piątek, 28 października 2016

[379.] Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy, Vianek- HIT na porost włosów! Dużo zdjęć =)

Wybór wcierek do skóry głowy na Polskim rynku wciąż jest niewielki- zwłaszcza, jeśli szukamy kosmetyku o naturalnym składzie! Dodatkowym problemem jest wybór pomiędzy kosmetykami pseudo-naturalnymi a tymi o wzorowym, bezpiecznym składzie. Dla mnie idealna wcierka do włosów powinna:
1. Posiadać wysokie stężenia substancji aktywnych,
2. Nie zawierać etanolu,
3. Nie posiadać innych, szkodliwych substancji,
4. Miło byłoby, gdyby nie powodowała przetłuszczenia skóry głowy czy "przyklapu".
5. Musi być skuteczna!

Do tej pory znalazłam tylko dwie gotowe wcierki, które w miarę trafiały w moje oczekiwania. Były to:
A) Babuszka Agafia - jednak na efekt jej działania trzeba było poczekać, efekt nie był powalający, chociaż widoczny,
B) Jantar - byłaby to wcierka idealna, gdyby nie glikol propylenowy: przez niego wcierkę nie mogę używać dłużej niż miesiąc, ponieważ powoduje wzmożenie łojotoku, wypadanie włosów i swędzenie skóry głowy. Spotkałam się z opinią, że po Jantarze pojawia się łupież- jeśli nie zmieniło się nic w  pielęgnacji poza tą wcierką, można podejrzewać glikol o pojawienie się łupieżu.

Kolejną ciekawą wcierką jest napar z kozieradki, który możemy wykonać same i wcierać w skórę głowy min. 30 minut przed myciem włosów. Metoda troszkę kłopotliwa i czasochłonna (w końcu trzeba zalać ziółka wodą i poczekać, aż wystygną) jednak przynosząca efekty!



Aż tu nagle wpadła mi w łapki nowość firmy Vianek: normalizująca wcierka-tonik do skóry głowy. Kosmetykom Vianek nie da odmówić się skuteczności, byłam więc bardzo ciekawa, czy kosmetyk ten spełni moje oczekiwania. A przyznam, że w kwestii wcierek jestem bardzo wymagająca! Początki mojego włosomaniactwa to nieustanna walka o szybszy przyrost włosów, więc wiem, czego mogę spodziewać się po samych kosmetykach, które mają pobudzić wzrost włosa!


Nazwa wcierki sugeruje, że ma to być produkt głównie normalizujący pracę gruczołów łojowych. Nie mam włosów przetłuszczających, jednak zaobserwowałam takie działanie: pracuję w czepku, w spiętych włosach, w wysokiej temperaturze. Mimo to, nie muszę być włosów częściej niż dotychczas.
Kolejnym, co bardzo polubiłam w tej wcierce jest to, że nie przetłuszcza włosów, nie powoduje "przyklapu", więc można ją stosować nawet codziennie! Do tej pory w obawie przed "przyklapem" używałam wcierek min. 30 min przed myciem głowy a w przypadku tego kosmetyku- po umyciu, gdy włosy są jeszcze wilgotne. Początkowo używałam wcierki codziennie, aktualnie co 2-3 dni, po umyciu =)
Zauważyłam również, że wcierka zmniejsza wypadanie włosów!


Skład INCI przedstawia się naprawdę imponująco:
(Na zielono zaznaczone składniki aktywne, na niebiesko- substancje powierzchniowo-czynne, które mają usprawnić wnikanie składników aktywnych wgłąb skóry a na fioletowo: konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych)
Aqua, Propanediol, Glycerin, Urtica Dioica Leaf Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Arctium Lappa Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Betula Alba Leaf Extract, Panthenol, Coco-Glucoside, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Phytic Acid, Rosmarinus Officinalis Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic Acid

"Babyhair" po miesiącu (!) używania wcierki- jakbym się uparła, mogłabym nosić je jak grzywkę:



A teraz zdjęcia "przed" i "po" miesięcznej kuracji:



Jeśli chodzi o przyrost włosów na długości, nie zauważyłam spektakularnych efektów. Jednak to, jakie babyhair pojawiły się na mojej głowie to szok! Nawet po Jantarze ani po kozieradce nie miałam aż takich pasm! Jestem pod wrażeniem!

Na chwilę obecną tonik-wcierka Vianek zajmuje u mnie zaszczytne miejsce nr 1 w rankingu wcierek. Jeśli zależy Wam na poroście nowych włosów: w wyniku chęci ich zapuszczenia, czy po wzmożonym wypadaniu (nawet tym po ciąży!), czy też zmniejszenia wypadania włosów oraz nadmiernej pracy gruczołów łojowych- serdecznie polecam! 

Myślę, że tonik-wcierka to najlepszy produkt do włosów z całej oferty firmy Sylveco!
A czy Wy miałyście już z nim styczność? =)
Pozdrawiam!



środa, 26 października 2016

[378.] Naturalne SPA nr 2: coś dla Włosomaniaczek!



... w kolejnym poście z serii "Naturalne SPA"- bardzo miło zaskoczyłyście mnie, przysyłając linki =). Przyznam, że miałam stracha, czy ktokolwiek coś do mnie przyśle? Czy akcja nie skończy się fiaskiem?

Każdej z Dziewczyn serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w akcji i mam nadzieję, że wezmą udział również w kolejnych edycjach!
http://dogonic--marzenia.blogspot.com/2016/10/naturalne-spa-1.html
Cammy z bloga "Dogonić Marzenia" postawiła na pielęgnację ciała:
1. Mycie żelem Planeta Organica (oczywiście bez SLS/SLES!)
2. Peeling solny Fresh and Natural
3. Masło do ciała Mokosh



http://zakrecone-kolko.blogspot.com/2016/10/akcja-naturalne-spa-powrot-do.html

Izabela z bloga "Zakręcone Kółko" postawiła na pielęgnację włosów:
1. Tonik-wcierka do skóry głowy, Vianek
2. Glutek z siemienia lnianego,
3. Olej awokado, Nacomi,
4. Normalizujący szampon do włosów, Vianek,
5. Ponownie olej z awokado, Nacomi
6. Odpoczynek z dobrą książką ;)




http://porcelanowe-wlosy.blogspot.com/2016/10/naturalne-spa-pielegnacja-wosow-zgodna.html
Le Bleuet z bloga "Porcelanowe Włosy" również postawiła na pielęgnację włosów:
1. Delikatnie peelingująca, nawilżająca maska na skalp, DIY
2. Olej z pestek winogron,
3. Mydło Cedrowe Babuszki Agafii,
4. Odżywczo-regeneracyjny balsam do włosów, Babuszka Agafia
5. Nawilżająca mgiełka do włosów, DIY


http://sayakaowlosach.blogspot.com/2016/10/dzien-dla-wosow-naturalne-spa.html
 Sayaka również postawiła na pielęgnację włosów:
1. Olejowanie przy użyciu oleju kokosowego,
2. Mycie włosów mydłem cedrowym Babuszki Agafii,
3. Maseczka owocowa DIY- przyznam, że przepis bardzo mi się spodobał i sama chętnie wypróbuję! =)
4. Kolejne oczyszczenie włosów mydłem cedrowym Babuszki Agafii,
5. Zabezpieczenie końcówek olejkiem.


Jak widzicie, pielęgnacja włosów przeważa, dlatego dziś opiszę Wam swój eksperyment. Włosy mam coraz dłuższe i przez to coraz cięższe. Do tej pory nie miałam problemów z "oklapnięciem", zawsze włosy ładnie odbijały mi się od nasady, niestety od dłuższego czasu obserwuję pogorszenie tego stanu rzeczy. Suszenie suszarką odpada, moje włosy tego nie cierpią, dlatego skłaniam się ku kombinowaniu z pielęgnacją. Postawiłam na peeling skóry głowy, w którego kwestii wciąż poszukuję ideału oraz skrobię ziemniaczaną: wyczytałam, że ładnie unosi włosy od nasady oraz dyscyplinuje na długości. Postanowiłam wypróbować!

1. Olejowanie
Dzień wcześniej, przed pójściem spać, nałożyłam na włosy odżywczy olejek firmy Vianek- jeśli macie problem z bardzo puszącymi się włosami, matowymi, które ciężko "dociążyć" - na prawdę polecam! Widziałam efekt jego działania już po pierwszym użyciu. Sądzę, że wpływ na to ma obecność lecytyny, którą moje włosy bardzo lubią.

Skład INCI:
Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych:
Glycine Soja Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Coco-Caprylate, Persea Gratissima Butter, Calendula Officinalis Flower Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Potentillae Anserinae Herba Extract, Tocopheryl Acetate, Hippophae Rhamnoides Oil, Lecithin, Parfum.

Olej trzymałam na włosach całą noc i pół dnia (zalety pracy w czepku ;)). Następnie postanowiłam wykonać peeling skóry głowy. Do peelingu skóry głowy robię już któreś podejście z kolei: próbowałam peelingu z cukrem, zarówno trzcinowym jak i białym, kawą, mielonymi łupinami orzechów, korundem... Za każdym razem miałam wrażenie, że trę drobinkami włosy a nie skórę głowy... A to z pewnością nie jest dla nich dobre =(. Dlatego zaczęłam zastanawiać się nad inną formą peelingu- postawiłam na kwasy!

2. Peeling
Normalizujący żel do mycia twarzy firmy Vianek to najdelikatniejszy produkt z kwasem, jaki posiadam w łazience (2%). Na suchą skórę głowy nałożyłam żel przy pomocy strzykawki: nakładałam bezpośrednio na skórę głowy, pasmo po pasmie. Zależało mi na tym, by produkt nie osiadał na włosach, lecz miał styczność ze skórą. Na koniec wymasowałam skalp dla równomiernego rozprowadzenia produktu, co spowodowało spienienie żelu. Żel trzymałam na skórze głowy 30 minut, bacznie obserwując, czy nie dochodzi do podrażnienia.


Skład INCI:
Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na pomarańczowo- kwas salicylowy, na niebiesko- delikatne substancje myjące, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych:
Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Decyl Glucoside, Salicylic Acid, Panthenol, Hydroxyethylcellulose, Salix Alba Bark Extract, Sodium Bicarbonate, Sodium Benzoate, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral

3. Szampon
Mycie włosów z użyciem szamponu normalizującego Vianek- ten sam, który użyła Izabela w swoim wpisie =). Szampon ten nie wysusza włosów ani skóry głowy, za to ładnie odbija kosmyki od nasady i wygładza na końcach, na czym aktualnie mi zależy.


Skład INCI:
Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko- delikatne substancje myjące, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Urtica Dioica Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Olea Europaea Fruit Oil, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral.

W dodatku szampon wzmacnia cebulki włosów, zmniejsza ich wypadanie oraz pobudza do wzrostu! Czego Włosomaniaczka może chcieć więcej? =)

4. Odżywka + skrobia ziemniaczana + miód
Jako odżywkę, użyłam rokitnikowej marki Planeta Organica. Do 2 łyżek odżywki dodałam 2 łyżki skrobii i 2 łyżki miodu. Składniki początkowo dość ciężko się mieszały, wydawało mi się, że powinnam dodać więcej odżywki, jednak koniec końców wszystko zmieszało się na gładką masę =).



Skład INCI:
Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych:
Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil, Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Linum Usitassimum Seed Oil, Pulmonaria Officinalis Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid. 

Taką mieszankę trzymałam na włosach ok. 10 minut, po czym spłukałam obficie wodą.

5. Zabezpieczanie końcówek
Po odciśnięciu włosów w ręcznik z mikrofibry (nie sądziłam, że materiał ręcznika może mieć wpływ na włosy, a jednak! Przekonałam się na swojej fryzurze!) i rozczesaniu, nałożyłam odrobinę odżywki rokitnikowej Planeta Organica na długość włosów od ucha w dół i już nie spłukiwałam. Dodatkowo nałożyłam na końcówki po parę kropli olejku Alterra (niestety, nie dostępny w Polsce).

    Skład INCI:
    Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych:
    Glycine Soja Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Oil, Juglans Regia Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Arctium Lappa Extract, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Geraniol, Citronellol

    6. Wcierka
    Od miesiąca używam toniku-wcierki firmy Vianek i jest to produkt, który zasługuje na same pochlebne opinie! Normalizuje pracę gruczołów łojowych, pobudza włosy do wzrostu. Napiszę Wam osobny post i pokażę mnóstwo babyhair- jakbym się uparła, mogłabym zrobić z nich grzywkę :D Wcierka nie przetłuszcza włosów od nasady.


    Skład INCI:
    Na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko- środki delikatnie myjące, które odpowiadają za usprawnienie wnikania substancji odżywczych do skóry i mieszków włosowych, na fioletowo- konserwanty dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych: Aqua, Propanediol, Glycerin, Urtica Dioica Leaf Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Arctium Lappa Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Betula Alba Leaf Extract, Panthenol, Coco-Glucoside, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Phytic Acid, Rosmarinus Officinalis Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic Acid

    Efekt:

      
    W kwestii wygładzenia i dociążenia włosów, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona: skrobia ziemniaczana spisała się na medal! Włosy są sypkie, nie puszą się. Niestety nie udało mi się uzyskać ładnego odbicia od nasady: mimo zastosowania peelingu i skrobi, włosy nie są bardziej uniesione niż po zastosowaniu samego szamponu normalizującego Vianek. 

    Całą akcję uważam za udaną! =) Bardzo się cieszę, że aż 4 osoby zechciały wziąć w niej udział! Liczę na kolejne wpisy z serii "Naturalne SPA", na które będę czekać do środy!

    Pozdrawiam =)
     

      niedziela, 23 października 2016

      [377.] Kompendium wiedzy na temat złuszczania naskórka: peeling twarzy (część 1)


      Od kilku tygodni zamierzam "ugryźć" temat peelingów, jednak jest to temat bardzo rozległy, dlatego postanowiłam podzielić go na części, by móc wyczerpać temat całkowicie a przy tym nie tworzyć elaboratu. Dziś zajmiemy się "klasycznymi" peelingami twarzy- a więc ziarnistymi i enzymatycznymi a w kolejnych częściach możecie spodziewać się poruszenia tematów eksfoliacji kwasami, peelingów ciała czy skóry głowy! 

      1. Żeby zrozumieć, po co są peelingi, warto zapoznać się z pewnymi mechanizmami, które kierują naszą skórą:

      Na samym początku warto wspomnieć o tym, że nasza skóra składa się z 3 części (od najgłębszej):
      - tkanki podskórnej- bogatej w tkankę tłuszczową,
      - skóry właściwej- po urazach, które jej dosięgają, powstają blizny i rozstępy,
      - naskórka- składającego się z kilku różnych warstw, każda z nich różni się ilością oraz wielkością komórek. Wyróżniamy warstwy młode, żywe (głębsze) i stare, martwe (mające kontakt ze środowiskiem zewnętrznym). Naruszenie ciągłości naskórka nie prowadzi do krwawienia ani powstawania blizn.

      O ile tkanka podskórna i skóra właściwa to twory nieruchome o tyle naskórek możemy wyobrazić sobie jako wciąż ruchomy blok. Na skórze właściwej położona jest błona podstawna, która stale produkuje nowe komórki naskórka. Młode komórki kształtem przypominają kwadrat, są wypełnione organellami odpowiadającymi za ich funkcje życiowe, jednak w miarę produkcji nowych komórek, są one wypychane w stronę zewnętrzną. Ich wędrówka wiąże się ze zmianą właściwości: obumierają, przyjmują formę spłaszczoną, zaczynają spełniać rolę mechanicznej bariery ochronnej przed czynnikami zewnętrznymi. Jako ciekawostkę dodam, że "przejście" komórki od odłączenia się od błony podstawnej do momentu złuszczenia wynosi średnio 28 dni i w skrócie jest określane jako "TOT".

      Dlatego też naskórek jest tak ważny! To on odpowiada za ochronę skóry właściwej, która to z kolei ochrania cały organizm przed czynnikami zewnętrznymi. Jeszcze do niedawna producenci kosmetyków zalecali stosowanie peelingów 2-3x w tygodniu: niestety, takie działanie doprowadzało do całkowitego złuszczenia martwych warstw naskórka. A gdy żywe komórki naskórka są narażone na działanie czynników zewnętrznych, skóra daje nam o tym znać zaczerwienieniem, nierzadko uczuciem ściągnięcia. Zostają uruchomione mechanizmy obronne: gruczoły łojowe produkują dużo sebum, które ma ochronić skórę. Takie działanie często prowadzi do rozwoju zmian trądzikowych, rozszerzonych porów czy zaskórników. 

      Całkowita rezygnacja z peelingów również nie jest rozwiązaniem: niezłuszczony naskórek uwidacznia się w postaci suchych skórek, zwłaszcza, jeśli mamy niedostatecznie nawilżoną cerę. Martwe komórki naskórka mogą również zapychać ujścia gruczołów łojowych (pory) co prowadzi do powstania zaskórników, wągrów, zaostrzenia zmian trądzikowych. Niestety, martwe komórki naskórka również blokują wnikanie substancji aktywnych wgłąb skóry a z racji tego, że są to twory obumarłe, nadają cerze ziemisty odcień.


      2. Jak często stosować peeling?
       
      By umożliwić skórze prawidłowe zachowanie jej funkcji, powinno się wykonywać peeling maksymalnie 1x w tygodniu lub nawet rzadziej. Jednak wykonywanie peelingów nie powinno być rzadsze niż TOT a więc 28 dni.


      3. Jaki peeling wybrać?
       
      Na rynku mamy do wyboru peelingi ziarniste oraz enzymatyczne. Zacznijmy od tych ostatnich: warto wspomnieć o tym, że peelingi enzymatyczne spisują się tylko u osób, które mają wrażliwe i bardzo cienkie skóry. W większości przypadków peeling enzymatyczny nie spełnia swojej roli, jest zbyt delikatny. Co ważne: enzymy, które odpowiadają za rozpuszczenie komórek naskórka aktywują się pod wpływem wody. Kupując peeling enzymatyczny z dodatkiem wody (w INCI Aqua), dostajemy produkt, który nie będzie spełniał swojej roli, ponieważ enzymy zdążyły się zdezaktywować. Część producentów poradziła sobie z tym problemem dodając niewielki procent kwasów do swoich produktów (najczęściej mlekowy, w INCI Lactic Acid), które to właśnie będą odpowiadać za działanie złuszczające.

      Peelingi enzymatyczne cieszą się dużą popularnością- zwykło się je polecać osobom o cerach naczynkowych, dojrzałych, suchych. Osobiście skłaniam się do polecania peelingów ziarnistych, jednak bardzo drobno zmielonych i wykonywanych w delikatny sposób. Jeśli nawet po prawidłowo wykonanym peelingu drobnoziarnistym Wasza cera jest mocno czerwona, to sygnał, że powinnyście sięgnąć po peeling enzymatyczny. Jeśli skóra jest lekko czerwona a rumień szybko ustępuje: spokojnie możecie używać peelingów ziarnistych. 

      Wyjątkiem w kwestii peelingów enzymatycznych jest cera z zaognionym trądzikiem: w przypadku takiej cery zaleca się stosowanie peelingów enzymatycznych, by nie podrażniać zmian wypryskowych oraz nie roznosić bakterii po skórze. Kiedy jednak dochodzi do redukcji zaczerwienionych i ropnych wyprysków, zaleca się, by pacjent zaczął stosować peelingi ziarniste.


      Atutem peelingów ziarnistych jest to, że możemy kontrolować siłę jego działania poprzez wybór ziarenek o odpowiedniej wielkości oraz siłę, z jaką wykonujemy masaż. Polecam w tym celu peelingi drobnoziarniste, gdyż z pewnością nie złuszczą naskórka zbyt mocno. Gdybyśmy nie były zadowolone z efektów, można wykonać masaż mocniej lub dłużej i efekt złuszczenia będzie zauważalny. Peelingi gruboziarniste w 95% przypadków są zbyt mocne dla skóry na twarzy i są polecane do ciała. 

      Błędem jest stosowanie peelingów gruboziarnistych do pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej czy suchej, która boryka się z uciążliwą widocznością suchych skórek. Taki rodzaj peelingu wcale nie jest skuteczniejszy a przy tym łatwo podrażnić nim cerę. Każde drażnienie cer z niedoskonałościami czy suchej, będzie prowadziło do zaostrzenia jej problemów.


      4. Kiedy stosować peeling?

      Polecam wykonywanie peelingów w godzinach popołudniowych lub wieczornych, gdy nie mamy już zamiaru wychodzić z domu. Noc jest dobrym momentem na spokojną regenerację skóry. Po wykonaniu peelingu skóra może być nadreaktywna, dlatego nie jest wskazane, by wystawiać ją na działanie czynników takich jak wiatr, mróz, słońce. 

      To, w którym momencie podczas wieczornego mycia twarzy zastosujemy peeling, musimy określić zerkając w skład INCI. Jeśli znajdziemy w nim substancje myjące, jak:
      - glukozydy (Coco-, Decyl, Lauryl Glucoside)
      - betainę (Cocamidopropyl Betainę)
      - SLS i pochodne (ale ich unikamy!!!! Taki peeling najlepiej byłoby odstawić w kosz!)

      Wtedy peeling stosujemy zamiast żelu, emulsji, pianki czy glinki. Jeśli stosujemy makijaż, należy go zmyć micelem lub olejkiem a następnie przejść do peelingu. Po wykonanym zabiegu tonizujemy skórę i przechodzimy do dalszych czynności pielęgnacyjnych (np. aplikacja serum, maseczki czy kremu). 

      Jeśli nasz peeling nie posiada substancji myjących, należy najpierw umyć twarz (jeśli nosimy makijaż, pamiętamy o dwuetapowym oczyszczaniu cery!), stonizować i dopiero w następnej kolejności wykonać peeling. 



      5. Nie mylić pojęcia oczyszczania dogłębnego a złuszczania!

      W większości peelingów znajdują się środki myjące, dlatego stosujemy je jako kosmetyk złuszczająco-myjący i zastępujemy nim żel, emulsję, piankę czy glinkę. Jednak złuszczanie naskórka a mycie to całkiem dwie różne rzeczy! Drobinki peelingujące czy enzymy mają na zadanie usunąć martwe komórki naskórka, nie mają wpływu na nadmiar sebum znajdujący się na skórze. Bród (czyli mieszaninę sebum i kurzu) usuwamy dzięki środkom myjącym, które natomiast nie mają wpływu na złuszczanie naskórka.

      Połączenie właściwości peelingujących z myjącymi sprawia, że wiele osób zapomina o prawidłowym stosowaniu peelingów- używa ich codziennie w nadziei, że w ten sposób dobrze oczyszcza twarz. Niestety, nic bardziej mylnego. Takie działanie prowadzi do wzmożonego łojotoku, powstawania niedoskonałości (w przypadku cer normalnych, tłustych, trądzikowych, mieszanych- partie łojotokowe lub normalne) czy zaczerwienień, uczucia ściągnięcia skóry czy rozwoju cery nadreaktywnej i naczynkowej (w przypadku cer suchych, wrażliwych, naczynkowych, mieszanych w partiach suchych).

      Jeśli produkt zawiera środki myjące pamiętamy, by po ich zastosowaniu użyć tonik, dla wyrównania pH skóry. Jeśli peeling ich nie zawiera, najpierw odpowiednio oczyszczamy twarz a potem tonizujemy, by przygotować ją do dalszych etapów pielęgnacyjnych, których pierwszym powinien być peeling- złuszczenie martwego naskórka umożliwi penetrację substancji odżywczych zawartych w później nakładanych maseczkach, serum, olejach czy kremach.


      6. Zalecana ostrożność przy kosmetykach zawierających kwasy!

      Warto mieć na uwadze, że jeśli jesteśmy w trakcie kuracji kwasami lub na co dzień stosujemy kwasy, peeling powinnyśmy odstawić! W przeciwnym razie dojdzie do podrażnienia i kłopotów z cerą. 


      Ostrożność zalecam również przy stosowaniu żelu aloesowego: aloes zawiera w swoim składzie niewielki procent kwasu salicylowego. Nie jest to duża ilość, jednak nie polecam używać aloesu w tym samym dniu, w którym był wykonywany peeling. Również odradzam stosowanie żelu aloesowego codziennie, zwłaszcza bez pomieszania go np. z olejem! Nie każda cera dobrze zareaguje nawet na tak niewielką ilość kwasu salicylowego stosowanego codziennie.


      Moje ulubione peelingi:
      Na chwilę obecną jestem wielką fanką peelingów Babuszki Agafii: są gęste, przez co wystarczają na bardzo długi okres czasu oraz bardzo drobno zmielone. Aktualnie posiadam wersję z pudrem ryżowym, która umila mi czas pielęgnacji miłym zapachem!

      Poprzednim Ulubieńcem była wersja z żeńszeniem (LINK) - mam ochotę wypróbować każdą wersję!



      A jeśli zastanawiacie się, jaki peeling z kosmetyków Sylveco wybrać, od razu podpowiem:

      - wersja oczyszczająca (peeling drobnoziarnisty): przeznaczona jest dla cer trądzikowych, mieszanych ale także naczynkowych, które prawidłowo reagują na peelingi ziarniste. 

      - wersja wygładzająca (peeling drobnoziarnisty): przeznaczony dla cer normalnych, suchych oraz dojrzałych, które nie borykają się z problemem naczynek. Peeling ten pozostawi na skórze lekko tłusty film. Posiada w składzie werbenę, która delikatnie rozgrzewa skórę, dlatego nie jest zalecany do stosowania przy cerach naczynkowych.

      - wersja enzymatyczna: z przeznaczeniem dla cer wrażliwych, cienkich czy naczynkowych, które po peelingu ziarnistym są mocno zaczerwienione. 

      - maseczka-peeling z serii Vianek: to dobry wybór dla osób o cerze suchej i naczynkowej, czy problematycznej: z wypryskami przy jednoczesnym odwodnieniu cery. Mocno nawilża ale nie pozostawia tłustego filmu.


      Dziś upływa termin możliwości zrealizowania rabatu w sklepie naturabazar.pl ! Wpisując kod rabatowy „kosmetologianaturalnie71B551”uzyskacie 10% rabatu- warto skorzystać, sklep wciąż powiększa swój asortyment o nowe, ciekawe marki. Pośród nich znajdziecie również peelingi Babuszki Agafii =)

      Mam nadzieję, że post był dla Was pomocny- koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, czy wszystko jest dla Was zrozumiałe a jeśli pojawią się jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem! =)


      Pozdrawiam,

      środa, 19 października 2016

      [376.] Naturalne SPA- akcja dla Was! =)

      Chciałabym przedstawić Wam nową serię na blogu- Naturalne SPA- seria ta jednak nie będzie istnieć, jeśli nie pomożecie mi w jej tworzeniu =).

      Akcja wygląda następująco: chciałabym, żebyście znalazły raz w miesiącu troszkę czasu na zabieg obejmujący pielęgnację z użyciem tylko kosmetyków naturalnych i opisały go na swoim blogu. Możecie opisywać pielęgnację twarzy, ciała, włosów, dłoni, stóp- co tylko przyjdzie Wam do głowy i czym tylko chcecie się podzielić! 

      Wpis może obejmować mało znane, ekskluzywne kosmetyki, wymyślne procedury z użyciem gadżetów ale może również dotyczyć kosmetyków ogólnodostępnych, domowej receptury, czy minimalistycznej pielęgnacji. Bardzo istotne jest dla mnie, by kosmetyki używane nie były "pseudo-naturalnymi", lecz charakteryzowały się bezpiecznym składem. 

      Dlatego bardzo Was proszę o dodawanie składu INCI kosmetyków, wraz z krótkim opisem- wiem, że dla wielu opis analiza składów jest problematyczna, jednak poprzez tę akcję chciałabym zwrócić Waszą uwagę oraz Waszych Czytelników na to, jak ważny jest skład kosmetyku! Same zobaczycie, że po jakimś czasie INCI nie będzie dla Was tajemnicą. W razie, gdybyście miały problem z jakimś składnikiem, śmiało możecie do mnie pisać!

      Na Wasze wpisy będę czekać przez cały tydzień a w każdą pierwszą środę miesiąca będzie pokazywać się podsumowanie wraz z odnośnikami do Waszych wpisów! Mam nadzieję, że taka akcja będzie również możliwością do poznania się bliżej oraz promocji rzetelnych blogów. Zachęcam do pobierania nagłówka tego postu =).

      W akcji mogą również uczestniczyć osoby nieposiadające bloga. W tym celu proszę przesłać opis swojego zabiegu na meil kosmetologia-naturalnie@wp.pl z tytułem "Naturalne SPA". Mile widziane zdjęcia użytych półproduktów lub kosmetyków, czy dokumentujące uzyskany efekt =).


      Zaczynamy! Dziś opiszę Wam aktualny plan pielęgnacji mojej cery. Kosmetyki, których użyłam:
      1. Domowej roboty płyn micelarny, którego przepis możecie znaleźć tutaj: LINK
      2. Peeling enzymatyczny, Sylveco,
      3. Woda różana, Dabur,
      4. Serum "Zatrzymanie Młodości" Babuszki Agafii,
      5. Maseczka nawilżająca Natura Siberica,
      6. Bio krem pod oczy, Make Me BIO,
      7. Olej z czarnuszki, Your Natural Side.


      1. Płyn micelarny:

      Do jego wykonania użyłam korzeń mydlnicy lekarskiej, który jest bogaty w saponiny (delikatne związki myjące) oraz olej z nasion pietruszki o właściwościach rozjaśniających przebarwienia i wyrównujących koloryt cery. 

      Jako, że płyny micelarne służą jedynie do demakijażu, na tym etapie nie możemy skończyć! Więcej informacji o micelach znajdziecie tutaj: LINK


      2. Peeling enzymatyczny, Sylveco:

      Skład INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na niebiesko delikatny środek myjący, na pomarańczowo- enzymy, na fioletowo- bezpieczne konserwanty):

      Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol

      Warto zwrócić uwagę, że peeling ten nie posiada fazy wodnej. Jest to spowodowane tym, że enzymy (papaina i bromelaina) uaktywniają się pod jej wpływem. Gdyby w produkcie była zawarta woda, prawdopodobnie od czasu produkcji do czasu użycia kosmetyku, enzymy zdążyłyby się zneutralizować przez co peeling nie byłby skuteczny. Peeling nakładamy na wilgotną twarz: właśnie w celu uaktywnienia enzymów =). Producent zaleca masować twarz kosmetykiem przez 3-5 minut, ja pozostawiłam go na 15 minut, co parę minut przemasowując czystymi, zwilżonymi dłońmi. 

      Peeling ten zawiera w składzie delikatny środek myjący (glukozyd laurylowy), dlatego uprzednio nie mam potrzeby stosowania żelu/emulsji/mleczka/glinki. Obszernego postu o peelingach spodziewajcie się niebawem =)


      3. Woda różana, Dabur:

      Zamiast klasycznego toniku, sięgnęłam po hydrolat z róży. Tonizacja jest bardzo ważnym krokiem w pielęgnacji, niestety często traktowanym po macoszemu. Tonik sprawi, że skóra będzie lepiej chłonęła substancje aktywne z później aplikowanych kosmetyków! O tonikach i tonizacji przeczytacie tutaj: LINK

      Dostałam od Was sygnał, że na rynku znajdują się podrobione wody różane- zawierają w sobie glikol propylenowy. Rzeczywiście taka sytuacja ma miejsce! Etykiety obu produktów wyglądają identycznie. Moja wersja nie posiadała szkodliwych dodatków, więc sprawdzajcie koniecznie skład przy zakupie!


      4. Serum "Zatrzymanie Młodości" do 30 lat, Babuszka Agafia:

      Skład INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- bezpieczne konserwanty):
      Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Juniperus Communis Extract, Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Fragrance (Parfum)
       
      Bardzo lekki kosmetyk, który mocno nawilża skórę a przy tym nie jest na niej w ogóle wyczuwalne! Serum posiada w składzie wiele wyciągów z syberyjskich ziół, dzięki czemu widocznie wzbogaca pielęgnację oraz odżywia cerę.


      5. Odżywcza maseczka do twarzy, Natura Siberica:

      Skład INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- bezpieczne konserwanty):
      Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, Coco-Caprylate/Caprate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glycerin, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Polyglyceryl-6 Esters, Calendula Officinalis Flower Extract, Achillea Asiatica Extract, Aquilegia Sibirica Extract, Larix Sibirica Needle Extract, Saponaria Officinalis Extract, Urtica Dioica ExtractChamomilla Recutita Flower WaterHydrolyzed Wheat Protein, Tocopherol, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Linalool, Limonene, Citronellol

      Mocno nawilżająca maseczka do twarzy, którą można stosować na kilka sposobów- ja używam jej w klasyczny sposób, pozostawiając na ok. 20 minut, jednak spokojnie można użyć jej jako maseczki całonocnej wg Koreańskiego Rytuału Pielęgnacyjnego.

      Po dokładnym spłukaniu maseczki przechodzę do nawilżania cery. Zwróćcie uwagę, że aplikując krem po maseczce nie używam toniku- nie jest to wymagane po samym spłukaniu twarzy wodą =). Czasem pytacie, w którym momencie używać toniku podczas wieloetapowej pielęgnacji? Zawsze po umyciu twarzy: a więc po żelu, piance, emulsji, mleczku, glince, czy właśnie peelingu z dodatkiem substancji myjących, by wyrównać pH skóry po zastosowaniu tych kosmetyków.



      6. Bio krem pod oczy Make Me BIO z witaminą E i ekstraktem z ogórka:


      Skład INCI (na zielono zaznaczone substancje aktywne, na fioletowo- bezpieczne konserwanty): 
      Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Macadamia Ternifolia Nut Oil, Tocopherol, Cetearyl Glucoside, Cucumis Sativus Extract, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena Flower Oil, Benzyl Cinnamate, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Linalool

      Skóra wokół oczu różni się od tej na pozostałej części twarzy- jest cieńsza i łatwiej zapchać jej gruczoły łojowe, co- niestety- prowadzi do powstania prosaków. A z tymi już ciężko walczyć, same nie znikają, potrzebna jest pomoc dermatologa. Dlatego w myśl zasady "Łatwiej zapobiegać niż leczyć"- pamiętamy o stosowaniu kremów przeznaczonych do pielęgnacji tej okolicy. Zapomnijcie o tłustych kremach czy olejkach na okolice oczu! Kosmetyk nakładany pod oczy powinien się wchłonąć- jeśli Wasza cera wchłania nawet treściwe konsystencje w okolicy oka, możecie pokusić się o takowe, jednak w większości przypadków zalecam stosowanie lekkich kosmetyków na powieki. Takim kremem jest właśnie Make Me BIO- ładnie się wchłania, dzięki czemu jest bezpieczny. Na internecie ma mierne opinie, właśnie przez to, że jest bardzo lekki- uważam, że to duża ujma dla tego kremu! Mimo lekkiej konsystencji dobrze nawilża, łagodzi zaczerwienienia powiek. Odkąd go stosuję, jeszcze ani raz nie obudziłam się z opuchniętymi oczami, nawet po imprezowych nocach!


      7. Olej z czarnuszki:

      Ten rodzaj oleju towarzyszy mi od ok. 2 lat, miał bardzo duży wpływ na redukcję zmian trądzikowych na mojej cerze. Jest to olej, który dotychczas najlepiej spisuje się u mnie, mam zamiar wykonać dla Was post porównujący działanie i wygląd olejów z czarnuszki różnych firm. Ten marki "Your Natural Side" sprawdza się wzorowo- nawilża, odżywia cerę oraz pomaga goić wypryski. Po zastosowaniu skóra jest promienna i nie przetłuszcza się!
      ___________________________________________________________________________

      I to byłoby na tyle! Teraz będę czekała na Wasze wpisy: wyślijcie linki na meil "kosmetologia-naturalnie@wp.pl" , w temacie meila wpiszcie "Naturalne SPA"! =) A w środę oczekujcie podsumowania!

      Pozdrawiam,

      sobota, 15 października 2016

      [375.] Seria normalizująca do włosów, Vianek - nie tylko do przetłuszczającej się głowy ale również na wzmocnienie cebulek!

      Kosmetyki marki Vianek bardzo pozytywnie mnie zaskakują- szczególnie miłą niespodzianką okazała się seria odżywcza (pomarańczowa) do włosów, która spisała się u mnie lepiej niż dotychczas stosowani Ulubieńcy!

      Postanowiłam zaryzykować i wypróbować najnowszą serię do włosów firmy Vianek- normalizującą. Warto na początku wspomnieć, że seria ta przeznaczona jest do przetłuszczającej się skóry głowy ale dzięki dodatkom pokrzywy i mięty, wzmacniają cebulki włosów, hamują ich wypadanie oraz pobudzają do wzrostu.

      Skład obu produktów jest w 100% naturalny i bezpieczny. Na szczególną uwagę pod tym względem zasługuje szampon: większość szamponów, które mają zmniejszać łojotok, najzwyczajniej wysuszają skórę głowy oraz włosy. W przypadku takich szamponów często substancją myjącą jest SLS/SLES a jego działanie spotęgowane jest innymi substancjami powierzchniowo-czynnymi jak glukozydy czy betaina kokamidopropylowa. Mimo, że te ostatnie środki myjące stosowane samodzielnie nie są szkodliwe, zapewniają skuteczne a przy tym delikatne oczyszczanie, w połączeniu z SLS/SLES tworzą zbyt mocny środek myjący, który podrażnia i wysusza skórę głowy. Długotrwałe stosowanie tego typu szamponów prowadzi do osłabienia cebulek, przerzedzenia włosów oraz ich wysuszenia i łamliwości. Dodatkowymi problemami, które pojawiają się po stosowaniu zbyt mocnych szamponów jest spotęgowanie łojotoku, łupież, świąd skóry głowy czy strupki, zaognione "placki". Typowym objawem stosowania zbyt mocnych szamponów jest przetłuszczanie się skalpu przy jednoczesnym wysuszeniu włosów na długości.


      Skład INCI (na niebiesko zaznaczone delikatne środki myjące, na zielono substancje pielęgnujące, na fioletowo bezpieczne konserwanty a na pomarańczowo- substancje zapachowe):
      Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Urtica Dioica Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Olea Europaea Fruit Oil, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral

      Na szczęście w przypadku serii Vianek nie musimy obawiać się o zbyt mocne działanie oczyszczające szamponu- zastosowanie łagodnych środków myjących sprawia, że nie podrażniamy skóry głowy przez co zaczyna ona normalizować pracę gruczołow łojowych- zmniejsza wydzielanie sebum. Dodatkowymi substancjami, które mają wpływać na zmniejszenie łojotoku są olejek eukaliptusowy oraz pokrzywa- które również wpłyną na wzmocnienie włosów!


      Skład INCI (na niebiesko zaznaczone delikatne środki myjące, na zielono substancje pielęgnujące, na fioletowo bezpieczne konserwanty a na pomarańczowo- substancje zapachowe):
      Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Coco-caprylate, Zea Mays Starch, Illite, Panthenol, Decyl Glucoside, Hydroxyethylcellulose, Cocamidopropyl Betaine, Olea Europaea Fruit Oil, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Glyceryl Oleate, Mentha Piperita Oil, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic Acid

      Odżywka Vianek również miło mnie zaskoczyła: świetnie wygładzała i dociążała włos- częstym problemem odżywek do włosów przetłuszczających się z jakim się spotykam, to to, że odżywka taka nie jest w stanie wygładzić moich wiecznie spuszonych włosów. Tutaj kosmetyk pięknie wygładza i dociąża włosy- serdecznie polecam ją tym z Was, które mają problem puszących się i suchych włosów przy jednoczesnym łojotoku skalpu. Odżywka nie spowoduje przetłuszczenia ani oklapnięcia fryzury, ponieważ nie zawiera silikonów. Za to odżywka zawiera skrobię oraz zieloną glinkę, które absorbują nadmiar sebum przedłużając świeżość fryzury! Dodatek olejku miętowego normalizuje skórę głowy i wzmacnia cebulki a oliwa z oliwek odżywia włosy i nawilża. Warto zwrócić uwagę na dodatek dwóch bardzo delikatnych substancji myjących- ułatwiają spłukiwanie produktu z włosów oraz umożliwiają wykonanie mycia włosów tylko przy pomocy odżywki!

      Początkowo miałam "zagwozdkę" jak dokładnie aplikować odżywkę na włosach? Producent zaleca: "Nanieś równomiernie niewielką ilość odżywki na umyte włosy około 1-2 cm od nasady i pozostaw na minutę. Następnie spłucz." -  czyli nanieść na 1-2 cm przy skórze głowy a nie na długości czy może 1-2 cm od skóry głowy? Wypróbowałam oba warianty i najbardziej efekt podobał mi się, gdy nakładałam odżywkę na długość włosów z pominięciem 1-2 cm od nasady. Co drugie mycie aplikowałam kosmetyk na zwilżoną skórę głowy: 1-2 cm przy nasadzie, nie więcej. Na pozostałą część włosów nakładałam olejek, trzymałam włosy pod czepkiem i czapką ok. 30 minut po czym myłam włosy.

      Ogólnie odżywka bezproblemowo rozprowadza się na włosach, jednak te z Was, które aplikują odżywki metodą "wmasowania" mogą mieć wrażenie, że kosmetyk nie jest równomiernie rozprowadzony. W takim przypadku polecam zwilżyć mocno włosy przed aplikacją odżywki lub na już nałożoną, nanieść odrobinę wody.

      Efekt na moich włosach:


      Są proste, gładkie, lejące a przy tym ładnie odbite od nasady. Rozczesują się bez najmniejszego problemu! Pięknie lśnią i na dłużej zachowują świeżość. Podczas stosowania tego zestawu, zaobserwowałam wmocnienie cebulek i zmniejszenie wypadania. Zestaw nie wysusza skóry głowy ani włosów, dlatego serdecznie polecam ten zestaw każdemu! Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet posiadaczki suchej skóry głowy, które mają problem z wypadaniem włosów mogłyby spróbować tego zestawu.


      Kosmetyki znajdują się w 300 ml pojemnikach, każdy kosztuje ok. 20 zł. Zarówno szampon jak i odżywka nie są testowane na zwierzętach a zioła w nich wykorzystywane pochodzą z ekologicznych upraw!

      Posiadam również tonik-wcierkę z tej serii, ma ona zmniejszać przetłuszczanie skóry głowy, hamować wypadanie włosów i wzmacniać cebulki. Wciąż jestem w fazie jej testowania, jednak recenzja z pewnością pojawi się na blogu =).

      Jestem ciekawa, czy znacie już tę serię? Jakie są Wasze spostrzeżenia? 
      Pozdrawiam!

      wtorek, 11 października 2016

      [374.] Denko wrzesień- krótkie lecz bardzo konkretne!


       

      Wraz z minięciem kolejnego miesiąca czas podsumować kosmetyki, które udało mi się zdenkować! Zapraszam na krótkie recenzje- mimo, że kosmetyków jest malutko, są godne polecenia!

      Pielęgnacja twarzy


      1. Woda różana (hydrolat różany), Dabur:
      Jestem wielką fanką hydrolatów: mogą one zastępować klasyczne toniki, ponieważ mają niskie pH, wyrównują pH naszej skóry po umyciu, przez co pomagają jej bronić się przed drobnoustrojami oraz wchłaniać substancje aktywne z później nakładanych kosmetyków. Większość klasycznych toników zawiera niewielką ilość substancji myjących, by pomóc domyć ewentualne resztki makijażu. Jeśli prawidłowo oczyszczamy twarz (dwuetapowo!) makijaż nie ma prawa pozostać na naszej twarzy (jeśli został, to znaczy, że nie zastosowałyśmy odpowiednich kosmetyków lub nie przyłożyłyśmy się do pierwszego etapu oczyszczania jakim jest demakijaż!). Uważam środki myjące za zbędne w tonikach, których przecież nie zmywamy: substancja myjąca pozostawiona na skórze może doprowadzić do naruszenia warstwy ochronnej skóry. W przypadku toników jest to bardzo niewielki uszczerbek, dużo mniejszy niż w przypadku zmycia twarzy samym płynem micelarnym i nałożeniem od razu kremu, jednak nie każda cera sobie z tym poradzi. Moja cera broni się przed zbyt mocnymi lub zbyt często stosowanymi substancjami myjącymi wydzielając więcej sebum, po czym pojawia się na twarzy więcej niedoskonałości. Stąd moje zamiłowanie do hydrolatów, mycia twarzy glinką lub olejami wg metody OCM =)

      Hydrolat jest to produkt otrzymywany przy destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. W zależności od rodzaju użytej rośliny, hydrolaty wykazują różne działanie. Wersja różana działa nawilżająco ale również uszczelniająco dla naczyń krwionośnych oraz przeciwstarzeniowo. Hydrolaty są dokładnie takiej samej konsystencji jak woda, dlatego nie zapchają cery. Wersję różaną polubiłam za to, że po jej aplikacji nie było uczucia potrzeby dodatkowego nawilżenia cery kremem! Jednak ani tonik ani hydrolat kremu nie zastąpi, o tym trzeba pamiętać!

      Jak prawidłowo oczyszczać cerę? LINK
      Dlaczego tonizowanie jest takie ważne? LINK

      Cena: ok. 12 zł, 250 ml

      2. Kafe Krasoty (Le Cafe de Beaute), krem z filtrem SPF 30:
      Jeden z niewielu kremów z filtrem na polskim rynku, który ma dobry skład. Nie zapcha cery, nie spowoduje wysypu niedoskonałości, nie posiada etanolu, glikoli, PEGów ani innych, szkodliwych substancji. Bardzo dobrze chroni skórę przed promieniowaniem UV. Zaopatrzyłam się w kolejne opakowania (zarówno SPF 50 jak i SPF 30), które zamierzam użytkować podczas wykonywania hybryd, by chronić dłonie chociaż częściowo przed promieniowaniem.



      Pełna recenzja: LINK
      Kosmetyki z filtrami UV o bezpiecznych składach: LINK
      Wersja kremu z SPF 50: LINK 

      Cena: ok. 26 zł, 100 ml

      3. Żel aloesowy, Equilibra:
      Aloes posiada nieocenione właściwości: jest humektantem, pomaga wiązać wodę w naskórku, ale także pomaga goić zmiany trądzikowe oraz łagodzi podrażnienia. Jest bardzo uniwersalnym kosmetykiem i na rynku możemy znaleźć kilka firm dystrybuujących żel aloesowy. Jednak patrząc na składy większości żeli, włos jeży się na głowie! Equilibra wyróżnia się bezpiecznym składem, dlatego zawsze wybieram ten żel. Oprócz żelu aloesowego, w składzie znajdziemy tylko bezpieczny konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych. Prostota i siła działania w jednym!

      O składach żeli aloesowych: LINK

      Cena: ok. 25 zł, 75 ml

      4. Odżywczy żel do twarzy, Vianek:
      Polubiłam ten żel za jego delikatność: nie daje uczucia ściągnięcia skóry, pozostawia ją gładką i przyjemnie nawilżoną. Jest to najdelikatniejsza wersja żelu z wszystkich z rodziny Sylveco. W składzie znajdziemy wiele substancji odżywiających skórę jak rokitnik, miód, miodunka i lecytyna. Żel ten spokojnie mogą używać posiadaczki cery suchej czy dojrzałej, które preferują żele. Mogą go też używać posiadaczki cer naczynkowych oraz tłustych i trądzikowych: wszystko dzięki zawartości rokitnika, który z jednej strony uszczelnia naczynia krwionośne a z drugiej pomaga goić zmiany trądzikowe i łojotok.

      Cena: ok. 17 zł, 50 ml

      Pielęgnacja ciała


      1. Kojący żel pod prysznic, Vianek:
      Żele Vianek zdominowały moją łazienkę- miałam już wszystkie rodzaje! Cenię je za brak silnych środków myjących jak SLS, SLES czy ich pochodne oraz piękne zapachy, które utrzymują się na skórze. Po zastosowaniu kojącego żelu nie miałam potrzeby nakładania balsamu, nie pojawiało się drobnopłatkowe łuszczenie skóry ani świąd.


      Cena: ok. 20 zł, 300 ml

      2. Greckie masło do ciała, Nacomi:
      Ten kosmetyk ma okropnie tłustą konsystencję! Nie wchłaniał się absolutnie... Na drugi dzień skóra była aksamitnie gładka i bardzo przyjemna w dotyku, ale dyskomfort, jaki dawało to masło jest nie do opisania: kleiłam się do wszystkiego, każdego pyłku, kurzu, kłaczka: fuj! Do tego masła mam jednak kilka zastrzeżeń: przede wszystkim skład. Producent obiecuje, że w produkcie znajduje się tylko masło Shea, olej z pestek winogron oraz witamina E. Jednak zapach wyraźnie wskazuje na to, ze w produkcie został wykorzystany zapach! Owszem, cudowny, męski i świeży, jednak czy producent nie zataił jeszcze czegoś? Jak to możliwe, że kosmetyk o niepełnym składzie jest legalnie wprowadzony na rynek? Druga sprawa to użyte oleje: są rafinowane. Jeśli komuś zależy tylko na efekcie natłuszczenia i wygładzenia skóry, będzie zadowolony, jednak ja bardzo zwracam uwagę na to, żeby skóra nabrała równego kolorytu, była promienna, nie pojawiały się na niej wypryski ani wrastające włoski a to mogą zapewnić zimnotłoczone oleje. Zimnotłoczone masło Shea i olej z pestek winogron powinny - po prostu- cuchnąć a zapach tego masła jest śliczny, mogłabym go wąchać godzinami. Zastanawiający jest też kolor: olej z pestek winogron ma zielonkawy kolor a masło Shea jest żółto-beżowe. Śnieżnobiały kolor masła zapewnie jest wynikiem rafinacji olejów a przez to utraty ich cennych związków odżywczych oraz prawidłowej barwy. Płacę, więc chciałabym dostać lepszą jakość...

      Cena: ok. 20 zł, 100 ml

      3. Odżywczo-wygładzający peeling do ciała, Vianek: 
      Uwielbiam ten peeling za wspaniałe działanie! Po jego zastosowaniu nie trzeba nakładać balsamu, skóra jest przyjemnie gładka, nawilżona ale nie ma na niej tłustego czy tępego filmu. Peeling ma wspaniały zapach (jak ciasteczka!)- przyznaję, aż spróbowałam, czy tak samo apetycznie smakuje (nie bierzcie ze mnie przykładu =D). Zapach zdecydowanie umila użytkowanie! Tą wersję najbardziej polubiłam ze wszystkich peelingów firmy Vianek!

      Cena: ok. 17 zł, 150 ml

      Pielęgnacja włosów



      1. Szampon do włosów osłabionych i łamliwych, Eco Laboratorie:
      Ten szampon był moim ulubieńcem od około roku! Świetnie wygładzał i dyscyplinował włosy! Wiecznie spuszona fryzura w końcu została okiełznana, mogę cieszyć się gładkimi i prostymi kosmykami. Szampon nie plącze włosów, niweluje elektryzowanie, dobrze zmiękcza włosy przez co stają się przyjemne w dotyku. 

      Pełna recenzja: LINK
      Aktualni Włosowi Ulubieńcy: LINK

      Cena: ok. 17 zł, 250 ml

      2. Rokitnikowy spray do stylizacji włosów, Oblepikha Siberica (Natura Siberica):
      Zapewne wiecie, że lakier do włosów wysusza włosy i może doprowadzić do ich osłabienia, wypadania, łamania oraz problemów ze skórą głowy jak łupież i swędzenie? Z tego względu zaczęłam szukać alternatywy: rokitnikowy spray od Oblepikha Siberica jest bogaty w odżywcze substancje roślinne a do tego dobrze utrwala fryzurę. Szczerze Wam powiem, że nie jest produkt tak mocny i trwały jak klasyczny lakier, ale bez obaw mogę użyć go kilkakrotnie w ciągu dnia! Używam tych sprayów od kilku miesięcy i na palcach jednej dłoni mogę policzyć, ile razy potrzebowałam dodatkowego utrwalenia w ciągu dnia... Spray jest godny uwagi zwłaszcza, że nie skleja włosów, nie przetłuszcza!

      Cena: ok. 25 zł, 250 ml

      3. Naturalny wzmacniający olejek, Babuszka Agafia:
      W kryzysowym momencie, gdy moje włosy kompletnie mnie nie słuchały, puszyły się każdy w inną stronę i nawet zabieg z użyciem Olaplexu nie pomógł, zakupiłam ten niepozorny olejek- chyba tak raczej na pocieszenie, nie sądziłam, że cokolwiek mi pomoże. A tu miła niespodzianka! Odkąd zaczęłam go używać, włosy stały się mocniejsze, bardziej gładkie i lśniące, puszenie zniknęło! W połączeniu z w/w szamponem efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Tak niewiele było trzeba do szczęścia. Z pewnością zakupię kolejne opakowanie tego olejku!

      Pełna recenzja: LINK
      Aktualni Włosowi Ulubieńcy: LINK

      Cena: ok. 13 zł, 150 ml
      ___________________________________________________________________________________


      I to byłoby na tyle! Znacie któreś z tych kosmetyków? Jak spisały się u Was?

      Pozdrawiam serdecznie!