[163.] Znalezione pod choinką!


Cześć!

Wszystko co dobre, szybko się kończy- tak samo szaleństwo Świąteczno-Sylwestrowe. Mam nadzieję, że przez ten czas zdążyliście wypocząć, naładowaliście akumulatory na kolejne dni. 

Tymczasem chciałabym Wam się troszkę pochwalić tym, co znalazłam pod choinką- pozwolę sobie być tak nieskromna! 

Najwyraźniej byłam bardzo grzeczna w minionym roku, ponieważ Gwiazdka obfitowała w wyjątkowe prezenty. Recenzje kosmetyków zapewne będą pojawiać się systematycznie na blogu, jeśli jesteście bardzo ciekawe któregoś z produktów, napiszcie mi o tym w komentarzu. Recenzja tegoż kosmetyku pojawi się w pierwszej kolejności :).


Perfumy:

1. Naomi Campbell, Cat Deluxe At Night- moje ulubione perfumy, utrzymują się wyjątkowo długo, mają słodki i ciężki zapach, jednak nie są przy tym duszące.
2. Yves Rocher, Evidence L`eau- przyznam, że nigdy nie miałam do czynienia z tą firmą kosmetyków, chociaż często spotykam dobre opinie o niej. Zapach tych perfum również jest słodki, także jak najbardziej przypadł mi do gustu (uwielbiam słodkie zapachy!). Jestem ciekawa, jak sprawdzi się przy długotrwałym stosowaniu!


Kosmetyki kolorowe firmy Sleek:

1. Paleta cieni do powiek "Bad Girl"- w swojej kolekcji mam już trzy palety Sleek i uwielbiam je, jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Mają świetną trwałość i pigmentację. Jestem pewna, że ta paleta pomoże mi stworzyć wiele ciekawych wieczorowych makijaży!
2. Paletka pomadek do ust "Showgirl" - poza cieniami do powiek firmy Sleek, nie miałam przyjemności testować żadnego innego produktu. Lubię tę firmę, a na internecie znajduję bardzo pozytywne recenzje ich palet do ust. Przekonam się więc i ja, czy dorównują jakością słynnym paletom cieni do powiek!
3. Farbka do ust "Peek a Bloo"- ostatnimi czasy chodzi mi po głowie wiele makijaży, w których zamiast klasycznej czerwieni na ustach, z powodzeniem mogłabym użyć niebieskiej szminki. Jako, że klasyczne szminki w sztyfcie w kolorze niebieskim często tworzą siny kolor, postanowiłam postawić na farbkę do ust. Czy okaże się trwała i da piękny odcień niebieskości? Przekonamy się wkrótce!

Kosmetyki naturalne "Make Me BIO"


1. Szampon do włosów przetłuszczających się- na chwilę obecną ciężko mi stosować szampony bez silikonów, ponieważ moje włosy są bardzo zniszczone (poza kilkucentymetrowym odrostem, który pojawił się odkąd świadomie pielęgnuję swoje włosy). Robiłam kilkukrotnie podejście do szamponu Sylveco, jednak za każdym razem moje włosy przypominają sianko, więc wracam do Nivei z silikonami... Ostatnio jednak zostałam przekonana do przełamania się- mam w zamiarze stosować naturalne szampony systematycznie! Podobno najgorsze są pierwsze dwa tygodnie a później stan włosów bardzo się poprawia. Ponadto dowiedziałam się, że naturalne szampony przyspieszają porost włosów- za szybszy przyrost włosów jestem w stanie dać się pokroić! Na nowo zaczęłam pokładać nadzieję w poprawę stanu moich włosów przy pomocy naturalnej pielęgnacji- mam nadzieję, że te obietnice się spełnią!
2. Nawilżający krem do cery suchej i wrażliwej- hola, hola, czy Gwiazdka się nie pomyliła? Przecież jestem posiadaczką typowo tłustej cery! 
Wszystko w jak najlepszym porządku :). Postanowiłam w doborze kremu Make Me BIO kierować się składem a nie obietnicami producenta. Porównując składy kremu dla cery suchej a dla cery tłustej zauważyłam, że mimo wszystko wersja dla cery suchej nie powinna spowodować u mnie wysypu pryszczy- już na drugim miejscu w składzie zawiera ekstrakt z geranium, który ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne. Dodatkowo geranium uszczelnia naczynka krwionośne a borykam się z cerą naczynkową. Stosuję hydrolat geraniowy i jak najbardziej cenię go sobie, bardzo dobrze mi służy. Dodatek oleju jojoba sprawia, że na skórze pozostaje delikatna warstwa ochronna, której jednak moja skóra potrzebuje w zimowym, mroźnym okresie. Poza tym, mam słabość do zapachu róży... 
Przekonamy się więc za jakiś czas, czy dobrze znam potrzeby swojej skóry i czy ten krem rzeczywiście sprawdził się u mnie na zimę, czy nie spowodował zapchania tłustej cery? Poczekamy, zobaczymy! =)


Pędzle:

1. Stila Brush 7- uniwersalny pędzelek do nakładania i rozcierania cieni. Jest mały i ma sprężyste włosie. Nie znam tej firmy, więc cieszę się, że mogę wypróbować jakąś nowość!
2. Hakuro H18- pędzel do podkładu. Mam już jeden, dokładnie ten sam, i bardzo dobrze się sprawdza. Jednak podczas jednej sesji mam do pomalowania 2-3 modelki, w dodatku do charakteryzacji często nie wystarcza jeden pędzel. Stąd genialny pomysł Gwiazdki, by zaopatrzyć mnie w dodatkowy pędzel, który już znam i lubię ;).
3. Inglot 21T- pędzel do podkładu. Pędzli Inglot nie znam, chętnie je przetestuję i będę mieć porównianie do obecnego ulubieńca, Hakuro H18.
4. Inglot 30T- pędzel do eyelinera. Przez długi okres czasu używałam skośnie ściętego pędzla, po czym odkryłam cieniutkie, spiczasto zakończone pędzelki i pokochałam je! Umożliwiają narysowanie bardzo precyzyjnej i cieniutkiej kreski nawet przy "trudnych" kształtach oczu (np. u posiadaczek oczu bardzo okrągłych, jakie sama posiadam). Jestem bardzo ciekawa, czy wygodniej będzie mi pracować na takim typie pędzelka o prostej rączce, czy może o zakrzywionej, jaką jest Inglot 30T!


Różności:


1. Elf, antybakteryjny szampon do mycia pędzli- stosuję ten szampon regularnie do mycia pędzli. Takich produktów wizażystce nigdy dość!
2. Temperówka Douglas- świetny gadżet, który na pewno nie raz zostanie użyty. Do tej pory nie mogłam trafić w idealną temperówkę. Powyższa ma aż 4 rozmiary wejść, więc mam nadzieję, że dopasuje się do każdej mojej kredki!
3. Tusz do rzęs Avon SuperShock Max- za Avonem nie przepadam, ale ten tusz zbiera wiele pozytywnych recenzji. Zobaczę, jak spisze się u mnie :).

Mam również kilka planów noworocznych związanych z blogiem. Zamierzam:
1. Wprowadzać więcej makijaży fantazyjnych na blog- do tej pory makijaże fantazyjne prezentowane przeze mnie pochodziły jedynie z sesji zdjęciowych. Chciałabym pokazać Wam rzeczywisty efekt charakteryzacji, bez obróbki graficznej- w taki sposób sama również się uczę zwracać większą uwagę na szczegóły i rozwijam swoje umiejętności.
2. Wykonywać więcej kolorowych i trudniejszych tutoriali makijażowych.
3. Nadal zgłębiać tajniki naturalnej pielęgnacji.
4. Wkręcać się w włosomaniactwo!
5. Wciąż rzetelnie opiniować kosmetyki, aktualizować stare posty.
6. Uczestniczyć w sesjach zdjęciowych.
7. Starać się robić jak najlepiej to, co sprawia mi frajdę- dawać z siebie zawsze 100%, rozwijać się w pasji makijażowej!

Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się zrealizować te postanowienia! =)

Pozdrawiam!

PS Tosia jak zwykle pomagała w przygotowywaniu posta:


13 komentarzy:

  1. Fajne prezenty :) Zaciekawiły mnie perfumy, bo też lubię słodkie zapachy. Muszę koniecznie obadać ten z Yves Rocher :) Czekam na recenzję paletki do ust, jestem jej baaardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej ile wspaniałości ! Od dawna ciekawią mnie kosmetyki naturalne "Make Me BIO" dlatego obserwuję i czekam na recenzję kremu nawilżającego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne prezenty! Widzę ciekawe pędzelki i piękną paletkę cieni! Zainteresowała mnie farbka w kolorze niebieskim - ależ to musi wyglądać na ustach! Zjawiskowo zapewne :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba byłaś bardzo grzeczna, skoro Mikołaj tak obdarował :)
    Teraz tylko poczekać aż zrobisz z tych prezentów użytek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozazdrościć tylu dobroci ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Pędzelków zazdroszczę ! :) Świetne prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyyyyle dobra :) Bogaty ten Mikołaj w tym roku, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. same dobroci, muszę zakupić sobie jakieś nowe pędzelki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, u mnie prezenty też były bardzo trafione:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie powiem, że nie zazdroszczę - szczególnie pędzli ;)) Życzę Ci zakochania się w produktach Make Me Bio - uwielbiam je za całokształt! Wszystkiego dobrego na rok 2015!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh ile wspaniałości ;) i nawet kotek się zainteresował :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl