[39.] Delikatny makijaż na sesji zdjęciowej.

[39.] Delikatny makijaż na sesji zdjęciowej.


Witam!

Tym razem przed obiektywem znów stanęła jedna z moich znajomych- Ania, która nigdy wcześniej nie pozowała. Ania to śliczna dziewczyna i już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, że chciałabym wyciągnąć ją na sesję.

I jakoś tak w wakacje zgadałyśmy się, zaproponowałam Ani sesję i zgodziła się! Jednak Ania bardzo bała się krzykliwego makijażu, poprosiła o zrobienie zwykłego, dziennego make-up`u. Jednak gdy już stanęła przed obiektywem, nabrała odwagi i zdecydowała się na czerwone usta!

Fotografował: Łukasz Mizgała
Zapraszam do oglądania efektów =)


 Łukasz teraz robi pewien projekt: robi modelkom czarno-białe zdjęcia, jednak pozostawia czerwone usta. Ania również została wciągnięta do projektu :D





A tutaj kot fotografa- Różyk, który bardzo nie lubi pozować. Ania wzięła go na ręce, Łukasz zrobił tylko jedno zdjęcie... I okazało się, że wyszło bardzo dobrze :D

Co myślicie o takim dziennym makijażu? A czy używacie czerwonych szminek na co dzień, czy jedynie na wyjątkowe okazje?

Pozdrawiam! =))
[38.] Glamour z Sabiną i Leszkiem

[38.] Glamour z Sabiną i Leszkiem


 Witam serdecznie!

Zacznę może od tego, co to znaczy "glamour", jak wygląda sesja w takim stylu?
Na internecie znalazłam pewną bardzo trafną definicję i przytoczę ją:
"Generalnie jest to ukazywanie urody w specyficzny sposób. Z fascynacją, mniejszą lub większą ilością erotyki, charyzmy, piękna. Są to więc zdjęcia przedstawiające maksymalną ilość piękna w dobrym "opakowaniu" i otoczeniu."

Przeglądając portfolia początkujących modelek, często spotykam się ze zgrzytem: zgadzają się na sesję w stylu glamour, nie zgadzają się na bieliznę. A przecież zdjęcia glamour to często zdjęcia w bieliźnie z dodatkiem biżuterii, w pięknym wnętrzu i wieczorowym makijażem. Mając w głowie fotografie reklamujące bieliznę a sesje glamour jednoznacznie mogę stwierdzić, że te drugie wzbudzają więcej emocji i mają o wiele bardziej erotyczny wydźwięk. Dlatego też podkreślam- najpierw warto poznać terminologię, a potem zaznaczać zakres, w którym chce się pozować ;)

Ale dość już kazania, przejdźmy do zdjęć. Dziś przedstawiam właśnie sesję w stylu glamour:









 A to zdjęcie wykonywaliśmy przy okazji "Rally Girl", efekty zdjęć w samochodzie możecie zobaczyć tutaj: >>LINK<<

A na koniec taki tajemniczy portret. Leszek stwierdził, że Sabina przypomina mu tutaj Pamelę Anderson =D

Powiem Wam, że nachodzi mnie straszna ochota na jakieś bardziej delikatne zdjęcia lub może bajkowe, w plenerze, w sukienkach... Może coś jesiennego, ciepłego. Zobaczymy :)

Foto: >>LINK<<
Modelka: >>LINK<<

Pozdrawiam!
[37.] Sekret precyzyjnego makijażu? Zestaw profesjonalnych pędzli!

[37.] Sekret precyzyjnego makijażu? Zestaw profesjonalnych pędzli!

Dobry wieczór!

Jak plany na ostatni tydzień września? Ja postanowiłam odwiedzić rodzinę w Zakopanem. Wraz z Teklą wymieniamy się nowinkami kosmetycznymi, dyskutujemy, "co w trawie piszczy" ;) Tekla zajmuje się robieniem biżuterii Sutasz, zapraszam na jej bloga: >>LINK<< . Kiedyś sama próbowałam robić takową biżuterię, jednak wymaga ona wiele cierpliwości, której mi ewidentnie brak :) Tak więc pozostaje mi podziwianie tych cudeniek, cóż zrobić ;)

Dziś chciałabym Wam opisać prezent, który dostałam od brata i który był ewidentnie strzałem w dziesiątkę! Z okazji imienin, mój młodszy brat zafundował mi zestaw pędzli Delfa.



Jakoś tak kiedyś wspomniałam mu, że marzy mi się ten zestaw no i... braciszek mi sprezentował! Byłam tak szczęśliwa, że myślałam, że będę fruwać :D

Pierwsze wrażenie dotyczące użytkowania- "Jak precyzyjnie można tworzyć makijaże, jak wygodnie trzyma się je w dłoni, jakie one mięciutkie!" Zakochałam się w nich bez pamięci =)


Jak wyglądają?
Bardzo eleganckie i starannie wykonane. Drewniana rączka, na każdej wykaligrafowany napis "Delfa". Duże pędzle mają jasne włosie z czarnymi końcówkami. Pomiędzy rączką a włosiem czarna, aluminiowa skuwka. Zapakowane w etui, każdy pędzel w osobnej przegródce.



Zestaw zawiera 21 pędzli z naturalnego włosia. Łatwo się je czyści zarówno przy użyciu szamponu do włosów jak i specjalnych preparatów do czyszczenia pędzli. Pędzle nie tracą włosia oraz zachowują swoją miękkość.

W zestawie znajdujemy pędzel do omiatania, zestaw pędzli do pudru, różu i bronzera. Następnie mamy pędzle do nakładania i rozcierania pędzli- są grubsze jak i mniejsze. Kolejnie mamy pędzel do nakładania szminek, eyelinera, aplikator z gąbeczką, aplikator do tuszu do rzęs i grzebyk.

Używam tego zestawu od pół roku i jestem w niego bardzo zadowolona. Pozwolił mi rozwinąć się jako wizażystka. Czasem jakaś znajoma, gdy jestem u niej, prosi mnie, żebym zrobiła jej makijaż. Zazwyczaj podaje mi dobrej jakości cienie i... aplikator albo jeden pędzelek. Oczywiście, takimi narzędziami również da się zrobić ładny i staranny makijaż, jednak im więcej różnego rodzaju i wielkości pędzli, tym ciekawszy makijaż można wyczarować :).




Dzięki dobrym pędzlom oszczędza się na zużyciu kosmetyków- cienie do powiek, róże, bronzery, pudry i inne kosmetyki starczają na o wiele więcej użyć :).

Zestaw pędzli Delfa można kupić pod tym linkiem: >>LINK<< 
Można tam również przeczytać, który pędzel służy dokładnie do jakiej czynności.

A w poniedziałek, 30-go września idę do Łukasza Mizgały na zdjęcia, zapewne zrobię dla Was jakiś tutorial. Czy macie jakieś specjalne życzenia? Jakiś konkretnie makijaż chcielibyście zobaczyć?

Pozdrawiam =*


[36.] "Najfestniejsze" beauty z Sabiną i Leszkiem

[36.] "Najfestniejsze" beauty z Sabiną i Leszkiem

Witam =)

Jak pisałam wcześniej- z modelką, która pozowała w "sportowym" aucie, Sabiną, umówiliśmy się jeszcze kilkakrotnie na sesję. Tutaj link do wspomnianej sesji, gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć: >>LINK<< .
Między innymi zrealizowaliśmy sesje glamour i beauty. Dziś zaprezentuję to, co sprawia mi najwięcej frajdy a więc efekty beauty:


Modelka powiedziała mi, że nigdy nie miała na sobie wykonanego artystycznego makijażu i chętnie zapozowałaby w czymś udziwnionym. Nie potrzebowałam nic więcej na zachętę, specjalnie dla niej przygotowałam makijaż w odcieniach lazuru, kobaltu, granatu i czerni. Szkoda, że nie widać tej gamy barw na powiece, ale w beauty niekoniecznie to powieki mają grać pierwsze skrzypce. Wykonałam usta ombre w zbliżonych odcieniach, twarz mocno wykonturowałam ciemnym fioletem a roztarłam bielą. Na dolne powieki przykleiłam piórka (a jakże! piórka muszą być!) a w wewnętrznych kącikach oczu nakleiłam srebrne cyrkonie. Oczywiście taki makijaż nie obszedłby się bez teatralnie długich, sztucznych rzęs!


Mmmm, a tutaj mamy coś dla łakomczuchów i fanów kawy. Ta sesja nie była łatwa- modelka leżała w wannie wypełnionej wodą, na której unosiły się ziarenka kawy. Niby nic wielkiego, ale Sabina profilaktycznie wyszorowała, wręcz odkaziła sobie tę wannę ;) Następnie pojawił się problem- brakło ciepłej wody a wanna nie była dostatecznie napełniona. Z pomocą przyszłam ja i czajnik ;) Gdy już modelka leżała, podałam jej tabliczkę czekolady. Musiałam cały czas odgarniać ziarenka kawy z ciała modelki, bo nie wyglądały wtedy zbyt apetycznie, jak takie małe chrząszcze... Najgorzej, gdy lokowały się modelce w uszach ;P
Najpierw było pozowanie z całą tabliczką. Potem stwierdziliśmy, że przydałoby się odgryźć róg, dla ciekawszego efektu. I tutaj ja również przyszłam z pomocą, jako czekoladoholiczka z przyjemnością odgryzłam ten kawałek! Modelka przecież nie mogła zjeść błyszczyka z ust :D


I na koniec jeszcze jedno, takie subtelne ujęcie. Tutaj bez kawy i czekolady, za to w zwiewnej koszulce a w tle, pod wodą, długie włosy modelki =)
Zazdroszczę jej tych włosów, na szczęście umówiłam się na piątek do mojej fryzjerki, niech ratuje te moje zniszczone przez innego fryzjera kosmyki...

I jak Wam się podoba?
Pozdrawiam serdecznie!!!

Fotograf: >>LINK<<
Modelka: >>LINK<<
[35.] Rally Girl!

[35.] Rally Girl!

Witam!
A dziś znów pokażę Wam efekty sesji zdjęciowej z Leszkiem Porwitem. Leszek napisał mi, że ma świetną furę do robienia zdjęć, więc trzeba znaleźć modelkę! Znaleźliśmy więc naszą Rally Girl i umówiliśmy się na sesję.

Nasza Rally Girl z wdziękiem i z uśmiechem broniła się przed pozowaniem w sportowych butach i rękawiczkach. Jak widać na zdjęciach- całkowicie bezpodstawnie obawiała się optycznego skrócenia kończyn przez te gadżety ;)

Uwaga- pytanie przede wszystkim do fanów motoryzacji, ale nie tylko: kto zgadnie, jaki samochód mamy na zdjęciu? Odpowiedź poniżej.





A więc już zdradzam tajemnicę, co to za furę mieliśmy na sesji!

Otóż było to... SEICENTO!

Hahaha, modelka też się zdziwiła, miała nadzieję na jakąś wypasioną furę... Ja natomiast podejrzewałam, że to może być Seicento Leszka z przerobionym wnętrzem ;)

Ale nasza Rally Girl świetnie dała sobie radę w tych trudnych warunkach. Obróciła całą sytuację w żart i z zapałem wzięła się za pozowanie! Jej humor, bezpruderyjność i uroda sprawiły, że z chęcią umówiliśmy się na kolejną współpracę a potem na jeszcze kolejną... Efekty niebawem, także... Stay tuned ;)

Wizaż: Azime
Fryzjer: >>LINK<<
Foto: >>LINK<<
Modelka: >>LINK<<
[34.] Recenzja porówująca dwa pudry prasowane: Rimmel Stay Matte vs. Maybelline Affinitone.

[34.] Recenzja porówująca dwa pudry prasowane: Rimmel Stay Matte vs. Maybelline Affinitone.

Witam!

Zapowiedziałam Wam, że w czwartek pojawi się jakiś tutorial. Jednak czasem gdy coś planujemy, nie udaje się zrealizować. I tak będzie i w moim przypadku. Właśnie wróciłam od dentysty, okazało się, że muszę mieć usunięte ósemki, bo nie mieszczą mi się w pysiu :( No i właśnie w czwartek pozbędę się jednej z nich.

Na pocieszenie mogę napisać, że mam multum kosmetyków, które mogę recenzować oraz kilka zaległych sesji do zaprezentowania dopóki nie zniknie mi opuchlizna z twarzy.

A tymczasem zamierzam porównać dwa pudry, które od niedawna używam i mogę już coś na ich temat powiedzieć. Cenowo są na tym samym poziomie, obie marki są znane, mają zbliżoną gamę kolorystyczną. Jednak są całkiem różne, zobaczmy, co z tego wynika...





Najpierw weźmy pod lupę Rimmel, Stay Matte. To mój nr 1 do używania na co dzień. Wcześniej używałam tańszych pudrów, do zakupu tego przekonała mnie marka, ponieważ jeszcze nie spotkałam się z bublem od Rimmela- kiedyś już recenzowałam tusz Sexy Curves >>LINK<< , który uwielbiam, lubię też podkład Stay Matte, chociaż nie cieszy się on dobrą opinią wśród recenzentów, ale na tym kosmetyku skupię się innym razem ;)

Co producent pisze o kosmetyku:
"Puder nowej generacji zawierający naturalne składniki.
- Bawełna - długotrwale i skutecznie kontroluje błyszczenie się skóry, eliminując nadmiar sebum.
- Rumianek - koi wszelkie podrażnienia i redukuje zaczerwienienia.
- Ogórek - delikatnie odświeża i pomaga zachować czystość porów.
Puder idealny do cery wrażliwej i skłonnej do alergii - nie zawiera tłuszczu, substancji zapachowych, talku ani parabenów."


Cena: 20zł / 9g


Moja opinia:
Puder zawsze stosuję na podkład, nigdy bezpośrednio na twarz. Jak pisałam wcześniej- nakładam go na podkład z tej samej serii. Stay Matte używam jedynie dla siebie, na co dzień, nie używam go do sesji zdjęciowych. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, ładnie matowi twarz, wytrzymuje cały dzień bez poprawek. Nakładam go pędzlem, przez co jest bardzo wydajny. Jest tani, także nie mam wyrzutów sumienia, gdy się skończy, że mogłam oszczędzać ;) Plus za dużą gamę odcieni, chociaż jako tako nigdy nie miałam problemów z dopasowaniem koloru pudru, jakiś transparentny znajdzie się w każdej firmie. Ciężej znaleźć tak jasny podkład do mojej bladej cery, ale o tym kiedy indziej ;)

Przejdźmy do kolejnego pudru: Maybelline, Affinitone:
Skusiła mnie do niego promocja. Skończył mi się Stay Matte, więc poszłam do Rossmana. Miałam wybór: albo Stay Matte w regularnej cenie 20 zł albo Afinitone + pędzel do podkładu za 11 zł... Wybór był oczywisty!

Co producent pisze o produkcie:
"Zapewnia perfekcyjne, naturalne wykończenie makijażu. Puder dopasowuje się do odcienia skóry. Dostępny w 3 odcieniach."

Cena: 19zł / 9g


Moja opinia: Męczę się z tym pudrem, a on za Chiny Ludowe nie chce się skończyć, jest bardzo wydajny. Odcień ładnie wtapia się w cerę, jednak schodzi już po ok. 2 godzinach... Nie lubię poprawiania makijażu, takiego ciapania pędzlem po już umalowanej twarzy. Makijaż robię po kolei, zaczynając od oczyszczania skóry aż do matowienia pudrem i wymagam, żeby w takiej postaci został do końca dnia, żebym nie musiała się martwić o błyszczącą cerę. Ten puder nie spełnia moich oczekiwań.

Reasumując, wiadomo już, że wrócę do Rimmela, gdy tylko Maybelline się skończy. A jak już ukończę studia i zacznę zarabiać kokosy, to nie obejrzę się za żadnym innym pudrem, będę stosować jedynie Max Factor! Kto jeszcze nie czytał recenzji pudru sypkiego z Max Factor`a, klika tu: >>LINK<<

A tak swoją drogą, to nie mogę się doczekać powrotu na uczelnię! Czemu ten wrzesień tak się dłuży? Już chce październik, upiększanie się na pracowni kosmetologicznej, wygłupy na siłowni, odwiedzanie sławnego pubu "Kmicic" między zajęciami, wypady do Katowic na Ligotę do Kwadratów, długie zimowe wieczory z Kadarką, Współlokatorką, ciepłym kocykiem i "Pamiętnikami Wampirów"... Albo i wódka orzechowa z mlekiem do "Gry o Tron" ;) 
Swoją drogą ciekawa jestem, co znów mój kot nabroi u Współlokatorki... Tak mi się tęskni za tym wszystkim, ale już tylko pół miesiąca :D

Pozdrawiam!!! =*
[33.] Efekty kolejnej wspólnej sesji z Łukaszem Mizgałą.

[33.] Efekty kolejnej wspólnej sesji z Łukaszem Mizgałą.

 Dobry wieczór!!

I znów kolejny tydzień wakacji minął zanim zdążyłam się zorientować. Niedziela minęła mi bardzo pracowicie. Na noc pracowałam jako kelnerka w największym klubie w mieście, po niecałych 3h snu musiałam wstać, żeby jechać na szkolenie z firmy Arkana dotyczące pielęgnacji cery z użyciem kwasu laktobionowego. Po szkoleniu zastałam na mieszkaniu niespodziankę!- TŻ zrobił naleśniki z szynką, cebulą, kukurydzą... Zjadłam ze smakiem z dodatkiem ketchupu, ale cynamonu już nie pozwolił mi dodać :( Wg mnie cynamon pasuje do każdego dania! No ale to on jest z zawodu kucharzem, ja w kuchni potrafię przypalić nawet danie gotowe. (Tak, mam talent!)
Po pysznym obiedzie i chwili odpoczynku pojechałam do Leszka Porwita na sesję. Ułożyliśmy modelkę w wannie wypełnionej ziarenkami kawy... Więcej nie zdradzę, niedługo będzie można zobaczyć efekty!

Tymczasem dodaję zdjęcia z ostatniej sesji z Łukaszem Mizgałą. Pozowały dwie modelki i Xenon (który już kiedyś wcielił się w rolę Fauna u mnie na sesji >>LINK<< ), czyli właśnie TŻ =D
Ale od początku!

Najpierw zapozowała Agnieszka >>LINK<<. Przystroiłam ją w piórka, a jako makijaż oka postanowiłam wykonać modny trend tej jesieni- cała górna powieka wypełniona eyelinerem, dolna powieka asymetrycznie zaakcentowana.






Następnie pozowała Joanna >>LINK<< . Wraz z fotografem postanowiliśmy wcielić ją w rolę Pani Jesień. Łukasz nazbierał liści, jarzębiny i innych cudeniek na wianek. Zgadnijcie, kto plótł wianek? :D Oczywiście "plecenie" to za dużo powiedziane, ale liczy się efekt końcowy:






No i na koniec, po ciężkich potyczkach językowych udało mi się dokończyć makijaż Xenona. I tak moją ciężką, precyzyjną pracę skwitował: "Kochanie, ale jak chciałaś żebym miał zielone oko, to wystarczyło mi przyłożyć!". Mężczyźni...
>>LINK<<




I to byłoby na tyle :)
Myślę, że niedługo napiszę jakąś recenzję, a jeszcze może w tym tygodniu uda mi się zrobić kolejny tutorial. Jednak nic nie obiecuję.
Na facebooku znajdziecie więcej zdjęć z tej sesji, zapraszam do lajkowania!

Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej nocy!!! =*

Foto: >>LINK<<

[31.] Zaległa "Kociakowa" sesja

[31.] Zaległa "Kociakowa" sesja

Dobry wieczór!!

Dziś zaprezentuję makijaż, który wykonywałam jeszcze w czasie wakacji. Jakoś tak wyszło, że długo musiałam czekać na zdjęcia, potem pisałam recenzje i instruktaże, więc nie dodawałam tej sesji, nie miałam na to czasu. Jednak teraz jest idealny moment, także... ta daaa! :)


Przez dłuższy czas nie robię instruktażu. Dlaczego? Zrozumiałam, co miała na myśli koleżanka mówiąc:
"Nikt nie potrafi tak skrzywdzić kobietę jak fryzjer..."
I JA SIĘ TERAZ PODPISUJĘ POD TYM ZDANIEM RĘKAMI I NOGAMI!!! Nie polecam Akademii Włosa Berendowicz-Kublin 

Znalazłam na internecie ogłoszenie, że fryzjer z tego salonu poszukuje "modelki" do filmu szkoleniowego strzyżenie+koloryzacja. Zadzwoniłam pod podany numer, żeby zapytać o szczegóły. Już podczas rozmowy telefonicznej wspomniałam, że mam długie włosy i nie chcę ich ścinać, a jeżeli fryzjer nie dopuszcza możliwości negocjacji, tylko chce realizować swoją wizję, to ja podziękuję. Ale Pan Fryzjer zapewnił mnie, że wszystko jest do dogadania, zapytał co chcę zrobić na głowie. Poprosił o przesłanie zdjęć włosów, umówiliśmy się na rozmowę w salonie 3-go a 5-go na robienie filmu. Oczywiście wszystko za free! Gdy przyszłam do salonu 3-go września, stanęłam jak wryta- nigdy nie widziałam tak dużego salonu, z taką ilością stanowisk, pomieszczeń i tyyyloma pracownikami. Na ścianach powywieszane zdjęcia znanych polskich aktorów z TV i ich autografy z podziękowaniami dla fryzjerów. Podczas rozmowy z Panem Fryzjerem ustaliliśmy następujące kwestie: włosy będą rude, podcięte końcówki i ścieniowane. W obawie, że Pan Fryzjer może źle zrozumiał, o jaki odcień rudego mi chodzi (nie pokazał mi mierników kolorów, chociaż prosiłam), wysłałam mu na meila zdjęcia kobiet w takim rudym kolorze, jaki mi się podoba.
5-go Pan Fryzjer powiedział, że ma na mnie nowy pomysł. Wysłuchałam. Zaproponował zrobienie Ombre w kolorach od czerni do czerwieni. Powiedziałam, że Ombre jak najbardziej, ale czy jest możliwość Ombre w rudościach? Tym razem pokazał mi mierniki, więc wskazałam kolory, które podobałyby mi się. Później Pan Fryzjer zapytał mnie, czy może obciąć mi włosy do ramion- nie zgodziłam się.


Ombre wyszło następująco: na szczycie głowy czerń, niżej czerwień, końcówki rude. Brzmi strasznie, ale podobało mi się. Fryzjerzy, którzy przypatrywali się farbowaniu również wykazywali aprobatę dla takiego Ombre.
Następnie przeszliśmy do studia nagrań. Usiadłam przed kamerą, nie miałam przed sobą żadnego lustra, nie widziałam, co robi Pan Fryzjer. Gdy kamera była włączona, miałam nic nie mówić. Gdy Pan Fryzjer obciął pierwsze pasmo, już czułam, że coś jest nie tak. Gdy była krótka przerwa między ujęciami zapytałam, czy nie ścina mi włosów za mocno? Powiedział, że nie, że wydaje mi się, że dużo ścina, bo cieniuje włosy, ale tak na prawdę wcale nie będzie tego tak widać. Nie kłóciłam się, w końcu to on jest fryzjerem z 8-letnim doświadczeniem. Podczas kręcenia filmu Pan Fryzjer oraz operator kamery zapewniali mnie, że z włosami wszystko jest w porządku i że są długie (chyba ich troszkę bawiło to, że obawiałam się inwazyjnego cięcia). 


Gdy skończyliśmy nagrywać, nadszedł czas na zrobienie kilku zdjęć portretowych. W tym celu miałam przebrać się w przygotowaną wcześniej stylizację. Poszłam do łazienki, popatrzyłam w lustro i dopiero wtedy zobaczyłam efekt... Zamiast moich długich, zadbanych (bardzo dbałam o włosy!) rudych pukli, miałam czarną szopę do ramion. Nic nie zostało z Ombre, Pan Fryzjer wyciął praktycznie wszystkie rude kosmyki! Łzy napłynęły mi do oczu, ale stwierdziłam, że nie mogę się rozpłakać, jeszcze zdjęcia.


Na zdjęciach ładnie dałam radę, ale gdy było już po wszystkim, rozpłakałam się. Pan Fryzjer dopiero wtedy popatrzył na mnie i zrobił taką minę, jakby dopiero teraz zauważył, co mi zrobił z włosami. Powiedziałam mu, że muszę być jak najszybciej na mieszkaniu i wyszłam. Po drodze wstąpiłam do szatni po kurtkę, mijając recepcję widziałam wzrok pozostałych fryzjerów... Oni też najwyraźniej pomyśleli, że coś Panu Fryzjerowi nie wyszło. Całą drogę z Katowic do Sosnowca przepłakałam. Na mieszkaniu tak wyłam pod prysznicem myjąc włosy, że chyba słyszeli mnie sąsiedzi 3 piętra wyżej. Myślałam, że jak umyję włosy, będzie lepiej. Niestety nie. Mam rzadkie włosy, cienkie, w ogóle brzydko, krzywo obcięte. Nawet tata stwierdził, że coś jest nie tak, bo on, facet nie znający się na fryzurach widzi, że mam rzadkie i postrzępione "te końce" (końcówki włosów). Nie mam pojęcia, jak je będę układać. Ostatnio na sesji zapytałam fryzjerkę, czy mogłaby zrobić mi francuza? Powiedziała, że niestety, ale mam za krótkie włosy :(


No ale przepraszam za tak długą rozprawę, już pokazuję zdjęcia:








 Foto: >>LINK<<
Modelka: >>LINK<<

A że już w  miarę oswoiłam się z nową fryzurą, to jutro jadę do Łukasza Mizgały i będziemy tworzyć jakiś instruktaż. Co chciałybyście tym razem? Może coś mocnego, czarnego? Mam nad czym myśleć :)

Dobranoc ;**
Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl