[375.] Seria normalizująca do włosów, Vianek - nie tylko do przetłuszczającej się głowy ale również na wzmocnienie cebulek!

[375.] Seria normalizująca do włosów, Vianek - nie tylko do przetłuszczającej się głowy ale również na wzmocnienie cebulek!

Kosmetyki marki Vianek bardzo pozytywnie mnie zaskakują- szczególnie miłą niespodzianką okazała się seria odżywcza (pomarańczowa) do włosów, która spisała się u mnie lepiej niż dotychczas stosowani Ulubieńcy!

Postanowiłam zaryzykować i wypróbować najnowszą serię do włosów firmy Vianek- normalizującą. Warto na początku wspomnieć, że seria ta przeznaczona jest do przetłuszczającej się skóry głowy ale dzięki dodatkom pokrzywy i mięty, wzmacniają cebulki włosów, hamują ich wypadanie oraz pobudzają do wzrostu.

Skład obu produktów jest w 100% naturalny i bezpieczny. Na szczególną uwagę pod tym względem zasługuje szampon: większość szamponów, które mają zmniejszać łojotok, najzwyczajniej wysuszają skórę głowy oraz włosy. W przypadku takich szamponów często substancją myjącą jest SLS/SLES a jego działanie spotęgowane jest innymi substancjami powierzchniowo-czynnymi jak glukozydy czy betaina kokamidopropylowa. Mimo, że te ostatnie środki myjące stosowane samodzielnie nie są szkodliwe, zapewniają skuteczne a przy tym delikatne oczyszczanie, w połączeniu z SLS/SLES tworzą zbyt mocny środek myjący, który podrażnia i wysusza skórę głowy. Długotrwałe stosowanie tego typu szamponów prowadzi do osłabienia cebulek, przerzedzenia włosów oraz ich wysuszenia i łamliwości. Dodatkowymi problemami, które pojawiają się po stosowaniu zbyt mocnych szamponów jest spotęgowanie łojotoku, łupież, świąd skóry głowy czy strupki, zaognione "placki". Typowym objawem stosowania zbyt mocnych szamponów jest przetłuszczanie się skalpu przy jednoczesnym wysuszeniu włosów na długości.


Skład INCI (na niebiesko zaznaczone delikatne środki myjące, na zielono substancje pielęgnujące, na fioletowo bezpieczne konserwanty a na pomarańczowo- substancje zapachowe):
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Urtica Dioica Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Olea Europaea Fruit Oil, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral

Na szczęście w przypadku serii Vianek nie musimy obawiać się o zbyt mocne działanie oczyszczające szamponu- zastosowanie łagodnych środków myjących sprawia, że nie podrażniamy skóry głowy przez co zaczyna ona normalizować pracę gruczołow łojowych- zmniejsza wydzielanie sebum. Dodatkowymi substancjami, które mają wpływać na zmniejszenie łojotoku są olejek eukaliptusowy oraz pokrzywa- które również wpłyną na wzmocnienie włosów!


Skład INCI (na niebiesko zaznaczone delikatne środki myjące, na zielono substancje pielęgnujące, na fioletowo bezpieczne konserwanty a na pomarańczowo- substancje zapachowe):
Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Coco-caprylate, Zea Mays Starch, Illite, Panthenol, Decyl Glucoside, Hydroxyethylcellulose, Cocamidopropyl Betaine, Olea Europaea Fruit Oil, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Glyceryl Oleate, Mentha Piperita Oil, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic Acid

Odżywka Vianek również miło mnie zaskoczyła: świetnie wygładzała i dociążała włos- częstym problemem odżywek do włosów przetłuszczających się z jakim się spotykam, to to, że odżywka taka nie jest w stanie wygładzić moich wiecznie spuszonych włosów. Tutaj kosmetyk pięknie wygładza i dociąża włosy- serdecznie polecam ją tym z Was, które mają problem puszących się i suchych włosów przy jednoczesnym łojotoku skalpu. Odżywka nie spowoduje przetłuszczenia ani oklapnięcia fryzury, ponieważ nie zawiera silikonów. Za to odżywka zawiera skrobię oraz zieloną glinkę, które absorbują nadmiar sebum przedłużając świeżość fryzury! Dodatek olejku miętowego normalizuje skórę głowy i wzmacnia cebulki a oliwa z oliwek odżywia włosy i nawilża. Warto zwrócić uwagę na dodatek dwóch bardzo delikatnych substancji myjących- ułatwiają spłukiwanie produktu z włosów oraz umożliwiają wykonanie mycia włosów tylko przy pomocy odżywki!

Początkowo miałam "zagwozdkę" jak dokładnie aplikować odżywkę na włosach? Producent zaleca: "Nanieś równomiernie niewielką ilość odżywki na umyte włosy około 1-2 cm od nasady i pozostaw na minutę. Następnie spłucz." -  czyli nanieść na 1-2 cm przy skórze głowy a nie na długości czy może 1-2 cm od skóry głowy? Wypróbowałam oba warianty i najbardziej efekt podobał mi się, gdy nakładałam odżywkę na długość włosów z pominięciem 1-2 cm od nasady. Co drugie mycie aplikowałam kosmetyk na zwilżoną skórę głowy: 1-2 cm przy nasadzie, nie więcej. Na pozostałą część włosów nakładałam olejek, trzymałam włosy pod czepkiem i czapką ok. 30 minut po czym myłam włosy.

Ogólnie odżywka bezproblemowo rozprowadza się na włosach, jednak te z Was, które aplikują odżywki metodą "wmasowania" mogą mieć wrażenie, że kosmetyk nie jest równomiernie rozprowadzony. W takim przypadku polecam zwilżyć mocno włosy przed aplikacją odżywki lub na już nałożoną, nanieść odrobinę wody.

Efekt na moich włosach:


Są proste, gładkie, lejące a przy tym ładnie odbite od nasady. Rozczesują się bez najmniejszego problemu! Pięknie lśnią i na dłużej zachowują świeżość. Podczas stosowania tego zestawu, zaobserwowałam wmocnienie cebulek i zmniejszenie wypadania. Zestaw nie wysusza skóry głowy ani włosów, dlatego serdecznie polecam ten zestaw każdemu! Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet posiadaczki suchej skóry głowy, które mają problem z wypadaniem włosów mogłyby spróbować tego zestawu.


Kosmetyki znajdują się w 300 ml pojemnikach, każdy kosztuje ok. 20 zł. Zarówno szampon jak i odżywka nie są testowane na zwierzętach a zioła w nich wykorzystywane pochodzą z ekologicznych upraw!

Posiadam również tonik-wcierkę z tej serii, ma ona zmniejszać przetłuszczanie skóry głowy, hamować wypadanie włosów i wzmacniać cebulki. Wciąż jestem w fazie jej testowania, jednak recenzja z pewnością pojawi się na blogu =).

Jestem ciekawa, czy znacie już tę serię? Jakie są Wasze spostrzeżenia? 
Pozdrawiam!

[374.] Denko wrzesień- krótkie lecz bardzo konkretne!

[374.] Denko wrzesień- krótkie lecz bardzo konkretne!


 

Wraz z minięciem kolejnego miesiąca czas podsumować kosmetyki, które udało mi się zdenkować! Zapraszam na krótkie recenzje- mimo, że kosmetyków jest malutko, są godne polecenia!

Pielęgnacja twarzy


1. Woda różana (hydrolat różany), Dabur:
Jestem wielką fanką hydrolatów: mogą one zastępować klasyczne toniki, ponieważ mają niskie pH, wyrównują pH naszej skóry po umyciu, przez co pomagają jej bronić się przed drobnoustrojami oraz wchłaniać substancje aktywne z później nakładanych kosmetyków. Większość klasycznych toników zawiera niewielką ilość substancji myjących, by pomóc domyć ewentualne resztki makijażu. Jeśli prawidłowo oczyszczamy twarz (dwuetapowo!) makijaż nie ma prawa pozostać na naszej twarzy (jeśli został, to znaczy, że nie zastosowałyśmy odpowiednich kosmetyków lub nie przyłożyłyśmy się do pierwszego etapu oczyszczania jakim jest demakijaż!). Uważam środki myjące za zbędne w tonikach, których przecież nie zmywamy: substancja myjąca pozostawiona na skórze może doprowadzić do naruszenia warstwy ochronnej skóry. W przypadku toników jest to bardzo niewielki uszczerbek, dużo mniejszy niż w przypadku zmycia twarzy samym płynem micelarnym i nałożeniem od razu kremu, jednak nie każda cera sobie z tym poradzi. Moja cera broni się przed zbyt mocnymi lub zbyt często stosowanymi substancjami myjącymi wydzielając więcej sebum, po czym pojawia się na twarzy więcej niedoskonałości. Stąd moje zamiłowanie do hydrolatów, mycia twarzy glinką lub olejami wg metody OCM =)

Hydrolat jest to produkt otrzymywany przy destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. W zależności od rodzaju użytej rośliny, hydrolaty wykazują różne działanie. Wersja różana działa nawilżająco ale również uszczelniająco dla naczyń krwionośnych oraz przeciwstarzeniowo. Hydrolaty są dokładnie takiej samej konsystencji jak woda, dlatego nie zapchają cery. Wersję różaną polubiłam za to, że po jej aplikacji nie było uczucia potrzeby dodatkowego nawilżenia cery kremem! Jednak ani tonik ani hydrolat kremu nie zastąpi, o tym trzeba pamiętać!

Jak prawidłowo oczyszczać cerę? LINK
Dlaczego tonizowanie jest takie ważne? LINK

Cena: ok. 12 zł, 250 ml

2. Kafe Krasoty (Le Cafe de Beaute), krem z filtrem SPF 30:
Jeden z niewielu kremów z filtrem na polskim rynku, który ma dobry skład. Nie zapcha cery, nie spowoduje wysypu niedoskonałości, nie posiada etanolu, glikoli, PEGów ani innych, szkodliwych substancji. Bardzo dobrze chroni skórę przed promieniowaniem UV. Zaopatrzyłam się w kolejne opakowania (zarówno SPF 50 jak i SPF 30), które zamierzam użytkować podczas wykonywania hybryd, by chronić dłonie chociaż częściowo przed promieniowaniem.



Pełna recenzja: LINK
Kosmetyki z filtrami UV o bezpiecznych składach: LINK
Wersja kremu z SPF 50: LINK 

Cena: ok. 26 zł, 100 ml

3. Żel aloesowy, Equilibra:
Aloes posiada nieocenione właściwości: jest humektantem, pomaga wiązać wodę w naskórku, ale także pomaga goić zmiany trądzikowe oraz łagodzi podrażnienia. Jest bardzo uniwersalnym kosmetykiem i na rynku możemy znaleźć kilka firm dystrybuujących żel aloesowy. Jednak patrząc na składy większości żeli, włos jeży się na głowie! Equilibra wyróżnia się bezpiecznym składem, dlatego zawsze wybieram ten żel. Oprócz żelu aloesowego, w składzie znajdziemy tylko bezpieczny konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych. Prostota i siła działania w jednym!

O składach żeli aloesowych: LINK

Cena: ok. 25 zł, 75 ml

4. Odżywczy żel do twarzy, Vianek:
Polubiłam ten żel za jego delikatność: nie daje uczucia ściągnięcia skóry, pozostawia ją gładką i przyjemnie nawilżoną. Jest to najdelikatniejsza wersja żelu z wszystkich z rodziny Sylveco. W składzie znajdziemy wiele substancji odżywiających skórę jak rokitnik, miód, miodunka i lecytyna. Żel ten spokojnie mogą używać posiadaczki cery suchej czy dojrzałej, które preferują żele. Mogą go też używać posiadaczki cer naczynkowych oraz tłustych i trądzikowych: wszystko dzięki zawartości rokitnika, który z jednej strony uszczelnia naczynia krwionośne a z drugiej pomaga goić zmiany trądzikowe i łojotok.

Cena: ok. 17 zł, 50 ml

Pielęgnacja ciała


1. Kojący żel pod prysznic, Vianek:
Żele Vianek zdominowały moją łazienkę- miałam już wszystkie rodzaje! Cenię je za brak silnych środków myjących jak SLS, SLES czy ich pochodne oraz piękne zapachy, które utrzymują się na skórze. Po zastosowaniu kojącego żelu nie miałam potrzeby nakładania balsamu, nie pojawiało się drobnopłatkowe łuszczenie skóry ani świąd.


Cena: ok. 20 zł, 300 ml

2. Greckie masło do ciała, Nacomi:
Ten kosmetyk ma okropnie tłustą konsystencję! Nie wchłaniał się absolutnie... Na drugi dzień skóra była aksamitnie gładka i bardzo przyjemna w dotyku, ale dyskomfort, jaki dawało to masło jest nie do opisania: kleiłam się do wszystkiego, każdego pyłku, kurzu, kłaczka: fuj! Do tego masła mam jednak kilka zastrzeżeń: przede wszystkim skład. Producent obiecuje, że w produkcie znajduje się tylko masło Shea, olej z pestek winogron oraz witamina E. Jednak zapach wyraźnie wskazuje na to, ze w produkcie został wykorzystany zapach! Owszem, cudowny, męski i świeży, jednak czy producent nie zataił jeszcze czegoś? Jak to możliwe, że kosmetyk o niepełnym składzie jest legalnie wprowadzony na rynek? Druga sprawa to użyte oleje: są rafinowane. Jeśli komuś zależy tylko na efekcie natłuszczenia i wygładzenia skóry, będzie zadowolony, jednak ja bardzo zwracam uwagę na to, żeby skóra nabrała równego kolorytu, była promienna, nie pojawiały się na niej wypryski ani wrastające włoski a to mogą zapewnić zimnotłoczone oleje. Zimnotłoczone masło Shea i olej z pestek winogron powinny - po prostu- cuchnąć a zapach tego masła jest śliczny, mogłabym go wąchać godzinami. Zastanawiający jest też kolor: olej z pestek winogron ma zielonkawy kolor a masło Shea jest żółto-beżowe. Śnieżnobiały kolor masła zapewnie jest wynikiem rafinacji olejów a przez to utraty ich cennych związków odżywczych oraz prawidłowej barwy. Płacę, więc chciałabym dostać lepszą jakość...

Cena: ok. 20 zł, 100 ml

3. Odżywczo-wygładzający peeling do ciała, Vianek: 
Uwielbiam ten peeling za wspaniałe działanie! Po jego zastosowaniu nie trzeba nakładać balsamu, skóra jest przyjemnie gładka, nawilżona ale nie ma na niej tłustego czy tępego filmu. Peeling ma wspaniały zapach (jak ciasteczka!)- przyznaję, aż spróbowałam, czy tak samo apetycznie smakuje (nie bierzcie ze mnie przykładu =D). Zapach zdecydowanie umila użytkowanie! Tą wersję najbardziej polubiłam ze wszystkich peelingów firmy Vianek!

Cena: ok. 17 zł, 150 ml

Pielęgnacja włosów



1. Szampon do włosów osłabionych i łamliwych, Eco Laboratorie:
Ten szampon był moim ulubieńcem od około roku! Świetnie wygładzał i dyscyplinował włosy! Wiecznie spuszona fryzura w końcu została okiełznana, mogę cieszyć się gładkimi i prostymi kosmykami. Szampon nie plącze włosów, niweluje elektryzowanie, dobrze zmiękcza włosy przez co stają się przyjemne w dotyku. 

Pełna recenzja: LINK
Aktualni Włosowi Ulubieńcy: LINK

Cena: ok. 17 zł, 250 ml

2. Rokitnikowy spray do stylizacji włosów, Oblepikha Siberica (Natura Siberica):
Zapewne wiecie, że lakier do włosów wysusza włosy i może doprowadzić do ich osłabienia, wypadania, łamania oraz problemów ze skórą głowy jak łupież i swędzenie? Z tego względu zaczęłam szukać alternatywy: rokitnikowy spray od Oblepikha Siberica jest bogaty w odżywcze substancje roślinne a do tego dobrze utrwala fryzurę. Szczerze Wam powiem, że nie jest produkt tak mocny i trwały jak klasyczny lakier, ale bez obaw mogę użyć go kilkakrotnie w ciągu dnia! Używam tych sprayów od kilku miesięcy i na palcach jednej dłoni mogę policzyć, ile razy potrzebowałam dodatkowego utrwalenia w ciągu dnia... Spray jest godny uwagi zwłaszcza, że nie skleja włosów, nie przetłuszcza!

Cena: ok. 25 zł, 250 ml

3. Naturalny wzmacniający olejek, Babuszka Agafia:
W kryzysowym momencie, gdy moje włosy kompletnie mnie nie słuchały, puszyły się każdy w inną stronę i nawet zabieg z użyciem Olaplexu nie pomógł, zakupiłam ten niepozorny olejek- chyba tak raczej na pocieszenie, nie sądziłam, że cokolwiek mi pomoże. A tu miła niespodzianka! Odkąd zaczęłam go używać, włosy stały się mocniejsze, bardziej gładkie i lśniące, puszenie zniknęło! W połączeniu z w/w szamponem efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Tak niewiele było trzeba do szczęścia. Z pewnością zakupię kolejne opakowanie tego olejku!

Pełna recenzja: LINK
Aktualni Włosowi Ulubieńcy: LINK

Cena: ok. 13 zł, 150 ml
___________________________________________________________________________________


I to byłoby na tyle! Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak spisały się u Was?

Pozdrawiam serdecznie!

[373.] Mleczka kosmetyczne- jak używać? Dla kogo? Czy należy obawiać się ich komedogenności?

[373.] Mleczka kosmetyczne- jak używać? Dla kogo? Czy należy obawiać się ich komedogenności?

Mleczka to chyba najmniej lubiany kosmetyk – wielu osobom kojarzy się z tłustym filmem pozostawionym na skórze, produktem, który zapycha ujścia gruczołów łojowych („pory”) i przyczynia się do powstawania niedoskonałości. Z tego względu mleczka nie cieszą się popularnością chociaż są jednym z pierwszych kosmetyków, które się w ogóle pojawiły. 

Mleczka (lub inaczej: „śmietanki”) miały być kosmetykiem, który umożliwił zmywanie makijażu kobietom, które po mydle odczuwały ściągnięcie, pieczenie cery. Ich tłusta konsystencja umożliwiała dobre rozpuszczenie kosmetyków kolorowych, przynosiły ukojenie cerom suchym a przy tym je pielęgnowały. Oczywiście najtańszą i najbardziej treściwą konsystencją wykazywał się olej mineralny (tj. parafina płynna) i to ona nadaje do dnia dzisiejszego nieprzyjemną „tłustość” większości mleczek.

Na szczęście w kosmetykach naturalnych parafina nie jest wykorzystana- w mleczkach została zastąpiona olejkami o różnych właściwościach. W zależności od rodzaju oleju użytego w kosmetyku, możemy spodziewać się różnej konsystencji mleczek: nawet tak lekkich, które nie pozostawiają filmu na skórze. 


Jednak do czego tak naprawdę służy mleczko? Jedni używają je do mycia twarzy, inni do demakijażu, niektóre osoby preferują nakładać je bezpośrednio na twarz, pozostali na płatek kosmetyczny. Producenci również nie określają jasno, czemu dany kosmetyk ma służyć. Natomiast mleczko to niebywale uniwersalny kosmetyk! Można użyć go na trzy sposoby:
1. Produkt do demakijażu- z pomocą mleczka zmywamy kosmetyki kolorowe a później przechodzimy do mycia twarzy glinką, emulsją, pianką lub żelem;
2. Kosmetyk do oczyszczania właściwego- przed użyciem mleczka zmywamy makijaż płynem micelarnym. Następnie rozprowadzamy mleczko dłońmi i wykonujemy krótki masaż.
3. Zarówno do demakijażu jak i oczyszczania właściwego- w tym przypadku nakładamy mleczko dwukrotnie. Jest to na tyle delikatny kosmetyk, że mimo dwukrotnej aplikacji, nie naruszy warstwy hydrolipidowej (ochronnej).

Ciekawy jest również sposób jego nakładania i zmywania: w przypadku aplikacji mleczka na twarz, możemy to zrobić przy pomocy płatka kosmetycznego, ale tylko w przypadku, gdy mleczko ma nam posłużyć do zmycia makijażu (pkt. 1). Zawsze nakładając kosmetyk na płatek kosmetyczny (czy to mleczko, czy płyn micelarny) i przecierając nim twarz, zmywamy tylko jej powierzchnię. Natomiast skórę trzeba masować, by oczyścić ją dogłębnie- dlatego serdecznie polecam nakładanie mleczka dłońmi! Zmyć mleczko możemy przy pomocy wody lub czystego płatka kosmetycznego.

Aktualnie, gdy pogoda na zewnątrz jest bardziej wymagająca a ja coraz więcej czasu spędzam w pomieszczeniach z ciepłym nawiewem, chętnie sięgam po mleczka, ponieważ są bardzo delikatnymi kosmetykami myjącymi. Nie wypłukują warstwy ochronnej z naskórka, dodatkowo nawilżając skórę, kojąc i wyciszając zaczerwienienia. W tym jesiennym okresie chętnie sięgam po mleczka nawilżające, o lekkich konsystencjach natomiast gdy pogoda jest bardziej wietrzna, czy mroźna: sięgam po bardziej treściwe produkty.


Organic Therapy, oczyszczające mleczko z proteinami jedwabiu


To właśnie jedno z mleczek, które aktualnie preferuję. Jest bardzo lekkie, nie obciąża cery a przy tym świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. W składzie znajdziemy tytułowe proteiny jedwabiu, które zapobiegają utracie wody z naskórka i wygładzają cerę oraz pokrzywę, rumianek i herbatę chińską, które pomagają zmniejszyć łojotok, ograniczyć pojawianie się niedoskonałości oraz zmniejszyć zaczerwienienia cery.


INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko delikatny środek myjący, na fioletowo bezpieczne konserwanty):



Aqua with infusions of: Organic Hydrolyzed Silk Protein, Organic Urtica Dioica Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Camelia Sinensis Leaf Extract, Dicaprylyl Ether, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Sodium Stearoyl Glutamate, Ceramide Vegetable, Xantan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid




Vianek, nawilżające mleczko do demakijażu





To kolejne mleczko, po które aktualnie sięgam, ponieważ ma przyjemnie lekką konsystencję. Dzięki zawartości oleju z kiełków pszenicy oraz ekstraktu z podbiału działa nawilżająco i przeciwzmarszczkowo.


INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko delikatny środek myjący, na fioletowo bezpieczne konserwanty):


Aqua, Glycine Soja Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Glycerin, Tussilago Farfara Leaf Extract, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid


Vianek, odżywcze mleczko do demakijażu


To mleczko jest bardziej treściwe, zdecydowanie lepiej spisze się podczas bardziej niesprzyjającej pogody. Zawiera w składzie uszczelniający naczynka olej rokitnikowy a także olej z pestek moreli, ekstrakt z nasion lnu i miód, które zapewniają odpowiednie odżywienie cery oraz wspomagają wiązanie wody w naskórku.


INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko delikatny środek myjący, na fioletowo bezpieczne konserwanty):



Aqua, Glycine Soja Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glycerin, Linum Usitatissimum Seed Extract, Mel Extract, Cocamidopropyl Betaine, Cetearyl Alcohol, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid
 
 

  Sylveco, arnikowe mleczko oczyszczające



To kosmetyk o najbardziej treściwej konsystencji z wyżej wymienionych. Chętnie sięgam po nie zimą, ponieważ nie podrażnia cery i łagodzi czerwony, otarty nos podczas kataru ;). Mleczko to jest wykonane w myśl zasady OCM, które uwielbiam- nie posiada żadnego środka powierzchniowo-czynnego (detergentu) a za jego właściwości oczyszczające odpowiada olej rycynowy. W składzie znajdziemy arnikę, która uszczelnia naczynia krwionośne, działa przeciwobrzękowo (zmniejsza worki pod oczami!) a rycyna nie tylko oczyszcza ale również wzmacnia rzęsy i brwi.

INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo bezpieczne konserwanty):

Aqua, Glycine Soja Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Glycerin, Sorbitan Stearate, Betulin, Arnica Montana Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Sucrose Cocoate, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid



Moja metoda:
Osobiście preferuję stosowanie mleczka wg punktu nr 3: używam je dwa razy pod rząd, najpierw by zmyć kosmetyki kolorowe, następnie w celu oczyszczenia dogłębnego porów. Za każdym razem wykonuję krótki masaż po czym wycieram zawiesinę płatkami kosmetycznymi. Na sam koniec spłukuję twarz wodą, by mieć pewność, że mleczko zostało całkowicie usunięte z twarzy. Następnie przechodzę do tonizacji i kolejnych etapów pielęgnacji cery. 

Doceniam mleczka za ich uniwersalność: jeden kosmetyk zastępuje mi zarówno kosmetyk do demakijażu jak i oczyszczania cery. Dzięki nim usuwam zabrudzenia nie tylko z powierzchni twarzy, ale również okolicy oczu, w tym wodoodporny eyeliner czy tusz. Idealnie spisuje się na wyjazdach i w podróży!

Dla kogo?
Mleczka polecam wszystkim osobom, nie tylko tym, które nie mają tendencji do wyprysków. Pomogą nie tylko oczyścić cerę ale też wzmocnią ją przed odwodnieniem i czynnikami zewnętrznymi a to zaprocentuje w przyszłości  opóźnieniem procesów starzenia cery! Każdy znajdzie odpowiednie mleczko dla siebie- podobnie jak żele, są bardziej ściągające i delikatniejsze, tak samo mleczka: są o lżejszych i gęstszych konsystencjach. Nawet, jeśli jesteście osobami o cerze normalnej, mieszanej, łojotokowej, jednak nie borykacie się z wypryskami: próbujcie! Mleczko dobrze rozpuszcza nadmiar sebum a dzięki temu, że nie podrażnia cery, nie będzie wzmagać łojotoku. Osoby o cerach trądzikowych i z tendencją do niedoskonałości powinny uważać i w takich wypadkach lepiej wybrać oczyszczanie glinką, piankę, emulsję lub żel bez SLS/SLES

Większość wymienionych powyżej kosmetyków jest dostępna w aptekach i sklepach zielarskich. Mleczko Organic Therapy może być trudniej dostępne, ponieważ niewiele sklepów prowadzi tę markę, dlatego przypominam o trwającej promocji na sklepie naturabazar.pl – wpisując hasło „kosmetologianaturalnie71B551” uzyskacie 10% rabatu na to mleczko oraz pozostałe produkty z oferty =)

Pozdrawiam,

[372.] Spotkanie Włosomaniaczek- Rybnik

[372.] Spotkanie Włosomaniaczek- Rybnik

24 września (sobota) odbyło się spotkanie Blogerek-Włosomaniaczek w Rybniku w kawiarni Cafe Bosco. Spotkanie zostało zorganizowane przez Izabelę z bloga Zakręcone Kółko oraz Edytę Kręconowłosą

Poza nimi, w spotkaniu udział wzięły:
 - Magda - za obiektywem, jako "nasza" Pani Fotograf- towarzyszyła nam nie tylko na tym spotkaniu!



Spotkanie rozpoczęłyśmy od ... smakołyków, a jakże! W kawiarni jest bardzo szeroki wybór słodkich dań oraz deserów. Każda znalazła to, co najbardziej trafiało w jej gust!


Spotkanie miało skupiać Włosomaniaczki. Bardzo szybko z tematów około-włosowych przeszłyśmy do luźnych pogaduszek.


Gdy smakołyki ułożyły się w brzuszkach, Kamila opowiedziała nam o Fundacji Rak`n`Roll. Czy słyszałyście kiedyś o tej Fundacji? Skupuje włosy, z których następnie wykonywane są peruki dla osób, które utraciły włosów w skutek chorób nowotworowych. Bardzo ważnym jest, by włosy nie były zniszczone- mogą być farbowane, lecz w dobrym stanie i nierozjaśniane. Minimalna długość kosmyków to 25 cm. Gdybym postanowiła skrócić włosy, z pewnością przeznaczyłabym je na cele fundacji! Izabela, jedna z Organizatorek, opowiedziała nam, jak rok temu oddała włosy na Fundację. Piękny gest, prawda?


Następnie przeszłyśmy do prezentacji kosmetyków Sylveco: skupiłyśmy się na kosmetykach do włosów, opowiedziałam o tym, dlaczego po przejściu na kosmetyki naturalne pojawia się problem z puszeniem włosów. Wytłumaczyłam kwestię silikonów oraz SLS/SLES.


Mając tak zaciekawione grono słuchaczek, zaprezentowałam nowości Sylveco: peeling enzymatyczny, serum Biolaven oraz serię normalizującą Vianek:


Na koniec przyszedł czas na bardzo miłą niespodziankę! Zestawy kosmetyków firmy Vianek i L`Biotica. Spotkanie nie było sponsorowane, dlatego prezenty tym bardziej nas ucieszyły!



Spotkanie minęło bardzo szybko! Mam nadzieję, że będę miała szansę znów zobaczyć się z Dziewczynami =).

Pozdrawiam serdecznie!

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl