[15.] Otwórzmy drzwi schizofrenii !!

[15.] Otwórzmy drzwi schizofrenii !!

Przepraszam za nieobecność, wszystko przez sesję egzaminacyjną na uczelni... Ale idę jak burza! Dziś zaliczony ustny egzamin z dermatologii, oby tak dalej =)

Cały miesiąc spędziłam nad książkami... Nawet odstawiłam na bok codzienne ćwiczenia ;/ Nieładnie... Na szczęście ta katorga "nic-nierobienia" już się kończy, znów codziennie z radością odpalam Chodakowską!

A jak ja się stęskniłam za malowaniem, za trzymaniem pędzla w łapce... Za bieganiem po studiu, poprawianiem modelki, makijażu, włosów, rekwizytów... Coraz to nowsze pomysły kłębią się w mojej małej, rudej łepetynce. Lipiec coraz bliżej, a w lipcu wizażowo odżyję!

Ale jeszcze tuż, tuż przed egzaminami zorganizowałam sesję...
Motywem przewodnim był "Faun" a co z tego wyszło?
Zapraszam do oglądania efektów ;))

Dopiero w tym roku- (wstyd, wiem, wstyd!!)- obejrzałam film "Labirynt Fauna". Tytułowa postać zainspirowała mnie do wykreowania własnego Fauna. Zabrałam się za poszukiwania osób chętnych do współpracy:

Fotograf: Havoff
Model: Xenon13
Model: Shavall

Powoli zaczęłam kompletować dla modeli dodatki, komponować tło. Ale najważniejsze do zrobienia były rogi!! Naoglądałam się mnóstwa tutoriali, w końcu za namową współlokatora (właściciela Lilith ;)) zdecydowałam się na masę solną.

Tak więc, czas przygotować stanowisko pracy i do dzieła!! (przepraszam za kiepską jakość, kiedyś zmienię telefon, obiecuję :D )

 Współlokator był pewny, że robię obiad. Mniam, pyszności!
"Azime, znów jesz ryż z jogurtem?"

 Dobrze, że w kuchni jest kanapa ;) Co nie mieści się na stole, i tak zawsze jest w zasięgu ręki.

 Taki tam alien rośnie w piekarniku... Pominę komentarze współlokatora :P

Powoli różki się zakręcają ;) A współlokatorzy nie wierzyli w moje zdolności plastyczno-kucharskie. Cóż, biorąc pod uwagę fakt, że potrafię przypalić nawet tzw. "dania gotowe" to nie dziwię im się ;)
A tutaj już prawie finalny kształt :D

Robienie rogów zajęło mi 2 tyg. Musiałam czekać, aż rogi dobrze stwardnieją, zanim dorabiałam kolejne warstwy. Była to mozolna praca ale sprawiła mi dużo radości :D

W międzyczasie w Sosnowcu odbywały się Juwenalia Zagłębiowskie. Dla studentów odbywało się Western Party. Nie byłabym sobą, gdybym się nie przebrała!! Strój kowbojki skompletowałam z własnych fatałaszków, ale skąd wziąć dodatki takie jak kowbojski kapelusz? Z pomocą przyszedł Certe z którym już nie raz współpracowałam. Certe pożyczył mi śliczny, wrzosowy kapelusz (niech będzie słodko na całego!) oraz trzymetrowy bat! W międzyczasie grzebania po jego atelier (atelierze?) opowiedziałam mu o pomyśle charakteryzacji na Fauna. Certe podsunął mi kilka ciekawych pomysłów, dał kilka wskazówek... Tym sposobem, od następnego dnia starałam się zamówić w jakimkolwiek mięsnym sklepie serce wieprzowe. Niestety, z mizernym skutkiem :(

Zdjęcie z Western Party:
Mina pierwszorzędna :D 

Wróćmy do serca wieprzowego...
Współlokatorka (notabene, której ucho widać na w/w zdjęciu) śmiała się, że przez ponad tydzień moim nowym hobby było skakanie od mięsnego do mięsnego z pytaniem: "Czy dostanę u państwa serce wieprzowe? Nie? A czy mogę zamówić?"
Nigdzie nie udało mi się ani kupić serca, ani zamówić...

Dzień przed sesją robiłam ostatni zakup- koncentrat do barszczu, który miał imitować sztuczną krew. Wracając ze sklepu postanowiłam wstąpić do jeszcze jednego, bardzo małego mięsnego. Patrząc na ten sklep stwierdziłam, że i tak pewnie nic tam nie zastanę, ale przecież nic nie stracę, zapytam. Na pytanie, czy dostanę serce wieprzowe usłyszałam: "Dziś już nie."
Zamurowało mnie...
Jak to "już" nie?
"A czy mogę złożyć zamówienie i jutro kupić?"
"W soboty może nie być serc. Ale postaram się znaleźć."
No to już po ptakach- pomyślałam. W sobotę rano nie dostanę, tuż przed sesją... A jakbym przyszła może z godzinkę, dwie wcześniej do tego sklepu, to pewnie kupiłabym to serce! Byłam trochę zła na siebie... No ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Na drugi dzień szłam do sklepu z nastawieniem "i tak nie dostanę". 
Ale czekała mnie miła niespodzianka!! 
Dostałam śliczne serducho, jeszcze ociekające krwią, z takimi oślizgłymi tętnicami i żyłami. Bleh!!! 
Serce kupione, koncentrat w lodówce, wianek upleciony, rogi pomalowane, tło powieszone, stanowisko z kosmetykami przygotowane. Teraz tylko wyjść po ekipę i działać!

Zanim zaczęliśmy robić zdjęcia, mieliśmy trochę przygód ze sprzętem i rekwizytami. Jednak finalnie poradziliśmy sobie ze wszystkim. Najpierw pozował Xenon:




A potem Shavall:

 Z tego zdjęcia jestem wyjątkowo dumna! Wyszedł nam taki "Schizofreniczny Faun" :D 
Shavall w ogóle wygląda jak jakiś satanista na tej sesji. Zresztą na zdjęciach rozpierała go energia, było go wszędzie pełno. W pewnym momencie zaczęłam tracić do niego cierpliwość- przyniosłam bat i zdzieliłam go! I tak nie uspokoił się...

... Ale wybaczam mu jego wybryki, za to, że tak ładnie pozował!
 Mamy tutaj barszczyk i serducho- takie tam dania regionalne z Sosnowca :P

Ale to nie koniec! Xenon zaproponował coś, czego się nie spodziewaliśmy- postanowił ugryźć serducho! (a nawet mój kot nie chciał go tknąć :P)

Zmieniłam mu więc make-up i... działaliśmy!
Rusza mnie to zdjęcie, tym bardziej, że w pewnym momencie sesji już nie miałam siły patrzeć na to serce... Nie każdy byłby w stanie ugryźć surowe mięso, także gratuluję odwagi! ;)

Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję współpracować z tą ekipą. I tym razem może pójdziemy w jakieś bardziej naturalne klimaty, niekoniecznie wzięte z mojego łebka :D

Pozdrawiam serdecznie!!! :*

PS    A skoro już była mowa o przebierankach (zresztą, nie pierwszy raz na tym blogu ;))- dodam zdjęcie mojego przebrania na Dni Sosnowca. Grała "Kapela ze Wsi Warszawa", nie mogłam tego przegapić!!


Jak widać, wianek się przydał!! :D
Współlokatorka stwierdziła, że brakuje mi tylko stadka gąsek. 
Tak, tak, tak!
Uwielbiam folkowe klimaty!
Zresztą- zamiast gąsek mogłyby być też owieczki. Kiedyś miałam przyjemność wypasać. Urocze stworzonka :D

=*
Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl