[70.] Moje pierwsze Yankee Candle.



Witam!
W końcu zakupiłam woski Yankee Candle! Wyczytałam tyle pozytywnych recenzji na ich temat, że postanowiłam się skusić. 


A wszystko przez Łukasza z bloga http://lukaszmakeup.blogspot.com/ ! Napisał, że w Chorzowie jest sklep z tymi woskami... Stwierdziłam, że przecież z mojego cudnego Sosnowca do Chorzowa mam rzut beretem, więc wybiorę się i przy okazji będę mogła powąchać interesujące mnie zapachy. Nie wzięłam jednak pod uwagę, że przejazd komunikacją miejską to kilkugodzinna wyprawa z przesiadkami :) Niemniej jednak dotarłam pod wskazany adres (trochę wystraszona, gdzie w takiej małej, ciemnej uliczce może znajdować się przytulny sklepik?). Państwo z obsługi okazali się bardzo wyrozumiali dla zakatarzonej, ale uparcie wąchającej wszystkie woski klientki ;)

Wybrałam następujące zapachy:



Beach Wood- odpaliłam zaraz po powrocie na mieszkanie! Osobiście jestem fanką słodkich zapachów, ale akurat były walentynki a mój TŻ woli orzeźwiające nuty. Wosk ten jest mieszanką i słodkich i orzeźwiających nut. Spokojnie- nie pachnie stęchlizną, chociaż nazwa może to sugerować :) 


Pink Dragon Fruit- na chwilę obecną mój faworyt. Pierwsza nuta jest tak słodka, że aż kręci się w głowie! Gdy powąchałam go w sklepie stwierdziłam, że to "mój" zapach, będę mogła go odpalać, gdy będę sama na mieszkaniu, żeby nikomu nie przeszkadzać tak słodkim zapachem. Jednak gdy wosk się topi, ujawnia się bardziej rześka nuta. W efekcie zapach jest nadal słodki ale nie mdlący. Spokojnie mogę odpalać w towarzystwie innych osób, niekoniecznie fanów słodkości.


Soft Blanket- największa niespodzianka! Pachnie tak delikatnie i subtelnie, że można się rozpłynąć :) Jednak jest to efekt jedynie w folijce! Po odpaleniu pachnie najmocniej z moich wosków, zapach wcale nie jest delikatny, jak można byłoby się tego spodziewać. Po pierwszym odpaleniu zapach utrzymywał się na całym mieszkaniu, nawet po 3h od wygaszenia świeczki! Przy czym gdy zgasiłam świeczkę, zamknęłam również drzwi do mojego pokoju i poszłam spać. Na drugi dzień współlokator powiedział mi, że jeszcze o godzinie 1.00 w nocy czuł ten zapach (a pokój ma po drugiej stronie mieszkania!).

Każdy z tych zapachów jest wyjątkowy, każdy jest niespodzianką. Ale wszystkie mają kilka cech wspólnych- po pierwsze: kompletnie nie czuć od nich żadnego chemicznego zapachu! Po drugie: są bardzo wydajne- do kilkugodzinnego palenia wystarczy tylko odrobina wosku.

Wady? Niemiłosiernie się kruszą. Muszę trzymać każdy wosk w dodatkowym opakowaniu. Gdy tylko wyjmuję wosk, wszędzie dookoła rozsypują się drobinki. Ale jestem w stanie wybaczyć te niedogodności ze względu na piękne zapachy!

A Wy które zapachy YC preferujecie?
Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Muszę spróbować Pink Dragon Fruit, Osobiście lubię otulające zapachy jak Red Velvet czy Salted Caramel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Pink Dragon Fruit naczytałam się już tyle zachwytów, że już nie mogę się doczekać kiedy go powącham. Muszę koniecznie wybrać się do sklepu YC :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniałaś mi, że mam w domu świeczuszki YC - dostałam pod choinkę a do dziś nie przetestowałam! WSTYD!

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam te woski za intensywne zapachy, rzeczywiście też nie lubią jak się kruszą, ciężko później pozbyć się tych drobinek

    OdpowiedzUsuń
  5. JA uwielbiam wszystkie te woski, są genialne!
    Pozdrawiam,

    zabawa-moda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. też niedługo robię posta na temat tych woskow ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam jeszcze YC, ale coraz mocniej mnie te woski kuszą <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, też wreszcie muszę je spróbować :)
    Pozdrawiam, urodamoda.blog.pl:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie testuję dwa samplery i średnio jestem z nich zadowolona jeśli chodzi o zapach... Z tego co wiem to YC od niedawna można dostać w Zielonej Mydlarni na Wawelskiej i w Pachnącym Domku w Silesia City Center (przeniesiony z Chorzowa) w Katowicach. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl