[10.] Opis wczorajszej sesji!

Na wstępie chciałabym się zapytać- jak dodać film na blogspot? Dostałam od Martyny film z backstage i chciałabym Wam go pokazać, ale za każdym razem gdy próbuję go dodać, pisze adnotacja "Niestety, wystąpił błąd podczas przesyłania Twojego filmu."...

A klikam tak, jak pisze w "pomocy" -> ikonka "Wstaw film wideo" -> zakładka "Prześlij" -> "Wybierz film wideo do przesłania" -> Potem różnie- albo odczekuję, albo od razu naciskam "Prześlij". Oczywiście przeczytałam (pobieżnie ;)) "Warunki dotyczące przesyłania plików". A mimo to nie mogę go dodać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ale opiszmy wczorajszą sesję! Wiadomo, że strasznie się na nią cieszyłam bo przygotowywałam ją z zapałem i ostatni tydzień żyłam już tylko niedzielą, podczas której miała być sesja. Ale- jak zwykle- nie obyło się bez komplikacji...

Sesja była umawiana już od 3 tyg. Miały być dwie modelki- blondynka i brunetka. Blondynka miała być przebrana w strój kocicy ("uuu, tandeta!!"- można by pomyśleć), a brunetka miała mieć na sobie bieliznę w stylu Burlesque: gorset, pas do pończoch, pończochy, woalka, palcat w ręce. 
Jednak plus minus tydzień przed sesją blondynka zrezygnowała z sesji- dobrze, mam czas znaleźć kogoś w zastępstwo. Znalazłam "brunetkę 2" i nawet byłam zadowolona, bo podobają mi się brunetki na tego typu sesjach, są bardziej wyraziste (to moja subiektywna opinia). 

W piątek wysłałam do ekipy prośbę o potwierdzenie sesji. Martyna (foto) oczywiście potwierdziła swój przyjazd. Fryzjer- przeprasza, że dopiero teraz odpisuje, ale nie da rady... Uh, ok, jakoś damy radę bez fryzjera. Czekam na wiadomości od modelek... W sobotę brunetka 2 odpisała, że będzie- rewelacja, bardzo zależało mi na tym kociaku, więc odetchnęłam. Ze strony brunetki 1- cisza... W końcu odezwała się w sobotę późnym wieczorem, że nie będzie jej, ponieważ wyskoczyło jej uczulenie na twarzy. Napisałam, że od tego jestem, żeby zatuszować zaczerwienienie a fotografka i tak będzie robić obróbkę w PS, więc poradzimy sobie z cerą. Cisza, zero odzewu...  Wiedziałam, że się nie zjawi. 

Niedziela rano, wstaję podekscytowana- spięta i gotowa na wykonanie kolejnego ekscentrycznego makijażu! Przypomniało mi się, że zapomniałam podesłać brunetce 2 mój nr tel- więc wysłałam jej wiadomość z numerem. Po godzinie dostaję wiadomość (na MM, nie SMS na tel...), że wyskoczyło jej uczulenie (!!!) i nie zjawi się. Jak ta wiosna wpływa na modelki... Same uczulenia! Napisałam jej to samo- że zarówno ja, jak i fotografka poradzimy coś na cerę. Cisza... Strasznie się zdenerwowałam- pokój już przemeblowany, żeby zmieścić się z lampami, fotografka w drodze, ja nakupowałam nowych kosmetyków i co? Czy to wszystko ma się zmarnować? Nienawidzę takiego zachowania! Wystarczyłoby, gdyby napisały mi dzień wcześniej- "Nie będzie mnie/ Chcę zrezygnować z sesji". Nawet nie wnikałabym w szczegóły, byle tylko modelki były w porządku i dały mi czas na znalezienie kogoś w zastępstwo. A tak, na wariackich papierach zaczęłam szukać nowej modelki! Oczywiście był to wielki problem- mało kto jest gotowy zebrać się i w tym samym dniu podjąć się pozowania. Dzwoniłam do znajomych modelek i koleżanek, które mają warunki do zdjęć w bieliźnie- żadna nie była osiągalna w niedzielę...

Na szczęście znajoma Martyny zgodziła się zapozować! Tak więc miałyśmy spory czasowy poślizg, ale zrealizowałyśmy sesję! Ubrałam naszą Kocicę w strój, jednak zrezygnowałyśmy z kocich uszu, zmieniłyśmy też kilka dodatków. Zrobiłam bardzo mocny make-up: tradycyjną kreskę eyelinerem przeciągnęłam aż na wewnętrzny kącik oka. Dokleiłam gęste sztuczne rzęsy. Mocno podkreśliłam kości policzkowe- bronzerem i brązowym cieniem, a usta obrysowałam czarną kredką po czym wypełniłam bordową szminką i roztarłam granicę uzyskując gradient. Do ręki dałam jej dwa metry łańcucha i odesłałam przed obiektyw!


(Sponsorem sesji była Biedronka ;))

Nasza Kocica radziła sobie świetnie- gdybym nie wiedziała, że jest koleżanką Martyny, spokojnie mogłabym stwierdzić, że jest modelką z doświadczeniem! Kocica miała rewelacyjną mimikę, nadającą się do tego typu zdjęć. Wabiła wzrokiem, uwodziła, była groźna i pewna siebie. To właśnie chciałam uzyskać! Początkowo była skrępowana, nie wiedziała jak dokładnie się ustawić, ale potem leciała jak woda! Najbardziej ciekawi mnie efekt zdjęć, gdy nasza nieokiełznana Kocica wzięła łańcuch w usta- było to piorunujące, tak pewne siebie, kontrowersyjne i na granicy dobrego smaku! Skręca mnie z ciekawości, nie mogę się doczekać kiedy dostanę te zdjęcia!!!! Uh :D

Jak widać na backstage`u- wykorzystałyśmy dość nietypowy rekwizyt, wózek sklepowy z Biedronki. Skąd go wzięłyśmy? Podziękowania dla moich współlokatorów, którzy wysłani parę tygodni temu do sklepu po większe zakupy, zjawili się na mieszkaniu razem z wózkiem i jeszcze go nie oddali (pozdrawiam, Panowie!). Kocica miała tylko jedno zastrzeżenie- nie chce, żeby na zdjęciach było widoczne logo Biedronki :D Zrozumiałyśmy to z Martyną, absolutnie!

Końcowo wykonałyśmy jeszcze kilka zdjęć ze strusim piórem (wszędzie wcisnę pióra, kocham je!). Kocica była bardzo zmęczona sesją, ale to nic dziwnego, bo pozowała ponad 3h! Ale dała sobie świetnie radę i chętnie zaprosiłabym ją jeszcze kiedyś na sesję. Takie modelki lubię- konkretne, zjawiające się na sesji i umiejące wczuć się w klimat, potrafiące okiełznać mimikę i własne ciało. 

A w głośnikach, co by był żywiołowy klimat: FOLK!
Pozdrawiam!!! 

PS- aktualizacja z dnia 19 marzec 2014r- nie dostałam zdjęć z tej sesji. Fotografka unikała mnie, nie odpisywała na wiadomości internetowe ani smsy. Nie odbierała telefonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl