[1.] Witam serdecznie! Opis dzisiejszej sesji.

Witam na moim blogu poświęconym wizażowi, kosmetykom, urodzie. Może początkiem wstępu kilka słów o mnie:

Nazywam się Azime, studiuję kosmetologię na Śląskim Uniwersytecie Medycznym a od września 2012r. czynnie działam jako wizażystka. Odkąd pamiętam, zawsze fascynowały mnie kosmetyki, nie tylko te kolorowe, ale również pielęgnacyjne- ich właściwości, możliwości jakie dają. Gdy w liceum przeglądałam ofertę szkół wyższych, przeczytałam, że istnieje taki kierunek jak "kosmetologia" postanowiłam iść w tym kierunku, robić to, co lubię, co będzie mi sprawiać przyjemność aż do- nieszczęsnego- 65 roku życia ;) Tak też przystąpiłam do rozszerzonej matury z biologii i chemii, a później dostałam się na wymarzone studia! Także w trakcie nauki w liceum pojawiło się marzenie, by zajmować się wizażem zawodowo. Brakowało mi jednak wiary w siebie, w swoje możliwości i umiejętności. Dostając się na studia miałam możliwość ćwiczenia swoich umiejętności manualnych, dowiadywałam się przydatnych informacji z zakresu pielęgnacji i upiększania skóry, ale ciągle nie było to coś, co całkowicie satysfakcjonowałoby mnie. W końcu za namową znajomego fotografa postanowiłam zacząć działać jako wizażystka i... dałam radę! Każde kolejne zlecenie było dla mnie na wagę złota! Każda kolejna umalowana twarz była dla mnie powodem do dumy i satysfakcji.
Z racji tego, że najczęściej maluję przy sesjach zdjęciowych, które -notabene- zawsze przebiegają w miłej atmosferze, z którymi wiąże się wiele pozytywnych wspomnień i ciekawych, wartych zapamiętania ludzi- postanowiłam założyć bloga, by móc opisać przebieg mojej pracy. Wiele osób pyta mnie "Jak wygląda sesja? Jak to się dzieje? Ale co, jak, dlaczego?" - postaram się odpowiedzieć na te pytania ;)
Dziś- 23 marca 2013r.- malowałam do sesji, do której wykorzystałam motyw "La Katriny". Na tę sesję umawiałam się z fotografem- Łukaszem M. - od dłuższego czasu. Najpierw nie mogliśmy się dogadać z wybranymi modelkami odnośnie terminu, później ja miałam napięty grafik. W końcu trafiła się sobota, gdy oboje mieliśmy czas. Rozpoczęły się poszukiwania modelki- zgłosiła się. Super, wszystko już zaplanowane, zorganizowane, umówione. Jednak nie dostałam od niej potwierdzenia o przybyciu na sesję, więc rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie modelki w zastępstwo. Udało się- na 14.00 będzie. Zadowoleni, że jednak sesja się odbędzie, schodzimy się u mnie na mieszkaniu. Łukasz szykuje sprzęt, ja wypatruję modelki. Czekamy, czekamy i... nic... Zaczynamy desperackie szukanie modelki/ zwykłej dziewczyny/ kogokolwiek. Fora modelingowe, znajomi, kobiece fora- nigdzie nie ma żadnej chętnej dziewczyny na sesję! Dosłownie w ostatniej chwili odezwała się do nas nasza La Katrina! Szybciutko, w 30 min dotarła do nas! Niesamowita dziewczyna! Zaraz po treningu tańca zdążyła zebrać się na sesję i zjawić się! Podziwiam :)
Tak więc, zadowolona, że sesja się uda, wzięłam La Katrinę w obroty- ubrałam ją w czarną koszulkę z rozszerzonymi rękawami, gorset, tiulową spódniczkę, ażurowe rajstopy. Wizaż zajął mi około godziny, ale warto było tyle się z nim namęczyć!!!

Zdjęcia w trakcie pracy:

Zaczynamy! Po demakijażu zaczynamy od rozjaśniania cery podkładem "Star Gazer". Do nabycia na restyle.pl. Podkład rzeczywiście rewelacyjnie rozjaśnia cerę i jak najbardziej nadaje się do takowych stylizacji, jednak ma jedną poważną wadę- fatalnie się nakłada i pozostawia smugi. Jednak za pomocą pędzla do podkładu dałam radę ;)

 Wytrwale, powoli, pokrywam podkładem całą twarz.

 Po nałożeniu podkładu, upudrowałam twarz Modelki białym pudrem tej samej firmy co podkład, również do nabycia na restyle.pl. Puder dodatkowo pomógł uporać się z pozostałymi gdzieniegdzie smugami. W tym makijażu niezwykle ważna była dbałość o szczegóły- musiałam pamiętać nawet o upudrowaniu wnętrza małżowiny usznej!! :) Zaczynam rysować szczegóły- najpierw oczodół.

Pokrywam czarnym cieniem cały obszar narysowanego przeze mnie oczodołu.

Teraz czas na namalowanie drugiego oczodołu. Wcale nie było to proste zadanie- musiałam dbać o identycznie symetryczny wygląd obu oczodołów. Dodatkowo anatomicznie połączenie kości klinowej z jarzmową i czołową tworzy lekkie zapadnięcie, więc musiałam przeciągnąć półokrąg oczodołu, by nie wyglądał płasko. Również musiałam mieć na względzie fakt, że nie mogę sobie pozwolić na zbyt wiele poprawek podkładu i pudru, by nie "zaciapać" makijażu. Precyzja i skupienie- to była myśl przewodnia.

Po skończeniu oczodołów przyszedł czas na usta- kto chce buziaka? :D

I znów ważna była precyzja- by wykonać dokładnie taką samą kreskę po obu stronach. Zadanie utrudniał fakt, że nie miałam jak się odpatrzeć, czy dobrze prowadzę linię!!

Lekko skorygowałam kształt ust modelki.

Najważniejsza część- ozdabianie narysowanej czaszki motywami roślinnymi. Nie widziałam jeszcze La Katriny z tak wykonanym wzorem i stwierdziłam, że spróbuję- nie żałowałam, to był strzał w dziesiątkę! 
 Po odciśnięciu motywów roślinnych nadszedł czas na końcowe poprawki. M. in. obrysowanie wodnej linii oka czarną kredką...

 ... czy doklejenie kilku kryształków po bokach oczodołów!

Po skończeniu makijażu czas zabrać się za fryzurę. Plan był prosty- upinamy włosy i wplatamy... Strusie pióra! Łukasz ma dostęp do ogromnej ilości strusich piór, więc wykorzystaliśmy je. Przy okazji dostał mi się prezent- cała siata takowych piór! Strasznie mnie to cieszy- uwielbiam pióra, nie tylko przy sesjach zdjęciowych ale również do ozdoby mieszkania czy biżuterii.

 Miejsce pracy (pobojowisko!)


Asystentka sesji zdjęciowych- Antonina. Jak widać- tak samo jak i ja uwielbia pióra. Dorwała się do jednego i.. cóż... nie pozostało w jednym kawałku.

Gdy już nasza La Katrina była gotowa, odesłałam ją przed lampy i obiektyw Łukasza. Modelka sprawdziła się świetnie- umiała pozować i wiedziała, czego się od niej oczekuje. Potrafiła ustawić się jak najkorzystniej do obiektywu. Bardzo to cenimy z fotografami, gdy modelka potrafi pozować, a nie stoi i pyta "Co mam teraz zrobić?". Podczas fotografowania udało mi się zrobić kilka zdjęć swoim aparatem w telefonie, dlatego jakość jest okropna, ale ważne, że coś niecoś jest uchwycone:

 La Katrina dostała ogromne białe strusie pióra i tiul jako rekwizyty. Świetnie sobie poradziła z pozowaniem z nimi. A sesja była sponsorowana przez Żywiec Zdrój (audycja zawiera lokowanie produktu) xD

 "Chyba nie robisz mi zdjęcia?!" - Łukasz przy pracy.

Makijaż i fryzura w pełnej krasie. Efekt siwych pasm uzyskałam spryskując fryzurę suchym szamponem (swoją drogą uwielbiam ten kosmetyk! Warto się w niego zaopatrzyć. Gdy rano budzę się z oklapniętą fryzurą a nie mam czasu na mycie głowy- ten kosmetyk spisuje się na medal!)

 Łukasz w akcji ;)

Modelka i Fotograf w czasie pracy. Jak widać- warunki troszkę spartańskie, ale liczy się efekt zdjęć!

W międzyczasie, gdy odbywały się zdjęcia, wpadłam na pomysł, że może Modelka mogłaby puszczać z ust obłoczek dymu? Ekipa przyznała, że to mógłby być dobry pomysł. Tak więc rozpaliłam fajkę wodną, po całym mieszkaniu rozniósł się różany zapach. Szybka nauka zaciągania się i powolnego puszczania dymu. Próbujemy. Jednak światło uniemożliwiało uzyskanie dobrego efektu, więc zrezygnowaliśmy z dymu. Ale cóż- skoro fajeczka już rozpalona a ja skończyłam na dziś pracę... To czas na relax ;)


Po skończonych zdjęciach, zmyciu charakteryzacji i spakowaniu sprzętu, nakarmiłam La Katrinę i Łukasza naleśnikami robionymi własnoręcznie... przez moich współlokatorów :P Grunt, że były smaczne i nikt nie padł z głodu.
Oczekujcie efektów sesji :) Dziękuję za poświęcony czas, mam nadzieję, że miło czytało się mój wpis. Na zakończenie- jedno gotowe zdjęcie z dzisiejszej sesji:

 

Pozdrawiam i życzę dobrej nocy!!!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 kosmetologia-naturalnie.pl