[11.] Recenzja maski algowej i serum Bielenda do cery naczynkowej.

Witam serdecznie!
Dziś recenzja kosmetyków z linii profesjonalnej firmy Bielenda. Kosmetyki te nie są dostępne w drogeriach ale dzięki allegro.pl możemy się w nie zaopatrzyć.
Bielenda wzbudza kontrowersje- jedni konsumenci uwielbiają kosmetyki tej firmy, inni ją piętnują. Osobiście na początku również nie byłam fanką tej firmy, jednak w miarę zapoznawania się z ich coraz nowszymi kosmetykami, liniami, kolejnymi ulepszonymi składami- zaczęłam doceniać Bielendę.

Wiele osób podchodzi sceptycznie do w/w firmy, ponieważ... jest polską firmą. W mniemaniu niektórych osób nic, co jest z naszego kraju nie może być dobrej jakości. Czasy się zmieniły, owszem- pod wieloma względami Polska nadal jest "Wschodem dla Zachodu i Zachodem dla Wschodu", ale jednak pod względem kosmetologii i kosmetyki prężnie brnie do przodu!
Wszystkie polskie firmy kosmetyczne mają status zakładów farmaceutycznych, co znaczy, że w przypadku wojny mogą zająć się produkcją leków. Nie każdy kraj może poszczycić się takimi statystykami!

Ale wróćmy stricte do Bielendy- dziś napiszę recenzję produktów linii profesjonalnej do cery naczynkowej- maski algowej i serum, jako że moja cera boryka się z takim właśnie problemem. Pierwszy raz spotkałam się z tymi produktami na pracowni kosmetycznej na uczelni, później w pracy. Zresztą nie tylko w SPA, w którym pracuję, używa się kosmetyków Bielendy. Zdecydowana większość gabinetów kosmetycznych używa tych produktów lub chociaż miał z nimi styczność.

 Co producent pisze o produkcie: 
Produkt:
Skoncentrowany preparat do pielęgnacji skóry z problemami naczyniowymi oraz skóry wrażliwej.
Pojemność: 32ml

Działanie:
- wyraźnie wzmacnia ścianki i elastyczność naczynek krwionośnych,
- przeciwdziała pękaniu naczynek i tworzeniu się tzw. "pajączków",
- skutecznie łagodzi podrażnienia,
- aktywnie nawilża skórę,
- rozjaśnia i poprawia koloryt naskórka.

Składniki aktywne:
Troxerutyna i rutyna, ekstrakt z owocu kasztanowca i arniki, acerola, naturalna witamina C, kompleks nawilżający: ekstrakt z alg czerwonych i Fucogel.

Stosowanie:
Preparat nanieść na twarz, szyję i dekolt, delikatnie wmasować. Używać do zabiegu na naczynka lub jako jednorazowy zabieg poprawiający wygląd skóry z couperose.
Serum można wprowadzać ultradźwiękami (sonoforeza) i jontoforezą (biegun -).


 Producent o produkcie:
Produkt:

Przeznaczenie – cera wrażliwa z rozszerzonymi naczynkami, z rumieniem, zagrożona trądzikiem różowatym.
Pojemność: 500 ml

Działanie:
- obkurcza i wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych,
- wycisza i łagodzi podrażnienia,
- rozjaśnia przebarwienia skóry,
- oczyszcza skórę z toksyn (detoks), pobudza mikrocyrkulację,
- poprawa wyraźnie jej koloryt,
- głęboko nawilża i reguluje gospodarkę wodną skóry,
- napina i napręża skórę (lifting).

Składniki aktywne:
Rutyna i troxerutyna, naturalna witamina C, mięta, cytryna, cyprys, lawenda, labdanum, alginat (ekstrakt z alg brunatnych), kompleks chłodzący

Stosowanie:
Wmasować serum odpowiednie do typu cery. Następnie nałożyć na całą twarz maskę - omijając okolice oczu, pozostawiając wolne otwory nosowe. Wymieszać 2,5 miarki proszku oraz 3 miarki zimnej wody mineralnej, do uzyskania gładkiej masy. Rozłożyć maskę równomiernie na całą twarz i szyję. Po kilku minutach maska tężeje. Po 20 minutach maskę zdjąć w całości.



Moja opinia:

 Cena: ok. 50-60 zł za serum+ maska+ przesyłka, czyli o wiele taniej niż zabieg w salonie ;)
Wydajność: bardzo duża. Oba produkty wpadły w moje łapki w styczniu i jeszcze się nie skończyły (serum mam jeszcze ok. 3/4, maski starczy jeszcze na jedno, dwa użycia). Przez pierwsze dwa miesiące robiłam maskę 2-3 razy w tygodniu, teraz robię 1-2 razy.
Jak stosować?: Po demakijażu i oczyszczeniu twarzy przystępujemy do peelingu. Na tak przygotowaną twarz nakładamy serum (jest ono niezbędne, ponieważ bez serum maska nie zejdzie w jednym płacie, są problemy ze ściągnięciem jej). Gdy mamy serum na twarzy, rozrabiamy maskę wg instrukcji. Rozrobioną od razu nakładamy na twarz, zanim stężeje. Po 20 minutach ściągamy ją w całości.
Co o niej sądzę?: Działa!- to najważniejsze! Oczywiście maska nie jest tak skutecznym zabiegiem jak laser i nie wyeliminuje całkowicie i na trwale popękanych naczynek. Jednak widocznie wyeliminuje rumień, wzmocni naczynka i zapobiegnie pękaniu kolejnych. Dodatkowo skóra po zabiegu jest miękka, nawilżona i rozświetlona. Po kuracji tymi kosmetykami nie obawiam się wyjść na miasto bez makijażu. Na pewno powtórzę kiedyś kurację maską algową Bielenda- może tym razem przetestuję inną wersję? ;)


A z takich prywatnych wieści: w sobotę wybieram się na imprezę w stylu lat 80` i nie mogę już doczekać się jej! Kreację przygotowywałam prawie w całości samodzielnie, sprawiło mi to nie lada frajdę. Dodatkowo dostałam zlecenie od znajomego- zrobić mu makijaż na tę imprezę (lata 80` w Polsce to czas nienawiści do disco, era rocka, zespołów takich jak "Oddział Zamknięty" czy "Lady Pank", dlatego z ekipą przebieramy się w rockowo-punkowe klimaty). Czarny makijaż oczu u mężczyzny? Cóż, dam radę! "Kto, jak nie ja?"- to moje motto. Jeśli tylko będzie okazja wstawić tutaj  zdjęcia mojej stylizacji, to pochwalę się nią ;)
Pozdrawiam!!

PS Odnośnie niedzielnej sesji, takie tam dygresje z kwejk.pl :

4 komentarze:

  1. ja niektore produkty bielendy widziałam w Hebe lub Naturze :)
    polecę te produkty mojej mamie, która boryka się cerą naczynkową! myśle, że bedzie zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię kosmetyki z BIELENDY - cenię sobie ich kosmetyki i jeszcze się na nich nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje coraz prężniej rozwijającego się bloga. Recenzje super! Zapraszam po wyróżnienie do mnie http://sutaszomania.blogspot.com/2013/04/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl