[13.] Druga część zdjęć od Farbki oraz zdjęcia mojej ulubionej Biaan :)

[13.] Druga część zdjęć od Farbki oraz zdjęcia mojej ulubionej Biaan :)

Przepraszam, że zaniedbałam czytanie Waszych blogów jak i pisanie tutaj. Jest to związane z nadmiarem nauki... Jednak opłaciło się spędzać dużo czasu nas "Biochemią Harpera"- zaliczyłam kolokwium, mogę zacząć weekend majowy ;)

Dziś, w końcu, chciałabym Wam przedstawić moją ulubioną modelkę. Poznałyśmy się typowo, jak większość ludzi na sesji. Ot, Biaan przyjechała na sesję. Jednak już podczas robienia makijażu załapała świetny kontakt zarówno ze mną jak i z dwoma fotografami. Sesja odbyła się końcem października 2012. Biaan ma świetną figurę, zapytałam ją, co robi, że tak świetnie wygląda? Opowiedziała mi o Ewie Chodakowskiej, na którą jest teraz wielki BUM! Tym sposobem od listopada aż do teraz ćwiczę i cieszę się widocznymi rezultatami (ale o tym zapewne w innym poście ;)).

Tak więc, pierwsza nasza wspólna sesja była podczas "maratonu sesyjnego" na dwa studia z Leszkiem (l-p) i Pawłem (Certe). Pamiętacie, jak zawiodłam się na mimice tamtej modelki? Podczas sesji poprosiłam Biaan, żeby pokazała mi złość, agresję... Umiała to pokazać, jednak nie było już czasu na zmianę makijażu. Bardzo żałowałam, że nie zrobiłam jej "zielonej instalacji" na brwi... Postanowiłam, że przygotuję kiedyś coś specjalnego specjalnie dla niej!

Ale na razie efekty pierwszej naszej współpracy:


Jest moc, są pioruny z oczu, gniew!! Uwielbiam ją!



Brzuszek z października, a teraz ma jeszcze lepszy! 


Kolejną sesję wykonywaliśmy w tym samym składzie. Zaplanowaliśmy z Leszkiem i Pawłem sesję, na której miały być 3 modelki, Biaan nie przewidywaliśmy w składzie. Jednak okazało się, że wszystkie 3 umówione modelki nie raczą się zjawić! Zadzwoniłam po Biaan- uratowała nas i zjawiła się! Zaprezentowała nam jeszcze piękniejsze, bardziej FIT ciało. Efekty:




Jednak ta sesja była taka... "zwykła", nie było w niej szaleństwa, awangardy w makijażu, którą lubię. Jak pisałam wcześniej- chciałam zrobić dla Biaan coś oryginalnego. Pierwsze co przyszło mi do głowy- dużo piór! Ale z czym? Jak to ugryźć? W końcu wymyśliłam, co chcę- sztuczne rzęsy- piórka! Taki makijaż mógł być jedynie dla Biaan! Tym sposobem, po paru miesiącach znów spotkałyśmy się- Ja, Biaan a fotografowała Farbka. Biaan wyglądała idealnie, taka powinna być modelka- zadbane ciało, nie wychudzone ale bez grama tłuszczu i idealna cera bez wyprysków czy przebarwień. Do tego potrafi pozować, ukazuje emocje... To wszystko, czego oczekuję od modelki.
Efekty są bardzo zadowalające!









A tutaj z moją Antoniną ;) Tosia raczej nie przepada za pozowaniem, podrapała i pogryzła Biaan. Ale uważam, że obie modelki wyszły na tym zdjęciu wyjątkowo uroczo!


Jak szaleć z piórami, to na całego, prawda? ;)

Fotografowie:
Leszek: http://www.maxmodels.pl/fotograf-l-p.html
Paweł: http://www.maxmodels.pl/fotograf-certe.html
Farbka: http://www.maxmodels.pl/fotograf-farbka.html

Modelka: http://www.maxmodels.pl/modelka-biaan.html

A dziś miałam kolejny maraton sesyjny. Zdenerwowana na ostatnie sytuacje, gdy modelki się nie zjawiały, postanowiłam zorganizować duże spotkanie- zaprosiłam dwóch fotografów, 8 modelek, 2 modeli, ja jedna w roli wizażysty i stylisty. Stwierdziłam, że zapewne i tak min. połowa modelek nie raczy się pojawić. A to niespodzianka- nie zjawił się jedynie jeden z fotografów i jedna modelka, także bilans bardzo na plus!!!

Wizaż i stylizacje były bardzo awangardowe- był szaman, dziewczyna z niebieskimi ustami, płacząca karciana dama, punkowa para, bielizna z wężem, cukierki na ustach, modelka o 51 cm w talii... Na pytanie "Jaki jest pomysł sesji?" ktoś odpowiedział- "Nie wiadomo, ale ma być awangardowo!". Dokładnie :D Kolejne pytanie: "Azime, skąd bierzesz pomysły?!" - nie wiem, one po prostu nagle przychodzą... I siedzą mi w głowie i tłuczą się i w końcu muszę je realizować!
I poznałam kolejne modelki ćwiczące z Chodakowską- bardzo mnie to motywuje. Ok, moje ciało nie ma takich proporcji jak ciała długonogich modelek, ale przecież "trzeba starać się być najlepszą wersją samego siebie"!


Zostałam nominowana do LIEBSTER od sutaszomania.blogspot.com !

Nominacja do LIEBSTER jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował. 

Muszę odpowiedzieć na 11 pytań, oto i one:
1. Jaka jest twoja ulubiona biżuteria? Uwielbiam wszelkiego rodzaju kolczyki i to właśnie ten rodzaj biżuterii używam najczęściej. A gdy mogę pozwolić sobie na szaleństwo, uwielbiam - dosłownie- stroić się w piórka! Także biżuteria z piórami jest u mnie absolutnie na "tak" ;)
2. Jaki jest twój ulubiony kolor? Czerń
3. Kwiaty cięte czy doniczkowe? Cięte, do doniczkowych nie mam cierpliwości!
4. Wakacje w górach czy nad morzem? Oczywiście, że w górach, u rodzinki ;)
5. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z blogowaniem? Dawno, jeszcze w podstawówce zakładałyśmy z koleżankami blogi na blog.onet.pl. Wkręciłyśmy się w to mocno, aż do czasów liceum zawsze prowadziłam jakiegoś bloga, często bywałam wyróżniana m. in. na stronie głównej onetu (uh, jaka ja skromna jestem...). Potem jednak zaczęło brakować czasu na refleksje i opisywanie spostrzeżeń.
6. Jakie masz inne zainteresowania poza tymi, które są tematem twojego bloga? Czytanie książek, jazda konno, narty, pływanie, bieganie ogólnie tematyka "Fit & Wellness".
7. Czym zajmujesz się na co dzień? Studiuję dziennie kosmetologię, do tego pracuję w SPA i w między czasie jeszcze wizażuję na sesjach.
8. Herbata czy kawa? Herbata! Szczególnie zielona z cynamonem.
9. Jak opiszesz swój styl ubierania na co dzień? <współlokatorka co rano patrzy z powątpiewaniem w moją stronę> Oryginalny, nie przejmuję się, co inni sądzą o mnie i moim stylu ubierania się czy makijażu :)
10. Jaki jest twój codzienny makijaż? Nie mam czasu rano na malowanie się, lubię się wyspać. Ale podkład, tusz, czasem puder- musi być.
11. Smak raczej słodki czy słony? Słodki, bo Nutella... Ale przypomina mi się sytuacja, gdy będąc dzieckiem chowałam się przed rodzicami w kuchni pod stołem, kradłam solniczkę i zajadałam się solą... Innym razem, młodszy brat przywiózł mi z kopalni soli w Bochni pamiątkę- kryształki soli w płóciennym woreczku. Po paru tygodniach pamiątka została zjedzona... Teraz uważam na sól, właściwie jej nie używam ponieważ zdaję sobie sprawę z jej szkodliwości. No i nie jestem fanką cellulitu :P W sumie słodycze też prowadzą do powstania cellulitu... Ale ich nie potrafię sobie odmówić ;)

Kolejnych do zabawy nominuję:
3. Arivle

Moje pytania: 
1. Czym jest dla Ciebie "szczęście"?
2. Kto jest dla Ciebie najważniejszy?
3. Czy walczysz ze swoimi słabościami, kompleksami?
4. Jakiego trenera fitnessowego cenisz najbardziej i za co?
5. Czy masz zwierzaka?
6. Ulubiony przedmiot w szkole/ na uczelni?
7. Jaki jest Twój ulubiony makijaż?
8. Jakiej muzyki lubisz słuchać?
9. Wzrokowiec, słuchowiec, czy kinesteta?- kim jesteś, którym zmysłem postrzegasz świat?
10. Twoje marzenie, które udało Ci się spełnić, to...
11. Jaki masz cel w życiu?

Pozdrawiam serdecznie :*


EDIT: 4 lipiec 2014:
Nigdy więcej poza tymi sesjami nie współpracowałam już z Biaan. Współpraca "wymarła śmiercią naturalną". Mimo, że już nie mogę nazwać jej "ulubioną" modelką, bardzo miło Ją wspominam :).
[12.] Pierwsza część zdjęć z sesji z Farbką :)

[12.] Pierwsza część zdjęć z sesji z Farbką :)

Witam serdecznie!

Ostatnio troszkę zaniedbałam pisanie nowych postów oraz czytanie Waszych blogów... Bardzo przepraszam, kajam się! Brak czasu jest spowodowany nadmiarem obowiązków na uczelni a przede wszystkim z moich dwóch ukochanych przedmiotów- farmakologii i biochemii...

Zeszły tydzień był bardzo obfitujący w sesje i makijaże. Czekam na efekty sesji :) W końcu otrzymałam pierwszą partię zdjęć od Farbki! Zapraszam do oglądania:























W następnej części Farbkowych zdjęć będzie moja ulubiona Biaan!

Do powyższego makijażu oczu wykorzystałam tylko dwa cienie- ciemnobrązowy i miętowy. Ciemnobrązowy nałożyłam w zewnętrznym i wewnętrznej części oka a miętą zrobiłam prześwit po środku.

Sesja odbyła się u mnie na mieszkaniu i jak widać, był to strzał w dziesiątkę. Warto było umyć podłogę przed sesją, wyczyścić lustro i poprawić firanki :P Modelka i fotografka skorzystały również z mojej szafy wygrzebując granatową marynarkę i białą, zwiewną koszulę.

Uwielbiam mocne i dziwne makijaże, abstrakcyjne i surrealistyczne sesje. Te zdjęcia są dla mnie przyjemną odskocznią- są delikatne, nostalgiczne, melancholijne. Ukazują piękno pozującej dziewczyny a przy tym wcale nie są nudne. Od czasu do czasu pewnie będę wracać do tego typu "normalnych", delikatnych sesji ;)

Pozdrawiam!!

Fotografka: LINK
Modelka: LINK
[11.] Recenzja maski algowej i serum Bielenda do cery naczynkowej.

[11.] Recenzja maski algowej i serum Bielenda do cery naczynkowej.

Witam serdecznie!
Dziś recenzja kosmetyków z linii profesjonalnej firmy Bielenda. Kosmetyki te nie są dostępne w drogeriach ale dzięki allegro.pl możemy się w nie zaopatrzyć.
Bielenda wzbudza kontrowersje- jedni konsumenci uwielbiają kosmetyki tej firmy, inni ją piętnują. Osobiście na początku również nie byłam fanką tej firmy, jednak w miarę zapoznawania się z ich coraz nowszymi kosmetykami, liniami, kolejnymi ulepszonymi składami- zaczęłam doceniać Bielendę.

Wiele osób podchodzi sceptycznie do w/w firmy, ponieważ... jest polską firmą. W mniemaniu niektórych osób nic, co jest z naszego kraju nie może być dobrej jakości. Czasy się zmieniły, owszem- pod wieloma względami Polska nadal jest "Wschodem dla Zachodu i Zachodem dla Wschodu", ale jednak pod względem kosmetologii i kosmetyki prężnie brnie do przodu!
Wszystkie polskie firmy kosmetyczne mają status zakładów farmaceutycznych, co znaczy, że w przypadku wojny mogą zająć się produkcją leków. Nie każdy kraj może poszczycić się takimi statystykami!

Ale wróćmy stricte do Bielendy- dziś napiszę recenzję produktów linii profesjonalnej do cery naczynkowej- maski algowej i serum, jako że moja cera boryka się z takim właśnie problemem. Pierwszy raz spotkałam się z tymi produktami na pracowni kosmetycznej na uczelni, później w pracy. Zresztą nie tylko w SPA, w którym pracuję, używa się kosmetyków Bielendy. Zdecydowana większość gabinetów kosmetycznych używa tych produktów lub chociaż miał z nimi styczność.

 Co producent pisze o produkcie: 
Produkt:
Skoncentrowany preparat do pielęgnacji skóry z problemami naczyniowymi oraz skóry wrażliwej.
Pojemność: 32ml

Działanie:
- wyraźnie wzmacnia ścianki i elastyczność naczynek krwionośnych,
- przeciwdziała pękaniu naczynek i tworzeniu się tzw. "pajączków",
- skutecznie łagodzi podrażnienia,
- aktywnie nawilża skórę,
- rozjaśnia i poprawia koloryt naskórka.

Składniki aktywne:
Troxerutyna i rutyna, ekstrakt z owocu kasztanowca i arniki, acerola, naturalna witamina C, kompleks nawilżający: ekstrakt z alg czerwonych i Fucogel.

Stosowanie:
Preparat nanieść na twarz, szyję i dekolt, delikatnie wmasować. Używać do zabiegu na naczynka lub jako jednorazowy zabieg poprawiający wygląd skóry z couperose.
Serum można wprowadzać ultradźwiękami (sonoforeza) i jontoforezą (biegun -).


 Producent o produkcie:
Produkt:

Przeznaczenie – cera wrażliwa z rozszerzonymi naczynkami, z rumieniem, zagrożona trądzikiem różowatym.
Pojemność: 500 ml

Działanie:
- obkurcza i wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych,
- wycisza i łagodzi podrażnienia,
- rozjaśnia przebarwienia skóry,
- oczyszcza skórę z toksyn (detoks), pobudza mikrocyrkulację,
- poprawa wyraźnie jej koloryt,
- głęboko nawilża i reguluje gospodarkę wodną skóry,
- napina i napręża skórę (lifting).

Składniki aktywne:
Rutyna i troxerutyna, naturalna witamina C, mięta, cytryna, cyprys, lawenda, labdanum, alginat (ekstrakt z alg brunatnych), kompleks chłodzący

Stosowanie:
Wmasować serum odpowiednie do typu cery. Następnie nałożyć na całą twarz maskę - omijając okolice oczu, pozostawiając wolne otwory nosowe. Wymieszać 2,5 miarki proszku oraz 3 miarki zimnej wody mineralnej, do uzyskania gładkiej masy. Rozłożyć maskę równomiernie na całą twarz i szyję. Po kilku minutach maska tężeje. Po 20 minutach maskę zdjąć w całości.



Moja opinia:

 Cena: ok. 50-60 zł za serum+ maska+ przesyłka, czyli o wiele taniej niż zabieg w salonie ;)
Wydajność: bardzo duża. Oba produkty wpadły w moje łapki w styczniu i jeszcze się nie skończyły (serum mam jeszcze ok. 3/4, maski starczy jeszcze na jedno, dwa użycia). Przez pierwsze dwa miesiące robiłam maskę 2-3 razy w tygodniu, teraz robię 1-2 razy.
Jak stosować?: Po demakijażu i oczyszczeniu twarzy przystępujemy do peelingu. Na tak przygotowaną twarz nakładamy serum (jest ono niezbędne, ponieważ bez serum maska nie zejdzie w jednym płacie, są problemy ze ściągnięciem jej). Gdy mamy serum na twarzy, rozrabiamy maskę wg instrukcji. Rozrobioną od razu nakładamy na twarz, zanim stężeje. Po 20 minutach ściągamy ją w całości.
Co o niej sądzę?: Działa!- to najważniejsze! Oczywiście maska nie jest tak skutecznym zabiegiem jak laser i nie wyeliminuje całkowicie i na trwale popękanych naczynek. Jednak widocznie wyeliminuje rumień, wzmocni naczynka i zapobiegnie pękaniu kolejnych. Dodatkowo skóra po zabiegu jest miękka, nawilżona i rozświetlona. Po kuracji tymi kosmetykami nie obawiam się wyjść na miasto bez makijażu. Na pewno powtórzę kiedyś kurację maską algową Bielenda- może tym razem przetestuję inną wersję? ;)


A z takich prywatnych wieści: w sobotę wybieram się na imprezę w stylu lat 80` i nie mogę już doczekać się jej! Kreację przygotowywałam prawie w całości samodzielnie, sprawiło mi to nie lada frajdę. Dodatkowo dostałam zlecenie od znajomego- zrobić mu makijaż na tę imprezę (lata 80` w Polsce to czas nienawiści do disco, era rocka, zespołów takich jak "Oddział Zamknięty" czy "Lady Pank", dlatego z ekipą przebieramy się w rockowo-punkowe klimaty). Czarny makijaż oczu u mężczyzny? Cóż, dam radę! "Kto, jak nie ja?"- to moje motto. Jeśli tylko będzie okazja wstawić tutaj  zdjęcia mojej stylizacji, to pochwalę się nią ;)
Pozdrawiam!!

PS Odnośnie niedzielnej sesji, takie tam dygresje z kwejk.pl :
[10.] Opis wczorajszej sesji!

[10.] Opis wczorajszej sesji!

Na wstępie chciałabym się zapytać- jak dodać film na blogspot? Dostałam od Martyny film z backstage i chciałabym Wam go pokazać, ale za każdym razem gdy próbuję go dodać, pisze adnotacja "Niestety, wystąpił błąd podczas przesyłania Twojego filmu."...

A klikam tak, jak pisze w "pomocy" -> ikonka "Wstaw film wideo" -> zakładka "Prześlij" -> "Wybierz film wideo do przesłania" -> Potem różnie- albo odczekuję, albo od razu naciskam "Prześlij". Oczywiście przeczytałam (pobieżnie ;)) "Warunki dotyczące przesyłania plików". A mimo to nie mogę go dodać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ale opiszmy wczorajszą sesję! Wiadomo, że strasznie się na nią cieszyłam bo przygotowywałam ją z zapałem i ostatni tydzień żyłam już tylko niedzielą, podczas której miała być sesja. Ale- jak zwykle- nie obyło się bez komplikacji...

Sesja była umawiana już od 3 tyg. Miały być dwie modelki- blondynka i brunetka. Blondynka miała być przebrana w strój kocicy ("uuu, tandeta!!"- można by pomyśleć), a brunetka miała mieć na sobie bieliznę w stylu Burlesque: gorset, pas do pończoch, pończochy, woalka, palcat w ręce. 
Jednak plus minus tydzień przed sesją blondynka zrezygnowała z sesji- dobrze, mam czas znaleźć kogoś w zastępstwo. Znalazłam "brunetkę 2" i nawet byłam zadowolona, bo podobają mi się brunetki na tego typu sesjach, są bardziej wyraziste (to moja subiektywna opinia). 

W piątek wysłałam do ekipy prośbę o potwierdzenie sesji. Martyna (foto) oczywiście potwierdziła swój przyjazd. Fryzjer- przeprasza, że dopiero teraz odpisuje, ale nie da rady... Uh, ok, jakoś damy radę bez fryzjera. Czekam na wiadomości od modelek... W sobotę brunetka 2 odpisała, że będzie- rewelacja, bardzo zależało mi na tym kociaku, więc odetchnęłam. Ze strony brunetki 1- cisza... W końcu odezwała się w sobotę późnym wieczorem, że nie będzie jej, ponieważ wyskoczyło jej uczulenie na twarzy. Napisałam, że od tego jestem, żeby zatuszować zaczerwienienie a fotografka i tak będzie robić obróbkę w PS, więc poradzimy sobie z cerą. Cisza, zero odzewu...  Wiedziałam, że się nie zjawi. 

Niedziela rano, wstaję podekscytowana- spięta i gotowa na wykonanie kolejnego ekscentrycznego makijażu! Przypomniało mi się, że zapomniałam podesłać brunetce 2 mój nr tel- więc wysłałam jej wiadomość z numerem. Po godzinie dostaję wiadomość (na MM, nie SMS na tel...), że wyskoczyło jej uczulenie (!!!) i nie zjawi się. Jak ta wiosna wpływa na modelki... Same uczulenia! Napisałam jej to samo- że zarówno ja, jak i fotografka poradzimy coś na cerę. Cisza... Strasznie się zdenerwowałam- pokój już przemeblowany, żeby zmieścić się z lampami, fotografka w drodze, ja nakupowałam nowych kosmetyków i co? Czy to wszystko ma się zmarnować? Nienawidzę takiego zachowania! Wystarczyłoby, gdyby napisały mi dzień wcześniej- "Nie będzie mnie/ Chcę zrezygnować z sesji". Nawet nie wnikałabym w szczegóły, byle tylko modelki były w porządku i dały mi czas na znalezienie kogoś w zastępstwo. A tak, na wariackich papierach zaczęłam szukać nowej modelki! Oczywiście był to wielki problem- mało kto jest gotowy zebrać się i w tym samym dniu podjąć się pozowania. Dzwoniłam do znajomych modelek i koleżanek, które mają warunki do zdjęć w bieliźnie- żadna nie była osiągalna w niedzielę...

Na szczęście znajoma Martyny zgodziła się zapozować! Tak więc miałyśmy spory czasowy poślizg, ale zrealizowałyśmy sesję! Ubrałam naszą Kocicę w strój, jednak zrezygnowałyśmy z kocich uszu, zmieniłyśmy też kilka dodatków. Zrobiłam bardzo mocny make-up: tradycyjną kreskę eyelinerem przeciągnęłam aż na wewnętrzny kącik oka. Dokleiłam gęste sztuczne rzęsy. Mocno podkreśliłam kości policzkowe- bronzerem i brązowym cieniem, a usta obrysowałam czarną kredką po czym wypełniłam bordową szminką i roztarłam granicę uzyskując gradient. Do ręki dałam jej dwa metry łańcucha i odesłałam przed obiektyw!


(Sponsorem sesji była Biedronka ;))

Nasza Kocica radziła sobie świetnie- gdybym nie wiedziała, że jest koleżanką Martyny, spokojnie mogłabym stwierdzić, że jest modelką z doświadczeniem! Kocica miała rewelacyjną mimikę, nadającą się do tego typu zdjęć. Wabiła wzrokiem, uwodziła, była groźna i pewna siebie. To właśnie chciałam uzyskać! Początkowo była skrępowana, nie wiedziała jak dokładnie się ustawić, ale potem leciała jak woda! Najbardziej ciekawi mnie efekt zdjęć, gdy nasza nieokiełznana Kocica wzięła łańcuch w usta- było to piorunujące, tak pewne siebie, kontrowersyjne i na granicy dobrego smaku! Skręca mnie z ciekawości, nie mogę się doczekać kiedy dostanę te zdjęcia!!!! Uh :D

Jak widać na backstage`u- wykorzystałyśmy dość nietypowy rekwizyt, wózek sklepowy z Biedronki. Skąd go wzięłyśmy? Podziękowania dla moich współlokatorów, którzy wysłani parę tygodni temu do sklepu po większe zakupy, zjawili się na mieszkaniu razem z wózkiem i jeszcze go nie oddali (pozdrawiam, Panowie!). Kocica miała tylko jedno zastrzeżenie- nie chce, żeby na zdjęciach było widoczne logo Biedronki :D Zrozumiałyśmy to z Martyną, absolutnie!

Końcowo wykonałyśmy jeszcze kilka zdjęć ze strusim piórem (wszędzie wcisnę pióra, kocham je!). Kocica była bardzo zmęczona sesją, ale to nic dziwnego, bo pozowała ponad 3h! Ale dała sobie świetnie radę i chętnie zaprosiłabym ją jeszcze kiedyś na sesję. Takie modelki lubię- konkretne, zjawiające się na sesji i umiejące wczuć się w klimat, potrafiące okiełznać mimikę i własne ciało. 

A w głośnikach, co by był żywiołowy klimat: FOLK!
Pozdrawiam!!! 

PS- aktualizacja z dnia 19 marzec 2014r- nie dostałam zdjęć z tej sesji. Fotografka unikała mnie, nie odpisywała na wiadomości internetowe ani smsy. Nie odbierała telefonu.
[9.] Moja pierwsza Jaszczurka ;)

[9.] Moja pierwsza Jaszczurka ;)

Ten tydzień obfituje w makijaże! Wtorkiem, wczesnym popołudniem, zaraz po zajęciach, dostałam zlecenie wykonania makijażu próbnego ślubnego. Najpierw rozmawiałam z przyszłą panną młodą na temat jaki chciałaby makijaż, doradziłam co nieco a następnie zaprezentowałam jej dwa makijaże. Wybrałyśmy odpowiedni, dopracowałyśmy szczegóły i usatysfakcjonowane umówiłyśmy się na właściwy makijaż ślubny. Następnie czekałam na mieszkaniu na dwie modelki i fotografkę. Jedną z modelek była moja ulubiona Biaan, ale o niej w innym poście ;)





Ale teraz konkrety!
Dzisiejszy opis sesji będzie dotyczył faktu, jak wiele zależy od modelki, jak nieumiejętność pozowania potrafi wpłynąć na przeciętność zdjęcia...
Powyższy makijaż był pierwszym, który- mogłabym powiedzieć- podniósł moje manualne zdolności o jeden szczebel wyżej. Przygotowywałam się do niego sumiennie, opracowywałam wykonanie instalacji na brwi, kombinowałam jak je ustawić. Będę szczera i przyznam, że widziałam na internecie takie instalacje na brwiach, zainspirowałam się nimi i postanowiłam spróbować, czy i mi uda się osiągnąć satysfakcjonujący efekt, który można zaprezentować przed obiektywem. Nie obyło się bez usterek- współlokatorka, na której wieczorem ćwiczyłam wykonanie makijażu, skończyła z zafarbowaną na zielono skórą w okolicy brwi! Nie mogłyśmy nic poradzić, barwnik mocno wsiąknął w naskórek. Peelingi, sok z cytryną, zmywacze, płyny do demakijażu- nie skutkowały. Przez kilka dni- bidulka!- musiała maskować zafarbowaną skórę pod warstwą podkładu i pudru...

Ale poświęcenie współlokatorki nie poszło na marne! Nadszedł dzień, w którym miałam wykonać makijaż. Wraz z fotografami: Leszkiem i Pawłem, postanowiliśmy zrobić maraton sesyjny na dwa studia. Zaprosiliśmy 3 modelki- Domi, Biaan (moja ulubiona!) i jeszcze jakąś jedną gwiazdeczkę, która nie raczyła się zjawić (typowo).



To właśnie na Dominice postanowiłam wykonać "instalację". Przeglądając jej portfolio, czytając referencję przekonałam się, że jest to dobra modelka. Pokazałam jej, jaki makijaż zamierzam wykonać, poprosiłam o poćwiczenie mimiki przed lustrem (chciałam, żeby pokazała złość, agresję). Dominika zjawiła się na sesji o umówionej godzinie wraz z koleżanką- super, pełen profesjonalizm, modelka jest punktualnie! A przyprowadzenie koleżanki poskutkowało zrobieniem jej kilku zdjęć, co by miała na pamiątkę skoro mamy lukę wśród modelek ;)

Wykonywanie makijażu było bardzo czasochłonne- układanie elementów wymagało dużej precyzji a dodatkowo po przyklejeniu 2,3 części musiałam robić kilkuminutowe przerwy, by poczekać, aż klej zastygnie. Po nałożeniu połowy instalacji zrobiłam dłuższą przerwę, by klej dokładnie zastygł. W tym czasie pomalowałam Biaan i odesłałam do studia. Wykończenie instalacji wymagało jeszcze większej dokładności. Po skończeniu brwi wykonałam makijaż oczu i ust a na końcu z zadowoleniem obejrzałam efekt- to było to, co chciałam zrobić i udało mi się!

Zaczęliśmy robić zdjęcia. Najpierw zdjęcia testowe, następnie przechodzimy do konkretów. I w tym momencie okazało się, że modelka jest kompletnie nieprzygotowana! Mimo świetnych warunków- idealnej cery bez ani jednego wyprysku, bez widocznych naczynek, bez łuszczącej się skóry; wysokiego wzrostu, odpowiedniej figury, zadbanych włosów- bardzo ciężko współpracowało się...
Żeby rozluźnić atmosferę (pomyślałam, że może modelka się stresuje) puściłam muzykę- nie pomogło. Poprosiłam Dominikę, żeby pokazała mi co ćwiczyła przed lustrem. Odparła, że pokazała już wszystko... Trzy miny i żadna z nich nie wyrażała agresji :(
Zaproponowałam, żeby wyobraziła sobie sytuację, że zrobiłam jej coś złego, niech nakrzyczy na mnie, zwyzywa mnie- byle osiągnęłabym emocje na zdjęciu. Niestety, bezskutecznie... Postanowiłam zostawić Dominikę i Leszka samych, przeszłam do drugiego studia zobaczyć, jak radzi sobie Biaan.



A tam idealna współpraca!! Biaan świetnie pozuje, nie trzeba jej nic podpowiadać, sugerować, miała pomysły na siebie. W dodatku była bardzo otwarta i rozgadana - uwielbiam takich pozytywnych ludzi ;) Widząc, że Biaan i Paweł radzą sobie lepiej niż Domi i Leszek, wróciłam do pierwszego studia. Pomagałam Dominice pozować- stałam obok Leszka, pozowałam a Dominika miała powtarzać moje gesty. Przyznaję, że fakt, iż kiedyś pozowałam, bardzo przydaje się na sesjach, jak widać- nie tylko w przypadku początkujących modelek, jaką Dominika nie jest, ponieważ pozuje już od ponad 3 lat. Leszek zrobił jeszcze kilka ujęć, fotografowie wymienili modelki.

Zostałam w studiu Leszka, byłam podłamana słabą mimiką Dominiki. Zapytałam Biaan, czy mogłaby mi pokazać tu i teraz emocje- strach, gniew, złość- nie do obiektywu, tylko do mnie, żebym zobaczyła jej mimikę. Okazało się, że Biaan potrafi idealnie zagrać każdą emocję! Byłam tym bardziej zła- nie było czasu na zmianę makijażu a Biaan idealnie wpasowałaby się w rolę dzikiej jaszczurki. Postanowiłam, że przygotuję kiedyś dla niej coś specjalnego...



Jednak wracamy do naszej Jaszczurki- poszłam kuknąć, jak radzi sobie w pracy z Pawłem. Okazało się, że rozluźniła się i czuła się pewniej :) Nie przeszkadzałam im w pracy, pozwoliłam robić takie zdjęcia, jakie chcą. Wiedziałam, że mój pomysł nie został wykonany w 100%, ale przecież na zdjęciach widać, że wykonanie go wymaga umiejętności- także finalnie byłam zadowolona.

Fotografowanie tej instalacji nie było prostym zadaniem- nie przewidziałam, że błyszczący materiał, z którego jest wykonana, będzie odbijał światło lamp i przez to niektóre elementy wyszły białe.


Po kilku dniach Leszek podesłał mi wszystkie 300 nieprzerobionych zdjęć i powiedział, żebym wybrała 1-2, które chcę. Był to mój projekt, on niestety uważał, że żadne ze zdjęć nie wybija się ponad inne. Zaczęłam przeglądać zdjęcia. Po 100 zdjęć na jedną i tę samą minę... Wybrałam dwa różniące się od siebie. Pierwsze (pierwsze w tym poście), ponieważ widać na nim jakąkolwiek emocję. Chociaż współlokatorka, na której ćwiczyłam wykonywanie instalacji, widząc to zdjęcie śmiała się, że widać, że pomagałam dziewczynie w gestykulacji- zgadła. Drugie zdjęcie (trzecie w tym poście) spodobało mi się ze względu na pióro. Mam słabość do piór, uwielbiam je!


Także apel do wszystkich dziewczyn, które próbują swoich sił w modelingu- bycie ładną nie wystarcza i pamiętajcie o tym! "Nie ma ludzi niezastąpionych"- jeśli nie sprawdzisz się na sesji, stracisz możliwość dalszej współpracy. Częstym błędem początkujących modelek jest również brak profesjonalizmu (nie piszę tutaj już o przypadku Dominiki, piszę ogólnie)- przesadne wygłupianie się na sesji, infantylizm, spoufalanie się, zbędne komentowanie wszystkiego. Wiadomo- na sesjach w większości panuje miła atmosfera, przecież jesteśmy tylko ludźmi, śmieszą nas żarty i jesteśmy wobec siebie uprzejmi. Jednak robienie zdjęć to praca, na którą czasem trzeba poświęcić 2x więcej czasu, ponieważ modelka nie wie jak pozować lub ma napad śmiechu... Profesjonalizm jest ceniony w tej branży. Wymagania są jasne: modelka ma być wysoka, szczupła, ma mieć ciekawą twarz. Dodatkowo musi nauczyć się pozować i chodzić. Poprzeczka postawiona jest wysoko, jeśli uważasz, że dosięgasz jej- pamiętaj, że nie tylko Ty! Jest cały zastęp dziewcząt, które wystąpią w sesji równie dobrze jak Ty a może nawet lepiej. Trzeba umieć reprezentować się, mieć odrobinę pokory, wiary w siebie i umieć zachęcić do dalszej współpracy!  Ładne portfolio zachęci do jednej sesji z Tobą, a to, jak sprawdzisz się na sesji zadecyduje o dalszej współpracy. Fotografowie często wymieniają się opiniami i polecają sobie modelki, z którymi warto współpracować- warto o tym pamiętać!

Na następnym opisie sesji przedstawię Wam Biaan i opiszę wtorkową sesję. W najbliższą niedzielę czeka mnie znów współpraca z Martyną oraz dwiema modelkami- będziemy wykonywać sesję w stylu Burlesque oraz... Berserk! , czyli "oszalała" a także... "nieokiełznana" :D
Czuję, że będzie moc! Trzymajcie kciuki!!
Pozdrawiam!



Fotografowie:
Leszek: http://www.maxmodels.pl/fotograf-l-p.html
Paweł: http://www.maxmodels.pl/fotograf-certe.html

Jaszczura: http://www.maxmodels.pl/modelka-doomi_.html


[8.] Mój sposób na piękne włosy + recenzja szamponu Barwa Ziołowa

[8.] Mój sposób na piękne włosy + recenzja szamponu Barwa Ziołowa


Witam!
Przyznajmy szczerze- chyba każda z nas, kobiet, ma jakieś zastrzeżenia co do swoich włosów- a to źle się układają, są matowe, nie mają objętości, puszą się. Posiadaczki kręconych włosów chętnie je prostują, a właścicielki prostych włosów marzą o burzy loków. I jak tu wszystkim dogodzić? Nie ma jednego, idealnego środka. Każda z nas musi przetestować różne kosmetyki aż w końcu dobierze odpowiednie dla siebie.

Kiedyś określiłam swoje włosy jako "kwadratowe"- ani proste, ani kręcone. Dodatkowo strasznie się puszyły i jedyne, co mogłam na nie zaradzić, to codzienne prostowanie. Żeby nie zniszczyć włosów zaopatrzyłam się w porządną prostownicę oraz stosowałam kosmetyki termoochronne. Jednak po jakimś czasie- zniechęcona codziennym wczesnym wstawaniem- postanowiłam zmienić taktykę. Za namową przyjaciółki zaczęłam przekonywać się do swoich falowanych włosów, poszłam do fryzjera na cieniowanie. Kosmetyki termoochronne i wygładzające zmieniłam na rewitalizujące oraz podkreślające skręcone kosmyki.

Do pielęgnacji włosów stosuję:
- szampon Barwa Ziołowa skrzyp polny,
- odżywka bez spłukiwania Ziaja intensywne nawilżanie z kiełkami pszenicy,
- wosk nabłyszczający Joanna do włosów falowanych,
- odżywka termoochronna Isana (przed użyciem suszarki),
- min. raz w tygodniu maska do włosów- aktualnie Milk&Honey Oriflame,
- od czasu do czasu pianka i lakier.

Zauważyłam również, że odkąd zapuściłam długie włosy, zdecydowanie mniej się puszą- możliwe, że jest to zasługa ciężaru włosa...

 

Jednak sposób ułożenia moich włosów znacznie poprawił się, odkąd zaczęłam stosować szampony firmy "Barwa Ziołowa". Pierwszy raz kupiłam ten szampon ze względu na fakt, że chciałam zafarbować włosy henną i potrzebowałam szamponu bez silikonów. Początkowo wcale mnie nie zachwycił- ciężko było rozczesać wilgotne włosy po umyciu. Pomyślałam "Dobrze, że będę go stosować jedynie przed farbowaniem!", jednak po którymś myciu z kolei zauważyłam subtelne zmiany. Przede wszystkim włosy były bardziej miękkie, nie puszyły się i ładnie układały (szczególnie włosy znad czubka głowy, mam tam wicherek i przez to włosy zawsze w tym miejscu denerwowały mnie swoim ułożeniem). Zaczęłam stosować ten szampon regularnie i pokochałam go. Nawet poradziłam sobie z kołtunami po umyciu- wystarczy, że na wilgotne, ale jeszcze nie rozczesane włosy nałożę odżywkę. To skutecznie ułatwia rozczesywanie.

Stosowałam różne rodzaje szamponów tej firmy i każda mi pasował. Jednak skrzyp polny jest wg mnie najbardziej odpowiedni dla mnie. Myjąc włosy aż słyszę, jak skrzypią od krzemu zawartego w szamponie ;) I nie jestem odosobniona w tej opinii!

Szampony tej firmy również pomogły osobom z mojej rodziny- przez delikatny skład, usuwają skutecznie łupież bez podrażniania wrażliwej skóry głowy i twarzy, nie powodują przesuszeń. Mój tata, gdy powąchał ten szampon, zaczął wspominać swoje młodzieńcze lata. Mówił, że u niego w domu zawsze był szampon o takim zapachu. "Cóż, bo to pewnie ten sam szampon, który używałeś."- odpowiedziałam. Barwa Ziołowa istnieje od 1949 roku i od tamtej chwili praktycznie w ogóle nie zmieniła składu szamponów! W dodatku kupując ten produkt wspieram polską gospodarkę (tak sobie to, naiwna, tłumaczę...).

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Equisetum Arvense Leaf Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 42080, CI 15985.

Cena: 4zł / 250ml



A jutro sesja z moją ulubioną modelką! Mam przygotowane dla niej coś specjalnego, coś, czego jeszcze nie próbowałam w makijażu. Także liczę, że będzie moc!
Pozdrawiam!!

EDIT:
11.12.14r.- aktualizacja wpisu dot. pielęgnacji włosów (wiele się zmieniło!): KLIK! 
[7.] Filmik zachęcający do udziału w Miss Polka 2013

[7.] Filmik zachęcający do udziału w Miss Polka 2013

Dzień dobry!!!
Już jest film promujący wybory Miss Polka 2013!!! Możecie obejrzeć go tutaj: LINK
Makijażem prezenterki, Natalii Jesionowskiej, zajmowałam się ja.  P. Natalia jest aktorką Teatru Śląskiego, więcej o o niej możecie przeczytać tutaj: LINK
Praca na planie filmowym była dla mnie bardzo ekscytującym doświadczeniem. Różni się ona bardzo od typowych sesji zdjęciowych- przede wszystkim na planie musi panować absolutna cisza. Zarówno aktorka jak i kamerzysta stali przez cały czas nagrania w jednym miejscu, przy sesjach zdjęciowych modelki mają okazję wykazać się dynamiką i ekspresją w ruchach a fotografowie niejednokrotnie podchodzą bliżej lub dalej, zmieniają kąt patrzenia na modelkę. Nie zdawałam sobie sprawy, jak ciężko jest mówić do kamery! P. Natalia jest profesjonalistką, więc ta praca poszła jej gładko. Jednak zanim nawiązaliśmy z nią współpracę, nagrywaliśmy ten film z zeszłoroczną zwyciężczynią Miss Polka 2012- Klaudią Zakrzewską. Tamto nagranie trwało ponad 4h. Jednak nie nudziłam się- w przerwach między ujęciami podbiegałam do Klaudii, by poprawić jej make-up, szczególnie usta, chociaż starała się nie zjadać błyszczyka ;) Szczególnie dobry kontakt złapałam z asystentką w studiu- Lilianną. Po jakimś czasie siedziałyśmy za kulisami studia, gdzie mogłyśmy swobodnie gawędzić na temat urody Bohuna z "Ogniem i Mieczem" ;)


Tutaj już backstage z ponownego nagrania z Natalią Jesionowską jako prezenterką. Tym razem nie było Lilianny, więc zajęłam się nauką- widać na pierwszym planie książkę Kompendium Farmakologii. Książka wzbudzała zainteresowanie ze strony zgromadzonych przy nagraniu. Niejednokrotnie usłyszałam pytanie: "Po co Ci na kosmetologii farmakologia?!" - sama się nad tym zastanawiam... Jednak tytuł kosmetologa zobowiązuje do posiadania szerokiej wiedzy, nie tylko z zakresu kosmetyków i dermokosmetyków. Tym właśnie różni się 5 lat studiów od 2-letniej szkółki tudzież kursu. Takie przedmioty jak farmakologia dają mi możliwość, by w przyszłości być rzetelnym, wiarygodnym i godnym polecenia kosmetologiem.

Zresztą, nie tylko farmakologia budziła zainteresowanie. Podczas rozmowy z Marcinem Ziółkiem- organizatorem wyborów, padło hasło "przedmiot estetyka". Zapytał, czego się uczę na tym przedmiocie? Odpowiedziałam, że o kosmetykach na przestrzeni wieków i kultur.
- "Czyli uczysz się, jak malował się faraon?"
- "Tak, malował się inaczej niż poddani i to było niezwykle ważne na ówczesne czasy."
- "Mumifikować też się uczysz?"
- "Jakieś tam wzmianki, podstawy. Kto wie, co może mi się w życiu przydać!"
- "No tak, jak przyjdzie do Ciebie jakaś starsza klientka, to zapytasz- przyszła Pani na makijaż, czy od razu mumifikujemy?" - hahahaha!

Nagranie minęło sprawnie- po ok. 2 h byłam wolna. Jednak nie wyszłam z tego nagrania bez nowych doświadczeń- została mi polecona książką "Sekret" opisująca pozytywne nastawienie do świata, jak żyć, by osiągnąć sukces. Zaciekawiona recenzją, wpisuję tytuł na listę książek, które zamierzam przeczytać w wakacje!

A teraz wracam do pracy i biegnę zrobić mojej stałej pacjentce- babci ;)- hennę na brwi. Pozdrawiam!
Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl