[359.] Masło energetyzujące Vianek- recenzja

[359.] Masło energetyzujące Vianek- recenzja

W poprzednim poście pisałam Wam o żelach pod prysznic firmy Vianek. Wśród nich znalazł się żel orzeźwiająco-energetyzujący, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim działaniem oraz niespotykanym zapachem. Postanowiłam wypróbować również energetyzujące masło do ciała! Ekstrakt z jabłka i mięty brzmiał smakowicie a do tego idealnie komponował się w letni okres.


INCI:
Aqua,  
Glycine Soja Oil- olej sojowy, działanie nawilżające,
Butyrospermum Parkii Butter- masło Shea, nawilża oraz pomaga odbudować warstwę ochronną skóry,
Glycerin- wiąże wodę w naskórku zapewniając optymalne nawilżenie,
Olea Europaea Fruit Oil- oliwa z oliwek, nawilża oraz odżywia skórę,
Sorbitan Stearate- emulgator,
Sucrose Cocoate- emulgator,
Salvia Officinalis Leaf Extract- ekstrakt z szałwii, działa odświeżająco i tonizująco. Zmniejsza wypryski,
Pyrus Malus Fruit Extract- ekstrat z jabłka, odświeża oraz odżywia,
Glyceryl Stearate- emulgator,
Stearic Acid- emolient, zapobiega utracie wody z naskórka,
Cetearyl Alcohol- emolient, zapobiega utracie wody z naskórka,
Xanthan Gum- zagęstnik,
Tocopheryl Acetate- witamina E,
Benzyl Alcohol- konserwant pozyskiwany z olejków eterycznych,
Parfum,  
Eucalyptus Globulus Leaf Oil- olejek eukaliptusowy, działanie antyseptyczne, dlatego jest pomocny w redukcji zmian trądzikowych,
Dehydroacetic Acid- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Citronellol- składnik kompozycji zapachowej.


Masło ma zbitą i gęstą konsystencję. Spotkałam się z opinią, że przez to ciężko zaaplikować produkt. Nic bardziej mylnego! Wystarczy rozetrzeć masło w dłoniach, minimalnie rozgrzać i wtedy gładko sunie po skórze! Gęsta konsystencja zapewnia bardzo dużą wydajność produktu oraz mocne nawilżenie. Po zastosowaniu skóra jest odpowiednio odżywiona, gładka a zapach pobudza do działania- jest świeży, lekki, jednak bez "gryzących" czy ostrych nut.


Mimo gęstej konsystencji masło dobrze się wchłania i nie pozostawia filmu na skórze. Mimo, że produkt posiada w składzie dużo olejów a nazwa "masło" kojarzy się z tłustą konsystencją, nie musimy się jej obawiać- produkt przypomina bardzo gęsty balsam, ma kremową konsystencję. Spisze się wzorowo nawet na najbardziej suchych i wymagających skórach a przy tym nie będzie utrudniać założenia odzieży. Kosmetyk fantastycznie spisuje się po ćwiczeniach fizycznych- odświeża skórę i nadaje jej przyjemny, lekki zapach.


Jeśli jeszcze nie miałyście ochoty go wypróbować, koniecznie musicie to nadrobić! A może próbowałyście inny rodzaj masła firmy Vianek? Ja miałam okazję wypróbować masło odżywcze i również bardzo je polubiłam! (Dla przypomnienia recenzja: KLIK)

Pozdrawiam!

[358.] Żele pod prysznic Vianek: energetyzujący, odżywczy i łagodzący

[358.] Żele pod prysznic Vianek: energetyzujący, odżywczy i łagodzący

Ta prozaiczna czynność jaką jest mycie ciała często jest traktowana po macoszemu. Podczas zakupu kosmetyku do kąpieli zwracamy uwagę na jego cenę i zapach a nie bierzemy pod uwagę, że mocno pieniący się żel będzie wymywał lipidy z warstwy ochronnej skóry, co w konsekwencji będzie prowadziło do jej wysuszenia, łuszczenia czy nawet podrażnienia.

Dlatego zawsze wybierając żel pod prysznic lub płyn do kąpieli zwracajmy uwagę na skład INCI. Jeśli w produkcie znajdują się SLS, SLES lub pochodne, lepiej odstawić ten kosmetyk.

Dlaczego SLS i SLES jest szkodliwy pisałam Wam tutaj: KLIK
Jakie efekty zaobserwowałam u siebie po odstawieniu SLS, SLES i pochodnych: KLIK

Jednak SLS/SLES to tylko jedna z wielu substancji mogąca przyczynić się do pogorszenia stanu naszej skóry. Wybierając żel pod prysznic staram się wybierać takie, które mają jak najmniej substancji chemicznych np. PEG-ów, czy glikoli. Stosowanie żelu o dobrym składzie sprawia, że po kąpieli nie muszę sięgać po balsam, nie mam również problemu z rogowaciejącą skórą pięt ani podrażnień, wrastających włosków po depilacji.

Z firmy Vianek poznałam już dwa żele pod prysznic: nawilżający oraz ujędrniający. Każdy z nich zachwycił mnie wzorowym składem, skutecznym działaniem oraz przyjemnym zapachem. Nabrałam ochoty na więcej i dlatego dziś chciałabym przedstawić Wam kolejne trzy żele pod prysznic firmy Vianek: orzeźwiająco- energetyzujący, odżywczy i łagodzący-kremowy.



Wersja orzeźwiająco-energetyzująca:

INCI (na niebiesko zaznaczone środki myjące, na zielono substancje czynne):
Aqua, 
Lauryl Glucoside- łagodna substancja myjąca,
Cocamidopropyl Betaine- łagodna substancja myjąca,
Coco- Glucoside- łagodna substancja myjąca,
Glycerin- pomaga wiązać wodę w naskórku dzięki czemu podtrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia,
Sorbitol- pomaga wiązać wodę w naskórku dzięki czemu podtrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia,
Salvia Officinalis Leaf Extract- ekstrakt z szałwi, odświeża i orzeźwia a przy tym pomaga łagodzić zmiany trądzikowe,
Panthenol- działa łagodząco,
Lactic Acid- delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz nawilża,
Malic Acid- kwas jabłkowy, delikatnie złuszcza martwy naskórek, zapewnia uczucie gładkiej skóry,
Eucalyptus Globulus Leaf Oil- olejek eukaliptusowy działa odkażająco, dlatego jest pomocny w przypadku skór trądzikowych. Dodatkowo działa pielęgnująco na mieszki włosowe, także jeśli borykacie się z problemami po depilacji takimi jak wrastające włoski czy podrażnienia, śmiało sięgnijcie po ten żel,
Cyamopsis Tetragonoloba Gum- zagęstnik,
Sodium Benzoate- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Parfum


Wersja odżywcza:



INCI (na niebiesko zaznaczone środki myjące, na zielono substancje czynne):
Aqua,  
Lauryl Glucoside- łagodna substancja myjąca,
Cocamidopropyl Betaine- łagodna substancja myjąca,
Glycerin- pomaga wiązać wodę w naskórku dzięki czemu podtrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia,
Pulmonaria Officinalis Extract- ekstrakt z miodunki plamistej, dostarcza skórze witamin i mikro- oraz makroelementów, odżywia skórę,
Mel Extract,- ekstrakt z miodu, działanie nawilżające oraz odżywcze,
Lecithin- lecytyna, działanie nawilżające oraz odżywcze,
Prunus Armeniaca Kernel Oil- olej z pestek moreli, działanie nawilżające i odżywcze, zmniejsza stany zapalne skóry, wpływa na rozjaśnienie przebarwień,
Hippophae Rhamnoides Oil- olej rokitnikowy, wzmacnia barierę ochronną skóry, wyrównuje jej koloryt, rozjaśnia przebarwienia. Pomocny w uszczelnianiu naczyń krwionośnych oraz rewitalizacji skóry dojrzałej,
Panthenol- substancja łagodząca,
Lactic Acid- delikatnie złuszcza naskórek oraz nawilża,
Cyamopsis Tetragonoloba Gum- zagęstnik,
Sodium Benzoate- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Parfum, 
Limonene- składnik kompozycji zapachowej, pozyskiwany z olejków eterycznych,
Linalool- składnik kompozycji zapachowej, pozyskiwany z olejków eterycznych.


Wersja łagodząca- kremowa:


INCI (na niebiesko zaznaczone środki myjące, na zielono substancje czynne): 
Aqua, 
Lauryl Glucoside- łagodna substancja myjąca,
Cocamidopropyl Betaine- łagodna substancja myjąca,
Glycerin- pomaga wiązać wodę w naskórku dzięki czemu podtrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia,
Echinacea Purpurea Root Extract- ekstrakt z jeżówki, działanie regenerujące i ochronne,
Cocos Nucifera Oil- olej kokosowy, zapobiega utracie wody z naskórka, działa bakteriobójczo i nawilżająco,
Panthenol- działanie łagodzące,
Allantoin- działanie łagodzące,
Lactic Acid- delikatnie złuszcza naskórek oraz nawilża,
Cyamopsis Tetragonoloba Gum- zagęstnik,
Sodium Benzoate- konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Cymbopogon Winterianus Herb Oil- olejek cytronelowy, tonizuje i odświeża skórę,
Parfum. 


Każdy z tych żeli spełnił moje oczekiwania. Po zastosowaniu skóra była gładka, dobrze nawilżona i nie wymagała nałożenia balsamu. Żele te można również stosować jako płyny do kąpieli. Pozostawiają na skórze lekki i przyjemny zapach. Najbardziej przypadła mi do gustu wersja łagodząca, ponieważ pachnie bzem a ja mam słabość do tego zapachu. Wersja odżywcza nie zawiodła mnie- tak samo jak pozostałe kosmetyki z tej linii, spisuje się wzorowo a do tego ma przystępną cenę. Wersja energetyzująca zaskoczyła mnie lekkim, świeżym i delikatnie słodkim zapachem. 

Bardzo polubiłam te żele pod prysznic i jestem pewna, że zaopatrzę się jeszcze w nie jedno opakowanie każdego z nich! A czy Wy próbowałyście już któryś? Czekam na Wasze opinie! =)

Pozdrawiam,

[357.] Tonizacja i odpowiednie pH- dlaczego są takie ważne w pielęgnacji skóry i włosów?

[357.] Tonizacja i odpowiednie pH- dlaczego są takie ważne w pielęgnacji skóry i włosów?




PH kosmetyków jest kwestią, o której zaczyna się mówić coraz więcej. Wciąż jednak wiele osób uważa tonik za kosmetyk zbędny lub służący do mycia twarzy. Nierzadko możemy spotkać się z błędnym stosowaniem kosmetyków np. mycie okolic intymnych mydłem w kostce, oczyszczanie włosów sodą, mycie twarzy żelem do higieny intymnej- działania te długotrwale wykonywane mogą prowadzić do niedogodności i problemów skórnych. Dlatego dziś chciałabym Wam opowiedzieć, dlaczego pH skóry i kosmetyków jest takie ważne.

Zacznijmy od skóry: gruczoły łojowe i potowe produkują ochronną warstwę hydrolipidową, której zadaniem jest zapobieganie utraty wody z naskórka, działanie ochronne przed czynnikami zewnętrznymi oraz bariera ochronna przed rozwojem drobnoustrojów. Wydzielina gruczołów potowych (składowa warstwy hydrolipidowej) posiada kwaśne pH mieszczące się w zakresie pH 4,5-5,5. To właśnie gwarantuje skuteczną ochronę przed rozwojem wielu chorobotwórczych bakterii, które nie mogą żyć w kwaśnym środowisku. 

Co się stanie, jeśli zaburzymy pH skóry? 

Jeśli skóra będzie miała zbyt niskie pH (wywołane np. myciem twarzy żelami do higieny intymnej lub stosowaniem toników złuszczających z dużą ilością kwasów) - będzie bardziej reaktywna i wrażliwa na bodźce a także będzie się nasilał problem trądziku i łojotoku (skóra próbuje tworzyć warstwę ochronną, stanowiącą obronę przed czynnikami zewnętrznymi w postaci sebum). 

Natomiast zbyt wysokie pH (wywołane myciem twarzy środkami z SLS oraz mydłem) będzie prowadziło do ziemistości cery, wzmożonego błyszczenia się skóry (wręcz mocnego pocenia, ponieważ skóra sama wyrównuje pH wytwarzając więcej potu) i rozwoju trądziku (środowisko, na którym mogą rozwijać się bakterie, które wywołują m. in. trądzik). Rozwój bakterii na skórze będzie również prowadził do gorszego gojenia się zadrapań, wyprysków i pozostawienia przebarwień pozapalnych a w przypadkach bardziej drastycznych: kaszki, grudek, plam, łuszczących i swędzących miejsc spowodowanych rozwojem grzybów.

Bardzo istotny jest również fakt, że skóra, która ma zaburzone pH nie wchłania odpowiednio głęboko substancji aktywnych z kremów. Dlatego cera, która ma zaburzone pH, jednocześnie może być skórą odwodnioną, poszarzałą i mogą pojawiać się na niej suche skórki.

Fragment książki Charlotte Cho pt. "Sekrety Urody Koreanek"

 Jak wybierać kosmetyk, by nie zaburzać pH skóry?
1. Stosuj kosmetyki zgodnie z ich przeznaczeniem: żele do higieny intymnej mają delikatne środki myjące, dlatego wiele osób chwali je w codziennej pielęgnacji cery, jednak żele te mają niższe pH niż skóra, co może doprowadzić do obniżenia jej pH. Więcej o żelach do higieny intymnej w dalszych akapitach.

2. Unikaj mydła i kosmetyków z SLS/SLES: w takich kosmetykach znajduje się sód, który jest pierwiastkiem mocno zasadowym i podnosi pH (alkalizuje). W mydłach w kostce wodorotlenek sodu jest wykorzystywany w procesie zmydlania. W INCI znajdziemy go jako Sodium Hydroxide lub już jako związek z tłuszczem, np. Sodium Tallowate, Sodium Olivate, Sodium Palmate itp. 

Więcej informacji na temat mydeł w kostce znajdziecie tutaj: KLIK

SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate) to środki myjące występujące w większości żeli do mycia ciała, twarzy, szamponach. Podrażniają i wysuszają skórę a ponadto są związkami z sodem, przez co zaburzają pH.

Dlaczego SLS, SLES i pochodne są szkodliwe- post zbiorczy: KLIK
Jakie efekty zaobserwowałam po odstawieniu SLS, SLES i pochodnych: KLIK

3. Stosuj tonik!


Czym są toniki i po co je używać?

Często popełnianym błędem jest stosowanie toniku jako produktu do demakijażu. Poprzez swoją płynną konsystencję częściowo zmywają kosmetyki kolorowe, jednak jest to działanie bardzo delikatne i mało skuteczne. Do demakijażu służy płyn micelarny, więcej informacji o tym typie kosmetyków znajdziecie tutaj: KLIK

Funkcją toników jest właśnie wyrównywanie pH! Dlatego zawsze po umyciu twarzy należy się przywrócić jej fizjologiczne pH przy pomocy toniku. Warto pamiętać o tonizacji zwłaszcza wtedy, gdy stosujemy mydło w kostce lub żele z SLS, SLES i nie zamierzamy z nich rezygnować. Niestety, nie mamy pewności, czy po stosowaniu tak mocno zasadowych kosmetyków, tonik wystarczająco zaniży pH.

Naturalne kosmetyki do mycia twarzy zazwyczaj mają pH zbliżone do fizjologicznego, jednak warto zastosować tonik, ponieważ usprawni on przenikanie składników aktywnych z kremu do skóry oraz będzie ją dodatkowo pielęgnował. 


Istnieje jeden haczyk: niektóre toniki zawierają w składzie niewielki procent łagodnych środków powierzchniowo-czynnych. Są one dodawane po to, by domyć ewentualne resztki makijażu oraz mają usprawnić przenikanie składników aktywnych. Środki te są dobrze tolerowane przez skóry, jednak nie przez wszystkie. Są takie typy skór, które nie przepadają za środkami powierzchniowymi nawet w minimalnej ilości. Moja cera do takich się zalicza, dlatego większość toników przy systematycznym stosowaniu wywoływało u mnie rumień i wzmożony trądzik. 

Co robić, gdy nasza skóra nie przepada za środkami powierzchniowo-czynnymi nawet w najmniejszej ilości? Wtedy warto sięgnąć po hydrolat! Wyrówna pH oraz będzie wykazywał działanie pielęgnujące (np. hydrolat z ylang-ylang bardzo dobrze nawilża, hydrolat z róży jest pomocny w uszczelnianiu naczyń krwionośnych czy nadaniu promienności ziemistej cerze a hydrolat szałwiowy będzie wspierał walkę z trądzikiem) a przy tym będzie dobrze tolerowany nawet przez najbardziej wrażliwe cery.

A jeśli oczyszczamy skórę metodą OCM lub białą glinką?
Podczas OCM nie dochodzi do zmiany pH skóry, także można pominąć stosowanie toniku. Rozpuszczona biała glinka ma lekko zasadowe pH, dlatego warto pamiętać o tonizacji. Do tych metod polecam wybór toników bez środków powierzchniowo-czynnych lub po prostu hydrolaty, ponieważ lepiej spisują się podczas stosowania tych metod.

O tym, czym jest OCM i jak myć twarz glinką przeczytacie tutaj: KLIK

Koniecznie wystrzegajcie się toników, które zawierają w składzie etanol (w INCI: alcohol, alcohol denat., DRF alcohol, grain alcohol, ethanol), ponieważ wysusza on skórę, doprowadza do podrażnień, zaczerwienień oraz podskórnych, ciężkich do usunięcia grudek. Warto unikać też PEG-ów oraz glikoli, ponieważ działają one drażniąco. Najgorszym glikolem jest glikol propylenowy (Propylene Glycol) - podrażnia gruczoły łojowe, przyczynia się do wzmożonego łojotoku, trądziku, rozszerzonych porów a długotrwale stosowany przyczynia się do szybszego starzenia się skóry.

A co z żelami do mycia ciała?
Tak samo jak w przypadku pielęgnacji cery, nie warto myć całego ciała żelem do higieny intymnej, ponieważ za bardzo obniży nam pH. Żele myjące i płyny do kąpieli zazwyczaj komponowane są tak, by nie zaburzać pH skóry- w tym celu warto zwrócić uwagę, czy w INCI znajduje się kwas mlekowy (Lactic Acid)- jest on często wykorzystywany do wyrównywania pH kosmetyków, także jego obecność może nam sugerować, że kosmetyk ma odpowiednie pH. Warto z ciekawości zaopatrzyć się w komplet papierków lakmusowych i sprawdzać pH kosmetyków! Odradzam stosowanie mydła - jak pisałam wcześniej, każde mydło w kostce będzie podnosiło pH skóry.

Higiena intymna
Tutaj kwestia pH jest niesamowicie ważna! Okolice intymne kobiet są wręcz idealnym miejscem dla rozwoju bakterii. Dlatego też matka natura zaopatrzyła nas w bakteriobójczą broń- wyjątkowo kwaśne pH w tamtejszych okolicach. Jest ono dużo niższe niż pH całej skóry i dlatego powinno się stosować kosmetyki myjące o odpowiednio niskim pH- zapewni to skuteczną ochronę przed rozwojem drobnoustrojów. Jeśli pojawia się problem nawracających infekcji intymnych może to być sygnał, że stosujemy nieodpowiedni środek do higieny intymnej! I dopóki nie wyrównamy tego pH, problem wciąż będzie nawracał. Dlatego też nie powinno się stosować do higieny intymnej żeli, którymi myjemy całe ciało lub twarz ani tym bardziej mydeł w kostce, które to mają zasadowe pH!

Włosy i skóra głowy
W tym przypadku również dobrze jest stosować kosmetyki o lekko kwaśnym pH- będzie ono domykało łuski włosów na długości, przez co zmniejszy puszenie się włosa i sprawi, że stanie się on bardziej błyszczący oraz będzie wspierać naturalną barierę ochronną skóry głowy. Odpowiednie pH skóry głowy zapobiega rozwojowi drożdżaków, które powodują powstawanie łupieżu. 
Odradzam mycie włosów mydłem w kostce lub sodą oczyszczoną. Środki te mają zasadowe pH, które rozchyla łuski włosa. Prowadzi to do osłabienia włosa i łamliwości oraz puszenia. Nie wierzysz? Sprawdź co robi środek do udrażniania "Kret" z włosami w syfonie! A skład kreta to głównie wodorotlenek sodu (składnik wykorzystywany do produkcji mydeł w kostce).


Ufff, mam nadzieję, że maksymalnie wyczerpałam temat! Gdyby pojawiły się Wam jakieś pytania, piszcie śmiało, postaram się odpowiedzieć!

Pamiętacie o stosowaniu toników? Jakie są Wasze ulubione?
Pozdrawiam! =)
[356.] Ściereczka Glov- hit czy kit?

[356.] Ściereczka Glov- hit czy kit?

Jestem przeciwniczką mycia buzi poprzez pocieranie: za pomocą gąbeczek (w tym Konjac), szczoteczek (również sonicznych) czy codziennych peelingów. Złuszczanie martwego naskórka jest bardzo istotne w pielęgnacji, jednak pocierając twarz zbyt często, dochodzi do jej podrażnienia. Dzieję się tak, ponieważ skóra nie ma czasu na regenerację. Zamiast złuszczać martwe komórki naskórka, zaczynamy drażnić jego żywe warstwy. W zależności od naszego typu skóry, może dochodzić do dwóch sytuacji: skóra może zacząć się bronić, co będzie prowadziło do wzmożonego przetłuszczania się skóry, wypryskówi rozszerzonych porów, lub skóra będzie zaczerwieniona i nadreaktywna, co w konsekwencji może doprowadzić do rozwoju cery naczynkowej. 

Kolejnym argumentem przeciwko tym akcesoriom do oczyszczania twarzy jest ich dezynfekcja. Nie wystarczy umycie takiego gadżetu wodą z mydłem. Złuszczone komórki naskórka w większości kumulują się w takiej szczoteczce/gąbce, co w połączeniu z wilgotnym środowiskiem sprzyja rozwojowi bakterii, które nanosimy sobie na twarz wraz z ponownym jej użyciem. Być może wrzątek, spirytus lub alkohol izopropylowy byłyby w stanie odpowiednio odkazić te akcesoria, ale nasuwa się kolejny problem: miejsce schnięcia i przechowywania- czy jest ono sterylne?


Od jakiegoś czasu w aptekach DOZ jest promocja na ściereczki Glov. Długo się nad nimi zastanawiałam, jednak pomyślałam, że to może być świetna alternatywa dla chusteczek Spark do wykonywania OCM! Dodatkowo Glov ma bardzo miękkie i delikatne włókna, także stwierdziłam, że ryzyko nadmiernego złuszczenia naskórka będzie znikome.

Z założenia, ściereczka Glov ma służyć do demakijażu przy użyciu samej wody. Producent zaleca zwilżenie jej w wodzie i ścieranie makijażu. Oczywiście żadnych wskazówek na temat dalszych etapów oczyszczania czy pielęgnacji skóry. 


Jak wspomniałam wyżej- zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami w internecie postanowiłam zmywać tą ściereczką oleje podczas OCM. Niestety, Glov poległo- mikrowłókna tak mocno chłonęły w siebie olej, że nie było szans na wypłukanie go samą wodą, co uniemożliwiało wykonanie poprawnie metody OCM przy użyciu tylko jednej ściereczki. Czyszczenie ściereczki mydłem (wg zaleceń producenta) wcale nie było takie proste- olej było bardzo ciężko domyć, a później mimo dokładnego wypłukania, miałam wrażenie, że mydło i tak pozostało w włóknach. Problemem okazało się przechowywanie ściereczki- nie mogłam jej po prostu odłożyć na półkę, ponieważ chciałam, żeby wyschła bez kontaktu z żadnym podłożem. Koniec końców- ściereczka zawisła tak, by niczego nie dotykać. Niestety, mimo, że wisiała tak całą noc- rano wciąż była wilgotna.

Jakby nie patrzeć- użyłam produktu niezgodnie z zaleceniami producenta. Także przy drugim podejściu postanowiłam już grzecznie, wg instrukcji na opakowaniu, wykonać demakijaż tylko przy użyciu wody. I po raz kolejny ściereczka zawiodła- o ile ładnie zmyła podkład mineralny (co nie jest jakimś wielkim wyczynem), o tyle wodoodporny eyeliner oraz tusz do rzęs były problematyczne. Starałam się nie trzeć mocno skóry, jednak jej naciąganie było nieuniknione. Nie wyobrażam sobie codziennego demakijażu w taki sposób- naciąganie skóry tylko przyspieszy jej starzenie!


Niepocieszona faktem, że wydałam prawie 40 zł na ściereczkę, która kompletnie się nie spisuje, starałam się znaleźć dla niej jakąś alternatywę. Padło na mycie ciała przy użyciu tej ściereczki (oczywiście nie samą wodą!)- jako zamiennik gąbki również się nie sprawdziła, ześlizgiwała się z palców i sprawiła, że kąpiel stała się nerwowa zamiast przyjemna. 

Na koniec ściereczka Glov wylądowała w moim samochodzie jako zwykła ścierka do zbierania kurzu z tapicerki. I w tej roli sprawdza się fenomenalnie! Tylko... Zwykła ścierka do tapicerki z mikrofibry (ten sam materiał co Glov) i to w dużych rozmiarach to koszt ok. 30 zł. Mogłabym pociąć taką ścierkę na kilka części i zrobić sobie kilka "pseudościereczek Glov". Szkoda słów...


Podsumowując- ściereczka Glov kompletnie nie spisała się u mnie i żałuję tego zakupu. Przygoda z nią skutecznie zniechęciła mnie do testowania innych akcesoriów do mycia twarzy. Ponadto utwierdziła mnie w przekonaniu, że tego typu gadżety mogą przynieść więcej szkody, niż pożytku.

A czy Wy macie jakieś akcesoria do mycia twarzy? Gąbka, szczoteczka a może właśnie Glov?
Czekam na Wasze opinie!
Pozdrawiam,

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl