[156.] Moja obecna pielęgnacja włosów.



Witam!

Tuż na początku prowadzenia bloga pisałam Wam, jak pielęgnuję swoje włosy (dla przypomnienia: KLIK!) - wtedy moje włosy były w bardzo dobrej kondycji i nie wymagały jakiejś specjalnej pielęgnacji. Niestety, we wrześniu 2013r. dałam się namówić na metamorfozę w znanym na całą Polskę salonie "Berendowicz&Kublin"- oddział w Katowicach. Miałam obiecane podcięcie włosów i przefarbowanie na rudo a wyszłam... z czarnymi włosami i skróconymi za pomocą degażówek(!) z długości "do pasa" do... ramion :(.
Jako, że metamorfoza była darmowa, Pan Fryzjer na pocieszenie rzucił- "Przyzwyczai się Pani." i nawet nie próbował mnie poratować. 

Odradzam takie przeżycia! =)

I tak zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem- chciałam jak najszybciej odzyskać swoje długie włosy. Lamentom, że włosy nie chcą rosnąć nie było końca, powiedziałabym, że ten rok od września 2013r. do września 2014r. był najgorszym rokiem dla moich włosów i mojego samopoczucia względem włosów. 

Nie mniej jednak najgorsze już za mną, przez ten ponad rok udało mi się wyczuć, co moje włosy lubią najbardziej, co im służy. Nie będę tutaj opisywać "Mojej Włosowej Historii", bo na to jeszcze nie czas, niemniej jednak pokażę Wam, co daje u mnie najlepsze efekty.

Wyjątkowo muszę również wyróżnić Fryzjerkę Agnieszkę Żelazko, której udało mi się wyprowadzić moje włosy do stanu względnie dobrego. Wykwalifikowany fryzjer to jednak podstawa, szczególnie, jeśli same jesteśmy początkujące w odmętach włosomaniactwa. Agnieszka z anielską cierpliwością obcinała mi co miesiąc 1 cm włosów (potrafiłam siedzieć z lustrem w dłoniach i obserwować, czy aby czasem Agnieszka nie ucięła o milimetr za dużo- kompletna paranoja! =)) oraz dobrała mi odpowiednią farbę do włosów i oksydant, które są jak najmniej inwazyjne dla moich włosów.

Profil moich włosów:
- Mocno zniszczone (po B&K próbowałam sama farbować włosy drogeryjnymi farbami, kiedy w końcu poddałam się w ręce Agnieszki, musiałam mieć zrobioną dekoloryzację, by zejść z czerni),
- Cienkie,
- Gęste,
- Falowane,
- Wysokoporowate w części pamiętającej moje nieudolne próby samodzielnego farbowania, niskoporowate odrosty od kiedy są w rękach Agnieszki.


Szampony:



1. Nivea, Color Care&Protect- szapon chroniący kolor- rzeczywiście po tym szamponie czerwony barwnik wypłukuje się wolniej.

INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate- detergent, Cocamidopropyl Betaine- detergent , Disodium PEG-5 Laurylcitrate Sulfosuccinate- detergent, Sodium Chloride- stabilizator, PEG-3 Distearate- silikon, Simmondsia Chinensis Oil- olej jojoba, Aloe Barbadensis Gel- żel aloesowy, Punica Granatum Friut Juice- sok z granatu, Bisabolol- substancja łagodząca pozyskiwana z rumianku, Benzophenone-4- chemiczny filtr UV, Oryzanol- antyoksydant pochodzący z ryżu, Polyquaternium-10- zapobiega elektryzowaniu się włosów, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- antystatyk oblepiający włos, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- emulgator, Glycerin- humektant, Propylene Glycol- humektant, Citric Acid- konserwant, Sodium Benzoate- konserwant, Sodium Salicylate- konserwant, Linalool- zapach, Benzyl Alcohol- zapach, Parfum.

2. Nivea, Hydro Care- szampon nawilżający- jak każdy szampon z Nivei ma w sobie dużo silikonów, jednak to dzięki nim moje włosy wyglądają na gładkie.
INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate- detergent, Cocamidopropyl Betaine- detergent, Sodium Chloride- stabilizator, Hydrolyzed Keratin- hydrolizowana keratyna, Nymphaea Odorata Root Extract- ekstrakt z korzenia lilii wodnej, Aloe Barbadensis Leaf Juice- sok z aloesu, Glyceryl Glucoside- substancja oczyszczająca, Panthenol- substancja łagodząca, Polyquaternium-10- zapobiega elektryzowaniu się włosów, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- antystatyk oblepiający włos, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- emulgator, Glycerin- humektant, Citric Acid- konserwant, Sodium Benzoate- konserwant, Propylene Glycol- humektant, Citronellol- zapach, Limonene- zapach, AlphaIsomethyl Ionone- zapach, Benzyl Alcohol- zapach, Parfum.

3. Sylveco, odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany- wiecie, że bardzo lubię naturalne kosmetyki. Ten szampon bardzo przypadł mi do gustu dzięki pięknemu zapachowi i delikatnemu działaniu. Nie posiada w sobie silikonów, dzięki czemu nakładając maskę po umyciu nim włosów, składniki aktywne mają szansę penetrować wgłąb włosa a nie natrafiają na barierę w postaci włosa oblepionego silikonem. Niestety, brak silikonów sprawia, że każdy widzi, jak bardzo zniszczone i wysokoporowate mam włosy. Przy niskoporowatych odrostach za to sprawdza się znakomicie- są gładkie (bo niezniszczone), sypkie i nie przetłuszczają się szybko. Myślę, że bardzo polubię się z tym szamponem, gdy już pozbędę się zniszczonych pasm, jednak do tego jeszcze kilka lat zapuszczania włosów...

INCI: Aqua, Lauryl Glucoside- detergent, Cocamidopropyl Betaine- detergent, Mel Extract- ekstrakt z miodu, Coco-Glucoside- detergent, Panthenol- substancja łagodząca, Hydrolyzed Oats- hydrolizowany owies, Hydrolyzed Wheat Protein- hydrolizowane proteiny pszenicy, Cyamopsis Tetragonoloba Gum- guma guar, Lactic Acid- kwas mlekowy, Sodium Benzoate- konserwant, Cymbopogon Schoenanthus Oil- olej z trawy cytrynowej


Odżywki:


1. Nivea, Diamond Gloss, odżywka- pięknie nabłyszcza włosy, nie puszy ich a dzięki dodatkowi silikonów sprawia, że włosy na wyglądają na zdrowe i gładkie (tylko wyglądają =)). Stosuję ją "na większe wyjścia".

Aqua, Stearyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Cetyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Dimethicone- silikon, Stearamidopropyl Dimethylamine- substancja pozyskiwana z oleju rzepakowego, zbliżona w działaniu do silikonu, Hydrolyzed Keratin- hydrolizowana keratyna, Hydrolyzed Silk- hydrolizowane proteiny jedwabiu, Diamond Powder- puder diamentowy, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- antystatyk oblepiający włos, Lactic Acid- kwas mlekowy, Coco Betaine- stabilizator, Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, Sodium Chloride- stabilizator, C12-15 Pareth-3- emulgator, Phenoxyethanol- konserwant, Linalool- zapach, Butylphenyl Methylpropional- zapach, Limonene- zapach, Alpha- Isomethyl Ionone- zapach, Parfum

2. Nivea, Hydro Care, odżywka- odżywka, którą stosuję "na szybko" lub jako pierwszy stopień OMO, by zabezpieczyć włosy przed detergentami w szamponach. Tak jak w przypadku wcześniejszej wersji- silikony wizualnie poprawiają stan moich włosów.

Aqua, Cetyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Myristyl Alcohol- emolient, Dimethicone- silikon, Cetrimonium Chloride- ułatwia rozczesywanie włosów, Stearamidopropyl Dimethylamine- substancja pozyskiwana z oleju rzepakowego, zbliżona w działaniu do silikonu, Hydrolyzed Keratin- hydrolizowana keratyna, Nymphaea Odorata Root Extract- ekstrakt z korzenia lilii wodnej, Aloe Barbadensis Leaf Juice- sok z liści aloesu, Glyceryl Glucoside- detergent, Glycerin-humektant, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- antystatyk oblepiający włos, Coco Betaine- stabilizator, Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, Lactic Acid- kwas mlekowy, Sodium Chloride- stabilizator, C12-15 Pareth-3- emulgator, Propylene Glycol- humektant, Phenoxyethanol- konserwant, Citronellol- zapach, Limonene- zapach, Alpha-Isomethyl Ionone- zapach, Benzyl Alcohol- zapach, Parfum 

3. Equilibra, Nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów- odżywka o bardzo przyjemnym składzie, stosuję ją, gdy mam możliwość potrzymania odżywki dłużej na włosach, a czuję, że nałożenie maski mogłoby spowodować obciążenie moich włosów. Cenię ją za jej odżywcze działanie i lekkie zwiększenie objętości przy braku puszenia się włosów.

INCI: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice- sok z liści aloesu, Cetyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Lauryl Alcohol- substancja zmiękczająca, Cetrimonium Chloride- ułatwia rozczesywanie włosów, Argania Spinosa Kernel Oil- olej arganowy, Hydrolyzed Wheat Protein- hydrolizowane proteiny pszenicy, Tocopheryl Acetate- ester witaminy E- antyoksydant, Tocopherol- witamina E- antyoksydant, Ascorbyl Palmitate- ester witaminy C- antyoksydant, Hydrolyzed Silk- hydrolizowane proteiny jedwabiu, Cetearyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Behentrimonium Chloride- konserwant, Amodimethicone- silikon, Cetrimonium Methosulfate- konserwant, Propylene Glycol- humektant, Trideceth-12- emulgator, Quaternium-91- ochrania kolor, Lecithin- emolient, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin- hydrolizowana keratyna, Citric Acid- konserwant, Ethylhexylglycerin- konserwant, Phenoxyethanol- konserwant, Sodium Phylate- antyoksydant, Parfum


Maski:


1. Kallos, Maska keratynowa z proteinami mleka- blogosfera zachwyca się Kallosami już od dawna. Mnie jakoś nie przekonywały ich składy- bardzo ubogie w składniki odżywcze, których tak moje włosy potrzebują. Nie chcąc jednak oceniać produktu, którego nie znam, postanowiłam zakupić małe opakowanie i zapoznać się z wersją "Keratin", ponieważ wydawała mi się najlepsza pod względem składu. Jak oceniam efekty? Przeciętne... 
To chyba świadczy o tym, że rzeczywiście umiem zdecydować już po samym składzie kosmetyku, co mi służy ;).

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Cetrimonium Chloride- ułatwia rozczesywanie włosów, Citric Acid- konserwant, Propylene Glycol- humektant, Hydrolized Milk Protein- hydrolizowane proteiny mleka, Hydrolized Keratin- hydrolizowana keratyna, Cyclopentasilioxane- silikon, Dimenthiconol- silikon, Parfum, Benzyl Alcohol- zapach, Methylchloroisothiazolinone- konserwant, Methylisothiazolinone- konserwant

2. Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych- za to ta maseczka jest moim hitem! Nie posiada żadnych silikonów a jednak świetnie wygładza moje włosy (podejrzewam, że to dzięki lanolinie, miodowi i olejowi ze słodkich migdałów). Najczęściej stosuję jednak tę maskę przed myciem włosów- najpierw moczę włosy w wodzie, później nakładam olej (jaki, dowiecie się w dalszej części notki) a następnie maseczkę Biovax. Nakładam foliowy czepek i czapkę, w takim wydaniu paraduję min. 2h, max. trzymam całą noc.
Stosowałam już kilka wersji Biovaxów- z proteinami mleka oraz do włosów wypadających, jednak żadna nie spasowała mi tak bardziej, jak właśnie wersja do włosów suchych i zniszczonych. Pełną recenzję pisałam Wam parę miesięcy temu: KLIK!

INCI: Aqua, Cetyl Alcohol- substancja zmiękczająca, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth - 20- emulgator, Cetrimonium Chloride- ułatwia rozczesywanie włosów, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil- olej ze słodkich migdałów, Acetylated Lanolin- acetylowana lanolina-emolient, Glycerin- humektant, Lawsonia Inermis Extract- ekstrakt z henny, Cinnamomum Zeylanicum Extract- ekstrakt z cynamonowca cejlońskiego, Mel (Honey) Extract- ekstrakt z miodu, Parfum, C.I. 16255- barwnik, C.I. 42090- barwnik, Linalool- zapach, Hexyl Cinnamal- zapach, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone- konserwanty, Citric Acid- konserwant, Potassium Sorbate-konserwant



Olej:


Bania Agafii- olej do włosów odżywczy- pisałam Wam już o wersji na porost włosów- KLIK!- która bardzo dobrze się u mnie spisała, tylko miała jeden mankament- wg producenta, olej trzeba było podgrzewać przed nałożeniem na włosy. Podgrzewałam buteleczkę we wrzątku, przez co już w połowie kuracji butelka wyglądała jak "siedem nieszczęść" :). Obiecywałam nie wrócić szybko do tego oleju! Jednak w pracy w jednej z katowickich Zielarnii dowiedziałam się, że olej wystarczy rozgrzać w dłoniach, nie trzeba wstawiać go do wrzątku! Szkoda, że tego już producent nie uwzględnił w opisie :). Po tej miłej informacji nabyłam wersję odżywczą, ponieważ byłam ciekawa, czy sprawdzi się równie dobrze na moich włosach. Przyznaję, że sprawdziła się jeszcze lepiej!
Włosy po tym oleju są gładkie, sypkie, bardzo miękkie. Używam tego oleju nie tylko do olejowania przed myciem włosów, ale również zabezpieczam nim końcówki włosów po myciu. Dzięki temu włosy pięknie się błyszczą! 

INCI: Arctium Lappa Seed Oil- olej łopianowy, Organic Pinus Sibirica Seed Oil- organiczny olej cedrowy, Capsicum Annumm Seed- papryczka chili, Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil- olej kopru włoskiego, Silybum Marianum Seed- ostropest plamisty,  Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil- olej ze słonecznika, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil- oliwa z oliwek, Organic Hippophae Rhamnoides Fruit Oil- organiczny olej z rokitnika, Organic Beeswax- organiczny pszczeli wosk, Tocopherol- witamina E, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil- organiczny olej rozmarynu, Salvia Officinalis (Sage) Oil- olej szałwii leśnej, Mentha Piperita (Peppermint) Oil- olej mięty pieprzowej, Pimpinella Anisum (Anise) Fruit Oil- olej anyżu, Betula Alba Bud Oil- olej kotków brzozowych, Urtica Dioica (Nettle) Oil- olej pokrzywy, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil- olej lnu syberyjskiego, Abies Sibirica Oil- olej pichtowy



Wcierki:


1. Eliksir wzmacniający do włosów, Green Pharmacy- wcierki stosuję sporadycznie, raczej w formie kuracji niż stałego elementu w pielęgnacji. Powyższa wcierka zawsze ratuje mnie w okresie wzmożonego wypadania włosów w okresach jesieni i wiosny. Rzeczywiście, włosów wypada o wiele mniej, czasem nawet nie wypadają wcale. Niestety, przy stosowaniu ponad miesięcznym zaczyna przetłuszczać skórę głowy, dlatego jej stosowanie na dłuższą metę bywa uciążliwe. Pełną recenzję opisywałam Wam tutaj: KLIK!

INCI: Aqua, Lupinus Angustifolius (Lupine) Extract- ekstrakt z łubinu wąskolistnego, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract- ekstrakt ze skrzypu polnego, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract- wyciąg z nasion kasztanowca, Arctium Lappa (Burdock) Extract- ekstrakt z łopianu większego, Hydrolized Soy Protein- hydrolizowane proteiny sojowe, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil- emulgator, Disodium EDTA- konserwant, Parfum, Citric Acid- konserwant, Benzyl Alcohol- zapach, Methylchloroisothiazolinone- konserwant, Methylisothiazolinone- konserwant, Limonene- zapach, Linalool- zapach





2. Wcierka Jantar- w tym momencie nie posiadam jej w swoich zbiorach, dlatego musiałam poratować się zdjęciem z internetu. Również stosuję ją w formie kuracji przez kilka tygodni, później odstawiam, by po kolejnych kilku-kilkunastu tygodniach do niej powrócić. Jantar sprawdza się świetnie w przypadku przyrostu włosów oraz powstaniu "baby hair"- uwielbiam ją za to!
Ekstrakt z bursztynu to raczej jakiś żart, żeby działał, nie mniej jednak skład jest bardzo przyjemny i bogaty w wyciągi roślinne. To właśnie one dają efekty!

INCI: Aqua, Propylene Glycol- humektant, Glucose- glukoza, Calendula Officinalis Extract- ekstrakt z nagietka, Chamomilla Recutita Extract- ekstrakt z rumianku, Rosmarinus Officinalis Extract- ekstrakt z rozmarynu, Salvia Officinalis Extract- ekstrakt z szałwii, Pinus Sylvestris Extract- ekstrakt z sosny, Arnica Montana Extract- ekstrakt z arniki górskiej, Arctium Majus Extract- ekstrakt z łopianu, Citrus Medica Limonum Extract- ekstrakt z cytryny, Hedera Helix Extract- ekstrakt z bluszczu, Tropaeolum Majus Extract- ekstrakt z nasturcji, Nasturtium Officinale Extract- ekstrakt z rkwii wodnej, Amber Extract- ekstrakt z bursztynu, Disodium Cystinyl Disuccinate- zapach, Panax Ginseng- żeń-szeń, Arginine- arginina, Acetyl Tyrosine- ester tyrozyny, Hydrolyzed Soy Protein- hydrolizowane proteiny sojowe, Polyquaternium-11- antystatyk, Peg-12 Dimethicone- silikon, Calcium Pantothenate- pantotenian wapnia, Zinc Gluconate- związek cynku, Niacinamide- witamina B3, Ornithine Hci- aminokwas, Citrulline- aminokwas, Glucosamine HCI- glukozoamina, Biotin- witamina B7, Panthenol- subst. łagodząca, Polysorbate 20- emulgator, Retinyl Palmitate- ester witaminy A, Tocopherol- witamina E, Linoleic Acid- zapach, PABA- chemiczny filtr UV, Triethanolamine- regulator pH, Carbomer- stabilizator, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol- konserwant, Methyldibomo Glutaronitrile- konserwant, Dipropylene Glycol- zapach, Limonene- zapach, Linalool- zapach

(Zapewne zauważyłyście, że obie wcierki nie są na bazie alkoholu- moja skóra bardzo źle znosi wcierki alkoholowe, dlatego unikam tego składnika. Jeśli znacie i polecacie jakieś wcierki bez alkoholu, proszę, napiszcie nazwę. Chętnie przetestuję!)



Suplementacja: 



1. Drożdże piwne- również zauważyłam po nich szybszy porost włosów. Niestety, sprawiają, że na mojej twarzy powstaje masa pryszczy... Dlatego też sięgam po tę kurację bardzo rzadko. Jednak drożdże nie powodują u mnie wahań nastroju, które występowały po CP!
 2. Calcium Panthotenicum (CP)- bardzo popularny suplement wśród blogerek. CP to pantotenian wapnia, czyli połączenie witaminy B5 (pantenolu), która sprawia, że włosy szybciej rosną, z wapniem, które ułatwia wchłanianie wit. B5. CP wpływa nie tylko na włosy i paznokcie, ale również pomaga w zrzuceniu zbędnych kilogramów! Któż nie skusiłby się na takie cudowne działanie?
Podczas kuracji CP wciąż czułam lekkie mrowienie skalpu- albo był to efekt placebo, albo ten suplement na prawdę bardzo dobrze się u mnie spisywał. Ba, zaobserwowałam szybki przyrost włosów, niestety, zauważyłam, że częściej jestem zdenerwowana, zirytowana i nic mi się nie chce. Skojarzyłam ten efekt z tabletkami na odchudzanie, które kiedyś, bardzo dawno brałam- po tabletkach na odchudzanie czułam się dokładnie tak samo. Zdecydowałam się odstawić CP dla własnego spokoju i dobra współlokatorów =). Humor wrócił do normy. Od tamtego czasu już nie zdecydowałam się na kurację CP.


Leki:


Nizoral- leczniczy szampon przeciwłupieżowy- jako jedyny pomaga mi w walce z łupieżem. Stosuję go odkąd pamiętam- już w podstawówce miałam z nim styczność. 
Najpierw powinno się zrobić kurację Nizoralem- zakupić buteleczkę szamponu i myć włosy co kilka dni z jego użyciem. Po zakończeniu kuracji stosuje się szampon raz na jakiś czas (co 2-4 tyg), by utrzymać efekt. Obecnie kupuję co 4-tyg. saszetkę Nizoralu i przedłużam nią efekt kuracji. 
Należy pamiętać, że w przypadku tego szamponu bardzo ważne jest, żebym zapoznać się z ulotką!

Skład leku:
Substancja czynna: 1 ml szamponu zawiera 20 mg ketokonazolu.
Substancje pomocnicze: sól sodowa eteru laurylosulfonowego (SLS), sól disodowa eteru monolaurylosulfonobursztynowego (detergent), dietylolamid kwasu tłuszczowego oleju kokosowego (emulgator), laurdimonium-zhydrolizowany zwierzęcy kolagen, dioleinian metyloglukozy makrogolu 120, kwas solny, chlorek sodu- stabilizator, substancje zapachowe, wodorotlenek sodu imidurea, erytrozyna sodowa (E 127), woda oczyszczona.
(Nie jestem farmaceutą, lecz kosmetologiem, dlatego miałam problem z rozszyfrowaniem tego składu.)


I to na tyle, jeśli chodzi o pielęgnację moich włosów :) Na koniec jeszcze pokażę Wam obecny wygląd moich włosów. Wiem, że do ideału jeszcze długa droga, ale myślę, że jestem na dobrej drodze.


Chętnie dowiem się, jakie produkty do włosów Wam służą i które polecacie. Chętnie przetestuję jakieś nowości =)

Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. Też bardzo lubię tego biovaxa, choć jeszcze bardziej wersję z trzeba olejami- u mnie bajka! :) Ale chyba mamy zupełnie różne włosy (wnioskuję to nie tylko ze zdjęcia, ale i z kosmetyków, które u Ciebie dobrze się sprawują) , więc nie wiem, czy u Ciebie też by było tak rewelacyjnie. Na szczęście biovax ma próbki. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie moje włosy bardzo lubią oleje, dlatego zastanawiam się nad zakupem Biovaxu z olejami. Zastanawiam się jednak, czy nie będzie jednak to zbyt wiele dla moich włosów- tyle olejów a zbyt mało humektantów... Masz rację- na szczęście są próbki :D

      Usuń
  2. Dla mnie kallos keratynowy to hicior :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ile produktów! ja mam tylko szampon, odżywkę i maskę z Kallosa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez jakiś czas brałam CP i włosy faktycznie rosły szybciej, ale po jakimś czasie przestałam łykać je regularnie, choć nie wystąpiły u mnie efekty, które opisujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tych wszystkich kosmetyków znam jedynie nawilżającą odżywkę equilibra - bardzo ją lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jantar stosowałam na włosy i świetnie się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo tego, ja jestem minimalistką jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Im więcej używam tym gorzej czują się moje włosy...

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie z kolei keratynowa maska z Kallosa dobrze się sprawdza. Za to z Jantarem się się nie polubiłam, trochę mi zaszkodził. Ten olej z Bańki Agafii mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl