[301.] Glamarye, czyli Balsam Yennefer- naturalne masło do ciała o zapachu bzu i agrestu, Soap Szop



Zima to najbardziej wymagająca pora roku dla naszej skóry. Wraz z nadejściem mrozu rozpoczyna się okres zaczerwienionych policzków i suchych skórek. Nawet moja tłusta skóra zaczęła dopominać się o częstsze balsamowanie. Dziś chciałabym przedstawić Wam mojego ulubieńca na zimowe wieczory- Glamaye, czyli Balsam Yennefer.

Soap Szop, firma skąd pochodzi ten kosmetyk, jest małym, jednoosobowym warsztatem. Niewiele osób o nim wie i gdyby nie znajoma, zapewne i ja długo nie wiedziałabym o nim. Gdy tylko przejrzałam katalog produktów i składy kosmetyków, wiedziałam, że muszę coś przetestować- zwłaszcza, że każdy z kosmetyków tej firmy jest w 100% naturalny, wegański, fair trade oraz kosztuje tylko 9 zł! Jako fanka sagi Sapkowskiego, największą uwagę zwróciłam na Balsam Yennefer. Byłam ciekawa, czy masło zaintryguje mnie tylko nazwą, czy może spełni obietnice producenta?


Co producent pisze o produkcie?
"(...) nie mogłam odmówić sobie przyjemności stworzenia Glamaye, czyli balsamu o zapachu bzu i agrestu, który nadawał osobie używającej go nadludzkiego piękna. Tak działa i ten, też jest magiczny! Nawilżający, rozświetlający skórę, czyniący ją gładką i jedwabistą. Najbardziej fiznezyjna i ekskluzywna z naszych propozycji."

Skład: olejek migdałowy macerowany z nagietkiem, masło shea, olejek z pestek brzoskwiń, agrest, olejek bzowy, witamina E


Składniki aktywne:
Olej migdałowy: nadaje się do każdego rodzaju skóry, ponieważ nie jest drażniący i nie zostawia tłustej warstwy. Mocno nawilża skórę, zapobiega przesuszaniu skóry. Można stosować nawet przy skórach wrażliwych, atopowych, łuszczycowych czy skórach dzieci. Uelastycznia skórę, dlatego zapobiega pojawianiu się rozstępów.
Nagietek: regeneruje skórę, pomaga goić podrażnienia po goleniu. Ma właściwości przeciwzapalne, dlatego pomaga w walce z wrastającymi włosami oraz trądzikiem. Wykazuje działanie przeciwświądowe.
Masło shea: nawilża i natłuszcza skórę. Pomaga odbudować warstwę hydrolipidową- zapobiega uciekaniu wody z naskórka i chroni skórę.
Olej z pestek brzoskwiń: wykazuje działanie zmiękczające skórę, nawilżające, przeciwzapalne, regenerujące oraz przeciwzmarszczkowe. Polecany szczególnie skórom dojrzałym i wrażliwym.
Agrest: ujędrnia skórę oraz uszczelnia naczynia krwionośne dzięki wysokiej zawartości witaminy C,

Olej bzowy: stosowany zarówno przy skórze suchej, łuszczącej, atopowej, wrażliwej, dojrzałej jak i tłustej ze skłonnością do wyprysków. Reguluje przemianę komórkową i pracę gruczołów łojowych. Regeneruje, łagodzi swędzenie, poprawia elastyczność skóry. W kosmetyku pełni funkcje konserwujące.
Witamina E: hamuje proces starzenia się skóry oraz działa przeciwzapalnie. W kosmetyku pełni funkcje konserwujące.

Ze względu na brak chemicznych konserwantów, masło powinno się przechowywać w lodówce, przez co posiada twardą i zbitą konsystencję. Zaryzykowałam trzymanie masła na półce, jako że ma dodatek witaminy E oraz olejek bzowy, które są naturalnymi konserwantami. W temperaturze pokojowej masło nabiera konsystencji musu (pianki) a pod wpływem ciepła ciała tworzy olejek. Termin ważności wynosi 3 miesiące.

Masło jest niesamowicie wydajne- niewielka ilość wystarczy, by posmarować spory obszar skóry. Produkt bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoimi właściwościami- już po pierwszym użyciu skóra była bardzo mocno nawilżona, gładka, zniknęło drobnopłatkowe złuszczanie skóry. Balsam niesamowicie pachnie- jeśli lubicie zapach bzu, koniecznie musicie wypróbować!

Mimo oleistej konsystencji, nie zostaje na skórze. W zależności od typu Waszej skóry, będzie wchłaniał się częściowo (przy skórach tłustych i normalnych) lub całkowicie (przy skórach suchych). Balsam ten można stosować również na twarzy- świetnie spisuje się w roli kremu ochronnego przed mrozem. Nie powoduje spływania makijażu ani nie zapycha porów. 


Jestem pewna, że Glamaye zagości w mojej łazience na dłużej! Jest to zdecydowanie najlepszy balsam na okres zimowy, jaki do tej pory stosowałam. Żaden drogeryjny, parafinowo-wazelinowy specyfik z drogerii nie może się z nim równać.

Soap Szop to: "(...) kosmetyki fantastycznej jakości, tworzone z ogromną pasją, bez presji czasu jednocześnie będące całkowicie wolne od łez, bólu i krwi żywych istot." - z czym absolutnie się zgadzam. Pełna oferta sklepu: KLIK!

Jedna uwaga, na jaką mogę zwrócić uwagę, to błędny opis etykiety kosmetyku- w składzie została pominięta witamina E, chociaż figuruje w opisie katalogowym. Natomiast bohaterka Sapkowskiego nazywała się "Yennefer" a nie "Yeneffer"- w katalogu imię podane jest bez błędu ;)

Polecam! Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z firmą Soap Szop- znacie? Lubicie? A może udało mi się zainteresować Was tą firmą? ;)


5 komentarzy:

  1. Też lubię Sapkowskiego - nawet miałam go na maturze :D Skusiałabym sie na nie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna grafika szopa na wieczku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne opakowanie. Lubię takie proste formy. Marki nie znam, ale produkt mógłby mi nie przypaść do gustu ze względu na tłustą konsystencję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już nie kosztują 9 zł tylko wielokrotność np balsam 40 kilka zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też INCI strasznie się rozrosło :O

      Usuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl