę się, że moje posty Cię zainteresowały :) Mam nadzieję, że każdy kolejny post będzie dla Ciebie równie przydatny i ciekawy :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. W takim razie jesień przywitam glukonolaktonem i olejem z nasion pietruszki. :)
      Czekam na kolejny wpis z niecierpliwością.
      Również pozdrawiam,
      Sandra

      Usuń
  5. uwielbiam Twoje posty, które są konkretne i pełne informacji, jakich niekiedy ze świeczką szukać :) widać, że jesteś rzeczowa i dobra w tym co robisz! A może znasz jakiś sposób na minimalizację blizn po ospie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, jest mi niesamowicie miło :*
      Jeśli blizny są świeże (tzn. mają mniej niż pół roku), to warto stosować maść Cepan oraz krem brzozowo-nagietkowy z betuliną, Sylveco.
      Jeśli blizny są starsze, najlepiej udać się do gabinetu kosmetologicznego i wykonać serię zabiegów laserem lub kwasami- inne metody są mało skuteczne i nie przyniosą zadowalających rezultatów. Życze powodzenia! :)))

      Usuń
  6. mnie na szczęście ten problem nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. na szczęście nie mam z nim problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też na szczęście nie mam problemu z trądzikiem, ale post bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatny, wyczerpująco napisany post

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog! :) posty są konkretne i bardzo pomocne:) Warto dodać, że problemy z cerą mogą wiązać się z ogromnym stresem, który bardzo destrukcyjnie wpływa na cały organizm.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie na szczęście rzadko cos wyskoczy na twarzy, ale zawsze potwornie długo się goi i nie ma znaczenia czy wyciskam gada czy nie :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię ten płyn micelarny i tak samo żel do mycia twarzy z Sylveco, ale tymiankowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Można myć twarz mydłem Aleppo? jest naturalne, więc sądzę, że nie powinno być problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie odradzam =)

      Tutaj wszystko zostało wyjaśnione: http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2015/08/235-dlaczego-powinnismy-unikac-myda.html =)

      Usuń
    2. tak samo jest z myciem ciała czy tylko twarzy ? :)

      Usuń
    3. Tak samo z ciałem- nasza skóra wszędzie spełnia taką samą funkcję, ma takie same mechanizmy obronne :)

      Usuń
  14. Hej! świetny post, sięgnę po więcej. Linki niestety nie działają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl