[357.] Tonizacja i odpowiednie pH- dlaczego są takie ważne w pielęgnacji skóry i włosów?

[357.] Tonizacja i odpowiednie pH- dlaczego są takie ważne w pielęgnacji skóry i włosów?




PH kosmetyków jest kwestią, o której zaczyna się mówić coraz więcej. Wciąż jednak wiele osób uważa tonik za kosmetyk zbędny lub służący do mycia twarzy. Nierzadko możemy spotkać się z błędnym stosowaniem kosmetyków np. mycie okolic intymnych mydłem w kostce, oczyszczanie włosów sodą, mycie twarzy żelem do higieny intymnej- działania te długotrwale wykonywane mogą prowadzić do niedogodności i problemów skórnych. Dlatego dziś chciałabym Wam opowiedzieć, dlaczego pH skóry i kosmetyków jest takie ważne.

Zacznijmy od skóry: gruczoły łojowe i potowe produkują ochronną warstwę hydrolipidową, której zadaniem jest zapobieganie utraty wody z naskórka, działanie ochronne przed czynnikami zewnętrznymi oraz bariera ochronna przed rozwojem drobnoustrojów. Wydzielina gruczołów potowych (składowa warstwy hydrolipidowej) posiada kwaśne pH mieszczące się w zakresie pH 4,5-5,5. To właśnie gwarantuje skuteczną ochronę przed rozwojem wielu chorobotwórczych bakterii, które nie mogą żyć w kwaśnym środowisku. 

Co się stanie, jeśli zaburzymy pH skóry? 

Jeśli skóra będzie miała zbyt niskie pH (wywołane np. myciem twarzy żelami do higieny intymnej lub stosowaniem toników złuszczających z dużą ilością kwasów) - będzie bardziej reaktywna i wrażliwa na bodźce a także będzie się nasilał problem trądziku i łojotoku (skóra próbuje tworzyć warstwę ochronną, stanowiącą obronę przed czynnikami zewnętrznymi w postaci sebum). 

Natomiast zbyt wysokie pH (wywołane myciem twarzy środkami z SLS oraz mydłem) będzie prowadziło do ziemistości cery, wzmożonego błyszczenia się skóry (wręcz mocnego pocenia, ponieważ skóra sama wyrównuje pH wytwarzając więcej potu) i rozwoju trądziku (środowisko, na którym mogą rozwijać się bakterie, które wywołują m. in. trądzik). Rozwój bakterii na skórze będzie również prowadził do gorszego gojenia się zadrapań, wyprysków i pozostawienia przebarwień pozapalnych a w przypadkach bardziej drastycznych: kaszki, grudek, plam, łuszczących i swędzących miejsc spowodowanych rozwojem grzybów.

Bardzo istotny jest również fakt, że skóra, która ma zaburzone pH nie wchłania odpowiednio głęboko substancji aktywnych z kremów. Dlatego cera, która ma zaburzone pH, jednocześnie może być skórą odwodnioną, poszarzałą i mogą pojawiać się na niej suche skórki.

Fragment książki Charlotte Cho pt. "Sekrety Urody Koreanek"

 Jak wybierać kosmetyk, by nie zaburzać pH skóry?
1. Stosuj kosmetyki zgodnie z ich przeznaczeniem: żele do higieny intymnej mają delikatne środki myjące, dlatego wiele osób chwali je w codziennej pielęgnacji cery, jednak żele te mają niższe pH niż skóra, co może doprowadzić do obniżenia jej pH. Więcej o żelach do higieny intymnej w dalszych akapitach.

2. Unikaj mydła i kosmetyków z SLS/SLES: w takich kosmetykach znajduje się sód, który jest pierwiastkiem mocno zasadowym i podnosi pH (alkalizuje). W mydłach w kostce wodorotlenek sodu jest wykorzystywany w procesie zmydlania. W INCI znajdziemy go jako Sodium Hydroxide lub już jako związek z tłuszczem, np. Sodium Tallowate, Sodium Olivate, Sodium Palmate itp. 

Więcej informacji na temat mydeł w kostce znajdziecie tutaj: KLIK

SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate) to środki myjące występujące w większości żeli do mycia ciała, twarzy, szamponach. Podrażniają i wysuszają skórę a ponadto są związkami z sodem, przez co zaburzają pH.

Dlaczego SLS, SLES i pochodne są szkodliwe- post zbiorczy: KLIK
Jakie efekty zaobserwowałam po odstawieniu SLS, SLES i pochodnych: KLIK

3. Stosuj tonik!


Czym są toniki i po co je używać?

Często popełnianym błędem jest stosowanie toniku jako produktu do demakijażu. Poprzez swoją płynną konsystencję częściowo zmywają kosmetyki kolorowe, jednak jest to działanie bardzo delikatne i mało skuteczne. Do demakijażu służy płyn micelarny, więcej informacji o tym typie kosmetyków znajdziecie tutaj: KLIK

Funkcją toników jest właśnie wyrównywanie pH! Dlatego zawsze po umyciu twarzy należy się przywrócić jej fizjologiczne pH przy pomocy toniku. Warto pamiętać o tonizacji zwłaszcza wtedy, gdy stosujemy mydło w kostce lub żele z SLS, SLES i nie zamierzamy z nich rezygnować. Niestety, nie mamy pewności, czy po stosowaniu tak mocno zasadowych kosmetyków, tonik wystarczająco zaniży pH.

Naturalne kosmetyki do mycia twarzy zazwyczaj mają pH zbliżone do fizjologicznego, jednak warto zastosować tonik, ponieważ usprawni on przenikanie składników aktywnych z kremu do skóry oraz będzie ją dodatkowo pielęgnował. 


Istnieje jeden haczyk: niektóre toniki zawierają w składzie niewielki procent łagodnych środków powierzchniowo-czynnych. Są one dodawane po to, by domyć ewentualne resztki makijażu oraz mają usprawnić przenikanie składników aktywnych. Środki te są dobrze tolerowane przez skóry, jednak nie przez wszystkie. Są takie typy skór, które nie przepadają za środkami powierzchniowymi nawet w minimalnej ilości. Moja cera do takich się zalicza, dlatego większość toników przy systematycznym stosowaniu wywoływało u mnie rumień i wzmożony trądzik. 

Co robić, gdy nasza skóra nie przepada za środkami powierzchniowo-czynnymi nawet w najmniejszej ilości? Wtedy warto sięgnąć po hydrolat! Wyrówna pH oraz będzie wykazywał działanie pielęgnujące (np. hydrolat z ylang-ylang bardzo dobrze nawilża, hydrolat z róży jest pomocny w uszczelnianiu naczyń krwionośnych czy nadaniu promienności ziemistej cerze a hydrolat szałwiowy będzie wspierał walkę z trądzikiem) a przy tym będzie dobrze tolerowany nawet przez najbardziej wrażliwe cery.

A jeśli oczyszczamy skórę metodą OCM lub białą glinką?
Podczas OCM nie dochodzi do zmiany pH skóry, także można pominąć stosowanie toniku. Rozpuszczona biała glinka ma lekko zasadowe pH, dlatego warto pamiętać o tonizacji. Do tych metod polecam wybór toników bez środków powierzchniowo-czynnych lub po prostu hydrolaty, ponieważ lepiej spisują się podczas stosowania tych metod.

O tym, czym jest OCM i jak myć twarz glinką przeczytacie tutaj: KLIK

Koniecznie wystrzegajcie się toników, które zawierają w składzie etanol (w INCI: alcohol, alcohol denat., DRF alcohol, grain alcohol, ethanol), ponieważ wysusza on skórę, doprowadza do podrażnień, zaczerwienień oraz podskórnych, ciężkich do usunięcia grudek. Warto unikać też PEG-ów oraz glikoli, ponieważ działają one drażniąco. Najgorszym glikolem jest glikol propylenowy (Propylene Glycol) - podrażnia gruczoły łojowe, przyczynia się do wzmożonego łojotoku, trądziku, rozszerzonych porów a długotrwale stosowany przyczynia się do szybszego starzenia się skóry.

A co z żelami do mycia ciała?
Tak samo jak w przypadku pielęgnacji cery, nie warto myć całego ciała żelem do higieny intymnej, ponieważ za bardzo obniży nam pH. Żele myjące i płyny do kąpieli zazwyczaj komponowane są tak, by nie zaburzać pH skóry- w tym celu warto zwrócić uwagę, czy w INCI znajduje się kwas mlekowy (Lactic Acid)- jest on często wykorzystywany do wyrównywania pH kosmetyków, także jego obecność może nam sugerować, że kosmetyk ma odpowiednie pH. Warto z ciekawości zaopatrzyć się w komplet papierków lakmusowych i sprawdzać pH kosmetyków! Odradzam stosowanie mydła - jak pisałam wcześniej, każde mydło w kostce będzie podnosiło pH skóry.

Higiena intymna
Tutaj kwestia pH jest niesamowicie ważna! Okolice intymne kobiet są wręcz idealnym miejscem dla rozwoju bakterii. Dlatego też matka natura zaopatrzyła nas w bakteriobójczą broń- wyjątkowo kwaśne pH w tamtejszych okolicach. Jest ono dużo niższe niż pH całej skóry i dlatego powinno się stosować kosmetyki myjące o odpowiednio niskim pH- zapewni to skuteczną ochronę przed rozwojem drobnoustrojów. Jeśli pojawia się problem nawracających infekcji intymnych może to być sygnał, że stosujemy nieodpowiedni środek do higieny intymnej! I dopóki nie wyrównamy tego pH, problem wciąż będzie nawracał. Dlatego też nie powinno się stosować do higieny intymnej żeli, którymi myjemy całe ciało lub twarz ani tym bardziej mydeł w kostce, które to mają zasadowe pH!

Włosy i skóra głowy
W tym przypadku również dobrze jest stosować kosmetyki o lekko kwaśnym pH- będzie ono domykało łuski włosów na długości, przez co zmniejszy puszenie się włosa i sprawi, że stanie się on bardziej błyszczący oraz będzie wspierać naturalną barierę ochronną skóry głowy. Odpowiednie pH skóry głowy zapobiega rozwojowi drożdżaków, które powodują powstawanie łupieżu. 
Odradzam mycie włosów mydłem w kostce lub sodą oczyszczoną. Środki te mają zasadowe pH, które rozchyla łuski włosa. Prowadzi to do osłabienia włosa i łamliwości oraz puszenia. Nie wierzysz? Sprawdź co robi środek do udrażniania "Kret" z włosami w syfonie! A skład kreta to głównie wodorotlenek sodu (składnik wykorzystywany do produkcji mydeł w kostce).


Ufff, mam nadzieję, że maksymalnie wyczerpałam temat! Gdyby pojawiły się Wam jakieś pytania, piszcie śmiało, postaram się odpowiedzieć!

Pamiętacie o stosowaniu toników? Jakie są Wasze ulubione?
Pozdrawiam! =)
[356.] Ściereczka Glov- hit czy kit?

[356.] Ściereczka Glov- hit czy kit?

Jestem przeciwniczką mycia buzi poprzez pocieranie: za pomocą gąbeczek (w tym Konjac), szczoteczek (również sonicznych) czy codziennych peelingów. Złuszczanie martwego naskórka jest bardzo istotne w pielęgnacji, jednak pocierając twarz zbyt często, dochodzi do jej podrażnienia. Dzieję się tak, ponieważ skóra nie ma czasu na regenerację. Zamiast złuszczać martwe komórki naskórka, zaczynamy drażnić jego żywe warstwy. W zależności od naszego typu skóry, może dochodzić do dwóch sytuacji: skóra może zacząć się bronić, co będzie prowadziło do wzmożonego przetłuszczania się skóry, wypryskówi rozszerzonych porów, lub skóra będzie zaczerwieniona i nadreaktywna, co w konsekwencji może doprowadzić do rozwoju cery naczynkowej. 

Kolejnym argumentem przeciwko tym akcesoriom do oczyszczania twarzy jest ich dezynfekcja. Nie wystarczy umycie takiego gadżetu wodą z mydłem. Złuszczone komórki naskórka w większości kumulują się w takiej szczoteczce/gąbce, co w połączeniu z wilgotnym środowiskiem sprzyja rozwojowi bakterii, które nanosimy sobie na twarz wraz z ponownym jej użyciem. Być może wrzątek, spirytus lub alkohol izopropylowy byłyby w stanie odpowiednio odkazić te akcesoria, ale nasuwa się kolejny problem: miejsce schnięcia i przechowywania- czy jest ono sterylne?


Od jakiegoś czasu w aptekach DOZ jest promocja na ściereczki Glov. Długo się nad nimi zastanawiałam, jednak pomyślałam, że to może być świetna alternatywa dla chusteczek Spark do wykonywania OCM! Dodatkowo Glov ma bardzo miękkie i delikatne włókna, także stwierdziłam, że ryzyko nadmiernego złuszczenia naskórka będzie znikome.

Z założenia, ściereczka Glov ma służyć do demakijażu przy użyciu samej wody. Producent zaleca zwilżenie jej w wodzie i ścieranie makijażu. Oczywiście żadnych wskazówek na temat dalszych etapów oczyszczania czy pielęgnacji skóry. 


Jak wspomniałam wyżej- zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami w internecie postanowiłam zmywać tą ściereczką oleje podczas OCM. Niestety, Glov poległo- mikrowłókna tak mocno chłonęły w siebie olej, że nie było szans na wypłukanie go samą wodą, co uniemożliwiało wykonanie poprawnie metody OCM przy użyciu tylko jednej ściereczki. Czyszczenie ściereczki mydłem (wg zaleceń producenta) wcale nie było takie proste- olej było bardzo ciężko domyć, a później mimo dokładnego wypłukania, miałam wrażenie, że mydło i tak pozostało w włóknach. Problemem okazało się przechowywanie ściereczki- nie mogłam jej po prostu odłożyć na półkę, ponieważ chciałam, żeby wyschła bez kontaktu z żadnym podłożem. Koniec końców- ściereczka zawisła tak, by niczego nie dotykać. Niestety, mimo, że wisiała tak całą noc- rano wciąż była wilgotna.

Jakby nie patrzeć- użyłam produktu niezgodnie z zaleceniami producenta. Także przy drugim podejściu postanowiłam już grzecznie, wg instrukcji na opakowaniu, wykonać demakijaż tylko przy użyciu wody. I po raz kolejny ściereczka zawiodła- o ile ładnie zmyła podkład mineralny (co nie jest jakimś wielkim wyczynem), o tyle wodoodporny eyeliner oraz tusz do rzęs były problematyczne. Starałam się nie trzeć mocno skóry, jednak jej naciąganie było nieuniknione. Nie wyobrażam sobie codziennego demakijażu w taki sposób- naciąganie skóry tylko przyspieszy jej starzenie!


Niepocieszona faktem, że wydałam prawie 40 zł na ściereczkę, która kompletnie się nie spisuje, starałam się znaleźć dla niej jakąś alternatywę. Padło na mycie ciała przy użyciu tej ściereczki (oczywiście nie samą wodą!)- jako zamiennik gąbki również się nie sprawdziła, ześlizgiwała się z palców i sprawiła, że kąpiel stała się nerwowa zamiast przyjemna. 

Na koniec ściereczka Glov wylądowała w moim samochodzie jako zwykła ścierka do zbierania kurzu z tapicerki. I w tej roli sprawdza się fenomenalnie! Tylko... Zwykła ścierka do tapicerki z mikrofibry (ten sam materiał co Glov) i to w dużych rozmiarach to koszt ok. 30 zł. Mogłabym pociąć taką ścierkę na kilka części i zrobić sobie kilka "pseudościereczek Glov". Szkoda słów...


Podsumowując- ściereczka Glov kompletnie nie spisała się u mnie i żałuję tego zakupu. Przygoda z nią skutecznie zniechęciła mnie do testowania innych akcesoriów do mycia twarzy. Ponadto utwierdziła mnie w przekonaniu, że tego typu gadżety mogą przynieść więcej szkody, niż pożytku.

A czy Wy macie jakieś akcesoria do mycia twarzy? Gąbka, szczoteczka a może właśnie Glov?
Czekam na Wasze opinie!
Pozdrawiam,

[355.] Kolejny rok bez detergentów- mycie twarzy olejami oraz białą glinką.

[355.] Kolejny rok bez detergentów- mycie twarzy olejami oraz białą glinką.

Minął kolejny, drugi rok, odkąd myję twarz bez zastosowania detergentów. Postanowiłam opisać Wam kolejne zaobserwowane efekty, uwagi, zebrać najważniejsze informacje w jednym miejscu. Na blogu niejednokrotnie przewija się hasło "OCM" lub "mycie twarzy glinką"- nie każdy czytelnik wie, czym są te metody, dlatego ten post ma usystematyzować wiedzę na temat alternatywnych metod oczyszczania twarzy.

Odkąd pamiętam, borykałam się z problemem trądziku. O ile jest rzeczą normalną, że w wieku nastoletnim hormony szaleją i ciężko walczyć ze zmianami trądzikowymi, o tyle sprawa zaczęła mnie niepokoić, gdy mimo osiągnięcia pełnoletności a nawet później, na studiach, problem trądziku wciąż się utrzymywał.

2 lata temu trafiłam na blogu Aliny Rose na opis azjatyckiej metody mycia twarzy olejami (OCM). Metoda ta okazała się "strzałem w dziesiątkę"- pomogła mi zażegnać problem trądziku, aktualnie mogę szczerze powiedzieć- jestem posiadaczką cery normalnej.
 

Metoda mycia twarzy olejami działa na zasadzie polarności tłuszczy- sebum rozpuszcza się w mieszance olejów, którą przygotowujemy łącząc olej rycynowy wraz z odpowiednio dobranym olejem bazowym.
- O tym, czym dokładnie jest OCM, jak działa, jak wykonać mieszankę: KLIK
- Spis olejów dopasowanych do poszczególnych typów cery: KLIK


Kluczem do sukcesu okazał się fakt, że podczas mycia twarzy olejami, nie podrażniam ich środkami powierzchniowo-czynnymi (detergentami). Przez całe życie stosowałam kosmetyki z SLS, które wypłukiwały lipidy z ochronnej warstwy skóry. To sprawiało, że cera próbowała się bronić i w wytwarzała barierę ochronną w postaci nadmiaru sebum. A stąd prosta droga do zapchanych, rozszerzonych porów czy wyprysków...
- SLS i pochodne- post o szkodliwych detergentach: KLIK
- Jakie efekty zaobserwowałam po odstawieniu SLS w pielęgnacji całego ciała?: KLIK

Jedynym minusem OCM jest to, że jest to metoda czasochłonna. Wymaga wygospodarowania dodatkowych 20 minut zarówno rano jak i wieczorem. Widząc spektakularne efekty mycia twarzy olejami miałam motywację, by po nie sięgać. Jednak po dwóch latach zaczęłam poszukiwać prostszego rozwiązania i w ten sposób trafiłam na puder myjący Make Me BIO a później postanowiłam myć twarz samą białą glinką.
- Delikatny puder myjący, Make Me BIO: KLIK
- Mycie twarzy przy pomocy białej glinki: KLIK 
- Porównanie białych glinek różnych firm: KLIK


Po tych dwóch latach moja cera ma się fantastycznie- nie mam problemu z wypryskami, rozszerzonymi porami czy przetłuszczającą cerą. Mój portfel również ma się lepiej- oczyszczanie olejami czy glinką jest zdecydowanie bardziej ekonomiczne.

Dużą zaletą oczyszczania twarzy bez użycia detergentów jest to, że metody te spiszą się przy każdym typie skóry. W przypadku OCM należy wybrać odpowiednie oleje do swojego typu skóry i sporządzić mieszankę o odpowiednich proporcjach. Natomiast biała glinka jest najdelikatniejszą z glinek, nie podrażni ani nie wysuszy skór problematycznych a dogłębnie je oczyści. 

Jeśli posiadasz cerę problematyczną: naczynkową, suchą, wrażliwą, z wypryskami, rozszerzonymi porami czy trądzikiem- warto spróbować tych bardzo delikatnych metod mycia twarzy. Całkowita rezygnacja z detergentów przysłuży się takim cerom.

Przez pierwsze 1,5 roku myłam buzię olejami codziennie, zarówno rano jak i wieczorem. Od pół roku częściej skłaniam się ku glince, ponieważ jest to szybsza metoda. Jeśli jednak mam troszkę więcej czasu, sięgam po oleje- już podczas mycia nawilżają skórę a wykonując masaż relaksuję mięśnie, pobudzam skórę do produkowania kolagenu i elastyny, co ma na celu opóźnić procesy starzenia się skóry. Po konwencjonalne kosmetyki myjące (zazwyczaj żele lub emulsje) sięgam bardzo rzadko- zazwyczaj podczas wyjazdów.
- Porównanie oczyszczania twarzy żelami, białą glinką i OCM: KLIK

Jakie są Wasze ulubione metody mycia twarzy? Stosujecie OCM lub białą glinkę? Jakie efekty zaobserwowałyście u siebie? Jestem bardzo ciekawa!

Pozdrawiam serdecznie!






[354.] Kafe Krasoty | Le Cafe de Beaute - krem z filtrem SPF 30

[354.] Kafe Krasoty | Le Cafe de Beaute - krem z filtrem SPF 30

Pamiętacie o filtrach UV w okresie wakacyjnym? Ich stosowanie jest ważne zarówno dla zdrowia (działanie ochronne przed czerniakiem) oraz urody (zapobiega starzeniu skóry, przebarwieniom czy pękaniu naczyń krwionośnych).

Pisałam Wam notkę o kosmetykach z filtrami o bezpiecznych składach. Firma Kafe Krasoty (czy też Le Cafe de Beaute) znalazła się na tej liście i kiedy nadarzyła się okazja przetestowania tych kosmetyków, nie wahałam się ani chwili!


Skład INCI (na zielono zaznaczone substancje odżywcze, na żółto filtry UV):

Aqua,
Cocos Nucifera (Cocos) Butter (olej kokosowy), SPF 3,
Titanium Dioxide (Nano) and Aluminia and Stearic Acid- mieszanka zmikronizowanego dwutlenku tytanu (filtr fizyczny) z korundem (również filtr fizyczny) i kwasem stearynowym (emolient),
Cetearyl Alcohol- emolient,
Caprylic/capric triglycerides- substancje odbudowujące warstwę hydrolipidową skóry,
Glyceryl Monostearate- emolient,
Glycerin- pomaga wiązać wodę w naskórku,
Mangifera (Mango) Oil- masło mango,  SPF 5
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter- masło Shea,  SPF 5,
Triticum Vulgare (Wheat Germ) Oil- olej z kiełków pszenicy, SPF 20,
Octocrylene- chemiczny filtr UV,
Butyl Methoxydibenzoylmethane- chemiczny filtr UV,
D-panthenol- prowitamina В5,
Allantoin- alantoina,
Xanthan Gum- odpowiada za konsystencję kosmetyku,
Parfum, 
Citric Acid- nadaje zapach, konserwuje oraz tonizuje skórę,
Benzoic Acid- bezpieczny konserwant, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sorbic Acid- bezpieczny konserwant, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Dehydroacetic Acid- bezpieczny konserwant, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzyl alcohol- bezpieczny konserwant, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych.

Cena: ok. 28 zł
Pojemność: 100 ml

Moja opinia: 
To, za co bardzo polubiłam ten krem jest fakt, że poza substancjami promieniochronnymi posiada dużo składników aktywnych- oleje: kokosowy, mango, masło Shea czy łagodzące pantenol i alantoinę. Stosując ten krem nie musiałam martwić się o odpowiednie nawilżenie skóry.

Kosmetyk skutecznie chroni przed promieniowaniem UV a ponadto łatwo się rozsmarowuje. Podczas aplikacji nie pozostawia białego filmu. Co bardzo istotne, nie zawiera substancji, które mogłyby uwrażliwić skórę na promieniowanie UV i spowodować powstanie przebarwień.

Podczas dni, w których było mocne słońce a ja stosowałam ten krem, pojawiła się nieznaczna opalenizna, nie zaobserwowałam żadnych poparzeń czy podrażnień skóry. Natomiast już po jednym dniu, gdy nie posmarowałam ciała kremem, skóra piekła podczas ekspozycji na słońce. Wieczorem pojawiła się wyraźna, mocna opalenizna. To doświadczenie potwierdziło skuteczność działania ochronnego i sens stosowania tego kosmetyku.

Krem z powodzeniem można stosować pod makijaż- dobrze nawilża skórę, nie zapycha porów. Pozostawia lekki film na skórze, który stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż. Po zastosowaniu tego kremu makijaż nie spływa, skóra nie błyszczy się. Krem stosowałam również na powieki, nie powodował odbijania się tuszu, nie powodował rozmazania eyelinera.


Kosmetyk uważam za godny polecenia! Bardzo dobry stosunek ceny do jakości oraz efektów. Krem zagościł na stałe w mojej torebce, w ciągu dnia dokładam jego kolejną warstwę, by zapewnić lepszą ochronę. Mam chrapkę wypróbować również odpowiednik z filtrem SPF 50! Będziecie wypatrywać recenzji?

A jeśli ktoś boi się, że stosowanie kosmetyków z filtrem UV blokuje syntezę witaminy D, podsyłam do poczytania artykuł Sroki, z którym osobiście się zgadzam: KLIK

A czy znacie powyższy krem?
Pozdrawiam!







Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl