[281.] Wzmacniający olejek do włosów, Babuszka Agafii- sprawca poprawy kondycji moich włosów!

[281.] Wzmacniający olejek do włosów, Babuszka Agafii- sprawca poprawy kondycji moich włosów!


Jestem wielką fanką olejowania włosów- już od ponad 2 lat systematycznie dostarczam włosom niezbędnych substancji pochodzących właśnie z olejów. Moje włosy są bardzo kapryśne i ciężko dobrać do nich olej, który się sprawdzi. Po dwóch latach włosomaniactwa wiem, że moim włosom bardziej pasują mieszanki olejów niż pojedynczy rodzaj oleju. Dlatego też nakładam na włosy własnoręcznie przygotowane mieszanki lub poszukuję gotowych produktów. Wśród takich poszukiwań wpadł mi w ręce niepozorny olejek i okazał się absolutnym ulubieńcem!

We wrześniu przeszłam drastyczną zmianę koloru- nie pomógł nawet Olaplex dodany do farby- włosy po tym zabiegu były w tragicznym stanie. Już myślałam, że 2 lata włosomaniactwa poszły na marne! Postanowiłam zaopatrzyć się w całą gamę nowych kosmetyków do włosów, zarówno sprawdzonych jak i całkiem nowych, których składy podejrzewałam, że będą mi pasować. Mocno zmobilizowana do ponownego, intensywnego dbania o włosy, próbowałam po kolei wszystkie kosmetyki. Najlepsze efekty w moim przypadku dawały mi:

1. Henna khadi, po której (o dziwo!) moje włosy w ogóle się nie puszą a wręcz przeciwnie- są zdyscyplinowane i gładkie,
2. Jajeczna maska Babuszki Agafii, która potrafiła idealnie wygładzić moje włosy- były niemal proste a przy tym nie traciły swojej objętości,
3. oraz bohater dzisiejszej notki- wzmacniający olejek, również Babuszki Agafii.

Każdy z powyższych kosmetyków zasługuje na miano ulubieńca, jednak zdecydowanie największe zasługi w kwestii poprawy stanu włosów ma właśnie olejek. Stosuję go najdłużej ze wszystkich w/w kosmetyków i odkąd zaczęłam po niego sięgać, stan włosów zaczął się systematycznie poprawiać.

Olejek wygląda bardzo niepozornie- nie dajcie się jednak zwieść! Maksymalnie wygładza włosy, domyka łuski włosa, sprawia, że włosy są miękkie i lejące. Również nabłyszcza włosy i ułatwia rozczesywanie!


Zdecydowanie pozostanie ze mną na dłużej. Butelka 150 ml kosztuje ok. 15 zł jednak starcza na bardzo długo! Stosuję olejek zarówno przed myciem jak i dodaję go do maski- nie oszczędzam go a po 2 miesiącach użytkowania wciąż mam go ponad połowę w butelce!

SKŁAD (INCI): Arctium Lappa Root Extract, Panax Ginseng Extract, Rosa canina Fruit Oil, Salvia Officinaliis Oil, Glycine Soya Oil, Olea Europaea (olive) Fruit Oil, Tocopherol

Jak producent opisuje zawarte w olejku składniki: 
"Olej z łopianu większego – (Arctium Lappa Root Extract) - przeciwdziała wypadaniu włosów, łupieżowi, ma działanie antyseptyczne, oczyszczające, sebostatyczne, kojące. Działa tonizująco na skórę głowy.
Rumianek (Chamomilla Recutita Extract) – działanie przeciwzapalne, kojące i odżywcze.
Żeń-szeń (Panax Ginseng Extract) – działanie regenerujące, wzmacniające , zapobiegające łysieniu. Poprawia ukrwienie skóry i wzmacnia strukturę włosów
Olej z owoców dzikiej róży (Rosa canina Fruit Oil) - odżywia, nawilża i uelastycznia włosy
Olej z szałwii lekarskiej (Salvia Officinalis Oil) - wpływa na skórę głowy tonizująco, zmniejsza wypadanie włosów."

A czy Wy spotkałyście się kiedyś z tym olejkiem? Jeśli nie, koniecznie wypróbujcie!
Pozdrawiam,

Tosia oczywiście "pomagała" przy wykonywaniu zdjęć:

"Jak śmiesz kierować aparat w inną stronę, niż w moją?!"
[279.] Maska Jajeczna, Babuszka Agafii- ratunek dla suchych i zniszczonych włosów!

[279.] Maska Jajeczna, Babuszka Agafii- ratunek dla suchych i zniszczonych włosów!


Moje włosy z natury są bardzo puszące i ciężko znaleźć mi produkt, który dostatecznie mocno wygładziłby je. Do tej pory udało mi się znaleźć dopiero dwa produkty do włosów, które spełniają moje wymagania- jedną z nich jest bohater dzisiejszej notki, maska jajeczna od Babuszki Agafii!


Maska zamknięta jest w solidnym, plastikowym słoiku. Nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku. Maseczka ma piękny zapach budyniu waniliowego i konsystencję przypominającą... kogel-mogel ;).

Jednak najważniejszy jest... skład (i działanie!):

Skład INCI: 
Aqua with infusions of: Hydrolyzed Egg Protein, Malt, Betula Alba Juice, enriched by extracts: Salvia Officinalis, Rubus Chamaemorus, Rhodiola Rosea, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, cold pressed oils: Hippophae Rhamnoides, Cucurbita Pepo, Corylus Avellana Seed, Panthenol, White Beeswax, Tocopherol, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Skład jest bardzo bogaty w składniki aktywne: proteiny białka jaj (proteiny o dużych cząsteczkach, nadają się do wysokoporowatych włosów podobnie jak kolagen. Nie powodują puszenia się włosów jak niskocząsteczkowa keratyna stosowana w nadmiarze), różeniec górski, szałwia, pantenol, malina moroszka, słód żytni, sok z brzozy, olej z rokitnika i inne. Mają one na zadanie odżywić włos, wygładzić go ale również zapobiec mikrourazom.  
 

Efekt zastosowania maski na moich włosach prezentuje się tak:


Może pamiętacie, że we wrześniu moje włosy przeszły drastyczną zmianę koloru. Z noszonych przez rok czerwieni zdecydowałam się na ombre w rudościach, by móc odstawić farby chemiczne na rzecz henny. Mimo zastosowanego olaplexu, moje włosy po zabiegu były bardzo suche i już myślałam, że 2 lata włosomaniactwa poszło na marne... Na szczęście trafiłam na dwa niezastąpione kosmetyki. Jednym z nich jest właśnie maska jajeczna Babuszki Agafii. Włosy są po niej dociążone ale nie sklejone. Nie tracą swojej objętości, pozostają odbite od nasady. Każde kolejne użycie maski przynosi coraz lepsze efekty. 

Jeśli zależy Wam na wygładzeniu włosa, bez utraty naturalnej puszystości i objętości- sięgnijcie po Babuszkę Agafię. Natomiast jeśli szukacie produktu mocno obciążającego, przy którym chcecie mieć pewność, że włosy będą idealnie wygładzone, bardziej polecam Wam Odżywkę Wygładzającą Sylveco.

Po zastosowaniu ostatniej porcji maski, ku mojemu zdziwieniu, włosy po wyschnięciu były niemal proste! Sama nie wierzyłam, co widzę w lustrze. To sprawiło, że mam ochotę zakupić kolejne jej opakowanie. Zdecydowanie zasługuje na miano mojego ulubieńca, ponieważ spełnia wszelkie moje wymagania dotyczące maski idealnej. Z serii tych masek stosowałam już każdą, natomiast do wersji jajecznej powracam co jakiś czas.

W dodatku stosując ją, mogę zapomnieć o silikonowym serum- wystarczy, że na końcówki wilgotnych włosów nałożę odrobinę maski i pozostawię do wyschnięcia. Dodatkowy efekt wygładzenia gwarantowany!

A Wy znacie tę maskę?
Pozdrawiam,

[277.] Zapuśćmy się jesiennie - podsumowanie października.

[277.] Zapuśćmy się jesiennie - podsumowanie października.


Kolejny miesiąc rozpoczęty, tak więc czas na podsumowanie kolejnego miesiąca akcji "Zapuśćmy się Jesiennie"! Przez ten miesiąc zwróciłam uwagę na pielęgnację włosów, stąd bardzo widoczna poprawa ich stanu. Od "nie-pamiętam-kiedy" mogę powiedzieć: "Jestem zadowolona z moich włosów!".

Co nowego w pielęgnacji włosów?
- przystopowałam z wcierką Jantar- zauważyłam, że zaczęły wypadać mi po niej włosy. Najwyraźniej skóra głowy ma już dość. Stosuję ją więc 1-2x w tygodniu,
- zmieniłam szampon do włosów: z balsamu myjącego Sylveco postawiłam na... aktywator wzrostu włosów Beluga, Natura Siberica dla mężczyzn! Pierwsze co zauważyłam po tym szamponie, to niesamowite wygładzenie włosów. Czuję się zachęcona do dalszego stosowania, zobaczymy, czy kawior zawarty w tym aktywatorze-szamponie rzeczywiście przyniesie zadowalające efekty,
- stosowanie odżywki do spłukiwania- bez spłukiwania: kiedyś już stosowałam w ten sposób odżywki, jednak robiłam to pomyłkowo. Gdy zauważyłam swój błąd, od razu zaczęłam stosować je prawidłowo, wg zaleceń producenta. Od kiedy wróciłam (tym razem świadomie) do metody niespłukiwania odżywki, włosy są w dużo lepszym stanie,
- nakładanie na odrost mieszanki przyciemniającej włosy z olejem rycynowym i korą dębu, o której pisałam Wam tutaj: KLIK!

http://azime-make-up.blogspot.com/2015/10/271-przyciemnienie-wosow-domowym.html
 Mieszanka przyciemniająca włosy z olejem rycynowym i korą dębu.

Co pozostało bez zmian?
- picie skrzypokrzywy- już nie tylko ja ją piję, ale i niektóre koleżanki dały się wkręcić!
- farbowanie włosów henną- drugie farbowanie zakończyło się tak samo rewelacyjnym efektem na włosach. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, ale paradoksalnie, po hennie moje włosy są niesamowicie gładkie i niemal proste, w ogóle się nie puszą! Zamiana farb chemicznych na hennę było strzałem w dziesiątkę: KLIK!

http://azime-make-up.blogspot.com/2015/10/261-henna-khadi-zamiast-farby.html

Początkiem miesiąca przycięłam 3 cm włosów- końcówki po lecie wymagały obcięcia. Niestety, zapomniałam wykonać zdjęcie, także musicie uwierzyć mi na słowo :). Natomiast końcem października długość włosów wyniosła 63 cm:


Reasumując:
1. Początek akcji: 60 cm (KLIK!),
2. Po miesiącu akcji: 63 cm - przyrost 3 cm (KLIK!),
3. Po drugim miesiącu akcji: 63 cm - obcięcie 3 cm, przyrost 3 cm.


Cieszę się, że udało mi się w tym miesiącu wyjść na zero. Za to znacznie nadrobiłam stanem włosów.
A jak tam Wasze włosięta? =)

Pozdrawiam,
[275.] Kremy Sylveco - jak dobrać odpowiedni do swojego typu cery?

[275.] Kremy Sylveco - jak dobrać odpowiedni do swojego typu cery?


Polska firma kosmetyków naturalnych Sylveco rozwija się coraz prężniej i z każdym dniem przybywa miłośników tej marki. Wysokie stężenia składników aktywnych zapewniają skuteczność działania kosmetyku. Firma ta jako jedyna ze wszystkich mi znanych firm nie ma nic do ukrycia przed klientem- na stronie internetowej znajdziemy wypisane po polsku składniki INCI kosmetyków a nawet publikacje i artykuły naukowe dowodzące skuteczności stosowanych półproduktów. 

Najczęstszym problemem z jakim spotykam się w pracy jest nieumiejętność dobrania odpowiedniego kremu tej marki przez klienta. Większość z nas jest nauczona, że na opakowaniu wyraźnie jest napisane, do jakiego typu skóry przeznaczony jest kosmetyk, np. cera tłusta/ sucha/ 30+/ 50+/ pierwsze objawy starzenia. A u Sylveco nie jest to takie oczywiste. Posiłkowanie się wiedzą z katalogów czy internetu wprowadza klientów w jeszcze większy zamęt- wydaje im się, że każdy z tych kremów jest do wszystkiego, a skoro jest do wszystkiego... to zapewne musi być do niczego. Kolejną pułapką, w którą wpadają klientki szczególnie w dojrzałym wieku, to poszukiwanie na opakowaniu napisów: "ujędrniający, odmładzający, rewitalizujący" i nierzadko obawiają się, że krem ziołowy będzie dla ich cery... Za słaby. Nic bardziej mylnego! Przede wszystkim należy pamiętać, że chemia w kosmetykach w większości służy poprawieniu konsystencji kosmetyku a za jego działanie odpowiadają składniki aktywne, których w wyciągach roślinnych znajdziemy całe mnóstwo!

Jednak nie o chemii dziś będziemy mówić! Postaram się przybliżyć Wam ofertę kremów Sylveco i w ten sposób pomóc dobrać odpowiedni produkt dla siebie. Jednak na wstępie zwrócę Waszą uwagę na to, że musicie znać typ oraz podtyp swojej cery. W tym celu odsyłam Was do postu "Jak określić swój typ i podtyp cery?". Przydatne mogą być również informacje z postu "Składniki INCI tajemnicą skuteczności kosmetyku"- jeśli nie wiecie, czym jest INCI, powinnyście się koniecznie z nim zapoznać!

W ofercie Sylveco znajdują się:
1. Linia brzozowa,
2. Linia nagietkowa,
3. Linia rokitnikowa,
4. Krem pod oczy,
5. Linia Biolaven

Skupmy się na razie na trzech pierwszych liniach: brzozowej, nagietkowej i rokitnikowej. W skład każdej linii wchodzą dwa kremy: jeden o lekkiej konsystencji, drugi o tłustej.

Wersja lekka:
Szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Może być stosowana przez osoby z tendencją do zapychania porów, które potrzebują mocno nawilżającego kremu. Nie powoduje przetłuszczania się cery. U osób o młodych cerach wystarcza ta wersja do stosowania zarówno na dzień jak i na noc. Zazwyczaj u osób po 20-tym roku życia szczególnie dobrze sprawdza się do stosowania na dzień w okresie wiosenno-letnim. Może być zbyt lekki do stosowania w okresie zimowo-jesiennym, dlatego w tym okresie sprawdza się bardziej skondensowana wesja:

Wersja "ciężka" (tłusta) z betuliną:
Wzbogacona o olej jojoba i wosk pszczeli, dlatego wykazuje właściwości ochronne, które są bardzo istotne dla kremów, które stosujemy na dzień w okresie jesienno-zimowym. Chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zwłaszcza wiatrem i mrozem. Ma tłustą konsystencję, jednak mimo tego nie zapycha porów, wchłania się w skórę i nadaje się pod makijaż. Może być zbyt ciężki do stosowania wiosną/latem.  Polecany do stosowania na noc, ponieważ skóra w nocy ma najlepsze właściwości regeneracyjne, powoli wchłania w siebie składniki aktywne i przebudowuje się.


1. Linia z brzozą, w skład której wchodzą Lekki Krem Brzozowy oraz Krem Brzozowy z Betuliną


Sylveco bazuje głównie na brzozie i dodaje ją do zdecydowanej większości kosmetyków. Sama brzoza wykazuje bardzo wielokierunkowe działanie:
- nawilża skórę,
- działa przeciwbakteryjnie, może więc być pomocna w trądziku,
- przeciwwirusowo, dlatego jeśli masz problem z opryszką, brzoza zminimalizuje jej przykre dolegliwości i pomoże skórze szybciej się zagoić,
- wyrównuje koloryt skóry, pomaga w walce z przebarwieniami,
- przeciwstarzeniowo- jest antyoksydantem, pobudza syntezę kolagenu (działanie ujędrniające), hamuje enzym elastazę (zapobiega utracie elastyczności skóry),
- a przy tym wszystkim nie uczula, nie podrażnia nawet osoby uczulone na pyłek brzozy! Wręcz przeciwnie- jest bardzo pomocna w alergiach- niweluje uczucie świądu, pomaga skórze się zagoić, zmniejsza zmiany hiperkeratotyczne. Pomaga zmniejszyć objawy Atopowego Zapalenia Skóry, Łuszczycy czy innych dermatoz.

Dla kogo jest ta linia?
- dla alergików, osób dotkniętych problemami dermatologicznymi, dla osób o cerach wrażliwych i nadreaktywnych. Jeśli dotyczą Was w/w problemy, warto, żebyście na początek zapoznali się z linią brzozową Sylveco a dopiero później próbowali bogatszych wersji tj. nagietkowej lub rokitnikowej.
- dla cer młodych ale borykających się z cerą suchą, odwodnioną,
- dla cer normalnych, by podtrzymać dobry stan ich skóry przez jak najdłuższy czas,
- jak najbardziej nadaje się dla cer dojrzałych, szczególnie tych, które mają problemy z alergiami, dermatozami, przebarwieniami!


2. Linia nagietkowa, w skład której wchodzą Lekki Krem Nagietkowy oraz Krem Brzozowo-Nagietkowy z Betuliną


W składzie tych kremów znajdziemy również ekstrakt z kory brzozy, także kremy te będą wykazywać działanie kremów z linii brzozowej. Dodatek nagietka sprawia, że:
- skóra szybciej się regeneruje, goi,
- zmniejsza stany zapalne,
- szybciej znikają wypryski,
- nagietek zapobiega powstawaniu wyprysków oraz reguluje pracę gruczołów łojowych (zmniejsza przetłuszczanie się skóry w partiach przetłuszczających się, pobudza gruczoły łojowe do produkcji sebum w partiach suchych).

Dla kogo jest ta linia?
- dla osób po inwazyjnych zabiegach kosmetycznych/dermatologicznych- laserze, mikrodermabrazji, kuracji kwasami, mezoterapii. Pomaga skórze szybko się zagoić, zmniejsza zaczerwienienie skóry związane ze stanem zapalnym i podrażnieniem. W takim przypadku szczególnie polecana jest wersja brzozowo-nagietkowa z betuliną,
- dla osób o cerze mieszanej, tłustej, trądzikowej,
- dla osób borykających się z rozszerzonymi porami,
- dla osób, które mają rozregulowaną pracę gruczołów łojowych, tj. zaraz po umyciu odczuwają ściągnięcie skóry, jednak w ciągu dnia cera zaczyna się intensywnie błyszczeć,
- dla osób w wieku dojrzałym, ale wciąż borykającymi się z niedoskonałościami cery (przypominam, że zawarta w kremach brzoza ma działanie mocno nawilżające i przeciwstarzeniowe!),
- pielęgnacja cery męskiej- tak, tak, Drodzy Panowie, Sylveco posiada w ofercie produkt Wam dedykowany. Problemy z podrażnieniem, zaczerwienieniem po goleniu? Strupki? Zacięcia? Nagietek spisze się na medal a w dodatku wchłania się całkowicie i nie zostawia tłustej warstwy. Nikt więc nie zobaczy, że zastosowaliście krem ;).
- w przypadku nastolatków, gdzie dopiero zaczyna się problem z trądzikiem lub jest już w fazie aktywnej- w tym wypadku polecam szczególnie wersję lekką, ponieważ do młodej cery jest wystarczająca. Ważne jest systematyczne stosowanie- zarówno rano jak i wieczorem!


Linia rokitnikowa, w skład której wchodzą Lekki Krem Rokitnikowy oraz Krem Brzozowo-Rokitnikowy z Betuliną


Rokitnik posiada bardzo dużo witaminy C. Z racji tego, że rokitnik jest rośliną żyjącą na Syberii i w ciągu srogich zim musi przez długi czas utrzymywać wysokie stężenie witaminy C, nie posiada enzymu askorbinazy. Oznacza to, że witamina C z rokitnika nie jest rozkładana, zawsze znajdziemy ją w wysokim stężeniu niezależnie od tego, czy kosmetyk dopiero opuścił linię produkcyjną, czy został przez nas zakupiony tuż przed zakończeniem daty ważności. Przechodząc do sedna sprawy: witamina C wykazuje działanie:
- przeciwstarzeniowe: jest antyoksydantem, rozjaśnia przebarwienia, pobudza syntezę kolagenu (działanie ujędrniające)
- uszczelniające naczynia krwionośne,
- przedłuża trwałość opalenizny.
W linii z rokitnikiem również znajdziemy ekstrakt z kory brzozy, tak więc krem ten będzie również wykazywał działanie linii brzozowej (mocne nawilżanie, dodatkowe działanie przeciwstarzeniowe i rozjaśniające przebarwienia).

Dla kogo jest ta linia?
- dla osób z cerą naczynkową, 
- dla osób o cerze dojrzałej (jak najbardziej ujędrnia, rewitalizuje i regeneruje skórę!),
- dla osób borykających się z przebarwieniami, nierównomiernym kolorytem skóry,
- dla osób, które chcą przedłużyć trwałość opalenizny oraz zminimalizować destrukcyjne działanie słońca na skórę,
- dla cery palacza.




Dlaczego stosowanie specjalistycznych kremów pod oczy dedykowanych temu obszarowi skóry jest takie ważne?
Skóra w okolicy oczu jest dużo cieńsza i delikatniejsza niż na pozostałym obszarze twarzy. Dlatego też łatwiej jest ją obciążyć i zapchać jej gruczoły łojowe. W przypadku zapchania gruczołów łojowych w okolicy oczu powstają prosaki, z którymi ciężko walczyć. Nie znikają same- jeśli chcemy się ich pozbyć, należy udać się do dermatologa na ich usunięcie. Dlatego zanim kłopot się pojawi, lepiej mu zapobiegać i stosować kremy dedykowane do stosowania na okolicę skóry wokół oczu. Kremy pod oczy powinny charakteryzować się lekką konsystencją właśnie po to, żeby nie zapchać gruczołów łojowych i nie spowodować powstania prosaków.

W przypadku lekkich kremów Sylveco (zarówno wersji brzozowej, nagietkowej jak i rokitnikowej) mogą być one stosowane pod oczy. Jeśli stosujemy wersje z betuliną (ciężką), konieczne jest uzupełnienie pielęgnacji o krem pod oczy.

Krem Sylveco posiada chaber bławatek, świetlik łąkowy oraz brzozę. O brzozie pisałam Wam na wstępie, natomiast chaber i świetlik zmniejszają opuchnięcia, cienie i worki pod oczami. Krem ten łagodzi zaczerwienienia skóry wokół oczu, jest dobrze tolerowany przez osoby noszące szkła kontaktowe, mających wrażliwe oczy a nawet przez alergików. Można go stosować zarówno na dolną jak i górną powiekę.


5. Linia Biolaven, w skład której wchodzi Krem na Dzień oraz Krem na Noc.


Biolaven to linia wypuszczona przez Sylveco, która posiada również naturalny skład, jednak wzbogacona jest o dodatek zapachowy. Ta linia jest całkiem inna, niż linia brzozowa, nagietkowa czy rokitnikowa- posiada całkiem inne składniki aktywne. Linia ta w przeciwieństwie do Sylveco, nie bazuje na brzozie. Posiada w swoim składzie olejek lawendowy oraz olej z pestek winogron.
- olejek lawendowy: łagodzi podrażnienia, koi skórę, pomaga zwalczać wypryski, reguluje pracę gruczołów łojowych,
- olej z pestek winogron: nawilża, odbudowuje warstwę hydrolipidową skóry a przy tym nie jest tłusty, nie zapycha skóry ze skłonnością do niedoskonałości czy łojotoku. Uszczelnia naczynia krwionośne. Ze względu na polifenole (w tym resweratrol) mocno ujędrnia i rewitalizuje skórę, wykazuje działanie przeciwstarzeniowe.

Dla kogo polecana jest ta linia:
- dedykowana każdemu typowi cery,
- krem na dzień bardzo dobrze sprawdzi się jako krem na okres jesienno-zimowy, zwłaszcza, jeśli nie tolerujemy tłustych konsystencji takich jak kremy "z betuliną" - istotne w przypadku cery trądzikowej, tłustej, z tendencją do niedoskonałości,
- krem na noc sprawdzi się u osób, które nie tolerują tłustych konsystencji kremów "z betuliną". Wersje "lekkie" mogą być za słabe do stosowania na noc, dlatego w takim wypadku warto sięgnąć po Biolaven.


Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć w jasny sposób przeznaczenie każdego kremu. Oczywiście podział, który tutaj przedstawiłam jest takim, który sprawdza się najczęściej, jednak nie u każdego. Ile cer, tyle przypadków! Zioła wykazują bardzo wielokierunkowe działanie, także czasem zdarzają się klientki, które np. mimo cery tłustej, najbardziej chwalą sobie rokitnik. Najlepszą opcją jest wypróbowanie tych produktów na sobie, dlatego zawsze namawiam do wzięcia udziału w dermokonsultacjach, gdzie można dostać próbki oraz od razu wypróbować wszystkie produkty Sylveco. Jeśli nie macie możliwości wzięcia udziału w dermokonsultacjach, nic straconego- wystarczy iść do apteki lub zielarnii i zapytać, czy nie mają może próbek Sylveco. 

Na koniec dodam, że kosmetyki Sylveco z różnych linii można ze sobą dowolnie łączyć. Także jeśli Wasza cera wymaga bardziej złożonej pielęgnacji, warto sięgnąć po kremy z różnych linii, by dostarczyć jej tego, czego aktualnie potrzebuje. 

Na koniec pełne recenzje kremów Sylveco, do których bardzo chętnie wracam:

Pozdrawiam serdecznie,

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl