[5.] Recenzja Tender Care Protecting Balm od Oriflame


Witam serdecznie!
Dziś będzie skromnie, postanowiłam napisać swoją pierwszą recenzję. Z racji braku doświadczenia w pisaniu recenzji, wybrałam bardzo uniwersalny kosmetyk, ale uwielbiany przez rzesze kobiet! O jakim cudeńku mowa? O najbardziej rozpoznawalnym kremie firmy Oriflame a mianowicie Tender Care Protecting Balm, zwany potocznie "miodzikiem" lub "jajeczkiem".
Najbardziej znany TC to uniwersalny, zamknięty w różowym opakowaniu, o lekkim posmaku miodu. Ta wersja TC doczekała się wydania w sztyfcie:
Co producent pisze o tym produkcie?
"Zawiera wyciąg z plastra miodu oraz olejki roślinne. Cudownie koi skórę, przywraca jej miękkość i gładki wygląd. Idealny do pielęgnacji miejsc szczególnie narażonych na wysuszenie i pierzchnięcie."

A jak wypowiadają się internauci?
"Ten kremik w maleńkim słoiczku jest kosmetykiem, z którym nigdy się nie rozstaję. Rewelacyjnie nawilża i natłuszcza, dzięki czemu pomógł mi pozbyć się odwiecznego problemu z mocno pękającymi ustami. Do tego zawsze, gdy mam katar, ratuje mi skórę nosa przed podrażnieniami i łuszczeniem się. Jest także wydajny - jedno opakowanie starcza mi na bardzo długo. A dodatkowo słoiczek jest naprawdę ładny - prosty i efektowny zarazem. (...)"

"Ten mały, niepozorny kremik czyni cuda! jest w ofercie Oriflame odkąd pamiętam. Zawsze go noszę przy sobie w torebce. Zawiera skoncentrowany wyciąg z plastra miodu, który działa silnie kojąco tam gdzie skóra jest sucha i podrażniona. Można go stosować na łokcie, powieki, usta, skórki paznokci. Kosmetyk ten zamknięty jest w malutkim różowym, okrągłym pudełeczku, więc zmieści się nawet w kieszeni. Używam codziennie i serdecznie polecam wszystkim Paniom i Panom : )"
(opinie zaczerpnięte ze strony oficjalnej Oriflame)

Skład: petrolatum, caprylic/capric triglyceride, paraffinum liquidum, paraffin, cera alba, acetylated lanolin, cetyl alcohol, butylparaben, bha

Cena: 22.90 zł (w promocji 10.90 zł) / 15ml

"Miodzik" doczekał się wersji smakowych, które nadal zachowują cechy uniwersalnego TC. Są to:
- czekoladowy,
- karmelowy,
- migdalowy,
- wiśniowy,
- waniliowy,
- kokosowy (dostępny od aktualnego katalogu, czyli nowość!!).


Moja pierwsza styczność z tym produktem sięga... 14 lat wstecz! (Jejciu, jak staro poczułam się w tym momencie...)
Odkąd sięgam pamięcią, wraz z mamą miałyśmy problemy ze spierzchniętymi ustami i wyskakującą co parę tygodni opryszczką. Stosowałam przeróżne specyfiki, jednak żaden nie był w stanie wystarczająco mocno nawilżyć moich warg oraz zniwelować opryszczki (mowa tutaj nie tylko o kosmetykach, ale także lekach z acyklowirem).
Pierwszy raz miałam styczność z TC podczas wyjazdu na Zieloną Szkołę nad morze w wieku 8 lat. Mama wiedziała, że od nadmorskiego klimatu, słonej wody, słońca i wiatru popękają mi usta. Kupiła mi więc TC, jako że słyszała o nim same dobre opinie a nie miała okazji jeszcze go wypróbować. I to był strzał w dziesiątkę! Od tamtej pory nie rozstaję się z "jajeczkiem"! Mam kilka sztuk, schowane w torebkach, w pokoju, w łazience, żebym zawsze miała któryś pod ręką!


Czy TC pomaga na moje dolegliwości? TAK, ale musimy je rozdzielić na dolegliwości natury kosmetycznej i dermatologicznej.
Jeśli chodzi o te pierwsze, takie jak suche, popękane wargi, to bezsprzecznie TC jest numerem jeden w likwidowaniu ich! Jeszcze nie używałam kosmetyku, który intensywniej nawilżałby usta. A próbowałam wielu, bo jestem osobą, która nie lubi monotonii w kosmetyczce. Jednak za każdym razem TC zwyciężał i wracałam do niego. Dobrze, że w ofercie Oriflame jest tyle wariantów smakowych tego kremu, dzięki używanie go nie staje się przykrą monotonią. Jednak receptą na pozbycie się jakiegokolwiek problemu natury kosmetycznej jest prawidłowa pielęgnacja. Tak więc chcąc pozbyć się problemu spękanych warg, musiałam skrupulatnie, dzień w dzień nawilżać je. Podczas tych 14 lat używania TC weszło mi to w nawyk ;) Obecnie wystarcza, gdy rano i wieczorem użyję TC i problem bolących, suchych, otartych warg jest jedynie wspomnieniem. Sporadycznie używam TC w ciągu dnia, m.in. gdy nie mam nic nałożone na usta (np. gdy zliżę błyszczyk, a pod ręką mam zawsze TC, z błyszczykami różnie bywa), gdy jeżdżę na nartach, konno, po pobycie na pływalni lub gdy zasypiam na nudnym wykładzie ;).



W przypadku problemów dermatologicznych... Cóż, TC jest kosmetykiem, nie lekiem, jednak używam go, gdy wyskoczy mi opryszczka. Łagodzi ból i przesuszenie bąbla. W sytuacji, gdy pojawi się ta uciążliwa dolegliwość, non stop smaruję usta TC, nie stosuję żadnego innego balsamu ani leku. TC eliminuje dyskomfort związany z opryszczką, bąbel nie pęka, przez co nie krwawią mi wargi, a to przecież bardzo duży plus! Dzięki TC jestem w stanie spokojnie przetrwać okres pojawienia się opryszczki i poczekać, aż sama zniknie.


Czy używam TC do innych celów, niż pielęgnacja ust? Tak- od czasu do czasu smaruję nim obrąbek naskórkowy (tzn, eponychium, czyli potocznie znana "skórka"), ponieważ na wiosnę i jesień mam bardzo podrażnione te okolice paliczków. TC radzi sobie z tą dolegliwością- nawilża, pielęgnuje, sprawia, że eponychium nie jest "poszarpane", zapobiega tworzeniu się drobnych, krwawiących ranek.
Używam go również- jak pisała jedna z internautek- do podrażnionych skrzydełek nosa podczas kataru lub w przypadku, gdy w którymś miejscu na ciele nadmiernie łuszczy mi się skóra na wskutek otarcia lub przesuszenia. Z każdą z tych dysfunkcji radzi sobie tak samo doskonale!
Czasem używam TC przy wykonywaniu makijaży. Przy makijażach nie związanych z sesjami, używam w przypadku, gdy klientka ma popękane wargi. Spokojnie mogę go wtedy zaproponować w zamian bezbarwnego błyszczyku. Przy sesjach zdjęciowych używałam kilkakrotnie, gdy chciałam nałożyć cienie do powiek na usta. W moim poprzednim poście LINK używałam go jako bazę pod gradientowe usta- najpierw posmarowałam usta Marysi TC, następnie nakładałam kolory (cienie do powiek) a na końcu pokryłam usta bezbarwnym błyszczykiem.


Co jeszcze mogę powiedzieć o tym kosmetyku?
- Wysoka jakość w przystępnej cenie. TC w cenie promocyjnej kosztuje ok. 10 zł, więc każdego stać na nie!
- Ciekawe opakowanie- mieści się w każdej torebce, kieszeni. Jednak ciężko wyciągnąć krem, gdy ma się długie paznokcie. Niechlujnie krem wchodzi pod paznokieć... a fuj! Dobrze jest się zaopatrzyć w pędzelek do szminek. Pusty pojemniczek jest idealną zabawką dla kota (dla mojej Tosi niekoniecznie pusty, również jest świetną zabawką, ku utrapieniu moim i mojej współlokatorki).
- Wydajność- jedno opakowanie starcza na kilka miesięcy, przy stosowaniu w takich proporcjach, jak ja, a więc często.
- Najczęściej stosuję uniwersalny TC, bo smakowe warianty zazwyczaj oszałamiają mnie smakiem i zużywam je pierwsze. Aktualnie delektuję się czekoladową wersją, a w drodze pędzi do mnie kokosowy TC! Także będę miała co testować ;)
- TC w sztyfcie nie jest tak wydajne jak klasyczne "jajeczko". Jednak jego używanie jest znacznie bardziej komfortowe i higieniczne.
- "TC jest przykładem, że reklama dźwignią handlu! Oto przykład, jak sprzedać 15 ml wazeliny za 23 zł!"- jest to MIT. Owszem, głównym składnikiem TC jest wazelina, jednak nie jedynym. Pozostałe składniki również przyczyniają się do nawilżających, natłuszczających i pielęgnacyjnych właściwości tego kosmetyku. Zresztą- wystarczy posmarować sobie usta wazeliną i TC oraz porównać oba wrażenia. Już pierwsze wrażenie- organoleptyczne- jest diametralnie korzystniejsze na rzecz TC! Wazelina jest substancją tworzącą warstwę okluzyjną na naskórku, hamuje transepidermalną utratę wody (TEWL), ale nie ma w sobie substancji odżywczych, które regenerowałyby naskórek i odżywiały. A TC posiada te właściwości właśnie dzięki dodatkowym składnikom, które wcale nie są w znikomej ilości. TC nie jest czystą wazeliną!

I na koniec kilka zdjęć moich dwóch TC, które akurat mam pod ręką (zdjęcia jak zwykle kiepskiej jakości...)



A Wy używacie Tender Care? Co o nim sądzicie?
Pozdrawiam!!

Edit 22.07.14r.:
Podaję skład INCI kosmetyku:
petrolatum (wazelina), caprylic/capric triglyceride (emolient tłusty), paraffinum liquidum (parafina płynna), paraffin (parafina stała), cera alba (wosk pszczeli), acetylated lanolin (acetylowana lanolina), cetyl alcohol (substancja zmiękczająca), butylparaben (konserwant), bha (syntetyczny antyoksydant)
Kosmetyk nie należy do naturalnych, ma w sobie dużo chemii (parafina, bha), jednak nadal jest to jedyny kosmetyk ratujący moje usta.

9 komentarzy:

  1. Dobrze ci wyszła ta recenzja :) Ja pierwszy raz słyszę o tym kremiku, wiec za bardzo się nie wypowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz? :D Nieprawdopodobne! Jakbyś miała kiedyś okazję go przetestować- nie wahaj się ;)

      Usuń
    2. Jak będę miała okazję to na pewno :)

      Usuń
  2. Ja znowu non stop o nim słyszę, więc chyba w końcu się skuszę jak zużyję swoje masła z nivei :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda to wszystko apetycznie:) i mam nadzieję, że równie dobrze działa:) wypróbuję jak przytrafi się okazja. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten krem uniwersalny o zapachu czekolady,używam go jako balsamu do ust - jest genialny !

    P.S Żelu do mycia twarzy z Białego Jelenia raczej w ROSSMANNIE nie dostaniesz,musisz szukać w innych drogeriach,bądź w aptekach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czekoladowy TC ma się ochotę zjeść, prawda?:D
      Dorwałam dziś żel do twarzy z Białego Jelenia w małej drogerii! Zobaczymy, jak będzie się spisywał. Ma ciekawą konsystencję- taki glutek :D

      Usuń
  5. kocham czekoladową wersję!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam uniwersalny (miodowy). karmelowy, migdałowy, kokosowy i wiśniowy. Sa super polecam!!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl