[155.] Denko listopad oraz zaległe denko sierpniowe.

[155.] Denko listopad oraz zaległe denko sierpniowe.



Witam!

Dziś chciałabym napisać Wam kilka krótkich recenzji na temat kosmetyków, które wykończyłam w listopadzie. Listopad nie obfitował w wiele zużyć, jednak dzięki uprzejmości zdolnego Wujka-Informatyka odzyskałam część zdjęć z zepsutego dysku. Tym sposobem odzyskałam zdjęcia z sierpniowego denka- a było ono o wiele ciekawsze! Zamierzam więc opisać Wam zarówno listopadowe, jak i sierpniowe recenzje produktów "zdenkowanych" :)

Zacznijmy od aktualności- zapraszam na denko listopadowe:


1. Oleje
 

1. Olej z pachnotki- aż dwie buteleczki po 30 ml. Pierwsza buteleczka została wykorzystana do oczyszczania twarzy olejami metodą OCM, drugą natomiast wykorzystałam do własnoręcznie zrobionej mieszanki olejów do cery tłustej i trądzikowej. Bardzo szybko zauważyłam zbawienne działanie tego oleju na moją cerę- charakteryzuje się on właściwościami bakteriobójczymi szczególnie przeciw Propionibacterium acnes, które wywołują trądzik- już po kilku dniach odczuwalnie zmniejszyła się ilość wyprysków na mojej twarzy. Na pewno wykorzystam jeszcze nie jedną buteleczkę!

2. Olej rycynowy- najłatwiej osiągalny olej o właściwościach oczyszczających skórę. Wykorzystuję go do OCM. Jestem wielką zwolenniczką tej metody mycia twarzy, zainteresowanym polecam! :)

3. Olej arganowy- również został wykorzystany do mieszanki olejów do cery tłustej i trądzikowej- zawsze po jego zastosowaniu moja cera ma wyrównany koloryt, jest promienna, wygląda na wypoczętą i nawet rumieńce nie są aż tak widoczne! Na pewno znów zawita w mojej łazience :).


3. Produkty do oczyszczania


 1. Nektar do kąpieli Apart- najtańszy i największy produkt do mycia w Rossmanie, przy czym ma całkiem znośny skład i wyjątkowo ciekawie pachnie. O ile w przypadku oczyszczania twarzy jestem przeczulona na punkcie naturalnych produktów, tak w przypadku oczyszczania skóry na całym ciele często ulegam po prostu cenie i ładnym zapachom. Taki mój grzeszek ;)

2. Nivea, żel pod prysznic "Lemon&Oil"- oj, olejów to tam tyle co kot napłakał! W opozycji do Sylveco, które ma w sobie olej awokado, które rzeczywiście pozostawia delikatną powłokę ochronną na skórze, w tym żelu pod prysznic ciężko doszukiwać się takiego efektu. Posiadaczki suchych skór będą zawiedzione. Natomiast bardzo spodobał mi się zapach- cytrusowy, orzeźwiający, idealny do porannych pryszniców, które mają nas obudzić!

3. Oliwka HIPP- i już wracamy na tory naturalnej pielęgnacji ;) Oliwkę HIPP jako jedyną oliwkę polecam do stosowania jako olej bazowy do OCM. Dlaczego? Ponieważ jako jedyna oliwka nie zawiera w sobie parafiny ani substancji chemicznych. Cały jej skład to: olej ze słonecznika, olej ze słodkich migdałów, witamina E oraz perfum. 


3. Kosmetyki do włosów


1. Nafta kosmetyczna- słyszałam o jej zbawiennych właściwościach, niestety, u mnie się nie sprawdziła. Moja skóra i włosy nie przepadają ani za parafiną (naftą) ani za alkoholem, którego jest dużo w tym produkcie. Nie zużyłam jej, wędruje do kosza.

2. Pianka stylizująca Nivea "Volume sensation"- kiedyś chętnie stosowałam pianki. Jednak od roku już ich nie stosuję, tak samo jak i żadnych innych produktów do stylizacji włosów. Pianka zdążyła się przeterminować. Aktualnie moje włosy nie potrzebują żadnych produktów do stylizacji a kiedyś nie wyobrażałam sobie nie nałożyć pianki, brylantyny, jedwabiu (na raz!!!) - chyba muszę Wam opisać, jak pielęgnuję włosy, bo ostatnio ich kondycja bardzo się poprawiła i chyba w końcu wiem, co moim włosom służy :).

3. Nivea, szampon do włosów farbowanych- rzeczywiście hamuje wypłukiwanie koloru z włosów. Skład bogaty w silikony, jednak jeszcze spora część moich włosów jest zniszczona po szaleństwach pewnego fryzjera oraz nieudolnych próbach samodzielnego farbowania, a takie włosy lubią silikony. Więc na razie szampon się u mnie sprawdza. Na razie- bo przy głowie już zaczął obciążać mi zdrowe włosy.

4. Maska do włosów wypadajacych Biovax- używałam już kilku Biovaxów i zauważyłam, że moje włosy bardzo lubią te maski. Stosuję je PRZED myciem- najpierw zwilżam włosy, później nakładam olej, na to maskę, worek foliowy i czapkę. Mieszankę trzymam min. dwie godziny, często śpię w takim "wydaniu" ;). Włosy po umyciu są sypkie i miękkie. Jednak najlepiej sprawdza się u mnie wersja do włosów suchych i zniszczonych.


4. Pozostałe


1. Zmywacz do paznokci "BeBeauty"- od tego produktu nie wymagam cudów- dobrze domywa lakier, więc spełnia swoją rolę. Denerwowała mnie jednak pompka, przez którą wydobywa się produkt...

2. Regenerujący krem do stóp, Sylveco- przyznaję, że stopy traktuję po macoszemu... Postanowiłam to zmienić wdrażając produkt zawierający jedynie naturalne składniki. Krem ma wyjątkowo lekką konsystencję, jak na kremy do stóp, które zazwyczaj są bardzo ciężkie i lepkie. Ten krem szybko się wchłania, można go stosować nawet rano, zanim założymy skarpety. Mimo swojej lekkości, bardzo dobrze spełnia swoje zadanie- nie zaobserwowałam przesuszeń skóry czy popękanych pięt. Jestem na tak! 

3. Henna Delia- to już klasyka w każdym denku- bardzo lubię tę hennę, ponieważ jest bardzo łatwa w aplikacji, ciężko jest zrobić sobie nią krzywdę. Subtelnie ale widocznie podkreśla brwi- jeśli chcecie zobaczyć, jaki daje efekt i jak ją stosować, zapraszam: KLIK!


I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o aktualne denko. Cieszę się, że moja pielęgnacja jest coraz bardziej naturalna. Coraz więcej stosuję olejów, całkowicie wyeliminowałam produkty z parafiną i alkoholem. Jeszcze przede mną długa droga do celu, jakim jest całkowicie naturalna pielęgnacja, jednak małymi kroczkami idę do przodu :)

A jeśli ktoś ma ochotę przeczytać zaległe denko, którego zdjęcia utraciłam wraz z dyskiem laptopa, lecz udało się je odzyskać, zapraszam!

Sierpniowe denko:



1. Produkty do oczyszczania

1. Kremowy żel pod prysznic, Nivea- dobrze oczyszczał skórę, pięknie pachniał i miał przystępną cenę. Skusiłam się :)

2. Szampon do włosów farbowanych i zniszczonych, Radical- mimo tego, że był dedykowany do włosów farbowanych, szybko wypłukiwał mi się z niego kolor... Nie wiem czy wrócę do niego, póki mam czerwone włosy, raczej nie przewiduję takiej opcji.

3. Szampon BabyDream- używam go do czyszczenia pędzli i w tej roli sprawdza się znakomicie! =)

4. Nizoral- mój wybawca przeciwłupieżowy już od czasów podstawówki! Żaden szampon nie radzi sobie tak dobrze z łupieżem, jak kuracja Nizoralem. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł! Obecnie stosuję jedną saszetkę co 3-4 tygodnie i łupież nie nawraca.


2. Kosmetyki do pielęgnacji twarzy


1. Toniki Ziaja- BIO aloesowy i ogórkowy- używałam ich przez kilka lat, gdy jeszcze myłam twarz żelem. Bardzo dobrze mi służyły. Gdy stosowałam je od czasu do czasu po OCM, zauważyłam, że zostawiają lepką warstwę... Aktualnie nie potrzebuję toników, ponieważ są to produkty służące do wyrównywania pH skóry a jeśli nie używam do mycia twarzy detergentów (tylko oleje!), nie zaburzam pH mojej skóry. W nagłych wypadkach, gdy jednak zdarzy mi się umyć twarz żelem (Sylveco ;)), stosuję tonik, jednak sięgam po firmę... Sylveco :P.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, o co chodzi z tym całym pH, zapraszam do przeczytania postu o prawidłowym oczyszczaniu twarzy: KLIK!

2. Soraya, krem pod oczy "Nawilżanie&Dotlenianie"- parafinowo-silikonowy bajer :) Jego zadaniem jest działać "na chwilę" po nałożeniu. Po kuracji tym kremem nie spodziewajmy się wspaniałych rezultatów. Nie powróci.

3. Serum z wit. C do cery naczynkowej- zużyłam do zabiegów sonoforezy. Miło wspominam to serum, rzeczywiście rumień był po nim wyciszony. Aktualnie jakoś przestałam mieć czas na sonoforezę a szkoda... Muszę to poprawić!

4. Francuska glinka czerwona- moja ulubiona maseczka! Rozrabiam ją wraz z hydrolatem geraniowym i kwasem hialuronowym. Glinka czerwona wykazuje właściwości uszczelniające naczynka krwionośne i regulujące wydzielanie sebum. Polecana jest dla cer tłustych i naczynkowych. Kwas hialuronowy natomiast powoduje, że skóra jest odpowiednio nawilżona. 
Pełną recenzję tej glinki znajdziecie tutaj: KLIK!

5. Lekki krem nagietkowy, Sylveco- mój ulubiony krem na dzień. Bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy. Ma bardzo przyjemny skład- brzoza zapobiega utracie elastyczności skóry, utrzymuje odpowiednie nawilżenie, zmniejsza dolegliwości związane z opryszczką, rozjaśnia przebarwienia, jest antyoksydantem. Natomiast nagietek reguluje pracę gruczołów łojowych, zapobiega powstawaniu pryszczy a jeśli jakieś powstaną- zmniejsza ich stan zapalny, zaczerwienienie i pomaga im szybciej się goić. Potwierdzam! 
Pełną recenzję znajdziecie tutaj: KLIK!


 3. Balsamy do ciała


1. Tołpa, Botanic, pokrzywka indyjska- przetestowane dzięki uprzejmości Współlokatorki, dermokonsultantki formy Tołpa. Balsam ten nie spełniał podstawowych wymagań Współlokatorki- nie nawilżał jej suchej skóry. Podrzuciła mi go, z ciekawości, jak sprawdzi się na mojej tłustej skórze (borykam się z tłustą skórą nie tylko na twarzy, ale również na ciele)- i to był strzał w dziesiątkę! O ile u Współlokatorki balsam wchłaniał się bardzo szybko, pozostawiając zbyt mało nawilżoną skórę, tak u mnie nie nie wchłaniał się. Miał jednak na tyle przyjemną, lekką konsystencję, że nie przeszkadzała mi ona. Zauważalnie zmniejszył mi się cellulit po tym produkcie, także rzeczywiście mogę polecić! Tołpa nie jest firmą typowo naturalną, jednak jeśli szuka ktoś skutecznie działającego produktu i nie przeszkadza mu kilka składników chemicznych pod koniec składów- będzie zadowolony.  A ja... poszukam czegoś bardziej naturalnego =)

2. Tołpa, Dermo Body, bust- serum miało wypełnić biust, ileż ja się naczytałam dobrych opinii! Nie narzekam na swój dekolt, ale nie byłabym sobą, gdybym jednak nie stwierdziła, że "ach, jest lato, może jednak warto coś zrobić, żeby lepiej wyglądać w bikini?"- i tym sposobem zabrałam się za testowanie serum. Efekty? Mizerne... Po trzymiesięcznej kuracji "przybyło" mi w klacie 1 cm... Drodzy Państwo, 1 cm zyskuję poćwicząc dzień wcześniej na siłowni, wypijając piwo lub będąc w tym stanie, gdy jestem tykającą bombą zegarową. Byłam bardzo zawiedziona tym produktem... 


4. Produkty do paznokci


1. Zmywacz Nailty- spełniał swoje zadanie, nie mam zastrzeżeń :)

2. Odżywka do paznokci Eveline "Paznokcie twarde i lśniące jak diament"-chyba nie ma osoby, która nie kojarzyłaby tej odżywki! U mnie również sprawdziła się rewelacyjnie, po żadnej innej odżywce nie zauważyłam aż takiego wzmocnienia paznokci. Problem pojawił się, gdy... dowiedziałam się, na jakiej zasadzie działa ta "odżywka". W tym kosmetyku znajduje się wysokie stężenie formaldehydu, który jest toksyczny- przenika przez płytkę paznokcia drażniąc macierz. Co gorsza- formaldehyd ma działanie kancerogenne, czyli może być powodem zachorowania na nowotwór! Dlatego też nasz organizm stara się bronić przed tą substancją i... zaczyna wytwarzać grubszą płytkę paznokciową, by zapobiegać przenikaniu formaldehydu do macierzy. 

Czy kupię ponownie? Zapewne tak, ponieważ nie znalazłam jeszcze lepszego produktu, który tak pięknie spisywałby się w klasycznym french manicure. Natomiast jako odżywkę postaram się już nie stosować :)


5. Podkłady


1. Lirene City Matt- przez kilka dobrych miesięcy był to mój hit- dzięki OCM moja cera przestała wydzielać spore ilości łoju, więc w zupełności wystarczył mi sam podkład w okresie letnio-jesiennym. Podkład nie dawał idealnego matu, ale latem delikatne błyszczenie się cery jest całkiem naturalną reakcją. Natomiast obecnie znalazłam jeszcze lepszy podkład, ale o tym dowiecie się za jakiś czas ;) Lirene stosuję na sesjach zdjęciowych i dla klientek.

2. Biały podkład StarGazer- podkład towarzyszący mi od początku zabawy z wizażem. Nie wiedziałam jeszcze wtedy o istnieniu farbek do ciała Kryolan Supracolor, dlatego w moich zapasach pojawił się biały podkład. Niestety, nie był to najlepszy wybór- podkład pozostawiał straszne smugi, ciężko było go wydobyć ze szklanego opakowania. Zdążył się przeterminować.

3. Próbka kremu BB "The Oriental" Skin79- chyba jednak nie pokocham się z BB... Była to już któraś z kolei próbka przeróżnych kremów BB, jednak żaden mi nie spasował.


I to byłoby na tyle! 
Przetrwałyście do końca? Stosowałyście któreś z tych kosmetyków?
Chętnie poznam Wasze opinie na ich temat!!

Pozdrawiam! =)
[151.] Co nowego w OCM?

[151.] Co nowego w OCM?

Witam!

Niedawno pisałam Wam post, w którym tłumaczyłam, dlaczego prawidłowe oczyszczanie twarzy jest bardzo istotne w codziennej pielęgnacji. Wiele osób traktuje "po macoszemu" prawidłowe oczyszczanie twarzy, co skutkuje szarością cery, zaskórnikami, pryszczami, często przy jednoczesnych przesuszeniach cery. Dlaczego oczyszczanie buzi jest istotne i jak powinno przebiegać pisałam tutaj: KLIK!

W tamtym poście wspomniałam o oczyszczaniu twarzy olejami- metodą OCM. Stosuję tę metodę już od około pół roku, sumiennie dwa razy dziennie i zauważyłam świetne efekty! O tym, czym jest ta metoda, na czym polega, jak przygotować najprostszą i najbardziej uniwersalną mieszankę olejów i dlaczego zdecydowałam się na jej stosowanie mimo tłustej i trądzikowej cery, przeczytacie tutaj: KLIK!

Dziś chciałabym Wam napisać, jak ulepszyłam tę metodę. Myślę, że post ten zaciekawi przede wszystkim osoby z tłustymi cerami, jednak każdy znajdzie tu kilka informacji przydatnych dla siebie.

Zapraszam na wpis! =)



Z czego aktualnie składa się moja mieszanka do oczyszczania twarzy?
- olej rycynowy, jako olej oczyszczający- ten olej jako jeden z niewielu, posiada właściwości oczyszczające. Jest łatwo dostępny i tani. Dodaję go jedną kroplę do pojemnika,
- oliwka HIPP, jako olej bazowy- ta oliwka jako jedyna nadaje się do OCM, ponieważ posiada w sobie jedynie olej słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów, witaminę E oraz perfum- nie ma w sobie żadnej chemii ani przede wszystkim- parafiny! Nalewam tyle oleju do pojemniczka, żeby zakryło dno,
- olej dodatkowy (3-4 krople)- przez kilka miesięcy używałam oleju z pachnotki, ponieważ ma właściwości zabijające Propionibacterium acnes, czyli bakterie wywołujące trądzik. Obecnie stosuję mieszankę olejów, którą sama skomponowałam znając niektóre właściwości olejów. Więcej o tej mieszance przeczytacie tutaj: KLIK!

Dlaczego zamieniłam gąbeczkę i bawełniane chusteczki na ściereczkę z Biedronki ( ;) )?
Poszukiwałam czegoś, co będzie lepiej ściągać olej a przy tym nie podrażniać skóry. Wypróbowałam różne rzeczy i jak do tej pory najlepiej się sprawdziły ściereczki firmy Spark z Biedronki:

 
Na zdjęciu widzimy opakowanie ściereczek, pod nim jest jedna ścierka oryginalnych rozmiarów. Ja tnę ją na cztery mniejsze części, takie jak te po lewej stronie.

Do oczyszczania potrzebuję dwóch ściereczek (już tych pociętych): jedną zmywam olej pomiędzy kolejnymi krokami nakładania oleju. Po ostatnim olejowaniu używam jej 2-3 razy, po czym zwilżam świeżą ściereczkę i zmywam nią resztki oleju do samego końca (ok 3-4 razy: przemywam twarz, płukam ściereczkę, znów zmywam twarz). Kiedy już czuję, że nie mam żadnych resztek oleju na twarzy, wycieram wodę za pomocą chusteczki higienicznej.

Kilka spostrzeżeń dotyczących OCM:
- do masowania twarzy lepiej używać 2-3 palców niż całych dłoni,
- lepiej wykonać mniej powtórzeń ale powoli,
- olej nakładamy ciepłymi dłońmi, rozgrzanymi od wody,
- lepiej zmywa olej wykonując więcej delikatnych powtórzeń, niż mocno pocierać skórę.

W ten sposób wykonywany OCM jest na prawdę skuteczny. Jest to metoda, przy której nie należy się spieszyć- dlatego też wiele osób z niej rezygnuje. Jednak poświęcony czas nie jest zmarnowany- skóra zyskuje promienny koloryt, nie przesusza się, jest odżywiona i odpowiednio nawilżona. Przede wszystkim normalizuje się praca gruczołów łojowych! Dodatkowo wykonując masaż, powodujemy wzrost elastyczności skóry. Serdecznie polecam tę metodę! Ze swojej strony dodam, że będę kontynuować takie oczyszczanie twarzy i wciąż je ulepszać.

A Wy stosujecie OCM? Widzicie efekty?

W razie pytań, zapraszam do korespondencji!
Pozdrawiam =*

Edit. 14.02.15r.:
Spis olejów dopasowanych do różnych typów cer znajdziecie tutaj: KLIK!

Edit. 23.07.15r.:
Podsumowanie rocznej kuracji metodą OCM: KLIK!
[148.] Zużyte w październiku- denko!

[148.] Zużyte w październiku- denko!


Witam!

W dzisiejszym poście opowiem Wam o kosmetykach, które udało mi się wykończyć w październiku. Większość z nich zapewne znacie, jednak szybkie podsumowanie i kilka krótkich recenzji może wnieść coś ciekawego :)


Produkty do włosów


1. Szampon BabyDream- zużyłam go do mycia pędzli. W tej kwestii sprawuje się idealnie! Bardzo dobrze domywa zanieczyszczenia, delikatnie się pieni, włosie jest miękkie i sprężyste po zastosowaniu. Czyściłam nim wielokrotnie pędzle i nie zauważyłam na nich żadnego uszczerbku.
2. Odżywka do włosów Nivea, Intense Repair- jest to produkt bardzo chwalony w blogosferze. Niestety, u mnie nie spisał się tak świetnie. Nie zauważyłam ładniejszego połysku włosów czy braku puszenia. Wręcz przeciwnie- moje włosy po takiej ilości silikonów były jeszcze bardziej niesubordynowane. Zużyłam ją do OMO, jako odżywkę nakładaną w pierwszej kolejności.
3. Odżywka do włosów Nivea, Diamond Volume- po kilku pierwszych użyciach efekt był powalający! Włosy rzeczywiście miały ładną objętość, nie puszyły się i pięknie błyszczały. Niestety, w miarę stosowania, włosy zaczęły się puszyć i wróciły do matu... Efekt? Wyglądałam jak Chopin po koncercie, dodatkowo trafiony piorunem. Również odżywka trafiła do metody OMO jako odżywka zabezpieczająca włos. Odżywka ta również ma w sobie silikony, jednak nie aż w takiej ilości, jak "intense repair".


Kosmetyki do oczyszczania:

1. Ziaja, płyn dwufazowy- produkt wszystkim znany i raczej lubiany. Zużywam go do zmywania makijażów modelek oraz do oczyszczania pędzelka od eyelinera zanim oczyściłam go za pomocą szamponu BabyDream. Świetnie radzi sobie z każdym typem kosmetyków, dokładnie zmywa nawet makijaż wodoodporny. Niestety, zostawia tłustą warstwę i nie każdemu to pasuje.
2. Arnikowe Mleczko Oczyszczające, Sylveco- mój mały hit! Wśród moich pacjentek odratował już niejedną suchą skórę, świetnie podziałał również na moje naczynka. Jest to produkt, który bardzo przypomina mieszanki do oczyszczania twarzy olejami! Mogę polecić go całym sercem- nie ma w sobie detergentu, nie podrażnia skóry, łagodzi i natłuszcza suche skóry, uszczelnia naczynka cer naczynkowych! Bardzo dobrze oczyszcza a przy tym jest wydajny i wcale drogo nie kosztuje (cena ok 18 zł). Więcej o tym mleczku pisałam w osobnym poście: KLIK! 

3. Oliwka HIPP-  używam ją jako olej bazowy do OCM. Ma najlepszy skład ze wszystkich ogólnodostępnych oliwek dla dzieci- jedynie olej słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów, witamina E oraz perfum. Bardzo dobrze służy mojej cerze!
Tym, którzy nie wiedzą, czym jest OCM, polecam post całkowicie poświęcony temu tematowi: KLIK!


Kosmetyki upiększające:


1. Szminka Golden Rose w fuksjowym kolorze- była to pierwsza fuksjowa szminka, jaką nabyłam :) Bardzo lubię ten kolor, więc moja kolekcja szminek szybko wzbogaciła się o kolejne odcienie fuksji. Ta szminka dość szybko schodziła z ust, jednak jak na pierwszą szminkę, która miała służyć jedynie temu, czy tak intensywny kolor mi pasuje, spisała się bardzo dobrze. Była mocno napigmentowana, nie powodowała szybkiego wysychania ust. Nie pamiętam niestety kolekcji, z której była ani numerka, ponieważ się starły.
Fuksję lubię do teraz, aktualne używam szminki Revlon. Recenzję znajdziecie tutaj: KLIK!
2. Płynny lateks firmy Kryolan- jest to pierwszy płynny lateks, z którym miałam przyjemność współpracować. W kwestii charakteryzacji zawsze stawiam na profesjonalne marki. Kryolan po raz kolejny mnie nie zawiódł- wszystkie charakteryzacje trzymały się całe sesje, znosząc przeróżne warunki- poprzez zamoknięte ruiny aż po gorąc bijący z lamp studyjnych.
Moje charakteryzacje z użyciem lateksu możecie zobaczyć klikając w nazwę:
3. Carmex- nie, nie, nie, nie! Nigdy więcej!
Moją pierwszą recenzją był opis Tender Care od Oriflame (KLIK!), które jako jedyny kosmetyk jest w stanie poradzić sobie z moimi wiecznie przesuszonymi i pękającymi wargami. Niestety, z racji tego, że Oriflame nie jest dla mnie łatwo osiągalne, zaczęłam rozglądać się za innym produktem do ust. Wiele dobrego wyczytałam na internecie, również kilkoro z Was, moich czytelniczek, poleciło mi Carmex. Kupiłam, spróbowałam i... zawiodłam się. 
Ani trochę nie pomógł moim spierzchniętym ustom a do tego obrzydliwie smakuje i daje efekt chłodzenia, którego nienawidzę... Nawet nie zużyłam opakowania do końca, zdążyło się przeterminować.

4.  Henna do brwi i rzęs, Delia- mój faworyt już od czterech lat! Hennuję nią brwi średnio co dwa tygodnie. Efekt jest delikatny, ale zauważalny. Nie farbuje skóry, dlatego nadaje się dla osób rozpoczynających przygodę z henną. 
O tym, jak hennuję brwi pisałam Wam tutaj: KLIK!


Pozostałe:


1. Płyn do soczewek Horien- najtańszy na rynku płyn do soczewek, który u mnie spisuje się świetnie. Nie podrażnia oczu, nie szczypie, dobrze utrzymuje soczewki w czystości. Kolejne opakowanie już rozpoczęte :)

2. Płyn do płukania ust Smile White- wyczarowany z Biedronki ;) Jednak nie jest to jedyny produkt z sieci "Biedronka", który miło zaskakuje. Przedłuża świeżość jamy ustnej, ma przyjemny smak. Przede wszystkim nie zawiera alkoholu, na który moja skóra niestety źle reaguje :)

3. Żel do higieny intymnej "Biały Jeleń"- niby w porządku, jednak szału nie ma. Zwykły produkt, jakich masa na drogeryjnych półkach. Niestety, zawiera SLS, ma kwas mlekowy ale nie wiem, czy w odpowiednim stężeniu... W tym momencie stosuję coś łagodniejszego (recenzja w którymś denku będzie na pewno!) i lepiej mi służy :)

4. Antyperspirant Ziaja Sensitiv- antyperspiranty Ziaji stosuję od paru lat i bardzo dobrze mi służą. Wersja Sensitiv jest moją ulubioną- w ogóle nie przesusza skóry pach, prawie w ogóle nie zostawia białych kłaczków na skórze i jest bardzo delikatny (tak bardzo, że zaraz po depilacji mogę go użyć). Nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie, które mi służy!

5. Perfumy Puma Yellow- lubię słodkie zapachy, dlatego te perfumy przykuły moją uwagę. Niestety, o ile zapach był ładny, to nie utrzymywał się zbyt długo. W dodatku mój egzemplarz miał wadliwy dyfuzor, przez co miałam problemy z aplikacją perfum. Zapach jednak podobał mi się na tyle, że możliwe, że kiedyś sięgnę po kolejne opakowanie :)


I to byłoby na tyle!
Dajcie znać, czy znacie któreś z tych kosmetyków i jak spisują się u Was :)

W razie pytań, zapraszam do korespondencji,
Pozdrawiam =*

PS Przypominam o aukcji charytatywnej!!

Link do aukcji: KLIK!
Link do wpisu na blogu, gdzie znajdziecie więcej informacji: KLIK!
Album, który można udostępnić na FB, by poinformować o sesji: KLIK!

Zaczynaliśmy od kwoty 50 zł, w tym momencie mamy już 202,50 zł a do zakończenia aukcji został niecały tydzień! Mam nadzieję, że wiadomość do aukcji trafi do jeszcze większej ilości osób!

Poniżej jedno ze zdjęć promujących aukcję. Więcej szczegółów i zdjęć w powyższych linkach :)


[146.] Moja mieszanka olejów do cery tłustej z tendencją do trądziku.

[146.] Moja mieszanka olejów do cery tłustej z tendencją do trądziku.

Witam!

Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że od jakiegoś czasu stosuję OCM, czyli metodę mycia twarzy olejami. Metoda ta wyjątkowo spasowała mojej kapryśnej, z natury tłustej cerze skłonnej do trądziku i rozszerzonych naczynek.

(Czy jest OCM, jak się za nie zabrać i co jest potrzebne opisałam w poście: KLIK!)

Widząc, jak moja skóra i włosy lubi oleje, zaczęłam stosować nie tylko OCM, ale również na noc nakładać oleje zamiast kremu.

Zaobserwowałam, że zarówno moja cera jak i włosy, preferują różne mieszanki olejów a nie jeden czysty. Dlatego też mieszałam ze sobą różne oleje, metodą prób i błędów wypróbowałam "to i owo" aż w końcu postanowiłam zrobić taką oto mieszankę:



Zmieszałam ze sobą:
- ok. 15 ml oleju arganowego,
- ok. 30 ml oleju z pachnotki,
- ok. 25 ml oleju z wiesiołka,
- ok. 60 ml oleju z czarnuszki.

Dlaczego wybrałam akurat te oleje?
Poza tak prostym faktem, że moja cera po prostu lubi te oleje, skłoniło mnie ich działanie:

Olej arganowy


Właściwości:
- odkażające, przeciwzapalne (polecane przy trądziku!),
- ujędrniające,
- wygładzające, 
- przeciwdziała procesom starzenia się skóry (zawiera antyoksydanty, m. in. wit. A i E),
- wspomaga regenerację komórek (działanie rewitalizujące),
- pomocny i przydatny nawet dla skór zmienionych chorobowo: w przebiegu egzem, ostrego trądziku, blizn,
- wycisza cery wrażliwe i naczyniowe,
- łagodzi poparzenia słoneczne.



Olej z pachnotki


Właściwości:
- antyoksydacyjne,
- przeciwzapalne,
- przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne (potwierdzone klinicznie skuteczne działanie hamujące rozwój Propionibacterium acnes- bakterii wywołujących trądzik!),
- promieniochronne,
- hipoalergiczne,
- łagodzi cery naczynkowe, wrażliwe i swędzące,
- działa regenerująco (przyspiesza gojenie ran, oparzeń, odmrożeń),
- hamuje rogowacenie ujść gruczołów łojowych (zapobiega zaczopowaniu i powstawaniu zaskórników i ropnych, bolących pryszczy podskórnych),
- wspomaga wytwarzanie kolagenu i elastyny (działanie przeciwzmarszczkowe i redukujące już powstałe zmarszczki),
- polecany dla skór atopowych.

Olej z wiesiołka


Właściwości:
- reguluje pracę gruczołów łojowych,
- wspomaga regenerację komórek,
- łagodzi świąd i podrażnienia,
- poprawia elastyczność skóry,
- zapobiega przebarwieniom,
- mogą go stosować osoby z egzemą, łojotokowym zapaleniem skóry, łuszczycą.



Olej z czarnuszki


Właściwości:
- antyoksydacyjne,
- przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, przeciwzapalne,
- reguluje pracę gruczołów łojowych,
- wspomaga regenerację komórek,
- zalecany nawet przy ostrym trądziku, egzemie, grzybicach, alergiach.


Mieszanka ma dość ciemny kolor (ponieważ najwięcej dodałam oleju z czarnuszki a on ma bardzo ciemną barwę), oraz intensywny, korzenny zapach (bardzo spodobał mi się zapach czarnuszki, chociaż wiele osób uważa, że to smrodek ;)). Oleje wlałam do pojemnika z pompką, by ułatwić sobie wydobywanie produktu. Poniższe zdjęcie ilustruje ilość oleju, którą nakładam na całą twarz! Dosłownie odrobina, przy czym cała twarz jest dokładnie pokryta mieszanką olejów. Taką samą ilość nakładam również na szyję i na dekolt. 

Ta mieszanka olejów jest tak skomponowana, by częściowo wchłaniała się w skórę a częściowo pozostawiała delikatną warstwę ochronną jakby krem. Mieszankę trzymam w lodówce, obecnie oleje stosuję jedynie na noc (na dzień stosuję lekki krem nagietkowy o którym pisałam Wam tutaj: KLIK!). Rano i wieczorem wykonuję OCM, i do olejów oczyszczających dodaję kilka kropel w/w mieszanki.

(Ilość mieszanki wystarczająca na pokrycie całej twarzy.)
(Barwa mieszanki.)

Jakie efekty zaobserwowałam na swojej skórze:
- zmniejszenie liczby wyprysków,
- zmniejszenie zaczerwienień, wyciszenie gry naczyń krwionośnych,
- gojenie się trudnych do usunięcia pryszczy i zaskórników na brodzie,
- cera jest promienna, zregenerowana, wygląda na wypoczętą, ma wyrównany koloryt,
- buzia jest gładka i przyjemna w dotyku,
- trzeba uzbroić się w cierpliwość- na efekt trzeba poczekać kilka dni.

Mieszanka nie spowodowała rozszerzenia ujść gruczołów łojowych (porów), nie spowodowała wysypu pryszczy ani żadnych odczynów alergicznych.

Taką mieszankę mogę serdecznie polecić osobom borykającym się z cerą tłustą i trądzikową!


A czy Wy stosujecie oleje? Jakie one są? Jakie macie cery?
Chętnie wszystkiego się dowiem! :)

Pozdrawiam =*

EDIT 21.11.14r.: Notka, w której opisuję tę mieszankę olejów i jej zastosowanie w OCM: KLIK!

EDIT. 14.02.15r.: Spis olejów dopasowanych do różnych typów cer znajdziecie tutaj: KLIK!

EDIT. 23.07.15r.: Podsumowanie roku oczyszczania twarzy metodą OCM: KLIK!
Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl