[471.] Prawidłowe oczyszczanie twarzy- Kompendium Wiedzy!

[471.] Prawidłowe oczyszczanie twarzy- Kompendium Wiedzy!



Już w 2014r., na początku istnienia bloga pisałam o tym, jak bardzo oczyszczanie twarzy jest ważne oraz jak powinno przebiegać krok po kroku (jeśli nie czytałaś tej notki, zapraszam: Niedoceniane oczyszczanie twarzy). Aktualnie świadomość osób dbających o skórę jest coraz większa, dlatego też dla większości z nas naturalną czynnością jest dwuetapowe oczyszczanie skóry. Chciałabym jednak usystematyzować informacje, ponieważ temat ten jest rozległy i budzi wiele pytań.

Poprawne oczyszczanie twarzy nie polega tylko na usunięciu makijażu oraz powierzchownych zabrudzeń- by prawidłowo oczyścić skórę, należy także wydobyć nadmiar sebum, resztki makijażu oraz zanieczyszczenia dnia codziennego (jak np. kurz), które zlokalizowane są w porach. Jednak takie dogłębne oczyszczanie cery stwarza ryzyko zastosowania zbyt mocnych preparatów, które:
1. Mogą przyczynić się do naruszenia bariery hydrolipidowej,
2. Mogą nadmiernie złuszczać naskórek,
3. Mogą zarówno naruszyć barierę hydrolipidową jak i nadmiernie złuszczyć naskórek.


Naruszenie bariery hydrolipidowej

Gruczoły naszej skóry celowo produkują pot i sebum- mieszaka obu wydzielin tworzy na powierzchni skóry barierę/powłokę/płaszcz hydrolipidowy. Struktura ta warunkuje typ naszej cery- jeśli skóra wytwarza tę barierę w wystarczającej ilości, mówimy o skórze normalnej: nie pojawiają się na niej suche skórki, nie ma uczucia "ściągnięcia" skóry czy też niedostatecznego nawilżenia a jednocześnie nie błyszczy się ona nadmiernie a więc nie ma problemu z łojotokiem i nie ma ryzyka czopowania ujść gruczołów łojowych. Jeśli skóra nie jest w stanie wytworzyć odpowiednio szczelnej bariery hydrolipidowej, mówimy o skórze suchej- posiadaczki takich skór odczuwają potrzebę nie tylko nawilżenia skóry ale także natłuszczenia. Analogicznie, gdy skóra wytwarza zbyt dużo bariery hydrolipidowej, staje się ona widoczna w postaci nieestetycznego łojotoku i świecenia się skóry. W przypadku cery mieszanej, w zależności od partii skóry występuje różna aktywność gruczołów (nie mylić z podtypem cery o rozregulowanej pracy gruczołów łojowych, kiedy to po umyciu odczuwamy dyskomfort i musimy sięgnąć po krem ale już po kilku godzinach skóra zaczyna się błyszczeć).


Celem stosowania kosmetyków i pielęgnacji jest przede wszystkim wspieranie działania bariery hydrolipidowej- jeśli jest odpowiednio zbudowana, zatrzymuje wodę w naskórku przez co wpływa na jej odpowiednie nawilżenie ale także jest barierą ochronną przed czynnikami zewnętrznymi jak wiatr, mróz, wilgoć. Jeśli jednak naruszymy tę delikatną strukturę, skóra zacznie szwankować.

Kosmetyki myjące posiadają substancje, które usuwają tłuszcze z naszej skóry- tzw. związki powierzchniowo-czynne (in. surfaktanty, "detergenty")- jednak nie są one tak inteligentne, by mogły związać tylko zabrudzenia- mogą jednocześnie wymywać lipidy z bariery hydrolipidowej, tj. naruszać ją, co powoduje wzrost uciekania wody z naskórka.


Efektów po takim działaniu możemy oczekiwać dwóch, w zależności o typu naszej cery:

- jeśli jesteśmy posiadaczkami cery suchej, która sama nie potrafi wyprodukować odpowiedniej bariery hydrolipidowej, zaobserwujemy jeszcze silniejsze uczucie odwodnienia i wysuszenia cery- dlatego też posiadaczki takich skór intuicyjnie sięgają po delikatniejsze kosmetyki myjące, które mają nie dawać odczucia dyskomfortu,

- jeśli jesteśmy posiadaczkami cery normalnej lub tłustej, skóra zareaguje wzmożeniem pracy gruczołów łojowych. Jest to mechanizm obronny naszej skóry, który uruchamia ona w momencie wzmożonej ucieczki wody z naskórka. Przy sporadycznym kontakcie ze zbyt mocnym kosmetykiem skóra będzie tylko starała się odbudować barierę hydrolipidową, dlatego błyszczenie się skóry może na tym etapie nie być uciążliwe, jednak podczas długotrwałego i systematycznego stosowania zbyt mocnego kosmetyku myjącego dojdzie do sytuacji, w której gruczoły łojowe będą pracować "na wysokich obrotach", żeby nie tylko odbudować płaszcz hydrolipidowy ale także wytworzyć ochronną barierę, która ma być na tyle gruba, by nie dopuścić do naruszenia bariery hydrolipidowej. Niestety, często nasza skóra i tak nie ma szans z bardzo agresywnie oczyszczającymi kosmetykami jak np. SLS lub detergenty zawarte w mydłach, dlatego dochodzi do jednoczesnego odczucia niedostatecznego nawilżenia skóry, aktywizacji pracy gruczołów łojowych a nawet czopowania ujść gruczołów łojowych, co przyczynia się do zaostrzenia zmian trądzikowych,

- w przypadku cer mieszanych, można zaobserwować nawet dwa skrajnie różne przypadki, które są połączeniem powyższych procesów.



Nadmierne złuszczenie naskórka

Nierzadko oczyszczanie cery kojarzone jest ze złuszczaniem. A oczyścić skórę z nadmiaru sebum to nie to samo, co złuszczać martwy naskórek. Oczywiście złuszczanie jest bardzo istotne, by zapobiegać powstawaniu niedoskonałości, jednak zbyt agresywne także pogarsza stan skóry.
Martwa warstwa komórek naskórka nie jest na naszej skórze bezcelowo- ona także jest dla skóry ochroną przed wnikaniem drobnoustrojów do organizmu oraz fizyczną barierą w celu lepszej tolerancji niesprzyjających czynników zewnętrznych. Oczywiście całkowity brak złuszczania skóry nie poprawia jej stanu, ponieważ staje się ona ziemista, intensyfikuje się problem niedoskonałości cery, w tym takich jak wągry i zaskórniki. Jednak zbyt częste złuszczanie może doprowadzić do drażnienia żywych warstw naskórka a w konsekwencji skóra będzie bardziej reaktywna i zaczerwieniona, zacznie wytwarzać szybciej nowe komórki naskórka, lecz jeśli nie będą one wytwarzane prawidłowo, zostanie utrudnione prawidłowe odrywanie się komórek co daje nieestetyczny wygląd suchych skórek. Do tego wszystkiego prawdopodobnie dojdzie nasilenie łojotoku (jeśli jesteśmy posiadaczkami cery normalnej lub tłustej), ponieważ skóra zawsze broni się poprzez intensyfikację pracy gruczołów łojowych- tylko ten mechanizm może pobudzić szybko w pierwszej kolejności.

Więcej o peelingach twarzy


Jak w takim razie dogłębnie oczyścić twarz?

I. Dogłębne oczyszczanie skóry oznacza masowanie

By wyciągnąć to, co zalega głęboko w porach, nie wystarczy jedynie przetrzeć twarz płatkiem nasączonym tonikiem, hydrolatem czy micelem- cel stosowania tych kosmetyków jest całkiem inny i powiemy sobie o nich w dalszej kolejności. By oczyścić skórę dogłębnie, należy ją masować, ponieważ pod wpływem masażu wytwarza się ciepło, otwierają się pory a kosmetyk myjący dopiero wtedy ma szansę wyciągnąć to, co w nich głęboko zalega. Oczywiście w/w "ciepło" nie jest tak intensywne, żeby miało zagrozić cerze naczynkowej- jak każdy masaż, masowanie twarzy przyczynia się do lekkiego, niemal niewyczuwalnego rozgrzania tkanki. 

Dogłębne oczyszczenie porów wpływa nie tylko na eliminację niedoskonałości cery oraz czopowania ujść gruczołów łojowych. Jeśli skóra jest prawidłowo oczyszczona, lepiej wchłania substancje aktywne z później aplikowanych kosmetyków jak krem, serum czy olej. Zabrudzenia, które zalegają w porach mają charakter tłuszczowy, dlatego mogą blokować wnikanie do skóry humektantów, które powinny znaleźć się możliwie głęboko w naskórku, by miały szansę aktywnie wiązać cząsteczki wody wewnątrz niego. 

Oczyszczać skórę możemy przy pomocy (siła oczyszczająca malejąca): żel, pianka, emulsja, mleczko.

II. Twarz myjemy zarówno rano jak i wieczorem

O ile wieczorem każda z nas pamięta o myciu twarzy, o tyle obserwuję, że kwestia porannego oczyszczania wciąż nie dla wszystkich jest jasna. W ciągu nocy skóra także pracuje- tak samo jak w ciągu dnia wytwarza sebum i pot a pod wpływem koszmarów może nawet intensywniej się pocić. Pościel niestety jest pełna roztoczy, drobnoustrojów, kurzu, obumarłego naskórka. W dodatku jeśli nie sypiamy sami, jesteśmy dodatkowo narażeni na nocne kichanie, kasłanie, ślinienie się partnera/dziecka/zwierzaka śpiącego obok. Dlatego też rano powinno się umyć twarz poprzez masowanie.

Samo przetarcie twarzy rano płynem micelarnym jest bez sensu- ten kosmetyk służy jedynie do zmywania makijażu, nie oczyści dogłębnie porów a więc skóra nie będzie miała możliwości prawidłowo wchłonąć substancji znajdujących się w później aplikowanym kremie na dzień, które powinny znaleźć się głęboko w naskórku- np. humektantów. Samo przetarcie twarzy tonikiem, bez uprzedniego umycia, może ponadto przyczynić się do nadmiernego obniżenia pH skóry a to skutkuje jej reaktywnością, zaczerwienieniem i jak najbardziej może przyczynić się do wzmożenia łojotoku- skóra broni się jak może, aktywizując pracę gruczołów, chociaż to działanie jest bezcelowe, ponieważ w żaden sposób nie wpłynie na podniesienie pH skóry. Nadmierne obniżanie pH skóry jest tak samo szkodliwe, jak stosowanie kosmetyków ze zbyt wysokim pH (np. mydeł).

III. Jeśli nosimy makijaż, najpierw powinnyśmy go zmyć a dopiero potem przejść do oczyszczania dogłębnego

Jeśli nosimy makijaż a od razu przeszłybyśmy do zastosowania kosmetyku dogłębnie oczyszczającego, niestety wytworzy się na skórze zawiesina tego kosmetyku oraz kosmetyków kolorowych, które uniemożliwią odpowiednio dogłębne oczyszczenie. Natomiast zastosowanie kosmetyku do oczyszczania dogłębnego dwukrotnie już stwarza ryzyko, że może to być dla naszej skóry zbyt duża dawka i zostanie naruszona bariera hydrolipidowa skóry. 

Preparaty do demakijażu mają odpowiednio niewielką ilość substancji myjących, które mają umożliwić zmycie powierzchni skóry, bez naruszania bariery hydrolipidowej nawet przy długotrwałym kontakcie skóry z kosmetykiem. Niektóre produkty do demakijażu nie posiadają w ogóle substancji myjących lub są one zastąpione emulgatorami.

Kosmetyki, przy pomocy których wykonasz demakijaż: płyn micelarny, olejek, mleczko.

Często zadawane pytanie: Czy demakijaż powinno się stosować także rano? 

Z logicznego punktu widzenia: nie, ponieważ rano nie mamy makijażu, możemy więc powinąć ten pierwszy etap oczyszczania i od razu umyć twarz kosmetykiem dogłębnie oczyszczającym. Jednak dwuetapowe oczyszczanie także rankiem jest zalecane przez autorkę bestsellera "Sekrety Urody Koreanek"- chociaż sama autorka nie argumentuje konkretnie, dlaczego poleca ten krok także rankiem, wydaje mi się, że może to być spowodowane tym, że kosmetyki azjatyckie posiadają silikony i częstsze mycie pomaga skuteczniej wymyć je ze skóry, dzięki czemu mamy niwelować problem komedogenności. Są to tylko moje dywagacje i być może powód takiego działania jest całkiem inny- jeśli macie pomysły, dajcie znać!

VI. Odwrócona kolejność: najpierw żel, potem micel

To również przypadek, z którym często się spotykam- taka kolejność stosowania kosmetyków, tj. najpierw kosmetyk, którym masujemy skórę (najczęściej żel, ale zdarzają się także wersje z innymi kosmetykami) a później płyn micelarny w celu "doczyszczenia" skóry. Oczywiście nie jest to poprawna kolejność, o czym świadczy już sam fakt, że kosmetyk zastosowany w pierwszej kolejności nie jest w stanie uporać się z makijażem, co skutkuje sięganiem po płyn micelarny.

Jak wspomniałam wyżej- zastosowanie żelu (lub innego kosmetyku dogłębnie oczyszczającego) bezpośrednio na makijaż prowadzi do wytworzenia zawiesiny kosmetyków kolorowych, która uniemożliwia oczyszczenie dogłębne skóry. Stosując ten kosmetyk w pierwszej kolejności nie odblokujemy porów i nie przygotujemy skóry odpowiednio na przyjęcie substancji aktywnych z później aplikowanych kosmetyków. Przecieranie skóry płynem micelarnym wcale nie poprawi tej sytuacji- działa on jedynie powierzchownie, usuwając zanieczyszczenia z powierzchni naskórka, nie ma możliwości oczyszczenia porów- ponieważ jak już doskonale wiecie- żeby dogłębnie je oczyścić, należy skórę masować! Natomiast pozostawienie na skórze substancji myjących z micela może także przyczynić się do pogorszenia stanu cery.



V. Tonizacja

Po umyciu twarzy należy ją stonizować w celu wyrównania pH skóry. Jest to bardzo ważna czynność, ponieważ prawidłowe pH odpowiada za prawidłowe środowisko do życia bakterii flory fizjologicznej- jeśli pH skóry zostanie zaburzone, skóra będzie zasiedlana przez chorobotwórcze bakterie, które mogą nasilać problemy dermatologiczne, w tym także trądzik. Ponadto prawidłowe pH przyczynia się do prawidłowej budowy ceramidów naskórka a ich dobry stan znacznie opóźnia procesy starzenia się skóry.

Do tonizacji służą: toniki, hydrolaty, napary ziołowe (w większości gotowych toników zawarte są w niewielkiej ilości środki powierzchniowo-czynne, jednak nie każda skóra dobrze toleruje pozostawianie ich na skórze. W takiej sytuacji warto sięgnąć po hydrolaty lub sporządzać napary).

VI. Podsumowując: które kosmetyki do jakiej czynności oraz jaka kolejność?

Jeśli nosisz makijaż, wieczorne oczyszczanie zacznij od płynu micelarnego lub olejku lub mleczka a następnie przejdź do oczyszczania dogłębnego.

By oczyść dogłębnie skórę masuj ją żelem lub pianką lub emulsją lub mleczkiem. Oczyszczanie dogłębne wykonuj zarówno rano jak i wieczorem.

Jak zauważyłyście, mleczko to jedyny kosmetyk, który możecie użyć zarówno do demakijażu jak i oczyszczania dogłębnego- jeśli chcecie stosować go jako jedyny kosmetyk myjący, jak najbardziej możecie, ale wtedy pamiętajcie o jego dwukrotnej aplikacji. 


VII. Czego unikać?

- Nadmiaru kosmetyków myjących- często chcąc dobrze oczyścić skórę, dokładamy kolejne etapy mycia twarzy- np. mleczko, micel, żel a więc aż trzy etapy w ciągu jednego oczyszczania albo częsta zamiana kosmetyków, np. rano żel, wieczorem pianka. Jeśli stosujemy zbyt dużo etapów, to także nie przyczynimy się do poprawy stanu cery, ponieważ zwiększamy ryzyko naruszenia bariery hydrolipidowej skóry. Jeśli masz problem z niedoskonałościami cery: wypryskami, wągrami czy zaskórnikami, nie dodawaj etapów oczyszczania tylko pomasuj skórę dłużej.

- Zbyt częste oczyszczanie skóry- skórę wystarczy myć rano i wieczorem. Jeśli jednak masz potrzebę dodatkowego umycia skóry w ciągu dnia (np. po siłowni, czy po powrocie z pracy), użyj tylko kosmetyku do demakijażu (pamiętaj, by spłukać go wodą i zaaplikować krem, ponieważ pozostawienie substancji myjących na skórze z preparatu do demakijażu może przyczynić się do naruszenia bariery hydrolipidowej). Oczywiście musisz też obserwować swoją skórę- niektóre cery będą dobrze znosić nawet trzykrotne mycie twarzy w ciągu dnia przy pomocy delikatnego kosmetyku myjącego, inne zdecydowanie bardziej będą preferowały pozostać przy dwukrotnym oczyszczaniu dogłębnym i w razie potrzeby wykonywania tylko dodatkowego demakijażu.

- Substancji myjących o nazwach: Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES)- z tymi związkami wiąże się dużo kontrowersji i dokładnie opisałam je TUTAJ. Niektóre cery nie będą też dobrze reagować na Sodium Coco-Sulfate (SCS).

- Odradzam także stosowania mydeł w kostce oraz mydeł czarnych, nie tylko ze względu na to, że są to bardzo agresywnie myjące kosmetyki, ale także ze względu na zaburzanie przez nie pH skóry. Temat wnikliwie rozpatrzyłam TUTAJ.

- O ile mydła w kostce czy SLS naruszają barierę hydrolipidową, o tyle kosmetyki z pewnymi rodzajami alkoholi będą całkowicie ją usuwać. Właściwości odtłuszczające a więc usuwające barierę hydrolipidową posiada etanol oraz izopropanol. O tym, jak poznawać je w składzie INCI i jak odróżniać je od innych rodzajów alkoholi pisałam TUTAJ.

- Nie polecam sięgać codziennie po kwasy- zgadzam się, że są to kosmetyki bardzo pomocne i skuteczne, jednak nierozważnie stosowane mogą znacznie pogorszyć stan skóry zamiast go poprawić. W dodatku kwasy wykorzystywane w ogólnodostępnych kosmetykach działają słabo w porównaniu do efektu, którego możemy oczekiwać po wizycie u osoby wykwalifikowanej. W przypadku kwasów polecam serię zabiegów pod okiem profesjonalisty, który także pomoże dobrać pielęgnację domową, jednocześnie modyfikując ją, gdyby cera potrzebowała mocniejszego nawilżenia lub natłuszczenia albo doszło do pogorszenia jej stanu.


- Kosmetyki myjące dobieraj rozważnie- jeśli odczuwasz po kosmetyku dyskomfort, "uczucie ściągnięcia" i Twoja cera wymaga aplikacji kremu to znak, że kosmetyk, którego użyłaś był zbyt mocny i doszło do naruszenia bariery hydrolipidowej. Szukając odpowiedniego kosmetyku myjącego staraj się zachować pewien schemat- jeśli żel był za mocny, nie kupuj od razu mleczka, ponieważ może okazać się mieć zbyt treściwą formułę jak dla Twojej skóry. Stopniowo zmniejszaj siłę kosmetyku myjącego- jeśli nie spisał się żel, wybierz piankę. Następnie daj jej czas i możliwość zadziałania- przy zmianie kosmetyków może nastąpić chwilowe pogorszenie się stanu cery. Najbardziej miarodajnym czasem na ocenę działania kosmetyku jest miesiąc- odstawianie kosmetyku po kilku dniach i zastępując nowym tylko sprawi, że skóra będzie dodatkowo stymulowana i może zareagować tak, jak gdyby została podrażniona- może być bardziej reaktywna i zaczerwieniona, ale jednocześnie może dojść do nasilenia pracy gruczołów łojowych. Miej też na uwadze, że każdy kosmetyk z tej samej grupy ma inne stężenie substancji myjących oraz substancji łagodzących czy renatłuszczających, dlatego może się okazać, że żel marki X będzie dla Ciebie zbyt mocny, ale już żel marki Y jak najbardziej będzie pasował Twojej skórze.


VIII. Całkowicie naturalne oczyszczanie

Jeśli jesteście fanami jak najbardziej naturalnej pielęgnacji i wybieracie jak najmniej przetworzone kosmetyki, to serdecznie polecam Wam wypróbowanie:

- olejów w celu demakijażu (może to być dowolny olej, nawet spożywczy, który aktualnie posiadacie),

- własnej roboty płynu micelarnego na bazie ekstraktu z mydlnicy (jeśli nie lubicie pozostawiania tłustej powłoki przez oleje),

- mycie twarzy białą glinką (jako metoda oczyszczania dogłębnego, alternatywa dla żeli, pianek i emulsji),

- mycie twarzy metodą OCM - jedna z najbardziej fenomenalnych metod mycia twarzy, ponieważ wykonując ją nie tylko oczyszczamy twarz ale także opóźniamy procesy starzenia się skóry,

- hydrolatów i naparów w celu tonizacji.


Istnieje spora różnica pomiędzy demakijażem olejami a OCM. Także oleje do demakijażu mogą mieć różne formuły- tradycyjną, podczas której olej pozostawia na skórze tłustą powłokę, jednak jest ona dobrze zmywalna przez później aplikowany kosmetyk myjący, lub tzw. "hydrofilową", czyli bez pozostawiania tej powłoki. Jednak te drugie formuły, chociaż wygodne, mogą być oparte o substancje oksyetylenowane (np. PEG), które nie powinny być stosowane w kosmetykach naturalnych, jako substancje potencjalnie drażniące. Wszystko, co powinnyście wiedzieć o stosowaniu olejów na twarz, zawarłam w osobnym artykule: TUTAJ.


Mam nadzieję, że powyższy artykuł rozwieje Wasze wątpliwości dotyczące oczyszczania twarzy- oczywiście w razie jakichkolwiek pytań czy wątpliwości, piszcie je w komentarzach i wspólnie je omówimy!

Dajcie znać, czy dowiedziałyście się czegoś nowego i czy informacje tutaj przytoczone były pomocne!

Pozdrawiam,

[470.] EKOTYKI- relacja!

[470.] EKOTYKI- relacja!

W zeszłą sobotę w Krakowskim Forum Przestrzenie miały miejsce Targi Kosmetyków Naturalnych "Ekotyki"- miałam niesamowitą przyjemność być tam oficjalnie wraz ze swoim mini stoiskiem i służyć poradą w skomponowaniu poprawnego planu pielęgnacji czy analizy składów INCI.


Na miejsce przyjechałam odpowiednio wcześniej, by zdążyć rozpakować stanowisko i przygotować się do konsultacji- muszę przyznać, że miałam obawy, czy podołam podjętemu przedsięwzięciu- w końcu ostatni raz konsultacje prowadziłam rok temu jeszcze podczas pracy na stanowisku dermokonsultantki! Kontakt z pacjentem twarzą w twarz z jednej strony znacznie ułatwia analizę typu i podtypu cery, jednak trzeba zdecydowanie bardziej skupić się nad doborem słów i umiejętnym, ale jednocześnie prostym przekazaniu cennych, czasem trudnych- ponieważ związanych z chemią i fizjologią- informacji. 

Targi rozpoczęły się o godzinie 11.00, co od razu dało się zauważyć poprzez szybkie zapełnienie się sali- frekwencja osób zainteresowanych konsultacjami była dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem! Gdy zaczęłam prowadzić konsultacje o godzinie 11.00 to skończyłam o 17.30 (wraz z lekko ochrypniętym głosem). Nawet nie mam pojęcia, kiedy te kilka godzin upłynęło!


Było mi niesamowicie spotkać Was osobiście, Moje Czytelniczki- zarówno te, które miałam przyjemność poznać już wcześniej, jak i te, które korespondowały ze mną jedynie za pośrednictwem bloga! Spotkanie z Wami było dla mnie niesamowitą motywacją do dalszego działania!

Natomiast muszę przyznać, pytania przez Was zadawane były na bardzo wysokim poziomie- zdecydowanie nie dotyczyły podstaw pielęgnacji, co pokazuje, jak bardzo świadomymi osobami jesteście. Pytania częściej były dociekliwe, niektóre dotyczyły składów i substancji stosowanych w kosmetykach, czy też wiązały się z procesami fizjologicznymi, które starałam się dokładnie tłumaczyć. Każda osoba, która poddała się konsultacji, dostawała ode mnie ulotkę z wytycznymi, jak prawidłowo ułożyć swój plan pielęgnacji, co uwzględnić i na co zwrócić uwagę.

Mistrzynie selfie ;)
 
Pod koniec targów, gdy ruch zaczął maleć, znalazłam chwilę czasu, by obejrzeć prezentowane kosmetyki. Oczywiście zainteresowanie klientów stoiskami było ogromne, jednak mimo tego udało mi się osobiście poznać i porozmawiać z kilkoma Wystawcami! 

Jeśli nie miałyście okazji uczestniczyć w Ekotykach, to serdecznie polecam Wam zainteresować się kolejną edycją! Wstęp jest bezpłatny, nie zobowiązuje do zakupów a można zapoznać się z wieloma kosmetykami oraz zdobyć cenne informacje dotyczące zarówno pielęgnacji jak i makijażu mineralnego. Większość Wystawców umożliwia testowanie produktów a także uzyskanie próbek, pomaga w doborze preparatów pielęgnacyjnych czy odcieni kosmetyków kolorowych.


Serdecznie zapraszam do zapoznania się z fotorelacjami Izabeli z bloga "Zakręcone Kółko" oraz Kariny i Adama z bloga "Zdrowo Naturalnie" !

Z pewnością wybiorę się na kolejną edycję tych Targów!
Pozdrawiam serdecznie,

[469.] Mineralne cienie do powiek Ecolore

[469.] Mineralne cienie do powiek Ecolore

Marka Ecolore niesamowicie pozytywnie zaskakuje mnie wraz z każdym nowym kosmetykiem. Przygodę z marką rozpoczęłam od podkładu- bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jego miałka, dobrze zmielona formuła, dzięki której podkład łatwo się aplikuje, daje mocne krycie bez efektu maski. Kolejnymi kosmetykami, które miałam przyjemność poznać były rozświetlacze. Nie zawiodły mnie: tworzą na twarzy idealną taflę, nie posiadają brokatowych drobinek, z łatwością możemy dozować ich ilość oraz intensywność.



Tym razem postanowiłam wypróbować cienie do powiek- dotychczas miałam od nich tylko jeden cień "Chocoholic", który dostałam w gratisie na targach EkoCuda w Warszawie. Cień ten tak bardzo przypadł mi do gustu, że potrafię używać go nie tylko na powieki, ale także rysuję nim brwi czy zastępuję bronzer! Tym razem wybrałam bardziej odważne kolory, by móc stworzyć coś więcej, niż tylko klasyczny, codzienny makijaż.

Spring Grass No. 021


Pierwszym kolorem jest soczysta, wiosenna zieleń. To trudny do noszenia kolor, jednak lubię nim akcentować dolną powiekę- nadaje spojrzeniu świeżości i intryguje. Zdecydowanie przykuwa uwagę!

Chociaż w opakowaniu cień wydaje się mieć drobinki, to jednak po roztarciu są one niewidoczne a sama formuła kosmetyku jest satynowa: nie jest to płaski mat ale też nie jest to odcień błyszczący.



Golden Rain No.004
 

Kolejny odcień jest bardziej stonowany i uniwersalny- to ciepły odcień złota z dodatkiem delikatnych drobinek. Makijaż z użyciem takiego odcienia szczególnie chętnie noszę w okresie Świątecznym oraz Noworocznym, dlatego czas intensywnego użytkowania tego koloru jeszcze przede mną!



Rosetta No. 008


To również odcień stonowany, satynowy, bez wyraźnych brokatowych drobinek. Odcień ten urzekł mnie, ponieważ jest pastelowy i nie tworzy iluzji zaczerwienionych oczu- a o taki efekt bardzo łatwo przy wszelkich odcieniach w czerwieni czy złamanym różu.



Czy cienie do powiek w formie sypkiej trudniej aplikować niż prasowane?

Absolutnie nie! Zarówno cienie prasowane jak i sypkie nanosimy na pędzel lub pacynkę po czym strzepujemy nadmiar produktu z pędzla/pacynki. W ten sposób pozbywamy się nadmiaru produktu i niwelujemy ryzyko zrobienia na powiece plamy czy osypywania się cieni.


Czy odczuwam różnicę pomiędzy cieniami mineralnymi a konwencjonalnymi?

Tak- w przypadku cieni konwencjonalnych zdarzają mi się podrażnienia oka, zaczerwienienie, suchość i łzawienie. Nie jest to regułą, ponieważ marki kosmetyków konwencjonalnych także sięgają po barwniki, które są dopuszczane do stosowania w kosmetykach naturalnych (CI 75100 – CI 77947). Natomiast sięgając po cienie mineralne mam pewność, że kosmetyk nie uczuli tej wrażliwej okolicy, jaką są oczy.


Czy cienie mineralne są mniej trwałe lub mniej napigmentowane niż konwencjonalne?

Nie- trwałość cieni mineralnych w moim przypadku jest nawet lepsza niż kosmetyków konwencjonalnych- nie rolują się na powiece i makijaż dobrze wygląda bez poprawek przez dłuższy czas. Natomiast pigmentacja zależy od stężenia użytych surowców i tak samo, jak producenci kosmetyków mineralnych są w stanie wytworzyć mocno kryjący podkład, tak samo mają możliwość wytworzyć mocno napigmentowane cienie do powiek. Wiele zależy od tego, co producent chce uzyskać- w przypadku Ecolore mogłabym śmiało polecić je osobom zajmującym się wizażem- pigmentację tych cieni śmiało mogłabym porównać do marek Sleek czy Inglot, zdecydowanie są lepiej napigmentowane niż MUR.



Cienie do powiek Ecolore to kolejny kosmetyk tej marki, który mogę zaliczyć do grona ulubieńców! Postanowiłam powiększyć swoją kolekcję tych cieni o czarny kolor- swój egzemplarz kupiłam na targach Ekotyki w Krakowie, gdzie miałam przyjemność osobiście poznać Dziewczyny z Ecolore! O samych targach opowiem Wam niebawem, natomiast czerń przetestowałam już na drugi dzień i powiem Wam, że jest niesamowicie mocno napigmentowana! A właśnie na takim efekcie, głębokiej i wyraźnej czerni mi zależy. Potestuję jeszcze trochę i z pewnością opiszę dokładnie swoje wrażenia!

Pozdrawiam serdecznie!

[468.] Ulubieńcy ostatnich tygodni- naturalne kosmetyki warte uwagi!

[468.] Ulubieńcy ostatnich tygodni- naturalne kosmetyki warte uwagi!

Dziś przychodzę do Was z garścią kosmetyków- zarówno tych znanych marek jak i mniej popularnych, z wyższej półki cenowej jak i tych przyjaznych portfelowi- jednak każdy z nich cechuje się wzorowym składem INCI i mogę je Wam polecić!

Spośród wymienionych kosmetyków znajdzie się coś i do ciała, i to twarzy i do włosów, także mam nadzieję, że każdego coś zaintryguje!

Odżywczy balsam do ciała, Resibo


Ten balsam przewijał się już kilka razy na blogu i wciąż jestem nim zachwycona! Jego formuła wyróżnia się zdecydowanie- jest lekka, ale jednocześnie treściwa, bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę, jednocześnie pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku.

Balsam ten uratował moją skórę przed kompletnym wysuszeniem podczas mojego "doświadczenia" z SCS - jestem pewna, że gdyby nie ten balsam, nie wytrwałabym z doświadczeniem do końca i przerwałabym eksperyment! Podczas stosowania żeli do mycia ciała z SCS skóra z każdym dniem stawała się coraz bardziej sucha, szorstka i - niestety- swędząca, co doskwierało mi najbardziej. Balsam przynosił skórze ukojenie, chociaż po raz kolejny utwierdziłam się w teorii, że najlepsze efekty w pielęgnacji przynosi stosowanie takich produktów myjących, które nie będą skóry wysuszały- a kiedy skóra będzie w dobrej kondycji, nakładanie balsamów dodatkowo przyczynia się do poprawy jej stanu! Chcąc zaobserwować na prawdę dobre efekty pielęgnacji, nie wystarczy stosować balsamów (czy też kremów) jako SOS po użyciu zbyt mocnych kosmetyków myjących. To nie przyczyni się do całkowitej poprawy stanu skóry!

Aż boję się pomyśleć, jak wyglądałaby moja skóra, gdybym nie miała tego balsamu w zanadrzu! Pamiętajcie o nim w nadchodzącym, wymagającym okresie jesienno-zimowym, kiedy skóra będzie potrzebowała mocnego odżywienia ale też ochrony!

Cena: ok. 60 zł za 200 ml

Fito-oczyszczający żel dla skóry tłustej i mieszanej, Planeta Organica


Ten gagatek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył- przede wszystkim ma bardzo ciekawą, niesamowicie gęstą konsystencję, co wpływa na jego wydajność. Wystarczy odrobina żelu by bez trudu umyć całą twarz. 

Początkowo troszkę obawiałam się, czy nie będzie dla mnie za mocny. Przy zmianie kosmetyku myjącego z pianki Eco Laboratorie na ten żel, początkowo zaobserwowałam pogorszenie stanu cery i pojawienie się wyprysków. Wiele osób w tym momencie stosowania kosmetyku zaczyna panikować obawiając się zapychania i odstawia produkt- a to błąd! Skóra może potrzebować kilku dni, by przyzwyczaić się do innego kosmetyku myjącego i początkowo reagować pojawieniem się niedoskonałości. Po kilku dniach sytuacja się uspokoiła, wypryski zaczęły ładnie znikać a z każdym kolejnym dniem stan cery się poprawiał- nie dość, że nie miałam problemu z niechcianymi gośćmi na twarzy, to dodatkowo skóra była przyjemnie odświeżona, nie zaobserwowałam wzmożenia łojotoku a ponadto zaobserwowałam zmniejszenie reaktywności naczynek.

Mimo, iż ten żel jest kosmetykiem dogłębnie oczyszczającym przeznaczonym- zgodnie z nazwą- dla problematycznych skór, nie powoduje uczucia ściągnięcia ani nie podrażnia cery. Ze względu na dodatek witaminy C i owoców acai polecam go dla osób borykających się jednocześnie z problemem cer naczynkowych oraz trądzikowych, tłustych, mieszanych. 

Cena: ok. 16 zł za 200 ml

Emulsja do higieny intymnej "Girls", AA intymna


Tym razem chciałabym pokazać Wam kosmetyk łatwo dostępny i o wzorowym składzie INCI- emulsja do higieny intymnej marki AA. Delikatnie myje, nie podrażnia, jest to produkt bezzapachowy. 

Kupiłam ją wiedziona ciekawością i chęcią odmiany mojego ulubieńca, kojącego Vianka- porównując oba produkty, mi osobiście bardziej pasuje Vianek, jednak jest to moje subiektywne odczucie a jeśli chodzi o skład, oba produkty są bezpieczne i naturalne. Próbujcie, a nóż okaże się Waszym ulubieńcem! Zwłaszcza, że kupicie ją właściwie w każdej drogerii (ja swój egzemplarz kupiłam w... Auchan ;)) i w przystępnej cenie.

Cena: ok. 13 zł za 300 ml

Naturalny peeling pod prysznic, bi good

Przepadłam! Zazwyczaj nie opisuję Wam zagranicznych kosmetyków, które nie są dostępne w PL, ale ten peeling zasługuje na wyróżnienie! Ma niesamowicie malutkie i delikatne drobinki, dlatego podczas pierwszego użycia nie spodziewałam się żadnego efektu. I bardzo się zdziwiłam- po spłukaniu skóra była niesamowicie gładka i bardzo przyjemna w dotyku! Peeling ten za każdym razem tak mnie zaskakiwał, dlatego postanowiłam przyjrzeć mu się dokładniej.

Tak na prawdę produkt zawiera baaaaardzo dużo drobinek peelingujących ale są one na tyle małe, że podczas masażu niemal ich nie czuć. Jednak produkt widocznie złuszcza naskórek pozostawiając skórę przyjemnie gładką- i efekt ten jest niesamowicie przyjemny! Peeling ten z powodzeniem mogą stosować osoby o bardzo wrażliwych skórach czy też osoby borykające się z naczynkami i żylakami. 

A poza tym pachnie czerwonymi Danonkami- ten zapach jest przysłowiową "kropką nad i" która sprawia, że polecam go całym sercem! Jeśli wybieracie się do Austrii, koniecznie go szukajcie! 

Cena: ok. 12 zł za 200 ml
Dostępność: marka na wyłączność austriackich drogerii BIPA
Link dla zainteresowanych składem


Serum odżywczo-odmładzające, Clochee

Serum o postaci bardzo lekkiej emulsji- z powodzeniem nada się do stosowania zarówno pod krem jak i pod olej. Bardzo podoba mi się efekt, jaki pozostawia na skórze- przede wszystkim ma wyrównany koloryt, rumień jest mniej widoczny a cera zdecydowanie mniej reaktywna. Podczas systematycznego stosowania skóra nabiera promiennego kolorytu, jest wypoczęta i rozświetlona. 

Serum jest napakowane substancjami przeciwzmarszczkowymi- w tym olejem perilla, czy komórkami macierzystymi z jabłka- dlatego jest to produkt zarówno dla osób chcących opóźnić procesy starzenia się skóry jak i tych z Was, które chcą zrewitalizować cerę i pobudzić ją do przebudowywania!

Cena: ok. 145 zł za 30 ml

Odżywka do włosów, Biolaven


Na cześć tej odżywki mogłabym pisać pieśni pochwalne, mogę wypowiadać się o niej w samych superlatywach- ma wzorowy skład, zbilansowany pod względem emolientów i humektantów dzięki czemu powoduje wygładzenie włosów bez efektu strączkowania. 

Kilka dni temu publikowałam post z recenzją tej odżywki i bardzo się zdziwiłam przewagą negatywnych opinii! Ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje włosy są "inne"- już dawno zaobserwowałam, że to, co jest hitem włosomaniaczek u mnie się nie sprawdza a to, co one uważają za przeciętny lub słaby kosmetyk, u mnie staje się hitem- tak samo było w przypadku maski jajecznej Babuszki Agafii. Dlatego jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze ulubione odżywki i maski do włosów (oczywiście o naturalnym składzie!)- polećcie mi coś w komentarzach!

Osobiście uważam, że tej odżywce warto dać szansę- oczywiście nie istnieje uniwersalny kosmetyk, który spisze się na każdym typie włosów, dlatego warto wypróbować ją na własnych kosmykach. A jest to odżywka, którą można bardzo łatwo stuningować, by poprawić lub wzbogacić jej działanie.

Cena: ok. 20 zł za 300 ml


Jestem bardzo ciekawa, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków i jak spisują się one u Was? A może zainteresowałam Was którymś produktem?

Pozdrawiam serdecznie!

Copyright © 2018 kosmetologia-naturalnie.pl