[521.] Wyniki konkursu z okazji 10tys. like!

Nadszedł 13 maj i najwyższa pora wyłonić Zwycięzcę konkursu, który zorganizowałam z okazji przekroczenia 10 tys. polubień fanpage Kosmetologia Naturalnie na Facebooku. Chociaż miałam wystarczająco dużo czasu na to, by zapoznać się z przesłanymi do mnie historiami, wybór najlepszej pracy był nie lada wyzwaniem! Do konkursu przystąpiły aż 77 osoby (już w pierwszym dniu, w kilka godzin po publikacji posta konkursowego otrzymałam pierwsze 3 zgłoszenia)!

Przyznam Wam szczerze, że obawiałam się, czy wymagania jakie postawiłam w zadaniu konkursowym (opisanie swojej historii) nie będzie zbyt wymagające i czy w ogóle dostanę jakieś prace. Wiem, że spisanie swojej historii kosmetycznej to czasem niemal spisanie swojego życiorysu (ponieważ u wielu z Was pierwsze problemy kosmetyczne pojawiły się w wieku nastoletnim, niektóre były z Wami od dziecka) i zajmuje sporo czasu, który nie zawsze da się ot tak wygospodarować. Nie każdy też ma ochotę dzielić się swoim doświadczeniem czy tym bardziej zdjęciami swojej twarzy. Ponadto zdaję sobie sprawę, że mimo, iż licznik polubień na fb przekroczył tak okrągłą sumę, to jednak osób śledzących mnie na bieżąco jest jedynie garstka. Wszystkie te myśli sprawiły, że obawiałam się iż konkurs będzie klapą ale gdzieś z tyłu głowy jakiś głosik podpowiadał mi, że nie ma co myśleć negatywnie i z pewnością znajdzie się ktoś, kto prześle mi swoją pracę. Dlatego serdecznie chcę podziękować wszystkim z Was, które poświęciły swój czas, napisały swoje historie i postanowiły wziąć udział w konkursie!

Wasze historie ujęły mnie za serce - KAŻDA! Nieważne, czy była ona kwieciście napisana czy też przez osobę mającą "ciężkie pióro". Wiele z Was w treści meila pisało takie zdania jak "Mam nadzieję, że dotrwasz do końca (...)" , "Wiem, że nie umiem ładnie pisać (...)" - DZIEWCZYNY! Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma dar do ładnego pisania =). Wysyłając do mnie swoją historię nie liczy się stylizacja wypowiedzi ale jej SENS! To, że Wasze historie są autentyczne i pokazują, jak wiele potrafią zdziałać naturalne kosmetyki jest na prawdę niesamowite! Widząc niejednokrotnie na Waszych zdjęciach spektakularne efekty "przed" i "po" wprowadzeniu prawidłowej pielęgnacji a także czując prawdziwe emocje jakie targały autorką historii i ja miałam łzy szczęścia w oczach! I na prawdę nieważne, czy ktoś swoją historię ubierał w słowa z polotem, czy używał prostych zdań - te emocje są wyczuwalne podczas czytania każdej z wysłanych do mnie historii!

Dla przypomnienia nagroda w konkursie (dodatkowo bezpośrednio od Producenta zostanie przesłany do Zwycięzcy krem Lush Botanicals, który ze względu na brak konserwantów musi zostać wyprodukowany w świeżej partii). Więcej szczegółów w poście konkursowym.
 
Jednak przejdźmy w końcu do wyłonienia Zwyciężczyzni ponieważ sama już chcę podzielić się z Wami jej historią! Jak wspomniałam wcześniej, konkurencja była spora i wyłonić tę jedną, jedyną osobę było wyjątkowo ciężko jednak mam nadzieję, że po przeczytaniu tej historii będziecie ze mną zgodne, że nagroda została przyznana słusznie! 

Zwycięzką historią jest historia Irminy, której autorka boryka się od dziecka z kruchymi naczynkami i wrażliwą cerą a na dodatek w wieku nastoletnim dopadł ją naprawdę ciężki trądzik... Zresztą, przeczytajcie same!

__________________________________

"Moja cera nigdy nie była idealna - jako dziecko miałam problem z pękającymi naczynkami. Do Komunii szłam z piękną, czerwoną plamą pod okiem ;-) Apogeum nadeszło jednak dopiero w okresie dojrzewania, kiedy chodziłam do gimnazjum. Na mojej skórze pojawiły się wielkie, ropne gule, które praktycznie zasłoniły czoło i brodę. W tamtych czasach nie słyszałam jeszcze o pielęgnacji naturalnej. Znałam trzy alternatywy - kosmetyki z supermarketu, wizytę u dermatologa i czyszczenie cery u kosmetyczki. Ta pierwsza była oczywiście opcją codzienną - żele, toniki i preparaty punktowe na bazie alkoholu były postawą pielęgnacji. Kremu nie używałam - uważałam, że przy trądziku nie jest on niezbędny. Często wyciskałam krostki, co zaowocowało dość konkretną kolekcją blizn i przebarwień. Jako nastolatka pierwszy raz wybrałam się do dermatologa. Diagnozą oczywiście był izotek, na leczenie którym się nie zdecydowałam. Później dostałam receptę na jakiś alkoholowy płyn w pojemniku z gąbką, którego nazwy niestety nie pamiętam. Działał podobnie do moich ukochanych kosmetyków - wysuszał cerę, która odwdzięczała się kolejnym atakiem trądziku. Kilka lat później ginekolog przepisał mi tabletki antykoncepcyjne, które miały poprawić stan mojej cery. Faktycznie, przez okres ich przyjmowania było całkiem nieźle. Po odstawieniu moja twarz zaczęła wyglądać tak źle, jak nigdy dotąd.


Jej stan nie polepszył się nawet kilka miesięcy po odstawieniu. Wszystkie kosmetyki powodowały zaognianie się zmian. W tamtym okresie sięgałam głównie po serię z liści manuka Ziai. Na co dzień używałam bardzo mocnych podkładów - królował Estee Lauder Double Wear. 

Któregoś dnia trafiłam na aplikację, która pozwalała czytać składy po zeskanowaniu kodów kreskowych. Wtedy też wrzuciłam większość moich kosmetyków ;-) w tym momencie zaczęłam powoli interesować się kosmetykami niedrogeryjnymi, jednak nie byłam jeszcze świadoma tego, co mi szkodzi i po co nie powinnam sięgać. Swoje kroki skierowałam do mydlarnii. Kupiłam wtedy krem z zielonej herbaty do cery tłustej, zieloną glinkę, hydrolat różany i afrykańskie czarne mydło. Po wdrożeniu tej pielęgnacji krostki stawały się mniej czerwone, z czasem robiło się ich mniej. Niestety moja radość nie trwała długo.

Po kilku miesiącach używania mydła moja twarz zaczęła być bardzo wrażliwa. Zawsze miałam skłonność do naczynek, ale wtedy wystarczyło umycie twarzy wodą, żeby cała skóra była czerwona! Niedługo później pojawiło się pieczenie i ściągnięcie, a każda krosta zaczęła zostawiać plamę. Oczywiście nadal używałam kryjących podkładów. 

Na blog Kosmetologia Naturalnie trafiłam niechcący, szukając w Google sposobu na określenie typu skóry. Jednego dnia przeczytałam wszystkie posty, zapisując sobie harmonogram dbania o cerę. Na żółtych karteczkach notowałam każdy kosmetyk, który mógłby się u mnie sprawdzić. Kluczowy okazał się być post o białych glinkach. Nie wiedziałam, że można oczyszczać skórę w taki sposób. Tak delikatna pielęgnacja była mi obca. Miałam świadomość tego, że mam problem z naczynkami, ale lekceważyłam to, bo przecież skoro mam trądzik to muszę mieć cerę mieszaną, prawda? ;-) dopiero lektura bloga odpowiedziała mi, że powinnam rozważyć ten kierunek w pielęgnacji. Wstyd przyznać, ale wcześniej nie znałam też pojęcia oczyszczania etapowego - po prostu zmywałam makijaż miceralem i płukałam twarz wodą. Po wprowadzeniu dwóch kroków  (glinka i miceral), trądzik zaczął się wycofywać. Pomocny okazały się również łagodzący hydrolat z melisy i lekki krem, które zniwelowały problem ściągnięcia i pieczenia. Od początku konsekwentnie stosuję się do wspomnianego harmonogramu - co do pozycji pilnuję nakładanie oleju, serum czy maseczki. Przestałam bać się masek nawilżających, a olej (malinowy), który kiedyś podejrzewałam o zapychanie okazał się zbawieniem dla mojej skóry. Nauczyłam się także stosować serum. Ponad wszystko pokochałam też peeling enzymatyczny - wcześniej sięgałam tylko po mechaniczne, które "roznosiły" pryszcze po twarzy. Pierwszy zestaw kosmetyczny jaki skompletowałam okazał się strzałem w 10 (widocznie czytałam blog bardzo dokładnie! :D)

Pielęgnację naturalną połączyłam z lekką zmianą diety - przede wszystkim przestałam jeść kilogramy słodyczy i fastfoodów. Po kilku miesiącach czuję się jak po operacji plastycznej ;-) ciężkie podkłady zastąpiłam podkładem mineralnym od Anabelle Minerals. Ostatnio nie zaliczam już niespodzianek nawet przed mięsiączką. Cera jest bardziej ujednolicona, rzadziej robi się czerwona. Przebarwienia i blizny pozostały, ale to kolejny punkt na mojej liście żądań do wykonania. Myślę jednak, że ogromnym sukcesem jest fakt, że w krótkim czasie (ok. 4 miesiące) osiągnęłam to, o co walczyłam przez całe życie. 
 

Dzięki zainteresowaniu się pielęgnacją naturalną zdobyłam większą świadomość w również w temacie dbania o własne zdrowie. Chętnie analizuję składy kosmetyków, coraz mocniej trafia do mnie żartobliwa idea "nie smaruj skóry tym, czego byś nie zjadła" - w przenośni oczywiście ;-) zaczęłam zgłębiać wiedzę także w temacie tego, jak na skórę i zdrowie działają różne rodzaje pokarmu. Dzięki temu schudłam już 7 kg, a podejrzewam że czekoladą była jednym z głównych winowajców w kwestii mojego trądziku.

Cieszę się, że trafiłam na Twój blog. Jego lektura diametralnie odmieniła moje życie. Dziękuję!"
 
 
Aktualnie stosowane kosmetyki przez Irminę:
- Płyn micelarny Biolaven, 
- Hydrolat melisowy Bioline,
- olej z nasion malin Etja,
- nawilżająca maseczka Planeta Organica,
- peeling enzymatyczny Sylveco,
- biała glinka Bioline,
- serum anti-age dla cery tłustej i mieszanej Planeta Organica.
______________________

Jestem niezwykle ciekawa, co sądzicie o tej jakże spektakularnej metamorfozie! Mam nadzieję, że będzie dla Was motywacją do tego, że warto zwracać uwagę na składy kosmetyków!

Z racji tego, iż dostaję wiele pytań, czy opublikuję także inne przesłane historie a ja sama widzę, że naprawdę było mnóstwo wspaniałych historii oczywistym jest, że chciałabym je stopniowo publikować. Są one niesamowitą motywacją oraz lekcją, zarówno dla osób dopiero myślących o zmianie pielęgnacji jak i dla weteranów. Każdy może z tych historii wyciągnąć coś dla siebie a ja sama widzę, jak przeróżne są cery i jak odmienne mają preferencje! Zakładam, że skoro każda osoba wysyłająca mi swoje zgłoszenie była gotowa na publikację, to nie będziecie mieć nic przeciwko, że pozostałe historie będą pojawiać się w przyszłości =). Jeśli jednak z jakiś przyczyn nie życzycie sobie, by Wasza historia została opublikowana, uprzejmie proszę o kontakt meilowy (biuro@kosmetologia-naturalnie.pl).

A jeśli są wśród Was osoby, które wahają się, czy przesyłać do mnie swoje historie - czy to ze względu na "ciężkie pióro" czy też w obawie, że efekt finalny jest mało ciekawy - od razu mówię - WYSYŁAJCIE! Każda historia jest cenna, godna uwagi i pokazuje, że naturalne kosmetyki są dla każdego! Zarówno dla nastolatek, młodzieży, młodych mam i ich rodzin czy Pań w wieku dojrzałym! Można je stosować mając duże problemy dermatologiczne jak trądzik czy AZS ale można także je stosować nie mając żadnych zmian skórnych - w końcu świadomy wybór kosmetyków to prewencja zdrowia i urody na przyszłość a także dbałość o nasze środowisko!

Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na Wasze opinie!

18 komentarzy:

  1. Serdeczne gratulacje dla Zwyciężczyni!

    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje dla Irminy, piękne efekty <3
    A Tobie Agnieszko powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga, bo robisz dobrą robotę i inspiracje można czerpać garściami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję, mam nadzieję, że to miejsce wciąż będzie dla innych źródłem inspiracji i porad :D Miło mi to czytać, każde dobre słowo jest dla mnie dużą motywacją =) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Gratulacje! Naprawdę niesamowite efekty, nie miałam pojęcia, że odpowiednia dieta i pielęgnacja mogą zmienić tak wiele!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie także ta zmiana zrobiła piorunujące wrażenie! :D

      Usuń
  4. Agnieszko! Twój blog to skarbnica wiedzy :3 chciałabym spytać Cię o jedną rzecz, ponieważ planuję zacząć stosować OCM: we wpisie z recenzją olejku do demakijażu Resibo napisałaś, że jest to produkt do wstępnego oczyszczania twarzy, później stosujesz detergent. Za to w poście o OCM jedyną rzeczą do mycia buzi jaką stosujesz jest olej. I tu się pojawia moje pytanie: czy olejek z Resibo z jakiegoś powodu nie nadaje się do mycia twarzy wyłącznie nim samym i należy później go zmyć czymś mocniejszym czy po prostu pisałaś tę recenzję zanim przeszłaś na OCM i jeszcze po prostu tak nie robiłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluczem jest olej rycynowy =) Pisałam o tym tutaj, zapraszam: http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2017/01/406-kompendium-wiedzy-o-stosowaniu.html

      Usuń
  5. Serdecznie gratulacje dla zwyciężczyni! Irmina wygląda pięknie, tak delikatnie jak dzieciątko. :) Tylko pozazdrościć efektów. :) Obym w końcu i ja doprowadziła swoją cerę do takiego stanu. :)

    Pozdrawiam
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za powodzenie w walce z trądzikiem! :D

      Usuń
  6. Bardzo śliczna dziewczyna, którą oszpecała ta cera. Najważniejsze, że już znalazła złoty środek dla siebie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie mnie korciło, by wysłać swoją historię, ale jako że obserwuję ten blog dopiero od pół roku, stwierdziłam, że nie bedę zmniejszać szanse innych dziewczyn, które są tu od lat :)
    Irmina zasłużyła nagrodę, jestem pod wielkim wrażeniem :) Pozdrawiam i gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mogłaś się nie krępować :D Gdybyś jednak chciała, żebym opublikowała Twoją historię (zawsze chętnie je czytam, bardzo mnie motywują!) to wyślij mi ją na biuro@kosmetologia-naturalnie.pl =)

      Usuń
  8. Agnieszko, czy mogę Cię poprosić o pomoc w ocenie składu pianki oczyszczającej z Natura Siberica? Ekstrakty rozumiem, ale nie wiem, jakie są te środki na początku składu :/
    Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Cocoyl Glutamate, Pineamidopropyl Betaine PS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine HR, Sophora Japonica Flower Extract (perełkowiec japoński), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water* (rumianek), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil* (olej słonecznikowy), Achillea Asiatica Extract WH (krwawnik azjatycki), Aquilegia Sibirica Extract WH (orlik syberyjski), Anemonoides Altaica Extract WH (zawilec ałtajski), Hesperis Sibirica Extract WH (wieczornik syberyjski), Saponaria Officinalis Root Extract* (mydlnica lekarska), Citric Acid, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Limonene**.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl