Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naczynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naczynka. Pokaż wszystkie posty
[482.] Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka część V: jak stosować peelingi enzymatyczne?

[482.] Kompendium Wiedzy o Złuszczaniu Naskórka część V: jak stosować peelingi enzymatyczne?

Peeling enzymatyczny to jeden z najciekawszych i najbardziej lubianych kosmetyków, jednak by móc w pełni cieszyć się z efektów jego stosowania, trzeba wiedzieć, jak się z nim obchodzić. Dlatego dziś, na przykładzie peelingu z Sylveco, opowiem Wam o tych preparatach.


Dla kogo są przeznaczone?

Są to najdelikatniejsze z peelingów, charakteryzują się bardzo łagodnym działaniem złuszczającym. 

Z tego względu polecane są dla osób o skórach:
- z tendencją do rumienia: wrażliwych, alergicznych, naczynkowych,
- które nie wymagają intensywnego złuszczania: suchych, dojrzałych,
- wyjątkiem są cery trądzikowe ze stanami zapalnymi- chociaż taką skórę należy dokładnie złuszczać, by zapobiec zaleganiu mas komórek warstwy rogowej w ujściach gruczołów łojowych, to  istnieje duże ryzyko podrażnienia ich peelingami ziarnistymi oraz zaognienia zmian trądzikowych. Jeśli więc na Twojej skórze pojawia się trądzik i jest on zaogniony, zaczerwieniony, z białymi czopami, ropny, pozostawiający blizny i przebarwienia- zdecydowanie sięgaj po peeling enzymatyczny.

W przypadku trądziku o lekkim przebiegu, tj. gdy zmiany są w kolorze skóry, nie mają ropnej ani zapalnej podstawy, mają wygląd niewielkich zmian w formie kaszki lub sporadycznych, większych zmian- możemy wybrać peeling ziarnisty. 

Skóry u których występuje ryzyko komedogenności na wskutek łojotoku, a więc tłustych i mieszanych, lepszym wyborem będzie peeling ziarnisty, który umożliwi skuteczniejsze usunięcie zbędnych martwych komórek naskórka. Oczywiście wybór rodzaju peelingu jest kwestią bardzo indywidualną- niewiele jest osób borykających się tylko z jednym problemem skórnym, dlatego wybór peelingu może okazać się trudny- np. w przypadku cer tłustych, ale jednocześnie naczynkowych- w takiej sytuacji należy znaleźć produkt najbardziej odpowiadający skórze.
 


Jakiego efektu powinnyśmy oczekiwać?

Mówiąc o kosmetyku złuszczającym, który stosowany jest tylko 1x w tygodniu, efektów jego stosowania oczekujemy już po pierwszym użyciu. W przypadku peelingów ziarnistych owszem, najwyraźniejszy efekt stosowania widzimy tuż po użyciu, gdy skóra jest wyraźnie miękka i gładka. Jednak w przypadku peelingu enzymatycznego pełny efekt widoczny jest dopiero 2-3 dni od zastosowania!

Dzieje się tak, ponieważ enzymy zawarte w peelingu (bromelaina z ananasa i papaina z papai) rozkładają białka komórek naskórka. W ten sposób stają się one bardziej podatne na złuszczenie, które następuje w kolejnych dniach i wynika z fizjologi skóry. Dlatego też na drugi dzień po zastosowaniu peelingu enzymatycznego mogą pojawić się widoczne odstające skórki w odwodnionych miejscach lub w okolicach wyprysków- nie oznacza to, że peeling był mało skuteczny, tylko właśnie następuje proces złuszczenia. Nie powinnyśmy próbować usunąć tych skórek przy pomocy kolejnego, ziarnistego peelingu w miejscach objętych złuszczaniem, lecz przeczekać ten okres. Bardzo pomaga mocne nawilżenie tych strategicznych miejsc- im lepiej nawilżona skóra, tj. im więcej posiada Naturalnego Czynnika Nawilżającego (NMF) oraz jeśli posiada szczelną barierę hydrolipidową, komórki naskórka są do siebie ściśle przymocowane i zdecydowanie rzadziej pojawia się łuszczenie, nawet w formie niewinnych "suchych skórek".

Dlatego w przypadku peelingów enzymatycznych oczekując efektów powinnyśmy patrzeć na skórę przez dłuższy okres czasu a nie tylko w momencie po jego wykonaniu. Stosowanie tego typu kosmetyku powinno przypominać kurację, która obejmuje nie tylko złuszczanie ale także nawilżanie cery. Pojawienie się delikatnego złuszczania jest punktowe i w żadnym wypadku nie jest tak drastyczne jak po kwasach- te substancje niszczą wiązania pomiędzy komórkami a nie same komórki, dlatego mają zdolność głębszej penetracji skóry i zdecydowanie mocniejszego złuszczenia, które także pojawia się w kilka dni od wykonanego zabiegu.


Oczywiście tuż po zastosowaniu peelingu enzymatycznego również możemy wyczuć pewną miękkość i gładkość skóry jednak nie jest ona aż tak widoczna, jak w przypadku peelingów ziarnistych co wynika z delikatności tego kosmetyku oraz faktu, że jest przeznaczony dla cer, które nie wymagają mocnego złuszczenia. Jest to bardzo istotne, ponieważ zbyt mocne złuszczanie skóry przyczynia się do pogłębienia problemów z cerą, o czym pisałam Wam już w I części Kompendium:



Formuła peelingu enzymatycznego

Konsystencja peelingów enzymatycznych wprowadza niektóre osoby w zakłopotanie- zazwyczaj ma ona postać gęstego, treściwego kremu lub masła (jak w przypadku Sylveco) lub proszku. Jest to spowodowane faktem, że bromelaina i papaina wymagają wody, by się uaktywnić. Dopiero w kontakcie z wodą, enzymy wykazują właściwości złuszczające. Czas, przez jaki enzymy są aktywne wynosi tylko 30 minut, dlatego jeśli w składzie peelingu enzymatycznego widzicie wodę, to kosmetyk ten zdążył się dezaktywować zanim nawet trafił do sprzedaży- w takiej sytuacji często do peelingu dodawany jest kwas i to on odpowiada za właściwości złuszczające produktu a nie enzymy. Chociaż dla laika obie te grupy surowców nie różnią się, to warto pamiętać, że kwasy są dużo silniejszymi substancjami i bardzo łatwo wyrządzić sobie nimi krzywdę!


Sposób użycia

Specyfika enzymów i konieczność dostarczenia im wody wymaga specjalnego zastosowania peelingu enzymatycznego. By prawidłowo przygotować skórę do zastosowania peelingu, należy ocenić obecność substancji myjących w jego składzie- w przypadku Sylveco jest obecny glukozyd laurylowy, dlatego wystarczy przed jego aplikacją wykonać demakijaż, jeśli to konieczne. Natomiast jeśli nasz peeling nie posiada substancji myjących (np. odżywcza maseczka-peeling Vianek), wtedy oprócz demakijażu powinnyśmy umyć skórę kosmetykiem dogłębnie oczyszczającym (np. żelem, pianką, emulsją lub mleczkiem), stonizować i dopiero przejść do wykonywania peelingu.

Peeling Sylveco najlepiej nakładać na wilgotną twarz, ale przy pomocy suchych dłoni, by woda nie dostała się do słoiczka. W kontakcie z wodą peeling przyjmuje bardziej kremową niż maślaną konsystencję co ułatwia aplikację. Produkt rozprowadzamy co całej twarzy po czym zwilżamy dłonie i przechodzimy do masażu- w momencie kontaktu peelingu z wodą można odczuć mrowienie, szczypanie, swędzenie. Efekt ten powinien być jednak delikatny, o czym także informuje producent na opakowaniu:


Peeling enzymatyczny powinien trwać ok. 5-10 minut, przy czym nie jest to jak w przypadku maseczek lub kwasów bierne "leżenie" produktu na skórze. Powinnyśmy systematycznie dokładać wody na emulsji tworzącej się na naszej twarzy: a więc przemasowywać skórę, ponownie zwilżać dłonie wodą, znów masować- czynność powinna zostać powtórzona kilkakrotnie przy niewielkich porcjach wody. W ten sposób wciąż aktywujemy kolejne enzymy, które rozproszone są w masie oraz ułatwiamy późniejsze spłukanie produktu.


Efekty?

W przypadku peelingu enzymatycznego nie powinnyśmy spodziewać się efektu "wow" tuż po aplikacji- na ten kosmetyk należy patrzeć przez pryzmat systematycznego i długotrwałego stosowania, by móc ocenić efekt. Po wykonanym peelingu możemy odczuwać efekt miękkiej i gładkiej skóry, ale jest on delikatniejszy niż po peelingach ziarnistych co wynika ze specyfikacji tego kosmetyku oraz faktu, że jest przeznaczony dla delikatnych cer, na które niekorzystnie wpływa mocne złuszczanie naskórka.




Peeling enzymatyczny nie daje efektu jak kuracja kwasami- tj. nie powoduje mocnego łuszczenia skóry ("wylinki")- i nie powinien być traktowany jako ich synonim. Gdybyśmy utworzyły oś mocy peelingów, to enzymy i kwasy znajdowałyby się na dwóch przeciwległych końcach (tj. peeling enzymatyczny jest najdelikatniejszym a kwasy najsilniejszym) a nie obok siebie.

Na sam koniec jeszcze kilka pytań Czytelniczek z facebookowej grupy "Kosmetologia Naturalnie", na którą serdecznie zapraszam:

1. Jak często wykonywać peeling enzymatyczny?
Jak każdy inny peeling twarzy- nie częściej niż 1x w tygodniu i nie rzadziej niż co 3 tygodnie.

2. Czy peeling enzymatyczny można stosować zamiennie z ziarnistym?
Jeśli skóra preferuje takie zmiany, tak.

3. Jakie są przeciwwskazania do stosowania tego kosmetyku?
Przede wszystkim nadwrażliwość na enzymy- jeśli zamiast delikatnego szczypania, czy swędzenia, które jest oznaką aktywacji i działania enzymów, odczuwasz silne pieczenie, gorąco, dyskomfort a po zmyciu skóra jest zaogniona, nie powinnaś sięgać po ten rodzaj peelingu. Odradzam też jego stosowanie w mocno zadrapanych miejscach lub rankach, ponieważ w tych miejscach będzie bardziej szczypać, przez co jego stosowanie będzie mało komfortowe.

4. Jak wzmocnić działanie peelingu enzymatycznego?
Jeśli uważasz, że peeling enzymatyczny jest dla Ciebie za słaby, sięgnij po peeling ziarnisty.

5. Jakie są skutki braku stosowania peelingów?
Częstsze to występowanie suchych skórek, ziemistości cery, czy gorsza wchłanialność substancji aktywnych z innych kosmetyków. Ponadto w przypadku cer z tendencją do niedoskonałości brak systematycznego lecz delikatnego złuszczania stwarza ryzyko wzmożenia niedoskonałości, ponieważ martwe komórki naskórka czopują ujścia gruczołów łojowych przez co bakterie zyskują doskonałą pożywkę i miejsce do bytowania.

6. Co daje połączenie peelingu mechanicznego z enzymatycznym?
Taki peeling traktujemy w kategorii "ziarnistych" a enzymy wzmacniają efekt działania substancji ścierających.



Na sam koniec pokażę Wam jeszcze w formie ciekawostki, jak zmienia się peeling Sylveco- jest to normalna reakcja i nie świadczy o zepsuciu ani dezaktywacji enzymów. Ciemniejszy peeling pochodzi z pierwszej partii (jeszcze taki archaik znalazłam w moich zbiorach!) i już dawno jest przeterminowany, chociaż do samego końca bardzo dobrze złuszczał naskórek. Natomiast beżowy to świeży, dopiero co otwarty produkt. 


A Wy lubicie peelingi enzymatyczne, czy pozostajecie wierne ziarnistym? Jakie są Wasze ulubione marki? Znacie ten z Sylveco?

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

Pozdrawiam,
[444.] Pielęgnacja cery naczynkowej

[444.] Pielęgnacja cery naczynkowej

Chociaż cera naczynkowa dotyka sporej rzeszy osób, bardzo mało firm kosmetyków naturalnych wypuszcza linie stricte przeznaczone do wzmacniania naczyń krwionośnych. Każda osoba świadomie wybierająca kosmetyki wie, że napis producenta „dla cery…”, czy „dla wieku …+” jest jedynie sugestią i najważniejsze jest to, żeby zerkać na substancje zawarte w składzie INCI, jednak taki napis jest bardzo pomocny dla początkujących osób. Ważny jest też psychologiczny aspekt, że skoro kosmetyk został przeznaczony dla danego typu cery, to nie powinien nam zaszkodzić.

Pielęgnacja cery naczyniowej wcale nie jest łatwa: wiele producentów „wrzuca” cerę naczynkową oraz suchą czy wrażliwą do jednego worka, tworząc kosmetyki o bardziej treściwych konsystencjach. Takie preparaty z pewnością nie sprawdzą się u osób z tendencją do komedogenności- dlaczego?
Otóż cera naczynkowa to podtyp cery- oznacza to, że może dotyczyć zarówno cer tłustych, mieszanych jak i suchych czy normalnych. Jeśli nie wiecie, czym różni się typ i podtyp cery a także jak je określić, zapraszam do osobnego wpisu: Jak określić swój typ i podtyp cery?


Czy problem cery naczynkowej mnie dotyczy?

To pierwsze pytanie, która powinna sobie zadać każda z nas: nawet, jeśli nie obserwujemy u siebie popękanych naczynek (a więc żywoczerwonych „niteczek” stale widocznych na powierzchni skóry, w terminologii dermatologicznej określane jako „teleangiektazje”), to warto mieć na uwadze, że w pielęgnacji tego podtypu cery najważniejsza jest prewencja! Kosmetyki mają możliwość wzmacniania naczyń krwionośnych i zapobiegania ich pękaniu, jednak nie cofną powstałych już teleangiektazji. Jeśli mamy popękane naczynka, warto zainteresować się zabiegiem laseroterapii czy elektrokoagulacji – te zabiegi umożliwiają całkowite usunięcie teleangiektazji, jednak nawet po ich usunięciu należy stosować pielęgnację przeznaczoną do cery naczynkowej, aby zapobiec nawrotowi zmian.

Cera naczynkowa to nie tylko ta, na której już są popękane naczynka- jeśli Twoja cera ma tendencję do rumienienia się albo rumieńce nie znikają z Twojej twarzy: jesteś posiadaczką cery naczynkowej. Zwróć także uwagę na cery Twoich najbliższych- jeśli u kogoś z rodziny występują popękane naczynka, prawdopodobnie również jesteś w grupie osób o osłabionych naczyniach krwionośnych i powinnaś pamiętać, że Twoje żyłki również mogą popękać wraz z upływem lat.

Etapy nasilania się cery naczynkowej:
1.    Tendencja do pojawiania się rumienia, który powoli, ale całkowicie ustępuje,
2.    Wystąpienie trwale zaczerwienionych miejsc na twarzy np. stale czerwone płatki nosa czy nieznikające rumieńce,
3.    Powstanie teleangiektazji przez rozszerzenie naczyń krwionośnych (potocznie „pękanie naczynek”).
 



Różnicowanie cery naczynkowej a cery normalnej czy wrażliwej

Różnicowanie cery naczynkowej a cery normalnej czy wrażliwej
Cera naczynkowa może rozwinąć się także na podłożu cery normalnej (sama jestem posiadaczką takiego typu cery) jednak trzeba też odróżnić problem kruchych naczyń krwionośnych a prawidłowej reakcji skóry jaką jest rumień pojawiający się po intensywnym wysiłku fizycznym czy pod wpływem silnych emocji. Różnica polega głównie na szybkości znikania rumienia:  prawidłową reakcją jest pojawienie się i stopniowe oraz szybkie jego zniknięcie natomiast kruchość naczyń objawia się w bardzo powolnym zanikaniu rumienia lub nawet niecałkowitym wyrównaniu kolorytu skóry: może ona pozostawać zarumieniona na stałe a rumień ten będzie się nasilał pod wpływem bodźców. Oczywiście częste narażenie skóry na niesprzyjające warunki a więc: nadmierne opalanie się, brak ochrony skóry przed wiatrem i mrozem, uprawianie wyczynowych sportów czy intensywne treningi na siłowni, które sprawiają, że cera się rumieni, mogą pretendować do rozwoju cery naczynkowej. Niektóre zawody także są w grupie ryzyka, jak np. kucharz, piekarz (gwałtowne zmiany temperatur), trener personalny, kulturysta (intensywne treningi siłowe) czy kierowca, pracownik chłodni (niesprzyjające warunki zewnętrzne jak promieniowanie UV czy mróz).

Cera naczynkowa to zazwyczaj także cera wrażliwa, ale nie każda cera wrażliwa jest naczynkową. W przypadku cer naczynkowych rumień nasila się pod wpływem najmniejszych bodźców, dlatego określamy ją także jako wrażliwą. Natomiast cera wrażliwa także reaguje nawet na najmniejsze bodźce ale rumień może po prostu szybko zanikać i wtedy nie mamy do czynienia z cerą naczynkową, chociaż oczywiście cera wrażliwa pretenduje do przekształcenia się w naczynkową, ponieważ jak wspomniałam wyżej: częste rumienienie się skóry, nawet z jednoczesnym szybkim zanikaniem może doprowadzić do rozszerzania i osłabiania naczynek. Różnice pomiędzy podtypem cery naczynkowej i wrażliwej są subtelne a reakcje obu cer przeplatają się ze sobą, co może ich utrudniać prawidłowe określenie.



 Podtyp cery naczynkowej na podłożu różnych typów skór
 
Jeśli jesteśmy posiadaczkami cery naczynkowej lub znajdujemy się w grupie ryzyka, czyli mamy kruche naczynka krwionośne albo ktoś z naszej rodziny boryka się z tym problemem, należy wprowadzać do pielęgnacji preparaty, które będą zawierały substancje wzmacniające naczynka. Poniżej zobaczycie, że posiadanie cery naczynkowej nie musi oznaczać wywrócenie pielęgnacji do góry nogami, czy sięganie po preparaty o zbyt treściwych konsystencjach, które mogłyby prowadzić do komedogenności. Musimy ocenić, jaki jest nasz typ cery a więc: tłusta, mieszana, normalna czy sucha a potem dobierać odpowiednie kosmetyki pod ten typ z uwzględnieniem ekstraktów czy olejów wzmacniających naczynka!


Poniżej przygotowałam zestawienie przykładowych kosmetyków do cery naczynkowej z rozróżnieniem jej typów. Dlaczego taki podział jest istotny? Ponieważ wielu producentów kosmetyków wypuszczających serie do cery naczynkowej od razu zakłada, że typ tej cery musi być suchy. Wynika to z faktu, że cera naczynkowa nierzadko rozwija się wraz z wiekiem, gdy spada w skórze poziom produkcji bariery hydrolipidowej i NMF (struktur odpowiadających za odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie skóry, które pełnią funkcje ochronne przed czynnikami zewnętrznymi) ale też kolagenu, który odpowiada za utratę elastyczności zarówno skóry jak i naczyń krwionośnych, przez co stają się one bardziej kruche i podatne na pękanie. Jedną z podstaw pielęgnacji cery naczynkowej jest jej ochrona przed czynnikami zewnętrznymi a więc stosowanie takich kosmetyków myjących, które nie będą naruszać bariery hydrolipidowej a dodatkowo ją wzmocnią (np. mleczka)  a także kremów o treściwych konsystencjach. Taka pielęgnacja niekoniecznie będzie pasować skórom tłustym, mieszanym i trądzikowym, przy których problemy z niedoskonałościami cery mogłyby się nasilić.


Dopiero od niedawna mówi się o problemie, jakim jest cera tłusta i trądzikowa a jednocześnie naczynkowa. Niestety za taki stan odpowiada nieprawidłowa pielęgnacja cery tłustej czy trądzikowej (np. nadużywanie kwasów, stosowanie kosmetyków z etanolem czy zbyt agresywnie oczyszczających), czy zażywanie niektórych leków przez osoby młode (np. tabletki antykoncepcyjne).


Wielu dermatologów ma także problem z prawidłowym określeniem stanu cery pacjenta i automatycznie cerę zaczerwienioną i problematyczną określają jako trądzik różowaty. A jest to już schorzenie dermatologiczne, nie kosmetyczne. To dysfunkcja skóry, która objawia się uporczywym trądzikiem po zastosowaniu nowych kosmetyków, jednocześnie z silną reakcją rumieniową skóry. W przypadku trądziku różowatego niezbędne jest sięganie po leki, by wyciszyć jego aktywną fazę (zmiany trądzikowe bardzo podobne do trądziku młodzieńczego jednak bez obecności zaskórników).  Natomiast w przypadku cery naczynkowej ale jednocześnie będącej skórą tłustą, mieszaną lub trądzikową wystarczy odpowiednia pielęgnacja, by wyciszyć powstawanie niedoskonałości i odpowiednie oczyszczenie cery. Oczywiście nieprawidłowa pielęgnacja lub jej brak, gdy mamy cerę naczynkową oraz tłustą/mieszaną/trądzikową może spowodować rozwój trądziku różowatego, dlatego też dobór odpowiednich kosmetyków jest tak ważny!


Próbowałam wielu kosmetyków pod kątem cery naczynkowej zarówno na sobie jak i na swoich pacjentkach, ponieważ problem kruchych naczyń krwionośnych jest najczęściej występującym defektem kosmetycznym zaraz po cerach problematycznych. Dzięki uprzejmości sklepu Triny.pl mam możliwość pokazania Wam najciekawszych preparatów dla takiego rodzaju cery! W dodatku mam dla Was rabat na zakupy w wysokości -10% na hasło „NATURALNIE” dlatego pod każdym z kosmetyków znajdziecie odnośnik bezpośrednio do odpowiedniej zakładki na Triny.pl. Promocja obowiązuje od … do… . Osobiście podpowiem, że lubię zakupy na Triny.pl, ponieważ zamówienia realizowane są szybko i bezproblemowo a paczuszka oznakowana specjalną naklejką zabezpieczającą przed otwarciem przez osoby niepowołane. Na naklejce widnieje napis, że powinna być nieprzerwana- gdyby było inaczej możemy podejrzewać, że ktoś przed nami oglądał zawartość przesyłki. Bezpieczeństwo przede wszystkim ;).



Przejdźmy więc do kosmetyków!

Oczyszczanie twarzy:


Mleczka cenię za ich delikatność oraz uniwersalność- wiele cer naczynkowych dobrze reaguje właśnie na ten rodzaj kosmetyków myjących, ponieważ ryzyko naruszenia przez nie bariery hydrolipidowej skóry jest niewielkie. Ponadto dzięki zawartości emolientów wzmacniają tę barierę ochronną skóry co w konsekwencji sprawia, że skóra staje się bardziej odporna na niekorzystne warunki atmosferyczne, przestaje być nadreaktywna a rumień staje się mniej intensywny. O tym, jak dokładnie stosować mleczka pisałam Wam w osobnym wpisie i warto na niego zerknąć: mleczka jako jedyne kosmetyki myjące można zastosować dwa razy pod rząd. Do cer naczynkowych polecam:


Arnikowe mleczko oczyszczające, Sylveco (cera sucha)



W składzie znajdziemy tytułową arnikę, która wzmacnia naczynia krwionośne. Mleczko pozostawia na skórze film, z którym niekoniecznie polubiłyby się cery ze skłonnością do zapychania, ale cerom suchym przyniesie ulgę i wpłynie na poprawę ich nawilżenia.


Cena: ok. 19 zł za150 ml


Odżywcze mleczko do demakijażu, Vianek (cera mieszana i normalna)



Za wzmocnienie naczyń krwionośnych odpowiada olej rokitnikowy bogaty w witaminę C. To mleczko ma inną formułę niż wymienione wcześniej: delikatnie oczyszcza ale nie pozostawia na skórze wyczuwalnego filmu.

Cena: ok. 18 zł za 150 ml
Zobacz na Triny.pl


Odmładzająca pianka Anti-Age, Eco Laboratorie (cery ze skłonnością do komedogenności ale wrażliwe)


Pianka będzie dobrym wyborem dla tych skór, po których pojawia się uczucie ściągnięcia i zaczerwienienie po umyciu, ale które nie tolerują pozostawiania filmu. Będzie też dobrym wyborem dla tych osób, które potrzebują kosmetyku odrobinę mocniej oczyszczającego niż mleczko ale bez ryzyka podrażnienia czy odwodnienia skóry. Za wzmocnienie naczyń krwionośnych odpowiada olej rokitnikowy.

Cena: ok. 19 zł za 150 ml


Żel fito-oczyszczający, Planeta Organica (cery wymagające dogłębnego oczyszczenia: tłuste, trądzikowe, zanieczyszczone)


Ten żel jest najsilniejszym z wymienionej tutaj czwórki, jednak wciąż jest na tyle delikatnym kosmetykiem, że nie będzie oczyszczał skóry zbyt agresywnie. Ma bardzo ciekawą konsystencję przypominającą bardzo gęsty, niemal galaretowaty żel, który sprawia, że nie potrzebujemy dużo produktu by odpowiednio oczyścić skórę. W składzie znajdziemy ekstrakt z herbaty chińskiej i aloes, które pomagają zmniejszać wypryski oraz regulują pracę gruczołów łojowych. W żelu znajdziemy dodatek witaminy C a także owoce acai, które odpowiadają za wzmocnienie naczyń krwionośnych.

Cena: ok. 18 zł za 200 ml


Tonizacja:
Cery naczynkowe mogą nie przepadać za pozostawianiem na nich substancji myjących, które zazwyczaj występują w gotowych tonikach. Dlatego dobrym wyborem będzie hydrolat! Oprócz tego warto mieć na uwadze, że gotowe toniki mają na zadanie obniżać pH skóry, dlatego ich wartość pH może wynosić nawet ok. 2.5, co może nadmiernie obniżyć pH skóry po zastosowaniu kosmetyków o fizjologicznym pH. A nadmierne obniżenie pH skóry wpływa na jej nadreaktywność i wzmożenie zaczerwienień. Dlatego też hydrolaty o fizjologicznym pH (ok. 5.5) będą bezpiecznym wyborem.


Jednym z najbardziej znanych hydrolatów przeznaczonych do cery naczynkowej jest różany, który bardzo dobrze niweluje zaczerwienienia skóry ale też nawilża. Jeśli jednak chciałabyś skupić się bardziej na niwelowaniu niedoskonałości cery, wypróbuj hydrolat z melisy: dzięki silnym właściwościom przeciwzapalnym bardzo dobrze goi niechciane wypryski jednocześnie uszczelniając naczynia krwionośne.


Woda różana, Make Me BIO: ok. 15 zł za 100 ml,
Hydrolat z melisy, Bioline: ok. 23 zł za 75 ml.


Kremy:

Kremy Make Me BIO zachwyciły mnie swoim działaniem od kiedy pierwszy raz miałam z nimi styczność (a było to już ponad 2 lata temu!). Jedną z ich zalet jest długotrwałe wzmacnianie naczyń krwionośnych i widoczne niwelowanie zaczerwienień. Skóra staje się mniej reaktywna i ma bardziej jednolity koloryt. Dla skór suchych i normalnych polecam wersję „Garden Roses”, w której to właśnie tytułowy olejek różany a także geranium odpowiadają za wzmocnienie naczyń krwionośnych. Ten krem pozostawia na skórze lekki film, jednak nie jest on tłusty i nie skraca trwałości makijażu. Za to skóry mieszane i tłuste bardziej polubią wersję „Featherlight”, która jest lżejsza i szybciej się wchłania lecz tak samo dobrze nawilża i wycisza grę naczyń krwionośnych. W tej wersji substancjami wzmacniającymi naczynka są hydrolat pomarańczowy oraz olej z orzechów laskowych.


„Garden Roses”, Make Me BIO: ok. 45 zł za 60 ml
„Featherlight”, Make Me BIO: ok. 65 zł za 60 ml

Innymi kremami, które również bardzo dobrze wzmacniają naczynia krwionośne są kremy z dodatkiem rokitnika marki Sylveco- ich jedynym minusem jest kolor, który może wybijać się u osób o alabastrowej cerze. Kolor ten wynika z wysokiej zawartości oleju rokitnikowego. Także w tym wypadku możemy powiedzieć, że intensywna barwa jest gwarancją skuteczności!


Lekki krem rokitnikowy będzie lepszym wyborem dla skór z tendencją do zapychania, tłustych, mieszanych, czy trądzikowych, ponieważ jest lekki i dobrze się wchłania. Natomiast krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną to ratunek dla najbardziej suchych, wręcz atopowych skór: ma konsystencję niemal maści, która nie tylko odpowiednio nawilży ale także natłuści skórę, tym samym wzmacniając jej barierę ochronną i czyniąc bardziej odporną na wpływ niekorzystnych czynników zewnętrznych.

Lekki krem rokitnikowy, Sylveco: cena ok. 29 zł za 50 ml

Grzechem byłoby nie wspomnieć o jednej z nowości marki Vianek: kremie wzmacniającym na dzień z dodatkiem zielonego pigmentu, który subtelnie ale widocznie maskuje zaczerwienienia cery. Jest świetnym wyborem dla osób, które nie noszą makijażu na co dzień jednak chciałyby zminimalizować widoczność naczynek a także stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż, dzięki której nie musimy obawiać się o ich widoczność. Krem może być stosowany dla każdego typu cery. Oprócz zielonego pigmentu, w kremie znajduje się olej z czarnej porzeczki oraz ekstrakt z owoców borówki brusznicy, które wzmacniają naczynka. 



Cena: ok. 28 zł za 50 ml


Peelingi:

Najczęściej polecanym rodzajem peelingów dla cer naczynkowych są enzymatyczne: z racji tego, iż są to bardzo delikatnie działające kosmetyki, nie będą podrażniać reaktywnych skór ani nasilać ich zaczerwienień. Bardzo istotnym jest, żeby po zmyciu peelingu skóra była lekko zaczerwieniona a rumień szybko znikł (normalna reakcja skóry na powierzchowne złuszczenie) a nie zaogniona i żywoczerwona! Zbyt agresywne wykonywanie peelingu może nasilić rozwój cery naczynkowej dlatego należy pamiętać o umiarze. Peelingi enzymatyczne są zalecane także dla cer trądzikowych, by nie doprowadzać do rozsiewu bakterii po twarzy. Tym bardziej, jeśli posiadasz cerę naczynkową i trądzikową, powinnaś wybrać peeling enzymatyczny.


Peeling enzymatyczny Sylveco posiada olejek geranium, który wzmacniają naczynia krwionośne.


Cena: ok. 24 zł za 75 ml

Niestety, dla niektórych cer naczynkowych peeling enzymatyczny może okazać się za słaby, nie złuszczać odpowiedniej ilości martwego naskórka co w konsekwencji przyczynia się do czopowania ujść gruczołów łojowych i niechcianych wyprysków. Dlatego zawczasu, jeśli masz problem z łojotokiem lub zanieczyszczeniami cery jak zaskórniki czy wągry, sięgnij po peeling ziarnisty. W przypadku cery naczynkowej mogę polecić odżywczą maseczkę-peeling Vianek, która dzięki treściwej formule przypominającej masło sprawia, że drobinki zmielonych nasion lnu dobrze przesuwają się po skórze i nie złuszczają jej zbyt agresywnie. Dodatek oleju rokitnikowego wpływa na wzmocnienie naczyń krwionośnych a po zabiegu skóra jest nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku zwłaszcza, jeśli po wykonaniu peelingu potrzymamy kosmetyk na twarzy ok. 10-15 minut w formie maseczki!


Cena: ok. 19 zł  za 75 ml

Maseczki:
A jak już jesteśmy przy maseczkach, to oprócz powyższego peelingu-maseczki mogę polecić dwie rosyjskie maseczki, które wpłyną na uszczelnienie naczyń krwionośnych:

Pierwszą jest nawilżająca Planeta Organica, chociaż producent zaleca ją dla skór suchych, uważam, że lepiej spisze się na cerach skłonnych do zapychania. Oczywiście maseczka bardzo mocno nawilża oraz wygładza skórę, dlatego posiadaczki cer suchych będą z niej zadowolone, ale mnie zaciekawił efekt, jaki daje tuż po zmyciu. Większość nawilżających maseczek pozostawia na skórze chociaż delikatny film, za którym nie przepadają osoby ze skłonnością do niedoskonałości i zapychania. W tym przypadku ta żelowa maseczka zmywa się całkowicie i na twarzy nie czuć nawet najmniejszego jej śladu! Dlatego polecam w przypadku skór tłustych, mieszanych, trądzikowych. W składzie znajdziemy dodatek witaminy C, dzięki któremu wzmocni naczynia krwionośne!


Cena: ok. 24 zł za 100 ml

Drugą maseczką, którą polecam dla cer naczynkowych, ale tych wymagających nawilżenia jest wersja regenerująca Natura Siberica. Bardzo mocno nawilża pozostawiając skórę przyjemnie gładką. Po jej zastosowaniu jest wyczuwalny na skórze lekki film, jednak nietłusty i bardziej kremowy. Natomiast dodatek oleju rokitnikowego oraz jarzębiny wzmacnia naczynia krwionośne!


Cena: ok. 25 zł za 75 ml

Serum:
I na sam koniec mój ulubiony rodzaj kosmetyku: serum! Jeśli jeszcze nie posiadacie teleangiektazji, jednak jesteście posiadaczkami kruchych naczynek, wystarczy, jeśli dołączycie do swojej pielęgnacji serum o właściwościach wzmacniających naczynia krwionośne! Przygotowałam dla Was cztery serum w zależności od Waszych typów skór ale też preferencji co do formuły kosmetyku.

Serum olejowe: Biolaven i Resibo


Na pierwszy rzut oka w INCI oba serum mogą wydawać się bardzo podobne, jednak ich stosowanie uświadomiło mi, jak bardzo te kosmetyki się różnią. Przede wszystkim serum Biolaven spisuje się lepiej na skórach tłustych, mieszanych i trądzikowych, ponieważ dzięki zawartości olejku z lawendy reguluje pracę gruczołów łojowych i zmniejsza wypryski. Serum Resibo jest bardziej treściwe, mocniej odżywi i nawilży cery suche, odwodnione a także normalne, nieborykające się z problemem komedogenności. Oba serum wykazują działanie przeciwstarzeniowe i bardziej szczegółowe porównanie możecie przeczytać w osobnym wpisie.

W serum Biolaven naczynka wzmacnia olej z pestek winogron a w serum Resibo: także olej z pestek winogron oraz dodatek witaminy C.

Serum Biolaven: ok. 26 zł za 30 ml
Serum Resibo: ok. 129 zł za 30 ml


Serum emulsyjne: Planeta Organica

To serum występuje w dwóch wersjach: w czerwonej etykiecie dla skóry suchej i wrażliwej a w zielonej- dla tłustej i mieszanej. Oba kosmetyki to bogactwo substancji aktywnych i bardzo łatwo z nimi przesadzić, dlatego przypominam, że serum to skoncentrowane kosmetyki i wystarczy sięgać po nie 1-2x w tygodniu! 


Wersja czerwona ma lekko żelową konsystencję a substancjami wzmacniającymi naczynka są jagody goji, czarna porzeczka, róża, olejki geranium i pomarańczy oraz dodatek witaminy C- prawdziwe bogactwo substancji czynnych!


Cena: ok. 35 zł za 50 ml


Wersja zielona ma postać lekkiej emulsji, szybko się wchłania i nie powoduje zapychania porów. Wręcz przeciwnie- pomaga goić się wypryskom oraz reguluje pracę gruczołów łojowych. Substancjami wzmacniającymi naczynka są oleje z róży dzikiej i damasceńskiej oraz witamina C.


Cena: ok. 30 zł za 50 ml
_________
 

Jeśli jesteś posiadaczką cery naczynkowej lub masz kruche naczynka, koniecznie daj mi o sobie znać! Jestem ciekawa, czy wpis był pomocny oraz czy znacie któreś z powyższych kosmetyków? Jak spisały się u Was?

Pozdrawiam!

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl