[326.] Porównanie olejów makadamia różnych firm- ZSK, Nacomi, Etja, Ol`Vita

[326.] Porównanie olejów makadamia różnych firm- ZSK, Nacomi, Etja, Ol`Vita









Moja cera uwielbia oleje! Stosuję je zarówno do mycia twarzy (metoda OCM) oraz zamiast kremu na noc. To właśnie oleje pomogły mi zwalczyć trądzik, z którym męczyłam się od wielu lat. 

Przetestowałam już wiele olejków, w końcu nadszedł czas na przetestowanie oleju makadamia. Do jego zakupu zachęciły mnie obietnice nawilżenia, wygładzenia, regeneracji i odżywienia skóry. Olej makadamia posiada mocno przeciwstarzeniowe właściwości, dzięki zawartości kwasu oleinowego, który jest antyoksydantem. Olej makadamia jest polecany do stosowania przy suchej, łuszczącej, wrażliwej skórze. 


Swój pierwszy egzemplarz oleju makadamia kupiłam na stronie zrobsobiekrem.pl - od razu zakochałam się w jego zapachu! Pachniał jak... ciasteczka makadamia z Subway! Jednak kto stosuje oleje ten wie, że zazwyczaj nie posiadają one przyjemnych zapachów. Dlatego postanowiłam zakupić oleje makadamia różnych firm, by móc porównać ich właściwości. Muszę przyznać, że byłam bardzo zdziwiona wynikami tego doświadczenia! 

Jeśli chodzi o olej ze sklepu ZSK, wykazywał średnie działanie- dobrze nawilżał skórę, jednak nie zauważyłam bardziej spektakularnych efektów stosowania. 

Cena: 6 zł za 30 ml


Kolejnym olejem makadamia był Nacomi- bardzo zdziwił mnie fakt, że jest w przezroczystej butelce oraz to, że jest bezbarwny. Zimnotłoczony olej makadamia posiada kolor żółty do brązowego. Powinien charakteryzować się orzechowym zapachem- ten egzemplarz w ogóle nie posiadał zapachu. Obejrzałam dokładnie etykietę produktu- nigdzie nie znajdowała się informacja, że jest to olej zimnotłoczony. Dopiero na stronie internetowej Nacomi wyczytałam, że jest to olej rafinowany. Jeśli chodzi o stosowanie- również nie zauważyłam spektakularnych efektów.

Cena: 9 zł za 30 ml


Olej firmy Etja okazał się strzałem w 10! Dopiero przy tym oleju zauważyłam spektakularne efekty- skóra była dużo gładsza, wypryski nie pojawiały się na niej prawie w ogóle, a jeśli jakiś się pojawił- całkiem szybko znikał. Skóra nabrała blasku i promienności- i dawno nie zebrała tylu komplementów od osób trzecich ;)

Warto zwrócić uwagę na opakowanie- ciemna butelka chroni substancje odżywcze zawarte w oleju przed promieniowaniem UV. Zakrętka posiada wygodny aplikator w formie pompki, dzięki czemu mamy pewność, że zawartość butelki jest sterylna. Sam olej makadamia ma intensywnie żółty kolor oraz zapach, który bardzo przypomina orzechy (absolutnie nie jest to zapach ciasteczek Subway ;)). 

Cena: 14 zł za 50 ml


Ostatnim z olejów makadamia, który intensywnie testuję jest ten z firmy Ol`Vita. Bardzo przypomina ten firmy Etja- również posiada charakterystyczny, oleisto-orzechowy zapach, jednak jego barwa jest mniej intensywna. Wykazuje bardzo podobne właściwości jak olej Etja- pomaga goić wypryski, nawilża i odżywia skórę, poprawia jej gładkość i elastyczność. Jednak w moim odczuciu, Etja była minimalnie skuteczniejsza.

Cena: 24 zł za 30 ml 


Wnioski z tego doświadczenia wyciągnęłam następujące: kolor oraz zapach powinny nam sugerować, że w oleju znajdują się substancje pielęgnujące a im intensywniejszy kolor oleju, tym lepsze działanie! Z tych olejów najbardziej polecam Wam wypróbować te firmy Ol`Vita oraz Etja, przy czym Etja jest w lepszej cenie i - wg mnie- działa odrobinę lepiej =)

A czy Wy stosowałyście olej makadamia? Jakie są Wasze doświadczenia?
Pozdrawiam!

[325.] Planeta Organica, maska marokańska do włosów- jak spisała się u mnie?

[325.] Planeta Organica, maska marokańska do włosów- jak spisała się u mnie?



Dawno nie pojawił się na blogu żaden post dotyczący pielęgnacji włosów- a to dlatego, że znalazłam kosmetyki, które są "pewniakami". Gwarantują mi dobrą fryzurę niezależnie od pogody- jednak, jak każda kobieta, postanowiłam odmienić coś w pielęgnacji włosów i postanowiłam wypróbować maskę marokańską firmy Planeta Organica. Maska ta zbiera wiele pochlebnych opinii na internecie- dziewczyny rozpisują się o jej właściwościach wygładzających włosy. Musiałam sprawdzić to u siebie!


Oczywiście nie kupiłabym kosmetyku, gdyby jego skład budził wątpliwości. Skład tej maski przedstawia się następująco:
  
Aqua - woda
Organic Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy,
Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil - olej z kwiatu pomarańczy gorzkiej,
Laurus Nobilis Leaf Extract - ekstrakt z liści laurowych,
Olea Europaea Fruit Oil - oliwa z oliwek,
Eucalyptus Globulus Leaf Oil - olej z eukaliptusa,
Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil - olejek lawendowy,
Origanum Vulgare Extract - ekstrakt z oregano,
Cetearyl Alcohol - emolient dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Glyceryl Srearate - emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Behentrimonium Chloride - substancja myjąca i antystatyczna (zmniejsza elektryzowanie się włosów),
Cetyl Ether - emolient tłusty, plastyfikator - poprawia konsystencję kosmetyku,
Isopopyl Palmitate - wosk,
Cyclopentasiloxane - silikon,
Dimethiconol - silikon,
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - antystatyk, zmniejsza elektryzowanie się włosów,
Parfum, 
Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzoic Acid - konserwant,
Sorbic Acid - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Citric Acid  - konserwant.

Skład na początku jest wzorowy- znajdziemy w nim wiele olejków i ekstraktów roślinnych. Zdecydowałam się na zakup, ponieważ moje włosy bardzo lubią olej arganowy i oliwę a w połączeniu z m. in. olejem lawendowym, laurowym czy z kwiatu pomarańczy, spodziewałam się dobrych efektów. 

W masce znajdziemy również wosk i... silikony, które oblepiają one włos i blokują wchłanianie substancji odżywczych. Z silikonami sprawa jest sporna i są osoby, którym silikonowa pielęgnacja służy. U mnie natomiast nadmiar silikonów daje efekt podobny do przeproteinowania- włosy są suche, matowe i spuszone. Wiem, że niektórzy twierdzą, że silikon ulatnia się z włosa- nie zauważyłam jednak, żeby kiedykolwiek "odparowała" mi baza spod makijażu (a przecież są w niej te same silikony!). Nie wiem, czy wiecie, ale silikonami, które tworzą najtrudniejszą "powłokę" do usunięcia na skórze są właśnie te z grupy siloxanów- a więc np. Cyclopentasiloxane (dlatego są wykorzystywane np. w maściach po oparzeniach). Myślę, że kwestii silikonów powinnam napisać całkiem osobny post. Faktem jest, że moje włosy ich nie lubią i wolę ich unikać. Natomiast w tej masce jest ich niewielka ilość, dlatego postanowiłam zaryzykować.


Jak maska sprawdziła się u mnie?
Włosy rzeczywiście były wygładzone, dociążone ale bez efektu "przyklapnięcia"- wręcz przeciwnie, zachowały swoją objętość. Natomiast maska nie nadała włosom elastyczności, mięsistości czy mocnego połysku. Jest to jedna z lepszych masek, po które sięgałam podczas swojej włosomaniaczej przygody, jednak zdecydowanie lepiej spisuje się mój ulubieniec- maska jajeczna Babuszki Agafii.


Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że maska jajeczna pozostanie moim ulubieńcem. Ba- myślałam, że Planeta Organica okaże się lepsza i będę musiała wydawać dwa razy więcej pieniędzy na maskę do włosów (koszt maski Planeta Organica to ok. 30 zł, Babuszki Agafii- ok. 15 zł). Na moje szczęście- pozostanę przy Agafii. 

Po raz kolejny sprawdziła się u mnie zasada- to, co pasuje innym blogerkom i co polecają, niekoniecznie sprawdza się u mnie :). Myślę, że winą za brak "efektu wow" odpowiada obecność silikonów w masce.

A czy Wy ją znacie? Jakie są Wasze doświadczenia?
Pozdrawiam,

[324.] Mleczko do ciała i dłoni "Midnight Magic" Aqua Mineral- miłe zaskoczenie w Rossmanie!

[324.] Mleczko do ciała i dłoni "Midnight Magic" Aqua Mineral- miłe zaskoczenie w Rossmanie!


Dziewczyny, aż mnie nosi, muszę Wam napisać o balsamie do ciała, który wpadł mi w ręce wczoraj w... Rossmanie! Rzadko bywam w wielkich drogeriach, ponieważ ciężko znaleźć tam kosmetyki o dobrych składach- tym bardziej bohater dzisiejszej notki mile mnie zaskoczył!

Ale od początku:
Przeglądam kosmetyki kiwając z dezaprobatą głową- producenci obiecują "gruszki na wierzbie" a w każdym kosmetyku po który sięgam skład woła o pomstę do nieba. W sumie nie widziałam różnicy między kosmetykami za 10 zł a 50 zł. I natknęłam się na balsam Aqua Minerals - cena promocyjna- 16.19 zł. Myślałam, że parsknę śmiechem- "ciekawe, co może być w składzie kosmetyku za 16 zł?" Odwracam opakowanie patrzę na skład...


... i nie mam się do czego przyczepić! Skład wzorowy! 
Nie dowierzając w to co widzę przejrzałam skład drugi raz a potem trzeci. Stwierdziłam, że muszę wypróbować to cudo. Na mieszkaniu jeszcze kilkukrotnie sprawdzałam skład, czy aby na pewno w tej euforii nie przeoczyłam jakiegoś niechcianego składnika- nic takiego!

Aqua (Deionized Water), 
Caprylic/Capric Triglyceride - substancje występujące w naszej skórze, pomagają odbudować płaszcz hydrolipidowy skóry, zapobiegają ucieczce wody z naskórka,
Beeswax-Cera Alba - wosk pszczeli,
Cetearyl Alcohol - emolient dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Cetyl Alcohol - emolient dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil - olej sezamowy,
Cetearyl Glucoside - emulgator bezpieczny dla skóry i błon śluzowych, biodegradowalny, przyjazny dla środowiska,
Fragrance (Perfume)
Aloe Barbadensis Leaf Juice - sok z aloesu,
Gluconolactone - glukonolakton, substancja bardzo delikatnie złuszczająca naskórek i rozjaśniająca przebarwienia,
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil- olej jojoba,
Maris Aqua (Dead Sea Water) - woda z Morza Martwego,
Calendula Officinalis Flower Oil - olej z kwiatów nagietka,
Dehydroacetic Acid - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sodium Benzoate - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Olea Europaea (Olive) Fruit Oil - oliwa z oliwek,
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil - olej ze słodkich migdałów,
Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract - ekstrakt z rumianku,
Persea Gratissima (Avocado) Oil - olej awokado,
Ginkobiloba Leaf Extract, - ekstrakt z miłorzębu,
Algae (Dunaliella) Extract - ekstrakt z alg,
Borago Officinalis (Borage) Seed Oil - olej z ogórecznika,
Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil - olej z wiesiołka,
Honey (Mel) Extract - ekstrakt z miodu,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract - ekstrakt z rozmarynu,
Tocopheryl Acetate - witamina E,
Panax Ginseng Root Extract - ekstrakt z korzenia żeń-szenia,
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej,
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej,
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej,
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej,
Limonene - składnik kompozycji zapachowej,
Linalool - składnik kompozycji zapachowej.



A jaki ten balsam ma zapach! Bardzo delikatny, nienarzucający się ale utrzymujący się bardzo długo. Zapach kosmetyku nigdy nie powinien być wyznacznikiem, dla którego kosmetyk się kupuje, nie mniej jednak ciężko przejść obok tego zapachu obojętnie- jest intrygujący i oryginalny.

Konsystencja idealna na nadchodzące ciepłe dni! Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Przy tym skóra staje się aksamitnie gładka - aż nie mogłam się powstrzymać i po zastosowaniu balsamu wciąż miziałam się po ręce :). Myślałam, że taki efekt może być osiągalny tylko po użyciu silikonów (Cyclopentasiloxane, Dimethicone etc.) czy wosku syntetycznego (Isopropyl Myristate)- oczywiście po raz kolejny studiowałam skład i nie ma w nim tych substancji.


Jak dla mnie jest to absolutny hit i zdecydowanie najlepszy zakup od kilku miesięcy! Łatwo dostępny, w przystępnej cenie, skuteczny i co najważniejsze- naturalny! Sprawdźcie koniecznie, czy jest jeszcze w Waszym Rossmanie- jest objęty akcją promocyjną "cena na do widzenia", czyli zostaje wycofany z oferty. Łapcie póki jest! Zdecydowanie zostaje moim Ulubieńcem =)

Pozdrawiam!





PS Z ciekawości zerknęłam na ceny tego balsamu: w niektórych sklepach internetowych sięga aż 50 zł, tak samo na stronie producenta (14 $). Także Rossmanowskie 16 zł jest bardzo atrakcyjną ofertą i szkoda byłoby nie skorzystać!

[323.] Krem na dzień Biolaven - krem dopasowany do potrzeb każdej skóry!

[323.] Krem na dzień Biolaven - krem dopasowany do potrzeb każdej skóry!


Przyznaję, że gdy rok temu usłyszałam, że Sylveco zamierza wprowadzić linię Biolaven, nie byłam zachwycona. "Linia z dodatkiem zapachowym? Bez ekstraktu z kory brzozy? Z mniejszą ilością składników aktywnych?"- myślałam, że Biolaven okaże się totalną klapą. Na szczęście bardzo się myliłam! 

Czas pokazał, że krótki, ale konkretny skład serii Biolaven pokochała moja skóra. Krem na dzień z tej serii wielokrotnie ratował moją skórę w czasie zimy. Zima się skończyła a ja wciąż zachwycam się działaniem tego kremu- jest niezastąpiony w pewnych sytuacjach. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam do recenzji!


Po pierwsze - i najważniejsze!- zawsze sprawdzamy skład INCI na opakowaniu kosmetyku. To właśnie dzięki niemu możemy przekonać się przed zakupem, czy kosmetyk będzie nam pasował. INCI w odróżnieniu od opisu producenta, jest regulowane prawnie. Oznacza to, że dokładnie to, co jest w INCI, to znajduje się w kosmetyku. Więcej na temat tego, jak czytać składy INCI znajdziecie tutaj: KLIK

Skład INCI kremu Biolaven na dzień:
Aqua
Glycine Soja Oil - olej sojowy, wygładza i uelastycznia skórę, jest pomocny w przypadku gojenia podrażnień, działa przeciwstarzeniowo,
Vitis Vinifera Seed Oil - olej z pestek winogron, działa nawilżająco oraz wzmacnia barierę hydrolipidową skóry. Zawiera witaminę E oraz polifenole (w tym resweratrol), przez co hamuje procesy starzenia się skóry. Uelastycznia i wygładza skórę, wyrównuje jej koloryt, wpływa na uszczelnienie naczyń krwionośnych. Jest to olej z grupy "schnących"- wchłania się całkowicie do skóry i nie pozostawia tłustej warstwy, nie zapycha skór z tendencją do trądziku i łojotoku,
Sodium Stearate - emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Sucrose Cocoate- emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Glycerin - gliceryna pomaga wiązać wodę w naskórku, odpowiada za lepsze nawilżenie skóry,
Urea - mocznik, działa nawilżająco oraz zmiękczająco. Ułatwia wnikanie substancji odżywczych wgłąb skóry,
Xylitol - ksylitol (cukier), pomaga wiązać wodę w naskórku, odpowiada za lepsze nawilżenie skóry,
Glyceryl Stearate - emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Stearic Acid - emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych, odpowiada również za stabilizowanie emulsji. Wzmacnia warstwę hydrolipidową skóry, przez co działa pośrednio nawilżająco,
Cetearyl Alcohol - emolient dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych, wzmacnia warstwę hydrolipidową skóry, przez co działa pośrednio nawilżająco,
Tocopheryl Acetate - witamina E, pełni rolę konserwantu,
Xanthan Gum - składnik odpowiadający za odpowiednią konsystencję, dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Benzyl Alcohol - substancja występująca w olejkach eterycznych, w których zapobiega rozwojowi mikroorganizmów. Jest to konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych,
Lavandula Angustifolia Oil - olejek lawendowy, działa rozluźniająco na mięśnie, co opóźnia proces powstawania zmarszczek mimicznych, dodatkowo ma silne działanie przeciwzapalne- pomaga goić trądzik i zapobiega powstawaniu krostek. Zmniejsza wydzielanie sebum.
Parfum
Dehydroacetic Acid - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych


Jak same mogłyście zauważyć- skład kremu Biolaven jest na prawdę dobry! Dzięki zawartości oleju sojowego oraz z pestek winogron, krem ma działanie przeciwstarzeniowe oraz mocno nawilżające, natomiast olejek eteryczny z lawendy sprawia, że kosmetyk zmniejsza wypryski i przetłuszczanie się skóry.

Krem ma ciekawą konsystencję- jest lekka, jednak zostawia na twarzy delikatny film. Ta konsystencja sprawia, iż mimo tego, że krem jest dla mnie zbyt gęsty do stosowania wiosną, zimą sprawdził się fenomenalnie! Lekko odwodniona skóra od wiatru i mrozu dobrze wchłaniała krem, nie buntując się- nie pojawiały się wypryski! Za to czułam, że skóra jest dobrze nawilżona i chroniona przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi.

Wiosna rozpoczęła się na dobre, moja skóra nie wymaga już dodatkowej ochrony, jednak nie odstawiłam kremu. Od niedawna zaczęłam systematycznie uczęszczać na basen. Po każdej wizycie na pływalni skóra była ściągnięta i odwodniona. W dodatku pojawiały się na niej dodatkowe wypryski (cóż, ciepłe i wilgotne miejsce to raj dla bakterii)! Krem Biolaven zastosowany po wizycie na pływalni mocno nawilża skórę, odżywia i zapobiega pojawieniu się pryszczy. Obawiałam się, że regularne wizyty na basenie sprawią, że cera będzie w tragicznym stanie. Na szczęście Biolaven przybył z ratunkiem =).

Krem posiada delikatny zapach winogron. Wrażliwe nosy mogą wyczuć nutę lawendy, jednak "podbija" ona jedynie aromat winogronowy. Wykorzystany w tym kremie dodatek zapachowy jest jednym z najrzadziej alergizujących. Znam osoby, które mimo problemów z wrażliwą i alergiczną cerą, chętnie sięgają po serię Biolaven.


Krem ten możecie kupić stacjonarnie w sklepach zielarskich, aptekach, wybranych drogeriach oraz sieci sklepów Auchan i Real lub internetowo na stronie producenta: KLIK. Kosztuje ok. 25 zł a wystarcza na 2 miesiące stosowania.

Aktualnie firma Sylveco zorganizowała akcję promocyjną, która trwa do końca kwietnia- kupując na dermokonsultacjach kosmetyki za ponad 50 zł otrzymacie krem Biolaven gratis (wersję na noc). Wykaz miast i terminów dermokonsultacji znajdziecie tutaj: KLIK - nie są one płatne, także warto z nich skorzystać!

Znacie Biolaven? Testowałyście ten krem? Czekam na Wasze opinie!
A jeśli chciałybyście kupić krem firmy Sylveco, jednak nie wiecie, który wybrać do swojego typu cery, zapraszam do osobnej notki: KLIK

Pozdrawiam serdecznie! =)
Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl