[531.] Porównanie masek Fructis Hairfood Papaja - wersja polska i ukraińska


Końcem maja byłam na Ukrainie - chociaż podróż spędzałam głównie w samolocie, tylko z bagażem podręcznym, to na ostatnim etapie wycieczki nadarzyła się okazja do zakupu kosmetycznego suweniru - w tym celu udałam się do drogerii Kocmo (czyt. "Kosmo") a tam moim oczom ukazał się nieprawdopodobny widok: otóż Garnier Fructis wypuścił nową linię masek do włosów, ale o całkowicie naturalnym składzie! Ewenement ten był dla mnie na tyle wyjątkowy, że przy możliwej sposobności czym prędzej znalazłam się przy ladzie. Czułam się niczym łowca, który zdobył wyjątkowo cenne trofeum - że Fructis wypuścił kosmetyk o naturalnym składzie?! Kilkakrotnie jeszcze analizowałam skład przy możliwej okazji próbując doszukać się jakiegokolwiek haczyka - nie znalazłam! Skład maski był wzorowy i w mojej opinii nie posiadał żadnych wad. Dlatego szybko pochwaliłam się na Instagramie swoim zakupem i uzyskałam od Was ogromny odzew - uświadomiłyście mnie, że maski te również są dostępne w Polsce!


Dlatego po wykończeniu maski w wersji ukraińskiej (pełna nazwa to Garnier Fructis Superfood Papaya) zdecydowałam się na zakup tej samej wersji ale polskiej (Garnier Fructis Hairfood Papaya) i dziś chciałabym porównać je do siebie!

Skład:


W obu przypadkach skład jest identyczny!

Aqua / Water / Eau - woda,
Cetearyl Alcohol - substancja stabilizująca, jednocześnie wygładza włos,
Glycerin - humektant,
Isopropyl Myristate - substancja wygładzająca,
Stearamidopropyl Dimethylamine - substancja stabilizująca, jednocześnie wygładza włos,
Carica Papaya Fruit Extract - ekstrakt z papai o działaniu nawilżającym, wygładzającym,
Phyllanthus Emblica Fruit Extract - ekstrakt z amli o działaniu wzmacniającym,
Glycine Soja Oil - olej sojowy, emolient, wygładza i dyscyplinuje jednocześnie odżywiając włos,
Sodium Hydroxide - soda, regulator pH,
Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy, emolient, wygładza i dyscyplinuje jednocześnie nie obciążając włosów nadmiernie,
Coco-Caprylate/Caprate - substancja pozyskiwana z olejów, analog silikonu - nabłyszcza włosy i mocno wygładza, jednocześnie nie szkodząc środowisku,
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy, emolient, wygładza, dyscyplinuje ale również wzmacnia włos,
Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - zagęstnik, który jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych (pochodna gumy guar),
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient, nadaje włosom gładkości i ułatwia rozczesywanie,
Caprylyl Glycol - substancja wygładzająca włos,
Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH,
Tartaric Acid - kwas winowy, regulator pH,
Cetyl Esters - substancja wygładzająca i poprawiająca konsystencję,
Potassium Sorbate - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Salicylic Acid - kwas salicylowy, regulator pH,
Caramel - składnik kompozycji zapachowej,
Linalool - składnik kompozycji zapachowej,
Geraniol - składnik kompozycji zapachowej,
Limonene - składnik kompozycji zapachowej,
Parfum / Fragrance - kompozycja zapachowa.


Konsystencja:


Maski posiadają zbliżoną konsystencję, wręcz zaryzykuję stwierdzenie, że identyczną - budyniową, gęstą lecz dającą się łatwo aplikować na włosach, o apetycznym, cytrusowym zapachu.


Efekt na włosach:
 
 Wersja ukraińska

Wersja polska

W moim odczuciu efekt na włosach po zastosowaniu obu masek jest taki sam - włosy są zdyscyplinowane, gładkie, zdecydowanie łatwiej się rozczesują. Zapach posiada tę samą intensywność i co bardzo mnie cieszy - utrzymuje się na włosach!


Chociaż kosmetyki z poza granic UE mogą mieć inne wymagania względem składów - chociażby na Ukrainie Producenci nie mają obowiązku podawania składu INCI na opakowaniu - to pochwalam Fructis za to, że wypuszcza kosmetyki tej samej jakości na dwa całkiem różne rynki. Cenowo maska także wychodziła podobnie - na Ukrainie cena wynosiła ok. 20 zł, w Polskim Rossmannie cena sięga ok. 25 zł (natomiast należy mieć na uwadze, że społeczeństwo na Ukrainie jest znacznie mniej zamożne niż w Polsce).

Maski poza drobną różnicą w nazwie (Hairfood / Superfood) różnią się odrobinę rozmieszczeniem graficznym etykiety - jednak wszystkie piktogramy zostają zachowane, różnią się jedynie położeniem:


Jestem bardzo ciekawa, co sądzicie o tym, że tak duża firma jak Garnier zdecydowała się na wprowadzenie na rynek kosmetyku o całkowicie naturalnym składzie? Jest to bardziej chwyt marketingowy dla coraz prężniej rozwijającego się rynku kosmetyków naturalnych, czy może idzie za tym większa idea - koncern faktycznie zauważył, że nie wszystko co jest stosowane w kosmetykach jest całkowicie dobre? Oczywiście w tym drugim przypadku nie możemy mówić o radykaliźmie, Fructis z pewnością nie zmieni składów wszystkich swoich kosmetyków ot tak, ponieważ wciąż posiada grono stałych i oddanych Konsumentów, dla których bardziej ma znaczenie efekt niż skład, lub też nie są świadomi, że w ogóle istnieje coś takiego jak skład INCI. Nie mniej jednak uważam ten krok za milowy i cieszę się, że kosmetyki naturalne są coraz bardziej popularne aż do tego stopnia, że firmom opłaca się produkować te kosmetyki w przystępnych cenach i wprowadzać do znanych drogerii - sieciówek.


Trzymam kciuki za dalszy rozwój serii Fructis Hairfood a w kolejce do testowania czeka już na mnie wersja bananowa tej maski!

A czy Wy już stosowałyście maski Fructis Fairfood? Jak spisują się one u Was?

Pozdrawiam serdecznie!

39 komentarzy:

  1. Linię kosmetyków naturalnych wypuściła też Bielenda. Ciekawa jestem, czy rzeczywiście składy są w porządku. Uczę się je czytać dopiero. Maskę Garniera mam w planach wypróbować. Może to ze strony firmy tylko chwyt marketingowy, ale i tak świadczy to o tym, że rynek kosmetyków naturalnych nie jest już niszowy i warto się bić o innego klienta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda Botanic Spa Rituals - jak najbardziej są ok :D

      Usuń
    2. O to i ja zwrócę na nią uwagę.

      www.natalia-i-jej-świat.pl

      Usuń
  2. Super wpis! ��
    Dopytam jednak do jakiej grupy zaliczyłabyś tą maskę? Humektanowa czy humektantowo-emolientowa? ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis!
    Dopytam jednak do jakiej grupy PEH zaliczyłabyś tą maskę? Humektantowa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może wpis o tym, jak uk£adać równowagę PEH w kosmetykach do włosów? Niby zdaję sobie sprawę, że powinna być, ale w praktyce nie wiem, jak to ułożyć składowo w kilku różnych kosmetykach (szampon, odżywka, maska), żeby działało i na którym miejscu w składzie powinny być jakie składniki, żeby to działało. Jest już może taki wpis?
      Koliber

      Usuń
    2. A coś tam już jest ;)
      http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/02/416-rownowaga-peh-w-pielegnacji-wosow.html

      Usuń
  4. Bardzo przyjemny wpis :) właśnie tę maskę kupiłam przedwczoraj i będę testować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuszą mnie od kiedy odkryłam je przy tworzeniu wpisu o nowościach na rynku kosmetycznym :D Najchętniej brałabym papaję i banana :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa jest ta maska, ale Twoje włosy skradły cały wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, czy to chwyt, czy nie.. Ale i tak jestem za :) Szczególnie lubię tę pomarańczową maskę garniera z olejkami, chociaż ona nie jest naturalna. Ale te muszę spróbować, bo słyszałam wiele o nich dobrego. Piękny masz kolor włosów! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj koniecznie bo warto po nie sięgnąć :D

      Serdecznie dziękuję :D

      Usuń
  9. Za wszystkim idą pieniądze. Gwarantuję, bo współpracuję z tak dużymi koncernami jak Garnier jako technolog.
    Nastała moda na eko więc firmy starają się temu dorównać i zaspokoić potrzeby klientów. Patrząc po składzie i bazie to firma Garnier raczej nie natrudziła się w poszukiwaniu składników, wszystko jest dość łatwo dostępne na rynku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę z tego o czym piszesz, zgadzam się z tym i nie widzę w tym nic złego :)

      Usuń
  10. Patrzę na te maski od jakiegoś czasu i przyznam szczerze stereotypowo uznałam,że garnier i fructis nie mają nic wspólnego z naturalnym składem.Teraz, po Twoim potwierdzeniu okiem eksperta z pewnością wypróbuję. Czy wiesz może czy jest również z tej linii szampon do włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam miło Cię zaskoczyć :D

      Z tej linii nie ma szamponów, ale mam nadzieję, że kiedyś się pojawią :D

      Usuń
  11. Szkoda tylko, że na drugim miejscu jest alkohol w składzie. Moje włosy go nie lubia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tu chyba musi nadrobić lekcję o rodzajach alkoholi w kosmetykach :D Służę pomocą:
      http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2016/03/alkohol-w-kosmetykach-czy-kazdy-ma.html

      ;)

      Usuń
  12. Super blog i świetne porownanie :) A czy Stearamidopropyl Dimethylamine jest na pewno naturalne?
    I czy sodium hydroxide to nie jest przypadkiem wodorotlenek sodu ?? :O bo soda to chyba sodium bicarbonate, a woforotlenek w kosmetykach nie jest dobry :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SD może być stosowane w kosmetykach naturalnych, nie jest drażniące a także nie jest szkodliwe dla środowiska:
      https://www.ewg.org/skindeep/ingredient/706289/STEARAMIDOPROPYL_DIMETHYLAMINE/

      Wodorotlenek sodu dodany jest w celu regulacji pH, więc jest ok :)

      Usuń
  13. Dla mnie najfajniejsze jest to, że dzięki takim produktom nawet osoby, które nie interesują się składami, mogą sięgnąć po kosmetyki naturalne :D Pamiętam, jak rok temu pracowałam przez pewien czas w drogerii - starałam się polecać przede wszystkim kosmetyki naturalne, jednak niektóre klientki były z gatunku tych ludzi, którzy:
    a) używają jednej firmy i tylko tej, a kupienie czegoś innego jest dla nich czymś wprost niewyobrażalnym,
    b) "a da mi Pani taką maskę, jaką teraz w telewizji reklamują",
    c) używają kilku firm, ale tylko tych najbardziej znanych.
    Teraz miałabym "naturalną" alternatywę wśród znanych i powszechnie lubianych kosmetyków, co przecież jest dosyć rzadkie, niestety. Mam nadzieję, że sprzedawczynie docenią ten fakt i wykorzystają go dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Klienci drogerii to temat-rzeka :D Ale zgadzam się z tym, co piszesz - dzięki takim krokom osoby niezainteresowane składami mają szansę sięgnąć po dobrej jakości produkt :) Bezpieczny i skuteczny!

      Usuń
  14. mam pytanie o skład pianki do mycia twarzy

    Aqua enriched with Linnaea Borealis Extract (hydrolat z kwiatów zimoziołu północnego), Galanthus Nivalis Seed Extract (ekstrakt przebiśniegu), Cucumis Sativus Fruit Extract* (ekstrakt z ogórka), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Avena Sativa Kernel Extract (mleczko owsiane), Epilobium Angustifolium Extract (ekstrakt wierzbówki kiprzycy), Oenothera Biennis Oil* (olej z wiesiołka), Sodium Cocoyl Glutamate, Coco-Glucoside, Glycerin, Glyceryl Oleate, Retinyl Palmitate (witamina A), Cetearyl Glucoside, Hydrolyzed Hyaluronic Acid (hydrolizowany kwas hialuronowy), Citric Acid, Kathon, Parfum.

    widzę tam jeden środek myjący - coco glucoside jednak jest on już prawie pod koniec składu i chciałam zapytać czy przez to pianka będzie dobrze oczyszczała twarz czy może być trochę za delikatna? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być ok ale odradzam ze względu na Kathon:
      https://vitalia.pl/ch_add,611,0_Kathon-cg.html
      =(

      Usuń
  15. To zmień tam, bo wprowdzasz czytelników w błąd, bo soda to nie wodprotlenek :) dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno wodorotlenek sodu jak i wodorowęglan sodu w języku kolokwialnym określane są "sodą" ;) Kolejno: sodą żrącą (kaustyczną) i sodą oczyszczoną.

      Usuń
  16. Agnieszko ☺ co sądzisz o balsamie brazującym Mokosh

    Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Dihydroxyacetone, Sorbitol, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Rhus Verniciflua Peel Cera, Trehalose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Vitex Agnus Castus (Chasteberry) Extract, Acetyl Tyrosine, Stearic Acid, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Xanthan Gum, Tocopherol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Limonene, Linalol

    Pozdrawiam

    Nuśka

    OdpowiedzUsuń
  17. coraz bardziej ciekawią mnie te maski :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam w planach wypróbować te maski, ale najpierw czas wykończyć zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja kupiłam wersję bananową i czeka na użycie, jestem ciekawa jak się sprawdzi :) Cały koncern Garnier omijałam szerokim łukiem od kilku lat, od kiedy zaczęłam się trochę interesować składem kosmetyków. Super, że teraz wypuszczają też naturalne kosmetyki, może w przyszłości będą mieli tylko takie w ofercie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam wersję macadamia. Jestem z niej zadowolona. Są lepsze, ale Fructis jest bardzo przyzwoity. Podobno Papaya jest lepsza, więc kupię ją w następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam pytanie. Czy jeśli chcę stosować produkty bez silikonów i sls ale przy tym farbuję włosy tonerem Wella Touch, który zawiera składnik cera alba to czy muszę w takim razie wykonać mycie włosów szamponem z sls? Bardzo proszę o pomoc.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl