[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko
Wraz z początkiem kolejnego miesiąca czas na Projekt Denko! W czerwcu zużyłam tylko garść kosmetyków i denko należy do malutkich. Mam jednak nadzieję, że Was zaciekawi!
Maski w płachcie:
Zaczniemy sobie od masek w płachcie marki Via Beauty, które zakupiłam na Ukrainie. Z tymi maskami wiązałam duże nadzieje- mimo podejrzanie wyglądającego składu INCI mocno wierzyłam, że będą naturalne.
Składy maseczek możecie zobaczyć tutaj: Kosmetyki z Ukrainy- wierzyć składom kosmetyków spoza UE?
Składy podane na opakowaniach tych kosmetyków z pewnością nie są pełne, chociażby z tego względu, że nie mają wymienionego zapachu a charakteryzują się wyraźnymi aromatami. Ukraina jako Państwo położone poza UE, nie ma obowiązku podawania składu INCI na opakowaniu w takim schemacie, jak znamy z Polskich opisów kosmetyków stąd skłaniam się ku stwierdzeniu, że na opakowaniach wymienione są jedynie substancje aktywne a nie cały skład. Mam nadzieję, że marka kiedyś pojawi się na terenie UE i będziemy mogły zerknąć w pełne składy: gdyby kosmetyki okazały się naturalne, z pewnością zakupiłabym ich więcej, ponieważ podobała mi się wygoda ich używania. Natomiast nie wiedząc, co tak na prawdę nakładam na twarz, wolę nie ryzykować pogorszenia stanu cery.
Cena: ok. 3 zł za sztukę
Pielęgnacja ciała
Łagodzący kremowy żel pod prysznic, Vianek
Żele pod prysznic marki Vianek uwielbiam i na chwilę obecną śmiem twierdzić, że są to najlepsze żele do mycia ciała obecne aktualnie na rynku. Dlaczego? Ponieważ nie posiadają żadnych anionowych związków powierzchniowo-czynnych a jedynie bezpieczne, niedrażniące substancje myjące jak glukozydy i betaina kokamidopropylowa. Dzięki temu już podczas mycia nie naruszają bariery hydrolipidowej skóry co przyczynia się do poprawy jej nawilżenia. Stosując tak delikatne żele do mycia ciała, nie musimy obawiać się o suche skórki na ciele nawet, jeśli nie użyjemy balsamu.
Cena: ok. 22 zł za 300 ml
Peeling do ciała, Aroma
Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który- niestety w mojej opinii- obrzydzał kąpiel i pielęgnację. Już przy pierwszym kontakcie odrzucił mnie jego zapach: wg składu powinnam wyczuwać olejki eteryczne a zamiast tego wyczuwałam bardzo dziwną woń. Mogłabymją określić jak gumę (?) albo plastik (?) z dodatkiem czegoś słodkiego. Bardzo sztuczny, chemiczny i kompletnie nieprzyjemny. Używałam tego peelingu tylko na nogi, ponieważ pozostawienie tego zapachu w okolicach bliższych nosowi spowodowałoby u mnie mdłości. Produkt miał też okropną, ciągnącą się konsystencję, przypominającą bliżej niezidentyfikowany bełt. Wygląd kosmetyku w połączeniu z zapachem był dla mnie nie do zaakceptowania. W użyciu kosmetyk był dobry, skutecznie złuszczał naskórek a same drobinki umożliwiały przyjemny masaż jednak zapach niwelował całą radość. Nie jestem osobą o bardzo wrażliwym nosie- wręcz nie ruszają mnie kosmetyki posiadające bardzo naturalne (w opinii niektórych osób- śmierdzące) zapachy, nie jestem wymagająca co do nut obecnych w kosmetykach a jednak zapachu tego produktu nie mogłam znieść. Nigdy jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, żebym zmuszała się do zastosowania kosmetyku ze względu na nieprzyjemny zapach...
Zresztą, zobaczcie same:
Cena: ok. 7 zł za 150 ml
Pielęgnacja włosów
Maska jajeczna Babuszka Agafia
Zapamiętajcie Moje Drogie to zdjęcie, ponieważ widzicie na nim ostatnie opakowanie tej maski, które miałam w swoich zapasach! Maska ta pojawiała się w każdym projekcie denko i to zazwyczaj w ilości dwóch zdenkowanych opakowań. Moje włosy ją uwielbiały i nie wyobrażałam sobie pielęgnacji bez niej- dlatego zawsze miałam w zapasie 2-3 opakowania tej maski! Nie była ona jednak całkowicie naturalna, co często podkreślałam oraz na co i Wy zwracałyście uwagę: jednak nie umiałam znaleźć drugiego kosmetyku, który tak dobrze dyscyplinowałby i wygładzał moje włosy. Aż do chwili, gdy w ofercie Biolaven pojawiła się odżywka, która zdetronizowała Babuszkę!
Cena: ok. 15 zł za 300 ml
Odżywczy szampon do włosów, Vianek
To także mój ulubieniec w kwestii pielęgnacji włosów: bardzo dobrze oczyszcza, bez trudu domywa nie tylko oleje ale nawet masła a przy tym nie podrażnia skóry głowy ani nie powoduje swędzenia. Najbardziej lubię to, jak moje włosy prezentują się po nim: są gładkie, proste i pięknie błyszczą! Jeśli Wasze włosy mają tendencję do puszenia się, koniecznie musicie go wypróbować!
Cena: ok. 18 zł za 300 ml
Odżywka do włosów, Biolaven
I oto gagatek, który zdetronizował (niemal z hukiem!) maskę Babuszki Agafii ze stale zajmowanego przez nią od ponad roku miejsca na łazienkowej półce! Odżywka Biolaven ma całkowicie naturalny skład (jak na kosmetyk spod sztandaru "Sylveco" przystało) jednak różni się konsystencją od pozostałych odżywek i masek tej firmy. Odżywki zawsze nakładam na włosy poprzez wmasowywanie i używając innych odżywek/masek od Sylveco miałam problem z ich aplikacją, nie umiałam wyczuć, ile produktu powinnam nałożyć na włosy. W przypadku tej odżywki "wmasowywanie" jest bezproblemowe, nie pojawia się uczucie ich tarcia a równomiernego rozprowadzenia produktu, na którym mi zależy. Odżywka mocno wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie a także dodaje im blasku. Po użyciu włosy są zdyscyplinowane, proste i pięknie się prezentują. Stosuję tę odżywkę systematycznie odkąd pojawiła się w sprzedaży (a więc już kilka miesięcy) i zauważyłam, że końcówki włosów są w lepszej kondycji przez dłuższy czas i rzadziej je podcinam. Mogę mówić o niej w samych superlatywach!
Cena: ok. 20 zł za 300 ml
Pozostałe:
Woda micelarna Bio IQ
Taki mały spoiler, ponieważ o tym produkcie zamierzam napisać Wam bliżej niebawem- chciałam jednak móc zużyć go do końca, żeby dobrze go ocenić. Problemem wielu osób w ocenie kosmetyku jest wydawanie werdyktu po kilku użyciach. A kosmetyk trzeba potestować długo, żeby móc zobaczyć pełny efekt. Zazwyczaj powtarzam, że pierwszy werdykt można wydać po ok. 2 tygodniach systematycznego stosowania produktu, jednak najlepsze i najbardziej trwałe efekty obserwujemy dopiero po zużyciu całego opakowania a więc minimum miesiącu stosowania. Im dłużej kosmetyk stosujemy, tym bardziej wiarygodną opinię możemy mu wystawić- chociaż zawsze ona będzie subiektywną, ponieważ każdy z nas ma inną cerę a przez to obserwujemy różne reakcje na ten sam kosmetyk.
A w przypadku tego micelu mogę wypowiadać się tylko pozytywnie! Skutecznie zmywa makijaż nie podrażniając przy tym skóry ani oczu. Wystarczą nam dwa płatki kosmetyczne, żeby całkowicie pozbyć się kolorowych kosmetyków, włączając w to tusz do rzęs i eyeliner. Na razie więcej Wam nie zdradzę, mam nadzieję, że będziecie czekać na pełną recenzję ;).
Pasta do zębów, Elmex
W przypadku past do zębów także zwracam uwagę na skład, jednak nie zrezygnowałam całkowicie z fluoru. Naprzemiennie sięgam po pasty zawierające ten pierwiastek jak i go pozbawione. Elmex ma sporą dawkę aminofluorku dzięki czemu wzmacnia szkliwo a pozostałe składniki są bezpieczne i niedrażniące.
Elmex posiada w ofercie kilka rodzajów past jednak tylko ta podstawowa ma satysfakcjonujący mnie skład =).
Cena: ok. 12 zł za 75 ml
Krem-maska do rąk z awokado, Eco Laboratorie
Kolejny ulubieniec, do którego wracam z przyjemnością: przede wszystkim krem ten bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki, jednocześnie odczuwalnie nawilżając skórę dłoni. Ponadto posiada obłędny zapach, który intryguje wszystkich, którzy mieli okazję go stosować! Produkt jest bardzo wydajny i wystarczy odrobina, by odpowiednio odżywić dłonie.
Jednak w przypadku pielęgnacji dłoni krem to tylko dodatek- stan skóry dłoni zależy przede wszystkim od kosmetyków myjących czy chemii gospodarczej, z którą mają styczność. Więcej na ten temat pisałam tutaj: pielęgnacja dłoni.
Cena: ok. 13 zł za 100 ml
Masełko do ust
Kolejny kosmetyk z Ukrainy, który okazał się bublem. Był to pierwszy Ukraiński kosmetyk, jaki wypróbowałam i nie wiedziałam, że będzie zwiastował ciąg nieszczęść jakim są te kosmetyki. Masełko ma ładny skład, ale... kompletnie się nie sprawdza.
Przede wszystkim w kontakcie z ciepłem ciała roztapia się do płynnej formuły. Aplikacja przypomina smarowanie ust olejem. Są śliskie, lepkie i tłuste- coś okropnego! Smak także nie jest przyjemny- tutaj wyczuwam olejki eteryczne ale uważam, że są dodane w zbyt dużej ilości- usta aż drętwieją a na języku pozostaje nieprzyjemny posmak. Nie byłam w stanie zużyć go do końca, produkt wyląduje w koszu.
Cena: ok. 4 zł
______________
Odnoszę wrażenie, że to denko powinno być zatytuowane "Polscy ulubieńcy kontra buble z Ukrainy"- nic więc dziwnego, że wśród sporej ilości naszych wschodnich sąsiadów panuje przekonanie, że polskie kosmetyki są lepsze. Oj są i to bardzo =) Oczywiście to nie koniec moich zapasów z Ukrainy i mam nadzieję, że w końcu trafię na takie, które mnie zachwycą!
Tymczasem dajcie znać, czy znacie któreś z powyższych kosmetyków- jak spisują się one u Was? A może zaintrygowałam Was którymś z nich?
Czekam na Wasze opinie! Pozdrawiam =)
![[446.] Kosmetyki zużyte w czerwcu- Projekt Denko](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAXC3rj4urm6MEmRdXcVArZ70czJkHB-C3abSQRgVaF47TUg8zWlev05qsCbOYCUWakxpD3z63Tl5WwW3JctSAuGuliUlaqIwQLL_zDF7Zed7MeWuVW2Sf09fTGTw1Tt08pLyMyJzKIGGf/s640/1.jpg)






![[445.] Naturalne SPA- pierwsze podejście do marki Lush Botanicals, szczotkowanie włosów, pielęgnacja twarzy, ciała i włosów.](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi_Eg9d2-eZTCbizxDSNrK7v95MYnWZDqm95ODAtgnoCTuH2RGWPU7XCXZsaP8ZQufKicE5JT1QQaZfyhmEY45MYlPrOWXEm_wClGmRMDqnomh7Y2j6oyESDdtbj9NMf0l3WfvszF4vWcxr/s640/spa.jpg)









![[444.] Pielęgnacja cery naczynkowej](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-8IlGmlGOKqhGs74N7iIOaEsg0F8CdbvygxiD6qCj3IqGcp-9G_dc92mjBPEV9VAQA80pXffdRnicfdNhV6c5pcLrggIhz6w3vvPGAh0NwNSRS2snqC5qm-sKAlWExUjSrPAbFo4WJDY4/s640/0b.jpg)





















