[499.] Botanicum Natural SPA - odżywka do włosów, krem pod oczy oraz ziołowy balsam na usta

Dziś chciałabym pokazać Wam trzy preparaty nowej marki kosmetyków naturalnych - Botanicum Natural SPA. Ich składy oparte są przede wszystkim o oleje oraz masła, kosmetyki posiadają przyjemnie proste i całkowicie naturalne składy! Z pewnością zainteresują te z Was, które - podobnie jak ja - doceniają dobrodziejstwo naturalnych emolientów!

Pierwszym kosmetykiem, którego wręcz nie mogłam się doczekać, kiedy przetestuję i będę mogła Wam opisać, jest odżywka do włosów o zapachu kokosa! Poszukiwałam preparatu, który pobudzi cebulki do wzrostu włosów i powstania babyhair, jednak tym razem zamiast po wcierkę Vianek, sięgnęłam po Botanicum. Dawno nie testowałam olejowych formuł w celu stymulacji cebulek włosów a przecież bardzo ciekawe efekty obserwowałam np. po oleju Sesa wcieranym w skalp! Najwyższa pora, żeby poznać się z czymś nowym! A że moje włosy uwielbiają olej kokosowy, odżywka Botanicum musiała trafić do mojego koszyka!


Skład INCI:
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy,
Urtica Dioica Leaf and Helianthus Annuus Sunflower Seed Oil - macerat pokrzywy w oleju słonecznikowym,
Equisetum Arvense Leaf and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat skrzypu w oleju słonecznikowym,
Tocopherol - witamina E zapobiega jełczeniu kosmetyku.

Przyznaję, że skład chociaż tak prosty, to bardzo mnie zaintrygował- przede wszystkim dzięki 100% olejowej formule dostajemy kosmetyk wypełniony po brzegi substancjami aktywnymi! Zioła zawarte w tej odżywce (pokrzywa i skrzyp) są bardzo dobrze znane jako wzmacniające włosy, hamujące ich wypadanie ale także pobudzające wzrost włosa, czy minimalizujące łojotok.

Również byłam ciekawa, czy zobaczę na włosach różnicę pomiędzy czystym olejem kokosowym stosowanym dotychczas a powyższą mieszanką oleju kokosowego ze słonecznikowym i w dodatku okraszonym ziołami.



Już przy pierwszym kontakcie jest wyczuwalna różnica względem konsystencji i zapachu obu produktów- czysty olej kokosowy w temperaturze pokojowej jest stały jednak łatwo roztapia się pod wpływem ciepła ciała oraz posiada charakterystyczny, kokosowy zapach. Natomiast odżywka Botanicum posiada mniej zbitą konsystencję, bez trudu daje się nabrać na dłonie bez konieczności rozcierania produktu palcem. Pierwsza nuta zapachowa to oczywiście kokos, jednak jeśli uważnie się "wwąchacie", to wyczujecie olejową nutę z oleju słonecznikowego.

Miękka konsystencja odżywki umożliwia jej łatwą, sprawną i szybką aplikację - ze względu, że jest to mocno emolientowy kosmetyk, taką odżywkę stosujemy przed myciem głowy. Osobiście nakładałam ją zarówno na długości włosów a także na skórę głowy (jednak warto pamiętać, że nie każdej osobie służy przetrzymywanie olejów na skórze głowy! Może to przyczyniać się do czopowania mieszków włosowych a tym samym wzmożonej wypadania kosmyków! Dlatego zalecam nie trzymać olejów na skórze głowy dłużej niż 30 min.) Odżywkę nakładałam przed każdym (w wyjątkowych przypadkach co drugim) myciem włosów.


Odżywkę tę stosuję już ok. 2 miesiące a głowę myję co 2-3 dni, z taką też częstotliwością aplikowałam kosmetyk. I przyznam się, że efekt przerósł moje oczekiwania! 

Odżywkę zaczęłam stosować początkiem grudnia i moje włosy zareagowały na nią w mgnieniu oka- włosy rosły w tak szybkim tempie, że zanim nastały Święta, zdążyłam dwa razy poprawić je henną, by nie straszyć odrostem! 

Okres świąteczno-noworoczny spędziłam w podróży, dlatego dopiero po nowym roku wróciłam do systematycznego stosowania odżywki Botanicum. Po raz kolejny skóra głowy bardzo pozytywnie zareagowała na "końską" dawkę substancji aktywnych i obserwowałam szybki przyrost babyhair jak i - niestety- odrostu!

Tym razem jednak nie sięgnęłam po hennę w celu wyrównania koloru włosów: zapewne jesteście ciekawe efektu! Z góry przepraszam, że tak nieładnie pokazuję Wam swój odrost, jednak chciałabym, żebyście same mogły ocenić efekt. Włosy w naturalnym kolorze to właśnie przyrost powstały w niecały miesiąc! 


Mimo dyskomfortu związanego z obecnością tak rażącego odrostu, zamierzam jeszcze wstrzymać się z farbowaniem, ponieważ chciałabym wypróbować rozjaśnianie włosów kwasem jabłkowym zamiast chemicznej farby pod hennę (aktualnie używam Montibello Oalia, której skład pozostawia wiele do życzenia). Mam nadzieję, że efekt rozjaśniania będzie widoczny i będę mogła Wam go zaprezentować, jednak łatwiej będzie rzetelnie ocenić efekt rozjaśniania przy ciut większym odroście. 

A jak mają się moje babyhair? Spójrzcie same!



Po raz kolejny - jak było w przypadku wcierki Vianek! - doczekałam się tak okazałych babyhair, że mogłabym zaczesywać sobie z nich grzywkę! Oczywiście malutkie babyhair były jeszcze przed rozpoczęciem stosowania odżywki, jednak znacznie przybrały na długości podczas jej stosowania. Były poprawiane henną jeszcze tuż przed Świętami.


Natomiast w kwestii działania odżywki na długość włosów, to również jest wzorowo, chociaż odżywka zachowuje się odmiennie niż czysty olej kokosowy. Tak samo jak po samym oleju kokosowym, moje włosy są gładkie i ładnie odbijają światło, jednak nie mają charakterystycznej "sztywności" jak po oleju kokosowym. Są one mocniej dociążone, bardziej miękkie i podatne na stylizację. Czysty olej kokosowy nadaje moim włosom tę "sztywność" dzięki którym są mniej podatne na odkształcenia, ale też bardziej sprężyste i uniesione od nasady, jednak sprawdza się to jedynie u osób o włosach niskoporowatych lub średnioporowatych ale w kierunku niskoporowatych. U osób z tendencją do puszenia się włosów czysty olej kokosowy dodatkowo puszy włosy i sprawia, że stają się matowe oraz szorstkie (na szczęście jest to etap przejściowy i po odstawieniu oleju kokosowego stopniowo zanika. Będąc posiadaczką włosów wysokoporowatych w przeszłości także padłam "ofiarą" czystego oleju kokosowego o czym pisałam Wam w Mojej Włosowej Historii - natomiast aktualnie olej kokosowy jest moim ulubionym olejem!)

Zaobserwowałam także wzmocnienie włosów na długości- do fryzjera chodzę systematycznie na podcinanie końcówek i aktualnie moje końcówki powinny już wymagać odświeżenia- aktualnie nie widzę takiej konieczności, więc wizyta u fryzjera opóźnia się w czasie. Poza tą odżywką nie zmieniałam nic w pielęgnacji włosów stąd też to jej przypisuję efekt mniejszej podatności włosów na uszkodzenia. Zaobserwowałam także zmniejszenie wypadania włosów!

Sądzę, że odżywkę Botanicum z powodzeniem mogą spróbować te z Was, które nie przepadają za czystym olejem kokosowym- jeśli puszy Wam włosy, nie podoba Wam się jego działanie na loki lub fale, to dodatek oleju słonecznikowego z odżywce Botanicum znacząco minimalizuje to działanie oleju kokosowego. Jeśli Wasze włosy potrzebują dociążenia i wygładzenia, to odżywka może się spisać! Polecam ją także tym z Was, które mają problem z wypadaniem włosów oraz powolnym przyrostem. 

Cena: ok. 50 zł za 200 ml


Poza odżywką, do mojego koszyka wpadł też ziołowy balsam na usta oraz krem pod oczy. Zacznijmy więc od "kremu" - celowo umieściłam tę nazwę w cudzysłowie, ponieważ z definicji krem to połączenie fazy wodnej i olejowej a ten preparat jest również kosmetykiem emolientowym. Jednak dzięki nawie "krem" od razu potencjalny klient wie, w jaki sposób ten preparat stosować.

Skład INCI:
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea,
Centaurea Cyanus Flower and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat chabra bławatka w oleju słonecznikowym,
Trifolium Pratense Flower and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat koniczyny w oleju słonecznikowym,

Daucus Carota Root and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat marchwi w oleju słonecznikowym,
Achillea Millefolium Leaf and Flower and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat krwawnika w oleju słonecznikowym,
Kaolinite - żółta glinka,
Ascorbyl Palmitate - witamina C,
Tocopherol - witamina E.



W przypadku pielęgnacji okolicy oczu należy ostrożnie dobierać preparaty pielęgnacyjne- skóra w tej strefie ma bardzo płytko ukorzenione gruczoły łojowe i łatwo doprowadzić do ich zaczopowania, co skutkuje powstaniem prosaków. Dobierając krem pod oczy należy zwracać baczną uwagę na jego wchłanialność- nie powinien pozostawiać ciężkiej ani tłustej powłoki, lecz wchłaniać się całkowicie lub z pozostawieniem bardzo delikatnego filmu.


Niektóre z moich Czytelniczek mają tak suchą skórę wokół oczu, że wchłania ona nawet treściwe oleje i masła, dlatego cieszę się, że powyższy kosmetyk zaskoczył mnie swoim działaniem i mogę Wam go zarekomendować! Przede wszystkim zawiera masło shea i olej słonecznikowy o silnie odżywczych właściwościach, a także wiele skutecznych ziół- chaber o właściwościach zmniejszających zasinienia i cienie wokół oczu, koniczyna oraz krwawnik działają antyoksydacyjnie hamując procesy starzenia się skóry a marchew wspomaga regenerację naskórka. Całość dopełnia witamina C o działaniu uszczelniającym naczynia krwionośne a także witamina E, która zapobiega jełczeniu produktu a także wykazuje działanie antyoksydacyjne (szczególnie silne w połączeniu z witaminą C za co duży plus!).

Osobiście nie stosowałam go jednak codziennie- nie jestem posiadaczką suchej skóry wokół oczu więc powyższy krem pozostawiał na ich okolicy treściwy film, który dostawał się do oka powodując zamglenie. Zawarta w kremie żółta glinka nie tylko ma nasycić skórę minerałami ale także powinna zmniejszyć efekt tłustego filmu na skórze. Stosowałam więc produkt 2x w tygodniu jako "serum" na okolice oczu - w tym celu rezygnowałam z dotychczas stosowanego kremu (Resibo) i nakładałam bardzo cienką warstwę kremu Botanicum. Zastosowany w rozsądnej ilości nie zostawiał aż tak tłustej powłoki i nie wpływał do oka, co uprzyjemniło jego stosowanie! Skóra wokół oczu stopniowo stała się bardziej rozświetlona, odżywiona i elastyczna.

Jeśli jesteście posiadaczkami bardzo suchej skóry wokół oczu i preferujecie treściwe konsystencje na tę okolicę, to ten krem z pewnością spisze się u Was! Dużym plusem jest jego niesamowita wydajność!

Cena: ok. 50 zł za 30 ml


Ostatnim kosmetykiem, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim działaniem był ziołowy balsam na usta - czyli pomadka ochronna!

Skład INCI:
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów,
Trifolium Pratense Flower and Helianthus Annuus Seed Oil - macerat koniczyny w oleju słonecznikowym,
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea,
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy,
Mangifera Indica Seed Butter - masło mango,
Cera Alba - wosk pszczeli,
Tocopherol - witamina E.

Balsam wzorowo spełnia swoje podstawowe zadanie, jakim jest ochrona ust w czasie mrozów i wietrznych dni. Nawilża je i uelastycznia, stają się miękkie, gładkie oraz odporne na wypływ temperatury na zewnątrz. Podczas stosowania tej pomadki nie pojawiły się żadne suche skórki ani spierzchnięcia ust!

Jednak pomadka ta uratowała... mój podrażniony od kataru nos! Od ciągłego pocierania chusteczką skóra wokół nosa była czerwona, bardzo wrażliwa i okropnie się łuszczyła. Wiele kosmetyków nakładanych na tę okolicę mocno szczypało i dodatkowo drażniło skórę. Natomiast balsam Botanicum ma bardzo ciekawą formułę jak na pomadkę- nie jest bardzo sztywny i pod wpływem ciepła ciała szybko się rozpuszcza. Nie musiałam więc mocno dociskać pomadki do skóry i to znacznie ułatwiało aplikację. Był to jeden z niewielu kosmetyków, który dobrze tolerowała moja skóra a że zawsze miałam go przy sobie, pomógł mi w znacznym stopniu zregenerować podrażnioną skórę wokół nosa i już po kilku dniach po ustąpieniu kataru, po suchych skórkach, zaczerwienieniu i podrażnieniu nie było ani śladu!

Cena: ok. 25 zł za 4,3 g


Osobiście jestem bardzo zadowolona z wszystkich trzech kosmetyków i serdecznie polecam Wam przyjrzeć się bliżej ofercie marki! Osobiście zamówiłam te preparaty ze sklepu BioEcoLife przy okazji zakupu mojego ulubionego podkładu w formie płynnej marki Couleur Caramel - co więcej, na stronie sklepu jest możliwość zakupu próbek tegoż podkładu! Niezmiernie mnie to cieszy, ponieważ podkład ten nie należy do tanich kosmetyków, więc wielką szkodą byłoby nie trafić z kolorem. Jednak jeśli chodzi o jego działanie, to kompletnie się w nim zakochałam, o czym miałyście możliwość przeczytać w jego pełnej recenzji!

Wracając do oferty marki Botanicum- pod każdym z powyższych kosmetyków podałam Wam link skąd zamawiałam te kosmetyki - w dodatku mam dla Was wspaniałą wiadomość, ponieważ od dziś przez 10 dni (a więc do 6 lutego 2018r.) wpisując do zamówienia hasło "KN12" uzyskacie 12% rabatu na cały asortyment (a więc całą markę Botanicum jak i Couleur Caramel)! Warto zwrócić uwagę, że marka Botanicum Natural SPA ma w ofercie serię dla mężczyzn na bazie oleju konopnego (bardzo uniwersalny olej, nada się zarówno do pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej, skłonnej do niedoskonałości jak i podrażnionej, czy z suchymi skórkami) a walentynki za pasem!

Jako iż Botanicum Natural SPA jest młodą marką, trzymam za nią mocno kciuki! Bardzo się cieszę, że rynek polskich kosmetyków naturalnych wciąż się rozwija, oferując przeróżne ciekawe kosmetyki, które nie tylko charakteryzują się skutecznością ale także bezpieczeństwem stosowania. 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!

17 komentarzy:

  1. Cześć, mam pytanie trochę nie w temacie ale dotyczące włosów. Czy znasz coś do mycia włosów co będzie dawało podobny efekt jak balsam z betuliną Sylveco? Miałam kilka próbek i stwierdziłam że to jest produkt idealny dla moich włosów poza jednym "małym" szczegółem- niemiłosiernie śmierdzi. Wiem, że zapach to kwestia indywidualna ale nie znam drugiego takiego produktu, który skreśliłam mimo dobrych właściwości właśnie za względu na zapach, który o zgrozo utrzymuje się na włosach (włosy myłam błyskawicznie prawie na wdechu). Moje włosy są raczej bezproblemowe i w dobrej kondycji. Jedyną ich "wadą" jest to że są dość śliskie, błyszczące, oklapnięte i nigdy ale to przenigdy się nie puszą (potrafią oklapnąć nawet po tapirowaniu) więc wszystko co jest odżywczo-wygładzające-intensywnie nawilżające od razu odpada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsam myjący z betuliną od Sylveco przy długotrwałym stosowaniu może wręcz oblepiać i nadmiernie obciążać włosy, więc może to i dobrze, że się na niego nie zdecydowałaś :)

      Osobiście bardziej poleciłabym Ci normalizujący albo wzmacniający Vianek, ewentualnie jeśli Twoim włosom ciężko dodać objętości, to nawet pszeniczno-owsiany z Sylveco (pachnie ładniej niż balsam myjący, świeżo, lekko cytrusowo =))

      Usuń
    2. Dzięki, na pewno któryś wypróbuję :)

      Usuń
  2. Nie znam tej marki. Bardzo mnie zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Więc włosy w 1 miesiące urosły jakieś 10cm? Bo tyle mają babyhair pokazane na zdjęciu.... mało wiarygodne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie przeczytałaś postu. A może problem z czytaniem ze zrozumieniem?

      "Oczywiście malutkie babyhair były jeszcze przed rozpoczęciem stosowania odżywki, jednak znacznie przybrały na długości podczas jej stosowania." - Napisałam także, że babyhair mają 2 MIESIĄCE oraz były przed świętami poprawiane henną.

      Usuń
  4. "Krem" pod oczy mógłby się sprawdzić na mojej suchej skórze pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że kolejny naturalny kosmetyk Cię zaciekawił :D

      Usuń
  5. Hej, kupiłam ostatnio krem matujący z spf15 z Eco laboratorie i mam taki problem, że w składzie nie ma filtra :( Myślałam, że na stronie się pomylili, ale na kartoniku skład jest ten sam co na stronie, a jest oznaczenie, że ma spf 15, co za kłamstwo :(
    https://lawendowaszafa24.pl/pl/p/Matujacy-Krem-do-Skory-Tlustej-i-Mieszanej%2C-50ml/1993

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, coś jest nie tak :/ Wcześniej był obecny dwutlenek tytanu, tutaj pokazywałam stary skład: http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/2016/08/363-5-hitow-do-pielegnacji-cery.html =(

      Usuń
  6. czy ten skład jest dobry? jest to maska do twarzy Organic Shop :))

    Aqua, Glycerin, Decyl Glucoside, Sodium Carbomer, Sodium Cocoyl Glutamate, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Water* (ekstrakt aloesu), Bambusa Arundinacea Stem Extract* (ekstrakt bambusa), Allantoin, Sodium PCA, Cananga Odorata Flower Oil* (olej ylang-ylang), Gossypium Herbaceum Seed Extract (olej z nasion bawełny), Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, CI 42090, CI 19140

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć. Czytam Twojego bloga od niedawna. Zainteresowałam się szczególnie sposobami pielęgnacji twarzy z nadprodukcją gruczołów łojowych. Do tej pory wszystko w tym temacie robiłam źle. Zamierzam wyrzucić większość swoich kosmetyków i kupić te polecane z Vianka.

    Chciałabym jednak zapytać o skład płynu miceralnego Lirene z minerałami Morza Martwego - czy jest w porządku, czy lepiej się go pozbyć?...

    Oto skład: SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Poloxamer 188, 1,2-Hexanediol, Hydroxyacetophenone, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Maris Sal, BHT.

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomadka to coś dla mnie, ale ta odżywka! Nią mnie kupiłaś w 100% <3
    Babyhair prezentują się genialnie, ja zaobserwowałam u siebie podobne po wcierce Banfi :)
    Uwielbiam olej kokosowy w pielęgnacji włosów, świetnie się sprawdza. Skóra głowy też go lubi, ale max na godzinę przed myciem :)
    Ta odżywka raczej nie należy do takich, które stosuje się po myciu, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest kosmetyk do stosowania przed myciem :D

      Moja skóra źle reaguje na etanol we wcierkach, dlatego mimo jej wielu pozytywnych opinii, nie zastosuję :(

      Cieszę się, że mogłam Cię zainteresować odżywką Botanicum ;)

      Usuń

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl