[120.] Moja codzienna pielęgnacja twarzy.

Witam!

Parę miesięcy temu dodałam post w odpowiedzi na pytanie Czytelniczki. Prosiła o opisanie, jakich kosmetyków używam do pielęgnacji twarzy. Ówczesną pielęgnację opisałam bardzo szczegółowo w tym poście, jednak od tamtej pory wiele się zmieniło.

Ciągle poszukiwałam idealnej linii kosmetyków, które zapewniałyby mojej cerze odpowiednią i skuteczną pielęgnację. Bazowałam przede wszystkim na kosmetykach drogeryjnych. W końcu zaczęłam bliżej przyglądać się składom INCI, zajęcia na uczelni bardzo pomogły mi w usystematyzowaniu mojej wiedzy na temat składników i ich działania. Zagłębiłam się w temat składów INCI i zauważyłam, że kosmetyki drogeryjne są wręcz napakowane chemią. 

Zaczęłam sobie zadawać pytanie, czy ta chemia w kosmetykach aby na pewno nam nie szkodzi? 

Na uczelni tydzień w tydzień omawialiśmy kosmetyki drogeryjne i apteczne oraz rozbieraliśmy ich składy na czynniki pierwsze. Nie znalazłam jednak odpowiedzi na moje pytanie. Postanowiłam przetestować coś bardziej przyjaznego skórze na sobie. Jako studentkę, nie stać mnie na drogie kosmetyki, przyznaję. Zaczęłam więc przeszukiwać takie strony jak zrobsobiekrem.pl z naturalnymi półproduktami, zagłębiłam się w temat pielęgnacji skóry olejami oraz zainteresowałam się rosyjskimi kosmetykami "Bania Agafii", polskimi "Sylveco". Zauważyłam poprawę w stanie skóry a mój portfel wcale nie ucierpiał. Jedynym wysiłkiem, jakiego wymaga naturalna pielęgnacja, to poznanie łacińskich i angielskich nazw kosmetyków, które umożliwiają analizę składu. Nie jest to jednak bardzo skomplikowane- początkującym polegam stronę kosmopedia.org, gdzie będą mogli przeanalizować prawie każdy składnik INCI. Po przeczytaniu kilku etykietek zauważycie, że wiele składników się powtarza i łatwo zapamiętacie ich działanie :).

Przypomnę po raz kolejny, że zanim postanowimy zadbać kompleksowo o naszą twarz, powinnyśmy rozpoznać, jaki mamy rodzaj cery oraz jak po kolei powinnyśmy ją pielęgnować. Często jednak zdarza się, że same nie potrafimy rozpoznać profilu naszej cery- mamy wrażenie, że dolega jej wszystko! Przesuszenie, rozszerzone pory i pryszcze, wrażliwość oraz zaczerwienienia... Drogeryjne i apteczne kosmetyki często podyktowane są jednej dolegliwości i mogą zaostrzać inną. W przypadku kosmetyków ziołowych sprawa ma się całkiem inaczej- często są przeznaczone do problematycznych cer, którym- mówiąc obrazowo- dolega wszystko. To zachęciło mnie do podjęcia przygody z naturalną pielęgnacją i... widzę efekty!

Przejdźmy jednak do pielęgnacji "krok po kroku":

1. Codziennie rano i wieczorem wykonuję oczyszczanie metodą OCM:
Dlaczego preferuję oczyszczanie twarzy olejami? Oleje są naturalnym źródłem witamin, regulują wydzielanie sebum, nie podrażniają skóry, pomagają utrzymać jej odpowiedni poziom nawilżenia i natłuszczenia. Przed OCM nie potrzebuję robić demakijażu- oleje bardzo dobrze radzą sobie z oczyszczaniem twarzy nawet z wodoodpornych kosmetyków. Dodatkowo, poprzez wyeliminowanie detergentów zawartych w "typowych" produktach do mycia twarzy, nie potrzebuję stosować toniku (jego funkcją jest wzmacnianie skóry oraz przywracanie naturalnego pH). Oleje nie podrażniają skóry, nie naruszają jej naturalnego odczynu pH- stąd tonik jest zbędny. 
Na czym polega OCM oraz jak przygotować najprostszą mieszankę olejów mieszcząc się w granicach cen drogeryjnych kosmetyków do oczyszczania, pisałam w tym poście.


A jeżeli nie mam czasu na OCM? Wtedy używam żelu do mycia twarzy z tymiankiem firmy Sylveco.
Oczywiście po żelu, muszę zastosować tonik. Na razie pozostałam wierna tonikowi z Ziaji, jednak gdy go wykończę, na pewno rozejrzę się za bardziej naturalnym kosmetykiem:


2. Nakładam krem do twarzy. 
Krem stosuję dwa razy dziennie. Do tej pory najbardziej byłam zadowolona z kremu z olejem z kiełków pszenicy "Bania Agafii". Jest to rosyjski kosmetyk, który jest prawdziwą bombą ziołową! Świetny skład, rewelacyjne i widoczne działanie. Na pewno do niego wrócę!


Na chwilę obecną testuję kremy firmy Sylveco. Dokładną recenzję przygotuję, gdy zużyję kremy do końca. Na razie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze współgrają z resztą pielęgnacji. Obecnie stosuję:
- łagodzący krem pod oczy- co wieczór, jeśli potrzebuję, również na dzień,
- lekki krem nagietkowy- stosuję go rano i wieczorem,
- krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną- stosuję na noc co 3 dzień.

(Edycja z dnia 12 sierpnia 14r. :
Moja recenzja łagodzącego kremu pod oczy, Sylveco: KLIK! 
Moja recenzja lekkiego kremu nagietkowego, Sylveco: KLIK!


3. Wspomagam się ultradźwiękami.
Do tego celu używam przyrządu do peelingu kawitacyjnego i sonoforezy. Peeling kawitacyjny polega na wtłaczaniu kropelek wody w przestrzenie między zrogowaciałym naskórkiem. Pod wpływem ultradźwięków kropelki wody pękają usuwając zrogowaciały naskórek. Sonoforeza jest to wtłaczanie substancji aktywnych przy pomocy urządzenia emitującego ultradźwięki. W skórze chwilowo powstają mikropory, przez które substancje aktywne wnikają do wnętrza organizmu.


4. Maseczki drogeryjne zamieniłam na naturalne glinki.
Do tej pory zarecenzowałam Wam francuską glinkę zieloną, która pomogła mi uporać się z nadmiernym przetłuszczaniem twarzy. Gdy już uznałam, że zażegnałam przykry problem pryszczy, zamieniłam glinkę zieloną na czerwoną. Francuska glinka czerwona jest delikatniejsza od zielonej, słabiej absorbuje sebum, jednak łagodzi zaczerwienienia i zapobiega pękaniu naczynek. Nie potrzebuję już tak mocnej glinki jak zielona, a zmagam się z cerą naczynkową. Odkąd zaczęłam stosować glinkę czerwoną oraz pozostałe, naturalne kosmetyki zauważyłam, że mniej się czerwienię, skóra jest wyciszona.

Nie stosuję samej glinki czerwonej. Dodaję do niej kilka kropel potrójnego kwasu hialuronowego 1,5% a zamiast wody dodaję hydrolat różany (jeśli interesuje Was, dlaczego stosuję akurat potrójny kwas hialuronowy, zapraszam do postu zawierającego informacje o tym kwasie. Opisuję tam dokładnie, jakie są rodzaje kwasu hialuronowego, jakie mają działanie i do czego służą.)


5. Pielęgnacja ust.
Przez wiele lat używałam Tender Care od Oriflame. Jest to jedyny kosmetyk, który odpowiednio natłuszcza moje usta i zapobiega powstawaniu zajadów. Przez kilka miesięcy nie miałam możliwości zakupu Tender Care, próbowałam więc różnych drogeryjnych kosmetyków. Niestety, nawet słynny Carmex nie podołał... Powróciłam do mojego ulubionego Tender Care i mam nadzieję, że znów zostaniemy ze sobą na wiele lat :) Skład kosmetyku nie należy do naturalnych (ma dużo parafiny i syntetyczne przeciwutleniacze), jednak jedynie on mi pomaga...


Czy zauważyłam poprawę po zmianie kosmetyków do pielęgnacji?
Bardzo dużą! Przede wszystkim moja skóra przestała mieć "wahania nastrojów"- nie przesusza się, pryszcze rzadko się pojawiają. Zaryzykuję stwierdzenie, że moja cera dzięki odpowiedniej pielęgnacji stała się normalna z lekką tendencją do przetłuszczania. W końcu zwęziły się rozszerzone ujścia gruczołów łojowych (pory), zmarszczki są mniej widoczne. Mój największy problem, czyli rumieńce również zostały złagodzone i pojawiają się rzadziej. A jeśli się pojawiają, są bledsze i szybciej znikają. Skóra stała się ujędrniona, lepiej nawilżona i odpowiednio natłuszczona. Drobne przebarwienia mają bardziej wyrównany koloryt, są mniej widoczne. Nie mam cieni ani worków pod oczami. Teraz do codziennego makijażu używam tylko podkładu matującego i tuszu do rzęs. Myślę, że to mówi samo za siebie.

Czy polecam? Tak, uważam, że zmiana pielęgnacji na naturalną, to zmiana na lepsze! 

Z ostatnich nasuwających się przemyśleń: "Dlaczego chemiczne kosmetyki miałyby działać? Przecież nasza skóra- na chłopski rozum- ich nie przyjmie, ponieważ "co miałaby z nimi zrobić"? Są to substancje obce i drażniące dla skóry. Wyciągi roślinne natomiast, mają w sobie wiele witamin, mikro- i makroelementów, substancji, które są identyczne jak te w naszej skórze. Jest to więc normalna reakcja, że naturalna, ziołowa pielęgnacja działa, bo w tych kosmetykach ma co działać!" =)

Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. Moja skóra nie lubi się z metodą OCM. Robiła parę podejść do pielęgnacji częściowo lub w całości naturalnej i niestety to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam ostatnio w próbce kremy Sylveco i muszę przyznać, że są świetne!! Jak tylko zużyję mój dotychczasowy krem ( a pewnie to długo potrwa), to na pewno skuszę się jeden z nich. Też staram się pielęgnować cerę jak najbardziej naturalnie, stąd tak coraz częściej eksperymentuję z własnoręcznie ukręcanymi tonikami ;) Fajny post!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie zdecydowałam się na OCM choć czytam o tym coraz więcej. Ja również przerzuciłam się na naturalne maseczki (zwłaszcza glinki). Obowiązkowy w mojej pielęgnacji jest również peeling kawitacyjny oraz D'arsonval ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Twojej pielęgnacji znam tylko markę Sylveco, która ogromnie polubiłam. Ich lekkie kremy są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  5. żel z Sylveco muszę wypróbować, bo jestem go bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę Ci czasu na oczyszczanie twarzy olejami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujący opis. Chyba też kiedyś skuszę się na wyprbowanie kosmetyków Sylveco :) Jak na razie jednak jestem w trakcie "wykańczania" kilku produktów z firmy oeparol - mam płyn micelarny do demakijażu, krem nawilżający z olejem z wiesiołka i kremik pod oczy. U mnie bardzo fajnie to ze sobą współgra. Któraś z Was też stosuje te produkty?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl