[129.] Łatwiej zapobiegać, niż leczyć...

Witam!
Dzisiejszy post będzie typową opisówką. Mam nadzieję jednak, że ten post naświetli niektórym konsumentom pewne sprawy dotyczące kosmetyków.

Wiele czytelniczek tego bloga to osoby związane z kosmetyką/kosmetologią mniej lub bardziej. Są świadomymi konsumentami. Jednak na co dzień w pracy spotykam osoby, które nie mają pojęcia, że kosmetyk z założenia nie jest substancją leczniczą, cofającą powstałe zmiany lecz ma spełniać funkcję pielęgnacyjną.

Czy to oznacza, że kosmetyki nie działają?

Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy. Jeśli ślepo wierzymy w obietnice producentów oraz koncernów, niestety, często możemy obejść się smakiem. Bo przecież ile osób kupiło krem przeciwzmarszczkowy lub likwidujący popękane naczynka i nie zauważyło żadnej poprawy?

Kluczem do pięknej i zdrowej cery jest świadomość, czego naszej skórze potrzeba, jak możemy jej pomóc, oraz wybieganie myślami w przyszłość, np. "jeśli teraz będę nadużywać solarium, jak będę wyglądać za 5 lat?". 

Nabywcy kosmetyków dzielą się na dwie grupy: 
1. osoby, które kompletnie nic nie robią ze swoją skórą (lub robią niewiele i niesystematycznie) a kiedy zobaczą jakiś defekt, chcą go cofnąć, by znów cieszyć się nienaganną cerą i móc nie zawracać sobie głowy stosowaniem kosmetyków,
2. osoby stawiające na pielęgnację, by zapobiec powstawaniu defektów w przyszłości lub opóźnić starzenie się skóry.
Kosmetyk z założenia ma spełniać funkcję pielęgnacyjną. Także łatwo można się domyśleć, że osobom spod nr 1 kosmetyki niewiele pomogą, lub pomogą na krótki okres czasu. Jeśli klient ma takie wymagania, lepiej poradzić mu inwazyjne zabiegi kosmetyczne i medycyny estetycznej, by mógł zobaczyć efekty od razu, ponieważ zazwyczaj tego oczekują klienci. Nie jest to jednak dobre podejście - skoro i tak w/w klienci nie będą dbać o cerę, to zmiany i defekty po jakimś czasie wrócą i to ze zdwojoną siłą. Przytoczę tutaj zabieg z użyciem botoksu. Botoks, jest to substancja chemiczna, która powoduje porażenie mięśni twarzy. I ten efekt wcale nie ustępuje (wbrew powszechnej opinii :)). Mięśnie porażone są trwale, a fakt, że po ok. pół roku osoba znów odzyskuje swoją dawną mimikę jest spowodowany tym, że tworzą się nowe połączenia nerwowe w skórze. Jaki więc jest efekt przy długotrwałym stosowaniu botoksu? Albo przestaje być skuteczny, ponieważ organizm bardzo szybko tworzy nowe połączenia nerwowe, albo całkiem odwrotnie- organizm się poddaje, przestaje wytwarzać nowe połączenia i zostajemy bez mimiki w miejscu, gdzie został wstrzyknięty botoks. Przy okazji botoksu, wspomnę, że jest to metoda skuteczna jedynie w przypadku zmarszczek mimicznych, tj. jeśli marszczymy czoło między brwiami (tzw. "lwia zmarszczka") lub często unosimy brwi do góry. Botoks sprawia, że nie uniesiemy już tych brwi, nie zmarszczymy czoła. O ile patrząc zwyczajnie w lustro efekt wydaje nam się świetny, ponieważ nie widzimy zmarszczki, o tyle możemy wyglądać dziwnie, gdy nie potrafimy wyrazić zdziwienia, unieść brwi, czy ich zmarszczyć. 

Dermatolodzy zalecają, że botoks powinny stosować osoby... mające ok. 20 lat! Dlaczego? Ponieważ porażając mięśnie w młodym wieku, zapobiegamy powstawaniu zmarszczek mimicznych. A co z zanikiem mięśni, który pojawia się, jeśli mamy je przez długi czas porażone? A co, jeśli w wieku 30 lat będziemy mieć permanentnie porażone mięśnie i nie będziemy miały w ogóle mimiki? Czy rzeczywiście o to chodzi, by w wieku 20 lat stosować tak drastyczne środki?

Absolutnie. Nie dajmy się zwariować :) 

Mój zestaw do wykonania maseczki dla cery trądzikowej i naczynkowej.
Jak już wielokrotnie wcześniej wspomniałam- kosmetyki mają na zadanie pielęgnować skórę i zapobiegać powstawaniu zmian a nie cofać już powstałe. Nie oznacza to, że kosmetyki nie działają na już powstałe zmiany, nie mniej jednak jak napisałam w tytule "łatwiej zapobiegać, niż leczyć". W przypadku kosmetyków należy mieć na uwadze, że codzienne, systematyczne, małe czynności są kluczem do sukcesu i w przyszłości dadzą wielki efekt.

Jeśli wiemy, czego naszej skórze potrzeba, powinnyśmy w tym kierunku ją pielęgnować. Często jednak nieprawidłowa pielęgnacja doprowadza do gorszego stanu niż przed używaniem kosmetyku. Dzieje się tak, ponieważ wiele kosmetyków jest wręcz przeładowane chemią, która powoduje powstawanie zaskórników, pryszczy, łojotoku, a często także nie działa wcale, przez co tak na prawdę kosmetyk jest bezwartościowy. Często wynikiem nieprawidłowej pielęgnacji jest sucha, odwodniona skóra z trądzikiem (w prawidłowym profilu cery trądzik nie występuje przy suchej skórze). Wystarczy odpowiednia pielęgnacja, by cera odzyskała swój rytm.

Jeśli chodzi o dokładne składniki w kosmetykach, które są wartościowe a których powinniśmy się wystrzegać, napiszę o tym osobny post, żeby nie przedłużać. Ze swojej strony mogę polecić kosmetyki firm Sylveco, Bania Agafii czy stronę z półproduktami zrobsobiekrem.pl. Moim pielęgnacyjnym objawieniem było spróbowanie OCM, czyli oczyszczania twarzy za pomocą olejów (link do posta: >KLIK<).

Edit 14.09.14r.- post dot. składu INCI: KLIK!

Aktualnie używane przeze mnie kremy firmy Sylveco.
Pamiętajmy, że zdecydowanie łatwiej jest zapobiegać zmianom niż je cofać. I właśnie takie zadanie jest stawiane kosmetykom. Powinniśmy bacznie obserwować swoją twarz i zauważać, że np. jeśli w okresie zimowym dochodzi do częstych przesuszeń skóry, lub podrażnień, powinniśmy stosować bardziej treściwe kremy, by zapobiec popękaniu naczynek w przyszłości. Niestety, jeśli naczynka już popękają, nie uda się ich wyleczyć za pomocą kosmetyków, w takim przypadku potrzebne już są zabiegi z użyciem IPL lub lasera. Niestety, raz uszkodzone naczynka mają tendencje do nawrotu, nawet po zaleczeniu ich IPLem lub laserem, dlatego lepiej zawczasu je wzmacniać i sprawić, żeby nie popękały. Dlatego kosmetyki do cery naczyniowej z reguły mają takie substancje jak wyciąg z kasztanowca, rutynę, witaminę C, które działają uszczelniająco i wzmacniająco na naczynka. Preparaty te mogą zmniejszyć pojawiający się rumień, jednak nie cofną powstałych zmian. Jeśli więc masz często zaczerwieniona twarz, pamiętaj o wzmocnieniu naczynek krwionośnych.

Częstym problemem jest również trądzik młodzieńczy, który nieleczony i/lub nieprawidłowo pielęgnowany prowadzi do wytworzenia się trądziku różowatego. Jest to przewlekły stan chorobowy występujący u dorosłych, charakteryzujący się wrażliwą i naczyniową cerą oraz zmianami trądzikowymi. Charakterystyczne dla tej choroby są przewlekłe zaczerwienienia, popękane naczynka a w ich obrębie pryszcze. Co ciekawe- nie występują jednak rozszerzone pory. Z trądzikiem różowatym ciężko walczyć, ponieważ większość kosmetyków powoduje jedynie nasilenie się zmian. Z cerą należy postępować jak z przysłowiowym jajkiem a efekty i tak są znikome. Trądzikowi różowatemu, szczególnie wśród Panów, towarzyszy przerost tkanki skórnej na nosie. Ten stan trzeba już leczyć chirurgicznie- należy poddać się wycinaniu przerosłej tkanki.

Powyższe przykłady bardzo dobrze obrazują, po co istnieją kosmetyki i jak powinno się je stosować. Przede wszystkim liczy się świadomość, jakich rezultatów możemy oczekiwać. Często nadużywanym słowem jest "przeciwzmarszczkowy". Odpowiedzmy sobie same- czy ta nazwa oznacza, że kosmetyk wygładzi zmarszczki, czy będzie zapobiegał ich powstawaniu?
Na sam koniec przypomnę o poście, w którym opisuję jak określić swój rodzaj cery i jak powinno się ją pielęgnować. Są to podstawowe informacje, nie mniej jednak bez nich "ani rusz" :) Link do posta: >KLIK<

A Wy jakie macie podejście do kosmetyków? Czego od nich oczekujecie?

Pozdrawiam! :)

21 komentarzy:

  1. Metodą prób i błędów znalazłam dobre produkty dostępne w szerokiej sprzedaży w niewielkich cenach, na których mogłabym na chwilę obecną oprzeć moją pielęgnację i cieszyć się skórą w całkiem niezłym stanie. Przez miesiąc, dwa, może pół roku... Dopóki nie umarłabym z nudy. O ile w jednym swetrze mogę chodzić latami (mam taki jeden siedmioletni ;))) tak stosowanie przez cały czas takiej samej pielęgnacji jest dla mnie najnudniejszą sprawą świata :D
    Znam moją skórę jak nikt inny bo przyglądam się jej od lat. Wiem co lubi, wiem przed czym się buntuje. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że mimo, że skórę mam mieszaną muszę ją i nawilżać i natłuszczać bo inaczej się przesusza i odwania. Nauczyłam się, że tonik działa cuda o ile trafimy na porządny produkt (niekoniecznie drogi). No i że 'chemia' w kosmetykach to nie koniecznie zło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że przyglądasz się swojej twarzy i świadomie ją pielęgnujesz- w tym cały sęk.
      Swego czasu też żonglowałam kosmetykami aż w końcu zaczęłam stosować to, co teraz opisuję i efekty są tak zadowalające, że za nic w świecie nie chcę wrócić do poprzednich kosmetyków.

      Co do chemii w kosmetykach- wiele zależy też od tego, co nasza skóra lubi. Chemia w kosmetykach to zazwyczaj substancje stabilizujące, poprawiające wygląd czy zapach. Zapychacze. Z założenia nie powinny mieć wpływu na skórę, jednak z doświadczenia wiem, że zazwyczaj nie są dobrze tolerowane przez skóry, chociaż konsumenci nawet o tym nie wiedzą :) Są to substancje całkowicie zbędne- przecież istnieją kosmetyki bez stabilizatorów i polepszaczy. Tak samo zastanawia mnie, dlaczego w drogeryjnych kosmetykach jest tak wiele sztucznych emolientów, skoro można dodać do kosmetyku olej, który jest naturalnym emolientem i w dodatku nie zapycha skóry ani nie drażni. Odpowiedź jest jedna- pieniążki. Mam wrażenie, że duże koncerny kosmetyczne robią byle co, byle najtaniej wyprodukować a jak najwięcej zarobić.

      Usuń
  2. Ja od niedawna patrzę na składy i uczę tego mojego kumpla. Niestety, on woli drogie kosmetyki (dla niego drogie=lepsze). W sklepach można znaleźć całkiem fajne perełki z dobrym składem za dobrą cenę. Cały czas jestem na etapie szukania czegoś odpowiedniego dla siebie. Na razie zmieniłam pielęgnację na oleje, ale nie widzę poprawy. Planuję też robić naturalne maseczki. Cóż, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnym przykładem, że drogie =/= lepsze jest Vichy :) Gdy patrzę na ich składy kosmetyków to włos mi się jeży na głowie. Marka zbudowała sobie renomę przez wiele lat a teraz robi dziadostwo i każe płacić za to nabotyczne sumy. Wyobraź sobie, że w serii dla osób z trądzikiem, główną substancją aktywną jest... alkohol denat. Logika jak u najtańszych, najmniej znaczących firm...

      Próbowałaś OCM, czy może stosujesz oleje jak krem? Jakich olejów używasz? :)

      Usuń
    2. Oj, nic nie mów o Vichy. Dobrze, że nie patrzę ślepo na marki i opakowania, jak mój kolega. Teraz mi mówi, że nie chce być pryszczaty. Eh... Znam jeszcze jedną osobę, która bardzo narzeka na pryszcze, a używa tony kosmetyków, które tylko pogarszają stan cery :O No cóż. Może niektórzy lubią wydawać pieniądze po prostu :D
      Na razie oczyszczam twarz olejami, wybrałam tę oliwkę Hipp (ta, której Ty używasz) i olejek rycynowy. Na razie nie widzę wielkich efektów, ale dopiero zaczęłam i staram się to robić regularnie. No, i dokupuję ręczniczki, bo miałam tylko 1, a prać tak w kółko to wiadomo, średnio się chce. Póki co zostanę przy tej mieszance, jak się nie sprawdzi to najwyżej zmienię oliwkę Hipp na coś innego. :)

      Usuń
    3. Stosowałam swego czasu sam olej rycynowy + Hipp. Jednak efekt był słabszy niż wtedy, gdy dodaję dosłownie 2-3 krople oleju arganowego lub z pachnotki. Warto wzbogacić mieszankę o te kilka kropel, szczególnie że działanie jest znacznie lepsze :)

      Usuń
    4. Pewnie tak jest, ale jestem ograniczona jeśli chodzi o finanse, więc na razie olejek arganowy jest poza moim zasięgiem. Muszę poszukać u siebie sklepu z olejami, bo chcę jeszcze nabyć coś do włosów :)

      Usuń
  3. Składy składami, ale jest zbyt wiele zmiennych by opierać się wyłącznie na samym czytaniu INCI. Za to co innego jest, kiedy świadomie potrafimy odczytać funkcję poszczególnych składników. To jest ważne, da pewne wyobrażenie. Co do reszty nie można zapominać, że na produkt składa się określona formuła, fazy itd. mało kto pisze/mówi o źródle pochodzenia danego surowca. Dlatego też zrezygnowałam z zakupów półproduktów.
    Często też płacimy za technologię, patenty itd. Nie da się uciec od tego i wiem o czym mówię, bo w moim otoczeniu są osoby związane z tą działką. Opracowanie receptury, zgodność z normami i wiele innych wytycznych składa się na produkt końcowy.
    Dlatego też lubię poruszać się pomiędzy różnymi półkami/firmami. I różnica jest odczuwalna, ale druga sprawa to tak jak kiedy zostało powiedziane, coś w stylu "każdy ma taką pielęgnację na którą go stać i w jaką wierzy". I to jest prawda. Nie czarujmy się, ale dobrej jakości pielęgnacja, która przynosi efekty i ma przełożenie na dalsze nie tylko dni, miesiące ale lata, kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wpis który dodałam to tylko wierzchołek góry lodowej... Sama jeszcze uczę się i niewiele wiem, jednak tyle, ile mogę, staram się pomóc innym. Jak sama wspomniałaś- kierowanie się składem INCI, to już dobra droga do odpowiedniego doboru kosmetyków :)

      Jednak drogie nie zawsze oznacza dobre... Tak samo jak w przypadku ograniczonego budżetu- również możemy znaleźć w niskiej cenie dobre i kiepskie produkty.

      Usuń
  4. Z chęcią używałabym naturalnych "kosmetyków", ocm, maseczek domowej roboty. Jednak przeraża mnie fakt dobierania składników, całkowicie się na tym nie znam, a wizja wydawania pieniędzy na metodę prób i błędów skutecznie mnie zniechęca...
    gg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o uniwersalnej mieszance do OCM, która sprawdzi się w każdym typie skóry: http://azime-make-up.blogspot.com/2014/07/114-oczyszczanie-twarzy-olejem-metoda.html

      Jeśli jednak masz problem, że pojawiają się u Ciebie pryszcze, to warto zastąpić w w/w mieszance olej arganowy olejem z pachnotki. Można go kupić tutaj: http://zrobsobiekrem.pl/pl/p/Olej-z-pachnotki-ORGANICZNY/156.

      Jeśli chodzi o maseczkę, to polecam ten wpis: http://azime-make-up.blogspot.com/2014/07/122-glinka-czerwona-jako-sposob-na.html, jednak zastąp glinkę czerwoną, białą. Do kupienia tutaj: http://zrobsobiekrem.pl/pl/p/Glinka-biala-porcelanowa/64. Polecam, ponieważ będzie pochłaniać nadmiar sebum, jednak nie podrażni Twojej mieszanej skóry we wrażliwych i suchych miejscach.

      Spójrz na ceny tych kosmetyków i półproduktów- zamkniesz się z powodzeniem w 50 zł, a produkty te wystarczą Ci na kilka/kilkanaście użyć. Jestem przekonana, że to nie będą pieniądze wyrzucone w błoto :)

      A poza tym... Czy kupując kosmetyki np. w Rossmanie, też nie posługujemy się często metodą prób i błędów? ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dobrze znam każdy ten post, o ile nie zawsze pozostawiam komentarze, o tyle nowe wpisy czytam;) w szczególności jeśli chodzi o pielęgnacje.
      Do metody OCM sie przymierzam;) i tutaj moje pytanie, czy do tej uniwersalnej mieszanki można dodawać równocześnie po kropli oleju arganowego i z pachnotki?;)
      gg

      Usuń
    3. Jak najbardziej można :) Byle nie za dużo! Po kropli-dwóch będzie optymalnie :)

      Usuń
  5. Ja stawiam na jak najbardziej naturalną i prostą pielęgnację :) Uważam, że jeśli komuś zależy na dobrym zdrowiu i wyglądzie to warto pamiętać, że mają na to wpływ różne czynniki np. dieta, stres, nałogi o czym wiele osób niestety zapomina.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam! Trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem i przepadłam całkowicie :) Otwarłaś mi oczy na wiele rzeczy. Zrobiłam zamówienie ze ZróbSobieKrem, wczoraj doszła przesyłka i już wieczorem zrobiłam sobie maseczkę z glinki zielonej z hydrolatem z drzewa herbacianego. Nie pamiętam kiedy rano wyglądałam tak ładnie :) Teraz poszukuję kremu do twarzy i byłabym wdzięczna za pomoc. Do tej pory używałam Bioderma Sebium Global. Czy mogłabyś sprawdzić czy to w ogóle jest warty uwagi krem? Czy jak większość sama chemia? Ja się na tym zupełnie nie znam. Mam cerę mieszaną skłonną do trądziku oraz często ropnych bolących zmian. Może sama robię sobie krzywdę tym kremem? Zauważyłam tylko, ze kremy z dodatkiem "owocowym" czy rumiankiem od razu powodują "wysyp" ;) Tak jak Vichy o którym piszesz (już wiem dlaczego kolejne próby stosowania go powodowały, ze stawałam się jednym wielkim pryszczem, a przecież miało być tak pięknie, bo z apteki i drogie). Czy mogę liczyć na Twoją pomoc? Pozdrawiam serdecznie i bardzo BARDZO dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!
      Właśnie odpisałam Ci bardzo wyczerpujący i długi komentarz, i coś nacisnęłam i wszystko skasowałam :( Cała ja... Dziś wieczorem obiecuję, że napiszę wszystko jeszcze raz!

      Usuń
  7. Ja 3 razy próbowałam zamieścić swój komentarz ;) Ale ja blondynka :))) Z góry dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie powiem, że bardzo się ucieszyłam z Twojego komentarza i jest mi bardzo miło, że mogę Ci pomóc :)

      Przejrzałam wnikliwie skład kremu Biodermy, o którym piszesz. Co znalazłam w środku?
      1. Bardzo wysokie stężenia kwasów: cytrynowego i salicylowego. Kwasy te mają na zadanie złuszczyć martwy naskórek oraz działać bakteriobójczo. Jednak nie wolno złuszczać naskórka codziennie, ponieważ w ten sposób można podrażnić skórę! Kwasy to działka kosmetologów i nie radziłabym eksperymentować z nimi na własną rękę. W zależności od tego, jaką kto ma cerę, kosmetolog dobiera odpowiedni kwas, stężenie oraz długość czasu, jaką utrzymuje się go na skórze, po czym trzeba go zmyć. Zabiegi te wykonuje się nie częściej niż raz na 7-10 dni! Pomyśl, jak bardzo musiałaś drażnić swoją skórę, nakładając ten krem dwa razy dziennie, dzień w dzień…
      2. Żeby zminimalizować uczucie podrażnienia, producent naładował do kremu bardzo duże ilości emolientow. Niestety, są to sztuczne emolienty, które zapychają skórę, przez co tworzą się rozszerzone pory i ropne, bolące wypryski, o których wspominasz. W kremie bardzo dużo jest silikonu- daje on złudne uczucie wygładzenia, jednak w żaden sposób nie odżywia skóry. Kończąc stosować krem, uczucie gładkości mija.
      3. W kremie jest dużo cynku, który działa wysuszająco. O ile stosowanie cynku z umiarem daje dobre efekty, o tyle stosowanie cynku codziennie może podrażnić i przesuszyć skórę.
      4. Krem ma w sobie bardzo dużo zbędnych, sztucznych polepszaczy i stabilizatorów.

      Efekt? Twoja skóra jest wrażliwa, podrażniona. Została naruszona ochronna warstwa hydrolipidowa skóry, więc skóra broni się, wytwarzając więcej sebum, żeby na nowo wytworzyć tę ochronną warstwę. Jak sama wspomniałaś- tworzą się ropne pryszcze, założę się, że występują też u Ciebie rozszerzone pory.

      Moja rada jest następująca: warto, żebyś zastosowała mycie twarzy metodą OCM. O tej metodzie pisałam tutaj: http://azime-make-up.blogspot.com/2014/07/114-oczyszczanie-twarzy-olejem-metoda.html .
      Dlaczego ją polecam? Oczyszczanie twarzy w ten sposób pomoże Ci zregenerować ochronną warstwę hydrolipidową. Oczyszczanie olejami ma tę wielką zaletę, że oczyszcza twarz nie naruszając warstewki. Zawarta w olejach witamina A reguluje pracę gruczołów łojowych, wspomaga prawidłową keratynizację naskórka, co jest dla Ciebie ważne, ponieważ potrzeba wzmocnić Twój naskórek.

      Jeśli chodzi o kremy, jakie mogę Ci polecić, to proponuję zaopatrzyć się w te dwa kremy i stosować je następująco:
      1. http://sylveco.pl/sklep/kremy/lekki-krem-nagietkowy (na dzień i na noc)
      2. http://sylveco.pl/sklep/kremy/krem-brzozowo-nagietkowy-z-betulina (co trzecią noc zamiast nr 1. Jeśli nie będzie dla Ciebie za ciężki, możesz spokojnie stosować go częściej).
      Kremy te kupisz w aptekach, sklepach zielarskich lub przez Internet :).

      Początkowo możesz zauważyć wysyp drobnej kaszki na twarzy. Jest to spowodowane tym, że Twoja skóra nadal będzie mieć odruch obronny i będzie bardzo szybko wytwarzać nowe komórki naskórka a gruczoły łojowe nadal będą mieć nieuregulowaną pracę. Daj sobie jednak czas- gdy już skóra odnajdzie swój rytm, efekty będą coraz lepsze!

      Życzę powodzenia i trzymam kciuki za Ciebie i Twoją skórę. Wiem, że jesteś teraz na dobrej drodze w pielęgnacji swojej skóry :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź.
      Nie spodziewałam się aż tak dokładnej i wyczerpującej odpowiedzi :)
      Aż byłam zaskoczona ;) BARDZO dziękuję!!!!

      Od kilku lat walczę ze swoją "twarzą". Super młoda nie jestem (33 l.) a trądzik jak był tak jest. Odwiedzałam kosmetyczki, dermatologów i nie działało nic, albo dosłownie działało na chwilkę po czym było gorzej. Tylko peeling kawitacyjny w końcu zmniejszył zdecydowanie moje problemy. Kosmetyczka poleciła odwiedzić dermatologa, który to przepisał mi Tetralysal i właśnie ten krem Biodermy, o który pytałam. Było prawie idealnie przez cały czas brania antybiotyku. Skończyłam go gdzieś w maju po półrocznej kuracji. Od lipca jest katastrofa. To wszystko o czym piszesz to 100% racji, której chyba nie czułam przez antybiotyk. Krem powodował szczypanie za każdym razem gdy go nakładałam. Skóra jest przesuszona rano a popołudniu świecę się okropnie, do tego jest tak wrażliwa, że próba jakichkolwiek innych kosmetyków - Vichy, Garnier, La Roche Posay, i innych powodowały powstawanie nowych zmian, podrażnienia i ogólnie wizualny dramat. Jak trafiłam na Twojego bloga i czytałam o naturalnych kosmetykach od razu postanowiłam podjąć wyzwanie :)
      Już w poniedziałek przyszły w paczce produkty potrzebne do OCM. Tylko chciałam poznać Twoje zdanie - czy uważasz, że mogę spróbować, czy nie zaszkodzi to mojej twarzy bardziej? I szczerze to trochę boję się tej oliwki Hipp. Czym mogłabym ją zastąpić? Kupiłam olejek rycynowy, tamanu, ze słonecznika i pachnotki. Które dać i w jakiej proporcji???
      Mam jeszcze kilka pytań:
      Czy mogę przemywać twarz zamiast toniku po prostu hydrolatem? Do tej pory używałam Wody micelarnej Biodermy sebium ale zrezygnowałabym z niej chętnie, bo po opisie przez Ciebie kremu nie spodziewam się w niej cudownego składu.
      Jak często mogę robić maseczkę z glinki zielonej?
      Czy kwas hialuronowy można stosować bezpośrednio na twarz a nie tylko jako no. składnik maseczki?
      Przepraszam, że zawracam Ci głowę tyloma pytaniami ale wreszcie trafiłam na kogoś kto wie o czym mówi :)
      PS. Po pracy jadę zaopatrzyć się w kremy Sylveco :) Sprawdziłam na stronie producenta gdzie powinnam je dostać w swojej okolicy :) Dziękuję za radę!!!

      Usuń
  8. Napisze odpowiedź w dwóch częściach, ponieważ w całości nie mogę jej dodać, jest za długa ;))

    Lekarzem nie jestem, dlatego nie będę się wtrącać w metodę leczenia. Zwyczajnie nie znam się na tym, więc nie będę zabierać głosu. Nie mniej jednak, stosowanie antybiotyków powinno włączać się dopiero w przypadku, gdy inne środki nie pomagają. Wspomnę tylko, że Tetrysal jest antybiotykiem z grupy tetracyklin, które mogą stymulować wzrost komórek rakowych, są toksyczne w dużym stężeniu a kobiety w ciąży w ogóle nie powinny przyjmować tego leku. Nasuwa się pytanie, czy w Twoim przypadku na prawdę było potrzeba sięgać aż po tak radykalne środki? Nie jestem lekarzem, nie znam się.
    Jednak antybiotyki mają to do siebie, że niszczą florę bakteryjną w organizmie i na skórze- zarówno tę normalnie występującą, czyli "dobrą", jak i tę szkodliwą. W normalnych warunkach na skórze występują przeróżne bakterie, np. m.in. gronkowiec złocisty. Jednak poprzez odpowiednią budowę naskórka, ochronny płaszcz hydrolipidowy czy kwaśne pH naszej skóry, bakterie te nie wyrządzają nam szkód. W przypadku, gdy antybiotyk zabije również tę "dobrą" florę bakteryjną a niewłaściwe kosmetyki obniżą próg ochrony skóry, pomyślmy, co się wydarzy?
    Po odstawieniu antybiotyku na naszej twarzy zacznie pojawiać się na normalnie występująca flora bakteryjna. Jednak poprzez osłabienie skóry oraz przyzwyczajenie jej do stanu sterylności, stanu, w ktorym nie miała na sobie żadnych bakterii, następuje masakra- wysyp wyprysków, ciężko gojących się ranek, zaczerwienień, lekkich stanów zapalnych.

    Jak już wcześniej pisałam- potrzebujesz wzmocnić swoją skórę. Twoja skóra również potrzebuje czasu po to, żeby od nowa nauczyć się odróżniać "dobrą" i "złą" florę bakteryjną.

    Pamiętaj, że jeżeli widzisz, że krem Cię szczypie, podrażnia, uczula, to nie powinnaś go stosować na siłę. W ten sposób można sobie wyrządzić krzywdę.

    Jeśli chodzi o OCM: na wstępie powiem, że spotkałam już podobny przypadek do Twojego. U tej pacjentki OCM okazało się bardzo dobre i sama poleca go innym. Dlaczego polecam OCM osobom z cerą mieszaną? Oleje pomagają walczyć z suchością skóry- to oczywiste, ponieważ natłuszczają ją. Oleje pomagają również odbudować ochronną warstwę hydrolipidową. Oleje pomagają na trądzik, ponieważ regulują pracę gruczołów łojowych. Jak to się dzieje? Oczyszczając twarz olejami nie naruszamy ochronnej warstwy hydrolipidowej (naruszamy ją często stosując kosmetyki z detergentami, najsłynniejszym jest SLS). W tej sposób gruczoły łojowe nie dostają bodźca, że bariera ta jest naruszona i powinny produkować więcej łoju. Nie stymulując gruczołów łojowym, pomagamy im pracować we własnym, odpowiednim rytmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cz. II:

      Oliwkę HIPP polecam jako jedyną z gotowych oliwek, ponieważ nie posiada w sobie parafiny, która ma szkodliwy wpływ na skórę. Parafina zapycha pory, sprawia, że pryszczy jest jeszcze więcej. Po za tym aspektem HIPP posiada w składzie olej ze słonecznika, olej ze słodkich migdałów- są to "lekkie" oleje, które nie zapychają skóry. Częściowo się wchłaniają, pielęgnując w ten sposób skórę. Poza tymi dwoma olejami w składzie oliwki znajduje się jeszcze wit. E oraz perfum. I to cały skład oliwki :) Prosty, nieskomplikowany i skuteczny.
      Jeszcze wtrącę, że zauważ, że sama skusiłaś się na zakup oleju słonecznikowego ;) Także oliwka HIPP powinna spasować Twojej skórze.

      Jeśli jednak jesteś pewna, że nie chcesz jej stosować, zastąp ją olejem słonecznikowym. Dodaj kapkę oleju rycynowego i po 2 krople oleju tamanu i pachnotki. I pamiętaj, że ta metoda oczyszczania potrzebuje czasu, zanim pojawią się efekty, jednak warto ich oczekiwać, bo dają swietne korzyści na długi okres czasu :)

      Jeśli chodzi o przemywanie twarzy- zależy, co rozumiesz pod pojęciem przemywania :) Jeśli w ciągu dnia odczuwasz potrzebę przetarcia twarzy czymś wilgotnym, to hydrolat będzie idealny! Jeśli jednak chcesz stosować hydrolat zamiast micelu lub toniku, to niestety nie tędy droga. Dlaczego?
      Micel a tonik to całkiem różne rzeczy. Micel służy do demakijażu (jednak nie do oczyszczania twarzy!) a tonik ma na zadanie wyrównywać pH naszej skóry.
      Oczyszczanie olejami OCM pozwala na wyrzucenie w kąt zarówno micelu jak i toniku- przed OCM nie musisz robić demakijażu, ponieważ oleje świetnie radzą sobie ze zmywaniem kosmetyków, również wodoodpornych. Po OCM nie musisz stosować toniku, ponieważ ta metoda nie zmienia pH Twojej skóry. PH skóry zmieniają żele do mycia twarzy i inne produkty zawierające detergenty (np. SLS).

      Jeśli chodzi o micel Biodermy, nie jest aż tak zły jak ten krem, o którym pisałaś. Nie mniej jednak, OCM i hydrolaty spiszą się lepiej w codziennej pielęgnacji :)

      Maseczkę z glinki zielonej możesz robić 2 razy w tygodniu. Jeśli jednak będzie dla Ciebie za mocna, stosuj ją raz w tygodniu. Gdy skończysz opakowanie glinki zielonej, myślę, że będziesz mogła zacząć stosować którąś z łagodniejszych glinek, np. białą, czerwoną lub żółtą, ponieważ nie będziesz już potrzebować tam mocnego odtłuszczania skóry.

      Kwas hialuronowy można stosować bezpośrednio na oczyszczoną skórę, na niego można nałożyć krem :)

      Powodzenia, daj znać za jakiś czas, jak idzie naturalna pielęgnacja i jakie są efekty :) Ciekawa jestem, jak sprawdzi się u Ciebie Sylveco.
      W razie kolejnych pytań, pisz śmiało, od tego jestem, żeby pomóc :)

      Pozdrawiam!

      Usuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl